fbpx

Lonzo Ball & LA Familia: You can hate us now

45

Nie zazdroszczę gościowi. W całej NBA nie ma chyba drugiego gracza, w którym pokładałoby się tak wiele nadziei, a który równocześnie wzbudzałby tak wiele kontrowersji. Oczywiście bądźmy uczciwi – to nie sam Lonzo jest wyłącznie winien takiej sytuacji, ale przekaz jest jasny – nazwisko Ball wzbudza skrajne emocje. Kibice Lakers widzą w nim głównie nowego “Magica”, resztę ligi boli brzuch, kiedy na horyzoncie pojawia się LaVar Ball i jego trzy małe smoki (pozdrowienia dla fanów “Game of Zones”).

To jak to jest naprawdę z rodziną Ball? Czy jesteśmy świadkami majstersztyku marketingowego papy LaVara, który za pomocą synów postanowił zawładnąć organizacją zwaną NBA? A może zwyczajnie dożyliśmy smutnych czasów, kiedy nasza ukochana liga doczekała się własnej odmiany zarazy, która w kręgach show biznesu znana jest jako rodzina Kardashian?

Produkcja żołnierzy

Jeśli chodzi o rodzinę Ballów, w mediach w USA pojawiają się oni od pewnego czasu praktycznie non stop, dba o to zwłaszcza LaVar Ball. Gość stosuje prostą zasadę: “Nieważne co mówią, ważne by mówili”. A Ball senior sam kocha mówić i to przeważnie niezbyt mądre rzeczy. Wyzywa Jordana 1 na 1, na prawo i lewo opowiada, jak dosłownie wymyślił i skrupulatnie zaplanował powstanie imperium Ballów. Nie wierzycie? Posłuchajcie tego:

Dlatego poślubiłem właśnie swoją żonę. Zanim pojawił się pierwszy z synów, od razu powiedziałem: “Chcę mieć ich trzech”. Patrząc na to, jak jestem zbudowany ja i moja żona, wiedziałem, że dostanę trzech zabójców (…) To było zaplanowane od dawna. Jeśli dwoje koszykarzy ma dzieci, otrzymujesz dokładnie to, czego oczekujesz. Wiedziałem, że tak będzie.

Brzmi co najmniej jak genetyczne planowanie aryjskich herosów… LaVar i Tina poznali się na studiach w Cal State, gdzie oboje grali, a przynajmniej próbowali grać. Szybko zaiskrzyło, a z miłości obojga rodziców dostaliśmy trzech (można śmiało założyć) przyszłych graczy NBA. Papa Ball opowiada o tym z przejęciem, prawie jak o pewnego rodzaju eksperymencie biologicznym:

Robimy coś, czego nikt przed nami nie próbował. Sami idziemy własnym torem, sami ustalamy reguły. Wszyscy, którzy odnieśli sukces, robili to w swój własny sposób, zbaczali z utartych ścieżek. Dlatego wyskoczyliśmy z pudełka i zaryzykowaliśmy.

W jakiś sposób współczuję Lonzo i braciom. Nikt z nas raczej nie chciałby, żeby własny ojciec mówił o nim jako o udanym eksperymencie, produkcie nastawionym na robienie kasy i kariery. Nie bez powodu LaVara Balla określa się często mianem nie ojca, a CEO rodziny. Rodziną rodziną, ale wszystko to wygląda bardziej na ściśle zaplanowaną strategię marketingową, a nie normalną familię. Tutaj nic nie dzieje się z przypadku, wszystko jest z góry ustalone.

Ball Empire

Tatuś zarządził: Lonzo będzie grał w LA, LiAngelo idzie do UCLA, LaMelo póki co jest gwiazdą szkoły średniej Chino Hills w Kalifornii. LaVar wszystkich ich widzi w przyszłości w ekipie Lakers, a synowie mają mu przynieść pierwszy w historii kontrakt reklamowy na okrągły miliard dolarów. Ojciec zarządza tu wszystkim. Popatrzcie zresztą na Lonzo, przecież on rzadko sam zabiera głos, jeśli jest wraz z tatą. Podział ról jest jasny – “Ty Synek graj, ja zajmę się resztą”. Co ciekawe, wszyscy trzej bracia ponoć przyrzekli sobie dawno temu, że będą trzymać się razem, deklarując swoją miłość do uczelni UCLA i Kalifornii.

Tam przez cały jeden sezon “uczył się” Lonzo, tam grać będzie LiAngelo, tam chce iść najmłodszy z braci, LaMelo. Lonzo mówi, że decydują o tym więzy rodzinne: “Nasza rodzina jest ze sobą bardzo blisko, to bardzo dobra rzecz. Dlatego wszyscy chcemy być w rodzinie UCLA”. Idealna rodzinka? Dziennikarze nie maja złudzeń, że wszyscy synowie wiążą się z kalifornijską uczelnią, by tatuś LaVar miał ich pod ręką i mógł kontrolować… rodzinny biznes. A robi to póki co doskonale.

Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy w lipcu 2015 roku jeden z dziennikarzy CBS Sports napisał wielki artykuł o rodzinie Ballów, przybliżając ich światu. Pół roku później LaVar zaczął swoje popisy: “Lonzo to nowy “Magic” Johnson, tylko lepiej rzuca”. Parę miesięcy później znów odpalił:

Od małego mówiłem swoim chłopcom już w kołysce, że będą wielcy. Ktoś przecież musi być w końcu lepszy niż Mike, nieprawdaż?

Lepszy niż Mike

W Jordana skierowany był także inny z komentarzy. Papa Ball bez skrępowania stwierdził, że w czasach młodości zniszczyłby Jordana w pojedynku 1 na 1. Ciekawa teoria, zważywszy na fakt, że podczas “kariery” uniwersyteckiej LaVar zdobywał średnio… 2.2 punktu na mecz. Odpowiedź Jordana? Król powiedział tylko jedno zdanie: “Nie sądzę, że pokonałby mnie nawet, gdybym miał tylko jedną nogę….”

Wszyscy się śmiali, ale marketingowo był to świetny ruch. Nieważne, że senior rodziny Ballów gadał bzdury, ale skoro sam Jordan, który przecież znany jest z tego, że po zakończeniu kariery nie eksponuje się zbytnio w mediach mu odpowiedział, coś to znaczy. Mission acomplished, fejm rośnie. I tak się to toczy. Hashtag #LaVarBallSays wciąż jest na topie, a ekspozycja rodziny w mediach coraz większa, doczekali się nawet własnego reality show (“Ball in the family”). Czy synowie to udźwigną? Póki co przypomina to jeden wielki cyrk, ale jeśli Lonzo byłby słaby, to czy poszedłby z “dwójką” w Drafcie?

Nowy Magic

Lonzo jest bardzo atletyczny, w przeciwieństwie do… ojca. O rodzinie Ballów ciekawie opowiadał kiedyś Kenny McEntyre, były kolega LaVara z zespołu London Monarchs (NFL Europe, Ball senior grał także w futbol amerykański):

Człowieku, on gada te wszystkie pierdoły (…) Największym atletami na świecie są koszykarze. LaVar nie był może złym atletą i sportowcem, ale w porównaniu do synów, nie dorastał im do pięt.

Pewnie dlatego właśnie tak autorytarnie steruje karierami synów, non stop torując im drogę, samemu realizując dzięki nim swoje niespełnione ambicje sportowe. Oddajmy głos Lonzo, który opisuje życie z ojcem:

Oczywiście, że jest wielki dzień, kiedy Twój ojciec krzyczy na Twojego trenera, że nie dostajesz wielu podać w meczu, albo każe Ci siąść na tyłku i oznajmia, gdzie pójdziesz na studia… Kiedy krzyczy na Stephena A. Smitha, że jesteś lepszy niż MVP ligi… Te wszystkie wywiady na trybunach, kłótnie z wielkimi tego sportu, newsy w mediach… Albo jak mówi 29 zespołom w lidze, by nie przeszkadzali mi, bo i tak idę do Lakers…”

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

45 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry artykuł 😀 jeśli chodzi o moje zdanie to na końcu i tak będziemy ich (ballów/lonzo) oceniać po osiągnięciach , a nie po charakterze . Przykładem może być Kobe , który jest idolem pomimo strasznego charakteru

    (30)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Okey widze Lonzo jako być może gwiazde ligi w przyszłości a na pewno bardzo dobrego zawodnika , ale nie bedzie on drugim jordanem czy nawet kobem sory jest wrzechstronny fajnie tylko , że liga letnia to nie NBA , zobaczymy co się stanie jak na przeciwko niego stanie Westbrook czy jeszcze lepiej Patrick beverley . Zobaczymy czy się lonzo przypadkiem nie połamie 😉 życze mu jak najlepiej

    (14)
    • Array ( )

      Nie osądzaj gościa po tym, czego nie zrobił. To, czy będzie drugim Kobe czy Jordanem? Kobe to Kobe, Jordan to Jordan. LeBron ma 3 tytuły, ale więcej finałów przegrał niż wygrał. Curry ma już 2 pierścionki, a szykuje się na trzeci. Jest kolejnym Kobe? A może Jordanem? Jest Currym, który kroi każdego obrońcę i ma dwa pierścionki. Jak za 15 lat się okaże, że Lonzo ma pierścionki, wtedy go oceniaj. Nawiasem mówiąc Westbrook nie jest jakimś zajebistym obrońcą, więc może się okazać, że Lonzo go pokroi 😉

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Kuba jak zawsze świetny artykuł!
    Czy możemy liczyć na coś podobnego o innym graczy, który jest przyszłością LAL – Ingramie? W sumie cicho o nim przez wakacje, a ciekawe ile wrzucił na ramę i jak się prezentuje

    (13)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    TO JEST KARWA TWARZ FENOMEN BALLA LAVARA ŻE NAWET U NAS PL PISZĄ O NIM ARTYKUŁY NIEŹLE SOBIE WSZYSTO UKŁADA, JAK DLA MNIE TO GENIUSZ MARKETINGU A NIE JAKIŚ UPOŚLEDZONY TATUSIEK

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    TO JEST KARWA TWARZ FENOMEN BALLA LAVARA ŻE NAWET U NAS PL PISZĄ O NIM ARTYKUŁY NIEŹLE SOBIE WSZYSTO UKŁADAUKŁADA, JAK DLA MNIE TO GENIUSZ
    MARKETINGU A NIE JAKIŚ UPOŚLEDZONY TATUSIEK

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    “Jako fan Lakers mam podwójny problem z Lonzo i całą rodziną Ballów. Z jednej strony nie cierpię większości tego, co sobą reprezentują – cwaniactwa, blichtru, pogoni za kasą i tanim poklaskiem. Nie wiem do końca czy Lonzo jest taki jak ojciec, ale nie można wykluczyć, że cała rodzina to zwyczajnie czysty przykład smutnej tabloidyzacji społeczeństwa, nastawionego coraz bardziej na rozgłos i sensację.”

    Alez akapit chapeau bas

    (37)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nawet dziennikarze za stanow mowia ze mlody ball jest przeciwienstwem lavara, to dlatego tyle podaje i dzieli sie pilka wiec o zlotym chlopcu ktory jest zadufany w sobie to bym sobie darowal … a fultz sam mowil ze chce byc mvp w nastepnym sezonie. Czyli waznijsze sa jego indywidualne statystyki niz druzyna, jego wypowiedz byla by ostatnia ktora bym tutaj wstawial

    (5)
    • Array ( [0] => editor )

      @Nba.16 To, że dużo podaje i ma drużynowy styl gry to jedno, a jaki jest prywatnie, to druga sprawa. Różnie o nim piszą, ale ogólnie to chłopak nosi głowę wysoko i ma duże mniemanie o sobie, jak cała rodzina. Naprawdę wierzysz w to, że jest całkowitym przeciwieństwem tatusia, skoro od rana do nocy lata za nim kamera, a od dziecka wmawia mu się, że będzie wielki? Poza tym ten cytat, gdzie Lonzo mówi o swoim ojcu ma szerszy kontekst, którego akurat nie ująłem w artykule. Młody Ball mówił to wszystko z dumą, ku zdumieniu reporterów i ludzi, którzy kręcili wywiad.

      Co do Fultza to polecam swój artykuł o nim. Akurat on to przeciwieństwo Balla,
      http://www.gwiazdybasketu.pl/markelle-fultz-bambi-ktory-chce-zostac-mvp/

      Pozdrawiam!

      (4)
    • Array ( )

      Bez przesady. Popatrz na Ingrama, patyczak jak ……i co? Ani jednej kontuzji w ciągu całego sezonu.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzech braci Ball w NBA? Co to Lonzo nikt nie ma wątpliwości, ale reszta jest cienka. Najmłodszy Lamelo to pomylił chyba cyrk z boiskiem do kosza. Jego gra została już rozłożona na części pierwsze na yt, mimo że gra tylko Chino Hills to ma absurdalne złe nawyki. LiAngelo jest po prostu słaby.

    (5)
    • Array ( )

      Swięta prawda, obaj mlodzi totalnie niczym sie nie wyrozniają, ani dynamiką, ani warunkami fizycznymi ani skillem. Jedyne w czym są dobrzy to rzuty z połowy przez 5 rąk albo nabijanie punktów sam na sam z koszem.

      (2)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Przyznam szczerze rozgłos i marketing LaVara Balla jest skuteczny.
    Tatuś jest tak mocno świrnięty ,że ciężko nawet określić to jakimś mądrym słowem, ale osiągnął co chciał, kupił moją uwagę.
    Lonzo to jeden z moich kilku powodów dla , których to nie mogę się doczekać nowego sezonu.
    Gdyby nie sprostał oczekiwaniom szybko o nim zapomnimy, chociaż na dziś życzę mu jak najlepiej.
    Lakers to ich świątynia ( chodzi tu o rodzinkę) więc powinni mowić coś o Kobem.
    Nie słyszałem co ten świrnięty tatusiek twierdzi na temat Bryanta i vice versa, a z chęcią bym posłuchał czy Lonzo już jest lepszy od Kobe?
    Admin , czy ma cie jakieś informacje na ten temat?

    (6)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    O Lonzo się nie martwię. Również od wielu lat kibicuję Lakers, raz było gorzej, raz lepiej, ale myślę, że Lavar może stać się faktycznie kimś. Chłopak jest dobry i wydaję mi się, że nie jest jak jego ojciec. To LaVar pompuje ten cały balonik i to mnie martwi. Lonzo nie ze swojej winy może zostać zniszczony przez innych rookie’s, szczególnie z tego samego draftu. Większość będzie chciała udowodnić, że są od chłopaka lepsi, a cały hype wokół Ball’ów jest niezasadne. Oby się go zdrowie trzymało i ojciec zamknął jadaczkę, bo to może skończyć się naprawdę źle…

    (5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny art, jak zwykle Kuba na wysokim poziomie ? . Moim zdaniem papuś LaVar ciekawie potraktował swojego średniego syna LiAngelo. Cytując: “one of you wont make it to NBA”, chociaż szczerze liczę że to tylko rozbudzi w nim chęć udowodnienia czegoś przed ojcem. Życzę im dobrze, mimo tego że jest w ogół nich otoczka błaznowania dla fejmu. Ogólnie ludzie zanim coś powiedzą, powinni najpierw coś pokazać, ale jak widać żyjemy w dziwnych czasach…

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Lanzo na parkiecie gra stanie się znów fizyczna jak w latach 90 bo wszyscy będą chcieli go połamać za tatusia.Sam z siebie nie zasłużył,ale to jego papcio zgotował na niego taki los.A im dalej w las tym gorzej ponieważ Lanzo nie jest aż taki arogancki ani w wypowiedziach ani w stylu gry,jego najmłodszy brat stara się być jak Curry,wielu graczy i ludzi wkurza arogancja SC ale on ma umiejętności żeby to robić,a LaMelo jak przyjdzie może zostać zjedzony przez tą arogancję przez innych graczy.

    (0)
    • Array ( )

      Naprawdę uważasz, że Silver pozwoli sędziom tak atakować Lonzo? NBA to jest biznes, w którym pełno jest kur znoszących złote jaja, jak LeBron, Harden a Lonzo powoli zaczyna się zaliczać do tego grona. Można go lubić albo nienawidzić ale pewne jest, że przyciągnie on przed telewizory i na trybuny mnóstwo ludzi.

      (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nastepca kidda ?? Hahaha . Nie ta mentalnosc nie to iq . Ja tam widze w nim Rondo . Szybko aie zaczal szybko sie skonczy.

    (-3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja mam ogromną nadzieję że po pierwszym przeciętnym sezonie Lonzo powie staremu by zamknął ryj a wtedy wszystko się ułoży 😉 jak nie to chłopak jest spalony i skończy jak DeAngelo Russell w jakimś BKN, a bracia nie wejdą nawet do NBA bo nikt nie będzie pchal się w gówno

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Lonzo nie ma w sobie nic aroganckiego. Mądry, nieegoistyczny chłopak, który podporządkował się ojcu. Morda Lavara budzi odrazę, ale to geniusz, jest mądrzejszy od wszystkich którzy z niego szydzą. Hejtu wyleje się jeszcze dużo bo amerykańscy monopoliści nie będą chcieli dopuścić małej rodzinnej firmy na rynek. Nie dajcie się na to nabrać.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Moje zdanie:

    Czy lavar ball robi cos zlego? Nie.
    Robi to czego inni sie bali. To nowy poziom.
    Jordan podpisal z nike.
    Kobe podpisal z nike.
    Lebron podpisal z nike.
    Wszyscy trzej byli megaaaa. Tworzyli wlasna marke. Ale Ball idzie dalej. Robi to co robi sie na zachodzie. Promocja na calego. Cwiczysz na silce? Instagram i kosisz hajs. Gotujesz? Blog youtube i kosisz hajs. Dzis promuja sie wszyscy. Pod wlasnym nazwiskiem.

    Mamy 2017 rok. Rzadzi internet. W usa pewność siebie i bezczelna wrecz wiara w siebie nigdy nie byly tak wazne. Ballowie wpisuja sie w ten trend. Lebron zarabia w necie. Ale ma juz swoje lata. A lonzo to bedzie idol dzisiejszych nastolatkow. I to wykorzystuje lavar.

    Czy Lavar to zly ojciec? Chyba was poyebalo. Gosc ma 3 synow. Jeden juz w nba. Dwoch na drodze do nba. Wszyscy wychowani w duchu wiary w siebie, nastawieni na sukces. W kraju slabych psychicznie klientow psychoterapeutów trzeba nazwac to sukcesem. Gosc promuje swoich synow. Ich marke. Robi im krzywde? Oni dobrze wiedza co to marketing. To nie pokolenie naszych 50 letnich dzis ojcow.

    A co do Nas’a. On sie dawno skonczyl. I lonzo ma racje. Zobaczcie jego profil na fb. Pelen tego gowna jakim jest promowanie czarnych. Robienie wojenki rasowej. Ciagle posty o tym jak to biali policjanci bija czarnych niewinnych ganksterow z osiedli. Masakra.

    I tak. Zrozumiecie ballow jesli zrozumiecie ze oni celuja w przyszlosc. W mlodych. A mlodzi.maja gdzies nasa czy spasionego diddiego. Maja gdzies jordana bo to dla nich daleka nieznana przeszlosc.

    Dla mnie to fenomen. Dzis mlodzi nie chca sluchac o tym jak to czarnuszek wyrwal sie z getta. Nie chcą sluchac o tym ze mial ciezkie zycie i ciezko pracowal. Mamy 2017 rok.

    Prosta zaleznosc. Lebron i Kawhi. Obaj mega. Jeden ma kontrakt z nike na miliard. Wlasna linie ubran i butow. Jest czlowiekiem sukcesu bo sie tak wykreowal. A drugi jest skromny i fajny.

    Konkluzja? Lavar ball to geniusz.

    (6)
    • Array ( [0] => administrator )

      “Cwiczysz na silce? Instagram i kosisz hajs. Gotujesz? Blog youtube i kosisz hajs. Dzis promuja sie wszyscy. Pod wlasnym nazwiskiem.”
      uwielbiam te Twoje uproszczenia 🙂

      (5)
    • Array ( )

      @admin
      Upraszczam zebys zrozumial??

      A serio to po prostu tak jest. Nigdy wczesniej marketing i promowanie nie bylo tak wazne. Dzis na wszystkim mozna zarobic jesli sie to odpowiednio promuje. I rodzina Ball to wie.

      (-2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie zastanawia jedno – czy przypadkiem nie jest to rzeczywiście zaplanowana kampania. Biorąc pod uwagę fenomen celebrytów znanych z tego, że są znani – Tata Ball wymyślił i wdrożył długofalową strategię, która dotąd przynosi mu tylko zyski.
    Jest też przecież opcja, że Lonzo to gość rzeczywiście pokroju Magica czy Jordana i potrzebuje swojego Birda czy Bad Boys – bo to bezsprzecznie rywalizacja stworzyła nam Bogów Koszykówki. Jordan nie byłby GOAT, gdyby nie Criag Ehlo, Gerard Wilkins czy Joe Dumars nie zachodzili mu za skórę rok do roku. Może LaVar wie o synu coś więcej, niż my analizujący tylko materiały puszczone w świat (a że to ściema wiedzą wszyscy, co poznali biografię Jordana i porównają ją do wizerunku medialnego His Airness). Może gość potrzebuje prawdziwego wyzwania, takiego kopa do granic możliwości, który pozwoli mu wejść na wyższy poziom? Coś takiego jak Jordan Rules Chucka Dayly?
    Dlatego jest taka a nie inna strategi apromocji, dlatego cała liga zaciera ręce. Może rzeczywiście gość jest tak dobry, że dotąd przychodziło mu wszystko bez wysiłku, a ojciec wie, że można więcej?
    Dla mnie argumentem za tą hipotezą jest jego technika rzutu za 3. Czemu jej nie zmienił? Bo wpada mu 41% w silnej dywizji NCAA, wiec po co zmieniać. Bo nie wierzę, że w środowisku, które z K. Leonarda z “pokraki” rzutowej w kilka sezonów potrafiło zrobić elitarnego strzelca nie ma gościa, który przy chęci zawodnika nie byłby w stanie poprawić jego nawyków.
    Może dopiero Patrick Bewerly gryzący parkiet, zmotywowany LBJ czy wreszcie The Claw przeszkolą młodego w obronie indywidualnej. Znajdźcie na yt urywki jak Leonard broni Currego czy Brodę – przy takiej przewadze obrońcy rzut niemal z przed oczu nie ma szans. Najlepsi rzucają zupełnie inaczej bo przy elitarnych obrońcach, których się przeciw nim wystawia nie da się inaczej.
    Ale wszystkiego dowiemy się w najbliższym czasie – boisko zweryfikuje, bo jak mawiał mój ulubiony koszykarz-filozof “ball don’t lie”.

    (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Na początku miałem w du*** tych Ballów ale tyle o tym piszą wszędzie że już aż zrobiłem się ciekawy jak mu pójdzie 😀 Social media to jednak działają

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Zobaczymy czy takim kozakiem będzie, pewno średnie w okolicach 12p, 8 asyst i 6 zbiórek zrobi, ciekawe jak się to przełoży na wyniki drużyny, z trzy potrójne zdobycze i kilka cyrkowych zagrań…ale tata pomoże mu to wszystko pięknie opakować i sprzedać. J. Jackson, Smith, Fox , Fultz czy Tatum….draft się zapowiada niesamowicie, żaden z nich nie jest gorszy od Balla tylko brak im takiego taty hahaha. osobiście uważam że najlepszym debiutantem będzie J.Jackson lub Smith, będą mieli dużo minut i szans na pokazanie swoich umiejętności,a najdalej zajdzie Tatum aż do finału NBA przeciw GSW…GRAĆ JUŻ!!!!!!!!!!

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu