NBA: Kim naprawdę jesteś, Kawhi?

37

Dawno mnie tu nie było, ale skoro mój absolutnie ulubiony zawodnik olał moją absolutnie ukochaną drużynę, muszę zabrać głos. Nie będę ukrywał i od razu się przyznam: sympatyzuję z Lakers. Co zatem sądzę o tym, że Kawhi Leonard wybrał na pracodawcę sąsiednich Clippers? Jeszcze bardziej go szanuję i jeszcze bardziej lubię! Ale po kolei.

Sytuacją Leonarda żyła cała NBA oraz wszyscy fani basketu, podobnie jak kiedyś przenosinami LeBrona do Miami. Myślicie jednak, że tego typu sytuacje to jakiś ewenement? Że po raz pierwszy zdarza się, iż najlepszy: bo tak na ten moment trzeba chyba mówić o Kawhi – gracz w NBA zamienia mroźną Kanadę na słoneczną Kalifornię? Skądże. Kiedy w grę wchodzą słońce, plaże, Hollywood oraz piękne kalifornijskie palmy rodem ze starych teledysków zespołu Beach Boys, Kanada nie ma szans. Tak, widzieliśmy już to. Cofnijmy się zatem do roku 1988.

Jeśli Wayne może, to każdy może

Niecałe 31 lat temu światem amerykańskiego, a przede wszystkim kanadyjskiego, sportu wstrząsnął huragan. Oto prawdziwy bóg hokeja, Wayne Gretzky opuścił kanadyjską prowincję Alberta, a konkretniej leżący nad rzeką Saskatchewan Edmonton, by przenieść swe talenty do Los Angeles. Transfer Gretzky’ego do LA Kings stał się symbolem wszystkich wielkich transferów w amerykańskich sportach i ochrzczono go po prostu mianem “The Trade” – transferem wszech czasów.

Prasa zajmująca się NHL podsumowała to następująco: “Cóż, jeśli Wayne Gretzky może zostać sprzedany, to każdy może”. Co ciekawe, rok 1988 mógł być rokiem innego wielkiego transferu. O co chodzi? To właśnie dwa miesiące przed przenosinami Gretzky’ego do LA włodarze Clippers planowali ściągnąć do Kalifornii samego… Michaela Jordana. Jak wiemy nic z tego nie wyszło, ale jeśli w jednym roku LA “łyknęłoby” dwóch bogów dwóch różnych dyscyplin sportu, to by było coś. A tak “Miasto Aniołów” musiało zadowolić się “tylko” Wayne’em. A co na to sami mieszkańcy Edmonton oraz reszta narodu kanadyjskiego?

W Edmonton wybuchła panika

Ludzie palili koszulki Gretzky’ego, kibice na kilka dni zablokowali wszystkie 21 (!) linii telefonicznych klubu Oilers, a Wayne’a obwołano zdrajcą. Jeden z członków kanadyjskiego parlamentu apelował nawet, by interweniować i zakazać transferu hokeisty, ponieważ to polityczny atak USA na dziedzictwo kulturowe Kanady! Tak, Wayne Gretzky był skarbem narodowym Kanady.

Co ciekawe, Gretzky ponoć nie chciał przenosin do USA, ale zadecydowała niejaka Janet Jones: drugoklasowa aktorka, prywatnie żona Wayne’a. Nawet dziecko wie, że łatwiej o angaż do filmu czy serialu w Hollywood, niż nad rzeką Saskatchewan…

Od momentu tego transferu minęło prawie 31 lat, ale Kanada w tym roku znów poczuła się przegrana, tracąc idola na rzecz Los Angeles. Nikt nie powinien jednak pluć na Leonarda, ponieważ ten naprawdę zachował się z klasą. Nikogo nie oszukał, bo przecież nie obiecywał, że zostanie. Raptors podjęli ryzyko, wiedząc, że mogą po jednym sezonie stracić Leonarda. Czy ryzyko opłaciło się? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Dziewięć lat z DeRozanem w składzie nie przyniosło nic, jeden rok z Kawhi dał klubowi z Toronto pierwsze w historii mistrzostwo NBA.

True story

Kawhi odszedł, ustanawia precedens opuszczając mistrzowską ekipę, ale robi to na własnych warunkach. Dlaczego lubię go jeszcze bardziej pomimo faktu, że nie zagra dla moich Lakers? Ponieważ w Toronto mógł być królem, a wybrał nieznane. Mógł zarobić więcej, wybrał mniejszą kasę, byle wrócić w rodzinne okolice. Nie chciał zostać, jak to określiła amerykańska prasa “nowym Chrisem Boshem w najnowszym bandwagonie LeBrona Jamesa”. True story bro!

OK, ale odnieśmy się do pytania zawartego w tytule artykułu. Czy pomimo całej mojej sympatii do Leaonarda ja oraz miliony fanów NBA wiemy, jaki jest naprawdę Kawhi? Czy jego chłód, alienacja i profesjonalizm to autentyczna skromność, czy może sprytna gra, którą mami nas sam koszykarz i stojąca za nim świta? A może jeszcze coś innego? Kim jest Kawhi, największa enigma współczesnej NBA?

Po pierwsze trening

Lipiec 2015 roku, kompleks apartamentów La Jolla Colony. Kawhi spędził tam lato, przygotowując się do sezonu. W międzyczasie Spurs przysłali swojego przedstawiciela z kontraktem, by obie strony parafowały nową umowę, wtedy pięcioletnią na 94 miliony dolarów. Oficjele z San Antonio czekali na Leonarda w hotelowym lobby, ubrani w typowo biznesowe stroje, czytaj włoskie, nienagannie skrojone garnitury. Ten spóźniał się już kilka minut. Wreszcie wpadł do sali konferencyjnej w dresie, spocony i zdyszany. Towarzyszył mu Taylor Cunningham, kolega ze szkoły średniej, partner do ćwiczeń w przerwach między sezonowych. Obaj panowie wyglądali raczej niczym chłopcy z filmów Johna Singletona, a nie jak gwiazda NBA oraz jego kumpel.

Kawhi wpadł szybko, mówił mało, nerwowo patrząc na zegarek. Podpisał w mgnieniu oka maksymalny (wtedy) kontrakt, zapozował do wspólnej fotki (na potrzeby mediów Spurs), skinął na Cunninghama i jak szybko obaj wpadli do budynku, tak szybko z niego wybiegli. Powód? Najważniejszy z możliwych: trening. Żeby podpisać nową umowę, Leonard musiał przerwać drugą z trzech (!) sesji treningowych, które zaplanowane były na każdy dzień tamtych wakacji.

Tamta scena była symboliczna. Wielu popatrzyłoby na Leonarda jak na dziwaka, ale nie ludzie w San Antonio. Oficjeli Spurs co prawda zdziwił wtedy strój Kawhi, ale ludzie ze sztabu trenerskiego San Antonio zdziwiliby się znów, jeśli ich ówczesny as przyszedłby w garniturze i lakierkach. Kawhi nigdy nie nosił się jak gwiazdor – lokalna prasa pisała wtedy, że “nie zatracił wrodzonej skromności”.

How do you want your steak?

San Antonio to organizacja specyficzna i taki jest też jej styl działania, bliżej jej do wojskowej akademii West Point, aniżeli do typowej drużyny NBA. Selekcja ludzi pozostawiona jest tu przypadkowi w stopniu minimalnym, co wiemy nie od dziś. Zresztą, jeśli Popovich i Spurs oferują komuś maksymalny kontrakt, to każdy kibic NBA potwierdzi, że ten ktoś musi mieć ułożone w głowie, a koszykówka jest dla niego celem numer jeden.

Taki właśnie jest Leonard. Nie wiemy co myśli, ale wiemy, że na pewno najważniejsza jest koszykówka. Zamiast zrobić wielką imprezę z okazji podpisania kontraktu, wraz z agentem i najbliższymi udał się tylko na steki, by uczcić ten dzień. Impreza, drinki, laski? Nic z tego. O 23:00 do łóżka, na rano była zaplanowana przecież kolejna sesja na siłowni, a później trening rzutowy i tak dalej…

Ewolucja oraz rysa na szkle

W 2017 roku Kawhi w następujący sposób wypowiadał się o swym stanie majątkowym:

Moją motywacją nigdy nie były pieniądze. Nie jestem tu dla kasy, ale po to, by być wielkim graczem. Po podpisaniu kontraktu nic się nie zmieniło. Przecież wcześniej też miałem pieniądze i zabezpieczenie. Po niektórych graczach widać, że podpisali nową umowę. Ja nie chcę być tego typu graczem.

Widzieliśmy to doskonale na początku lipca tego roku. Kawhi nie poszedł do Clippers dla pieniędzy – te czekały na niego w Toronto. Nie poszedł dla blichtru – jeśli chodzi o kwestie marketingowe, historię organizacji czy otoczkę, to Clippers przy Lakers są jak Numancia przy Realu Madryt czy Barcelonie.

Kawhi nigdy nie sfiksował na punkcie kasy. Będąc już w NBA długo jeździł Chevroletem Tahoe rocznik 1997 i to pomimo faktu, że w końcu kupił… Porsche. Jak zapewniał jednak, luksusowe auto kupił wyłącznie pod naciskiem rodziny i jeździ nim tylko na… mecze.

3&D

Pomijając późniejsze perypetie Leonarda w Spurs (o tym później) wydaje się, że tak jak koszykarz nigdy nie zmienił się pod kątem mentalności i skromności, tak odwrotnie proporcjonalnie jego gra od momentu przyjścia do NBA uległa niesamowitej ewolucji. Zaczynał jako “3&D” zastępca Bruce’a Bowena, dziś jest prawdziwym game changerem.

Nie znaliśmy dobrze tego dzieciaka… Nie umiał zdobywać punktów, nie rzucał z dystansu. To był duży gość, który potrafił zbierać [Gregg Popovich]

Bo za bardzo się pocił

Dlaczego Leonard został w roku 2011 wybrany dopiero z 15. numerem draftu? Ponieważ to, co dziś uznajemy za jego zaletę (czyli skromność), było wtedy jego… wadą. Wspomina jeden ze skautów Suns, którzy mogli przechwycić Kawhi przed Indianą (Spurs pozyskali go w wymianie z Pacers m.in. za George’a Hilla):

W ogóle nie braliśmy go pod uwagę. Dlaczego? Nie chodziło tylko o jego (wtedy) słaby rzut z dystansu. Odrzuciło nas to, że podczas Draft Combine Leonard bardzo spinał się podczas udzielania wywiadu. Siedział cały spocony w garniturze, nerwowo odpowiadając na pytania…

Minęło kilka lat, a spocony i zestresowany “duży gość od zbiórek” wyrósł na gracza, którego – zaryzykuję stwierdzenie – gra w tegorocznych playoffs przypominała samego Michaela Jordana bardziej nawet niż gra Kobe w jego Prime. Leonard zawsze był genialnym obrońcą, umiejącym wygrać mecz bez zdobywania punktów. Potwierdza te słowa Tim Sweeney, trener Leonarda z liceum:

On nie musi mieć punktów, by zamknąć mecz. Zrobi to przez zbiórki, asysty, przechwyty, defensywę.

To, co zbliżyło jednak Kawhi do Jordana, to zimna głowa, instynkt zabójcy oraz chirurgiczna wręcz precyzja w ofensywie. Były już gracz Raptors w tegorocznych playoffs potrafił zamykać mecze, zdobywając seryjnie punkty. Jak morderca, jak MJ w złotych czasach. Ewolucja, jakiej dokonał w swojej grze Kawhi to himalaje NBA i co ciekawe, ostateczna przemiana z Bruce’a Bannera w Hulka dokonała się już poza San Antonio oraz z dala od genialnego oka Popovicha. Do dzisiaj nie wiemy do końca dlaczego Leonard odszedł ze Spurs, ale powodów podobno było kilka:

I want OUT

  • sztab lekarski: nie potrafił właściwie zdiagnozować urazu ścięgna udowego, a wcześniej nadgarstka
  • koszarowy rygor Popovicha
  • brak widoków na wzmocnienie składu
  • namowy przyjaciół na powrót do domu (Los Angeles)
  • brak zrozumienia sytuacji kontuzjowanego gracza, coraz gorszy wizerunek w mediach

O co chodzi z tym ostatnim? Kawhi twierdził, że nie może grać, ale lekarze Spurs twierdzili inaczej. Dodatkowo klub nie bronił zawodnika w mediach, konflikt eskalował. Stworzyła się otoczka medialna mówiąca, że “Leonard symuluje, chce odejść i celowo nie gra”.

Leonard poczuł się ponoć zraniony oraz zdradzony, dodatkowo miał dość “piłowania” zawodników przez Popa. Sam Kawhi jest na tyle świadomym treningu graczem, że nie potrzebował dodatkowo koszarowego sposobu traktowania, sam narzucał sobie rygor. Nie trzeba było pilnować go na każdym kroku, bo sam był dla siebie najbardziej surowym trenerem. Popovich tego nie rozumiał i według mediów to mogło być jedną ze składowych odpowiedzialnych za eskalację konfliktu, który doprowadził do oddania Kawhi do Raptors.

Kto miał rację? Tego nigdy się nie dowiemy, ale kto wyszedł lepiej na tym widać gołym okiem. Kawhi dopiął swego i odszedł z San Antonio, chociaż tajemnicą poliszynela było to, że transfer do Toronto miał być prztyczkiem w nos dla gracza, coś w stylu: “Chcesz słoneczka i do domu, to my wyślemy Cię na Syberię”.

Jak pokazał czas, zesłany i sceptyczny co do przenosin do Toronto Kawhi zrobił mistrza, zdobył drugi tytuł MVP Finałów i zagrał Popovichowi na nosie. A koniec końców trafił do ukochanej Kalifornii, śmiejąc się pod nosem z San Antonio Spurs.

Kim jesteś, Kawhi?

Parę lat temu jeden z moich boiskowych idoli z dzieciństwa, czyli Anfernee “Penny” Hardaway powiedział o Leonardzie:

Super gwiazda? Nie, Kawhi nią nie jest, ponieważ nie ma żadnego interesu w staniu się twarzą ligi czy graniu w reklamówkach. To dobry zawodnik, ale nie uważam go za supergwiazdę.

Niewiele później Penny tłumaczył się gęsto, że miał na myśli tylko komercyjną stronę bycia gwiazdą, a tak naprawdę Kawhi jest supergwiazdą w wymiarze sportowym. Co najlepsze, swoim późniejszym tłumaczeniem Penny trafił w sedno. Leonard nigdy nie zostanie twarzą tej ligi, chłopcem z plakatu, ponieważ zwyczajnie tego nie chce. Oczywiście, na parkiecie może być herosem, ale poza boiskiem nie ma tej iskry do bycia idolem. Cicho mówi, rzadko się uśmiecha, nie sypie bon motami, nie błyszczy w reklamach, nie ma swagu.

Już wiemy, że Leonard nie leci na kasę, jest skromny i przede wszystkim zależy mu na koszykówce, ale czy naprawdę taki z niego święty oraz prawdziwa krynica cnót wszelakich? Jedni jego skromność odbierają jako atut, ponieważ wydaje się być sobą, nie wydaje się by zatracił się w świecie pełnym łatwych pokus oraz kasy i blichtru. Inni z kolei postrzegają go jako… aroganta, anty idola. Kiedy wszyscy z zapartym tchem czekali na decyzję Leonarda odnośnie wyboru nowej drużyny, w amerykańskich mediach pojawiały się różne artykuły na temat zawodnika, nie zawsze pozytywne.

Enigma

Jeden z nich sugerował wręcz, że powinnością sportowca XXI wieku jest szacunek dla fanów oraz interakcja z nimi poprzez media społecznościowe, a to co uprawia Leonard, to jawna zniewaga oraz – tłumacząc dosłownie z angielskiego na polski – “Kawhi ma wyj…. na wszystko i wszystkich, liczy się tylko on”. Oczywiście autor nie wiedział, że sam gracz w międzyczasie próbował rekrutować Duranta, a finalnie skaperował innego wychowanka Kalifornii, czyli Paula George’a.

Ciężko powiedzieć jaki on jest. Znajomi twierdzą, że to śmieszek i kawalarz, ale tylko w gronie zaufanych ludzi. Hejterzy uważają z kolei, że to arogant, odludek i dziwak. Oddany w 100 procentach grze, odcięty od świata koszykarski nerd. Chociaż podziwiam grę Leonarda, drażni mnie to, że nie można go trochę “ugryźć” w social media.

Nie wiem co go śmieszy, co lubi oglądać, czy jest mądry, czy może jest po prostu mało rozgarniętym koszykarzem sterowanym przez innych, dodatkowo sączącym fałszywe komplementy od czających się na jego forsę “doradców”, czyli wujków i kumpli z dzieciństwa?

A może jest właśnie inaczej i inteligentny oraz wyrachowany Kawhi po prostu sam odizolował się od świata, przekonany o swojej wielkości i nieomylności, realizując dawno temu uknuty w samotności plan podboju koszykarskiego świata? A może koniec końców to po prostu skromny chłopak i ma w zadzie sztuczny świat kasy, przechwałek, swagu oraz tych całych internetów?

Pytań jest wiele, odpowiedzi mało. Patrząc na karierę zawodnika, ta ostatnia opcja wydaje się najbardziej prawdopodobna, ale tego pewnie nigdy się nie dowiemy, przynajmniej nie z ust samego Leonarda. Dlatego właśnie Kawhi ludzi fascynuje, a zarazem wkurza. Jest enigmą. Jeśli chodzi o stronę ludzką to introwertyk oraz relikt przeszłości, który pewnie nawet nie wie jak obsługiwać komórkę. Na boisku za to jest genialny. Całkiem nieźle jak na chłopaka, który miał w zamyśle zostać jedynie “specem od obrony i zbiórek”.

3×3

Jeśli w najbliższym czasie Clippers zostaną mistrzem NBA, a Kawhi capnie następne MVP finałów, będziemy mówić o niesamowitej historii. Dwa mistrzostwa oraz dwa tytułu MVP finałów w dwóch różnych drużynach to wielkie osiągnięcie, ale takie 3 x 3 w różnych trykotach to by było dopiero coś. Tak, to będzie piękny sezon NBA, a derby LA jeszcze nigdy nie jawiły się tak elektryzująco.

Zaczęliśmy Gretzkym, to Gretzkym skończymy. Gdy Edmonton sprzedał Wayne’a do LA Kings, fani byli wściekli. Kiedy jednak Gretzky już jako gracz LA przyjechał do Edmonton, powitała go czterominutowa owacja na stojąco. Tego samego życzę kibicom Raptors oraz samemu Leonardowi, ponieważ dał im coś pięknego, chociaż trwało to tylko chwilę. No ale jak to mówią – lepiej przeżyć chociaż raz w życiu piękną, acz krótką miłość niż trwać dekadę w beznadziejnym i nieszczęśliwym związku.

[Kuba Machowina]
twitter: @KubaMachowina

Ostatnie Wpisy

37 comments

    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe KingFan

      Kawgi i PG to 2 najlepszych defensorów na Lebrona i z całym szacunkie bo jestem Brona bardzo dużym fanem to w regular obstawiam 3-1 dla Clippers, A w pierwszej rundzie będzie Lakers vs Clippers i 7 meczów czego bym sobie życzył bo to będzie dla FANÓW KOSZYKÓWKi najlepsze!

      (7)
    • Array ( )

      Bradley, Green to świetni obrońcy na KL i PG.
      Jamesa, Leonarda, George można nieco ograniczyć, nie zatrzymać.
      A kto zatrzyma Davisa (+DMC)?
      KL miał niesamowite szczęście w tegorocznym PO.
      Rzut z sixers po orlikowej przebieżce. Niedoświadczone kozły, które nie umiały domknąć rywalizacji. Finały z drużyną, która się rozsypała, w której było 3 zawodników zdrowych?
      Od szopki z SAS KL pokazał, że nie jest godnym zaufania zawodnikiem.
      I na jakiej podstawie autor nazywa go najlepszym koszykarzem na świecie. Bo ograli w finałach resztki Goldenów?

      (-5)
  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe przem08
    Odpowiedz

    Te ciągłe gadanie że Kawhi nie leci na kasę. Już nie róbcie z niego Boga. Czy kiedykolwiek zrezygnował z części zarobków dla dobra klubu jak nielubiany przez Was Durant czy wcześniej Lebron i Wade w Miami? I ta opowieść że maksa podpisał w kilka minut. A kto by nie podpisał? Nad czym tu się zastanawiać? I jaką mniejsza kasę teraz wybrał w Clippers? Zapewnił sobie przez 3 lata maks rocznie co mógłby dostać, po dwóch wypowie i wtedy podpisze może i nawet przedłużenie z Clippers na 5 lat i po 45-50 mln rocznie. Więc ja się pytam za jaką mniejsza kasę jest teraz w LA? Można nawet rzec że ich postawil pod ścianą podpisując gwarantowane tylko 2 lata.

    (68)
    • Array ( )

      LeBron zrezygnował z kasy na rzecz Miami?
      Gdy Wade godził się na obniżkę zarobków LBJ w tym czasie uciekał do Cavs….

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślę, że wygrać mistrzostwo NBA i MVP finałów będąc, jak autor słusznie zauważył, na zsyłce, na przekór planom zawodnika, to musiało go wynieść mentalnie na poziom nieosiągalny dla reszty ligi. Myślę że przy tak (przynajmniej na papierze) wyrównanej stawce na Zachodzie, jaka szykuje się w najbliższym sezonie, mentalność Kawhi będzie największa przewagą Clippersów nad resztą stawki w playoffs.

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi tak naprawdę olał SAS,gdzie według mnie atmosfera jest spoko skoro przychodzą na treningi starzy gracze.Rozmowa przez telefon z D.Robinsonem,potem zauważył ,że mistrzostwa z Toronto nie obroni i po cichaczu dzwonienie i namawianie do gry Duranta,Irvinga i innych dobrych graczy.Przeszedł do Clippers ale warunek postawił
    No i jest PG13.Nie życzę mu kontuzji,ale też nie życzę mu sukcesów.Bo przez media został wykreowany prawie na świętego, a tak naprawdę to szuja.Jak Lebron chciał sprowadzić gwiazdy to fala hejtu

    (7)
    • Array ( )

      Trochę tak jak LeBron…
      Idąc do Miami warunkiem było BIG 3 więc ściągnięto mu Bosha.
      Idąc do Cavs też warunkiem było Big 3 więc oddano wszystko za Love’a.
      Teraz LBJ namawia wszystkich do gry w LAL nawet Leonarda.

      Fala hejtu bo LBJ uważany jest za najlepszego a zachowuje się jak zwykły weteran idący do drużyn gdzie są all starzy by mieć szansę na mistrzostwo.

      Jedyną przewagą Kawhi nad LeBronem jest fakt że nie żebrał w mediach o tych wszystkich Al starów tylko zrobił to po cichu i do rozstrzygnięcia sprawy nie robił kwasu jak LBJ oddający cały swój skład w środku sezonu za Davisa

      (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    “Nie będę ukrywał i od razu się przyznam: sympatyzuję z Lakers”.

    Nie no, serio? Ktoś kto czyta GB od miesiąca mógł tego jeszcze nie zauważyć 😉

    (12)
    • Array ( )

      Tu są sami sympatycy Lakers. Jeszcze wczoraj będący sypatykami i wiernymi fanami Cavs, a przed wczoraj fanami od zawsze Miami ^^

      (12)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetnie napisany artykuł. Uwielbiam Leonarda za jego tajemniczość. I to nawet nie chodzi o media społecznościowe, bo na początku lat 90ych nie było nawet Sieci, a tyle się wiedziało o Jordanie.

    (-2)
    • Array ( )

      A mnie właśnie wkurza jego brak emocji, nijakość, mrukowatość, którą ty określasz jako tajemniczość. Świetny koszykarz ale jako człowiek nudny jak flaki z olejem.

      (-1)
    • Array ( )

      Killuminati, nijakość to akurat złe określenie Leonarda. Polecam jednak posłuchać wywiadów z nim etc. Wcale nie jest takim mrukiem i mułem. Media nam zrobiły taki obraz Kawhiego. A to że chroni swoją prywatność, to jego cholerne prawo.

      (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Co to za durne stwierdzenie, że Kawhi został wysłany do Toronto za karę ? Gregg miał go oddać za szrot do Lakers ? Został wysłany w dobrej wymianie a Popovich dbał, żeby wymiana odbyła się w najbardziej profesjonalny i korzystny dla wszystkich sposób. Zagrał na nosie bo zdobył mistrzostwo ? Chyba udowodnił swoją wartość bo mistrzostwa nie zdobywa się komuś na złość. Dawno nie było tutaj większych bzdur

    (21)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystko pieknie ladnie tylko ze Leonard CHCIAL zostac w kanadzie pod warunkiem sprowadzenia pg13 na co zgodzili sie clippers ,

    (2)
  8. Array ( )
    miś4 kontratakuje 14 Lipiec, 2019 at 09:39
    Odpowiedz

    Kudę okazuję się że to już nie można grać po prostu w kosza w najlepszej lidze świata. Trzeba być dodatkowo takim albo śmakim. Odczepcie się od Kawhiego Leonarda! Dobry art. Pozdro

    (8)
  9. Array ( )
    TABALUGA SIADA NA GNUJA 14 Lipiec, 2019 at 10:52
    Odpowiedz

    A co to by było gdyby zdobył 3×3 w LA, a po dwóch latach opuścił Clippers i poszedł gdzie indziej i zdobył 4×4

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi Leonard to taki trochę odpowiednik piłkarskiego Ngolo Kante. Obaj świetni, uważani za jednych z lepszych sle niekoniecznie najlepszych i obaj bardzo skromni

    (-2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Sprawdziłem. W roku przeprowadzki do LA Janet Jones zagrała w jednym filmie – w akademii policyjnej 😀 następny film dopiero za 4 lata. Sam Wayne zespołowo z LA Kings (z tego co sie orientuje) osiągnął niewiele. To tyle jeśli chodzi o decyzje podejmowane w pogoni za blichtrem.

    Natomiast całego Kawhi. To bardzo się cieszę że właśnie taki typ zawodnika zagrał na nosie wszystkim 😀 go Kawhi!

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Spurs dalej mam do niego odrobinę żalu. Bo po odejściu Duncana to właśnie w nim upatrywałem gościa, który będzie twarzą organizacji przez wiele lat. Cichy, skromny bardzo mi imponowała jego postawa w obecnej NBA gwiazdorów, którzy robią wszystko na pokaz. Wkurzyło mnie, że milczał gdy było źle i nigdy się nie określił przy odejściu w Spurs. Fanom się to należało, a on milczał jak zaklęty pozwolił, żeby media mówiły za niego. Świetny gracz, ale dla mnie stracił w oczach. Możliwe, że wina SAS też była, ale on też nie jest bez winy. W każdym bądź razie to przeszłość i nikt nie jest ważniejszy niż klub nawet Lebron. Gracze przychodzą i odchodzą nie każdy jest jak Duncan bądź Bryant.

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Wayne Gretzky i te czasy, kiedy się grało bez szyb czy krat. A tak przy okazji … zawsze miałem koszykówkę za szybką grę, do momentu poznania hokeja. Polecam wszystkim spróbować!
    Leonard – mega kot, to co robił w tym sezonie w PO to faktycznie jordanowski poziom. Chociaż ma jeden minus, kolega widział jego 2 mecze na żywo … i nie ma szału. Trudno się nim podniecać, bardzo jest podobno sztywny w ruchach i ogólnie nigdy nie będzie idolem pod tym względem.

    (-1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Napisane w artykule jest o 9 latach z demarem bez mistrzostwa, przyszedł kawhi i jest miś, ALE porównajcie tamten skład raptors z tym jak zdobyli mistrzostwo. Nie tylko kawhi, D.Green, M.Gasol, P.Siakam (starszy doświadczony) to samo F. VanVleet.

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Wg mnie to świat, w tym świat NBA zmienia się w zawrotnym tempie, a zawodnicy w typie Kawhi uznawani są za dziwaków bo nie są medialni. Gość robi to co kocha i za to zgarnia konkretną kasę, a nie (jak większość) gra dla kasy i robi szum wokół siebie w social mediach, wykorzystując swoje 5 min. To, że zrobił się szum wokół niego wynika z tego, że miał sezon konia, a media nakręcają sprawę bo to się sprzedaje. Sam Kawhi raczej nie podgrzewał atmosfery celowo przy transferze, zachował się po prostu profesjonalnie. Dla mnie mistrz! Ale wiem, takich się teraz coraz mniej lubi… 🙁

    (2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Gościem którego NBA potrzebowało od jakiegoś czasu żeby pokazać że nie tylko hajs i media są wyznacznikiem sukcesu.

    (0)

Gwiazdy Basketu