NBA: na przypale albo wcale #304

11

Siema, świrusy! Ależ tydzień, ależ emocje! Historyczny sukces Kosz Kadry sprawił, że na krótką chwilę cała sportowa Polska zaczęła mówić o baskecie. Przez moment my, kibice koszykarscy, poczuliśmy się trochę jak ci siatkarscy, czy ręczni, których ulubieńcy częściej raczą tego rodzaju emocjami na międzynarodowych imprezach. Kibice szaleją, prasa się rozpisuje i gdzieś tam czuć atmosferę tego sportowego święta, pokątnie odpalając w pracy transmisję na telefonie, czy stawiając go na desce rozdzielczej w ciągnącym się korku u wyjazdu z metropolii.

Gdy siadam do pisania tego artykułu, jest jeszcze 3 i pół godziny do meczu z Argentyną. W Buenos Aires jest koło szóstej rano, oni to spotkanie obejrzą do śniadania. Argentyńska prasa nie szczędzi pochwał ekipie coacha Taylora, piszą, że jesteśmy “jedną z niespodzianek turnieju”. Trochę kłuje w oczy, że nazywają nas “kopciuszkiem w tej fazie turnieju” bo ja już bym wolał “czarnym koniem” ale co tam, obyśmy się odgryźli na boisku.

Po 52 latach nieobecności, Polska wróciła na główną scenę koszykarskiego mundialu. (…) Za sprawą Mateusza Ponitki, rzucającego ekipy Lokomotiv Kazań, dostarczającego drużynie średnio prawie 17 punktów, podopieczni Mike’a Taylora na nowo piszą historię polskiej koszykówki [infobae deportes]

Już od rana chłodzę sobie piwko na ten mecz, bo taka okazja nie trafia się często. Dwie niepokonane ekipy turnieju, z odległych zakątków świata, staną naprzeciw siebie, by zdefiniować kształt drabinki w kolejnej fazie mistrzostw. Takie spotkania to zawsze uczta i emocje, a jeśli już jesteśmy częścią tego ambarasu, no to, kurde, tym bardziej! Oczywiście, to czy w kolejnej fazie spotkamy się z ogranymi Hiszpanami czy z Serbskim walcem (ile oni tam mają, 41 punktów średniej przewagi nad rywalem?) to wybór jak między dżumą a cholerą, ale nie zaprzątajmy sobie tym głowy. Póki co, liczy się tylko najbliższy mecz! iAdelante, Polonia! Dawaj Polska!

Przejdźmy do kalendarium. Dziś 8 września, dzień urodzin kilku twardych zawodników, takich jak Matthew Dellavedova, Latrell Sprewell czy Maurice Cheeks.

Fakty tygodnia

-> Polska rewelacją mundialu.

-> Nike zakazuje opasek ninja. No trudno, ciekawe, co by na to powiedzieli:

Albo na to:

-> pomnik Lisy Leslie stanie przed halą Staples Center. Będzie to pierwsza zawodniczka WNBA, którą w ten sposób uhonorują. Co ciekawe, Kobe Bryant na swoją statuę wciąż czeka…

Dobra, lecim!

#Polski Kosz TV

Bardzo polecam, bo to najlepszy wywiad z Marcinem Gortatem, jaki słyszałem, pełny smaczków i ciekawostek, a pozbawiony tandety, wielu ogranych po milion pytań i głupot. Przede wszystkim dlatego, że Chanas zna temat od podszewki. Na serio, fajnie posłuchać.

#Bad boys for life

Isaiah Thomas cały czas walczy o odbudowanie swojej pozycji w lidze i trzymamy za niego kciuki. Ostatnio w mediach pojawiło się zdjęcie, na którym widać zmianę wizerunku i nawiązanie do idola, Allena Iversona:

#Ćwicz!

Nie zna życia ten, kto nie wie jak uda palą po długich sesjach defensive slide drill. Dla hardkorowców wersja plażowa, tak jak u Patricka Beverleya, zobaczcie co ma na nogach:

#Kłamstwo ma krótkie nogi

Gdy poniższe zdjęcia dostały się do internetu, fani Lakers oszaleli. Wszak Alex Caruso wygląda na nich jak prawdziwy gladiator! Poprawa w jego sylwetce była na tyle znacząca, że zaniepokoiło to ligowych oficjeli, którzy przecież widzieli już niejedno. Caruso dostał zaproszenie na “losowe badanie antydopingowe”. Specjaliści od koksowania nie wykryli jednak żadnej bomby. Wykryli… photoshopa.

#Słodki smak emerytury

Dwyane Wade na jachcie w Saint Tropez. Nie trzeba trzymać diety, za to można pić do woli i tańcować z Patem Rileyem. Tak trzeba żyć.

#To się mogło udać

Ostatnie napięcia na linii Shaq / Kobe doprowadziły chcąc nie chcąc do napisania kolejnego rozdziału ich epickiej rywalizacji. Sprawa jest już wyjaśniona, ale jednym ze smaczków, jaki poznali kibice podczas tej “sprzeczki” jest na przykład to, że Lakers mieli specjalny sygnał, który oznaczał “nie podawajcie już do Kobe” – stosowany gdy młody Bryant zbytnio się podpalał. Kciuki w dół oznaczały, że teraz gramy we czterech, bo czas młodemu ostygnąć.

#Long, long time ago…

Przyszły Hall-of-Famer, znany kibicom NBA wczesnych lat dziewięćdziesiątych Vlade Divac. Kto wie, jak potoczyłaby się kariera Kobe, gdyby Charlotte nie potrzebowali centra, hehe…

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

11 comments

    • Array ( )
      Ten ksiądz z Wysocka 9 Wrzesień, 2019 at 06:25

      Normalnie smakowało, a jak miało smakować? Smakowało jak piwo. To było na tyle ważne, że spytałeś o to drugi raz, kiedy pierwszy komentarz się nie wgrał? Chodzi ci o „smak” porażki? On nie zmienia smaku piwa, myślałem że to oczywiste.

      (4)
    • Array ( )

      Oj oj oj…. Żarcik o Polakach i już ryk xD

      Gdyby tak zapytał fanów GSW po porażce z Raptors to miliard plusów by był xD

      Zmadrzej cię i wrzućcie na luz

      (-1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fantastyczny ten wywiad Chanasa z Gortatem. Uprzejmie proszę o wrzucanie do NPAW takich materiałów. Jakaś druga część jest?

    (5)

Odpowiedz na „SotoAnuluj pisanie odpowiedzi

Gwiazdy Basketu