centered image

Pociąg odjeżdza: “Big Ticket” w końcu skasowany

27

Wiedzieliśmy, że kiedyś to nastąpi. Nie spodziewaliśmy się, że już, że teraz. Miał być 22. sezon, piękne zwieńczenie kariery. Wygląda jednak na to, że w nadchodzącym sezonie zabraknie jednej z ikon ligi, Kevina Garnetta. Media donoszą, iż Timberwolves negocjują z Kevinem wykupienie kontraktu i lada moment ten jeden z najbardziej charyzmatycznych koszykarzy w historii ogłosi zakończenie kariery.

Media są podzielone, jak to media. Mówi się o kilku rzeczach, związanych (zapewne) z kwestią władzy w klubie. Po pierwsze Kevin nie był zadowolony z tego, jak potraktowano byłego trenera Wilków (a także kolegę z parkietów NBA) Sama Mitchella i głośno narzekał na całą sprawę. Mitchella zastąpił Tom Thibodeau, co akurat jest kapitalnym ruchem ze strony włodarzy klubu, patrząc na długofalowy rozwój organizacji. Na ile jednak nowy head coach chciał, by Kevin został w jego drużynie, pewnie już nigdy się nie dowiemy.

Po drugie: gdy Garnett po latach wrócił do mroźnej Minnesoty (luty 2015) orędownikiem jego powrotu był świętej pamięci “Flip” Saunders. Co więcej, mówiło się nawet o tym, że panowie wkrótce zostaną nowymi współwłaścicielami klubu, a twarzą zarządu będzie właśnie Garnett. Stało się niestety inaczej – Saunders przegrał ciężką walkę z chorobą, a Garnettowi przyszło odnaleźć się w nowych realiach.

Oczywistym był fakt, że nic nie trwa wiecznie i Kevin w końcu zawiesi buty na kołku, ale wszyscy mieli nadzieję, że będzie jeszcze ten jeden, pożegnalny sezon. Wiadomo, jak wielki wpływ na całą organizację oraz zawodników ma Garnett. Czyżby ktoś uznał, że jednak zbyt wielki? Jest jeszcze trzecia, oczywista kwestia – wiek. “Big Ticket” 19 maja skończył 40 lat, a jego kolana są w opłakanym stanie. Oddajmy głos właścicielowi Minnesoty, Glenowi Taylorowi:

Teoretycznie Kevin chciałby nadal grać, ale boi się o swoje kolana (…) jakiś czas temu powiedział mi, że obawia się, iż nie da rady. Spytałem czy chodzi o kolana, a on odparł: “Nie, tu chodzi o całą nogę…

Cóż, metryki urodzenia nie oszukasz. Kto najwięcej straci na odejściu Garnetta? Oczywiście Karl-Anthony Towns. Młodzian bezwarunkowo poddał się naukom Garnetta, niemalże jak młody Anakin Skywalker niecnym praktykom Imperatora. Warto było? Popatrzmy na rezultaty – nagroda Rookie of the Year, a także łatka nowoczesnego środkowego z rzutem z dystansu czyli tego, “kto przywróci równowagę Mocy”.

Żarty żartami, ale śmiało można wysnuć teorię, że Towns w rok przy Kevinie nauczył się więcej, niż pewnie nauczyłby się przy kimś innym przez kilka lat. Młody traci mentora, zespół traci wodza. Zostaje tylko chropowaty głos Toma Thibodeau. Garnett kończy swoją przygodę inaczej niż Kobe i Duncan. Bez cyrku medialnego, a także – co smutne – bez realnego wpływu na grę. Duncan w ostatnim sezonie był już cieniem samego siebie, ale nadal odgrywał znaczącą rolę. Garnett niestety już dawno się skończył. Zaakceptował to, że nie jest tym samym graczem co kiedyś i stał się mentorem, grającym asystentem trenera. Dał za to zespołowi to, z czego zawsze słynął – charyzmę, walkę, motywację, charakter.

kg3

Trash Talking

Po prostu stara szkoła deprymowania zawodników, w typie klasycznego Birda, Millera czy Jordana, ale jeszcze nieco podrasowana. KG potrafił rozbawić, ale i zniesmaczyć. Oto kilka historii dotyczących tego, jak niszczył przeciwników.
Steven Adams:

Garnett i Perkins, ci dwaj są niemożliwi. Zadają ci na boisku takie pytania, że wpadasz w depresję i zaczynasz zastanawiać się nad samym sobą (…) Na szczęście, do mnie bezpośrednio Garnett się nie czepia, ale i tak daje mi w kość. Jak? On po prostu mówi do siebie, wspominając przy tym moje nazwisko. Naprawdę dziwne. Odchodzę wtedy daleko, żeby nie popaść w depresję.

Co zatem musiał mówić KG, skoro potrafił zdołować gościa, który mierzy 213 cm, waży 116 kilo i ma aparycję jaskiniowca? Garnett niszczył wszystkich, jako jeden z nielicznych potrafił doprowadzić 2-metrowych kolesi do łez. Glen “Big Baby” Davis płakał po jednym z meczów, podczas którego Kevin głośno go zwyzywał. Tutaj też mała ciekawostka. Kev niszczył Glena nie tylko werbalnie oraz psychicznie, ale i… fizycznie. Kiedyś panowie siłowali się w samolocie na rękę i wygrał Garnett. To była pierwsza porażka w tego typu pojedynkach w życiu Davisa. Różnica wagi? 30 kilo na korzyść… “Big Baby”.

kg1

“Big Ticket” czasami też przesadzał – cierpiącego na łysienie plackowate Charliego Villanuevę podsumował kiedyś następująco: “Wyglądasz, jak pacjent onkologii”. Dla niego na boisku nie było świętości, liczyły się tylko drużyna i zwycięstwo, w myśl zasady “cel uświęca środki”.

Dostało się kiedyś i samemu Duncanowi, “The Kid” potrafił pojechać po bandzie. Kiedy akurat w Dzień Matki grał przeciwko San Antonio, krzyknął do Duncana: “Szczęśliwego Dnia Matki!”. Co w tym dziwnego? KG wiedział, że matka Tima… umarła na raka. Nie mówiąc już o jego kultowych rozmowach z Craigiem Sagerem, któremu nomen omen, życzymy powrotu do zdrowia:

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    co jak co, ale moim zdaniem wjazd na zmarłą matkę Duncana albo chorobę Villanuevy to nie trash talking, ale po prostu zwykle buractwo.

    (62)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe WeekendWarrior

      Zgadzam się w 100%, brakuje trochę porządnego trash-talku w obecnej NBA, ale te dwa pojazdy na Tima i Charliego świadczyły o buractwie, chamstwie i braku empatii. Nieładnie! Do Duncana brakują mu lata świetlne jeśli chodzi o dojrzałość emocjonalną i boiskową klasę.

      Mimo wszystko szkoda, że nie było pożegnalnego meczu, chyba wszyscy liczyli, że padnie rekord sezonów w NBA i cokolwiek by się nie działo, KG zobaczymy jeszcze w 2017 (nic jeszcze nie jest przesądzone).
      Tak czy siak – nice job Kev the Kid!

      (12)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    pozwolę sobie coś dodac od siebie z racji, że pewnie jestem jednym z nielicznych, którzy oglądali jego pierwszy sezon na DSF-ie. Leśne Wilki zawsze bardzo mi się podobały jako klub był taki bardzo amrykański ta sala z logiem wycie wilków przy prezentacji itp fajny klub, szkoda, że KG go opuścił bo może by się doczekał w końcu tytułu. Co do samego KG jak wchodził do ligi byłem pod wrażeniem jego długi szczupły nawet mozna powiedzieć że bardzo szczupły w porównaniu do innych 206-208 cm gości. KG pozniej jeszcze trochę podrósł i mógł miec nawet te 7 stóp. Póżniej jednak kiedy coraz wiecej mozna byo sie dowiedziec odnośnie kuluarów to przestał mi odpowiadac jako człowiek i szczerze w sumie już kiedyś miałem to na pi sać dobrze, że KAT nie będzie musiał się na nim wzorować. Uważam, że są lepsi weterani którzy byli by bardziej przykładni. Uważam również, że KAT jest inteligentniejszym zawodnikiem niż KG uważam również że bardziej utalentowany. Kiedyś myślałem, że jego zachowanie było związane własnie z kasa no bo wyobrażcie sobie że macie 100 milionów przestajcecie sie przejmowac wszystkim mówcie co chcecie a i tak każdy na Was patrzy z uwielbieniem, Pamiętam taka anegdotę w ASG kiedy KArl MAlone sie wkurzał tym, że do niego i Johna nikt nie podchodzi raptem jeden dwóch dziennikarzy, a przy KG całe stado pismaków i fotoreporterów i jak to jest, że KG ma 21 lat nic o życiu nie wie a sie wymądrza i wszyscy go słuchaja jak wyroczni…
    myslę to kwestia wychowania wzorców inteligencji emocjonalnej czyli wszystkiego naraz. Mam tylko nadzieje, że KAT nie bedzie taki jak KG. Z drugiej jednak strony uświadamiam sobie, że minęły juz dwie dekady KG to nie zawodnik wybrany w drafcie 99, 97, on został wybrany w 95 roku dacie wiarę pewnie co poniektórzy nawet sie w tedy jeszcze nie urodzili. 95′ rok grubo grubo tylko 5 lat od roku 90. Powinien jeszcze zagrać jeden sezon

    (5)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe TheOakman
    Odpowiedz

    “Garnett kończy swoją przygodę inaczej niż Kobe i Duncan. Bez cyrku medialnego” what? To Duncan zrobił jakiś “cyrk medialny” który przeoczyłem??? Poza tym to w tym wypadku chyba chodzi o to, że wizja KG – T-Wolves budowanych wokół osób związanych przeszłością klubu (Mitchell, KG, Sunders…) wyklucza się z wizją kilkunastu udziałowców, którzy chcieliby pewnie mieć wyniki już teraz. Zatrudniono gościa dobrze się do tego nadającego – Thibodeau, który potrzebuje w szatni czuć autorytet. Ten byłby przez KG poddany wszelkim możliwym próbom. No i koło się zamyka, także mamy gówno nie pożegnalny sezon. Szkoda

    (16)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    Odpowiedz

    staram sie unikac poprawiania redaktorow ale jego ksywa to chyba bylo “da kid” a nie “the kid”
    ogolnie szkoda ze juz konczy ale z drugiej strony to juz nie byl ten sam kev co przed laty

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    all3 jednym nie jedynym. Pamiętam Franka Buschmanna z DSF i przyjście KG do ligi.Wiele innych rzeczy też. Kończy się pewna epoka co obrazuje też jak czas leci…

    (0)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe all3

      tak tak oczywiście tam miało być “jednym”. Ogólnie Franka średnio kojarzę w tedy tez byłem dośc mały dzieciak, ale pamiętam jak dziś urywki z co poniektórych meczy m.in wlaśnie Wilków. Pamiętam też mecze Lakersów i te czarne czapki zimowe z logami klubów no w moim przypadku oczywiście Lakers:DD co to były za czasy – pisząc to nie chcę wchodzić w nastrój melancholijny starych grzybów, ale jednak tamten okres bardzo się różnił. Dziś odpalasz co chcesz i kiedy chcesz, a w tedy czekało się cały tydzień na mecz. Czasem pewne mecze nagrywał mi kumpel na VHS. Mój wujek, który interesował się NBA w sumie razem z ciotką to mają ponagrywane na VHS mecze np z roku 90-93 heheh tylko gdzie teraz to odtworzyc:D

      (1)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    > Towns w rok przy Kevinie nauczył się więcej, niż pewnie nauczyłby się przy kimś innym przez kilka lat

    Już nie przesadzajcie, całe to “koszykarskie mentorstwo” to mocno przeceniany termin. Jak ktoś nie ma talentu, charakteru, chęci i umiejętności obserwowania gry i wyłapywania z niech drobnych elementów składowych to i sam GOAT nie pomoże. I w drugą stronę podobnie, ktoś z powyższymi przymiotami może się świetnie rozwinąć sam.

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    @ all3

    Hehe, mam do dziś ponad 40 kaset video i na nich różne perełki z okresu 89- 93, kupić obecnie magnetowid to żaden problem, nawet na Alledrogo można. Ja czasem odpalam sobie te stare mecze, w ubiegłym miesiącu znalazłem mecz Lakers – Celtics bodajże z 90 roku nagrywany z retransmisji na Screensporcie. To były czasy kiedy u nas W. Szaranowicz i R. Łabędź dopiero myśleli o “Hej, hej – tu NBA” w TVP a informacje na temat dużej ligi można było tylko sporadycznie znaleźć w informacjach sportowych pod koniec dziennika TV 🙂

    (0)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe szarygrey

      TYLKO JAKOSC TYCH MECZOW W DZISIEJSZYCH CZASACH JEST TRUDNA DO OBEJZENIA….JA PAMIETAM AWANTURY W DOMU JAK POKASOWALEM OJCU WSZYSTKIE FILMY I CHYBA KOMUNIE KUZYNKI ZEBY NAGRAC JAKIS MECZ 🙂

      (3)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe all3

      hahahhahahahah też skasowałem komunię tylko nie wiem czy nie swoją czy brata:DDDDDDDD z ta akcją miałem niezłą rewoltę. Myślę, że te wojny o wolne miejsce na VHS miał każdy:D
      rzeczywiście ta jakość nie powala. Tak jak teraz przyzwyczailismy oczy do ultra HD gdzie widać nawet odcień bieli zębów, że ta jakośc na VHS wręcz męczy oczy

      (-1)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe przem08
    Odpowiedz

    VHS-y można zgrać na DVD i na nawet wtedy na konsoli sobie odpalisz stare mecze. Raz grasz w NBA2K17 a raz oglądasz all-star z 97 i “sprężyny w nogach Rice’a” jak to mówił Szaranowicz nie wyłączając przy tym ps3 🙂

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    powoli kończy się pewna epoka, odejście w jednym sezonie Bryanta, Duncana i Garnetta to zamknięcie aktywności pewnej generacji zawodnikow.

    Garnett z pewnością może zostać przy Wolves i choćby od jutra objąć posadę asystenta trenera. Jesli tylko zgłosi taką chęć, sądzę że Wolves nie będą długo się zastanawiać. A moze i sami wyjdą z taką ofertą. Wtedy, sądze, ze i Kevin weźmie tę robotę od razu.

    statystyki statystykami, ale największych graczy definiują mistrzowskie pierścienie i dominujący charakter ich obecności w NBA.

    Garnett nie tylko był mistrzem i dwukrotnie grał w Big Finals, był kimś więcej dla Celtics – bez niego nie istniałaby kluczowa dla tych kampanii przyczyna ich powodzenia : system defensywny. wprowadził go i nawigował Tom Thibodeau, ale Kevin Garnett rozumiał go najlepiej, i z racji swojej pozycji na boisku i znakomitej znajomości koszykówki był głównym jej wykonawcą. Na nim ten system się opierał, wokół niego wszystko się kręciło.

    wg mnie, poza osobowością i unikalną kompozycją wzrostu, szybkości i siły – o jego mistrzostwie decydowała właśnie inteligencja boiskowa, defensywna inteligencja.

    to było TO COŚ, co go odrożniało od wszystkich innych skrzydłowych i przenosiło na mistrzowski level. Bez tej inteligencji byłby jeszcze jednym zdolnym wysokim chłopakiem, który na pewno mógłby sporo zdziałać, ale nigdy nie byłby najważniejszym zawodnikiem mistrzowskiego składu.

    w sumie, idealne połączenie : psychika, mindset, inteligencja boiskowa, motoryka i technika, a do tego absolutny zawodowiec. Wszystkie kluczowe talenty, zalety i walory w jednym zawodniku. Wyjątkowy gracz.

    kiedyś powiedział, że nawet gdyby nie było NBA, to codziennie grałby do upadłego na ulicznym boisku, bo jego miłośc do koszykówki nie opiera się na pieniądzach. Zatem, profesjonalista w każdym calu, z fiołem na punkcie basketu, rywalizacji i po prostu bycia na boisku.

    PS : @tomtom, w 90 roku, a także wcześniej, w TVP pokazywano NBA. Okazjonalnie, nieregularnie, ale były takie programy w ramówce. Pamiętam Pistonsów, Celtów, Lakersów., a także jednorazowy półgodzinny program, w którym,prezentowano “gwiazdy NBA” z licznymi “highlights”.

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Halo Halo

    Ja też oglądałem Garnetta w jego pierwszym sezonie 🙂
    A dokładnie od ich meczu z Wshington Bullets… Dostali bęcki jak diabli a Chris Webber zaliczył triple double ( 40pkt 10 as + 10 zbiórek ) W tym meczu KG grał chyba tylko chwilę ale zrobił jedną niesamowita akcję, która bardzo zapadła mi w pamięć.. ( zawisł w powietrzu i rzucił od drugiej strony tablicy – panowie Michałowicz albo Noculak na pewno wiedzieliby jak sie nazywa taki manewr 😉 )
    No i zaiskrzyło.. Od tego momentu zacząłem go szukać… Nie było go za wiele bo na telagazecie podawali tylko trzy najlepsze nazwiska w kategorii.. Udawało się czasem go znaleźć na małych literkach w Przeglądzie sportowym czy Tempo… Dopiero w drugim jego sezonie było go już trochę więcej.. Osobistą satysfakcją jest dla mnie to, że sam go sobie odkryłem – kiedy nie było go jeszcze w pierwszej piątce, na plakatach i rzucał nieco ponad 11 pkt…
    Szkoda, ze odchodzi. Kawał czasu i kawał emocji. Zapamiętuje go bez tych niektórych głupot, które szeptał czy wykrzykiwał… 😉

    (3)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Wlo
    Odpowiedz

    “Gdyby każdy gracz był wanną, to Kevin był zawsze pełen wylewającego się wrzątku i nie umiał zakręcić kranu”

    Mój ulubiony gracz, zostawiał ma boisku całego siebie, nigdy mniej. Zrewolucjonizował pozycję PFa, drugiego takiego połączenia talentu, ciężkiej pracy i charakteru już chyba nie zobaczymy. Może znajdzie się ktoś równie bezbłędnie pracujący nogami w low-post, może kolejny gracz, który zdobędzie MVP i DPOY (już piąty), może kolejny boiskowy świr… Ale nie w jednym ciele.
    Jeszcze nic nie jest pewne, ale za wczasu: dzięki, Kevin.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech [xxx]. Za tekst do Duncana o jego Mamie straciłem do niego cały szacunek. Ale to trzeba być [xxx] żeby coś takiego powiedzieć. Sam straciłem Mamę na tą po…loną chorobę i jak by mi ktoś coś takiego powiedział to bym [xxx] [xxx]. A jak by był silniejszy to bym [xxx] połamał bejsbolem. Głupi śmieć.

    (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do cyrku medialnego to wiadomo, że chodziło o Kobasa, a nie Tima, zlepek zdań. Skromniejszego od Tima nie było przecież 🙂

    Jeśli chodzi o Townsa, to będę upierał się przy swoim – można wysnuć teorię, że parę treningów z takim zakapiorem jak KG da więcej, aniżeli z kimś innym. Zresztą sam KAT wielokrotnie mówił w podobnym tonie.

    Jeśli chodzi o ksywkę, używało się obu wersji – był “Da Kid”, ale np. już na basketball reference jest “The Kid”, więc obojętne 😉

    Pozdrawiam wszystkich!

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @all3
    @wielmozny pan pipa

    skonczcie juz to swoje werbalne rozwolnienie. tak,ogladaliscie dsf… woooow…..nawet pewnie wiecej niz reszta tu obecnych…, woooow….. piszecie z pracy… wooow,…no to teraz odpalcie piwko z biedronki,przewincie gowniarzy,poprawcie szlafroki z cepelii i wio spac.bo tegp waszego gowna nie da sie czytac.

    (0)

Odpowiedz na „olo.81Anuluj pisanie odpowiedzi

Gwiazdy Basketu