Showtime Reaktywacja, Los Angeles Lakers: muszkieterzy i celebryci

25
Los Angeles Lakers

Gdy Jimmy Butler miał 13 lat, własna matka wyrzuciła go… zaraz, to już było, nie ta kartka. Dziś będzie o kimś innym. O nowej ekipie Lakers. Ostatnio lajfstajlowy magazyn GQ wypuścił serię zdjęć przedstawiającą młode gwiazdy NBA. Był Andre Drummond, Boogie, a od Lakers od razu… czwórka. Patrząc na ich zdjęcie przyszły mi do głowy skojarzenia z “Trzema Muszkieterami” Aleksandra Dumasa. Tę powieść znają wszyscy, a nawet jeśli nie czytaliście książki, to kojarzycie ekranizację. Dlaczego zatem muszkieterowie i kto jest kim w tej układance?

D’Angelo Russell, czyli Atos

Na charakter Atosa wpływ miała przede wszystkim młodość. Potrafił lepiej od przeciętnego szlachcica oceniać różne wydarzenia. Znacie to skądś? Russell rozpoczął właśnie swój drugi sezon w lidze, pierwsza kampania chwilami była ciężka, ale robi błyskawiczne postępy.

Konfident

Młodość ma swoje prawa i błędy są nieuniknione. D’Angelo chciał zrobić żart koledze z drużyny Nickowi Youngowi i nagrał jak ten przyznaje się do zdrady. Miało być śmiesznie, wyszło tragicznie. Film ujrzał światło dziennie, rzekomo ktoś zhakował komórkę Russella. Iggy Azalea, sławna narzeczona Nicka zerwała zaręczyny. Współczujemy Youngowi podwójnie, ponieważ nie tylko stracił narzeczoną, ale także naraził się na wielkie ryzyko. Wszyscy pamiętamy teledysk “Black Widow”, w którym Iggy używa katany.

Koledzy długo nie mogli wybaczyć pierwszoroczniakowi głupoty, młody siedział sam przy śniadaniach, spotkał go ostracyzm. Mówiło się, że nie ma dla niego przyszłości w zespole, ale rozeszło się po kościach. Dzisiaj Nick Young, swoją drogą jeden z większych bufonów w NBA, mówi:

Jesteśmy kolegami z drużyny, nie mogę być wiecznie zły. Trenujemy razem, współpracujemy.

Złośliwi mówią, że Young nie miał wyboru, D’Angelo jest przyszłością Lakers, a on jedynie dodatkiem do całej układanki. Niemniej jednak, to właśnie Russell i “Swaggy P” są wyjściowym obwodowym duo w tym sezonie. Ot, chichot losu. Idzie im całkiem nieźle, tej nocy Young trafił kluczową trójkę w końcówce meczu z Atlantą właśnie po asyście D’Lo.

Atos pochodził z arystokratycznej rodziny, nie brakowało mu niczego. D’Angelo może arystokratą nie jest, ale od dziecka był wychuchany przez mamusię, która zawsze brała go w obronę i zapewniała mu wszystko, czego potrzebował.

Moja mama zawsze mnie broniła, nie pozwalała mnie krzywdzić. Kiedy tylko miałem małe zadrapanie, chciała mnie zabierać od razu do szpitala.

Golden Boy

Zawsze był blisko z rodzicami, a także z braćmi. Dodajmy, że papa Russell to niezłe ziółko. W zeszłym roku złapano go na nielegalnym posiadaniu marihuany i kilku innych substancji. D’Angelo wzrastał w przekonaniu, że czekają go wielkie rzeczy. Wybrany z numerem drugim w drafcie 2015, od zawsze był “złotym chłopcem”:

Ojciec nauczył mnie, że nic nie jest zbyt wielkiego lub trudnego dla mnie. To moje motto.

Talentu młodziana nikt nie kwestionuje, należy on bowiem do nowej fali rozgrywających. Jest wysoki, z powodzeniem łączy obowiązki playmakera ze zdobywaniem punktów. Kością niezgody była za to mentalność chłopaka. Wielu zwracało uwagę na to, że rookie zwyczajnie nie nadaje się jeszcze do NBA, coach Byron Scott nazwał go wręcz “potwornie dziecinnym”.

Jego ojciec mówi o tym dzisiaj tak: “Miał 19 lat, a był jak dziecko. Ciało dorosłego, mentalność chłopca. Wiele czynników wpłynęło na to, że będzie miał jednak świetny drugi sezon”. W przerwie letniej Russell kilka razy spotkał się z Magicem Johnsonem, który postanowił, że zostanie jego mentorem. Znany z hurraoptymistycznego podejścia do życia Magic mówił parę miesięcy temu: “Ten chłopak to przyszłość Lakers”.

Najwięcej dały mu jednak treningi z Kobe. Coraz skuteczniej radzi sobie tyłem do kosza, czyta obronę, przewiduje ruchy obrony w grze 1 na 1. Jeśli dorośnie pod względem mentalnym, będzie gwiazdą ligi. Zeszły sezon D’Angelo to średnia 13 punktów na mecz, czekamy na więcej. Aha, przyglądnijcie się dokładnie jak Russell rzuca. Płynnie się składa, szybko wypuszcza piłkę z ręki. Miło się to ogląda.

Julius Randle, czyli Portos

Portos nie był typem myśliciela, jego zaletami były mięśnie, siła oraz waleczność. Wypisz wymaluj power forward, czyli nasz Julek. Randle to fizyczny typ, potrafi twardo powalczyć pod koszem. Średnie z zeszłego sezonu to 11 punktów i 10 zbiórek. Przed sezonem zapowiadał, że będzie miał także wiele asyst. Mówi Wam to coś? Skojarzenie z Draymondem Greenem nasuwa się samo. Dwie baryłki na “czwórce”, które mogą stać się centralną postacią zespołu, nawet bez zdobywania punktów. Sam Dray bardzo chwali Randle’a:

On ma dopiero 21 lat? Stary… może być lepszy niż ja, widzę duże podobieństwo w naszej grze.

Podobieństwo nie kończy się tylko na boisku, Randle lubi sobie pogadać, doskonale pamięta to Byron Scott:

Nie podobało mi się, jak zachowywał się, gdy ściągałem go z parkietu i w innych sytuacjach. Ciągle gadał. Zrzucałem to jednak na karb młodości, niech sobie gada pod nosem.

W lecie media w Los Angeles niemal na każdym kroku zastanawiały się, czy to możliwe, żeby “wychować” własnego Draymonda? Julius się uparł:

Dray gra z pasją, ofensywnie wie jak prowadzić swój zespół. Ma rzut z dystansu. Wiem, czego muszę się jeszcze nauczyć i zrobię to.

Lamar Odom w ciele Zacha Randolpha

Eksperci są jednak podzieleni, połowa widzi Randle’a jako ligowego średniaka, połowa jako przyszłego All-Stara. Zwraca się uwagę na mankamenty w obronie i w ataku, relatywnie małą rozpiętość ramion oraz niepewny rzut z dystansu. Z drugiej strony jest agresja, fantazja i niezłe podanie. Co my tam jednak wiemy, skoro Kobe powiedział o nim: “Lamar Odom w ciele Zacha Randolpha”, a sam Julius całe lato trenował “trójki”. Zresztą zobaczcie sami. Jeśli będzie trafiał chociaż połowę tego co na treningu, zajdzie daleko.

Julius nominalnie rozpoczyna swój trzeci sezon, ale w pratyce dopiero drugi, jak pamiętacie, w swym debiucie w NBA złamał piszczel w prawej nodze. W trudnych chwilach wspierała go narzeczona Kendra Shaw, która mówiła o tamtym straconym sezonie:

To twardziel, jeśli chodzi o rehabilitację. Problem był tylko jeden – na noc musiałam chować przed nim jedzenie.

Chowała chyba dość skutecznie, bo forma fizyczna nieodmiennie stoi na wysokim poziomie Zresztą odwdzięczył się pięknie, oświadczając się swojej wybrance cztery miesiące temu w Grecji.

jre

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Playoffy są realne przy korzystnym układzie kontuzji i innych czynników.
    Musimy pamiętać, że Lakers posiadają pick, który aby zachować muszą zająć jak najniższą pozycję w tabeli, teraz pytanie czy będą się skupiać na rynku agentów/wymianie, czy też zdecydują się zaryzykować na wybór w drafcie (o ile takowy się nadarzy).
    Walton to najlepsze co mogło spotkać Lakers na tej drodze.

    (46)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł ! Mocno kibicuje tym młodym kotom 😀 Tylko żeby im sodówka nie uderzyła do głowy, a będzie dobrze !

    (22)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Shey
    Odpowiedz

    @KobeGOAT Od razu miałem podobne skojarzenia, a patrząc na to jak bałem się młodych z Oklahomy w starciu z mistrzowską ekipą LAL w bodajże 2009r. to można być dobrej myśli, do tego pierwszy raz od czasu Phila widać w tym jakiś plan więc walka głęboko w PO może przyjść dużo szybciej niż sobie wyobrażałem i to bez kretyńskich pomysłów w stylu “Melo do Lakersów”.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    dżizys….. jak mi się totalnie nie podoba dzisiejsza moda ubierania się koszykarzy…… gdzie ta gansterka z hip hopem w uszach Iversona chociażby…. patrzę na zdjęcie główne i oczy mi krwawią 🙁

    (-9)
    • Array ( )

      A mi się podoba. NBA to nie getto i mi właśnie przeszkadza to całe cool gangsta ziomalstwo. Iverson mógłby osiągnąć więcej gdyby wyrósł ponad środowisko, które ukształtowało jego mentalność.

      (34)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    na pick nie ma szans. gorsi od sixers przecież nie będą. playoffy? nierealne, nie w tym sezonie. nawet gdyby utrzymali poziom jaki pokazali w starciu z Hawks, to na PO jest to za mało. popatrzcie tylko jakie składy mają inne ekipy. najlepszy scenariusz na ten sezon to taki w którym lakers są wyżej w tabeli od nuggets, pelicans, kings i suns.

    (4)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KupaNaLewymBucie
    Odpowiedz

    Przekozak artykuł ! A jeżeli o lakers chodzi to dla mnie najwiekszym hitem tego lata nie był żaden transfer Duratna czy George’a Hilla ale zatrudnienie Luka Waltona na miejsce Scotta (spodziewam się że to niedorzecznie brzmi dla niektórych no ale wiecie Bleed Purple and Gold !!!)

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Waltonem w roli asystenta Warriors – moim zdaniem – spokojnie wygraliby 70 meczów i zdobyli tytuł. Serio, ten facet jest geniuszem w układaniu ofensywy. Przypominam, że cały zwycięski rekordowy streak na początku rok temu to jego zasługa. Lakers nie mogli wybrać żadnego lepszego trenera niż Luke.

    (9)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Miglanc7
    Odpowiedz

    Też mi się wydaje, że to Luke jest tutaj głównym powodem, przez który Lakers robią postępy z meczu na mecz. Moim zdaniem do walki o PO Lakersom brakuje lidera. Było to widać w meczu z Pacers. Lakers wychodzą na 1 punktowe prowadzenie, w Pacers 8 następnych punktów drużyny + dobry D na wchodzącym Clarksonie robi lider drużyny PG, który wrzuca sobie cały zespół na barki i dojeżdża z wynikiem do mety. Właśnie w takich chwilach potrzebny jest lider, a w tak młodej ekipie jeszcze za wcześnie aby był nim np. D’Angelo, ale trzymam kciuki, bo LAL będzie silne!

    GO LAKERS!

    (9)
  9. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    Lakers to mój ulubiony team, ale ja jeszcze sukcesów w tym sezonie nie widzę. Nie chodzi o pesymistyczne podejście, po prostu za długo śledzę NBA i widzę co jest grane. Nawet przez chwile nie pomyślałem o nowym showtime. Aczkolwiek ogląda się ich lepiej…

    Russel ma być nowym liderem zespołu. Możliwe, że będzie, ale na ta chwile nim nie jest. Z zespołu nie uwydatniła się jeszcze tak naprawdę pierwsza opcja. Sztucznie pompowany lider, ale w szaleństwie tez jest metoda. Lakers wrzucili go do głębokiej wody. Albo szybko udźwignie ciężar albo nie i szybko będą szukać planu B. Ja mu życzę odrobiny pokory, której u niego nie mogę znaleźć. Pokora do samego siebie to początek każdego sukcesu w każdym aspekcie życia (nie mylić pokory z pewnością siebie) W moich oczach Russel stwarza wrażenie chłopca któremu wszystko się należy. Dużo lepiej wypada Clarkson, który chce walczyć i udowodnić swoją wartość.

    Widać jednak jakis plan. I to jest wielkie przełamanie w Lakers. Jerry West powiedział, że ci nowi Lakers bez wyraźnego lidera, będą tak mocni jak ich najsłabsze ogniwo w wyjściowym składzie i Luke Walton doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
    Śledząc ilości minut poszczególnych zawodników łatwo zauważyć że Walton idzie tym szlakiem.
    Ograniczenie debiutu Ingrama to bardzo dobra decyzja. Widać, że on nie jest jeszcze gotowy na NBA i walkę o cokolwiek. Ingram własnie takiej aklimatyzjacji potrzebuje, aby nie podłamać się zbyt szybko porażkami, które niestety będą go spotykać w tym sezonie. posadzenie Clarksona na ławkę to kolejna odważna decyzja. Ciekaw jestem jeszcze jak rozegra obronę która w LAL jest na słabym poziomie.

    Bardzo chciałbym Playoffs, ale nie ma co się oszukiwać. Warriors, OKC, portland, Memphis, Spurs, Clippers, Rocket to bardzo pewni kandydaci. W walkę o 8 miejsce duże szanse maja Utah.

    Oby tylko Lakers skończyli tankować, bo to będzie kolejny zmarnowany rok.

    (5)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Dr G
    Odpowiedz

    Najbardziej ekscytujące jest to, że na tym etapie, nie wiadomo czego można się po tych chłopakach spodziewać. Liczę, że przede wszystkim wielkiej pasji do wygrywania.

    (1)

Gwiazdy Basketu