fbpx

Swaggy P: Odjechane życie Nicka Younga

25
Nick Young

106:149. Zapomnijcie o ostatnim pogromie, nie zagrali D’Angelo Russell i Julius Randle, a Warriors musieli się przecież odegrać. Mimo porażki Los Angeles Lakers idą w górę. Ekipa Luke’a Waltona wraca na właściwe sobie tory, czytaj: znów zaczynają być jedną z ukochanych drużyn Ameryki. Za objazdowym cyrkiem Czarnej Mamby (Kobe who?) nikt nie tęskni, a na twarzy Jacka Nicholsona znów widnieje diaboliczny uśmiech.

Walton to najgłośniejszy kandydat do nagrody Trenera Roku, do miasta powróciły entuzjazm i energia, każdy rzuca, każdy uczestniczy w egzekucji ofensywy, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że Lakers to najlepiej zbilansowany roster w całej lidze. Ławka rezerwowych nie odstaje poziomiem od starterów, nie ma hierarchii nazwisk, pierwszeństwo ma dyspozycja dnia i skuteczność. Walton maksymalnie wykorzystuje materiał ludzki, a w całej układance największą niespodziankę stanowi Nick Young, zawodnik, którego parę miesięcy temu skazywano na ligę chińską…

Pacjentowi wieszczono rychłą śmierć, a tymczasem ten nie tylko żyje, ale jest w doskonałej formie! Przeciwko Oklahomie zaliczył rzut na zwycięstwo, każdego wieczoru wychodzi w pierwszej piątce, ramię w ramię swego “najlepszego kolegi” D’Angelo Russella. Z Youngiem nie ma nudy, albo się go kocha, albo nienawidzi. Znaczna część koszykarskiego świata ma go za klauna i pozera, reszta za utalentowanego, choć chimerycznego strzelca. Witajcie w szalonym świecie “Swaggy P”.

Flu Game

Czwartek, 17. listopada. Luke Walton ma duży problem, Nick Young znów sprawia kłopoty, trener postanawia wyrzucić go z treningu. Pewnie zachodzicie w głowę, co przeskrobał tym razem? Patrząc na bogatą kartotekę przypałów “Swaggy’ego” możemy się tylko domyślać, nie wykluczając najbardziej absurdalnych teorii. Nie tym razem. Sztab szkoleniowy postanawia usunąć Nicka z hali, ponieważ ten jest przeziębiony i boją się, że zarazi resztę zespołu. Tyle, że Younga nie łatwo jest się pozbyć. Odpuszcza trening, ale zarzeka się, że następnego dnia zagra przeciwko San Antonio.

Walton po wszystkim opowiadał ze śmiechem: “Do końca nie wiedzieliśmy, czy uda nam się go powstrzymać”. Razem z asystentek Brianem Shawem poszli krok dalej, podpuszczając Younga: “Jeśli Jordan mógł grać z grypą i rzucić 38 punktów, Ty też możesz”. Mówili to oczywiście pół żartem, pół serio, ale Nick momentalnie podłapał temat i stawił się na boisku pomimo choroby. Lakers przegrali, ale “Swaggy” rzucił 22 punkty, trafiając 4 na 7 za trzy, a w sumie 7 na 12 rzutów z gry. Na początku meczu był trochę zamroczony, ale z każdą minutą coraz lepiej łapał rytm gry.

Po meczu prasa pytała Waltona, czy “szokująca” forma Younga w tym sezonie to niespodzianka, ale Luke odpowiedział całkiem serio: “To żaden szok. Oczekuję od niego takiej gry w każdym meczu. W końcu jest rzucającym obrońcą pierwszej piątki”. Widać gołym okiem, że koszykarze kochają Waltona tak, jak zapowiedział to Steve Kerr.

Byłem już w grobie, wystawała jedynie dłoń (…) Właściwie to nadal tam jestem, ale nie przestaję walczyć, ciągle prę naprzód – Young

Żołnierz Waltona

Nie będziemy robić z Younga intelektualisty, ale prawda jest taka, że im dłużej się go słucha, tym poważniej zaczyna się na niego patrzeć. Jeszcze w zeszłym roku wydawało się, że jest skończony. I to na każdym gruncie. Były coach Byron Scott miał do niego nieustające pretensje, “Swaggy” grał coraz gorzej, w końcu wcale. Dodatkowo wybuchła sprawa z nagraniem, rzuciła go narzeczona. Wydawało się, że Lakers zwolnią go z obowiązku pracy, ale sytuacja zmieniła się diametralnie.

Walton dał mu szansę a ten odwdzięczył się najlepiej jak umiał. Nick wspomina zeszły sezon: “To było koszmarne. Musiałem postawić fasadę, odciąć się i wierzyć, że będzie lepiej”. Dzisiaj coach określa go jako “najlepszego obwodowego defensora” w zespole, co wcale nie było przecież domeną Nicka. Ciężka praca latem dała efekty, a Young jest w najlepszej kondycji fizycznej od lat.

A teraz uważajcie, zdaniem kolegów Young kultywuje swój wizerunek błazna i głupka, ponieważ zwyczajnie jest mu tak łatwiej. To jego tarcza, za którą ukrywa niepowodzenia i nieprzyjemne rzeczy ze swojego życia. Teraz “Swaggy” wyszedł na prostą i bardzo się pilnuje, żeby nie przysparzać kłopotów poza boiskiem. Zresztą, taki był warunek: albo pozbiera się jeśli chodzi o życie prywatne, albo odejdzie. I Nick ogarnął się życiowo, a na parkiecie prezentuje się naprawdę dobrze w tym sezonie. Jego udział w odrodzeniu Lakers i ich maksymalnie zbilansowanym ataku to 14 punktów na mecz, 40 procent skuteczności za trzy i aż 94% z linii rzutów wolnych.

36-letni Walton zdobył szatnię, a ledwie pięć lat młodszy Nick stał się jego żołnierzem:

Wychowałem się w LA, cieszę się, że mogłem tu zostać. Trener Walton dał mi pewność siebie i pokazał, że wierzy we mnie. Przebiegłbym przez ścianę dla niego.

Co ciekawe, w takim samym tonie mówi większość zawodników Lakers o swoim nowym trenerze. Więcej, używają oni nawet takich samych słów. Kiedy spytano o opinię Jordana Clarksona, ten odparł: “Rozwaliłbym dla niego mur…” Jak potwierdzono w prasie, zarówno Young, jak i Clarkson nie słyszeli nawzajem swoich własnych słów. Przypadek?

SKĄD SIĘ WZIĘŁA KSYWA SWAGGY P ? >>

1 2

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fantastyczny artykuł, zawsze kibicowałem Swaggyemu. Wydawał mi się dobrym gościem pod otoczką tego całego świrostwa.

    (39)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Swaggy Penis 😀 Jako zawodnik bardzo przypomina mi JR Smitha. Ogromne talenty ofensywne, jak i niesamowite klauny zabawiaki zarazem. Teraz JR wydaje się dojrzalszy, ale parę sezonów temu to wypisz wymaluj i był z niego typowy Nicky.
    Fajnie ogląda się Lakers. Każdy (poza Leszczem) tęskni za Bryantem, jednak bardzo przyjemnie ogląda się jeziorowców. To początek ich nowej ery, nabierają charakteru, ale już niedługo będą trząść tą ligą.
    Swoją drogą ogląda ktoś mecze Sacramento? Ty Lawson chyba wyrzucił gorzałkę i zaczyna klepać jakby grał w Denver. Od jakiegoś czasu jest w formie zwyżkowej. Nie pamiętam z kim grali dwa dni temu, ale to co wyczyniał w drugiej kwarcie, idealny balans ciała, świetnie czytanie gry. Takiego Lawsona chce się oglądać.

    (37)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto wspomniec,ze Prorok Swaggy P. jakis czas temu sam zmienil sobie ksywe na… YOUNG SWAG 🙂 albo sie goscia kocha albo nienawidzi. Zreszta czego sie spodziewac jak za dobrego kumpla ma sie Gilberta Arenasa? 🙂

    (17)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ja tam gościa lubię, jest sobą. Nawet jak pajacuje, to w każdej szatni potrzebny jest taki śmieszek poza kontrolą, który rozluźni atmosferę, pod warunkiem, że boiskowe sprawy bierze całkiem serio. Nicky na prawdę zapieprza w obronie. Ogarnął się i chwałą mu za to.

    (11)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    W świecie biznesu jakim jest NBA, miło widzieć gościa, dla którego koszykówka wciąż jest zabawą. Możecie go nazywać klaunem, ale widać, że nie czerpie radości tylko ze zwycięstw i czeków, ale z samej gry.

    (11)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Teraz go uwielbiam…on i JR Smith są w nba potrzebni, ludzie którzy cieszą się z każdego punktu, każdego podania.. Ci ludzie kształcą NBA i niewyobrażam sobie ligi bez nich

    (14)
  7. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Tak jak go nie mogłem zdzierżyć za czasów Wizards i początków LAL, tak w tej chwili pałam nie lada sympatią 🙂 Jest krejzol, czasami posieje fermentu, jednak ostatnimi czasy i tak nabrał więcej ogłady, niż sam waży. Byłem pewny, że latem pożegna się z LAL… a co tam, w ogóle z NBA! A tu proszę.
    Śledzę poczynania LAL, zasiadłem do bandwagonu, a ich mecze sprawiają mi większą frajdę niż (przykrostka) moich Czarodziejów. Między innymi za sprawą Swaggiego! Kolejny cud Waltona? Czego się koleś nie dotknie to jakiś pozytyw rośnie.
    Kuba jak zawsze “na propsie”.

    (9)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Uncle P, kiedyś to po prostu bawił się, podobało mi się że taki śmieszek trafia takie trojeczki albo wywinął 360 layup pod koszem. No kurcze, strasznie go lubiałem że był sobą. Nie wszyscy muszą być mega poważni (Kobe), albo cisi (Duncun). Ale był kimś innym gdzie jak trafiał to sam naśladowałes go bo się cieszył. Teraz to widać profesjonalnie podszedł do sprawy! Luke jak nie dostanie CoTY, to nie wiem kto inny może dostać. #LakersNation

    (4)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Też bardzo mocno liczę na CoTY dla coacha Waltona, ale to dopiero 20(?) meczy za nami, jeszcze mogą zaliczyć 0-15 run a jakiś inny team wznieść się na wyżyny.

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedyś już pisałem że Nick Young i JR Smith to mega talenty, mają to flow i umiejętnościami ofensywnymi dorównują DeRozanowi i Hardenowi, tylko że brakowało im dobrego mentora/trenera/systemu.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu