fbpx

Toni Kukoc: biały Magic, ulubiony kolega Scottiego Pippena

19

Rok 2006, miejscowa apteka dyżurna Walgreens. Eric Smithson, 16-letni fan Milwaukee Bucks, nie mógł uwierzyć własnym oczom. W kolejce przed nim stał wysoki na około 210 centymetrów wzrostu mężczyzna o bardzo znajomej twarzy. Smithson wziął głęboki oddech, zdobył się na odwagę i spytał człowieka stojącego przed nim:

Panie Gadzuric, czy mogę prosić o autograf?

Okazało się, że to nie Dan Gadzuric, ale inny gracz Bucks… Toni Kukoc. Brzmi to absurdalnie, ale po głębszym zastanowieniu 16-latek stwierdził, że nie chce autografu Chorwata. Dziś wspomina to tak:

Powiedziałem mu, że chciałem autograf Dana… Kukoc się wściekł i zaczął mówić: “Ale ja jestem Toni Kukoc! To ja trafiłem ten rzut przeciwko Knicks na 1.8 sekundy przed końcem meczu, kiedy Pippen odmówił wejścia na parkiet, ponieważ Phil nie wyznaczył go do ostatniej akcji! Pamiętasz?!

Zaczął chodzić po aptece, demonstrując wszystkim wokół jak trafił tamten pamiętny buzzer beater. Tak się rozpędził, że doszedł do warzywniaka obok…

“Ulubiony” kolega Scottiego

Cofnijmy się do roku 1994, pierwsze playoffs po odejściu Jordana. Byki bronią tytułu, a Scottie Pippen smaruje na butach “4Peat”. Ich rywalami w drugiej rundzie są Knicks, którzy po dwóch meczach u siebie prowadzą 2-0. W trzecim meczu kosz za kosz, Phil Jackson ustawia ostatnią zagrywkę. Decyduje, że ostatni rzut odda Toni, nie lider drużyny Pippen. Ten ma być jedynie przynętą, piłka ma trafić do Chorwata. Scottie nie chce o tym słyszeć, żąda zmiany, w końcu odmawia wejścia na parkiet. Reszta to już historia, Pete Myers z wyczuciem podaje do Kukoca, który składa się do rzutu i pewnie trafia na 1.8 sekundy przed syreną.

Odnośnie mojej rozmowy z Jacksonem nie mam nic do powiedzenia. Zagrywka? Świetnie rozegrana – Pip

Cała historia ma jednak drugie dno. Pippenowi nigdy nie było po drodze z Kukocem, a cały zatarg sięga jeszcze początku lat 90-tych, kiedy znienawidzony przez Jordana i Pippena Jerry Krause wybrał w drafcie Chorwata. Toni Kukoc , znany w Europie jako “Creation Sensation” lub po prostu “Euro Magic” już od najmłodszych lat wzbudzał zainteresowanie za oceanem. 211-centymetrowy point-forward, umiejący zagrać właściwie na każdej pozycji.

Krause pękał z dumy, kiedy udało się wybrać Chorwata na początku drugiej rundy draftu w roku 1990. Rozpowiadał wszystkim, że pozyskał najlepszego koszykarza spośród tych, którzy nie grają w NBA. Pojawiły się jednak problemy, a jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Aby zmieścić się w budżecie płacowym Krause musiał trzymać kasę na kontrakt Kukoca. Traf chciał, że w tym samym okresie umowę renegocjować chciał Pippen, wschodząca gwiazda ligi z pensją… 750 tysięcy dolarów za sezon.

Ostatecznie Pip otrzymał lepszą kasę, ale dopiero po tym jak okazało się, że Toni chce zostać jeszcze parę lat w Europie. Dlaczego zwlekał? Sytuacja polityczna w Jugosławii stawała się coraz bardziej napięta, wkrótce miała wybuchnąć wojna. 10 maja 1991 roku Toni zadzwonił do Krause’a, że podpisuje kontrakt z Benettonem Treviso i jedzie do Włoch, gdzie całej rodzinie zaproponowano dogodne warunki i bezpieczeństwo. Znalazły się zatem pieniądze dla Scottiego, ale ten poczuł się znieważony. Uraz pozostał w nim na długo.

Barcelona

Okazja do rewanżu nadarzyła się dwa lata później. Chodziło oczywiście o utarcie Kukocowi nosa na parkiecie podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie, gdzie Pippen przyjechał z legendarnym Dream Teamem. Chorwaci przegrali 33 punktami. Kukoc nie miał życia, Pippenowi pomagał Jordan, obaj chcieli wysłać wiadomość Krause’mu. Dość powiedzieć, że Toni zdobył 4 punkty.

Chciałem, by cały świat zobaczył nas w walce 1 na 1. Mogłem zamówić Krausemu wielki telewizor… Byłem wściekły przed meczem, chciałem go zawstydzić i zniszczyć. Krause’a nie zmuszę przecież do wyjścia na parkiet… Kukoc? Podałem mu rękę przed i po meczu, nie ma między nami złej krwi (…) teraz Bulls widzą, że on nie nadaje się do NBA

Kukoc był zły, ale starał się bagatelizować całą sprawę:

Chcieli pokazać mi, jak się gra w NBA. Jeden mecz to nie test. Mogę grać lepiej. Poprawie się we wszystkich aspektach.

I poprawił. Chorwacja zmierzyła się ponownie z Dream Teamem w finale, a Toni zagrał o wiele lepiej, zaliczając 16 punktów, dziewięć asyst oraz pięć zbiórek. Nie do końca jest też tak, że jego stosunki z Pippenem zawsze był złe. Po latach Toni mówił, że tym, który mu najwięcej pomógł w NBA w sensie czysto sportowym, był… właśnie Scottie:

Pomagał mi w obronie i w ataku, podawał piłkę, dawał pewność siebie na boisku (…) powiem uczciwie, że paradoksalnie najwięcej z całej drużyny pomógł mi właśnie on.

Niespełniony talent?

Toni należał do tzw. “Wielkiej Szóstki” świetnych europejskich koszykarzy, którzy byli łakomymi kąskami dla skautów zza oceanu: Toni Kukoc, Sarunas Marcziulionis, Dino Radja, Vlade Divac, Drażen Petrović oraz Arvydas Sabonis. Za najbardziej utalentowanego z nich wielu uważało właśnie Kukoca.

Nie wiem czy Kukoc był najbardziej utalentowany z całej szóstki, ale pewne jest, że był zdecydowanie najbardziej utytułowany. Jego europejskie dokonania są imponujące: cztery razy mistrzostwo Jugosławii, dwa razy Puchar Jugosławii, dwa razy wygrany EuroBasket, trzy razy Euroliga, mistrzostwo oraz puchar Włoch. Podobnie jest w rubryce osiągnięcia indywidualne: cztery razy europejski gracz roku, pięć razy zawodnik roku Euroscar oraz czterokrotnie MVP Euroligi.

Problemem była aklimatyzacja w NBA. Krytykowano jego grę w obronie, kazano nabrać masy. W europie słynął ze zwinności i kreatywności, sporo rozgrywał stąd jego boiskowy przydomek: “Kelner”. W Chicago kazano mu grać jako power forward, przytył aż 15 kilo. To już nie był ten sam tworzący show “Croatian Sensation”.

Wtłoczono go w pewne ramy, z których już nigdy się nie wydostał. Co oczywiście nie znaczy, że miał złą karierę. Wbrew przeciwnie. Trzy mistrzostwa NBA, Sixth Man of the Year. Po zakończeniu mistrzowskiej ery Bulls grał jeszcze dla Atlanty, Milwaukee oraz 76ers, a jego średnie z 846 meczów rozegranych w NBA to 11.6 punktów, 4.2 zbiórek oraz prawie cztery asysty na mecz.

Jak wspomina go Phil Jackson? Jako jednego z niedocenianych, acz wspaniałych zawodników:

Kapitalny gracz, szkoda, że dzisiaj nie ceni się go tak jak powinno (…) wielokrotnie ratował nas z opresji.

Mówi Chorwat:

Najlepsze ustawienie z czasów Bulls? Harper, Dennis, Scottie, Michael i ja. Niesamowita wymienność pozycji, każdy z nas mógł zagrać wszędzie.

Co by było, gdyby?

Toni Kukoc był jednym z pionierów, jeśli chodzi o Europejczyków w NBA. Sam żałuje tego, że rozpadła się Jugosławia, ponieważ mieli kapitalną drużynę, która mogła powalczyć z Dream Teamem:

Gdyby nasza ekipa z 1988 roku przetrwała… Nie mówię, że wygralibyśmy z nimi, ale byłby to naprawdę ciekawy mecz i wyrównany mecz.

Prywatnie Toni jest cichą osobą, ceni sobie prywatność. Od 23 lat mieszka w tym samym domu z żoną Renatą, nie szasta pieniędzmi. Słuchając go dzisiaj można odnieść wrażenie, że nie do końca jest zadowolony ze swojej kariery:

W latach 1996-98 śmiało zasługiwałem na występy w All Star Game (…) patrzyłem jakiś czas temu na graczy z Europy, którzy wystąpili w ASG i muszę przyznać, że od większości z nich byłem lepszy. W tamtych latach śmiało należałem do dwudziestki najlepszych graczy w lidze. [Kukoc]

Przerost ego? Skąd. Jakim graczem mógł być, pokazał w sezonie 1998/99. Zaliczał prawie 19 punktów co mecz, dokładając do tego siedem zbiórek i 5.5 asyst. Po odejściu Jordana i Pippena miał swobodę gry, ale także 30 lat na karku i nadprogramowe 20 kilogramów, które wsadzono mu na ramę.

Mistrz

Dziś Toni odnalazł nową pasję, a jest nią golf. Doszedł do takiego poziomu, że został mistrzem Chorwacji amatorów! Cały czas robi postępy, często gra z Jordanem i po cichu marzy o dalszych sukcesach. Nadal lubi dobrze zjeść, do historii przeszedł przecież jego przedmeczowy rytuał.

toni-kukoc-steve-kerr

Wspomina Steve Kerr:

Cztery godziny do meczu, a Toni Kukoc zamawia ucztę: sałatkę, przystawki, kurczaka, michę makaronu, tiramisu i wino, a ja się łapię za głowę! Pytam go czy on tak zawsze, a Kukoc niewzruszony: w Europie jemy dużo, pijemy trochę wina, walimy mocno espresso, wracam do hotelu, robimy wielką kupę i wtedy można dopiero grać!

Z czasów Bulls zachował jedynie mistrzowskie pierścienie, żadnych koszulek, nic w tym stylu. Sam śmieje się z tego:

Może ktoś ma jeszcze jerseye z moim nazwiskiem z czasów Chicago. Jeśli je sprzeda i dostanie chociaż 20 dolców, to fantastycznie!

[Kuba Machowina]

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe zyri12
    Odpowiedz

    Ziomek nieźle musial narobić w gacie że nie wziął autografu. Toni fajny gracz. Potrafił zmienić się z lidera przyjeżdżającego z Europy, w gdzies 3-4 opcję drużyny. Pozostanie nieśmiertelny dzięki grze d najlepszej ekipie wszechczasów.

    (30)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe michal_d
    Odpowiedz

    Bardzo uniwersalny zawodnik, punkty z każdej pozycji, zbiórki, asysty a w obronie może daleko mu do Rodmana ale zawsze grał na takiej pozycji na której zawodnik drużyny przeciwnej miał kilka cm mniej więc siłą rzeczy… 🙂

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy ja wiem czy najbardziej utytułowany, Drazen Petrovic wcale nie odstaje jakoś w liczbie trofeów drużynowych i indywidualnych w Europie

    (2)
  4. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    Swietny gracz. Ten zespol Bullsow, z Pippenem, Jordanem, Rodmanem, Harperem i Kukocem by swietnie pasowal do dzisiejszej NBA i stylu gry “small ball”… Fajnie byloby zobaczyc ich starcie z GSW…

    (27)
    • Array ( )

      Dokładnie. Kiedy gloryfikuje się lata 90. trzeba pamiętać, że to właśnie Bulls z niejednokrotnie Rodmanem na centrze, Pippenem kryjącym rozgrywających i wymiennością pozycji między Kukocem, Pippenem, Jordanem i Harperem byli P rekursorami small-Ball zgarniając 6 tytułów w erze wielkich centrów.

      (20)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lebrondzejms
    Odpowiedz

    Za dzieciaka wierzyłem że bulls za mistrzowskich lat to wspaniala chemia i relacje na boisku i poza nim. Z każdym kolejnym artykułem o tamtych czasach i tej drużynie trace pewna część szacunku do Jordana i Pippena, nie jako zawodników, ale jako ludzi. Szkoda :p

    (6)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe pr00

      Nie czytałeś wtedy gazet i nie oglądałeś tv ? Przecież Jordan to był pieprzony terrorysta, Pippen jak stara dziewica. Grali mega ale jako ludzią to im trochę brakowało do ideału. Widocznie Phil miał mega moc albo haka na każdego 😉

      (4)
    • Array ( )

      Co za pier$#^enie. Silne charaktery i ciągła potrzeba rywalizacji nie wykluczają dobrej chemii w zespole. Nie byli ideałami ale jeśli ktoś miał okazję oglądać wszystkie ich mistrzowskie sezony widział, że na boisku wszystko tam działało bez zarzutu.

      (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    @lebrondzejms – bo ani Rodman, ani Pippen a tym bardziej Jordan fajnymi ludźmi nie byli: freak, egoista i psychopata. To zasługa Zen Mastera, że na boisku tworzyli kolektyw, który na prywatnej stopie nie bardzo się znał a nawet nie za bardzo lubił…
    Co do Kukoca – zawsze oczekiwałem czegoś więcej, bo to był niespotykanie błyskotliwy gracz o IQ koszykarskim na poziomie Larrego Birda. Może zabrakło tego pierwiastka s-syństwa, które takim ludziom jak Bird, Jordan czy Kobe dawało takiego kopa.

    (13)
    • Array ( )

      Pippen egoista bo? Bo po zdobyciu 5 tytułów był na 122 miejscu w zarobkach w NBA i się postawił? Jordan psychopata bo? Piętnował odpuszczanie gry i cisnął na zwycięstwo? Nie było by Last Dance, w ogole by nie było Dance gdyby nie taki charakter.

      (1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matej
    Odpowiedz

    Ja Kukoca pamiętam z finału Pucharu Europy – Jugoplastika-Barcelona. Mając już jakieś pojęcie o koszarce, oglądałem zauroczony. ExJugole jednak mają zmysł i grację do tej dyscypliny

    (12)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pr00
    Odpowiedz

    Jako ktoś kto przeżył tante czasy nie uważam że Toni jest zapomniany. Każdy z roczników poniżej 1986 wymieni Go jako czwartego po Jordanie,Pippenie i Rodmanie

    (7)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    w Bulls Kukoc wygrał wszystko co było do wygrania w NBA, ale nie dziwię się tej tonacji lekkiego rozżalenia w jego głosie, kiedy konstatuje swoją karierę.

    gdyby przyszedł do innego klubu, prawie KAZDEGO innego, byłby jedną z najwiękzych gwiazd i atrakcji NBA. nikt nie kazałby mu tyć, a na boisku przepychać się z power F pod tablica. Nikt nie stresowałby go pouczeniami a’propos gry w obronie, i nikt nie kazałby stać w miejscu i czekać na piłkę do rzutu.

    Toni byłby zawodnikiem z piłka, zawodnikiem decydującym o wszystkim, imponującym szóstym zmysłem do kreaowania i wystawiania swoim kolegom idealnych piłek. Byłby ALl Star i to wielokrotnie, wielu fanów NBA chodziłoby na mecze “na Kukoca”.

    nie miał szans rozwinąc skrzydeł obok Jordana i Pippena, w zespole idącym co roku na mistrzostwo, grającym o status legendy. Musiał się ściśle dostosowywać do taktyki i zaleceń Jacksona, który dla Jordana czy Rodmana był pobłażliwy i kumpelski, co stworzyło wizerunek brata-łaty, ale wobec Toniego był zawsze bardzo krytyczny. Ponoć wiele sesji zespołu w Videoroom polegało na złośliwym wytykaniu mu błędów. Toni zawalił tu, Toni zawalił tam, o patrz, Toni, jak spartoliłeś. Dobrze że wytrzymał w tym piekiełku i swoje zrobił dla tej drużyny, ale trudno powiedziec, ze wykorzystał max swojego potencjału.

    dzisiaj mówimy o talencie takich graczy jaK Porzingis…. Kukoc był kilka poziomów wyżej, mial to COS, to był zawodnik, który potrafił tworzyć grę z niczego.

    doceniam jego udział w Bulls, te mistrzowskie pierścienie, ale żałuję, że w NBA nie został tym, kim mógłby zostać. Koszykówka na tym straciła. w sumie, trudno mi czasami patrzeć na tego cięzkawego power fowarda Bulls. Nie poznaję w nim tego szybkiego, błyskotliwego, czarodziejskiego chłopaka z Jugoplastiki czy reprezentacji, który poruszał się miękko, grał z obwodu, rzucał, dryblował, wchodził i rozdawał konsternujące obronę asysty.

    paradoksalna kariera : tytuły mistrzowskie, miejsce w zespole pośród najlepszych graczy w historii, uczestni legendarnych składów, ale zawodnik szalenie niespełniony, któremu nie dane było pokazać w NBA prawdziwego siebie.

    z Sabonisem sprawa była jasna – za późno wszedł do NBA.
    z Kukocem – na odwrót. wszedł za wcześnie.
    Dziś dopiero byłby u siebie w domu.

    dzisiaj nikt normalny, w nie wiadomo jak ambicjonerskiej drużynie, nie zrobił z nim tego, co zrobili wtedy Bulls. nikt nie potraktowałby takiego diamentu młotkiem.

    inna rzecz, że sam Toni chyba jakoś niespecjalnie rwał się do opuszczenia Chicago. Chciał wygrywac, chciał grać z najlepszymi. i dobrze zarabiał. Dopiero po nacieszeniu się przebywaniem na boisku z Michaelem Jordanem i Scottiem Pippenem, tytułami mistrzowskimi, dotarła do niego refleksja, którą wielu kibiców posiadło znacznie wcześniej. Wzystko fajnie, wygrywać jest zaszczytnie, ale… gdzie był wtedy ten Toni, którego znaliśmy ? :] Przybywał czasami niczym duch, jak na tych gifs, ale głównie oglądaliśmy kogoś, kogo z trudem rozpoznawaliśmy.

    (18)

Gwiazdy Basketu