fbpx

Wilt Chamberlain x George Best: kolorowe ptaki sportu

31

Każda dyscyplina ma swojego enfant terrible. Kogoś genialnego na boisku, szokującego poza nim. Dostarczającego kibicom emocji podczas meczu, a reporterom pożywki zaraz po ostatnim gwizdku. Bohaterami tego artykułu będą dwie postaci, które właściwie uprawiały sport w podobnym okresie, bo w latach 60-tych i 70-tych. Obaj byli sławni, dominowali w swoich dyscyplinach i kochali błysk fleszy oraz rozgłos. Jeden jest Wam doskonale znany, to Wilt Chamberlain, czyli (prawdopodobnie) najsilniejszy człowiek świata tamtych lat i zdobywca 100 punktów w jednym meczu NBA.

Drugi to najsławniejszy piłkarz swojej ery i gość, który powiedział kiedyś o sobie: “Gdybym urodził się brzydki, świat nigdy nie usłyszałby o Pele”. O kim mowa? Oczywiście o George’u Beście. Dlaczego zestawiamy obu panów razem? Mimo, iż za życia być może nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu, w podobnych latach zdominowali swoje sporty, a ich życie było bardzo podobne.

Podrywacze

Best z szelmowskim błyskiem w oku opisywał swoje barwne życie: „Wydałem sporo na alkohol, kobiety i szybkie samochody. Resztę po prostu roztrwoniłem”. Używki były jego paliwem, czego wcale nie ukrywał. Sam powiedział kiedyś: „W 1969 roku rzuciłem alkohol i kobiety – to było najgorsze 20 minut mojego życia”. Chamberlain i Best byli pod tym względem podobni. O ich miłosnych podbojach krążyły legendy, anegdot było tyle, że musielibyśmy z tego zrobić cały cykl. Oto co ciekawsze z nich, a zaczniemy od “Szczudła”.

Wilt znany był ze świetnej kondycji oraz wielkiej sprawności fizycznej. W młodości biegał sprinty, niemal do śmierci podnosił ciężary, a jego muskulatura zawsze robiła wrażenie, nawet na samym Arnoldzie Schwarzeneggerze. Weźcie wybitnego sportowca, dodajcie do tego sławę, pieniądze oraz skłonność do przechwałek, a kogo dostaniecie? Kobieciarza idealnego, playboya nr 1 w NBA. Wilt przechwalał się, że liczba jego partnerek seksualnych wynosiła… 20 tysięcy.

Skąd wzięła się tak niesamowita liczba? Całą sytuację doskonale wytłumaczył kiedyś w wywiadzie dla telewizji przyjaciel Wilta, Rod Roddewig:

Szalona historia. Gdzieś w połowie lat osiemdziesiątych byliśmy razem w Honolulu, mieszkaliśmy w wypasionym penthousie. Ilekroć Wilt przyprowadzał jakąś dziewczynę, zaznaczał to w… dzienniczku. Po 10 dniach wyszło na to, że odwiedziły go 23 kobiety. Daje to średnią 2.3 na dzień. Następnie podzielił tę liczbę na pół, pomnożył przez wszystkie dni, jakie przeżył (odliczając 15 pierwszych lat) i wyszło, że miał jakieś 20 tysięcy partnerek.

Możliwe? Kto wie, ale Best z pewnością nie był gorszy. Georgie miał wszystko. Był wielkim piłkarzem, wielkim podrywaczem i umiał bawić się za trzech. Oczywiście nie zmienia to faktu, że rozrywkowy styl życia i alkohol kosztowały go karierę, Irlandczyk poważne granie zakończył bowiem już w wieku 27 lat. Ile mógłby osiągnąć gdyby prowadził profesjonalny tryb życia? Tego niestety już nigdy się nie dowiemy.

Czy umniejsza to jego legendę? Skąd. Ilu znacie piłkarzy, którzy spotykali się z byłą miss świata, uciekali przez okno w toalecie na imprezę by następnego dnia strzelić jakby nic parę goli, a najlepiej sześć w jednym meczu w ramach FA Cup? Pozostaje ponownie tylko zacytować samego Georgie’ego:

Gdybym urodził się brzydki, świat nigdy nie usłyszałby o Pele.

Można by napisać lub wymyśleć tysiąc historii o Beście, i co najśmieszniejsze, większość z nich pewnie okazałoby się prawdą, zwłaszcza tych damsko-męskich. Sam George pisał w swojej autobiografii: “Wysportowani atleci, w kwiecie wieku, z furą kasy i szybkimi samochodami będą zawsze atrakcyjni dla młodych kobiet. Ja jednak opowiadam tylko te historie, na których rozpowszechnienie zgodziła się też ta druga strona, nie chcę krzywdzić nikogo”. Klasa, a opowieści było z pewnością setki. Kiedy Best szedł ulicą, dziewczyny go… goniły. Naprawdę.

Spytany za to, o to kiedy uprawiał seks najbliżej meczu, George odpowiedział bez krępacji (kultowy cytat), że właściwie zdarzyło się to w przerwie meczu. Lubił także wspominać, jak kiedyś wpadł po imprezie do hotelu z dziewczynami i zamówił budzenie na telefon. Recepcjonistka spytała na którą, a on odpowiedział “na siódmą”. Wtedy pracowniczka hotelu zrobiła wielkie oczy i odpowiedziała: “Ale panie Best, jest piętnaście po siódmej…”. Ponoć scenariusz ten powtarzał się wiele razy.

Imprezowicze i… samotnicy

Obaj byli znani nie tylko z tego, że uwielbiają podrywać, ale także z faktu, iż kochają imprezować. Oczywiście była między nimi istotna różnica – Wilt balował do rana, ale mało pił. Best grzał za to za trzech, co zresztą doprowadziło go do śmierci. Paradoksalnie obaj byli pełni kompleksów. Wilt uważał, że jeśli jest wyższy i większy od wszystkich, to ludzie na pewno obgadują go i tylko chcą wykorzystać. Best z kolei był… chorobliwie nieśmiały. I mówimy o gościu, którego nazwano “Piątym Beatlesem”. Był do tego stopnia nieśmiały, że mimo szalonego powodzenia wśród kobiet nie potrafił się do nich odezwać, jeśli się nie napił.

Wilt to z kolei paradoks. Był celebrytą, podrywaczem, geniuszem koszykówki. Brylował na salonach, wszędzie było go pełno. Kiedy jednak wyznał, że “miał 20 tysięcy kobiet”, zaczęto z niego kpić. Obśmiewano go w telewizji, szeptano za jego plecami, niektórzy śmiali się, że jest gigantem dziwolągiem. Do tego każdy pragnął (przynajmniej według Chamberlaina) na nim zarobić. Po wyznaniu o liczbie kochanek Wilt nadal żył jak playboy i krezus, ale stał się ostrożny, nieufny i wycofany.

Coraz częściej siedział w swojej willi, otoczony kobietami i zamknięty przed całym światem, wyczuwając wszędzie spisek i niechęć. Bywał chamski, wyniosły, jeszcze bardziej odcinając się od reszty. Kareem Abdul-Jabbar, który był w młodości przyjacielem Wilta wspominał, że kiedyś jechali windą i jakiś niewysoki mężczyzna spytał się z sympatią “Szczudła” co tam na górze, ponieważ sięgał Chamberlainowi do pasa. Wilt słysząc pytanie napluł mężczyźnie na łysinę, mówiąc: “Na górze pada”. Kareem był zniesmaczony, ale Wilt już taki był, niejednoznaczny. Kochał poklask i rozgłos, ale jednocześnie czuł się wyobcowany i niepewny, co czasem okazywał w kontaktach z innymi.

Podobnie było z Bestem. Ci, którzy go znali twierdzili, że to był dobry chłopak, którego zwyczajnie porwały świat oraz uciechy. I to na początku wbrew jego woli. Kiedy był bardzo młody po prostu chciał grać tylko w piłkę, później dopadła go fala popularności, której zwyczajnie nie uniósł. Z początku pił, by nabrać odwagi, później pił bo zwyczajnie już musiał. Stał się zakładnikiem własnej popularności i karykaturą samego siebie. Twierdził, że nikt go nie rozumie, że tak naprawdę jest sam. Wszyscy pragną jedynie zobaczyć jak gra, pije i podrywa dziewczyny, a on czasem zwyczajnie chciał tylko z kimś posiedzieć i pogadać o życiu. Dlaczego nie wysiadł z tego zgubnego pociągu? Może żal było mu popularności i robił to, czego od niego oczekiwano, a może z czasem już zwyczajnie nie umiał porzucić takiego życia?

Życie Wilta przywoływane było tutaj wielokrotnie, ale postaci Besta pewnie tak dobrze nie znacie, a postać to tragiczna. Czy da się streścić w jednej scenie życie George’a Besta?

Angielski hotel, filmowa niemal sceneria. Do pokoju wchodzi hotelowy boy z zamówionym szampanem, który mrozi się w wiaderku zgodnie z życzeniem piłkarza. Na łóżku leży rozrzucona góra pieniędzy, obok czesze włosy półnaga Mary Stavin, która dopiero co wygrała tytuł Miss Świata. “Piąty Beatles”, którego kariera zmierzała już wtedy do końca, otwiera butelkę Dom Perignon. Nalewa sobie, a portierowi jako napiwek daje jeden z 50-funtowych banknotów, których zresztą dziesiątki walają się po pokoju.

Boy – nomen omen rodowity Irlandczyk z Belfastu, podobnie jak Best – jest szczęśliwy i szybko chowa banknot, ale zaraz potem z wyraźną trwogą w głosie pyta: “Panie Best, czy mogę zadać jedno pytanie?” Georgie, który wydaje się być właśnie królem życia i stać na szczycie świata, z charakterystycznym dla siebie błyskiem w oku opowiada: “Oczywiście”.

Chłopak patrzy jeszcze raz na piękną Mary Stavin, na górę banknotów na łóżku, na przepitą twarz George’a i pyta z wyraźnym współczuciem dla “Piątego Beatlesa”: “Proszę mi powiedzieć, Panie Best – jak to się wszystko stało? Co poszło nie tak?”

Geniusze, celebryci i ikony stylu

Dlaczego Besta określa się mianem geniusza? Jeśli chodzi o osiągnięcia w karierze, to w barwach Manchesteru United grał 11 lat (1963-74), podczas których w 474 meczach zdobył 181 goli. W całej karierze (po United grał m. in. w Fulham i klubach amerykańskich) rozegrał 709 spotkań, które okrasił 253 bramkami.

Z “Czerwonymi Diabłami” dwukrotnie zdobył mistrzostwo Anglii (1965 i 67), a w 1968 roku Puchar Europy. W tym samym roku dziennikarze “France Football” uznali Besta za najlepszego piłkarza grającego w Europie, ogłaszając go laureatem nagrody “Ballon d’Or”, czyli popularnej “Złotej Piłki”. Był wtedy najlepszy na świecie, mając ledwie 22 lat. Czarował niesamowitą lekkością ruchów, był królem dryblingu, ośmieszał przeciwników. Zresztą, czy mogło być inaczej, skoro nazywał się Best?

To wtedy, w 1968 roku Pele powiedział o George’u: „”To najlepszy piłkarz świata”. Prawie 10 lat później, gdy prasa w USA pisała o Beście “Biały Pele”, Irlandczyk jedynie się zniesmaczył, mówiąc o Brazylijczyku: “Nie, to on jest czarnym Bestem”.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mógłbym pokazać ten artykuł mojemu starszemu bratu, ale jeśli nawet by go przeczytał pewnie by powiedział ze nie ma problemów z alkoholem 😐

    (1)
  2. Array ( )
    Pierwszy raz piszę komentarz 25 Październik, 2017 at 21:33
    Odpowiedz

    Nigdy nie piszę komentarzy, czytam je raz do roku ale ten artykuł na prawdę musiałem pochwalić. Czyta się jednym tchem i ta końcówka. Klasa

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Docenam dokonania Wilta, jednak moim skromnym zdaniem podawane przez niego rekordy to zwykła bujda na resorach. Skakał jak Kilganon, biegal jak Bolt, wyciskał jak Arnold i dymał jak Łysy z Brazzers. Artykul bardzo dobry, tak trzymać.

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo szanuję Waszą redakcje właśnie za takie artykuły ! Jestem wielkim fanem całej ligi NBA, ale jeszcze większym Manchester’u United, który jest całym moim sportowym życiem więc wykorzystanie do artykułu Best’a jest dla mnie miłym “zaskoczeniem” oraz kolejnym powodem do polecenia Waszej strony ! Pozdrawiam :3 go LA !

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetna robota! Jestem fanem zarówno basketu i Manchesteru United dla tego to porównanie dwóch panów jest mi bardzo bliskie! Dzięki za to!

    (2)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Ach, gdyby wszyscy byli tak wszechstronnie utalentowani co Kuba… ściągnij tę wodę z kolana i do pisania! 🙂

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mój ojciec, który oglądał Besta ” na żywo “, w telewizji😆, twierdz z całą stanowczością, że nie było od niego lepszego. Robił z piłką co chciał i kiedy chciał. Geniusz. Chciałbym zobaczyć ich obu grających w naszych czasach. Ciekawi mnie czy byłoby tak dobrzy teraz, gdy gry w ktote grali wtedy zmieniły się tak bardzo. Między innymi dzięki nim.

    (1)

Gwiazdy Basketu