Weterani podążają za LeBronem | Thunder chcą przechwycić kolejny talent | Pacers wracają na mapę NBA!

Dzień dobry przy niedzieli. Pewno już słyszeliście: LeBron James dwa dni temu wybrał Sixers. Obecnie podążają za nim żądni sukcesów weterani NBA. Migracja, marsz pingwinów trwa. Komu jeszcze marzy się szansa na pierścień mistrzowski, stała ekspozycja i ściśle określona, boiskowa rola?
Kentavious Caldwell-Pope to dobrze znany kibicom, książkowy przykład gracza 3&D. Gość z mistrzowskim doświadczeniem w barwach LA Lakers i Denver Nuggets. Wyobraźcie sobie, że właśnie porozumiał się z dotychczasowym pracodawcą (Memphis Grizzlies) w sprawie częściowego wykupienia swej umowy. Gdy rozwiążą się sprawy formalne, dołączy do 76ers. Klasycznie, na rok, za minimum dla weterana, w jego przypadku warte 3.9 miliona dolarów. KCP uchodzi za snajpera, ale ostatnie dwa sezony (w Orlando i Memphis) okazały się dla niego średnio udane.
W każdym razie, Sixers potrzebują graczy zadaniowych, akceptujących minimalną ekspozycją w ataku, nawykłych do wzmożonej aktywności w obronie i dokładnie to otrzymują za minimalną stawkę. Nie licząc ostatniego, kompletnie nieudanego sezonu w wykonaniu całej ekipy Grizzlies, KCP to wciąż ponadprzeciętny obrońca na pozycje 2-3. Siedzi na biodrze strzelcom, broni na całym parkiecie, jeśli tego zażyczy sobie trener.
Jak zatem wygląda uaktualniona dwunastka 76ers? Mocno!
- PG: Tyrese Maxey / Labaron Philon Jr (R)
- SG: VJ Edgecombe / Anfernee Simons
- SF: Jaylen Brown / Kentavious Caldwell-Pope
- PF: LeBron James / Dean Wade / Dominick Barlow
- C: Joel Embiid / Adem Bona / Ariel Hukporti
Musicie przyznać, że skład robi piorunujące wrażenie… na papierze. Póki co, jak pisałem wczoraj, Sixers to raczej kolos na glinianych nogach. Jeśli zaczną się zazębiać, obiecuję, że będę Was informował. Na razie (z naiwną dawką optymizmu) liczymy na to, że kolejni super utalentowani gracze, osiągać będą sukcesy w zupełnie nowych dla siebie rolach:
-> Embiid jako stretch five, naczelny dywersant, z zakazem parkowania w centrum.
-> Maxey ganiający po zasłonach w stylu Stephena Curry’ego, wyrozumiały wobec odwróconych głów kolegów będących przy piłce.
-> Jaylen Brown na pozór namaszczony liderem ofensywy, w rzeczywistości dowodzący drugim składem.
-> VJ Edgecombe przepalający energię broniąc na całym boisku, w ataku ze ścisłym limitem rzutów.
Chcąc nie chcąc starego LeBrona Jamesa powinniśmy widzieć w centrum zdarzeń. Hej, to może być nawet przyszłym król asyst, to znaczy w przeliczeniu na sto posiadań!
O, tutaj bardzo ciekawy news, bowiem OKC Thunder zaoferowali 12 milionów dolarów za dwa sezony zastrzeżonemu free-agentowi Denver, Spencerowi Jonesowi. No widzicie, Thunder cały offseason zabiegali przede wszystkim o zmiejszenie obciążeń budżetowych. W tym celu pożegnali m.in. Aarona Wigginsa (Hawks) Isaiah Joe (Pistons) oraz Lu Dorta (Hawks). Drastycznie ścięli podatek od luksusu oraz osłabili głębię składu.
Teraz okazuje się, że niekoniecznie chodzi o pieniądze. Sześć milionów gaży Jonesa w nadchodzącym sezonie, w rzeczywistości może kosztować Thunder aż 29 milionów dolarów! Biorę pod uwagę „recydywę”, jeśli chodzi o przekraczanie limitów płacowych, zatrudnienie Jonesa oznacza konieczność zapłaty 23 milionów $ ekstra, w postaci podatku od luksusu.
Nuggets mają czas do północy, z niedzieli na poniedziałek, na wyrównanie oferty. No dobrze, ale skąd to nagłe zainteresowanie Thunder? Dlaczego odpuścili w/w chłopaków, a chcą sprowadzić akurat Jonesa, za którego (potencjalnie) przyjdzie im zapłacić 29 milionów rocznie!?
Otóż: Jones gra z powodzeniem na obydwu skrzydłach. Mierzy 201 cm, ale ramiona rozpostrzeże na szerokość 211 cm. W serii playoffs przeciwko T-Wolves krył Juliusa Randle’a. W meczu piątym zaliczył 20 punktów 4/5 zza łuku 3 przechwyty i 3 bloki. Ma dynamikę, wszechstronność defensywną, atletyzm, nie robi problemów, stawia zasłony roluje, rzuca z wolnych pozycji, zaciekle broni.
Jego mechanika rzutu jest… bardzo nieszablonowa, a jednak 57/144 trójek w zeszłym sezonie władował (39.6%) w playoffs zaś 9/13! Dwa lata doświadczenia, pominęli go w drafcie, bo ma już 25 lat, ale za sześć milionów za sezon to jest promocja, wobec której Sam Presti nie był w stanie przejść obojętnie. Taki skrzydłowy w playoffs to byłby skarb!
Co zrobią Nuggets, którzy (notabene) w dalszym ciągu nie mogą się porozumieć z free agentem Peytonem Watsonem? Jeśli ekipie OKC uda się wyciągnąć Jonesa, to będzie kolejny triumf kadrowy Prestiego. Kolejny argument do postawienia facetowi pomnika przed halą. Tymczasem, zostawiam Wam migawki Jonesa na wypadek, gdybyście nie pamiętali który to:
Welcome back to Indianapolis!
Tyrese Haliburton robi pod nogo! Niniejszą migawką Hali chce chyba oznajmić światu, że kontuzje i choroba (półpasiec) są daleko za nim. Spójrzcie na tę smukłą sylwetkę no i powrót dynamiki. Czarodziej NBA wraca na parkiety, z czego cieszyć się powinni wszyscy kibice jakościowej, zespołowej koszykówki, w której żywiołowość i błyskotliwość jednostek mieszają się z zaawansowaniem taktycznym, spod znaku trenera Ricka Carlisle’a.
Extra bounce from @Hali 🔥 pic.twitter.com/JNSvSXx5uj
— Indiana Pacers (@Pacers) July 25, 2026
Wschodnia konferencja wyraźnie się zbroi, tymczasem bardzo niefortunne okazały się dla Indiany m.in. wyniki loterii draftu. W minionym sezonie (celowo) osiągneli drugi najgorszy bilans NBA (19-63), ale ich wybór draftu przypadł dopiero na miejsce piąte. Traf chciał, że pick chroniony był jedynie do miejsca czwartego, wybór przepadł jako pokłosie niedawnego transferu, sprowadzenia centra Ivicy Zubaca z Los Angeles Clippers. Ci z radością przejęli wybór Pacers. Indianie pozostał 38. pick, z którym wybrali filigranowego playmakera Bradena Smitha.
Smith to nad wyraz inteligentny i „techniczny” point-guard, którego jedynym mankamentem są w zasadzie warunki fizyczne. Kozłuje, gra pick and rolla, widzi parkiet, jest cierpliwy, nie podpala się, piłkę prowadzi nisko, nie daje się przyspieszyć, potrafi rzucić do kosza i nawet nie potrzebuje do tego kozła. Mocny procesor, nie boi się grać, ale mierzy zaledwie 178 centymetrów wzrostu i to jest problem. Rozumiem zamysł, Smith stylem wydaje się podobny do ulubieńca publiczności Indianapolis TJ McConnella, ale ten jest jednak 8-9 cm wyższy.
Mimo wszystko trzymam kciuki za młodego, bo jeśli zdobędzie zaufanie Carlisle’a, u którego gracz musi chodzić jak w zegarku, to będzie znaczyło, że wykuwa sobie niszę w lidze. Stoję na stanowisku, że koszykarskiego IQ nigdy za wiele!
Co poza tym? Jaki roster szykują nam Pacers, finaliści NBA sprzed roku? Proszę bardzo:
- PG: Tyrese Haliburton / TJ McConnell / Braden Smith (R) / Quenton Jackson
- SG: Andrew Nembhard / Ben Sheppard
- SF: Aaron Nesmith / Kelly Oubre Jr
- PF: Pascal Siakam / Obi Toppin / Jarace Walker
- C: Ivica Zubac / Jay Huff / Micah Porter
Na przewidywania i wnioski przyjdzie czas, poczekajmy do zakończenia okienka transferowego. Osobiście bardzo jestem ciekaw współpracy Haliego z rasowym, klasycznym centrem. Zeszły sezon zostawmy, zważywszy kontuzje i celowo obrany kurs ku dołowi tabel. Nie ma sensu przywoływać statystyk. Lepszym odnośnikiem będzie sezon 2024/2025, który Pacers zakończyli w Game 7. finałów NBA.
Czego brakowało? Przede wszystkim fizyczności! Tamta edycja Pacers niemalże nie walczyła na ofensywnej desce (30. miejsce pod względem ofensywnych zbiórek). Stąd między innymi pomysł na sprowadzenie potężnego Zubaca, technicznie sprawnego centra w kwiecie wieku, ważącego około 115 kilogramów. Nie stroniącego od kontaktu fizycznego ani podkoszowej bitki. Właściwie możemy z góry założyć, że poprawi się jakość zasłon, a Pacers nareszcie będę mieli prezencję pod obydwoma koszami.
To samo tyczy się obrony, Pacers kojarzyli się z finezyjnym, mało siłowym basketem. Receptą na nich było forsowanie gry pod kosz, tracili średnio 51.8 punktów w polu trzech sekund, więc naturalnym dążeniem było wystarać się o potężniejszego środkowego.
Poprzednik, czyli Myles Turner gra dziś w Milwaukee Bucks (ci przepłacili i obecnie szukają dla Mylesa transferu). Sądzę, że zagrożenie jego (okazjonalnym) rzutem za trzy Pacers powinni odrobić w innych elementach. Trzeba było finezję zastąpić brutalną siłą, po prostu. Playoffs, jeśli kto z Was zauważył, rządzą się nieco innym prawami niż sezon regularny, gdzie rośnie znaczenie czystej siły fizycznej.
Pacers wciąż mogą imitować grę 5-Out z Jayem Huffem w składzie, ale teraz mają stabilniejszy filar. Dość powiedzieć, że w NBA Finals 2025 wyjściowy center rywali Isaiah Hartenstein notował przeszło czternaście zbiórek w przeliczeniu na 36 minut.
Rywalizacja będzie z pewnością zacięta. Konferencja wschodnia dłuższy czas uchodziła za tę słabszą, ale dziś przepełniona jest naszpikowanymi talentem klubami: broniący tytułu Knicks, przemodelowani, analityczni Celtics, głodni sukcesów Cavaliers, intensywni Pistons, uzupełnieni Magic, defensywni Hawks, wzbogaceni talentem Heat, fizyczni do bólu Raptors, gwiazdorscy Sixers, techniczni i żywiołowi Hornets… mimo wszystko brak Indiany w ósemce playoffs odebrany będzie jako ogromny zawód. Tutaj walorami są z pewnością ciągłości składu, zaawansowanie taktyczne, trudny do skwantyfikowania skill oraz zaraźliwy entuzjazm lidera drużyny oraz doskonała reaktywność trenera, którego uważam za top 4 NBA.
Tymczasem to wszystko, patronami dzisiejszych treści są: Michał Machał, FirmaZielonyOgród, PioJarza a także Jakub Malik. Dziękuję serdecznie Panowie, jutro planuję kolejną sesję Q&A, więc jeśli macie pytania, palące tematy, zapraszam do sekcji komentarzy. BG









Dzięki za tekst, zrób Pan proszę coś o tym Orlando bo już zapomniałem, jakie uzupełnienia zrobili (wszak pamiętamy zawsze tylko ostatniego newsa ;))
Jaką przyszłość przewidujesz dla Hornets. Czy i ewentualnie jak mogą poprawić skład jeszcze w tym sezonie a z czym powinni się wstrzymać do kolejnego?
Dziękuję za art!!
Mam wrażenie, że że zdrowy Hali i coach Carlise = minimum półfinały ECF.
Swoją drogą, czyje mecze macie zamiar oglądać najczęściej?
U mnie:
a) Bulls
b) 76ers
c) Pacers
d) Knicks
e) Nuggets
f) Hornets
Dobrej niedzieli wszystkim:)
Lakers.
KCP w Orlando też miał epizod nienajlepszy, a u boku Lebrona już grał. Przyda się w szatni też ze względu na to
Zamrażamy na 3 lata składy wszystkich drużyn NBA – kto idzie najbardziej do góry tylko dzięki rozwojowi indywidualnemy graczy, budowie chemii, zgraniu, wyklarowaniu ról? I z drugiej strony, u kogo za 3 lata w tym samym składzie osobowym pojawia się broń w szatni 😀 Pozdrawiam
Sixers potrzebują graczy zadaniowych, akceptujących minimalną ekspozycją w ataku, nawykłych do wzmożonej aktywności w obronie i dokładnie to otrzymują za minimalną stawkę.
ostatnie 8 lat (mistrzowie) – 4:4 remis
ostatni RS….wygrane : porażki wsch : zach 49:51
*nawet jak kilka lat temu było w RS 42:58 to i tak w finałach po równo
zachód miał więcej nazwisk=gwiazd
drużynowo – mit
„…that means a lot of Rappers, they should stay away from here.
Because we still care about the total art form, some n#$&_@z can sell more records but they still cant flip the live form…
… bright lights, big city and dark alley ways, New York we get the money all day, every day…
Big Guru from the Gangstarr