Clifton Herring: człowiek, który stworzył Michaela Air Jordana

26

Była jesień 1978 roku gdy w Laney High School w Karolinie Północnej trwały testy do drużyny koszykówki. Po zakończeniu ostatnich ćwiczeń, 26-letni trener Clifton Herring odbywał naradę ze swoimi asystentami. Kiwali głowami, wskazywali markerami, trochę gestykulowali, ale większych spięć nie było. W końcu podeszli do drzwi sali gimnastycznej, która obecnie nosi nazwę imienia Michaela Jordana. Na jej drzwiach powiesili dwie listy…

15-letni Mike podbiegł jako jeden z pierwszych, zainteresowany był wyłącznie jedną z kartek. Po kilka razy przeczytał wszystkie nazwiska by upewnić się, że dobrze widzi. Widział dobrze, jego imienia nie było na drużynowej liście, był za to jego rówieśnik, Leroy Smith. Jordanowi przypadło miejsce w składzie juniorów. Załamany chłopak pobiegł do domu i przez długi czas nie wychodził ze swojego pokoju.

Tak, ten gość to naprawdę zrobił. Nie wybrał do licealnej drużyny najlepszego koszykarza w historii…, ale może zanim zaczniemy wieszać na Herringu psy, przyjrzymy się historii owego wyboru.

178

Jak powiedziałem, Michael Jordan miał 15 lat i był typowym ogórkiem, bardzo zielonym i niewyrośniętym. Sytuacje, gdy ktoś tak młody trafia do pierwszej drużyny, były sporadyczne. Ze składu wybranego rok wcześniej, zaledwie jedna osoba opuszczała szkołę, a więc konkurencja była silna. Najwyższy zawodnik z poprzedniego składu miał 190 cm, czytaj: graczy obwodowych coach Herring miał do dyspozycji w opór. Michael w owym czasie mierzył 178 cm. W świetle tych faktów, wybór Leroya Smitha posiadającego wzrost na poziomie 200 cm jest już nieco mniej zaskakujący.

Motywacja

Należy pamiętać, że nastoletniemu Jordanowi daleko było jeszcze do Jordana, którego znamy z późniejszych popisów w barwach Chicago Bulls czy nawet Tar Heels. Jak sam przyznaje, to właśnie wówczas nastąpiła w jego ciele (i umyśle) największa transformacja. Chłopak zaczął obsesyjnie trenować. Każdego dnia o godzinie 6 rano Herring otwierał mu sale gimnastyczną. Odrzucenie zadziałało na Michaela trzeźwiąco, przekuł je w swą największą siłę.  Jeszcze przez wiele lat w momentach słabości, wracał myślami do kartki wywieszonej na drzwiach sali gimnastycznej.

Wszystko dla dobra drużyny

Musicie wiedzieć, że zanim Clifton Herring otwierał chłopakom salę o 6 rano, wcześniej podjeżdżał pod ich domy swym zielonym Fordem Maverickiem i sam ich zawoził. Z owego przywileju Michael oraz cała reszta zawodników, regularnie korzystała. Herring był dla nich dostępny przez 7 dni w tygodniu. Ze względu na swój młody wiek, był dla nich jak starszy brat. Często przesiadywali w jego domu, bawili się z jego córką oraz jedli przysmaki przyrządzone przez jego żonę.

Coach wielokrotnie udowadniał, że za jego decyzją stało wyłącznie dobro drużyny i samego Michaela. W trakcie wielu testów następujących na przestrzeni sezonu MJ coraz częściej zdradzał potencjał, jaki w nim drzemie. Jednak to było jeszcze za mało, aby dostawać regularne minuty w pierwszej drużynie. Herring postawił na ogrywanie Mike’a w roli lidera zespołu juniorów. Nawet rok później, gdy w końcu dostał się do upragnionego składu, drużyna z Wilmington osiągnęła gorszy bilans niż w poprzednim sezonie, a rozgrywki zakończyła na tym samym etapie – półfinale dywizji. W następnym sezonie historia się powtórzyła…

Choroba

Dwa lata po odejściu Michaela, Herring zaliczył swój najlepszy sezon trenerski, gdy jego drużyna pierwszy raz w historii awansowała do playoffs stanowych. Były to jego ostatnie rozgrywki, ostatnie jakie poprowadził. Latem, na sali gimnastycznej, gracze zauważyli jak trener mówi sam do siebie. Mamrotał o ludziach spiskujących przeciwko niemu i przeglądających jego pocztę. Podejrzewał bliskiego przyjaciela o jakąś zdradę. Był to początek jego choroby – schizofrenii paranoidalnej.

Niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego został zawieszony, a po jakimś czasie zwolniony. Jego stan nieustannie się pogarszał. Ludzie widywali go biegnącego wzdłuż pobocza autostrady, nie reagującego na wołania. W końcu, żona odeszła od niego, zabierając ze sobą 6-letnią córkę. Według dorosłej już dziś dziewczyny, matka nie odeszła od Cliftona ze względu na samą chorobę, lecz przez to, że nie był w stanie się do niej przyznać, co miało opłakane skutki.

Herring odmawiał wizyt u psychiatry, nie przyjmował żadnych leków. Obecnie jego córka ma 41 lat, regularnie pisze listy do ojca, ostatni raz widzieli się na pogrzebie matki w 2005 roku. Tata jak zwykle wydawał się nieobecny, jednak świadkowie twierdzą, że nikt tak mocno nie opłakiwał zmarłej jak on.

Wyrzutek

Aktualnie 67-letni Herring nie jest zdolny do autonomicznego życia. Mieszka w rozpadającym się domu, jest uzależniony od alkoholu, a w jego ruderze mieszka wiele podejrzanych osób, które wykorzystują jego chorobę i bezradność. W 2012 roku jeden z “lokatorów” został aresztowany za morderstwo. Policja przy okazji zgarnęła trenera, choć nie miał z tym nic wspólnego. Jego choroba sprawia, że ma problemy z organizacją, przez co przegapił jedno, a potem następne wezwanie do sądu. Sędzia wydał nakaz i policja wtrąciła gościa po raz kolejny do aresztu. Dopiero dziennikarz zaciekawiony jego sytuacją, wyciągnął go po 24 dniach. Poza nim, nikt nie interesował się schorowanym starcem.

The first guy to ever cut me

Clifton Herring do dziś znany jest jako ten, który nie poznał się na talencie wielkiego Michaela Jordana. Osobą, która najbardziej przyczyniła się do tego wpisu jest… Michael Jordan.

Gdy w 1994 roku, MJ zaprosił Herringa do United Center na uroczystość z okazji swojej pierwszej emerytury, trener z początku nie chciał przybyć, jednak po jakimś czasie, dał się namówić.

“The first guy to ever cut me” tak przedstawił swojego byłego trenera His Airness. 20 tysięcy kibiców zgromadzonych w hali wygwizdało faceta. Przed telewizorami, uroczystość oglądało 2 miliony osób. Michael nadał przemawiał:

To, czego ludzie nigdy nie wiedzieli, to że przez następny rok odbierał mnie codziennie o 6 rano i zawoził na salę gimnastyczną aby pomóc mi pracować nad swoimi umiejętnościami. Dziękuję trenerze.

Gdy wydawało się, że Michael załagodził ten nieprzyjemny dla trenera wstęp, Jordan wykrzyczał:

Wiedział, że popełnił błąd! Po prostu próbował to naprawić!

To był ostatni raz, gdy Herring widział się ze swoim byłym zawodnikiem. Kolejny rozdział tej historii, przypadł na przemowę Jordana podczas ceremonii przyjęcia do Hall of Fame.

Leroy Smith był gościem który dostał się do drużyny, gdy mnie odrzucono. Jest tu dzisiaj z nami. Nadal jest tym samym dwumetrowym facetem. Jego gra jest prawdopodobnie taka sama. Od niego zaczął się cały mój proces, ponieważ kiedy on się dostał a ja nie, chciałem udowodnić nie tylko jemu, nie tylko sobie, ale także trenerowi, który wybrał Leroya przede mną. Chciałem się upewnić, że zrozumiałeś – popełniłeś błąd koleś

MJ ostatecznie zaszufladkował swojego pierwszego trenera. Ludzie wybuchli śmiechem, a następnie zaczęli bić brawo. Leroy Smith także. Usposobienie i mentalność Michaela Jordana, jest dobrze znana fanom koszykówki, więc możemy się domyślać, iż w rzeczywistości, His Airness nie chowa urazy do byłego trenera. Wydaje mi się jednak, że w obecnym stanie Herringa, Jordan mógłby zmienić swój letargiczny stosunek do jego choroby i okazać wsparcie byłemu mentorowi.

Autorem tekstu jest Czytelnik Michał Rejterowski, dziękujemy!

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Była jesień, Jordan mały, koszykarz z niego doskonały.
    Dobrze rzucał, dobrze podawał, każdy sobie z tego rację zdawał.
    Potem przygoda z bejzbolem nieudana, wielka na jego karierze szrama.
    Teraz mamy innego Jordana, DeAndre, lecz nie dorównuje mu nawet do kolana.

    Pozdrawiam,
    Jaskier

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokładnie, zamiast go dołować mógł po prostu powiedzieć, że jego decyzja przyczyniła się do sukcesu bo nie osiadł na laurach i zaczął nad sobą pracować. Pewnie w trakcie choroby jakiekolwiek negatywne emocje są spotęgowane tak jak pozytywne i gwizdy widowni i tego typu rzeczy tylko pogorszyły sprawę. No ale MJ jak to MJ, nie popuszcza nikomu i jedzie jak walec nie oglądając się na siebie.

    (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Piękny ruch ze strony MJa. Zaprosić trenera, który jest chory na swój jubel żeby wyśmiać go przy pełnej hali ludzi.
    Michael przecież od zawsze był GOAT i nigdy nie było od niego lepszych ( nawet jak miał 1.5m w kapeluszu i się uczył kozlować). Zaiste wielki z niego człowiek. W dobie internetu i social media miał by rzesze fanów bo poza talentem miałby jeszcze „to coś” co wszyscy tak lubią.

    (25)
    • Array ( )

      Zawsze uważałem Jordana za socjopatę. Może i jest GOAT ale to socjopata. Kiedyś, gdy grał w Chicago uwielbiałem go, od pierwszej retransmisji meczu w TVP i NBA Action z początku lat 90-tych, z komentarzem Szaranowicza. Dziś go nie znoszę, jestem mu jednak wdzięczny bo to przez niego zaraziłem się miłością do basketu

      (2)
    • Array ( )

      MJ, to jest taki typ czlowieka, ze jak lezysz, to on jeszcze podejdzie aby kilka razy kopnac i pokazac, ze jest lepszy.

      Widzialem wiele wywiadow z nim i przy niektorych mozna sie posmiac z zartow, ale gdy sie obejrzy ich wiecej, to pozniej wraca sie do poprzednich i zastanawia czy to faktycznie byl zart.

      (11)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      Nie myl osoby zakompleksionej z osoby zmotywowaną. Zakompleksiony całe życie tkwi w przegranej teraźniejszości. Zmotywowany jest wygranym teraźniejszości i przyszłości.
      Jeśli nigdy nie pomyliłeś się w podejmowaniu decyzji, nie przeżyłeś odrzucenia, rozczarowania, przegranej, poczucia niesprawiedliwości, to prawdopodobnie jeszcze nic istotnego nie wygrałeś.
      Ciężko w życiu zmotywować się do osiągnięcia czegoś ponad przeciętność i szarość bez elektrycznego kopa zwanym przegraną. Albo coś z tym zrobimy, albo nie i zawsze pozostaniemy więźniem przegranej.

      Prawo życia: Słabe będzie słabsze, silne staje się silniejsze. Nigdy nie wolno zapomnieć tego “elektrycznego kopa”, który dał siłę i motywację. MJ przegrał, poczuł zawód i nigdy tego nie zapomniał. Następnie został legendą. Mi to imponuje.

      To nie żaden pocisk w twoją stronę, chciałem jedynie wskazać inny punkt widzenia.

      (9)
  4. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    uwielbiałem za to MJ’a
    jego trash talk, wypowiedzi pełne uszczypliwości, humoru i prawdy. Dziś to wszystko jakieś zbyt poprawne i nudne.

    (6)
    • Array ( )

      No wulkan humoru oraz krynica prawdy i mądrości – zaprosić chorego psychicznie starszego człowieka i na oczach MILIONÓW widzów (TV) go upokorzyć.
      A co tam – najwyżej się gość powiesi czy strzeli sobie w łeb… gorzej jak przy okazji postanowi odstrzelić parę innych osób albo coś wysadzić razem z sobą.
      Gość mu nic złego nie zrobił – wręcz przeciwnie, wykonywał swoja pracę a do tego pomagał zawodnikom najlepiej jak umiał, a jak widać z odrzuceniem Jordana miał zupełną rację w tamtym momencie.
      Takie historie pokazują jaka Jordan to małostkowa szuja – a jest ich wiele (historii)
      Można sobie opowiadać że “takie jest życie” i inne podobne frazesy ale gloryfikować takiego osobnika nie wypada – chyba, że w III rzeszy

      (9)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      trochę źle to odebrałeś MJ przedstawił trenera jako tego, który go odciął od składu. Przeciez tego chłopa nikt nie znał. Przedstawił go szerszej publice, a następnie mu za to podziękował. W swoim stylu, ale to dalej podziękowania.

      MJ nawet podczas podziękowań dla trenera Smitha (North Carolina) dorzucił, ze Phil był bardziej profesjonalny niż Smith.

      w jego historii jest wiele takich docinek nawet podczas podziękowań lub wychwalania. Po prostu taki był.
      Gdy podczas wywiadu doceniał osiągnięcia Bryanta, również nie zapomniał dodać ze ten ukradł wszystkie jego ruchy, ale czy ktoś kto znał Michaela się obraził?? Wątpię…

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A ty Jaskier nie miałes się przymknąć po odpowiedniej ilości łapek ktore jak pamietam otrzymales? Brak honoru panie Grajek…

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordan to buc, Kobas to buc, Larry Bird to…..jak widać trzeba być bucem by osiągać szczyty, niestety. Szkoda..ludzie nie bądźcie bucami

    (6)
    • Array ( )

      Duncan, Robinson, Magic, Hakeem, nawet Lebron… Można być wielkim graczem i przyzwoitym człowiekiem.

      (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakie tam zmienić stosunek, to jest Jordan, a nie opiekunka w psychiatryku, nie ma miękkiej gry, także w życiu. Ja Dźordan Ty pi$&a chciałoby się rzec, Ci co słuchają Chanasa wiedzą o co chodzi 😉

    (-3)
    • Array ( )

      Wydrukuj sobie własną wypowiedź i opraw w ramki – jak już będziesz stary i niedołężny to będziesz miał co poczytać w jakiejś “umieralni” gdzie zostawi cię wychowana w tym duchu rodzina
      To jest ZŁY człowiek

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    MJ faktycznie mógłby choć odrobinę wspomóc faceta, który przynajmniej pośrednio pomógł mu stać się tym, kim jest. Świetny artykuł, mało znana i – koniec końców – smutna historia.

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Buc bucem, ale trzeba przyznać że MJ wyszczekany jest.
    A z takimi – jak wiadomo – należy walczyć ich metodą.
    A gdyby tak po słowach Michaela o tym, że trener próbował jedynie naprawić swój błąd Pan Clifton Herring podszedł do mikrofonu i powiedział coś tak mniej więcej: „No cóż, oczywiście można tak się dowartościowywać , prawda jednak wyglądała troszkę inaczej. Choć od początku widać było, że Michael zbytniej smykałki do sportu nie posiada ( i nie mam tu bynajmniej na myśli bejsbola ), mimo wszystko uznałem , że przy zastosowaniu moich metod treningowych, po odpowiednio długich treningach nawet z niego zrobię Gracza. I jak widać tak się stało, choć musze podkreślić, że gdybym połowę tego czasu poświęcił np. Leroyowi Smithowi to o takim Jordanie do dziś nikt by nie usłyszał” .
    Wydaje mi się że po czymś tego typu nawet Michaelowi rurka by zmiękła.

    (14)
  10. Array ( )
    Drexler to Blazer 18 Grudzień, 2019 at 13:02
    Odpowiedz

    Wyidealizowany Jordan z lat mlodzienczych spada na morde w latach, gdy dorosly czlowiek zdaje sobie sprawe jak ciezko jest byc najlepszym, a zarazem zachowac pewne morale, szacunek dla przeciwnika i etyke. Rozumiem ze taki jest, sam troche jestem, tak jest po prostu latwiej. Ale traci w moich oczach regularnie od kiedy wiem o nim wiecej.

    (0)

Gwiazdy Basketu