fbpx

NBA: Jeremy Sochan idzie w ślady Dennisa Rodmana!

24

Mam mówić o Jeremym Sochanie, ale zanim zaczniemy przypatrzcie się co w barwach Spurs z numerem dziesiątym wyczyniał inny zawodnik. Też był rewelacyjnym obrońcą i farbował włosy. Wiecie o kim mowa… Dennis Rodman dołączył do San Antonio w transferze, na początku października 1993 roku. Miał wtedy 32 lata. Koszykarską młodość spędził w Detroit Pistons, którzy byli jego macierzystym klubem. To tam okrzepł oraz nabrał boiskowej tożsamości. W ekipie pełnej weteranów słynących z chamstwa, brutalności i ciągłej gry na granicy przepisów, nikt się z Dennisem nie patyczkował. Starzy trzymali go za mordę, a temu się spodobało. Rodman prędko wpasował się w klimat, otrzymując etat twardego, bezkompromisowego defensora oraz specjalisty od zbiórek.

To była nowa jakość w przemysłowym Detroit. Dennis nie imponował wzrostem czy siłą, mierzył ledwie 201 cm w butach na grubej podeszwie. Jednak jego rozpiętość ramion (w okolicach 216-218 cm) w połączeniu z niezwykłymi parametrami atletycznymi, czyniła go koszmarem sennym dla gwiazd rywali. Tym samym Rodman stał się faworytem kibiców, ciężko pracujących w fabrykach samochodów ludzi, którzy doceniali twardą koszykówkę.

Winning is tough

Już jako rookie dotarł z zespołem do finałów konferencji. W drugim roku odpadł dopiero w NBA Finals (Magic, Worthy i 40-letni Kareem). Następnie wygrali dwa tytuły. W dwóch kampaniach mistrzowskich przegrali tylko siedem meczów playoffs, z czego pięć skradło chłopakom, nabierające muskułów Chicago Michaela Jordana.

Niestety, kolejne playoffs (1991) to porażka w finale konferencji, (0-4) dobrze wiecie od kogo. Następne zakończyły się jeszcze gorzej, w pierwszej rundzie, a dalej (1993) w ogóle nie awansowali poza sezon zasadniczy. Nie było w tym nic dziwnego. Trzon się zestarzał, brutalna koszykówka ustępowała miejsca w lidze dynamice i umiejętnościom. Bill Laimbeer, Isiah Thomas, James Edwars, Mark Aguirre i Vinnie Johnson niewiele później zakończyli kariery. Pistons czekała niechybna przebudowa i właśnie wtedy, w lecie 1993 roku, niejako pozbawiony celu, Dennis zażądał transferu.

Out of control

W San Antonio rozegrał dwa, naznaczone przypałami, sezony. Wpadał i wypadał z pierwszej piątki. Nie szanował gwiazdy klubu Davida Robinsona, którego uważał za lizusa z kijem w… odwłoku. Nie znalazł autorytetu w szatni, trenera Johna Lucasa raz prawie pobił. Militarny ton, jaki prezentował Gregg Popovich (ówczesny szef kadr, jeszcze nie trener) także mu nie leżał. Statystycznie wszystko się zgadzało – średnie sezonu regularnego wyniosły 4.7 punktów 17.3 zbiórek oraz 2.3 asyst. Tyle, że Spurs nie mieli nad nim żadnej kontroli. Posadzony na ławkę teatralnie ściągał na przykład buty sugerując trenerowi, że już na boisko nie wejdzie, pamiętacie? W pierwszej rundzie playoffs przeciwko Utah Jazz Dennis został zawieszony na jeden mecz z powodu tego typu, kompletnie niepotrzebnych, zagrań:

Suspended

Spurs odpadli gładko (1-3) a następnie zapadła decyzja (Pop) o dyscyplinarnym zawieszeniu Rodmana. Sezon rozpoczął się klasycznie, w listopadzie, jednak Dennis grę rozpoczął dwunastego grudnia. W sumie rozegrał 49 z 82 meczów. Gdy nadeszły playoffs znów był jednak starterem. Mało doświadczone Denver z Dikembe Mutombo pokonali, kolejno Lakers pod wodzą szalonego Nicka Van Exela. W finale konferencji czekali jednak obrońcy tytułu oraz wnerwiony Hakeem Olajuwon. Tę historię na pewno znacie, The Dream wściekł się gdy w trakcie serii ogłoszono, że MVP ligi został Robinson. Dość powiedzieć, że w dwóch wieńczących serię meczach Olajuwon zanotował:

  • 42 punkty 9 zbiórek 8 asyst przy 19/30 z gry
  • 39 punktów 17 zbiórek 3 asysty przy 16/25 z gry

Po zakończeniu serii Dennis wyśmiał publicznie całą organizację poczynając od trenera Boba Hilla przez czołowe postaci zespołu. Popovich nie miał wyjścia jak tylko posłać gościa w diabły. W ten sposób, jesienią 1995 roku, uformował się wielki zespół Bulls, ale tę opowieść już znacie aż za dobrze…

Jeremy Sochan

Dwadzieścia siedem lat od tamtych wydarzeń na arenę zmagań wkracza Jeremy Sochan, człowiek z polskimi korzeniami. Mierzy 5-7 cm więcej niż Rodman, waży też dziesięć kilogramów więcej niż wynosiła nominalna waga Dennisa, ale rozpiętość ramion ma mniejszą (213 cm). Tym niemniej biorąc pod uwagę koordynację, refleks, parametry atletyczne czy orientację boiskową, Sochan ma wszelkie papiery by stać się graczem na miarę “All-Defensive Team”, czego bardzo mu życzę jako Polak i fan dobrej koszykówki.

Może inaczej, przy 206 cm wzrostu Jeremy rusza się nieprzeciętnie. Jest cwany, nie boi się przyjąć uderzenia, z chęcią wchodzi w kontakt fizyczny, jest zajadły, instynktownie przewiduje ruchy rywala. Potrafi wywrzeć presję na obwodowych, swobodnie dotrzymuje kroku skrzydłowym. Jego potencjał jako obrońcy jest naprawdę spory.

Oglądając jego mecze w lidze uniwersyteckiej zwraca uwagę także jego szybkość na otwartej przestrzeni. Mnie interesuje jego rozwój w roli kozłującego piłkę, wspierającego rozegranie silnego skrzydłowego. Power forward goniący z piłką przez całe boisko po samodzielnej zbiórce w obronie (wzorem niech będą Siakam czy Draymond Green) albo potrafiący wyskoczyć do podania po zasłonie (short roll) i stamtąd podejmujący dobre decyzje, to jest już dużo. Co prawda potencjał kadrowy Spurs skazuje ich w tym roku na tankowanie i eksperymenty, ale liczę że Sochan pokaże swój potencjał i etykę pracy nie tylko na bronionej połowie. Tam będzie świetny na pewno. A może dorobi się rzutu, efektywnych 37+% zza łuku. Wtedy dopiero będzie szał ciał w kraju nad Wisłą. Trzymajcie kciuki! Oby tylko nie poszedł w ślady Dennisa Rodman za jego kadencji w San Antonio. B

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyrobi się. Tylko dzisiejsze przepisy nie pozwolą mu pójść śladami Denisa The Menisa. Rodman współczesnej lidze byłby wyrzucony z boiska na każdym meczu.

    (11)
    • Array ( )

      No dokładnie. Russell to wyjątkowy kretyn z atletycznością zdrowego goryla. Wyników drużynowych to nie daje, ale jazda bez trzymanki:P

      (-3)
    • Array ( )

      9 x all star, 2 finały konferencji, 2 x król strzelców, 3 x król asyst, mvp sezonu, prawie 200 triple double, zarobione ponad 300 baniek.
      Oby nie poszedł śladami Westbrooka…

      (33)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      @oM0
      W ten sam zestaw słów możesz wpisać: CP3, Hardena, Carmelo, P. Georga i wielu wielu innych. Problem Westbrooka jest taki, ze to był bardzo duży i kontrowersyjny talent, który się spalił i nie osiągnął mistrzostwa.
      Westbrook w prime dostarczał wielu emocji grał całym sercem, po prostu nie zdobył po drodze mistrzostwa. Możliwe ze jego styl gry jest efektywny tylko do pewnego momentu. Pisząc to zdanie mam w oczach takze cp3, Carmelo i Hardena.
      Westbrook obrywa zbyt mocno. W Lakers oberwał dużo mocniej niż Davis który nie pokazał nic w zeszłym sezonie. Westbrook wpadł w nowe środowisko i rozegrał chociaż bardzo przyzwoitą ilość spotkań -78. Najwięcej spośród zawodników LAL.
      Jego najlepsze występy z TD (194!!!) przekładają się na wygrane i to jak! 73,7% zespoł wygrywał gdy Westbrook zaliczał triple double. Problem nie jest w statystykach Russella. Myślę Westbrook musi być drugą opcją zespołu, w którym lider nie jest obwodowym zawodnikiem klepiącym gałę oraz musi być otoczony strzelcami. W Rockets momentami fajnie to wyglądało, ale zabrakło przyzwoitej obrony całego zespołu oraz gabarytów na Centrze.

      Uważam, iz nie powinniśmy Westbrooka oceniać pod kątem lidera/ pierwszej opcji. Drugi -trzeci garnitur zawodników i Westbrook jest wśród nich gwiazdą. Tak wyglądało to w OKC z Durantem. Efekt-finał przegrany z bardzo silnym zespołem Miami. Pamiętać należy także, że OKC prawie rozbili 73-9 Warriors w finale konferencji.
      Wszyscy po prostu przeceniliśmy Westbrooka po jego sezonie MVP. Od tego momentu każdy miał zbyt wygórowane względem niego oczekiwania. Chyba nawet on sam je miał. W moich oczach jest najbardziej niedopasowaną gwiazdą w NBA. Choć wierzę że jego wspołpraca z Davisem miała szansę zadziałać, to zabrakło ilości wspólnych meczy na zgranie się.

      (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzisiejsza liga jest za miękka. Za klepnięcie po rękach lub chamski gest można wylecieć z boiska. To daje możliwość pokazania się takim wiotkim niedotykalskim jak Tre young, rivers czy Lowry.
    Sochan jakby stał się połączeniem Rodmana z Greenem mielibyśmy podniety ze 12 sezonów. Powiedzmy fizyczność i zaciętość Rodmana z inteligencją boiskową Greena. Ja tam się cieszę. Xxx

    (-5)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Cały wpis bardzo sensowny, ale ostatnim zdaniem dokonałeś samozaorania poprzez obnażenie swojej płytkości i prostactwa. Na podwórku raczej byś tak nie mówił do kolegów, bo byś potem przemykał chyłkiem. Nie bądź gwiazdą w necie.

      (-3)
    • Array ( )

      Ja tam bym nie chciał żeby mnie ktoś przy GRZE w koszykówkę atakował tak jak Rodman na gifie z Utah.
      To jest GRA – rozrywka, przyjemność – a jeśli ktoś potrzebuje tak intensywnych wrażeń to są po to ustawki i sporty walki.
      Faktycznie charakterny twardziel – przywalił nieprzygotowanemu przeciwnikowi w głowę a innego w locie podciął – no brawo, więcej takich
      Przypomnijcie sobie jak wieszaliście psy na Greysonie Allenie (słusznie) za faul na Caruso – a faule Rodmana są chyba brutalniejsze

      (17)
    • Array ( )

      Najpierw niech zacznie grać a potem zobaczymy jaki wyrobi sobie styl..a raczej na co pozwoli mu liga i sędziowie.

      (4)
    • Array ( )

      @Sadam

      “Powiedzmy fizyczność i zaciętość Rodmana z inteligencją boiskową Greena” – słabe trochę zestawienie, bo inteligencją boiskową to akurat Rodman Greena czapką nakrywa. Nie umniejszając temu drugiemu.

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nauczcie się w końcu ludzie, że “Jeremiasz” i “Jeremi”: TO DWA ROZNE IMIONA. A NIE SWOBODNIE STOSOWANE WYMIENNIKI.

    Jeżeli masz wątpliwości to zwracam nieśmiało uwagę, że on się nazywa JEREMY. Czyli po polsku: Jeremi. A nie żaden Jeremiasz.

    Występuje też Jeremiah. ( Najpewniej aby wam jeszcze bardziej unaocznić, jakimi jesteście ignorantami ).

    Tak, tak. Wiem, że w naszym kraju świadomość i bycie fair w stosunku do siebie i innych nigdy nie było modne.

    Hejtu czas start.

    (5)
    • Array ( )

      mój kociak miał na imie Jurek
      dla jaj wołaliśmy go Julek
      wiadomo,że to rózne imiona
      po co sie spinasz, przecież w tym przypadku mogło być tak samo…
      uniosłeś się jak prezes na mównicy

      (9)
    • Array ( )

      Mój pies wabi się Emi a jak coś odwali to żeby brzmiało poważnie mówię do niej Emma!

      Wcale się na to nie obraża 😅

      Nie wiem o co Ci chodzi.

      (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Od kilku lat w amerykańskich mediach wiele mówi się o Bronnym Jamesie, czyli niespełna 18-letnim synu LeBrona Jamesa, i możliwości jego wspólnej gry z ojcem w NBA. Wszyscy zapomnieli o drugim z synów LBJ’a, który przez ostatni rok przeszedł imponującą transformację. Ma 15 lat, urósł ponad 20 centymetrów i jest wyższy od Bronny’ego. Nagle okazuje się, że większe szanse, aby pójść w ślady ojca i grać w NBA ma Bryce, a nie Bronny.

    (1)
    • Array ( [0] => contributor )
      PATRON

      generalnie straszne z jaką presją muszą żyć te dzieci. Osobiście nie wierze w ich wielki sukces. Ciężar nazwiska odegra kluczowa rolę w ich karierach. dodatkowo warto zauważyć iż oni są spadkobiercami miliardera. Część bardzo istotnych pragnień/ rządzy zostanie stłumiona życiem w wygodzie. Do tej pory młodszy James ma znacznie lepiej bo rozwija się w cieniu brata na którego presja jest tak ogromna, że aż straszna. Zobaczcie z jaką presją zmierzyli się synowie MJ’a. Jego najstarszy syn stwierdził że podążając śladami ojca jest bardzo ciężko: to raczej chodzenie po rozpalonym węglu niż po wydeptanej ścieżce.

      np Curry czy Bryant to dzieci przyzwoitych koszykarzy. Wątpie, że oboje osiągnęliby takie sukcesy gdyby ich ojcowie byli wymieniani w TOP2 All-time.

      (6)
  5. Array ( )
    Gdynia Moje Miasto 2 sierpnia, 2022 at 16:07
    Odpowiedz

    @G8 Zbyszek może być zdrobnieniem od Zbigniew, ale może występować jako osobne imię. Podobnie z Bartosz, Bartek i Bartłomiej. Każde z nich może działać osobno, ale Bartek może być zdrobnieniem od zarówno Bartosza jak i Bartlomieja. Admin zrozumie 😉🤌
    Pozdro

    (-5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu