fbpx

Porcja motywacji od świętej pamięci Kobe Bryanta

32

Pamiętam tamten wieczór. To była niedziela. W kilku województwach kończyły się właśnie ferie zimowe, więc rzesze uczniów szykowały się do szkoły, nie mając pojęcia, że za dwa tygodnie wszystkich zmiecie pierwszy lockdown. Gdyby tego dnia ktoś powiedział mi..

Stary, Kobe Bryant zginie w wypadku śmigłowca, potem sezon NBA zostanie zawieszony i zamkną nas wszystkich w domach. Nie będzie Euro, Igrzysk Olimpijskich… Nagle okaże się, że wszystko da się załatwić online, a jak pojedziesz na wakacje nad morze, to na polskiej plaży ludzie będą śmiać się z parawanów, ale każdy swój osobisty parawan będzie mieć też na gębie, a w ogóle to okaże się, że wybory…

No tu już bym go przestał dawno słuchać, więc w sumie nie wiem co by dalej mówiła ta osoba, ale przecież nikt by w to nie uwierzył. W ani jedno słowo. Dokładnie tak samo nie wierzyłem, gdy media podały informację, że helikopter Sikorsky-76 rozbił się w okolicach L.A. Uwierzyłem dopiero gdy przeczytałem tweet Wojnarowskiego, bo komu jak komu…

Od 26. stycznia 2020 minęło ponad półtorej roku i wydarzyło się naprawdę sporo. Ceremonia włączenia nowych członków do Hall of Fame w minionym sezonie była swego rodzaju zamknięciem historii Kobe w lidze NBA. Zamknięciem, którego wiele osób po prostu potrzebowało. Jak zwykle w takich wypadkach pojawiła się okazja do wspomnień i anegdot. Te świeższe, których nie przytaczałem w poprzednich tekstach o podobnej tematyce, lub do których pojawiły się jakieś nowe smaczki, postanowiłem zebrać w tym artykule.

#Draft

Tim Grover to trener, który współpracował przede wszystkim z Michaelem Jordanem, ale również z zawodnikami takimi jak Charles Barkley, Scottie Pippen, Dwyane Wade czy Hakeem Olajuwon. I oczywiście z Kobe Bryantem, który wybrany został w drafcie 1996 roku, uznawanym przez wielu za najlepszy w historii:

Normalnie, gdy trafiasz do ligi to jest to okazja do wielkiej fety. Ale nie dla niego. Po wszystkim Kobe po prostu pojechał na trening. Udzielił po drodze kilku pomniejszych wywiadów i pojechał ćwiczyć. Miał wtedy 17 lat i to było jego nastawienie. “To nie czas na świętowanie, trzeba trenować.”

#Przychodzi pierwszy

John Celestand, trzydziesty pick draftu 1999 roku, może uchodzić za wielkiego szczęściarza. Jedynie szesnaście meczów rozegrał w NBA, a mimo to udało mu się posmakować mistrzowskiej fety. Jednak to, co jedni nazywają szczęściem, inni nazwą po prostu harówką, bo szanse by się pokazać w NBA nie są rozdawane na lewo i prawo. Żeby utrzymać się na powierzchni, Celestand trenował najciężej jak potrafił. Przychodził pierwszy, wychodził ostatni. Taki przynajmniej miał zamiar…

Po raz pierwszy zrozumiałem, czemu Bryant był najlepszy w preseason. W meczu przeciw Wizards Kobe złamał nadgarstek prawej ręki. Zawsze przychodzi pierwszy na trening, co mnie wkurzało, bo to ja chciałem być tym gościem, tak jak wcześniej w Villanova czy Piscataway High w New Jersey. Nie udało się, nawet wtedy. Dzień po kontuzji Kobe szedłem skoro świt z torbą na ramieniu przez nasze zaplecze treningowe, gdy usłyszałem odgłos odbijanej piłki. To Kobe, z gipsem na ręce ćwiczył kozioł i rzuty drugą ręką.

Celestand dodaje, że on do hali miał 10 minut drogi, Kobe ponad pół godziny.

#Viva Las Vegas

Robert Alert to trener przygotowania fizycznego, który współpracował z wieloma programami, zarówno w NBA, NCAA jak i NFL.

Zaprosili mnie do Las Vegas, bym pomógł w przygotowaniu fizycznym Team USA przed wyjazdem do Londynu. Wcześniej ćwiczyłem z Carmelo czy Dwyanem Wadem, ale z Kobe to było moje pierwsze spotkanie. […] Noc przed pierwszym treningiem oglądałem Casablancę po raz pierwszy w życiu, w swoim pokoju i położyłem się spać. Około 3:30 mój telefon zadzwonił.

– Cześć Rob, mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
– Nie, co tam, Kob?
– Chciałem zapytać, czy nie pomógłbyś mi z treningiem kondycyjnym…
– Jasne, widzimy się na sali za chwilę.

Była godzina 4:15 rano…

Gdy Alert dowlókł się na salę było lekko przed piątą, Kobe już trenował, spocony jak szczur.

Robiliśmy trening kondycyjny przez kolejną godzinę piętnaście. Później trzy kwadranse przerzucania ciężarów. Potem Kobe wrócił do treningu rzutów, a ja do swego pokoju, gdzie nieprzytomny padłem na łóżko.

Alert wrócił na salę o 11:00, czując piach w oczach i międląc w ustach śniadaniowego bajgla, którego schwycił gdzieś po drodze. Właściwie wszyscy byli już na miejscu. Po jednej stronie boiska potworzyły się grupki, LeBron rozmawiał z Carmelo, Kevin Durant omawiał coś z coachem Krzyzewskim. Po drugiej stronie Kobe, rzucający do kosza.

– Dobry trening dziś rano!
– Dzięki, Rob! Jestem wdzięczny, naprawdę.
– O której skończyłeś?
– Ale co?
– Ten trening rzutów.
– Właśnie teraz, chciałem rzucić 800.

#Pustynne rowerowanie

Również podczas przygotowań do IO 2012, Blake Griffin dowiedział się czegoś o Kobe…

Pierwszej nocy po przyjeździe do Vegas dowiedziałem się, że Kobe zrobił 65 km na rowerze po pustyni. No co ty, 40 mil? Po pustyni w nocy? Ty w to wierzysz? Pytałem Ramony Shelbourne. Co jeszcze, spotkał niedźwiedzia i go zatłukł?

Okazało się, że Kobe poprosił Grovera, by włączyć jazdę na rowerze do rutyny treningowej, więc ten zorganizował sprzęt, wytyczył trasę i pojechali razem z Kobe i ochroniarzem.

Skończyliśmy około drugiej nad ranem. O 7:30 byliśmy już z powrotem na sali. Dla Griffina i reszty ligi to były historie opowiadane w formie anegdot. Dla Kobe – kolejny dzień w robocie [Grover]

#Pożegnanie

Kobe, nie owijał w bawełnę, to na pewno.

I wtedy wchodzi Kobe, w dresie, z opatrunkiem na ramieniu. Ma te swoje okulary słoneczne. Wszyscy się podjarali, było takie Wooooow, no co tam słychać?” Boozer mówi “Co tam Kob, dawno żeśmy Cię nie widzieli” A Kobe na to: “Przyszedłem tylko powiedzieć nara kilku frajerom, których jutro czeka transfer.” I się roześmiał. Potem poszedł do stolika gdzie kontrolujesz tablicę wyników na treningu, zamienił kilka słów z trenerami i wyszedł. Jeden z chłopaków mówi wtedy “Właśnie straciłem całą motywację na trening. [Jeremy Lin]

Akurat w tamtym okienku nikogo się nie pozbyli, ale smak tego, co nazywa się Mamba Mentality z pewnością kilku zawodników Lakers zapamiętało na długo.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

32 comments

    • Array ( )

      Tak jak Jordan, Tyson, itd. Zeby zostac legenda trzeba być psychopata. Ty jesteś nomalny dlatego nikt nigdy o Tobie nie slyszal i nazywasz się Anonim. Buziaki 🙂

      (112)
    • Array ( )

      Jako fan Kobego! Muszę powiedzieć, że i Anonim i Carlo_Gamb1no mają rację! 🙂
      Dlatego to my czytamy o Legendach NBA, a nie odwrotnie!

      (11)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze fajnie powspominać. Takiego wariata (pod względem mentalu, treningu itp) już chyba nigdy nie będzie na parkietach NBA. RIP, Mamba out! ;(

    (6)
    • Array ( )

      właśnie miałem to samo napisać…
      ale spoko, nie trzeba zaraz rzucać laptokiem o ścianę…

      (4)
    • Array ( )
      Kukasz Łoszarek 12 sierpnia, 2021 at 21:18

      “Od 26. stycznia 2020 minęło ponad półtorej roku” = tydzień w pierwszej ławce szkolnej klasy, w której ktoś nieustannie szura kredą po tablicy od lewej do prawej i z powrotem 🤢

      No i także nie trzeba dodawać tej kropki przy dniu miesiąca, wystarczy samo “od 26 stycznia” 🤮

      (-3)
    • Array ( )

      @Kukasz Łoszarek, tylko że dwudziesty szósty to liczebnik porządkowy i nie wiem jak uczą, ale mnie uczyli, że po porządkowych kropkę się daje

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Niby to nie było tak dawno, ale wydaje mi się, ze jednak poziom świadomości jak ważna jest regeneracja, był na dużo niższym poziomie. Kobe czy Jordan trenowali do upadłego, ale chyba za mało poświęcali na te wszystkie zabiegi (jak teraz Lebron na przykład). Jordana raczej omijały kontuzje (oprócz stopy na początku), ale już kobe na koniec się sypał.

    (13)
    • Array ( )

      @Manuohmanu
      W wypadku Kobego nie widzę innej opcji niż bardzo dobre, rzadkie geny umożliwiające regenerację w nadludzkim tempie, zaś Jordan z tego co czytałem wcale nie trenował nom stop: od zakończenia sezonu do startu obozu przygotowawczego nie tykał piłki nie licząc sporadycznych gierek z kumplami przy domu, a w trakcie sezonu opuszczał treningi gdy czuł, że ciało tego potrzebuje

      (5)
    • Array ( )

      A mnie się wydaje, że to takie opowiastki z tymi treningami Kobasa. Wiadomo, trenował godziny, więcej niż inni, ale nie uwierze w to, że chłop nie spał conajmniej 6-8h. Sen ma olbrzymie znaczenie w regeneracji. Gdyby nie to, Kobe nie grał by w kosza. Więc obstawiam,, że te anegdoty z Bryantem są trochę koloryzowane

      (0)
    • Array ( )

      kobe zawsze grał pod publiczkę
      w końcu LA zobowiązuje
      też sądzę,że nie jedna z tych niesamowitych historii to gra typowo pod “klikalność”…
      z resztą nie tylko on wie kiedy jest “kamerowany”…
      z drugiej strony można napisać,że gdyby tak nie piłował swojego organizmu,to pograłby kilka sezonów dłużej

      (0)
    • Array ( )

      @Boi – na yt jest wywiad z Kobem, dlaczego trenował w nocy. Gość miał specyficzny tryb funkcjonowania. Spał nawet i z 9 h, ale miał to podzielone

      (1)
    • Array ( )
      Profesor Smrodek 12 sierpnia, 2021 at 19:01

      Szczególnie trudna interpunkcja i wymierzenie spacji przed przecinkami… Ja pie, jak już zwracacie komuś uwagę – słusznie, zresztą – to chociaż sami nie walcie przy tym baboli.

      (8)
    • Array ( )
      Polski w szkole to zart, tylko literatura, zero uczenia się jak poprawnie używać polskiego 12 sierpnia, 2021 at 19:16

      “No cóż , polska…” A co to tutaj spacja przed przecinkiem?

      (0)
  3. Array ( )
    miś4kontratakuje 12 sierpnia, 2021 at 18:01
    Odpowiedz

    Bez urazy. Ale zawsze mnie zastanawiało ile jest prawdy, a ile legend miejskich w opowieściach o treningach Kobego. Wiadomo, że wzrost sportowy następuje nie podczas treningu, ale regeneracji. I nie zawsze ten kto zrobił cięższy trening osiągnie maksimum efektu. Inaczej najlepszy byłby po prostu zawsze ten, kto najwięcej trenował. Wiadomo też, że im będziemy szybciej dobierać maksymalne obciążenia treningowe, tym bardziej zabijamy potencjalny wzrost, bo mniej będziemy mieć do dyspozycji nowych bodźców treningowych. Trening to tyle samo katorga, co sztuka. Jak jednostka trwa za długo, to pewnym czasie już nic więcej nie da. Jak np. uzyskasz w treningu automatyzm rzutowy po 300 rzutach, to kolejne 400 możesz rzucać już na wiwat. Z opisu treningów Kobego przebija duża kumulacja jednostek trenigowych, bardzo mało czasu na regenerację i małe zróżnicowanie bodźców treningowych. Tak jakbym czytał przepis na przetrenowanie.

    Podobny problem miałem z naszą Justyną Kowalczyk, z której opowieści wynikało, że trenuje trzy razy dziennie i za każdym razem wypruwa sobie żyły. Tak było dopóki nie znalazłem plany treningowe jej rywalek Norweżek. Nadal były nie do wykonania dla normalnego człowieka, ale byłby całkowicie zgodne z tym, co wiemy o treningu fizjologii człowieka.

    (5)
    • Array ( )

      Nie zapominaj że w koszykówce najważniejsza jest powtarzalność, pamięć mięśniowa. Kobe nigdy nie był superatletą.

      (5)
    • Array ( )

      @Ccm

      “Widocznie te 800 rzutów miało sens. Kobe zawsze trafiał.”

      Miało sens, ale nie dawało efektu. Kobe ceglił straszliwie, 44% z gry na przestrzeni kariery to jest totalna beznadzieja.

      (-5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby czlowiek nie musial siedziec dzien w dzien w robocie 8-10 godzin to moglby sobie pozwolic na treningi po 6-8 godzin dziennie.

    Dodatkowo za kobe stali dietetycy, kucharze, sluzba domowa, masazysci itd wiec regeneracja byla ok, a i wiecej czasu wolnego niz sie nam wydaje, np na drzemke w srodku dnia po tych nocnych treningach.

    Bo to panowie nie jest kwestia czy ktos jest mutantem albo świrem. To kwestia wykształcenia swojej wlasnej (nie wzorowanej na nikim) rutyny, dostosowanej pod swoje indywidualne cechy/predyspozycje i determinacji w jej realizowaniu.

    Bo to panowie trza po prostu duzo czasu, prob i bledow zeby wyksztalcic wlasne nawyki ktore przynosza efekty.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem, że trochę nie na temat, ale jak ktoś kto mianuje się “dziennikarzem” może napisać “półtorej roku”?? Jak w ogóle można połączyć z męskim rzeczownikiem żeński liczebnik?!

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu