fbpx

Stephen Curry: one for the books

28

Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki – pisał Benjamin Franklin w liście do Jeana Baptiste’a Leroya w roku 1789. Franklin miał jednak tego pecha, że nie oglądał w akcji Stephena Curry’ego. Gdyby pisał swój list teraz, mógłby rozwinąć stwierdzenie o fragment “i że Stephen Curry będzie rzucał za trzy”. Jednakowoż, patrząc z perspektywy obrońcy w dzisiejszej NBA, nie na wiele zda się ta konstatacja, bo choć defensorzy doskonale wiedzą co Chef zamierza im przyrządzić, nie są w żaden sposób w stanie temu zapobiec. Trochę jak z zachodem słońca. Wiesz że będzie, a co poradzisz? Nic.

Czy to oglądając Stephena w pięknym pojedynku z Bostonem, czy ostatnio z Philadelphią (albo w ogóle na przestrzeni obecnego miesiąca, bo gra fenomenalnie) możemy stwierdzić że jest to jeden z zawodników, którzy pojedynczo w największym stopniu przekładają się na wynik końcowy zespołu. Nihil novi.

#Creme de la creme

Tegoroczny sezon Golden State Warriors naznaczony jest absencją Klaya Thompsona, a zespół z trudem walczy o utrzymanie się w fazie play-in. Wszystko to jednak schodzi na dalszy plan w obliczu maestrii prezentowanej przez Stephena. Tak było w meczu z Sixers, w którym jego 10/17 trójek przedziurawiło siatkę rywali i zadecydowało o zdobyciu przez niego 49 punktów w 37 minut na placu gry. Do tego 5 asyst i 3 zbiórki.

Był to jedenasty z rzędu mecz Stephena powyżej poziomu 30 punktów i piąty z sześciu ostatnich, w którym zdobył powyżej dziesięciu trójek. Jego boiskowa aktywność w meczu z Philadelphią miała bezpośrednie przełożenie na 59 ze 107 punktów Warriors, co daje ogółem 55% zdobytych przez nich punktów.

To historyczny wynik, a Steph ma teraz jeden z tych okresów, w których oczy otwierają się wszystkim niedowiarkom. W związku z tym przedstawiamy trzy główne powody, dla których warto śledzić poczynania zawodnika w miesiącu kwietniu.

#Przed Jordanem i Kobe

W niedzielnym NPAW pisałem, że Curry właśnie zrównał się z Kobe w kategorii “najwięcej gier na poziomie 30 punktów u gracza powyżej 33 lat. Minęło kilka dni i Steph jest już w tej kategorii samodzielnym liderem. Co więcej, przeciwko Bucks, Thunder, Celtics, Nuggets i Sixers, zdobył powyżej 40 punktów.

Taki wyczyn na przestrzeni miesiąca nie udał się po skończeniu 33 lat ani Michaelowi ani Kobe. Jordan w wieku 34 lat, w sezonie 1997-1998, miał cztery mecze z minimum 40 punktami w styczniu. Bryant z kolei, dokonał tego jako 33-latek, w roku 2012, konkretnie w spotkaniach z Suns, Clippers, Jazz oraz Cavs.

#Sam dla siebie konkurencją

Tego, w jaki sposób trójki zmieniły obecną NBA nie trzeba nikomu tłumaczyć. Rzucają je wszyscy i ile wlezie. Jeśli jednak potrzebowalibyśmy wskazać zawodnika, który sam jeden miałby być symbolem tej nowej fali, to nie mógłby to być nikt inny niż Stephen Curry, przyszły samodzielny lider klasyfikacji najlepszych strzelców trzypunktowych.

1. Ray Allen 2973
2. Stephen Curry 2757
3. Reggie Miller 2560
4. Kyle Korver 2450
5. James Harden 2441

Jego nazwisko stało się synonimem ofensywnej strategii, a dla kolejnych trafionych trójek trzeba co i rusz tworzyć nowe kategorie statystyczne. W połowie miesiąca NBC pokazywała jaki dystans dzieli Curry’ego od innych zawodników pod względem liczby meczów na poziomie 10+ trójek:

Minęło raptem kilka dni i tych meczów jest już na jego koncie dwadzieścia jeden. Sześć w tym sezonie a cztery (!) w samym tylko kwietniu. Patrząc na to, że pozostali, którym taki wyczyn udał się więcej niż raz w życiu, nawet razem wzięci mają mniej niż Stephen… to daje do myślenia.

#One for the books

Jeśli spojrzymy na dotychczasowe dokonania Stephena Curry’ego w tym miesiącu, to widzimy średnią 40.8 punktów i 7.2 trafianych średnio trójek na skuteczności 50,3%. Wskaźniki effective field goal* i true shooting %** poszybowały do poziomu odpowiednio 70,4% i 75,1%.

A oto jak wygląda zestawienie Top 20 najlepszych strzelecko miesięcy w historii.

Dotychczasowa dyspozycja pozwoliła Stephenowi wyprzedzić Bradleya Beala jako lidera klasyfikacji najlepszych strzelców tych rozgrywek, zarówno pod względem średniej (31.4) punktów jak i całkowitej liczby punktów (1570).

Indywidualnie Curry prezentuje teraz wyższy poziom strzelecki niż w sezonie 2015/2016 kiedy zdobywał jednogłośnie tytuł MVP i był najlepszym strzelcem ligi ze średnią 30.1 punktów.

#Drużyna

Na zakończenie warto również wspomnieć, jak prezentuje się drużyna Warriors podczas szalonej dyspozycji Stephena. Ich bilans za ostatnie dziesięć kolejek to 6-4, ale grafik ich nie rozpieszczał, połowę meczów grali z drużynami takimi jak Milwaukee, Denver, Boston, Philadelphia i Atlanta. Wewnątrz tej grupy ich bilans wynosi 3-2.

Aktualna sytuacja Warrios w tabeli to 29-29 i dziewiąte miejsce w konferencji zachodniej, oczko wyżej niż posiadający taki sam bilans San Antonio Spurs.

Myślicie, że zobaczymy ich w playoffs? Która aktualna ekipa z miejsc play-in, czyli Dallas Mavericks, Memphis Grizzlies, Golden State Warriors i San Antonio Spurs ma Waszym zdaniem najsilniejsze karty na ręku?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za ten tekst. Dużo ludzi obwinia SC za zmianę, która szturmem wzięła NBA i za część jego zachowań.
    Dużo ludzi w tym wszystkim pomija talent i zaangażowanie tego faceta. Pomija to, że pomimo bycia niesamowitym talentem indywidualnym, potrafi schować do kieszeni swoje ego i grać pod zespół.

    A co do aktualnego sezonu, to IMO nie powinni się skupiać na PO. Ogrywać młodych, budować strategię i zbierać siły przed kolejnym sezonem – to powinno być moim zdaniem priorytetem.

    Pzdr!

    (33)
    • Array ( )

      Niby miałoby to sens, ale jak ktoś powiedział: “nie zbudujesz kultury wygrywania przegrywając”. Tak długo jak gra Curry, Warriors nie będą tankować.

      (12)
    • Array ( )

      Trzeba też dodać, że, w przeciwieństwie do Hardena czy Younga, nie wbija w pomalowane szukając faulu, tylko zawsze szuka punktów. Nie flopuje, a w dzisiejszej lidze to się bardzo ceni. Nigdy nie byłem fanem tańczenia po trafieniu trójki czy innych dziwnych harców, ale przyznaję, że małymi kroczkami przekonuję się do Stepha coraz bardziej, widać że szczerze kocha koszykówkę i pewnie gdyby mu teraz powiedzieli „Wiesz co Stefan, resztę kariery będziesz musiał grać za darmo”, toby nie zrobiło na nim większego wrażenia i dalej wrzucałby po dziesięć trójek w meczu.

      (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry pisze własną historie 🏀
    Można go lubić lub nie , ale swoją grą zmienił NBA i wywarł ogromny wpływ na koszykówkę.
    Sam pamiętam, jak kiedyś oglądając finały Bulls , jak wchodził Kerr w ważnych momentach i czekałem kiedy tylko dostanie piłkę żeby poleciała za 3pkt 🙂 kiedyś taki zawodnik był od zadań specjalnych a teraz Curry uczynił to podstawą w grze strzelców, ale co najważniejsze mimo , że większość go naśladuje to jednak on, co ostatnie mecze pokazały, ciągle potrafi podwyższyć poprzeczkę, co nie zmienia faktu że nie jestem fanem obecnego biegania i ciągłego rzucania 🙂

    (17)
    • Array ( )

      Wystarczyło napisać “powinni wymienić Oubre jr.”, już na prawdę nie ma znaczenia na kogo 😀 A tak serio to bym chętnie zobaczył Lonzo (w przyszłym sezonie jako 6th man)

      (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Widać, że przed Curry jeszcze parę lat grania na wysokim poziomie, ale mimo wszystko powinni jak najszybciej pozbyć się wynalazków typu Oubre, Wiggins, Wiseman i starać się zdobyć kolejny pierścień już teraz. Oczywiście żeby dostać teraz solidnych grajków będą musieli się pozbyć picków i młodzieży, ale coś za coś. W LA w zeszłym roku to siadło, więc myślę, że GSW też mogą to ogarnąć.

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    mimo, że wychowałem się na baskecie słynnych lat 90ych, to szczerze uwielbiam małego stefanka od samego początku. pamiętam sezon 73-9 w którym niemal w każdym meczu drużyna lub ktoś indywidualnie z dubs bił jakiś rekord. teraz mamy tego namiastkę. goldeni to curry, curry to goldeni. uwielbiam jak pienią się ludziska gdy stefcio rzuje ochraniacz. przecież nie robi nikomu krzywdy. nie podchodzi pod stopy przy lądowaniu (skurviel bowen) czy nie rozdaje łokci (malone, kobe) ani nie pcha w powietrzu (wesz laimbeer). to tak na marginesie.
    rzucaj curruś rzucaj, bo robisz to wyśmienicie. ciekawe czy Ray Ray będzie na meczy w którym będzie bity jego rekord tak jak reggie był na meczu w którym to Allen przeskakiwał go w wiadomej klasyfikacji. byłoby miło.

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Przed sezonem jak już wypadł Klay było pewne, ze GSW nie powalczą. Zastanawiałem się tylko czy Steph trafi 15 trójek w jednym meczu, jeszcze ma trochę czasu, może w jakimś wygranym/przegranym meczu da rade😀

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jak kiedyś za świętej wojny Lebron vs. GSW nienawidziłem Curry’ego (pewnie dlatego, że był i jest – taki dobry w tym co robi), tak zawsze nabijałem się – i zawsze będę – z typowo amerykańskiego fascynowania się statystykami pt. To pierwszy zawodnik, który przy wzroście 183 cm i wadze powyżej 73 kg, ale nie powyżej 75 kg, trafia z rogu boiska, za 3, przy byciu constestowanym przez zawodnika o 3 kg większym i 5 cm wyższym, w wieku 30-32 lat, o kolorze włosów magenta ze skutecznością 33,67 procent. 😂😂😂

    (12)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Wedlug mnie Curry jest na rowni z Jordanami i Bryantami ze wzgledu na impact jaki wywarl na pokolenia i styl gry. Gosciu zrewolucjonizowal.

    (6)
    • Array ( )

      Wymienić Jordana, Kobego, Currego i nie wymienić przy tej okazji LeBrona i O’Neila to jak nie powiedzieć nic. Duranta nie wymieniłem celowo, potrzebuje do tego jeszcze jednego pierścienia.

      (-5)
    • Array ( )

      Impact impactem, ale żeby móc w ogóle być porównywalny do Jordana, to Stefek musiałby jeszcze całe wiaderko tituli zgarnąć.

      Curry to znakomity koszykarz, bez dwóch zdań, ale to zdecydowanie nie ten rozmiar kapelusza co MJ. Tak po prostu.

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry wieczór.
    Jedno pytanie w tej kwestii.
    Wybieramy najlepszą piątkę wszech czasów – PG,SG …
    … biorę Stephena.
    Kryterium jest – ten skład ma funkcjonować jako zespół.

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym chętnie kuraka zobaczył w połączeniu z jakimś naprawdę kozakiem. Coś typu Giannis czy jokic. W ogóle wyobraźcie sobie, co by się stało jakby że splash Brothers sparować jokicia.
    Dwaj mistrzowie strzelania zza łuku do tego jokic z wizja gry PG. Z taką trójka, o ile Klay będzie nadal Klayem, Gsw staje się jednym z kandydatów do pierścienia.
    Szczerze mówiąc to mój wymarzony transfer, bo dwaj strzelcy, jokic, wiggins ścinający do środka i green scalający to. Kosmiczny potencjał.
    Pytanie tylko czy w obronie daliby rade, bo broniliby tylko Klay z Greenem i Wigginsem

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten gość to jest główny powód dlaczego jeszcze oglądam NBA. Mój ulubiony koszykarz w historii (oglądam od 2007) Jedyna oryginalna koszulka NBA jaką mam to właśnie swingman Curry’ego. Uwielbiam jego styl gry, ale też jego radość z gry. Facet po prostu bawi się na parkiecie. A jakby tego było mało, nie wywołuje skandali, jest ze swoją żoną już kilkanaście lat i widać, że są szczęśliwą rodzinką z dzieciakami. Żucie ochraniacza mi wg nie przeszkadza, bo to tak jakby powiedzieć, że przeszkadza komuś wystawianie jęzora przez Jordana. Jak ktoś wyżej napisał, nigdy nie podkłada nikomu nóg, nie wystawia łokci, nie popycha w powietrzu itd. Gość jest przede wszystkim wybitnym koszykarzem, a przy okazji (dzięki swoim umiejętnościom i zdolnościom mentalnym) showmenem i dobrym człowiekiem. Z każdej nawet najbanalniejszej akcji robi sztukę. Mam nadzieję, że ma jeszcze spoko paliwa w baku. Dozgonny szacun.

    (13)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że powalczą w play-offach o coś więcej niż awans do drugiej rundy, lecz bedzie im ciężko z atletycznymi drużynami (moim zdaniem) no chyba że wszyscy zaczną rzucać jak kosmita Curry wtedy deszcz trójek zmyje konkurencje. Co do samego Currego licze na to że ominą go kontuzje bo jak widzimy przy tak krótki czasie pomiędzy sezonami panowie koszykarzs padają jak muchy jeden po drugim co chwila jakaś kontuzja po kilka na kolejke. Nie bez powodu Curry pauzował po rzekomym zbiciu kości ogonowej chodź na nagraniu z tego zdarzenia było widać że chyba nawet nie upadł, lecz była to sposobność by pozwolić mu naładować baterie czego skutki widzimy w ostatnich meczach. Pozdrawiam cieplutko całe GWBA

    (-3)
    • Array ( )

      Według mnie ligę zmienili jordan, popularyzacja na całym świecie, shaq, zmiana przepisów i curry, odejście od archaicznej gry na rzecz kalkulacji 3pkt.

      Kobe i lebron nic nie zmienili, po prostu byli, są genialnymi graczami.

      (9)

Gwiazdy Basketu