DC – For the win!

30

Ja wszystko rozumiem. Polska to kraj zarżnięty przez wojnę, której skutki odczuwamy nieprzerwanie. Powybijali nam inteligencję, reszta wyemigrowała i do komunistycznego piekła nigdy nie wróciła. Od paru dekad krajem rządzą ludzie o bardzo wątpliwej motywacji i kompetencjach. Do lekarza specjalisty czekasz lata, nauczyciele zarabiają mniej niż kopacze rowów, każdy Polak od maleńkości uczy się kombinować i nie ufać drugiemu. Nauczeni doświadczeniem poruszamy się własnymi, wąsko wytyczonymi ścieżkami. Zajmujemy swoimi sprawami i modlimy (jeśli kto wierzący) by nikt nas nie zaczepiał ani nie próbował na siłę uszczęśliwiać. Niestety spokój w Polsce to towar deficytowy, prędzej czy później ktoś nadepnie ci na odcisk.

Jak się nie zbierzesz, nie weźmiesz za siebie, nie powalczysz o swoje plany i marzenia, to będziesz szarym, uzależnionym od chorego systemu frajerem już do końca życia. Szczerze: niezależnie od posiadanych talentów, nie licz na to, że Cię zapadnięty finansowo system szkolnictwa polskiego uczyni wyjątkowym albo że cię sfrustrowana, polska myśl szkoleniowa uczyni sportowcem, ani że ktokolwiek bezinteresownie o Ciebie zadba:

Dzień dobry, pozdrawiam z … Mam 17 lat i jestem byłym zawodnikiem … przestałem uczęszczać na treningi, bo nie miały one sensu. Wiem, wiele osób by mówiło: “co ty zrobiłeś, miałeś taką szansę” ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Grałem w … od 10. roku życia i nie raz dochodziliśmy bardzo daleko w MP (…) presja na wynik była zbyt wielka, nie ważne ile się starałem na treningach, zawsze po 1 błędzie na boisku byłem ściągany przez co nie miałem jak się rozwijać. Gdy doznałem kontuzji i nie mogłem uczęszczać na treningi trenerzy mieli ze mną problem. Nie pamiętam by którykolwiek powiedział do mnie coś pozytywnego. To była katorga, a do tego młode gwiazdki w klubie chciały świecić swoją … i o wszystko się spinały. Jak wróciłem po kontuzji, nie było od nikogo reakcji w stylu “o jak dobrze, że wróciłeś” tylko pytali się: “O to ty dalej grasz?” Owszem gram, ale w zespole amatorskim, bo kocham koszykówkę.

I love this game

Pora się z tym pogodzić: na 99.98% nigdy nie zagrasz w NBA. Rzeczywistość jest bolesna, polski koszykarz chodzi biedny, zmęczony i sfrustrowany. Musi dorabiać, rozdrabnia się przez co nigdzie sukcesów nie osiąga.

Kochasz koszykówkę? Masz warunki? Podnoś umiejętności i niech Cię pasja niesie przez życie. Walcz o studia zagraniczne jak choćby Michał Ignerski, który przed czterdziestką wraca do PLK ze szczerej chęci i dla zabawy. Honorarium zawodnicze oddaje na biedne dzieci, bo ma własną firmę. Wykorzystaj młodzieńczą przygodę do granic, wyciśnij ile się da. Odbierz edukację, poznaj ludzi Tobie podobnych, zobacz jak rywalizacja kształtuje Twój charakter i czego wymaga.

Brak ci warunków do rozwoju? Ogarnij je sobie sam! W imieniu kolegów zapraszamy na coroczny Draft Camp. Przeżyj przygodę, namiastkę draftu NBA, poczuj klimat, o jaki tak naprawdę ci chodzi. Przypomnij sobie to uczucie, które sprawiło, że pierwszy raz sięgnąłeś po piłkę.

Mood

Obejrzyj to, legendarny rzut Jacka Krzykała może się schować: Eryk Bryłka for the win! Takie rzeczy tylko na Draft Campie:

Jedenaście lat temu postawiliśmy sobie cel, żeby jak najwięcej ludzi grało w basket i żeby mieli ku temu jak najwięcej okazji. W Draft Campach wzięło już udział ponad 1200 osób.

Terminy, na które jeszcze są miejsca:

  • Rocznik 1999, 2000, 2001, 2002 / 6-15 lipca / Brzesko
  • Rocznik 1999, 2000, 2001 / 29 lipca – 7 sierpnia / Brodnica
  • Rocznik 2002, 2003, 2004 / 9-18 sierpnia / Wyszków
  • Rocznik 2005, 2006 / 18-27 lipca / Brodnica
  • Dziewczyny rocznik 2001-2005 / 6-15 lipca / Przysucha
  • Junior rocznik 2007-2008 / 25 czerwca – 4 lipca / Przysucha
  • Junior rocznik 2007-2008 / 18-27 lipca / Mława
  • Junior rocznik 2007-2008 / 8-17 sierpnia / Brzesko

DraftCamp.pl/zapisy

DraftCamp.pl/zapisy

Ostatnie Wpisy

30 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak w szkole moich dzieci, a sali nie da się wynająć bo “Panowie porysują parkiet” – wg. Pani Dyrektor gramy w szpilkach 😉
    Miasto wybudowało kompleks boiskowy z tartanem, który jest zamykany o 18. Twardziele graja w piłe na pobliskiej łące. Ale i twardzieli wśród 10-12 latków coraz mniej…

    (26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To i tak nie ma znaczenia. Wkrótce wszystkie zainteresowania młodych przeniosą sie w świat wirtualny,a boiska bedą świecić pustkami. Chyba,że jebną internety…na amen.

    (7)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe Yeslick
      PATRON

      Rzadko się wypowiadam w komentarzach, ale problem tutaj poruszony jest dla mnie zapalnikiem.
      Niestety takie karteczki i podejście ludzi tworzą furiatów. Notorycznie mam problem, żeby gdziekolwiek pograć w kosza, ponieważ każda szkoła po remoncie boiska zamyka je na cztery spusty – zarówno salę, jak i zewnętrzne “tartany”. Pozostaje gra na jakichś podwórkowych koszach, ale bardzo często są one zdezelowane lub umieszczone na trawniku. Kocham ten sport, ale to koszmar grać w kosza na nierównych kępkach trawy i rzucać na niewymiarowy, krzywy kosz z wygiętą obręczą. A piszę to jako mieszkaniec Warszawy. Dopóki mieszkałem na obrzeżach – dawało radę grać na osiedlowych boiskach, ale bliżej centrum jest to prawie niemożliwe.
      Ostatnio dwóch dozorców jednej ze śródmiejskich podstawówek chciało wezwać na mnie straż miejską za to, że przyszedłem grać w kosza na boisku szkolnym, gdzie 100 metrów dalej wuefista prowadził zajęcia z siatkówki – “bo to zakłócanie lekcji, dyrektor nie wyraża na to zgody”.
      A mówimy tutaj o stolicy tego kraju! Jak się nie ma kupy kasy na wynajem sali, to opcje są bardzo ograniczone…
      Naprawdę cieszmy się, że nasi zagrają na Mistrzostwach Świata, bo to cud przy takich ograniczeniach 😉

      (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Artykuł niby w porządku ALE (jako typowy polaczek) muszę się przyczepić do tytułu, w związku z dzisiejszym artykułem na temat wizards byłem przekonany że treść będzie dotyczyła właśnie zespołu a nie jakiegoś obozu dla młodszych kolegów. Mimo sympatii dla was czuje że “zmarnowałem” troche czasu czytając artykuł bo raz że jestem za stary by dostać się na camp a dwa że jakie realia w Polszy są to każdy wie i bez wstępu. BAITED :/

    (-12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Podoba mi się zwięzłość a zarazem bezlitosny sposób przedstawienia sytuacji w Polsce w paru początkowych zdaniach, masz talent Admin

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Polski koszykarz grający w zespole broniacym się przed spadkiem w PLK, wchodzący na boisko z ławki rezerwowych średnio na 15-20 minut dostaje na konto co miesiąc 28.000 zł. Wydaje mi się że raczej nie musi nigdzie dorabiać.

    (5)
    • Array ( )

      To akurat prawda. Jest to pokłosie absurdalnych przepisow o Polskich graczach w zespole. Bardzo czesto polski zawodnik grajacy 15 minut w meczu zarabia wiecej niz amerykanin ciągnący grę zespołu.

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    I kolejny przykład. Polski koszykarz grający w zespole walczącym o playoffs, który gra w co 3-4 meczu swojego zespołu, średnio o 3-4 minuty, dostaje 7.000zl na konto. Ten może mieszkań kilku w karierze za gotówkę nie kupi, ale chyba także nie musi nigdzie dorabiać.

    (4)
    • Array ( )

      Przez ile lat albo raczej miesięcy będzie miał tak “gigantyczną” pensję?
      A co później?
      A co wcześniej – zero życia (codzienne treningi, sobota lub niedziela mecze, w wakacje obozy kondycyjne), reżim treningowy, presja na wynik i totalna rywalizacja zarówno na boisku, jak i w szatni.
      A co jak kontuzja?

      Zazdrościsz 7000 zł? To zrób to, zostań koszykarzem. Jesteś za stary? Dlaczego nie zostałeś jak byłeś młody? Nie wiedziałeś, że takie “kokosy” zarabiają? :/
      Czy może wolałeś z kumplami walić browca za budą i jarać szlugi?

      Wybrałeś. Żyj z tym i nie marudź.

      (1)
    • Array ( )

      @ up
      Miś komentuje to co przeczytał w artykule a nie żali się że koszykarze mają lepiej niż on więc się od niego od….
      Ja bym chciał żeby mi ktoś dawał te “marne” 7000zł za robienie tego co kocham i do tego dbanie o własny stan fizyczny

      (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Mike25 -> a skąd pomysł ze zazdroszczę? Powstał artykuł z błędną tezą to napisałem jak wygląda prawda. Ja na swoje pieniądze nie narzekam gdybyś pytał.

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bez przesady… W moim mieście (Śląsk,miasto powiatowe wcale nie znów tak wielkie, 50 kilka tys. mieszkańców zaledwie) nie ma najmniejszego problemu z wejściem na orlik. W promieniu ok. 15 minut piechotą od miejsca zamieszkania mam 6 szkół z tego typu bazą sportową i NIGDY NIGDZIE NIKT mnie nie wyrzucał ani nie zakazywał wstępu. Co więcej, nawet nie słyszałem o takich sytuacjach od innych. Jeśli już zdarzało się pocałować przysłowiową klamkę, to raczej dlatego, że wszystkie kosze były zajęte przez innych amatorów klepania gały. Rzecz jasna są ograniczenia, wstęp dopiero po zakończeniu zajęć lekcyjnych (czyli o 16.00), wyjazd o 21.00. Zamknięte w dni ustawowo wolne od pracy, ale ile jest takich dni? Kilka ledwie. Za to w niedziele i wakacje praktycznie przez cały dzień można grać. Trochę gorzej jest, jeśli chodzi o sale gimnastyczne, fakt. Ale i tak bez większego problemu w wielu placówkach można sobie taką wynająć za odpłatnością. Jeśli jest ekipa i każdy się dołoży, nie są to wielkie pieniądze. Co więcej, dyrektorzy czy inni odpowiedzialni za wynajem nie robią trudności, jeśli chce się wynajmować cyklicznie, np. raz czy dwa razy w tygodniu o określonych porach. Ogólnie to artykuł do bani – histeryczny wstęp jak to u nas jest źle, tragicznie wręcz, ale uwaga! Jest na to antidotum, panaceum, cudowny balsam na całe zło, a mianowicie (nasze) Draft Campy! Tu nie tylko chętni zagrają bez problemu kiedy chcą, podniosą swoje umiejętności do poziomu pozwalającego realnie myśleć nawet o NBA, ale też za mali urosną, brzydcy wypięknieją, ślepi odzyskają wzrok, łysi na powrót się owłoszą (sorry za neologizm) a James Harden oduczy się flopować. Nie mam nic przeciwko, że organizatorzy chcą zarobić, tylko czy jednorazowe wydarzenie odmieni tę całą marność i beznadzieję o której mowa na początku artykułu? Kiepski ten marketing…

    (7)
    • Array ( )

      Nie zazdrość była sensem mojej wypowiedzi ale nie będę Ci streszczał 12 zdań.

      (-3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja poruszé inná kwestie znaná pewnie wszystkim milosnikom basketu. Kosze bez siatek !!! Co trzeba miec w glowie ,zeby wydac kilka tysi na boisko i co zrobic kosze bez siatek ? Mieszkam w Anglii od 2005 ,i tu jest to samo …8 boisk ,zadne bez siatek ,az sam sie wk…..m w koncu i kupilem siatke sam ,wzialem drabine i zamontowalem… Masakra jakas ,to jak zrobienie kortu do tenisa bez siatki…eeehhh…sorry za brak polskich polskich liter

    (5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Mike25 -> Najwidoczniej z tych 12 zdań 4 były pytaniami otwartymi, a pozostałe 8 to przytyk do mojej osoby. Gdybyś odwrócił proporcje to uznałbym, że zależy Ci na merytorycznej rozmowie a nie na pocisku w moim kierunku.

    (1)
    • Array ( )

      Nie można merytorycznie rozmawiać z kimś, kto nie zna się ale lubi się wypowiedzieć. Taka sama sytuacja jak z Przecinkiem.

      Ok. Streszczę jednak: “zwykły” człowiek pracuje około 40 lat. Zawodowy sportowiec 10.

      (-1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolego jeszcze raz bo widzę że brniesz w głupotę która napisałeś dalej. W artykule postawiono tezę: “Rzeczywistość jest bolesna, polski koszykarz chodzi biedny, zmęczony i sfrustrowany. Musi dorabiać, rozdrabnia się przez co nigdzie sukcesów nie osiąga”. Ja odniosłem się do tego przytacząjac przykłady prawdziwych kontraktow, niejako obracając tezę postawioną przez autora tekstu. Nigdzie ni napisałem że koszykarz zarabia na graniu 40 lat. A jak tak napisałem to wskaż mi to miejsce. Piszesz nie na temat. Wlaczasz się niepotrzebnie do dyskusji. Jak powstanie tekst o długości karier profesjonalnych zawodników to dopiero wówczas argumenty które przedstawiles będą trafne. A już personalne wycieczki w moja stronę pokazują ze albo masz słaby charakter, albo jesteś tym sfrustrowanym koszykarzem który zarabia grosze ale grając nie w PLK, nie w I lidze a w II. Tam faktycznie granie w basket to zajęcie hobbystyczne.

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki admin za tą dodatkową 0,01% xd
    Choć, jak ktoś tam wskazuje w komentarzach, draft camp to nie jest z pewnością lek na całe zło, a co najwyżej kropla w morzu potrzeb, o tyle polepszenia sytuacji doszukiwałbym się właśnie w organizacjach trzeciego sektora. Jest (bodaj) stowarzyszenie, które pilnuje, żeby orliki były otwarte (bo jeżeli miasto dołożyło kasę do ich budowy, to stają się obietami użyteczności publicznej), nie pamiętam jak się nazywają, ale chyba po prostu otwarte boiska (kolego z wwa, napisz do nich o twojej sytuacji). Poza tym mamy właśnie organizatorów DC, którzy na co dzień trenują młodzież w warszawie i wydaje się, że robią to bardziej nowocześnie. Poza tym mamy też Marcina Gortata i jego campy, no i oczywiście dziennikarzy, którzy profesjonalnie wykonują robotę, jak na gwba – to tylko przykłady i na dodatek nie jest ich mnóstwo, ale wiecie, kropla drąży skałę, jeżeli ktoś ma coś zmienić, to tylko oddolnie zaangażowani obywatele

    (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem przyjemność chodzić na treningi z rocznikiem 00. Wszystko jest w porządku, do momentu jeśli chodzi o dobranie składu na mecze. Ja sam nie chciałem się pchać ponieważ zdaję sobie sprawę z tego ze przy moim wzroście i parametrach fizycznych zostaję mi tryhard na orliku i turniejach streetball’owych. Ale wracając do tematu to chłopaki którzy byli wystawiani wyniszczali siebie samych czy to papierosami, alkoholem, no i zdarzali się też tacy którzy sięgali po używki, ale oni dość szybko odskoczyli z zajawki jaką daję samodoskonalenie się jako gracz, na rzecz imprez i wyniszczania organizmu. Ze składu którego w 2016 bała się prawie cała Polska pozostało niewielu chłopaków, już zdecydowanie można by powiedzieć mężczyzn. Brak w tym wszystkim samozaparcia u tych graczy, do których mówiliśmy weź to zostaw, każdy potrafił narzekać na trenera że on taki i ćmaki. A tak na serio to żaden nie poszedł pogadać z trenerem. Słyszałem o szkole która mieści się w Lublinie i jest pod patronatem Marcina Gortata zapewniają Bursę, dojazd do szkoły i na treningi, treningi i wyżywienie za darmo. Można powiedzieć wszystko jest, ale trzeba dobrze poszukać. Strona mogłaby zaproponować szkole promocję na forum. Szkoła mieści się na stronie: alms.wsei.lublin.pl/ (dla zainteresowanych)

    (0)

Gwiazdy Basketu