fbpx

14-0 Phoenix Suns | LeBron James: no chyba szacun, nie?

57

WTMW.

Monster kolejka NBA za nami, aż trzynaście meczów. W grupie typera tym razem (5-3) Clintowi Capeli zabrakło jednego punktu, gamoń dwa razy sam na sam z koszem przestrzelił no i rzut wolny spudłował. Domantas Sabonis tak samo, dwa punkty za mało. Nie widziałem jeszcze meczu z Lakers, ale dziewięć prób rzutowych Litwina wygląda “podejrzanie”, zaraz się dowiem dlaczego. Już widzę, LAL strefą kryli cały mecz bez Davisa.

Nic to jednak, wynik typera w tym tygodniu wynosi 20-5 (80%) i mam wrażenie, że znaleźliśmy właściwy balans między posiłkowaniem się danymi, testem oka i przewidywaniem zamierzeń taktycznych trenerów w konkretnym meczu, a raczej przeciwko konkretnemu zawodnikowi. Długo by pisać, relacje czekają, więc powiem po prostu, że kto chce dołączyć do typera GWBA, niech pisze maila:

[email protected]

Gotowi?

Suns 120 Cavaliers 115

Czternaste kolejne zwycięstwo – wow! A zarazem, gdyby tylko przyznawali nagrody zespołowe, na przykład dla Most Improved Team – jestem przekonany, że Cavs łapaliby się do pierwszej trójki. Mega konkretna, mega entuzjastyczna ekipa. Widziałem komentarze, Cleveland zdaniem co niektórych miało dziś przerwać zwycięski taniec Phoenix. No cóż, było ekstremalnie blisko. Cały mecz trzymał w napięciu i musiał się podobać. A pamiętajmy, że Cavs wciąż są bez Evana Mobleya czy Collina Sextona. Jedno czy dwa trafienia Garlanda zza łuku, więcej koncentracji przy layupach, odgwizdany ewidentny faul McGee na Allenie i wynik byłby odwrotny. No ale gdyby ciocia miała wąsy to byłaby wujkiem. Do rzeczy. Pierwsza piątka nie dała rady, talentem Suns przewyższają chłopaków znacznie, ale już rezerwowi gospodarzy postawili się mocno: Rubio 15 punktów 4 zbiórki 5 asyst | Love 14 punktów 8 zbiórek | Osman 23 punkty 5/7 zza łuku – niewygodni są do krycia.

What a trio

DeAndre Ayton imponuje. Jak inaczej nazwać sytuacje, w których zbiera piłki w ataku zza pleców trzymetrowego Jarretta Allena? Doskonała energia środkowego, który po zasłonie przepychał udzielających pomocy Markkanena, Love’a czy Deana Wade’a. Korzystał z przewag, potrafi coraz lepiej ustawiać się do podania i gdy gra na dużej energii, piętnaście punktów i dziesięć zbiórek zdobywa z automatu.

Chris Paul (17 punktów 12 asyst) wszystkie trafienia zaliczył  dziś z wyskoku, przeciwko przejmującym zasłony wysokim. Niesamowitym jest z jaką łatwością 183 centymetrowy zawodnik potrafi oddawać rzuty naprzeciw gościom z 230 cm rozpiętością ramion. Ciągnie piłkę z prawej strony, nieco zza głowy, technicznie jest po prostu doskonały. Cavs przejmują zasłony, często grają z podkoszowym z przodu więc CP3 angażował Allena i wyciągał wysoko na obwód. Zdobył też najważniejsze moim zdaniem punkty w meczu przy remisie 109:109 na niecałe dwie minuty przed końcem. Generał.

Devin Booker (35 punktów 14/21 z gry) jak pisałem ostatnio, przy tym zaangażowaniu to jest top dziesięć ligi. To Chris kręci karuzelą i steruje tempem, ale Booker w roli “dostarczyciela paczek” jest po prostu wybitny. Schodząc ze skrzydła po zasłonie to jest wybitna postać! Idealne dopasowanie z Chrisem, najlepszy obwód ligi. Jeśli znacie jakieś słabości ofensywne Bookera, to dajcie znać.

Lakers 124 Pacers 116 (OT)

LeBron James. Wiele było ostatnio zniewag i drwin, ale chyba trochę szacunku, co? Bez Anthony’ego Davisa grał dziś na pięciu pozycjach. Mecz kończył jako nominalny center. 43 minuty 39 punktów 5 zbiórek 6 asyst 2 bloki 13/29 z gry 5/12 trójek. Tylko parę razy w sezonie Malcolm Brogdon nie ma przewagi masy nad playmakerami rywali. Harden, Doncic i dziś James. Tylko ci trzej po zasłonie ustawić mogą sobie Malcolma za plecami kończąc swobodnie akcje. Sabonis czy Turner grają więc 1 na 2, bo Deandre czy Howard rolowali pod obręcz, w oczach mając slam dunk. A gdy Pacers tylko spróbowali iść pod zasłoną James rzucał (i trafiał) trójki.

Pod koniec, w czwartej kwarcie Rick Carlisle zarządził więc obronę strefową, stąd Lakers musieli się dostosować. Zabrali z parkietu centra i z Jamesem w roli środkowego bili się dalej. Skubany tak dobrze się poczuł, że na półtorej minuty przed końcem wbił trójkę na 110:104, ale Lakers wciąż znaleźli sposób by to zmitrężyć (rookie Duarte ma jaja!) i mieliśmy dogrywkę. Swoją drogą ostatnie próby LeBrona to cegły straszliwe.

In your face!

W doliczonym czasie znów padła trója przeciwko Sabonisowi na szczycie. I jeszcze jedna z dziewiątego metra, dość wysokim lobem. A na zakończenie i dobicie gospodarzy fade away ze skrzydła, którego nie powstydziłby się Hakeem Olajuwon. Niesamowity występ 37-letniego (w przyszłym miesiącu) Króla, a zarazem absolutna kontrola nad wydarzeniami w ataku. Czytał miejscowych jak otwartą książkę.

Ci taktycznie są w przedszkolu jeszcze, nieskładni i przewidywalni. Gdy szło podwojenie od Westbrooka czy Monka, LeBron podawał piłki i błyskawicznie dostawał ją z powrotem. Innymi słowy, świadomie i z premedytacją umieścili dziś Jamesa w roli tarana, pierwszej opcji i chłop spisał się doskonale.

Hornets 106 Magic 99

Gordon Hayward przeszedł obok meczu, spudłował layup sam na sam z koszem i cały komplet trójek, to nie był jego wieczór. Miles Bridges poza dwoma efektownymi wsadami i trójką też miał problemy wobec strefowo stojącym w obronie Magikom. Charlotte mogło na szczęście liczyć na żywiołowych i bardzo dynamicznych ofensywnie Roziera i LaMelo Balla (widzieliście nieudany self alley-oop?) Brakujący suplement punktowy dostarczył z ławki Kelly Oubre Junior i poszło. Charlotte z bilansem (12-8) są na piątym miejscu w tabeli konferencji.

Gospodarze? Przy wszystkich kontuzjach Orlando wyglada słabiutko. Ostatnio wypadł lider Cole Anthony, a do tego rookie Jalen Suggs przed własną publicznością trafia jak dotąd… uwaga… 2/34 zza łuku, a to pięć procent skuteczności.

Nets 123 Celtics 104

Nowojorczycy roznieśli Boston w jego własnej hali. Prowadzili od początku do końca, bez żadnych wątpliwości i tłumaczeń. Miejscowi na przełomie trzeciej i czwartej kwarty przypuścili co prawda szturm 17:0, ale uchroniło ich to co najwyżej przed deklasacją.

Patty Mills (23 punkty 7/10 zza łuku) zdaje się przez długie lata niedostatecznie eksploatowany był w San Antonio przez ekipę Gregga Popovicha. Po przeprowadzce do Nowego Jorku wygląda po prostu doskonale, niezależnie od tego czy startuje czy wchodzi z ławki.

Fatalny ostatnio Blake Griffin poza grą, w jego miejsce dłuższy LaMarcus Aldridge (17 punktów 9 zbiórek) rozciągający obronę z półdystansu. Łatwo chwalić obrońców gdy przeciwnikom nie siedzi piłka, ale uznajmy zasługi graczy zadaniowych – Bembry, Millsap, Carter, Johnson – duża energia i fizyczność. Przy tym wszystkim KD i Harden to struktura, ludzie, który biorą na siebie uwagę (najmocniejsze ciosy) rywala. A propos najmocniejszych ciosów: Boston 22% zza łuku, Jayson Tatum 4/16 z gry 5 strat -33 wskaźnika plus/minus. Pasywni, nie atakowali obręczy, zdominowani.

Bulls 113 Rockets 118

Wrócił Vucevic i znów pudłuje rzuty (6/16). Lonzo Ball i Alex Caruso zasuwają jak szaleni w pierwszej linii obrony, przekazują zasłony, angażują się, komunikują, ale reszta ekipa wygląda przy nich jak “pół d%py zza krzaka”. Tak się mówi prawda? Rotują elegancko jak po sznurku dopóki któryś gwiazdor nie zaśpi. Zapewne intensywność, z którą DeRozan i LaVine weszli w sezon wychodzi chłopakom uszami. Czy mogli nieco zlekceważyć Houston? Mogli. DeRozan (6/19 z gry) pozbawiony efektywności. LaVine dawał ciała na bronionej połówce.

Po drugiej stronie siedemnaście trójek, ośmiu graczy Rakiet z dwucyfrowym dorobkiem i spina, bo nareszcie mogli coś wygrać… i wygrali.

Raptors 126 Grizzlies 113

67:42 w drugiej połowie! 51% skuteczności drużynowej ekipy gości. Ataki z biegu, 14/30 zza łuku, w tym szalony Precious Achiuwa 3/3! Brak wyraźnej postaci do odcięcia, cała pierwsza piątka minimum siedemnaście punktów. Cieszy, że Pascal Siakam nie forsuje rzutów, ale karmią gorące ręce. Scottie Barnes wciąż niesamowicie prozespołowy dzieciak. Szukając zdobyczy  stać go na średnią 20 punktów już teraz. Co nie zmienia faktu, że arbitrzy trochę na zbyt wiele pozwolili agresywnie napadającym Raptorom, ci zaczęli biegać, wpadło parę rzutów i mecz się odwrócił na niekorzyść Ja Moranta (23/6/9/3) i ekipy.

Pistons 93 Bucks 114

Blowout, jakiego się spodziewaliśmy. Detroit bez centra nie ma papierów na granie. Nie przeciwko mistrzom ligi. 33 punkty 7 zbiórek 5 asyst Giannisa w dwie i pół kwarty na parkiecie. 6/7 zza łuku Bobby’ego Portisa. Nie ma o czym pisać.

Heat 101 Wolves 113

Piąte z rzędu zwycięstwo Wilków! Energia od początku była po ich stronie, bo goście po środku serii wyjazdów, grający dzień po dniu. Założenia może i były dobre, ale wykonawstwo fatalne. Towns miał trzy faule na początku meczu, ale zaraz na plac wszedł Malik Beasley i nie mógł spudłować.

Miami jak wiemy docelowo przejmuje zasłony więc ich zaatakowali tzw. slip screenami jak tutaj:

A jeśli powyższy manewr nie przynosił powodzenia, jeśli podanie zostawało odcięte, grane było jeden na jeden. No i właśnie, szefem meczu był bohater niedawnego artykułu BLC, czyli Anthony Edwards. Izolacje przeciwko Adebayo: naprzemiennie mijał Bama idąc po layup lub rzucał z odległości. Gotował jak wytrawny kucharz: 33 punkty 14 zbiórek 6 asyst. Po drugiej stronie Jimmy Butler dziewięć rzutów do kosza przeciwko strefie. No, no czyżby Wolves odbijali w górę? Trzymamy kciuki!

Wizards 102 Pelicans 127

22% skuteczności dystansowej gości. Zapewne ich najmarniejszy występ w tym sezonie. Dinwiddie nierówny. Kuzma fatalne koszykarskie IQ. Bertans bezużyteczny po kontuzji. Gafford zdominowany fizycznie przez Valanciunasa. Trzynaście punktów zostawione na linii rzutów wolnych. Dziewiętnaście strat. 72 punkty stracone do przerwy i opuszczone głowy. Najlepszym strzelcem zawodów Brandon Ingram: 26 punktów na piętnastu próbach.

Hawks 124 Spurs 106

Klasyka w wykonaniu San Antonio, fatalnie kryty pick and roll, nieźle w pozostałych aspektach. Zdaje się, że Tim Duncan (przede wszystkim jako kotwica defensywy) faktycznie stworzył całą legendę tego klubu oraz postać Gregga Popovicha. Trae Young (31 punktów 7 zbiórek 11 asyst 14/22 z gry) w drugiej połowie przejął absolutnie stery, docierał z piłką dokąd tylko chciał. Zdobył punkty lub asystował w 8 czy 9 kolejnych posiadaniach. Wyrównany mecz w jednej chwili zamienił na blowout. Mocny zawodnik.

Sixers 96 Warriors 116

To nie tak, jak myślicie. Sixers za sprawą wybornej skuteczności m.in. Danny’ego Greena, Setha Curry’ego i Georgesa Nianga prowadzili w pierwszej połowie różnicą dziewiętnastu punktów!

Drugą połowę przegrali 35:64. Potrzebną energię dostarczył tym razem Juan Toscano Anderson (13 punktów 6 zbiórek 6 asyst 6/6 z gry) Otto Porter Junior (12 punktów 4/5 zza łuku) trafił kilka trójek, a gdy się zaczęło kulać, zachęceni do pracy Dubs odcięli gościom tlen obroną. Stephen Curry skromne 25 punktów na 6/11 zza łuku plus 10 asyst. Niesamowita ekipa się zrobiła, a już na dniach wraca przecież Klay Thompson!


Ostatnich dwóch meczów nie oglądałem wcale. Pozwólcie, że przywołam najważniejsze statystyki:

Jazz 110 Thunder 104

27 punktów 5/12 zza łuku Lu Dorta | sześciu graczy Utah z dorobkiem dwucyfrowym. Po raz kolejny zawodząca skuteczność Donovana Mitchella (13 punktów 6/16 z gry) ale zwycięzców się nie powinno oceniać.

Blazers 121 Kings 125

32 punkty 6 zbiórek 10 asyst Damiana Lillarda odzyskującego formę | najlepszy statystycznie mecz Jusufa Nurkica 28 punktów 17 zbiórek 5 asyst versus siedmiu graczy Kings z dwucyfrowym dorobkiem. Nie mam pojęcia co grają Kings pod wodzą nowego szkoleniowca Alvina Gentry’ego, ale przyjrzę się temu wkrótce.


Dobrego dnia wszystkim! Wczoraj żadnego Patrona nie było, ale i tak Was uwielbiam! B

Ostatnie Wpisy

57 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem tak: Lebron szacun za czysto sportowe wydarzenia, za te pozostałe (akcja z kibicami Indiany, akcja z umieraniem na parkiecie po styku z Sabonisem) – antyszacunek.

    P.S. Za tą „big balls” cieszynkę dostał technika?

    (20)
    • Array ( )

      Kibice nie są nietykalni nawet jak zapłacą 10koła dolców za miejsce 🙂 Jak zachowują się jak było to wyjazd z hali proste 🙂

      (40)
    • Array ( )

      obiektywny
      Niby tak, ale z drugiej strony koszykarze nie po to zarabiają miliony, aby mieć w d*pie zaczepki słowne kibiców? Nie widziałem żeby byli agresywni, nie rzucali się na niego z pięściami, no kurde sorry, to było słabe. Już widzę jak MJ albo Kobe wyrzucają kibiców za idiotyczne zaczepki… Mj to by wbił 30 pkt w kwarcie i podarował im piłkę, po plakacie nad Sabonisem.
      Tak jak uwielbiałem Lbj, tak z upływem czasu, mniej więcej po akcji z Chinami, moja sympatia do niego systematycznie maleje.

      (17)
    • Array ( )

      @Mientus
      Lebron przez całą karierę pewnie słyszał w cholerę różnych obelg. Więc znając życie pewnie przekroczyli granice i życzyli śmierci rodzinie Lebrona.
      Jeżeli faktycznie tak było, to moim zdaniem nie powinno się go czepiać. Takie groźby nie powinny mieć miejsca. I powinny być niwelowane w zarodku

      (3)
    • Array ( )

      @Ktoś
      Problem z Lebronem jest taki, że on co jakiś czas zachowuje się „soft”, więc w to, co piszesz byłbym skłonny uwierzyć jakbym nie widział wcześniej po wielokroć jego flopów itp. Moim zdaniem jego ego urosło już do takich rozmiarów, że chce być nie tylko „królem” na parkiecie, GOAT’em w ogóle, ale i menadżerem (niektórzy twierdzą, że już jest 😉), boiskowym sędzią, a poza parkietem aktywistą i prawdodpobnie już niebawem – politykiem. I owszem, należałoby oddzielić rzeczy sportowe i niesportowe i tylko przez pryzmat sportu go oceniać, ale on sam sprawia, że staje się to niemożliwe.

      (24)
    • Array ( )

      @Ktoś
      No trochę racja, ale z drugiej strony – żenujący jest widok LeBrona, który prowadzi za rękę sędziego i każe wyrzucić kibica…. Bawi się w lidera drużyny, w GM’a, włazi Vogelowi na głowę jako grający asystent trenera, na Instagramie społecznik i rozliczający na TT policjantów, teraz będzie jeszcze uczył sędziów, jak swoją robotę powinni wykonywać? Trochę słaby obrazek, tak obiektywnie patrząc na jego wizerunek i zachowania od lat.

      (11)
    • Array ( )

      MJ nie mógłby wyrzucić z hali żadnego kibica, Kobe – może pod koniec kariery. Do niedawna kibice w NBA byli traktowani jak święte krowy – mogli by za przeproszeniem narobić zawodnikowi na głowę i najwyżej nie dostali by zamiast piwa cole, bo chyba za dużo tego było…
      To widać przy Malice at the Palace, gdzie to koszykarzy ukarano – mimo że zaczeli kibice. Żaden kibic nie dostał nawet zakazu wstępu na mecz… Dzisiaj to ci kibice pewnie dostali by dożywotni zakaz wejścia na dowolną halę NBA i pewnie jeszcze czekały by ich procesy. Zawodników też by zawieszono ale pewnie nie aż tak drastycznie jak to było. To jest zupełnie inne podejście – i jest do dobre podejście, bo kibic to nie jest święta krowa i nie wolno mu pozwalać na wszystko. W NBA kibice mają do zawodników bliżej, więc łatwiej im wejść z nimi w interakcje – i jeśli jest to zwykłe wyzywanie czy rzucanie czymś, to no bez jaj… wypad z hali i oglądaj sobie mecze w telewizji jak nie potrafisz się zachować.

      (1)
    • Array ( )
      MJ, the ice cream truck driver torturer 26 listopada, 2021 at 11:26

      @X
      O ile w temacie zachowania kibiców się z Tobą zgadzam, to odnośnie “To widać przy Malice at the Palace, gdzie to koszykarzy ukarano – mimo że zaczeli kibice. Żaden kibic nie dostał nawet zakazu wstępu na mecz…” mylisz się jak diabli.

      Każdemu z kibiców (John Ackerman, John Green, Bryant Jackson, William Paulson, David Wallace, Alvin Shackleford i Charlie Haddad) zostały postawione zarzuty i każdy z nich dostał dożywotniego bana na mecze w The Palace.
      Z największą karą spotkał się John Green, który rzucił kubkiem w Artesta – dożywotni ban na domowe mecze Pistons, 30 dni paki i 2 lata w zawiasach.

      Kibicom nieraz się wydaje, że w cenie biletów kupują zawodników na własność…

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wg mnie Duarte przy rzucie na dogrywkę był pchnięty w biodro. Powinno być z osobistym i “krulik” nie musiałby wyrzucać części publiczności z sali w OT. Brzydko się starzeje LeBron, brzydko.

    (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    wincyj bólu dupy hejterów Lebrona, wincy proszę, co nie zrobi to jest źle , widać kto jest najważniejszy w lidze i największy jak przy 26 zespołach dziś grających nikt nie zwraca uwagi na innych zawodników 😀 Bardzo dobrze zrobił wywalając buractwo które życzy śmierci w wypadku jego synowi… szkoda że w ryj im nie dał przy okazji

    (36)
    • Array ( )

      to nie bol dupy tylko beka z tego twojego ”krolika”. Bron jest najwiekszym placzkiem w NBA i to zdarzenie z kibicem tylko to potwierdza

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio były dyskusje na temat “dirty plays” i “dirty players” – przyjrzyjcie się grze Sabonisa, gość gra strasznie nieczysto, łokcie, łapanie przeciwników itp. Twarda litewska szkoła basketu.

    (14)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajne podsumowanie, szkoda moich byczków, nie podoba mi się Vucevic, myślałem że coś więcej wniesie do tej ekipy, a jak narazie, może z uwagi na rolę która została mu przypisana średnio się odnajduje, co prawda nie bardzo śledziłem jego poczynania przed przyjściem do windy city ale zawsze miałem wrażenie że potrafi też powalczyć na deskach, tu w bulls z tym bardzo kiepsko, w ogóle jakby bał się bądź nie chciał grać pod koszem, jego wszystkie akcje ograniczają się do zasłonki i pick and popa, trójki top of the key i jakichś hand offów po zasłonie, do tego jakieś pokraczne floatery, generalnie brak jakichkolwiek zagrań podkoszowych, Brown Jr rezerwowy center drewniany jak siemasz, leci mu wszystko z rąk, nie wiem czy to kwestia braku skilla czy braku doświadczenia, zobaczymy..

    A co do Klaya to chyba zbyt optymistyczne stwierdzenie, że wraca “na dniach”, w swoich ostatnich wypowiedziach raczej nie było mowy o konkretnym okresie, zaczął trenować 5 na 5 w ograniczonym zakresie czasowym, który będzie stopniowo się wydłużał, więc pewnie jeszcze trochę poczekają biorąc pod uwagę że mogą sobie na to pozwolić, ale generalnie nie mogę się już tego doczekać, widać że bardzo chce wrócić 🙂

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem na zmianę cavs-phx i ind-cavs. Po przerwie już tylko cavs bo świetny meczyk się kroił i taki był. Na lakers nie mogłem patrzeć ( bo under pkt Indiany postawiony) nikomu tam nie chce się bronić, a w ataku mam wrażenie że powinni zwolnić bo grają za szybkie tempo. Russ już sam za sobą nie nadąża, tylko ogień i od razu rzut, lub oddanie piłki do lbj a co się wtedy dzieje? Pozostali stoją o patrzą co staruszek wykombinuje. Kończę z obstawianiem ich meczy bo to się kupy nie trzyma. Dodam jeszcze słowo co do incydentu z kibicami, za to szacun bo to nie był zwykły trash talk, tylko życzyli śmierci młodemu jamesowi w wypadku samochodowym itp. takie zachowania trzeba piętnować.

    (12)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Frustrat James chyba pora kończyć karierę. Zachowanie księżniczki. A jego radość po celnych rzutach to jakaś parodia. Pajacuje jak jakiś gowniarz. Podłączyć się sędziemu na kibiców to już dno. Taki zawodnik. Oj kiepsko.

    (-17)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo szanuję Pana Jamesa za Jego dokonania boiskowe, natomiast zachowanie po tych celnych rzutach, tym bardziej patrząc na wiek Lebron, to niestety bardziej poziom pazia, niż króla… 💁‍♂️

    (18)
    • Array ( )

      No tak. Inni z nba nie cieszą się jak wyjdzie jakąś super akcja. Z tego co pamiętam to ktoś dostał technika za jakieś insynuacje ostatnio. Curry co chwilę bawi się po celnych rzutach. Nie widzę więc sensu obarczanie tym Jamesa

      (10)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe czy Lebron dostanie kare od silvera za pokazywanie wielkich jajec po tym rzucie w końcówce za 3. Fred z Toronto oberwał. Ciekawe czy on też dostanie po kieszeni. Chociaż to dla niego i tak drobne..

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszyscy doradzali bookerovi żeby uciekał z phoenix na czele z Greenem teraz matoł się napoci żeby to phoenix wyeliminować 😁

    (-1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Za co szacunek dla LeBrona? Chyba tylko dlatego, ze nie przegrali tego meczu.

    Dobiera sobie facet sam skład (z wyprzedaży w większości; ponadto, jaki Batman taki Robin – mam na myśli Davisa), sam go potem “trenuje” zamiast Vogela, to i musi spędzić na boisku ponad 40 minut, zeby w ogóle dowieźć zwyciestwo (po dogrywce), z Indianą – fajna ekipa z Indianapolis, tylko bądźmy szczerzy – oni w tym sezonie sami nie wiedzą co i o co grają….

    Także nie, szacunku za to spotkanie brak. Wyszedł po prostu z twarzą ze spotkania, które mogło być porażką. Uniknął kompromitacji ale… Co się odwlecze to się skumuluje.

    (-3)
  12. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józefa 25 listopada, 2021 at 16:21
    Odpowiedz

    Admin z tym szacunkiem to bez przesady bo to był mecz z Indianą… Powtarzam z Indianą, która zajmuje 13 miejsce w konferencji! O szacunku to można mówić jak wygrają z GSW czy Phoenix a nie z tankowcem z końca tabeli i to po dogrywce.

    (13)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam wrażenie, że spora część kibiców nie traktuje Phoenix poważnie i chyba nawet niezbyt chętnie ich ogląda. W ubiegłym sezonie dominowały opinie “grają dobrze ale to na regular drużyna, w playoff to każdy będzie chciał na nich trafić w drabince”. W playoff w każdej kolejnej rundzie mieli odpaść a zostali wicemistrzem. Teraz mają świetne wyniki grając na luzie i bez wielkiej spiny a raczej nie wymienia się ich jako kadydata do tytułu. Moim zdaniem mają jeszcze trochę do sufitu i mogą grać jeszcze lepiej. W playoff znowu się ktoś zdziwi…
    Mam wrażenie, że jakby w tym roku zdobyli tytuł to i tak za rok dalej by ich lekceważono: a to tylko Phoenix…

    (22)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    a tak poza tym akcja Indiany z Lakers dokladnie rzut za 3 na dogrywke. No prosze panowie czysty faul i wtedy Lakers do domu !!! a pani nie zostalaby usuneita z hali tylko swietowalaby ze swoim chlopakiem w klubie piekne zwyciestwo 🙂

    (3)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Napie.dalamy tego LeBrona od poczatku sezonu, ze dziad itp. Wiec szacun. Powiem wiecej o tak grajacego LBJa nic nie robiłem.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktoś

    Przypomnę, że LBJ wstawił na swojego tt zdjęcie policjanta z wstawioną klepsydrą i dopiskiem “będziesz następny”.

    Klepsydra oznacza śmierć.

    Dodać należy, że policjant miał nagraną całą interwencję. Uratował podczas niej życie czarnulki, którą chciała dźgać nożem kuchennym inna czarnulka.

    Także w kwestii życzenia śmierci typ pokroju LBJ ma sporo za uszami i nawet jak kibice Indiany mu tego życzyli, to powinien zrobić jedno :”shut up and dribble”.

    (20)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Cleveland to jest prospekt który dla mnie nawet jest czymś zdumiewającym. Niech wraca Mobley bo Twin Towers z Allenem to jest jeden z filarów do zwycięstw których w końcu jako skromny kibic mogę posmakować.
    #LetsGoCavs

    (9)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Akurat co do tej żenującej interwencji, nie masz racji. Mógł ten gliniarz inaczej to załatwić. Pełno jest takich filmików na you tube – nawet są gorsze sytuację. Po prostu nie był przeszkolony. I uważam że lbj często gada głupoty, to w sprawie tej interwencji miał 100%racji.

    (-13)
    • Array ( )

      Ale bzdury opowiadasz… 100% racji?! Będziesz nastepny, to ja LeBron, wielki głos afroamerykanów i nawołuje do zabicia policjanta. No piękne. LeBron to chwilami dupek. Z Tobą widzę też nie wszystko tiptop.

      (6)
    • Array ( )

      @NASIR Ale co mógł policjant innego zrobić? Laska leciała już nożem w kierunku innej. Jak tak robisz w obecnosci policjantów to musisz tez się liczyć że mogą strzelić. łatwo jest teraz mówić że mógł się inaczej zachować. Ale jak? Dać jej ustną naganę? Albo ostrzeżenie?

      (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu