fbpx

18 zbiórek: Marcin Gortat niczym Dennis Rodman!

22

Dwa punkty, osiemnaście zbiórek, trzy bloki, 1 strata, 5 fauli i tylko cztery próby rzutowe. Linijka godna Dennisa Rodmana na schyłkowym etapie kariery. W sumie Gortat też nie młodzieniaszek, 32 lata na karku.

Jak by to ugryźć. Z jednej strony rozumiem, ma przeciwko sobie graczy potężnych fizycznie: Dwight Howard i Paul Millsap to najsilniejsze combo podkoszowe w całej lidze. Za plecami zero wsparcia, zmiennik Ian Mahinmi kontuzjowany, pozostali nie utrzymają pozycji – więc trzeba uważać z kontaktem, po obu stronach parkietu! Mało to ofensów gwiżdżą?

Na dodatek silne skrzydło, czyli Markieffa Morrisa znów toczyła wczoraj choroba o nazwie foul-trouble. Millsap to specjalista od wymuszania osobistych, grał u siebie, ale pewnych rzeczy można było uniknąć. W sumie Kieff zagrał 24 minuty. Lipa! Brak doświadczenia w playoffs.

Z drugiej strony obie strony chcą grać szybko, atak pozycyjny zmienia się w sytuacyjny, często gęsto Wiz oddają rzuty zanim Marcin przekroczy linię połowy. Tak czy inaczej zaangażowanie środkowego spędzającego na placu 35 minut czterema próbami rzutowymi to śmiech na sali. Przypomniał mi się pierwszy wyjazd do USA i praca na zmywaku. Marcin postawił wczoraj tyle samo zasłon co ja myłem talerzy na jednej, obiadowej zmianie. Jemu przynajmniej coś tam płacą, hehe.

Co do meczu, kwarty jakby ktoś ułożył: raz my Was, raz Wy nas dymacie. Zaczęli goście więc skończyli gospodarze, seria się wyrównała, na tablicy 2-2.

Szczelnie kryty Dennis Schroeder miał być receptą na sukces Czarodziejów, ale w końcówce sami się zaczarowali: czarnoskóry Niemiec z blond plamą na łbie pyknął dwie tróje, daleki półdystans i wjechał layupem pod kosz – tyle było z krycia. Pierwszą część spotkania przesiedział na ławie za faule, więc miał z czego docisnąć w drugiej połowie.

Atak gości ciągnęli agresywny Bradley Beal i obiektywnie nieskuteczny John Wall. To właśnie Janka obarczam winą za brak aktywności ofensywnej Gortata. Wyszło słabo, dwaj kozacy nawrzucali przeszło połowę, reszta zbierała “ochłapy”, obgryzali kości po lordach. Ucierpiała na tym energia i wola walki kolektywu. Nie ważne jak bardzo wytrenowani mentalnie i profesjonalni są to ludzie – nie dotykasz gały – gaśniesz, przestajesz identyfikować z grupowym celem.

Dla kontrastu, wśród Jastrzębi siedmiu ludzi zrobiło ponad 10 punktów i to oni obejmują inicjatywę nad serią, która może pójść teraz w obie strony. Co myślicie?

Statystyki

Gortata już wymieniłem na początku, szacunek panie Marcinie za profesjonalizm i wytrwałość

J-Wall 22 punkty, 10 asyst, 5 zbiórek, 6 strat, 7/19 z gry

Bradley Beal 32 punkty, 5 zbiórek, 11/23 z gry – jak mówi: “wymazał słowo MISS ze słownika” a razem z nim słowo PASS jak mniemam, nie tylko rozgrywający robi grę!

Millsap 19 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty, 6/15 z gry, 6/8 FT

Schroeder już pisałem: 18 punktów, 1 asysta, ale większość zdobyczy w IV kwarcie

Dwight Howard 16 punktów, 15 zbiórek, 6/14 z gry – odpalił, po części dlatego, że Gortat nie może go kryć twardziej

Kent Bazemore 16 punktów, 7 asyst, 5/12 z gry – obok Jose Calderona najlepszy zmiennik na placu

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdzie Rodman a Gdzie gortat, panowie. Mimo wszystko 18 pilek super, szkoda ze coach wizz nie ustawia zagrywek na marcina.porter ktos go widział?

    (-26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak pisaliście, że Gortat królem playoffs, że aż się poczuł. Machanie rękoma, pretensje, dyrygowanie, a do tego przez cały mecz mi się wydawało, że stoi nie tam gdzie trzeba. Parę razy miałem wrażenie, że wybiera akcje w których spróbuje bardziej bronić Howarda, kilkukrotnie w ogóle nie podejmując walki/obrony.

    (-28)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja to widzę tak: gortat opisany bez zarzutu bo zrobił ile mógł (wiemy ze z reguły sam sobie pozycji nie wykreuje) John i Brad solidnie ale brak podań w stronę Marcina. Z tym wszystkim się zgadzam, ale spójrzmy na ławkę: Smith costam biegał ale to w zasadzie tyle a Bojan to mnie wytrącił z równowagi swoją grą totalnie na spółkę z keefem. Przy czystych pozycjach potrafili sypać airballe. Jedynym wartościowym graczem z ławki był ofc brandon jennings. Jakby WIZ mocno nie chcieli to nie wygrają meczu w 5 a w sumie to 4 osoby bo Morris zajął się thrash talkiem(pewnie jakaś literówka, ale je***). Albo u siebie wezmą się w garść i ławka w końcu się ruszy albo będzie po wszystkim. Poza tym za mało rzutów za 3 w jedno tempo przez co zawodnicy Atlanty zawsze zdazali się przykleić do shooterow. Az przykro było patrzeć jak Gortat się morduje

    (17)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie @M – jeśli MG “stoi nie tam gdzie trzeba” i przy tym ściąga 18 piłek przy Howardzie – i wg. Pana jest to minus do jego strony to gratuluję 😉
    Obrona to sport zespołowy – i sam Gortat nawet pokrzykujący i machający rękami nie wiele pomoże.
    PS. Najlepsi stoperzy słynęli właśnie z dygowania obroną ze środka – a to właśnie polega na “machaniu i pokrzykiwaniu”. MG – ma taką pozycje w zespole, że może sobie pomachać i pokrzyczeć, szczególnie, że momentami w obronie grał 1 na 5.

    (28)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wall i beal to zakala. Tacy wlasnie typy psuja ta lige. Zero widzenia kolegow. I jak maja miejsce to jest ok. Ale juz statecznej gry to oni nie rozumieja.

    Dlatego tacy jak wall nigdy nic nie zdobeda. Egoisci z pilka.

    (-11)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe TiDi
    Odpowiedz

    Gortat robi świetną robotę dla kolegów niewidoczną w statystykach a Ci się w ogóle nie odwdzieczaja, w każdej akcji stawia nie jedna a kilka zasłon a panowie coraz mniej z nim grają. Juz nie mowie o Janku bo z nim od lat juz współpracują całkiem nieźle, ale Beal w ogóle nie podaje, sam chce wrzucić jak najwięcej oczek, reszta partnerow również średnio jeżeli chodzi o ruch piłki…. Szkoda bo postawa Marcina jest naprawdę dobra w tych PO.
    Warto zaznaczyć ze miał jeszcze trzy asysty a rzadko miewa choćby jedna….

    (14)
  7. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Bobciu
    PATRON
    Odpowiedz

    Ja to widzę tak: Wizards wygrali pierwsze dwa mecze obroną, kolejne dwa przegrali jej brakiem. W game 3 i 4 Atlanta z kolei obronę poprawiła. Wall jest agresywnie kryty praktycznie na całym parkiecie, co przy ataku pozycyjnym sprowadza się do 8-10 sekund na akcję. Jak już do tego dojdzie – zerowy ruch. Czasami to wygląda tak jakby Wall lub Beal grał z Gortatem lub Kieffem, tj. jeden klepie, drugi stawia zasłonę i wjazd lub rzut. Pozostali w tym czasie stoją i oglądają. Przez szybkie powroty i agresję na własnej połowie Atlanty skończyły się szybkie rajdy i łatwe punkty Wizards w czym są najlepsi. Bez mocnej obrony nie ma tego, co daje Wizards przewagę.
    Pierwsze dwa mecze:
    ATL: 43,6 / 28 %, 19 strat. 40,5 / 20 %, 18 strat. WAS: 8 i 10 przechwytów.
    Mecz 3 i 4:
    ATL: 49,4 / 36 %, 11 strat. 44,4 / 38,7 %, 12 strat. WAS: 6 i 7 przechwytów.
    Nie wiem co powoduje, że Wizards tak podupadli w obronie w ostatnich dwóch meczach. Momentami stoją jak pachoły i wygląda to jak amatorka z profesjonalistami. Dzisiaj Atlanta zdobyła prawie 3x więcej punktów z trumny, dajcie spokój. Jeśli Wizards mają zamiar iść na wymianę to czas odkurzyć łajby.

    (8)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Howard & Millsap < Cousins & Davis
    Howard & Millsap < Jordan & Griffin
    O ile z drugim przykładem ktoś się może nie zgodzić to pierwszy nie podlega dyskusji.

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Chlopaki, valanciunas tak ma w kazdym meczu jak dzisiaj gortat:) nie podaja mu galy nichu**. Takze i tak trzeba sie cieszyc ze gortat ma wall’a ai beal’a (ktory lubi przysępić) a nie derozana i lowrego. Pozdrawiam

    (10)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Chudziskas23
    Odpowiedz

    Szkoda szkoda,ze przegrali Wizz.
    Nie mniej jednak wielki szacun dla Marcina za gre,moze nie punktowal,ale defensywniej super.
    Beal i Wall nie punktowali by tak,gdyby im PolishHummer zaslon nie robil(Bo nie ma co sie jarac,ze Beal i Wall punktuja co mecz,skoro im co roz zaslony Marcin stawia).
    Wizz to takie Portland jakby : (Nurkic-Gortat,Beal,McCollum,Wall-Lilard)
    z tym,ze ci maja Bogdanovicia.
    Mam nadzieje,ze bardziej uruchomia koledzy Gortata,wygraja serie i przejda dalej,chociaz latwo nie bedzie bo sam Admin napisal o tym najsilniejszym duecie,ale jestem dobrej mysli 🙂
    #GoWizzNextRound

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Where is NENE ?
    przecież WAS wogóle nie ma nic do gadania pod koszem …Marcin sam nic nie zrobi..
    przykro to stwierdzić , ale czuje 3-4 , chociaż nie cierpię ATL i tego farbowanego Niemca..

    (0)
    • Array ( )

      wiem , że w Houston.

      bardziej chodzi mi o to że niestety w WAS nie ma walczaków i gości walczących o zbiórki poza Naszym MG.

      (-1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    kolega Bobciu ma rację – Hawks nie zrobili żadnej wspaniałej korekty, a wrócili do serii.

    wg mnie, żeby znaleźć przyczynę obecnego obrazu tej serii, trzeba wrócić do game 3, który Wizards oddali w sposób przedziwny. Zagrali jeden z najgorszych meczów w sezonie, całkowicie uspokojeni prowadzeniem 2-0 i względną łatwością z jaką im to przyszło.

    zablokowali ofensywę Hawks, agreswnie atakowali, świetnie skakali na ofensywnej tablicy, cały czas wywierali presję na obronę Atlanty.

    I , wg mnie, z tego co się zdąyłem nauczyć przez te lata śledzenia kolejncyh roczników NBA Playoffs, większośc zespołów, które wychodzą na 2-0 i jadą na rewanże – planuje ugrać jeden mecz. Jak wyjdą dwa, to świetnie, ale plan minimum wynosi : jeden.

    Wizards zaaplanowali wygrać game 4.
    inaczej nie sposób wytłumaczyć, wg mnie, obniżonego poziomu intensywności ich gry w game3.
    Kłopot w tym, że schodząc z intensywności w game 3 pozwolili wrócić do serii Hawks. I teraz sami nie mogą odzyskać swojego rytmu gry, czego ilustrację przedstawił @Bobciu.

    ale to już historia.
    moim zdaniem, w game 5 w Verizon Center, zobaczymy lepszą grę Wizards, których ten game 4 musiał solidnie zasszokować.

    Hawks są nieźli, swoje zrobili, ale Wizaards wciąż mają przewagę parkietu i naprawdę duży upside w stosunku do ostatnich dwóch meczów.

    dlatego, pan Marcin i koledzy nie powinni, wg mnie, sprawić zawodu swoim fanom. Myślę że zwycięzą w game 5 i pojadą do Philips Arena z mocnym postanowieniem skończenia serii zanim zaczną się prawdziwe nerwy [związane z potencjalnym game 7].

    Raptors-Bucks

    tutaj mamy stary dobry pojedynek trenerów.
    Kidd szachował Caseya róznicą w dynamice i mobilności, którą Casey wyrównał zmieniając ustawienie i wprowadzając niskiego Powella w miejsce centra.

    ten wariant działa i to działa z meczu na mecz lepiej.
    miło by było, gdyby Bucks te sanki szarpnęli, ale wydaje sie, że nie mają pomysłu na kontrposunięcie taktyczne.
    Casey jest o jeden mecz od mata dla Jasona Kidda.

    przypomina mi się seria Spurs-Thunder, kiedy to niepozorny Scotty Brooks wygrał z samym Popovichem za pomocą uruchomienia Thabo Sefoloshy, który swoją długonogą i długoręką szybką obroną zneutralizował Tony’ego Parkera i zatarł silnik San Antonio.

    Bucks trudno lekceważyć, nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, ale tak nieśmiało można by się zastanowić, czy ten wygrywający lineup Raptors mogłby się przydać także w dalszej fazie playoffs ? czy można z Powellem na pozycji momentami small F z powodzeniem rywalizować z Cavs, celtics/Bulls, Wizards/Hawks ?

    jedno wydaje mi się pewne : coach Casey wygląda na razie na Coach of the PLayoffs w eastern, dumną ilustrację starego powiedzenia, ze myślenie ma przed sobą duża przyszłość.

    Marcin gortat świetnie wypada w tej serii, nawet jesli Dwight Howard jest już jedną nogą w past prime mode.
    Zawsze mnie dziwiły te narzekania polskich kibiców basketu, że Gortat nie rzuca w meczach kadry 30 punktów.
    on nie jest od tego, żeby robić podobne rzeczy.
    Zbiórki, defensywa, anchoring, wykańczanie dobrych piłek z picków i innych zagrywek w stronę kosza – to są jego zalety. Ktoś go w ataku musi kreować, on nie ma rozwiniętej gry jeden na jeden, więc nie sposób wymagać, by ratował zespół heroicznymi akcjami.

    POlska drużyna narodowa moze go w pelni wykorzystać dopiero wtedy, kiedy doczeka się naprawdę kreatywnych, błyskotliwych dryblerów, wiedzących jak skorzystać z jego wzrostu i inteligencji boiskowej.

    @idoru

    dzieki za garśc cennych informacji dot. Dubs i Kevina – pod jedną z poprzednich notek.

    dzisiaj zagrał 20 minut, na co osobiście bardzo liczyłem, bo jednak samobójczo będę tzrymał się opinii, że podtrzymywanie kontaktu z grą za pomocą udziału w meczach jest jedną z kluczowych spraw, nawet, a moze zwłaszcza ?, na tak wysokim, najwyższym, poziomie.

    twoja intepretacja intencji Kerra, oszczędzania Kevina na serię finałową, jest interesująca i racjonalna. Możliwe,że tak jest, zwłaszcza że im mniej minut, tym mniejsze ryzyko odnowienia kontuzji, a jak już ma ją złapać, to lepiej niech to będzie w NBA Finals, gdyby złapał wcześniej [odpukać !, ofk], to chyba cała organizacja wpadłaby w depresję z okazji poczucia winy, że dali mu grać zamiast trzymać i czekać na ostatni moment.

    to jest, w sumie, historia pt : jajko czy kura, tata czy mama itd.
    w sumie, oba warianty są równie dobre i równie złe, w sensie posiadania tylu samo korzystnych i niekorzystnych stron, ale na pewno ten,o którym piszesz [Durant na serię finałową over Durant przez całe playoffs] jest jednak bezpieczniejszy.

    @Itsonlyme

    cóz, “higiena psychiczna” ;] LeBrona i Cavs, po tym sweepie czekających na rywala w bezczynności, będzie – wg mnie – albo lepsza albo gorsza. to tak tytułem żartu :]

    jednemu to służy, drugiemu nie. jeden korzysta bardziej na odpoczynku układu nerwowego, inny na tym traci, bo rozprasza się.

    myślę, że to samo dotyczy każdego z nas postawionego w sytuacji podobnej do opisywanej. wszyscy, być moze, braliśmy udział np. w turniejach “trojek”, w których mecze graliśmy co 2-3 godziny i pewnie część z nas kompletnie nie mogła się do etgo systemu wdrożyć, a części takie interwały były na rekę.

    dlatego : w oczywisty sposób wszystkiego dowiemy się w game 1 Eastern Semifinals. będzie to, wg mnie, bardzo istotny mecz dla Cavaliers, jak rzadko który game 1, a z powodu wyżej opisanego : bo będzie grany po dłuższej przerwie przeciwko rywalowi, który z marszu wejdzie w tę serię.

    sam jestem ciekaw, jak to się ułoży i na ile istotna będzie przewaga talentu i doświadczenia, inteligencji boiskowej, Cavs czy Dubs nad rywalami w semifinals, a na ile rolę odgrywać będzie ta przerwa między rundami, która potrafi zarówno wytrącić z rytmu, jak i pozwolić się zrelaksować.

    zwróć uwagę, że na game 4 vs Blazers Dubs wystawili Kevina Duranta.
    na 20 minut, ale zawsze.
    jednak uznali, że on potrzebuje kontaktu z grą, z piłką, w normalnym meczowym tempie i stresie.
    myślę, że Dubs nie potrzebowali koniecznie jego gry, aby zamknąć serię, ale widać z tą ‘higieną” coś jednak
    jest na rzeczy :}

    (6)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie podobało mi sie w jaki sposób wizards grali w ostatnich 2 meczach. I tutaj mnie zastanawia, a zarazem martwi jedna rzecz: dlaczego w game 3 i 4 Gortat tylko 4 razy! , na cały mecz, miał możliwość oddania rzutu . I nie piszcie, że go rywal tak bardzo odcinał od piłki. Częściowo to prawda. Ale nie jest to główny powód. Za mało podają i grają ( patrz: Wall, Beal) do Marcina . W Game 1 i 2 lepiej wyglądał atak Wizards, bardziej byli zaangażowani pozostali gracze, w tym Gortat. Przecież jest on w stanie konczyc akcje, czy to w trumnie czy poza nią. Więc nie rozumiem dlaczego w gm 3 i 4, w meczach, które mogły dać awans do drugiej rundy, ofensywa wizards to dominacja rzutowa Walla i Beala. Ta sama sytuacja dotyczy Morrisa, kolejnego bardzo ważnego elementu wizz. Też go nie potrafili uruchomić, a dałby im wsparcie ofensywne. Wszyscy wiemy, że koszykówka to gra zespołowa. Jak ofensywa wizards będzie wyglądać tak jak dzisiaj, czarodzieje jadą na ryby.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Masakra, jeśli chodzi o stołecznych. Gdzie tu pick and roll dwóch kozaków z Marcinem, czemu nie spróbuja zaskoczyć podaniem pod kosz do Polaka, kiedy idzie podwojenie

    (4)

Gwiazdy Basketu