Szerokie plecy LaMelo Balla | powroty i nowe twarze klubów NBA

15

Welcome to my world. Co tym razem? Wchodzę na twittera, wchodzę na koszykarskie strony (polskie i zagraniczne) i stwierdzam, że muszę się trzymać z daleka. Skala głupot, które są wypisywane źle mi robi na głowę. Filtr 100%. Umówmy się, NIKT, zwłaszcza w naszej strefie czasowej, meczów NBA nie ogląda, ale każdy jeden specjalista. Dochodzi do absurdów, ktoś z zasięgiem efektownie napisze, że przykładowo Lakers mają pod nowym trenerem JJ Redickiem nową superakcję nazwaną „figo fago” to uwierzycie, a blogosfera polska jeszcze przed ósmą wklei na ten temat filmiki. Sęk w tym, że gdyby zapytać samego Redicka, nie będzie wiedział o co chodzi, hehe.

Zresztą o co ja się zżymam, za analizę meczową w wycenianym na 24 miliardy dolarów ESPN odpowiada teraz za przeproszeniem troglodyta Kendrick Perkins, gość z ujemnym koszykarskim IQ. Zjeżdżam niżej, a tam po jednym meczu pre-season, gdzie zawodnicy przede wszystkim uważają by się kontuzji nie nabawić, przyznaje się powołania do All-Star Game albo najlepiej nagrody za sezon. Nie mogę tego czytać, tych naiwnych, reakcyjnych wysrywów od ludzi walczących o zasięg.

Problem w tym, że ja to wiem. Znam NBA i dostrzegam, że karmieni jesteśmy g%wnem i dezinformacją, a jak jest w innych, dużo ważniejszych społecznie dziedzinach? Możemy się domyślać, więc jak mawiał klasyk: „ty bądź uprzejmy mieć wątpliwość”.

 

Podaję pierwszy z brzegu przykład tego, o czym piszę wyżej: Chauncey Billups, trener Portland Trail Blazers miał rzekomo powiedzieć: „naszym najlepszym zawodnikiem w tym układzie i roli jest prawdopodobnie Deni Avdija„. Po obiegnięciu tejże informacji przez sieć, Billups temat zdecydowanie zdementował. No ale dobra, nie pisałem wiele o zespole z Oregonu więc zobaczmy co nasmażyli przez lato i jak się zmieniła kadra Portland. Otóż:

  • PG: Scoot Henderson / Dalano Banton / Devonte Graham
  • SG: Anfernee Simons / Matisse Thybulle / Shaedon Sharpe (kontuzja)
  • SF: Deni Avdija / Toumani Camara / Kris Murray 
  • PF: Jerami Grant / Jabari Walker
  • C: DeAndre Ayton / Donovan Clingan (R) / Robert Williams / Duop Reath

Na rozegraniu Scoot, czyli człowiek z solidnymi warunkami, nieprzeciętnie atletyczny, ale bez rzutu. Niedoświadczony jako generał parkietu, nieograny, moim zdaniem skazany na klapę. Rywale chodzą pod zasłonami, wszystkim gra się ciężej. „Dwójka” to samograj Simons przez jedno S. Najlepiej go scharakteryzuję gdy powiem, że gra lepiej niż Damian Lillard w jego wieku (24 lata). Ogromna łatwość do wyjścia w górę, duży zasięg, manewry separujące, jest kozak, ale podobnie jak Dame, nie broni za grosz. 

Avdiję znacie choćby z gier reprezentacyjnych, wszechstronnie wyszkolony chłopak, ale jaka tam z niego gwiazda. W zeszłym sezonie w Wizards nieźle wyglądał przesunięty na czwórkę, bliżej kosza. Potrafi zbierać i pchać grę do przodu, stanowi wartość dodaną do zespołu. Jerami Grant jestem przekonany – gra wyłącznie dla pieniędzy. W lidze zaczynał jako role-player, potem zaliczył przebłyski, dopadł większej kasy i chyba jest zadowolony. Zważywszy warunki i talent gracz cichy i bezpłciowy, brak kompetencji przywódczych, tak potrzebnych młodemu zespołowi. 

Na pozycji centra przesyt, kolejny wątpliwy charakter, czyli DeAndre Ayton ścierać się będzie z pierwszoroczniakiem Clinganem, który gotów przeżyć szok, bo ze zwycięskiego programu Dana Hurleya na uczelni UConn, trafia do zespołu bez nawyków i nieskładnego. Dalej jest jeszcze niespełniony zwierzak, czyli Robert Williams, mający problemy zdrowotne. Kolejny chłopak z potencjałem, najlepszy skoczek z dwóch nóg w lidze, czyli Shaedon Sharpe jest kontuzjowany, w ostatnich dniach zepsuł bark i opuści ze dwa miesiące rozpoczynającego się zaraz sezonu. 

Za plecami wymienionych niemal wyłącznie gracze jednowymiarowi, pierwszorzędni, wszechstronni obrońcy (!) Thybulle i Camara, ale niestety w NBA trzeba grać po obu stronach parkietu. Thybulle’a koledzy Australijczycy nie wzięli na turniej olimpijski, to bardzo pozytywna postać, ale sympatią się meczów nie wygrywa. Nie ufam też kompetencjom Billupsa, bo trener to niedoświadczony, nie ogarniający nowoczesnego basketu i wszystkich zaawansowanych statystyk, chcący prowadzić młody zespół w starym, anachronicznym stylu. I tak, Deni Avdija to najbardziej „kompletna” postać w szatni Blazers, ale to raczej smutna konstatacja.

Bukmacherzy przyznają Portland… 21 zwycięstw, czyli dokładnie tyle, co w poprzednim, naznaczonym kontuzjami i niemocą sezonie. Bo choć pojedyncze nazwiska wyglądać mogą imponująco, kompetencje się nie zazębiają. Plan wydaje się prosty: tankować i liczyć na łut szczęścia w losowaniu draftu, gdzie główną nagrodą będzie oczywiście Cooper Flagg. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że taki wielki talent trafi raczej do zespołu posiadającym zdrowe fundamenty, ale to opowieść na inną część sezonu. 

OKC Thunder

Knicks na wschodniej mapie NBA, Thunder na zachodniej, to moje ulubione ekipy w nadchodzącym sezonie. Od samego początku, pomimo kontuzji było wiadomo, że Chet Holmgren potrafi grać w koszykówkę, ale dopiero aktualnie chłopak wchodzi na obroty. Mechanika rzutu wygląda inaczej, lepiej, a przecież ten 216 centymetrowy chłopak w swym de facto rookie sezonie trafiał 37% prób dystansowych. W najbliższej kampanii pogra sporo pozycję niżej, więc musi stanowić zagrożenie na obwodzie. Nie mogę się też doczekać jego bloków z pomocy. Bangerów będzie brał na siebie mocniejszy fizycznie Isaiah Hartenstein. 

ATL Hawks również wystartowali pre-season, siódmą w karierze kampanię Trae Young rozpoczyna od zwycięstwa (nad Pacers). Liderzy grali króciutko, mecz nie obfitował w obronę, a efektów specjalnych nie brakowało. Tutaj na przykład asystę zaliczył Vit Krejci, klasa podanie, trzeba przyznać:

Pozytywne zaskoczenie stanowi numer jeden draftu Zacharie Risacher: 18 punktów 7/9 z gry, zrelaksowane ciało pomimo występu z ławki. Można rzec debiut marzeń i co za tym idzie: wydaje mi się, że nierówny kolega DeAndre Hunter (nazywany przed laty demo Kawhi) jest pierwszy do wyjazdu z Atlanty.  Najjaśniejszym punktem obok Trae’a winien być Jalen Johnson (19 punktów 10 zbiórek w 22 minuty) który wkracza w tzw. contract year. Tak czy inaczej, nie widzę ATL w fazie playoffs. Screen z grupy typera:

Mecze pozbawione ciężaru gatunkowego, przepełnione lataniem od kosza do kosza, więc powracający po kontuzji LaMelo Ball czuje się jak ryba w wodzie. Kolejny imponujący statystycznie występ 23-latka okraszony zdobyciem 24 punktów 6 zbiórek i 4 asyst. Heat jak zawsze kombinowali ze strefą 2-3, więc rozszalał się zwłaszcza zza łuku: 6/12. Cztery trafienia przypadły w pierwszej kwarcie. Hornets ciekawy zespół, jeśli trafią na zmęczonego, mało efektywnego rywala – powiozą! Waszej uwadze polecam też plecy Balla, nad którymi pracowało czterech tatuażystów:

Po stronie Miami ciekawą zmianę dał rookie Kel’el Ware, bardzo sprawny fizycznie, duży chłopak. Lepiej chyba trafić nie mógł. W meczu sparingowym, pośród zaplecza Cleveland i Chicago najbardziej widoczni po obu stronach byli Evan Mobley (19 punktów 6 zbiórek i szereg bardzo dynamicznych manewrów) oraz Coby White (21 punktów). Wrócił Zach LaVine, zadebiutował Josh Giddey każdorazowo dotykający piłki, jeszcze tylko Lonzo zabrakło (ponoć złapał COVID). Bulls to zespół cudaczny, sam nie wiem kto się tam przebije do sezonowej rotacji, ale kibicuję między innymi rookie nazwiskiem Matt Buzelis (11. pick draftu) robi wszystko z pozycji niskiego skrzydła i tylko nie wiadomo czy pójdzie w stronę stricte ofensywną jak Franz Wagner czy też wysokiego playmakera. Będzie mu ciężko się przebić, bo konkurencja na pozycjach jest olbrzymia, do piłki rwie się 4-5 graczy:

Other NBA news

-> Malcolm Brogdon uszkodził dłoń i opuści ponad miesiąc. Kto zgadnie, gdzie teraz gra The President? Szkoda go w tankowcu (Wizards) przydałby się w wielu miejscach z aspiracjami. Jordan Poole zzielenieje chyba od nadmiaru zielonego światła w stolicy USA. Tyusa Jonesa już nie ma, JP będzie grał na piłce, a to oznacza szaleństwo, tym bardziej że Wizards zamierzają zapewne grac na dwie wieże z Valanciunasem i Sarrem, a to z założenia zamyka/ ogranicza grę bez kozła po zasłonach / opcje catch and shoot. 

-> Menedżerowie NBA jak co roku wzięli udział w ankiecie dotyczącej stanu NBA. Z ciekawszych odpowiedzi: 

  • od kogo zacząłbyś budowę klubu: Wemby (77%) SGA (10%) Joker (10%)
  • najlepszy PG: Luka (37%) SGA (30%) Steph (23%)
  • najlepszy SG: Edwards (33%) Booker (23%) SGA (20%) 
  • najlepszy SF: Tatum (47%) Luka, KD, LeBron (17%)
  • najlepszy PF: Giannis (77%) KD (7%)
  • najlepszy C: Joker (87%) Embiid (10%)
  • najlepszy offseason: OKC (37%) Philly (33%) Knicks (20%)
  • najlepszy obrońca: Wemby (40%) Adebayo (10%) Gobert (10%)
  • najlepszy obrońca obwodowy: Jrue (43%) Caruso (20%) Herb Jones (17%)
  • najbardziej wszechstronny obrońca: Giannis (17%) Anunoby (13%) Wemby (13%)
  • najbardziej atletyczny zawodnik: Edwards (45%) Giannis (17%) Amen Thompson (10%)
  • najlepszy strzelec: Curry (87%)
  • najszybszy z piłką: Fox (52%) Morant (38%) Maxey (7%)
  • najlepszy podający: Joker (70%) Luka (17%) Haliburton (10%)

Ach, nie mogę się doczekać, do rozpoczęcia sezonu zostało dokładnie 13 i pół dnia. Sponsorami odcinka są Maciek Kom oraz Radek R – podziękowania, do przeczytania jutro! BG

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej Bartek mam pytanie, bo zastanawia mnie to już dłuższy czas. Czy ty miałeś kiedyś możliwość wystąpienia w studio canal + jako ekspert lub komentujący? Czy może byłeś zapraszany ale cię to nie interesowało albo też sam szukałes sposobności by się tam zaprezentować? Czy w ogóle oni wiedzą że ktoś taki jak ty istnieje?

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie będę oceniał tatuaży Balla, ale to dość ciekawe, że Dennis Rodman w wersji chicagowskiej dziś wyglądałby jak standardowy koszykarz dowolnej drużyny. Ciekawe, kiedy wahadło pójdzie w drugą stronę

    (22)
    • Array ( )
      Dosyć tolerancyjny 9 października, 2024 at 18:03
      Odpowiedz

      Myślę, że kluczem do takiej szpetoty jest posiadanie dużej ilości gotówki w portfelu i kisielu między uszami. Kulawy, covidowy brat również się upiększył na łokciach. Widać w tej rodzinie bycie deballem jest standardem.

      (14)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC (chyba w zeszłym sezonie?) podebrali Spurs świetnego trenera rzutów, Chipa Engellanda. Nie zdziwiłbym się, gdyby to on stał za tą poprawą techniki Cheta.

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciesze sie jak widze, ze ktos cos buduje elementarnie wzorem lat nieslusznie minionych… a nie trzech jezdzcow bez glowy i rzuc piłkę. Obecnie jest takich kilka swiezych lub powoli, przez kilka ost lat dopracowanych, ekip – NYK, OHC, Boston, Dallas, Sacramento, Denver, Wolves, Indiana, 76′ (zaryzykuje ale…), Memphis (jak Morant sie nie odpali…)

    Ilu ekipom zbudowanym szybko na „trzech królach” udało sie zdobyc miska? Dawno temu Miami (DW, LJ, CHB), Boston (KD, PP, RA)…. ? Wczesniej – druga potrojna korona Chicago (MJ, SP, DR) ale to tylko Rodman doszedl i byl waznym brakujacym elementem ukladanki. Nie licze SAS i GSW bo oni byli z glową i powoli budowani przez lata, a nie na na juz i teraz, na wariata. Gdzie przez ost dekade komus sie to udalo? Same niewypały…. Nie licze tez wczesniej LAL bo w sumie tam bylo DUO (KB, Shaq) + dodatki i to bardziej ma sie prawo udac niz 3 egoistow i jezdzcow bez glowy. W ost dwoch dekadach w pojedynkę (+ druzyna) wygrali miska KB, Dirk i Khawi.

    Po ponad 30 latach ogladania NBA wychodzi mi, ze lepiej miec DUO + zadaniowcy nizeli TRIO + wyprucie sie z kasy i ze składu na lata. No nic odkrywczego. Olajuwan + Drexler bylo dobrze. Ale jak doszedl Barkley i jeszcze Pipen to juz po jablkach… Albo w LAL dolozyli Malone + Payton. Przedobrzyli….

    Ostatnią ekipa kompletna zrobioną tip top przez lata na wzor SAS czy GSW jest obecny mistrz – Boston, troche Denver. No i cos sie dzieje w powyzszych ekipach. Mam nadzieje, ze nastąpi zmiana w budowaniu teamow.

    Suns no way (tez kibicowalem w 93). Trzech samograjkow. Tam sie nic nie klei. Wczesniej BN, jeszcze wczesniej CAVS (LBJ nazbieral tam prawie dream team staruszkow). Nie tak dawno LAL, LAC…. Wszystko poszlo w piach… W BUCKS tez nie wierze. Tam przy Gianisie musialby byc JB z Miami zamiast DL. Atlanta – heel no!

    Szkoda, ze jednak JB z Miami i Lauri z Utah oraz – no wlasnie – LaVine z CHIC gdzies nie wybyli. Byloby ciekawie.

    (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Jemu pewnie nie bedzie lepiej. Bo jest tam alfa i omega. Tylko, ze nie buduja czegos wokol niego. Druzyna jest solidna ale czegos brakuje… Ale mimo tego nie wierze, ze nie chcialby isc na mistrza bo ma chlop jaja, czego wielu brakuje. Widzialbym go wlasnie w Bucks. Uzupelnialiby sie. Bo teraz sobie przeszkadzaja. A skoro juz miejsce zajete to kilka mocniejszycj ekip bylo chetnych na jego uslugi. Miejsce dla niego? Mogloby to byc w NYK. W Miami ciezko bedzie cos juz osiagnac. Żar wygasa…

        (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A może tak napiszesz parę zdań o Indianie. Mam wrażenie, że o tym zespole mówi się mniej niż na to zasługuje. Jakby nie było, finał konferencji był. Ja wiem lepsze zdrowie niż u rywali im pomogło ale nie jest to zabronione. A wykorzystać szansę to też trzeba umieć. Bez spektakularnych transferów ale skład utrzymany. Wiekowo bardzo młodzi. Będzie rozwój? Czy Haliburton ma jeszcze sufit dużo wyżej i czy nadaje się na pierwszą opcję? Ofensywę mają świetną czy są w stanie lepiej bronić? Czy Siakam po tym jak dostał maxa nie spocznie na laurach? Czy Będzie top 4 na Wschodzie?
    Dla mnie chyba aktualnie ulubiony zespół na Wschodzie ze względu na to jak ładnie dzielą się piłką.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu