NBA: zwariował nam LeBron James Harden król pick and rolla

19

Sponsorami odcinka są T. Labiak oraz Michał Machał, dziękuję bardzo, dla takich Czytelników warto wstawać w nocy! b

Sixers 118 Pacers 114 [OT]

Głupio tak mówić o facecie, który zdobywa 45 punktów, ale Tyrese Maxey ewidentnie czuje dyskomfort gdy trzeba iść kozłem w lewą stronę. Uwydatnione bez chwilowy brak Joela Embiida i Paula George’a, w chwili obecnej Maxey to absolutny samograj momentami kończący akcje bez jednego podania. Jest piekielnie szybki i pewny siebie, opanował różnego rodzaju rzuty z odejścia, odważnie rzuca zza łuku, nawet jeśli mu nie siedzi, nie przestaje atakować. 

Pacers podwajali go na wysokim pick and rollu, bo zasłony na siódmym metrze stawiał mu bambaryła Andre Drummond, na Discordzie nazywany Andrutem. Temu podać piłkę na łuku mija się z celem albo wręcz niebezpiecznie. Big Andre (dostał od nas, hehe) w tym meczu inne zadanie: zbierać, z czego wywiązał się pierwszorzędnie. W końcówce, mając już pięć fauli (!) dwa razy wybijał piłkę z rąk rywalom, którzy zapomnieli chyba jak szybkie ma dłonie. To fenomen, bo z jednej strony potrafi być bardzo szybki, z drugiej nie chwyta podań i mimo upływu lat nie dorobił się żadnego powtarzalnego manewru podkoszowego. 

Co z tymi pułapkami na pickach Maxeya? W pierwszej połowie uruchomili się / impuls dali gracze zadaniowi: Caleb Martin i Eric Gordon, potem coach Nurse zrozumiał, że lepiej Drummonda w ataku pozycyjnym schować pod deską albo wręcz na chama w rogu parkietu. Zasłony stawiał kto inny albo Maxey jechał sam. Nic wyrafinowanego, chamska trochę, partyzancka koszykówka: oddajemy gałę najlepszemu i niech robi. Bez dwuznacznych skojarzeń proszę. 

To raczej Pacers zawodzą na starcie sezonu. Mecz obfitował w emocje, błędy i doliczony czas gry. Kupę farta miał Tyrese Haliburton (22 punkty) wrzucając tróję na dogrywkę. W kluczowym momencie Martin głupio faulował przy dwóch punktach przewagi (myślał, że są trzy) ale Hali spudłował pierwszą i celowo drugą próbę, czas upłynął, dzięki bardzo. Pacers systemowo odeszli od grania każdej piłki przez Haliburtona, chcą bilansować zespół i zdobycze, nie wiem czy to dobry pomysł. Kibice z pewnością liczyli na więcej, bo skład jest zdrowy i mocny.

Spurs 109 Rockets 106

Pierwsza wygrana w sezonie dla podopiecznych Gregga Popovicha, o których mogę niniejszym powiedzieć/ napisać sporo dobrego. Victor Wembanyama nabrał mięśni, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie widać. Biorę pod uwagę, że Alperen Sengun nie miał dnia w tym meczu, ale gdy rywal parę razy ustał jego firmowy post-up, gra się zmieniła. Tradycyjny „bump” oczywiście zadziałał, ale zamiast baby hooka, był baby blok! 

Co więcej, jak się okazuje Francuz w komfortowy sposób oddaje już trójki po koźle, przy czym zasięg strzelecki wzrósł do dziewięciu metrów. 

Bardzo wygodny jest to także adresat podań na elbow, czyli przedłużenie linii rzutów. Stamtąd może zagrać 1v1, obsłużyć podaniem obiegającego go zawodnika, szukać podania pod obręcz albo do rogu w przypadku podwojenia. Przypominam też, że jego oczy znajdują się na wysokości circa about 215 centymetrów, więc choćby chciał, nikt mu widoku wolnego partnera nie zasłoni. To kwestia powtarzalności, ogrania, zanim będzie siał spustoszenie również jako podający/ facilitator. A jeśli niczego wokół nie ma, jeśli rywal pozwala mu grać samodzielnie jak wczoraj, obraca się przez ramię i rzuca. 

Co jeśli uda mu się dostać niżej, w pobliże restricted area? Wtedy już nawet podwojenia mogą nie pomóc. Jak tutaj: 

Na temat obrony środka, bloków, walki o piłkę oraz zamykania rywalowi opcji rzutowej nie wspominam. To się rozumie samo przez się. 29 punktów 7 zbiórek 3 bloki 10/17 z gry. Chris Paul znajduje go podaniami, a jeśli na placu pojawia się mocny fizycznie rookie Stephon Castle, to Wam powiem, że takiej obrony pick and rolla może zaraz nie mieć żadna ekipa NBA! Czuję się jakbym oglądał kolejny epizod serialu „król kosza”. Spurs zaliczają pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a nam pozostaje kibicowanie Jeremy Sochanowi (17 punktów 12 zbiórek 3 asysty) który w zespole San Antonio pełni rolę podobną do tej, jaką Aaron Gordon odgrywa w Denver.  Nie skupia na sobie uwagi, ale pracuje nieprzerwanie. Brawo! 🇵🇱

Clippers 109 Nuggets 104

Dwa mecze dzień po dniu obskoczyli James Harden z kolegami. Pisałem na żywo, ale mi się odechciało w połowie meczu w niedzielę, zachciało mi się czego innego i przerwałem, teraz dokończę może: 

Ivica Zubac jak nikt potrafi kryć na low-post Jokera, zna dobrze jego tendencje, ma wystarczający gabaryt i zawziętość. Joker wie, że sam meczu nie wygra, a gra przez jego indywidualne popisy (których LAC nie podwajają) nie ma większego sensu dla Denver w perspektywie całego sezonu. Z nimi od zawsze jest albo system i kręcące się wokół Jokera ciała albo nie ma nic. Rozczłonkowani o pierścieniach mogą zapomnieć, a może w ogóle powinni? Za wcześnie na takie wnioski choć skład wygląda mizernie, rok po roku osłabienie, ech. 

Serią 23:11 kończą pierwszą kwartę Clippers. James Harden bryluje (23 punkty 16 asyst) w tym sezonie ma wokół siebie samych sprawnych, wybieganych, atletycznych ludzi i nikogo kto by mu wchodził w paradę, posadę króla pick and rolla, czyli tak jak lubi. Denver jest cienkie, pozycję drugiego centra w obozie LAC z powodzeniem przejmuje niskorosły jak na warunki NBA Nicolas Batum i radzi sobie bardzo dobrze. 

Jamal Murray niewidoczny, w kuluarach ligi mówią, że się „skończył”. Ja tam nie wiem. Sam w sobie, w pojedynkę nigdy nie był gościem, który tworzy strukturę zespołu jak powiedzmy Harden czy Luka. To jest pierwszorzędny shooting-guard pierwszorzędnie współpracujący z najlepszym centrem ligi, niestety po poważnych przejściach zdrowotnych w zespole nieco ograbionym z talentu (rzutowego) w związku z czym gra się trudniej. 

Russell Westbrook kompletnie niezasymilowany (znów klapa: 2 punkty 0/8 z gry). Brakuje shootera na dwójce (KCP gra teraz w Orlando) i na czwórce, przy całej sympatii dla Aarona Gordona. Na dodatek Jokić wygląda dziś jakby go właśnie przebudzili, oczy ma niewyraźne, drepta sobie, od piłki miga. Pięć trójek już oddał od niechcenia. Nie upycha się pod obręczą, niewiele w nim werwy, czeka na energię partnerów, a ci są delikatnie mówiąc pogubieni. Dawno nie widziałem takiej apatii w ekipie Nuggets. Pięć minut do końca pierwszej połowy a ci mają na koncie 24 punkty. Michael Porter Junior strzelać potrafi, ale o piłce decydować nigdy nie powinien. 

Mike Malone bierze przerwę, niedawni mistrzowie NBA wracają na plac montując trzy z rzędu trójki: Gordon, Murray, Jokić: bang, bang, bang! Wake up boyz! Do przerwy trwa pogoń, osiemnaście oka deficytu gospodarze ścięli do sześciu. Smutne jest tylko to, że przez 24 minuty mają na koncie… 5 asyst. Clippers w żadnym wypadku nie zachwycają, pojedynczy albo podwójny drag-screen, przechodzące w pick and rolla, czasem Zu dostanie piłkę na short rollu itd. Fajnie mógłby wyglądać Kevin Porter Junior, ale wszedł na chwilę i był cały elektryczny. Podobnie zresztą jak Kris Dunn. Terance Mann gra jako niepisana „dwójka”. Ta, taka z niego dwójka, że oddał dwa rzuty. 

Jak się zakończyło: Norman Powell (37 punktów 7/11 zza łuku) grający od piłki plus pick and rolle Hardena z Zubacem (24/15/4) okazały się nie do przejścia dla gości. Joker zmuszony zdobywać punkty zaliczył rekordowe 7/12 zza łuku w karierze. Na jego koncie znajdziemy 41 oczek, ale jak wspomniałem, to nie jest styl, który przyniesie sukcesy ekipie z Colorado.

Clippers 112 Warriors 104

No i od razu z Denver polecieli do San Francisco, gdzie Warriors otwierali sezon we własnej hali. Oczekiwania rozdmuchane, przewaga 10 punktów od bukmacherów, mieli zgromić zmęczonych rywali intensywnością i głębią składu. Zgodnie z planem, podwajali Brodę na zasłonach, świetny pod tym względem i pełen starań był Kevon Looney (10 punktów 11 zbiórek 3 asysty 3 przechwyty) super występ dał Andre Wiggins (29 punktów 11/15 z gry) reszta niestety wypadła zdecydowanie poniżej zakładanego planu. 21 strat przy ledwie 32% zza łuku całej drużyny. 

  • Zubac (23/18/6) zjadł wszystkich „podkoszowych” Dubs, od których jest cięższy jakieś 15 kg
  • można mieć wątpliwości do poziomu kreacji gry Warriors gdy im piłka nie siedzi, nie ma komu inicjować gry
  • dwunastoosobowa rotacja ma swoje wady, gracze nie są w stanie złapać rytmu, gubią pewność siebie
  • Kuminga? mam wrażenie że brakuje dla niego przestrzeni w tym składzie
  • bohater pierwszych dwóch meczów Buddy Hield: większość prób za krótka 
  • Draymond Green z wiekiem zaczyna tracić większość walorów, z których słynął
  • Stephen Curry podkręcił kostkę i oby wrócił jak najprędzej

Clippers grają prosty basket z wyraźnie nakreślonymi rolami i hierarchią i to jest na swój sposób piękne. Założyliśmy się, że wygrają w tym sezonie 41 meczów, więc let’s go! Hehe. 

Other NBA news / results

-> Jordie Fernandez wygrywa pierwszy mecz w roli głównego szkoleniowca Brooklyn Nets. Nie do pomyślenia, że objechali (115:102) Milwaukee pod wodzą Giannisa i Dame’a, ale takie są realia. Podczas gdy inni szkoleniowcy przychodzą do pracy z coraz to nowymi pomysłami, Doc Rivers nie zmienia nic. Powtórzę za kolegą z Discorda, mam nadzieję, że dziś w nocy Boston wpie%doli Bucks tak mocno, że cały sztab szkoleniowy Doca wyleci z NBA na dobre. „Bezbłędne” występy dali obaj obwodowi Brooklynu: Cam Thomas i Dennis Schroder: 61 punktów na 36 rzutach, to się w pale nie mieści. Ben Simmons? On do tego stopnia nie patrzy na obręcz, że podejrzewam go o chorobę psychiczną:

-> Twardo grające Portland, w szczególności wielki rookie Donovan Clingan, ale także Kris Murray, Toumani Camara, a także Jerami Grant (28 punktów) czy sprawny jak zwykle DeAndre Ayton, zrewanżowało się (125:103) Pelikanom za porażkę dwa dni wsześniej. Widać wyraźnie że w klubie stawiają na tężyznę fizyczną, a ponieważ Pels osłabili się pod koszem, był to aspekt bardzo zauważalny. Zion Williamson wyglądał jakby cały kubełek kurczaków wciągnął przed meczem. Wolny, sfrustrowany naciskiem rywala, ostatecznie wycofany. Kilkukrotnie chciał siłowo rozwiązywać problem, ale gdy się odbił od głowę wyższego Clingana, to mu się odechciało. Bardzo dobre spotkanie także po stronie Anfernee Simonsa, autora 27 punktów przy 5/10 zza łuku. 

-> OKC nawet bez Hartensteina i dwóch Williamsów pod koszem wciąż ma ekstra bieg do dyspozycji, albo dwa. Każda mocna drużyna przeżywa czasem przestój, trafiają na dynamicznego rywala i poddają mecz. Hawks do przerwy lecieli z tematem, nadawali ton. W drugiej połowie dostali więc tak sromotny oklep od szczekających Thunder, że im klapki spadły. 128:104 z tego czwarta kwarta 39:18. Sami zobaczcie jak to wygląda!

Jalen Johnson nie czuje piłki w grze pod kosz, pasywny jest ofensywnie, niegotowy na grę kozłem pod presją. Tak nam go reklamowali, na razie lipa. Bloka sprzedał kozackiego, o tyle dobrego. W obronie brak doświadczenia, głupie faule łapał z powodu złego ustawienia. Okongwu zaliczył 3 zbiórki w 23 minuty na placu. Capela za wolny już jest niestety dla młodzieży grającej po zasłonie, co gorsza potrafiącej grać na półdystansie. Trae Young 10 strat, nie uciągnął w pojedynkę mając naprzeciw siebie Caruso czy Cason Williamsa. Thunder są dla nich za mocni, na dwójce gra Dyson Daniels, który oferuje co najwyżej stacjonarne rzuty choć bez powtarzalności, na drugim skrzydle gra rookie Risacher, którego czas jeśli ma nadejść to za 2-3 sezony. Koniec końców gdy Shai Gilgeous Alexander przystąpił do pracy, było po wszystkim: 35 punktów 11 zbiórek 9 asyst. 

D-Wade otrzymał pomnik

Dwyane Wade nie mógł ukryć zdziwienia/ rozczarowania, pytał: „kim jest ten gość?” Drwiny w sieci nie ustają.

Zupełnie nowi Los Angeles Lakers

Po tygodniu sezonu tylko cztery zespoły pozostają niepokonane, kto zgadnie? Cavaliers, Celtics, Thunder i… Los Angeles Lakers! Odwrócone pick and rolle, umieszczanie zawodników w roli, w których mają szansę zaznaczyć swoje najsilniejsze strony, kompetentne rozmowy i idące za tym zaangażowanie zawodników. Jakże inaczej wyglądają LAL pod wodzą JJ Redicka. Na rozkładzie Minnesota, Sacramento i Phoenix, czyli trzy zespoły z wysokiej półki. Anthony Davis bryluje, Austin Reaves gra więcej na piłce, Hachimura i Russell wykorzystują mismatche, LeBron James łata dziury. Przedwczoraj dał niezwykły popis: 32 punkty 14 zbiórek 10 asyst, z czego i tutaj uwaga: 15 punktów 5 zbiórek 6 asysty 6/6 z gry w czwartej kwarcie!!! Przypominam, facet za dwa miesiące kończy 40 lat. Oglądaliście ten film z Bradem Pittem: „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”?

Dobrego dnia wszystkim, czytamy się jutro! BG

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale zakompleksione polaczki ktorzy pewnie nie potrafia dobrze zrobic 20 pompek beda dalej mowic stary dziad itd .GOAT I tyle w temacie.!!!

    (-6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron ma jakąś nadprzyrodzoną cechę jak kosmici ze Space Jam, jak Komórczak z Dragonballa. On kradnie umiejętności ludziom z którymi trenuje. Oczywiście nie tym którzy mają z nim grać. Swego czasu był nauczycielem Bena Simmonsa i zupełnie przypadkiem Bronny James też nie patrzy i nie biegnie na kosz! A przecież już 2 lata temu był lepszy niż niektóre koty z league passa, a teraz został zesłany do g-leage. I zupełnie przypadkiem starzejący się Lebron James gra najlepiej w karierze. Za dużo kropek tu się łączy. Potęga Masonów jest niezwyciężona.

    (26)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Boże ta akcja Simmonsa… Brak słów, to naprawdę zakrawa o chorobę psychiczną.

    To chyba jego ostatni rok w NBA, niebywałe jak się chłop poskładał.

    (28)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Simmons jest niesamowity, nieprawdopodobny film.

    Denver wygląda bardzo mizernie, stawiam, że Westbrook nie skończy tego sezonu w ich barwach. Kompilacja zagrań z tego meczu dramatyczna. Bro is washed, to jest ostatni jego rok w tej lidze.

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek ja rzadko komentuje bo życia brakuje na wszystko ale kiedy moje oczy dziś przypadkowo zobaczyły te wypociny na jednym z „portali NBA” to już nigdy nie uda mi się tego od zobaczyć ;( jest to tylko kawałek tego dzieła, każdy może sobie poszukać ów portalu i wrócić do Bartka z podziękowaniami że pisze o NBA. „Clippers jeszcze popełnili trzy okropne straty, Andrew Wiggins grał swój najlepszy mecz niemal od lat, zrobiło się piekiełko, dopóki Dunn fenomenalnie nie uratował piłki z autu, Powell kilka sekund później w transition rzucił trójkę zamienioną na dwójkę, a Zubac z niuansem i zwodem wykonał marc-gasolowy ruch po rollu do obręczy i Clippers pokonali Warriors, polując na (nieskutecznego, 3-14) Buddy’ego przez cały crunch-time.”

    Bartek dzięki że nie muszę czegoś takiego czytać dzięki Tobie.

    (29)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jednym w większych problemów Denver wydaje mi się na tą chwilę Michael Porter Jr. Nigdy za nim nie przepadałem bo to dla mnie był taki trochę gość co jak mu podasz to już nie odda, będzie rzucał. No ale rzucał przyzwoicie. Do czasu… W serii z Wilkami w zeszłym roku już go zabrakło. Teraz wydaje się zupełnie rozregulowany strzelecko. W meczu z LAC fatalny. Na tyle, że zaczął w ogóle bać się rzucać. Miał strach w oczach – najlepsza akcja jak zupełnie otwarty nie rzuca za trzy tylko podaje do Gordona stojącego też za linią rzutów trzypunktowych. Denver dali mu taką kasę bo miał nadal trafiać a może coś dołożyć dodatkowo. Jak nic nie dokłada i nawet już nie trafia to Denver z tym kontraktem jest w d…ziupli.

    (8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    W Portland w końcu zrozumieli ze simons > scoot. Jakim cudem był numerem 2 w drafcie to ja nie wiem, poziom bena simmnonsa z tą różnicą że scoot oddaje rzuty a simmons oddaje piłke rywalom

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie kilku pierwszych meczów sezonu?
    Taaa… Pragnę tylko zauważyć, że jeszcze nie tak dawno Klay miał już się skończyć i oduczyć trójek, JJ miał nic nie wnieść i grać to samo a nagle jest zbawicielem, Bronny zwojować ligę etc.
    Przekornie jeszcze dodam, że Zion miał mieć super formę a Ben… lol
    Serio. Pierwszy sezon w życiu oglądacie żeby na takiej podstawie już wyrokować?
    smh

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wszystko się zgadza poza tym Bronnym, on miał od początku być dla LAL maszynką do zarabiania pieniędzy i lepem na LBJ aby nie odszedł.

      (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Dokładnie. I na spokojnie… Pare gierek za nami, a ludzie juz sezon i kariery zawodnikom układają. Zobaczcie jak biją pianę wokół nba fachowcy z usa na YT. Po 5 meczach? Tam jest wszystko. Co do Bena – pamietacie, jego koszulki kibice palili gdy odchodzil z 76′. Mial grozby pozbawienia zycia itp. On sie chyba nigdy po tym nie dzwignął. Psycha mu siadła. Z takimi warunkami fizycznymi on winen robic tripelka co 3 gierke. Jako rookie zamiatal…

      BB z Orlando – mega!

      LAL – fajnie, ze JJR te liczne piki wdrożył w grę, zasłony w plecy etc. Chlopaki ruszają sie w ataku w porównaniu z ubeglym sezonem. Ale za wczesnie aby tu tezy stawiac. Natomiast jakas zmiane – trzeba przyznac – widac.

      Stefek? No wlasnie. I nagle obliczenia poooooszly sie… Oby zdrowie dopisywalo.

      (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu