NBA: Paolo Banchero kaliber pięćdziesiąt | Knicks mają strukturalny problem

Sponsorami odcinka są: Mirosław Skupiewski, Rafxim 21 oraz P Kaleta – pozdrawiam serdecznie Panowie! b
Pacers 115 Magic 119
Choroba zmogła Franza Wagnera, ale nie miało znaczenia, bo Paolo Banchero biegał z piłką nienagabywany. Jakieś markowane przejęcia i powroty do swoich ze strony Indiany, słabizna. Paolo nastrzelał furę punktów, a jak mu się znudziło wjeżdżał w obrońców pod kosz. Dopiero w drugiej połowie, gdy na jego koncie było już grubo powyżej trzydziestki, Indiana pomyślała o podwojeniach, ale to także na miękko. Nie podobają mi się podopieczni Ricka Carlisle’a i żadne back-to-back, czyli gra dzień po dniu ich nie tłumaczy. Na koncie Banchero zapisujemy 50 punktów 13 zbiórek i 9 asyst przy 16/26 z gry oraz 15/22 z linii rzutów wolnych. Najwydatniej wsparł kolegę Jalen Suggs, któremu dalekie bomby siedziały od wejścia: 25 punktów 6/13 zza łuku. Nie no, nie wiem, w zeszłym roku potrafiłem wskazać na czym skupia się obrona Indiany i jaką tożsamość chcą budować, w tym roku póki co nie wiem. Haliburton robi owszem 10 asyst, ale z tego może ze dwie w drugiej połowie.
Hawks 119 Wizards 121
Wczoraj odebrali manto od OKC, dziś ulegli Czarodziejom we własnej sali, czyli Hawks wracają na swoje tory (2-2) i moim zdaniem nie załapią się do playoffs. Trae Young zajechany: 2/15 z gry. Wizards niezwykle skuteczni zza łuku: Poole 6, Kuzma 5, Kispert 4, Carrington 3 trójki. Zespół to fatalny, polegający na indywidualnych popisach, ale dziś im wyszło. Hawks wciąż byli na kursie, bo nie było odpowiedzi dla dynamicznego Jalena Johnsona (29 punktów 12 zbiórek 7 asyst) chłopak niesamowicie się rozwinął, gra pick and rolle, atakuje close-outs, ogrywa ludzi 1v1. Parę groszy postawiłem na niego jako Most Improved Player więc trzymam kciuki! To jest lepszy zawodnik niż Kyle Kuzma, którego naprawdę trzeba zabrać z Waszyngtonu, bo totalnie straci zapał do pracy.
Bucks 108 Celtics 119
Milwaukee pompowało się na mistrzów jak dziad na czereśnie. Wczoraj grali tak fatalnie, że nie znajduję innego wytłumaczenia. Do przerwy walka była równa, Tatum z Brownem osiągnęli łącznie 0/7 zza łuku, a wynik trzymał dla Celtics niezmordowany Payton Pritchard. Po przerwie jednak silniki odpaliły, w trzeciej kwarcie Bucks nie zaliczyli ani jednej trójki (0/3) zaś obrońcy tytułu 7/15. Prosta sprawa, niech sobie Lillard z Giannisem grają 1 na 1, podwojenia były owszem, ale często pozorowane, reszta nie ma jednak brać udziału, a skoro możemy zmieniać krycie, łuk ma zostać zamknięty. Jedna dominująca kwarta wystarczyła. Doc Rivers kończył spotkanie z rękami na kolanach, osobiście mam nadzieję, że nie dotrwa do Gwiazdki. Moje zdanie w temacie tego pana znacie od lat.
Pistons 98 Heat 106
Miami nie robi wrażenia, Bam Adebayo dziś wyraźnie bardziej energiczny, ale wciąż zaledwie 12 punktów na koncie, ofensywnie się wycofał mocno, jego największy walor leży zdecydowanie na bronionej połowie: 10 zbiórek 3 przechwyty 3 bloki, przejmuje zasłony małych, a jednocześnie potrafi doskoczyć i stłuc gdzieś próbę loba nad kosz. Rozierowi siadło (5/12 zza łuku), intensywnie grał Jimmy Butler (23 punkty 7 asyst) bo naprawdę od dłuższego czasu nic nie uzasadnia jego sposobu prowadzenia się i pewności siebie, przynależnej wielokrotnym mistrzom NBA. Pistons znów stawiali na Cade’a Cunninghama, ale w drugiej połowie Heat wzięli gościa w obroty: 6 punktów 3/12 z gry 3 asysty i 4 straty.
Cavs 110 Knicks 104
Kawalerzyści wciąż niepokonani! Dysponują nie tylko dwoma sprawnymi gigantami, ale obwodem zdolnym przejąć spotkanie, czego zresztą doświadczyli kibice w Madison Square Garden. Mecz mógł pójść w dowolną stronę, bo oprócz klasycznych popisów Jalena Brunsona (21 punktów 7 asyst) goście pozwalali sobie wyłuskiwać mismatch i obserwowali grę 1v1 przykładowo Bridgesa czy Anunoby przeciwko filigranowemu Garlandowi. W myśl zasady „a niech się męczą” indywidualne popisy ich nie interesowały, celem było odebrać rywalom wszelki rytm, synergię.
No i uwaga, bo tak reklamowany spacing NYK wcale nie wygląda dobrze. Karl Anthony Towns zamiast grać szeroko stawia zasłony i się miota gdzieś na dole. Trzy rozegrane mecze, a ten ma na koncie sześć oddanych trójek (!!!) czyli tyle, ile Kristaps Porzingis oddaje w pierwszej kwarcie. Zaczynam (powoli i ostrożnie) myśleć że Thibodeau to nie jest właściwy trener dla tak skonstruowanego zespołu. Mniej żołnierskości, więcej talentu – tak można określić tegorocznych Knicks, tylko trzeba umieć ów talent spożytkować. Na razie jestem zawiedziony. Jeśli najbardziej utalentowany wysoki shooter ma się kręcić pod tablicą to chyba się komuś styki zgrzały.
Jeśli Knicks nadal mają opierać się na grze izolacyjnej, to skład mają ku temu znacznie słabszy. Randle w izolacji to był chodzący mismatch, co zresztą prezentuje aktualnie w Minnesocie. KAT żeby właściwie skorzystać z jego zalet, musi mieć flow wokół siebie, flow ofensywy, którego nie ma. To oczywiście bardzo wczesna faza sezonu, ale zaczynam mieć lekkie obawy. Dziś nie byli w stanie fizycznie zdominować rywala, Mitchell wyprzedzał wszystkich, a czwartą kwartę zdominował Garland (15 punktów przy 5/7 z gry). W całym meczu DG zdobył 34 oczka na 12/19 z gry. Powiedziałbym, że zagrał spektakularnie, ale tutaj także: po zasłonie przy cofającym się niegramotnie Townsie, dominujący ball-handlers będą wchodzić w rytm. Cavs są tym bardziej zaawansowani względem Knicks, że momentami kazali Nowojorczykom zgadywać czy stoją strefą czy indywidualnie, to jest organizacyjny poziom do którego Knicks mogą póki co dopiero aspirować.
Nuggets 127 Raptors 125 [OT]
Nie wiem jakim cudem to wyciągnęli, przełączałem między meczami w nocy i widziałem że ani nie są w stanie utrzymać przed sobą ludzi, ani ofensywnie wciąż nie funkcjonują jak należy. Nikola Jokić znów zmuszony przejąć na siebie zdobywanie punktów: 40 punktów przy 27 oddanych rzutach i tylko 4 asysty. Ławka to jeden wielki minus, Saric najwolniejszy gracz NBA, Westbrook szalony jeździec, weteran zaliczający amatorskie straty, kompletnie bez zaufania, jako trener miałby zerowe w ważnym meczu. Do dogrywki doprowadził Jamal Murray, wbijając… reverse layup w ostatniej sekundzie regulaminowego czasu gry. Obiegł Jokera ustawionego na low post i dostał piłkę z rąsi. Mieli farta, bo Raptors kompletnie się nie spodziewali ataku od linii końcowej w ostatniej akcji meczu, ahaha.
Bulls 126 Grizzlies 123
Bez Ja Moranta, przy 0/11 z gry Marcusa Smarta i z niezdolnym kryć obwodu gigantem Zachem Edeyem na środku, Memphis ulegają u siebie Byczkom. Na nic trzydzieści punktów krótkorękiego Desmonda Bane’a, bo jego zdobycz zrównoważył Zach LaVine. Goście wygrali szaleństwem, bo jakże inaczej nazwać 25/53 zza łuku, w tym 7/15 w czwartej kwarcie, w której przegonili miejscowych.
Rockets 106 Spurs 101
Powtórka z rozrywki tylko tym razem górą Houston. Wemby mocniej potraktowany, Chris Paul w pierwszej połowie zerowy wkład, zbędna postać na parkiecie, słaby punkt. Rockets do tego stopnia go zaczęli olewać, że musiał się uruchomić jako strzelec w drugiej połowie: 16 punktów. Nie było z czego nakręcać tranzycji, bo tym razem Houston trafiało rzuty. CP3 mecz zakończył więc z trzema asystami, co przy 29 rozegranych minutach (z musu, bo Tre Jones pozostaje niedostępny) jest chyba jego najsłabszym wynikiem w karierze. Dla mnie spoko, bo na to stawiałem, zapraszam do grupy typera:
We’ve nailed it! ✅✅ CP with 4 RA! https://t.co/DtUIoYz7Rl
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) October 29, 2024
Jeremy Sochan rekord sezonu 22 punkty 9 zbiórek 4 asysty – odważnie gra na obręcz, szarpie się z rywalami, jako jeden z nielicznych jest w stanie zrównać się intensywnością z największymi atletami, bandziorami NBA. W nieco brudnym meczu odnalazł się pierwszorzędnie, widać siłę psychiki. Przepychanki mu wręcz dodają skrzydeł, jak Dennisowi Rodmanowi. Wembanyama ciężej strzelecko, ale jaki to jest sprzątacz tablic i obrońca (!) 14 punktów 20 zbiórek 5 asyst. Pisałem o nim wczoraj, o jego grze z z wysokości linii rzutów wolnych. Wszystko się zgadza jednak Spurs potrzebują zdolniejszych strzelców wokół. Jednego microwave scorera, pewniaka niech to będzie choćby wspomniany wcześniej Darius Garland. CP jest za stary, Castle to raczej stoper/ obrońca na ten moment, gracz bez powtarzalności rzutowej.
A propos, najlepszym strzelcem spotkania zdecydowanie Jalen Green: 36 punktów 7/13 zza łuku, takiego właśnie kota potrzeba San Antonio. Dobrze widzieć na parkietach NBA kolegę Stevena Adamsa, to musi być najsilniejszy człowiek w lidze. Zobaczcie z jaką łatwością „za piłkę” podniósł z ziemi Keldona Johnsona:
Jazz 102 Mavericks 110
Fatalny strzelecko Luka Doncic (5/22 z gry) i stąd względnie wyrównana walka do ostatnich minut. Mavericks niestety na początku sezonu na wielki minus są z obroną. Pierwsza linia jest poniżej kreski, PJ Washington wszedł w sezon przeciętnie, a zmuszony pomagać jeden i drugi center nie wie już sam kogo kryje. Na przestrzeni sezonu zamierzam obserwować ich na własnej połowie. Atak jest ważniejszy w ujęciu playoffs, bez tego się dziś w NBA nie wygrywa, tutaj Mavs potrafią być dominujący, ale jak pokazał mecz z Phoenix i częściowo także ten dzisiejszy, defensywa stoi na tragicznym poziomie. Derrick Jones Junior na trójce robił robotę, teraz chłopak gra w Clippers i dlatego tamci, wbrew początkowym szacunkom, wyglądają nieźle.
Ogromnie szkoda kontuzji młodego Hendricksa. Skrzydłowy Jazz potknął się o własne nogi, które się pod nim ugięły. Dosłownie: tyłkiem siadł na własny staw skokowy, który nie wytrzymał i pękł. Kontuzja jest poważna. Nie wklejam filmu, bo po co Wam oglądać takie rzeczy.
Lakers 105 Suns 109
Pierwsza porażka Lakers w tym sezonie. Trzeba Wam wiedzieć, że prowadzili osiemnastoma, ale dziadunio nie dojechał. Wiecie kogo mam na myśli: LeBron James 11 punktów 3/14 z gry. To się zdarza. Co ciekawe, dopiero w końcówce uratował się i przedłużył swą serię meczów z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Serię, która trwa od 1226 meczów!! Phoenix docierają się: Booker (33) Durant (30) kozaki, liczby w nawiasach to nie wiek. Do tego żołnierz O’Neale, utalentowany Bradley Beal na piłce lub jako dywersja na weak side, bardzo dobra zmiana Masona Plumlee, Mike Budenholzer ma powody do mruczenia.
Blazers 98 Kings 111
Bardzo waleczni i silni fizycznie są podopieczni Chaunceya Billupsa, o czym przekonujemy się kolejny raz (52:28 w polu trzech sekund). Jednak przy 4/22 zza łuku żadna drużyna nie wygra, a już na pewno z nieco bardziej utalentowanym rywalem, na dodatek w jego własnej sali, występując dzień po dniu. Domantas Sabonis 16 punktów 13 zbiórek – jak on sobie daje radę fizycznie, na takiej energii mecz w mecz, jestem pod wrażeniem, geny ma iście końskie, hehe. Efektywni strzelecko DeRozan i Fox. Trochę im rywale brakiem skuteczności ułatwili robotę, zespół się dociera, Kevin Huerter zdrowieje, trzymam kciuki.
Dobrego dnia, ściskam wszystkich, zwłaszcza tych, którzy czytają od deski do deski, czyli do samego końca. b










Pięknie, co dotknie to zamienia się w złoto
Lakers – Suns to jedyny przypadek, kiedy kibicuję Durantowi
Indiana jest najbardziej przereklamowana w naszych koszykarskich mediach,Magic idą w bardzo dobrym kierunki,pacers raczej w kierunki atlanty,hej
Admin… Co do Knicks i ich reklamowanego jako produktu…
Przecież to ty ich reklamowales i bez urazy się podniecałes w pre season. Ze Wszystko poniżej finału bd klapa i,że jesteś ich fanem,kibocujesz im itp.
Nie ma co wyrokować,że Denver gra słabo,a przecież Saric takie wielkie koszykarskie IQ jak czytaliśmy ma,Russ miał być energizerem taki.
Denver jest słabsze niż przed rokiem,ale wiem,że włodarze nie są głupi i jak bd trasę deadline to ściągnąć jakiś brakujący element.
LeBron wiadomo wiek robi swoje,ale seria trwa.
Spokojnie Panowie to dopiero początek sezonu. Jeszcze się zespoły dotrą. Lepiej,aby teraz grały piach,a po All Star Game weszli na większe obroty na najważniejsza część sezonu czyli Plaoffs.
Pełna zgoda z początkiem sezonu. Nowe twarze w nowym otoczeniu rozegrały po cztery mecze w preseason i teraz po trzy, cztery mecze na starcie ligi. Knicks dostali na „dzień dobry” fangę w nos od poustawianych na automacie Celtics, więc nawet i takiego meczu nie mogę uznać z rodzaju tych „pozwalających się wyczuć i zgrać”.
Ekipy ocenię w grudniu a wszystkich w gazie to ja się spodziewam po All Star, jak zawsze.
A ja wlasniemysle, ze w koncu przyjdzie kryzys do Denver. Kasa sypneli na nowe kontrakty, od 3lat nikogo nie przyciagneli, rozwinal sie tylko bialy pan Brazowy, starterzy sie wyzyluja, strach pomyslec co bedzie jak Nikola bedzie pauzowac. Poza tym Zachod bardzo mocny, bedzie scisk w tabeli, moga byc playinny
Banchero jest taki spoko. Jest jak rozgrywający NFL z lat 80., wykorzysta 40 akcji i może nie będzie najskuteczniejszy, ale każdy obrońca będzie krwawił i bedzie lekko wstrząśnięty na końcu 🙂
Obejrzałem Knicks-Cavs, więc się wypowiem.
Sędziowie dziś na sporo pozwolili, ale mecz był dość twardy – fajnie się to oglądało.
Cavs wygrali zasłużenie, bo Garland złapał spory luz, odkąd to on częściej dyryguje od Mitchella.
Knicks nie grali źle, choć mieli za dużo głupich strat, które zniwelowały wyszarpane i przechwycone przez nich piłki. Ale stracili chyba 13-punktowe prowadzenie przez kilka innych czynników, a kiedy liczyli na udany finisz, to w ostatnich 6-7 minutach Garland zdobył 15 punktów, z czego 9 to były trójki.
Cavs fajnie wyglądali, ale z drugiej strony tylko czterech graczy zaliczyło dwucyfrowe zdobycze. Krótka tam u nich ta ławka – za krótka, żeby myśleć o walce o tytuł.
Moi Knicks wciąż się szarpią. Próbują wskoczyć w jakiś rytm gry i choć wygląda to lepiej niż tydzień temu, to do automatyzmów długa droga.
Ale obaw Redaktora nie podzielam.
Mam wrażenie, że w NY są na etapie ogarniania się indywidualnie. I choć widziałem kilka schematów pod ten skład – palce lizać, to większość gry nie jest powtarzalna. Wydaje mi się, że ostro dostali w kość podczas przygotowań do sezonu.
Więcej minut dostał Hukporti, co mnie bardzo cieszy, bo dwa miesiące temu uważałem go za potencjalne wzmocnienie. Parametry ma niezłe i chyba powoli będzie przeskakiwał Simsa w hierarchii.
I tu ciekawostka: Hukporti ma rozegrane jakieś 25 minut w lidze a na koncie już 4 bloki (wczoraj jeden). Więcej szans i myślę, że kłopot ze zmiennikami KATa nie będzie bolał tak bardzo. Hartenstein też nie był z początku zagrożeniem punktowym, tylko pracusiem od zasłon i powalczenia na deskach. A potem naumiał się podawać i iść po punkty. Niemiec potencjał ma i moim zdaniem lepiej czuje grę od Simsa.
Na koniec napiszę, że nie zapala mi się czerwona lampka przy Knicks, bo widać, że potrzebują czasu. Transfery rozliczę w styczniu.
Cavs krótka ławka? 😂😂😂
Niang, LeVert, Merill, Okoro, Jerome, Strus…
Rzeczywiscie krótka… parodia!
NYK w 3 dni of faworytów do misia do aspirowania do poziomu Cavs 😀 oj Bartek Bartek…
Transakcja KATa do knicks to początek ich upadku.
Dzięki !
Wembanyama tez nie ma powtarzalnosci rzutowej. Co drugi mecz mu siedzi gdy nie jest dociśnięty. Mocna obrona ułożonego i doświadczonego zespołu wyłącza go elegancko. Powtarzam się, ale nie powinni się szarpać w tym sezonie tylko zatankować i dać sobie szansę na Flagga lub innego kota. Narazie nie mają składowych żeby myśleć o stworzeniu dynastii. Brakuje drugiego, oczywistego talentu z sufitem na all nba, który uzupełni Wembiego. Co z tego jak zrobią progres i skończą w play-in. Nic im to nie da w dłuższej perspektywie. Można liczyć na gwiazdy w wolnej agenturze, ale czy San Antonio ma takie wzięcie? Zawsze budowali przez draft.
Z perspektywy MIL niesamowite jak jednym transferem mozna wszystko zepsuc. Ok, z Jrue moze i by nie powtorzyli mistrzostwa ale jednak w czubie wschodu by byli a tu mam wrazenie pograzaja sie coraz bardziej w degrengoladzie. Plus niejako transferem Jrue via Portland „stworzyli” obecny Boston czyli rywala w konferencji. Mistrzostwo niefarta.
Lakersland wystąp
Lol
Po transferach knicksow nie spodziewam sie zbyt wiele. Uważam, ze nic dobrego z pozbycia sie Donte i byczka Hartensztajna nie wyjdzie. Mieli swietny skład i przkombinowali. Był dobry flow miedzy tymi chlopakami. Szkoda.
Uważam że.do Bostonu nie ma.jak narazie nikt podjazdu ewentualnie okc ale oni jeszcze muszę że soba pograć tyle.lat co JJ.
Cavs sa mega mocni i grają juz w tym sladzie dość długo.
Dzięki Bartek za te kilka minut czytania..
Od deski do deski ja jak zawsze i dlatego też ponawiam zapytanie: czy dojrzałeś do napisania tekstu o Sochanie? Pozdrawiam!
Ja czytam do samego końca. Zawsze do końca…
Lalki były tak blisko 4-0 ah!!!
Ale się zesrali 😂
Jestem.!!! SUPER MECZ pod kontrola Bylo blisko. … pozdrawiam!!
Blisko to było do tego żeby samozwańczy goat przerwał passę (naciąganą nomen omen) ilości meczów z min. 10 punktami także niewątpliwie emocje były xd
Pod kontrolą? Znaczy się przegrali w kontrolowany sposób? lol
Raczej nieobiektywny optymizm ale skoro się podobało to najważniejsze
Pzdr!
Lakersi przegrali przez brak młodego G-Bronka i jego 3D 😀