Weekendowy przegląd parkietów NBA: Jeremy Sochan robi karierę u boku Chrisa Paula!

17

Sponsorami odcinka są Marcin Ziętek, Dariusz Liszkowski, Wronek 666 oraz Bartek Mierzwicki – kłaniam się Panowie, dzięki! b

Pierwszy listopada, sobota i niedziela upłynęły pod znakiem wizyt na cmentarzach i Rodziny. Siedziałem po nocach tak czy siak, ale na pisanie nie miałem już siły. Próbować z rzetelną relacją odrobić trzy kolejki NBA to jak wpław ścigać się z łódką. Niby do zrobienia, ale po minucie przychodzi refleksja, hehe. Adam Silver wiosłuje równo, karawana jedzie dalej. Zamiast więc próbować zrelacjonować wszystko, postaram się opowiedzieć najważniejsze. 

Tabela

Zerknijcie proszę (gdzieś tam wklejam poniżej) prawy dolny róg, czyli Milwaukee i Philadelphia są tam, gdzie ich miejsce, haha. Clippers bez zwycięstwa (0-4) jeszcze w nowej hali Intuit Dome, ale trzeba przyznać, rywali mieli z górnej półki, grają momentami prawdziwie imponująco, tylko zdrowia im na drugie połowy nie starcza bez Kawhi Leonarda DiCaprio. Ten coś tam niby brzdąka, że może już za chwilę, w tym tygodniu, w kolejnej kolejce wystąpi, ale równie dobrze może opuścić cały sezon, nie zdziwię się, przyzwyczajony jestem. 

San Antonio zalicza neutralny bilans (3-3) mimo iż rywale centra kładą na Jeremym Sochanie i oszukują od niego w obronie. W efekcie kolega Jeremy aktywny jest jak nigdy, pięknie wygląda bez piłki, kwitnie u boku Chrisa Paula, zaskakuje dojrzałością i efektywnością, nigdy też nie notował takich statystyk. Przeciwko ekipie Wolves ostatnio: 19 punktów 1o zbiórek 4 asysty. Ma się rozumieć nie stracił niczego ze swej zadziorności, ostatnio szarpali się z Jadenem McDanielsem. Co mam napisać, Polak świetnie się odnajduje w tego rodzaju szarpaninie, która wydaje się jedynie dodawać mu energii. Pewny siebie, błyskawicznie reagujący, przytomny nawet przy zalewie adrenaliny. Zero strachu w oczach:

Powiedzmy sobie uczciwie, Spurs są równie ograniczeni koszykarsko co wdzięczni w odbiorze, więc jak będzie szansa, polecam śledzić. Tymczasem na szczycie tabel Oklahoma i Cleveland, jedyne niepokonane zespoły. Przy czym OKC to jest rzecz niesłychana, bo chociaż grają bez rasowego centra (przypominam Chet Holmgren waży 98 kilogramów) poziom defensywny, który zaproponowali od startu sezonu jest nie do przejścia dla rywali. Taki dyskomfort, jaki ci chłopcy potrafią zgotować nawet najbardziej renomowanym graczom i zespołom sprawia, że prędzej czy później osiągają 10-15 punktów prowadzenia. 

OK!City

Oglądałem mecz z (świetnie grającym) Portland, którzy wykorzystywali przewagę gabarytów, starali się penetrować, odgrywać, trójka siedziała im na poziomie 50%, a kolejni ludzie bili punkty. No i co? W trzeciej kwarcie OKC wyrwało im chyba pięć piłek z rzędu, w koźle, w kontrze, w penetracji i przy próbie podania. Rzucają się na ludzi jak szarańcza, cały czas dwóch chodzi do piłki, nie sposób kozłować, odwracać się tyłem do obręczy bez sensu, presja maks. Ich bilans nie jest dziełem przypadku: 15 – 19 – 24 – 12 – 23 – 13 punktów, oto ich przewaga nad rywalami w kolejnych meczach! 

Grają jak Boston, drive and kick zakończone najczęściej otwartym rzutem za trzy. Każdy penetruje, rzuca, podaje, broni. W ataku pozycyjnym, w obliczu problemów lub przestoju uruchamia się Shai Gilgeous Alexander, który przy dobrym dniu gra na tempie nieosiągalnym dla nikogo. Dwóch obrońców w kontrze, pełna prędkość, ten kładzie piłkę na obręczy jakby ich nie było. Sprawność, sugestywność, koordynacja top. Stabilną pozycję w rotacji wyrobił sobie także Cason Wallace, dotąd specjalista obrony na piłce, obecnie tertiary ball-handler, świetny chłopak. Caruso? Cały wysiłek idzie na grę obronną, praktycznie nie oddaje rzutów, bo nie ma takiej potrzeby. O takich jak on mówi się „disruptor” czyli przeszkadzacz. Holmgren? Defensive Player of The Year: 20 bloków w sześciu meczach. 

Cavaliers nie wyglądają może tak dominująco jak Thunder, ale w zdrowiu przy dostępnych dwóch wieżach oraz aktualnej formie Garlanda i stałej produktywności Mitchella, trzeba niemal perfekcyjnego meczu, żeby ich zbić. Dwie noce temu próbowało coraz bardziej desperacko grające Milwaukee, Damian Lillard na 100% wykorzystał pojedyncze krycie: 41 punktów 10/15 zza łuku, ale w ostatniej akcji Spida zrobił TO:

Niemal dwa razy stracił posiadanie, aby ostatecznie obrócić się, pójść w lewo i pewnie wykończyć z wyskoku. Ciekawostka: średnia 24.4 punktów na mecz daje Mitchellowi zaledwie dwudzieste miejsce na liście najlepszych strzelców sezonu. Wspomniany wcześniej Shai (26.6) jest na trzynastym. Numer jeden to… Anthony Davis (31.8) którego Lakers nauczyli się właściwie wykorzystywać, to znaczy pracować zespołowo na jego zdobycze. Lakers zaliczają 4-2, a my wciąż wyglądamy spowolnienia ze strony LeBrona Jamesa. Ostatnim razem chłopaki pojechali do Toronto: 27 punktów 10 asyst 5/8 zza łuku. Ponoć już nie milion, ale półtora miliona dolarów rocznie wydaje na odnowę biologiczną i self-care, ach ta cholerna inflacja. Ach tak, Davis dodał w meczu z Raptors punktów 38: 

Zmienia się NBA, cały czas idziemy w stronę zwiększania efektywności i eliminacji słabych punktów. Patrzę sobie na przykład na Anthony’ego Edwarda. Po sześciu meczach sezonu on ma na koncie 32/74 za trzy przy czym nie chodzi już nawet o (świetną) skuteczność (43.2%) ale wolumen! Na 130 oddane rzuty aż 74 pochodzą zza łuku, czyli 57%!!! Innymi słowy, ANT idzie śladami Stephena Curry’ego, zalicza większy odsetek trójek niż James Harden w jakimkolwiek sezonie. 

Afera w Philadelphii

Sixers zmontowali (na pniu) super drogi roster względem, którego od wejścia było wiele znaków zapytania. Wedle stanu na dziś największe gwiazdy Joel Embiid i Paul George jeszcze nie wybiegły na parkiet. Trzeci muszkieter Tyrese Maxey (średnia 29.8 punktów) oddaje po 30 rzutów w meczu próbując utrzymać jakoś zespół w stawce. Idzie kiepsko: bilans 1-4 i porażki między innymi z Detroit i Toronto. Do tego dochodzi incydent Embiida z „dziennikarzem”. Jest taki jeden próbujący się zaznaczyć, niedosłowne tłumaczenie niedawnego artykułu brzmi tak: 

Embiid wielokrotnie przywołuje narodziny syna Artura jako punkt zwrotny swojej kariery koszykarza. Twierdzi, że chce być wybitny, zostawić po sobie spuściznę dla chłopca, którego nazwał imieniem swego tragicznie zmarłego młodszego brata. Ten zginął w wypadku samochodowym gdy Embiid rozgrywał swój pierwszy sezon w 76ers. Więc powiem tak, żeby być wybitnym w swej pracy, trzeba najpierw do niej przychodzić. Póki co Embiid jest wybitny w opuszczaniu pracy. Jedenasty sezon w lidze, a ten nagminnie jest w kiepskiej kondycji… [Marcus Hayes]

Zakończyło się konfrontacją i pchnięciem faceta (w bark). Musiała interweniować ochrona, bo byłby trup na miejscu. Jak myślicie? Pewnych granic się nie przekracza, mylę się?

Other NBA news

Z pozostałych informacji, czyli w telegraficznym skrócie co się dzieje: 

  • PHX się docierają pod wodzą Mike’a Budenholzera, grafik sprzyjał, ich gra pięciu na obwodzie (5-Out) jest trudna do obrony
  • GSW są ruchliwi i bezkompromisowi: średnio 43 trójki w meczu bite na 40%, jak Buddy Hieldowi siądzie, leją się z każdym
  • DAL bez zaskoczeń, Luka wolno się rozkręca, ale wiadomo że to nie jego pora, misie szykują się raczej do snu zimowego
  • MEM zmaga się z urazami (m.in. Desmond Bane) ale Ja Morant w roli facilitatora to jest wspaniała rzecz, średnia 9.8 asyst!
  • SAC ciężko im złapać chemię mam wrażenie, ale DeRozan gra równo, a Domantas Sabonis to niezmiennie iron-man

  • HOU wciąż ma za dużo talentu i za mało pomyślunku, pchają się w rywali, plączą w obronie, trzeba zgrania, Udoka cudotwórcą nie jest
  • DEN prędzej czy później zajadą Jokera, kolega Murray nie dźwiga wysokości kontraktu, ciężka przeprawa w każdy meczu
  • MIN ogromne minuty Goberta, Randle trochę leniwy jak zawsze, Conley widać wiek, ANT na łuku gra, docierają się
  • NOP dziś grali bez Murraya, Ziona, Jonesa, Murphy’ego i McColluma, trudno o sukcesy przy takim zdrowiu, Ingram buduje wartość rynkową
  • LAC grają znaczniej lepiej niż wskazuje na to ich bilans, polecam pooglądać, Harden wciąż szef pick and rolla, Kawhi nie rób jaj
  • POR grają twardo, są fizyczni, niestety nie staje często doświadczenia i umiejętności
  • UTA trwa misja Capture The Flagg, ostatnim czasem lider Lauri Markkanen narzekał na sztywne plecy

  • BOS grają swoje, Jayson Tatum pewniak, tylko jaki kontrast tutaj bywa z zaangażowaniem, przeciwko tankowcom śpi na parkiecie
  • NYK coraz bardziej kreatywni w setach, tutaj fajna sekwencja, Pistons już po pierwszej kwarcie przegrywali 30 punktami

  • MIA bardzo wolno się rozkręca, w przedostatniej kolejce nareszcie przebudził się Bam Adebayo: 32 punkty 14 zbiórek vs Wizards
  • CHI na maksa gra do przodu, czołowe tempo i rekordową liczba trójek, ale defensywnie tradycyjnie już nie nastarcza
  • ORL się posypało wraz z kontuzją swej gwiazdy Paolo Banchero, oni nie mają ataku, Suggs potrafi więcej niż myśleliśmy, ale to za mało!
  • ATL pod wodzą Trae’a Younga jest jak Charlotte pod wodzą LaMelo Balla, co mają wygrać to wygrają, ale ostatecznie jest średnio
  • BRK bardzo mocno kryją pick and rolla, trzech z przodu, skupienie na trójce, tylko w drugiej linii obrony jest dramatycznie
  • WAS stoją tężyzną fizyczną młodzieży, której najjaśniejszym punktem jest zdecydowanie atleta Bilal Coulibaly, super chłopak
  • IND nie zachwyca, Hali bez formy, wiele nieefektywnych rzutów i powrót do złych nawyków, pole trzech sekund stoi otworem
  • TOR stracili Scottiego Barnesa, ale napastują rywali, twardo grają, gorące nazwisko to Gradey Dick, chłopak umie bić punkty

  • DET mnie się dynamika Cade’a i Iveya nigdy nie będzie podobać, ten drugi jest po prostu trutniem koszykarskim
  • PHI póki co szpital, ponoć George może zadebiutować dziś w nocy
  • MIL obraz nędzy i rozpaczy, brak atletyzmu, synergii, myśli taktycznej, wykonawstwo nierówne, stary Dame, klasyczny Doc Rivers z rękami na kolanach. Na dodatek ktoś Bobby’emu Portisowi włamał się do domu i okradł. 

Coś jeszcze? Dajcie znać jeśli coś ważnego opuściłem. Na koniec serdeczne pozdrowienia dla GWBA Familia, do której zaliczam (prawie) wszystkich, którzy choć raz odwiedzili nasz Camp. Z nowości: Piotrek z Maćkiem upiekli tematyczne tiramisu. Smacznego Panowie, dajcie trochę! 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobrze napisał…przecież Embid gdzieś tak kiedyś przebąkiwał, że jest najlepszym centrem ever więc moim zdaniem jeśli ktoś przekroczył granicę to…. 🤦‍♂️😁

    (33)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Skoro jeden może gadać o tym jaki jest dobry i jakie ma plany to drugi może gadać (zgodnie z prawdą) że coś tu się nie zgadza. A że przy okazji nakreślił „tło” (ponownie zgodnie z prawdą i bez żadnych uszczypliwości) to chyba nic dziwnego skoro jest dziennikarzem i za to mu płacą.
      Nie widzę tu przekraczania granic – przekraczanie granic to było np w trash talku Garnetta o chorobach i zmarłych krewnych
      Embiid już wielokrotnie swoim zachowaniem i wypowiedziami (zarówno na boisku jak i poza nim) pokazał swoja miałkość – groźne, niesportowe faule, flopy, złamane obietnice , wieczne marudzenie – skoro są problemy ze zdrowiem to przynajmniej powinien siedzieć cicho i liczyć pieniądze a nie przepychać się słownie i fizycznie z dziennikarzami. Pierwszego nie wygra – to nie jego „ring” , w drugim wypadku jedynie się skompromituje.

      (51)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio zauważyłem niejakiego Filipowskiego w Utah Jazz. Co to za gagatek? Może wspomnisz o nim w którymś z podsumowań. Twoje podsumowania zawsze w cenie nawet takie w skrócie.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Garland, Mitchel, Mobley, Allen to jest paka! Brakuje tylko skrzydłowego na tym poziomie, najlepiej weterana z mistrzowskim doświadczeniem żeby realnie myśleć o zagrożeniu Bostonowi. A czekaj czekaj, jeden były zawodnik Cavs będzie wolnym agentem 🙂

    (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Super. Nie wiem może to tylko wrażenie ale w tym sezonie chyba lepsza forma pisarska na GWBA, częstotliwość wpisów, jakość- progres taki no, biorąc pod uwagę back2back sezony obecny i poprzedni. Dzięki B. Nawet jak wejdę po wolnym to jest co przeczytać nawet skrótowo i to cieszy. Kawy kupuje raz za czas, bo warto.

    (19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A mnie Embiid jakoś nie podchodzi. Wielki i silny jak tur ale jednocześnie ciapowaty, gamoniowaty, miękki i mazgajowaty. Flopper pierwszej wody. Gdzie on najlepszy center? Do Shaqa to „NOT EVEN CLOSE”. Jak na razie to on jest druga runda max.

    (18)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ebać Markusa Hayesa. Embid gra mało – fakt, ale śmierć brata nic z tym wspólnego nie ma, więc za takie clickbajtowe porównania w mordę można dostać. Słusznie

    (-11)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Krótki przepis jak w kilku krokach zdemolować mistrzowską drużynę: wymieniamy jednego z najlepszych obrońców obwodowych w lidze Jurę na pseudogwiazde Damiana. Naszą nową gwiazdą nie ma ochoty u nas grać, więc nie trenuje przed sezonem, a potem w sezonie walczy z żoną o opiekę nad dziećmi radośnie pudłuje. Zwalniamy trenera grającego systemową koszykówkę i bierzemy najgorszego jaki jest na rynku-Doca Dyzme. Jako speca dorzucamy mu Dervina z LAL, gdyż jak wiadomo Ci bronili w ostatnich latach wręcz wybornie. Jedziemy z Krzysiem tak długo, aż jego kruche kolano całkiem wysiądzie. Obecnie czekamy na decyzję Giannisa o przenosinach talentu w inne miejsce. Zostaniemy z Damianem za 60 baniek na sezon, no i bez pickow i przyszłości. Brawo, kurtyna.

    (30)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Siema Admin, coś tam w sprawie sklepu działasz? Miało być info na początku października xD
    Bez spiny, ale bluza na jesień by się przydała😃

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu