NBA: demonstracja siły Jimmy’ego Butlera | środkowy Knicks urywa obręcz

Sponsorami odcinka są Bawiatt, SzumRodziHałas oraz Łukasz Darlak, dziękuję, dziękuję bardzo. B
Bulls 122 Pistons 112
Dwie ekipy na zbliżonym poziomie. Gra ustawiona w pierwszej kwarcie, obaj wysocy Nikola Vucevic i Jalen Smith załadowali miejscowym 4/4 ze szczytu boiska. Siłą rzeczy obrona się rozrzedziła i miejsca dla kozłujących było więcej. Od początku do końca zaznaczała się więc drobna przewaga gości. Drobna, bo wynosząca 2-3 posiadania jednak ilekroć Pistons mieli szansę przełamać wynik i objąć prowadzenie wpadał trójka: Coby White’a, Patricka Williamsa czy Zacha LaVine. Jak wielokrotnie pisałem, Chicago w tym roku zasiewa pole trójkami aż się kombajnista Jalen Duren ze zbiórkami obrobić nie był w stanie.
Drop coverage silnorękiego obrodziło 15 punktami i aż 22 zbiórkami, ale co z tego gdy Bulls zdobyli 23/46 zza łuku. Kluczową szarżą dowodził LaVine, autor 25 punktów w tym 7/14 za trzy. Warto myślę zwrócić uwagę na to zagranie, bo jest wyjątkowej urody:
Wracając do trójek, jeszcze trochę i się rekordy Stepha Curry’ego zdewaluują. Siedem trafień z dystansu na nikim nie robi już specjalnego wrażenia. Vucevic zaliczył sześć, White pięć, a po drugiej stronie Malik Beasley pięć i Cade Cunnigham cztery. A propos najemnego snajpera Beasleya, zobaczcie co chłopak gra na przestrzeni ostatnich kilkunastu dni:
- vs ATL 22 punkty 8/14 zza łuku
- vs HOU 15 punktów 4/9
- vs MIA 21 punktów 5/11
- vs MIL 26 punktów 8/16
- vs TOR 20 punktów 4/9
- vs WAS 26 punktów 6/11
- vs CHI 21 punktów 5/14
Jeśli dobrze policzyłem to będzie 38/84 z dystansu na przestrzeni siedmiu meczów, skuteczność 45.2%. Szacunek tym większy, że jak ktoś ogląda to widzi, jak trudne czasami są to próby, z łapą na twarzy albo milimetrami miejsca w rogu parkietu. Jak jesteś w czymś dobry to się rywal skupia by ci to odebrać. Jak wielokrotnie powtarzam, trafienia to jedno, duży walor ma sama agresja strzelecka gości pokroju Beasleya oraz ich pewność siebie. Wychodząc do podania potrafią wprawić rywala w niemały popłoch a to samo w sobie zapewnia drużynie przewagę. Tak samo Ty, amatorski graczu w kosza. Zastanów się po co wchodzisz na parkiet i zamiast myśleć, napadaj, bądź agresywny, przejmuj inicjatywę, rzucaj, bo na tym polega gra.
Rockets 100 Bucks 101
Mistrzowski stały fragment przygotowali na ostatnią akcję sztabowcy Ime Udoki, ale środkowy Alperen Sengun sam na sam z koszem nie opanował prostej piłki. Trener się tak wkurzył, że bez uścisków dłoni od razu przypuścił szturm na tunel prowadzący do szatni. Widać było wściekłość. Może gdyby Turka trzymał na placu nieco krócej niż 39 minut (!) to by się ten na koniec bardziej skoncentrował.
Kuriozalne są rotacje w Houston, jednego dnia grasz dwadzieścia, drugiego czterdzieści minut. Sengun to wielki talent na low post, tylko w obronie jest kulawy. Dość powiedzieć, że Brook Lopez grający przeciwko niemu zdobył w tym meczu 27 punktów, zaliczył 10 zbiórek 3 przechwyty i 4 bloki. Od lat nie zdarzyło się by wyjął komukolwiek piłkę z kozła albo wyprzedził wzdłuż linii końcowej, ale dziś Senguna jechał, auć !
Udoka trochę nie miał wyjścia, w pierwszej połowie przez pięć minut patrzył na drewnianego Stevena Adamsa po czym zdecydował się Nowozelandczyka więcej na parkiet nie przywracać. Tari Eason chwilę grał na centrze, ale Milwaukee to jednak draby i rady nie dawał fizycznie. Dlaczego nie oglądaliśmy Jocka Landale? Pytaj mnie, a ja Ciebie.
Doc Rivers mecz wygrany jednym posiadaniem kończy z dwoma przerwami na żądanie do dyspozycji. Mają grać swoje. Przegrywamy jednym, udało się zebrać piłkę, czas się kończy, niech grają, jechać z nimi, żadnego time-outu! Dame Lillard (18 punktów 10 asyst) wkręca się pod obręcz i przeciąga wynik na swoją stronę. Podwórkowa koszykówka, mówię Wam. Równie kluczowym zagraniem był poprzedzający blok Giannisa, o tutaj:
Sixers 89 Heat 106
Wrócił syn marnotrawny Jimmy Butler (30 punktów 10 zbiórek) i z czymś czerwonym we włosach ustawił przebieg meczu od pierwszych minut. Jak dobrze widzieć tego mistrza domino gdy przepełnia go energia. Tego pazura brakowało Miami, zdecydowanie. Pytanie mam do Ciebie kibicu, czy wciąż ufasz w The Process? Sixers z bilansem (2-11) powoli wypisują się ze stawki zespołów walczących o udział w playoffs. Wielki Joel Embiid przez 31 minut na placu zalicza jedenaście punktów, w tym ani jednego rzutu wolnego!!! Przez godzinę po zakończeniu meczu nikt nie wychodzi do dziennikarzy, którzy czekają w sali konferencyjnej, w szatni trwa awantura. Ciekawe co z tego wyniknie, ciekawe czy Embiid wciąż nie będzie grał w meczach dzień po dniu.
Miami jak pisałem od paru dni, wchodzi na obroty. Sporo dobrego zrobiło wprowadzenie Kevina Love, teraz Butler i jego energia uzupełniają talenty chłopaków. Organizacyjnie są świetni, egzekucja momentami kuleje, ale ustawienie są w rolach, w których mogą pokazać swe najlepsze strony.
Wizards 106 Knicks 134
Dawno tak łatwego meczu nie grali reprezentanci Big Apple. Karl Anthony Towns gdyby mu pozwolić grać zdobyłby pięćdziesiąt oczek z pocałowaniem ręki, ale ponieważ każdy chciał rozkładających nogi Czarodziejów dymać, zabrakło rzutów, a potem okazało się, że nie ma już sensu na parkiet wstępować. W dwadzieścia cztery minuty KAT zalicza więc 24 punkty i 12 zbiórek. Wizards są najgorszym zespołem NBA, niedoświadczonym i niepoukładanym, nikt tam nikomu w obronie nie udziela pomocy i efekty są opłakane.
Teraz jeszcze wprowadzili na plac weterana Malcolma Brogdona więc tempo spadło i nikt już nie wie jak i co chcą grać. Kuzma rzeźbi pod siebie, Valanciunas grę spowalnia, Sarr nie powinien w obronie wychodzić poza piąty metr, Poole to najlepiej niech stoi na połowie i czeka na kontrę. Ozdobą spotkania to zagranie Jericho Simsa, przypomina się DeAndre Jordan, co?
Pacers 119 Raptors 130
Zajechani po wczorajszym, bez udziału środkowego Mylesa Turnera, gracze Indiany nadziali się na dynamiczne Toronto. RJ Barrett (39/9/5) jako szalony playmaker – walor penetracyjny miał zawsze, teraz dokłada przegląd pola. Do tego bardzo aktywny ofensywnie, największy na placu Jakob Poeltl, który nie tylko w tym meczu, ale w całym sezonie kręci wielkie liczby (30 punktów 15 zbiórek 13/18 z gry) oraz banda śmiało napadających strzelców z Gradeyem Dickiem, czyli Rysiem Penisem na czele.
Magic 109 Suns 99
Które to już? Szóste bodaj zwycięstwo Orlando. Ten sam schemat, usystematyzowana obrona z nieprzeciętnymi wykonawcami (Suggs, KCP w pierwszej linii, Wagner, DaSilva, Isaac w drugiej) oraz Franz Wagner (32 punkty 8 asyst) w roli konia pociągowego w ataku. Orlando to nie jest Minnesota, ich się podwajaniem pick and rolla nie da łatwo ograć, a Goga Bitadze pod względem warsztatowym to jest center z wyższej półki NBA: 17 punktów 7/8 z gry. Charakterny, sprawny chłop!
Muszę też wspomnieć o fenomenalnej zmianie po stronie młodego Anthony’ego Blacka (20 punktów 9 asyst 3 przechwyty). Rozgrywający o wzroście 201 centymetrów, nieśmiały często, ale rzetelnie pracujący po obu stronach, to widać. Cierpliwy w pick and rollu, kozła nie przerywa, czeka aż się wysoki obrońca określi. Pewny jako catch and shooter, coraz lepiej i bardziej powtarzalnie wyglądają manewry separacyjne, odskoki, step-backi. Bardzo fajny, przytomny chłopak, decyzyjność, podania, widzi przestrzeń, myślę, że to docelowy point-guard Magików.
PHX? Odkąd wyautowany został Kevin Durant, zespół zalicza bilans 1-5. Zabrakło dziś jego siły ogniowej oraz możliwości uspokojenia gry pod presją. Wielokrotnie gospodarze przystawali na rzuty niewygodne, dalekie i pozbawione rytmu. Tym większy szacunek dla Magic!
Hawks 109 Kings 108
Mecz tak partyzancki i szalony, że braknie weny na opis. W poprzednim odcinku chwaliłem Dysona Danielsa za obronę, tak? No więc dziś w końcówce popisał się kluczowym blokiem. Wyrwał, wybił piłkę z rąk De’Aarona Foxa zanim ten zdążył ją przenieść ponad poziom oczu. Trae Young, czyli discordowy Kulfon (no powiedzcie czy oni nie są podobni) bardzo ciekawa linijka: 7 punktów 1/7 z gry 17 asyst.

Bawią się w Atlancie, na pewno godna pozazdroszczenia jest obsada skrzydeł: Daniels, Risacher, Hunter, Johnson to bardzo wszechstronna i dynamiczna grupa. JJ-a dziś zabrakło, jego produkcję przejął Hunter (24 punkty 9/15 z gry). Miło też widzieć wracającego do zdrowia Bogdana Bogdanovica (6 punktów 3 asysty w 18 minut). Dla kontrastu, w obozie Sacramento brak Sabonisa i DeRozana.
Warriors 99 Clippers 102
Wynik mówi jasno, to LAC określili tempo i charakter spotkania. Bardzo fajna dyspozycja strzelców i dynamika przejścia z obrony do ataku zaskoczyły ekipę Steve’a Kerra na wejściu. Mądrym posunięciem była silna, uczciwa obrona na Draymonda Greena, który zwyczajowo jest przez rywali traktowany po macoszemu, a tak naprawdę potrafi robić Wojownikom większość gry w roli łącznika, czyli podsłaniającego, ball-handlera, podającego. Clippers są zespołem defensywnym, przez ostatnie 150 sekund meczu nie byli w stanie zdobyć punktów, ale jak widać nie szkodzi. Dubs cisnęli do końca, Payton II ukradł piłkę, dwukrotnie rzucali na dogrywkę, nie udało się.
Pierwszym strzelcem gospodarzy ponownie Norman Powell (23 punkty 5/6 zza łuku) zawsze miał dynamit w nogach, ale to zdecydowanie jego najlepszy sezon i powrót Kawhi oby tego nie spaskudził. Jak sądzicie, wróci? Równie dobrze możemy się zaraz dowiedzieć, że opuszcza sezon i nara.
Dobrego dnia wszystkim. Pozdrawiam!










Norman Powell król, kto oglądał ostatnio sezon Clippers ten wiedział że Powell ma lepszą łapę do rzutu niż PG13. Bardzo fajnie że na niego przeszły rzuty Georga. Brakuje im tylko Kawhia i będą wyglądać tak jak w tamtym sezonie na przełomie roku. Przyda się się też Hardenowi więcej luzu, bo chłop ma efektywność okropną.
Kwestia jest taka, że 8 trójek to 24 punkty, a nie 22 😁
ach Kulfon …. przedstawiciel czasów kiedy problem z alkoholem nie był problemem tylko stylem życia.
Kulfon to Plstuś po 30 latach walenia wódy 😉
Opuszczam sezon….nara😀
Chyba sedes
embid skończony już jak on gra teraz masakra jeszcze rok temu co mecz 35 punktów a teraz nawet 20 nie dobija.
co sie dzieje z embiidem
Kontrakt na gwarantowane $227,250,828 do 2029 roku to już się nie będzie męczył.
wincyj piniendzy panie wincyj!!!!
Może z jeden rok wierzyłem w ” The Process ” ale po kolejnych zadyszkach i brudnych zagraniach Embida przestałem. Dzięki za art, pozdro600
Czego oczekujecie od gościa wąchajacego palec z tyłka przy osobistych? To świadczy o mentalu. Niby pierdoła, a pokazuje co który gracz ma we łbie. Takie niuanse tylko na gwba. Tutaj jest więcej niuansów, taktyki i esencji koszykówki niż gdziekolwiek indziej. Bynajmniej to nie szydera. Szkoda tylko, że nieregularnie.
Nie lubię Embiida, ale dajcie mu czas. Tyle nie grał. Odpali jak wróci Maxey.
Ozdobą spotkania to zagranie Jericho Simsa, przypomina się DeAndre Jordan, co? …Bardziej Blake Griffin i jego tzw. wsady czyli wrzuty piłki do kosza z łapą pół metra od obręczy i palcami nawet jej nie dotykającymi… 😉
Przecież w Houston to po prostu za wysokie podanie poszło do Senguna. To nie jest koleś z windą w nogach. Widać nawet że on wie co ma być grane tylko po prostu nie sięgnął piłki.