Przegląd weekendu NBA: Brandon Ingram ma oczy jak szparki | tajemnica Atlanta Hawks

41

Sponsorami odcinka są Qrq oraz RomTeilor, dziękuję Panowie, moje uszanowanie. B

Klasycznie przychodzę do Was z relacją weekendu w lidze NBA. „Kryptonitem” przewodzących w tabelach Cavaliers okazali się Atlanta Hawks, dwukrotnie pokonując zespół Kenny’ego Atkinsona. Tutaj proponowałbym się na chwilę zatrzymać…

Cavs są niezmiernie utalentowani na obwodzie – Spida, Garland, Levert to jest ofensywna ekstraklasa. Mało tego, dysponują dwoma bardzo ultra zdolnymi wysokimi (Allen, Mobley) wjechała im ławka (Jerome, Merrill, Niang, Tyson) oraz nastąpił efekt „nowej miotły”. Nowy trener wniósł entuzjazm, nową energię, zaadresował bolączki w postaci agresywniejszej obrony trójek, ożywił atak implementując przesadny aż momentami ruch bez piłki, na który stawia największy nacisk. W szatni czy też hierarchii klubowej nastąpiło jakby nowe rozdanie, a chłopaków połączyła wielka wiara w sukces, podlana startem 15-0! Każdy by się jarał na ich miejscu. 

Hawks obnażyli jednak brak wszechstronności. Podobnie jak Boston w zeszłych playoffs. Atlanta to jest twór oparty na Youngu owszem, ale uzupełnionym czwórką atletycznych skrzydeł (Johnson, Daniels, Risacher, Hunter) ludzi kozłujących, zmieniających krycie, broniących, rzucających, robiących wszystko. Bardzo podobna rzecz do Bostonu z Tatumem, Brownem oraz ważącym ponad stówę Jrue Holidayem, który ustoi 1v1 przeciwko 95% zawodników ligi. 

Do tego nawiguje albo już dawno tak wygląda mistrzowska koszykówka: na przejęciach krycia, na wszechstronności defensywnej, której Cavs… nie mają. Wszystkie schematy zmierzają do tego by swego najlepszego zawodnika zestawić przeciwko najsłabszemu zawodnikowi rywali i od tego nie ma ucieczki, zwłaszcza w playoffs. Koszykówka to w odróżnieniu od piłki nożnej, gra bardzo precyzyjna. Koniec końców chodzi o to by słabości mieć jak najmniej albo żeby nie były one rażące. 

ATL czego by nie robili, pod koniec 24 sekundowego czasu akcji naturalnie sprawiają, że przykładowo Jalen Johnson (100+ kilogramów, 210 cm rozpiętości ramion) manewruje na 45 stopniach przeciwko Darkowi Garlandowi (85 kilogramów, 193 cm rozpiętości ramion) a jeśli coś mu nie wyjdzie, kolega pozycję wyżej czy niżej będzie miał podobną przewagę, bo tak skonstruowany jest ich roster. W biegu ich atletyczne przewagi są jeszcze bardziej zauważalne. Najlepsze zespoły NBA stoją właśnie wszechstronnymi „skrzydłowymi” (czasem są to super sprawni wysocy, czasem silnie zbudowani obwodowi) gdzie każdy rzuca, kozłuje, atakuje izolacje i zmienia krycie w obronie. 

Przy tym nie róbmy z Hawks potęgi, którą nie są. Trae Young odbiera im czasem równie wiele, co przydaje, ale jeśli trafi im się rywal, który sam życzy sobie przyspieszenia tempa i pozwala chłopakom latać od kosza do kosza, mało kto im ustoi, bo Kulfon Trae to jest jednak kozak, jeśli chodzi o przegląd parkietu, plastykę ruchu i naturalną smykałkę strzelecką. Ile on rozdał asyst w dwóch meczach z Cavs? Z pamięci napiszę: 33!

Mowię o tym, że jeśli myślisz o mistrzowskim rozdaniu, musisz dysponować 2-3 „skrzydłowymi” robiącymi wszystko. Cavs mają dwóch naciąganych: Evan Mobley i Donovan Mitchell. Pisząc to, Garland jest do posunięcia, zdecydowanie. Jedyny problem polega na tym, że po tak wspaniałym starcie sezonu Cavs zrozumieją to za późno. Tu trzeba gościa z jajami w dziale kadr. Tak, demontujemy elewację obleganego lokalu, zamykamy na parę miesięcy, poświęcamy sezon, ale wracamy jeszcze mocniejsi.

Dobra, starczy tej tyrady, zwłaszcza że dziś w nocy Cavs odpowiedzieli zwycięstwem nad obrońcami tytułu. Mało tego, odrobili czternaście oczek deficytu. Można się zżymać, że „co z tego” skoro Boston bez Jaylena Browna i Derricka White’a. Jak to co z tego? Zwycięstwo to zwycięstwo. Jeden kontuzjowany, drugi ociemniały na umyśle, trzeci poślizgnął się w wannie, czwartemu zdechł pies, a piąty ma zakwasy, bo na ostatnim wyjeździe odwiedzał koleżankę. Nie ma znaczków specjalnych, usprawiedliwień i wymówek. To nie Doc Rivers, to nie Utah Jazz, to jest sport. Podchodzisz honorowo to zawodów, grasz tymi i z tym, co masz. Nikogo nie obchodzi czy trenowałeś, czy spałeś, czy jadłeś, co robiłeś. 

Ciekawostka: w drugiej kwarcie po stronie Bostonu po placu biegał Jrue Holiday i czterech białych (Porzingis, Hauser, Payton, Drew Peterson) rzadki widok w NBA. Sam w sobie mecz obrzydliwy w odbiorze. Ostatnie dwadzieścia sekund przyniosło 18 rzutów wolnych, bo obie strony faulowały się wzajemnie trwając w impasie. Jedni chcieli czym prędzej przerwać czas, drudzy nie dopuścić do próby trzypunktowej. Wszystko intencja, psująca widowisko. Euroliga już ten problem rozwiązała, w NBA też by się przydało. Wiecie o czym mówię?

Jrue zagrał padakę (4 punkty 2/9 z gry) czym wielu ludzi na Discordzie zasmucił, ale nikomu się z naciągniętej pachwiny nie spowiada. Nigdy nie wiesz do końca co się wydarza za kulisami i stąd jak mniemam tyle niespodzianek dookoła. To znaczy niespodzianek w ujęciu dziennym, meczu do meczu, bo jeśli spojrzeć w tabelę po półtora miesiąca ja wielu niespodzianek nie widzę. Zespoły grają na miarę swoich możliwości. 

Na temat Cavs już pisałem. Boston choć rotuje starterami, którzy cyklicznie opuszczają mecze, ma się dobrze. Grają swój sprawdzony brand koszykówki i nikomu się tłumaczyć nie będą. Najważniejsze, że Jayson Tatum stał się bardzo regularny strzelecko, Jaylen Brown nigdy nie wyglądał lepiej fizycznie i niech tylko utrzymają zdrowie. 

Orlando stracili Paolo Banchero, ale organizacja ich obrony i bardzo fajna głębia składu na pozycjach podkoszowych (Bitadze, Carter Jr, Wagner, Isaac) co wieczór pozwalają im się bić o zwycięstwo. Dziś w nocy podskakiwali im partyzanci z Brooklynu, bardzo niewygodni do gry. No i co? To, jak ich Magicy zamknęli presją na piłkę w ostatnich minutach, to się rzadko spotyka, nawet w NBA. Nawet tak doświadczony i sprawny gość jak Dennis Schroder, nie mógł wyjść z połowy, a w ataku pozycyjnym zmuszony był przerywać kozioł. Szacunek naprawdę. 

Knicks są irytujący, weekend w ich wykonaniu to dwa zwycięstwa, ale najpierw o mało nie przegrali z jednostką szpitalną Charlotte Hornets (popełnili chyba ze trzydzieści strat) a dziś w nocy zniszczyli New Orleans Pelicans. Energia zgodnie z tym, o co nawoływał Tom Thibodeau była o wiele lepsza, ale to były huki za którymi wiele nie stoi, bo pick and rolla wciąż kryją słabiutko. To raczej Pelicans wyglądają fatalnie pod batutą Dejounte Murraya (śmiało dodajmy go do postaci Randle’a czy George’a, to nie jest zwycięski gracz) więc w pewnym momencie pierwszej kwarty Knicks zbliżali się do trzydziestu oczek przewagi. Pels do przerwy mieli na koncie 28 punktów!! Karl Anthony Towns stał pod tablicą i zbierał, zbierał wszystko (14 punktów 19 zbiórek 25 minut). Minę miał przy tym jakby trzecie z rzędu mistrzostwo zdobył, wyjątkowy brak intelektu bije z twarzy, sorry. Nie wiem jak podejść do Knicks, wciąż się przekonuję, wciąż czekam na powrót wysokich, Achiuwy i Robinsona, wtedy zobaczymy.

Brandon Ingram ma oczy jak szparki

Zresztą, a propos intelektu: o czym my w ogóle mówimy? Oto dwaj gwiazdorzy Nowego Orleanu. Pierwszy zjarany do granic przyzwoitości, drugi wygląda może przytomniej, ale poważnie go w tym kapeluszu traktować nie sposób, zwłaszcza z ptasią kupą na daszku. Ja tego nie rozumiem, bo wiecie, że Brandon Ingram nie ma kontraktu na przyszły sezon, prawda? Pels mu nie zaoferowali przedłużenia, a zespół który mu maksymalny kontrakt zamierza zaproponować w przyszłym offseason, tego skreślmy od razu z listy poważnych organizacji. Ja za takie NBA, jak na powyższym obrazku umierać nie będę, idę spać, ahha. 

Bucks wyszli z dołka! Doc Rivers śmielej postawił na dwóch młodych i obrodziło. Ci goście potrzebowali atletyzmu, sprawnych nóg. Giannis to wciąż zwierzę o największej sile pociągowej w lidze, a Damian Lillard strzela nieprzerwanie i trzeba to respektować. Nie wpisuje się to w narrację, ale Doc zasługuje na szacunek za tę część sezonu. Sześć zwycięstw z rzędu piechotą nie chodzi. 

Miami Heat? Wciąż nie odnaleźli rotacji, która podobałaby się trenerowi. Grają wolno, zdobywają niewiele punktów, dynamika ich ofensywy jest niewystarczająca by utrzymać się w siodle przeciwko najlepszym. Obrona przereklamowana, zespół który im potrafi wrzucić piłkę w środek, za pierwszą linię każdorazowo sprawia chłopakom problem. Tak było dziś w nocy, w papę od Toronto: Barnes jako point-forward, największy na placu Jakob Poeltl bardzo aktywny i poprawny technicznie, RJ Barrett (37 punktów 15/20 z gry) nie do zatrzymania w ruchu. Otoczenie chłopaków agresywne i mocno do przodu. 68 punktów zdobyli w polu trzech sekund!

Hawks są na fali, uniesieni dwoma nośnymi zwycięstwami nad liderem tabeli, więc naturalnym w tej sytuacji będzie dołek. To jest zespół ze środka tabeli, tak samo jak Indiana. Dopóki można biegać i trója siedzi, jest fajnie. Gdy trzeba się bić, Trae Young czy Tyrese Haliburton twarze mają czerwone i próbują maskować braki rzutami ze środkowego logo. Żeby nie szukać daleko: Hali dziś w nocy przeciwko twardym Grizzlies zrobił 8 punktów na 2/10 z gry. 

Cała reszta (na wschodniej mapie) zastanawia się nad tankowaniem albo już dawno to robi. Mistrzami tankowania są Utah Jazz. Dziś w nocy zwycięski layup Collina Sextona (też niezły ananas, czarna dziura) przerwał własny trener, który wziął czas na półtorej sekundy do końca meczu, LOL. Mina zawodnika mówi wszystko: 

OKC Thunder dostali dziś wciry od drugich w tabeli Houston Rockets. Generalnie powiem tak, nie da się z takim pazurem grać przez cały sezon. Podwojenia w którymś momencie także stają się przewidywalne. Było równo, ale Fred VanVleet postanowił trafić z parkingu przed halą i już równo nie było:

Shai Gilgeous Alexander (32 punkty 8 zbiórek) mimo brutalnego początku znów ciągnął wynik. Niewiele brakowało, może gdyby Alex Caruso i Chet Holmgren mogli pokryć minuty graczy, których w tak ważnym meczu nie powinno być na placu, ale póki co napiszmy, że Rockets to są naprawdę bandziory. Sprawne, atletyczne, twarde, potrafiące grać na dowolnej intensywności, szybko w oparciu o Greena, Thompsona czy Easona lub wolno z VanVleetem i Sengunem, mocna ekipa, poprawna, potrafiąca grać z każdym. 

Mega zwycięstwo odnieśli Clippers przeciwko Denver (126:122). Pisałem już kilkukrotnie dlaczego cenię chłopaków Tyronna Lue w tym sezonie i niewiele mnie przy tym obchodzą dalsze losy Kawhi, który może albo i nie zagrać w tym sezonie. Obrona! Fenomenalną robotę robią w tym wymiarze Kris Dunn, Derrick Jones Junior, Nico Batum, Amir Coffey i Terance Mann. Norman Powell (28 punktów 5/8 zza łuku) umieszczony został w roli, która bardzo służy jego ofensywnym kompetencjom, a Ivica Zubac szczęśliwy jest mając u swego boku Jamesa Hardena. Tego ostatniego powinienem przeprosić, co niniejszym czynię. 

James Harden to jest gość, który tworzy strukturę gry tegorocznych Clippers podobnie jak czynił to w Houston Rockets i odkąd nie musi się borykać z chimerami i czarnymi dziurami w zespole, jego talent błyszczy. Dziś w nocy: 39 punktów 9 zbiórek 11 asyst.  Kiedy koledzy wokół trafiają, nawet tak mocna ekipa jak Denver z super zaangażowanym Jokerem (28/14/11) dostaje w nos. Zobaczcie: 

Nie grałem w tej roli od 4-5 lat więc sporo mi zabrał powrót do formy. Mecz za meczem jest jednak lepiej, poprawia się efektywność rzutowa, strat popełniał będę też coraz mniej [Harden]

Jeremy Sochana wciąż nie ma, ale jeśli ktoś ma chęć na kolejny epizod serialu Wemby: króla kosza, to zapraszam. Skrajnie ofensywny mecz. Kings myśleli zapewne, że jak pójdą na wymianę ciosów, to się młodsi rywale w końcu osuną na deski, a tu nic z tego. Nie wiem kto wpadł na pomysł by pozwolić Wemby’emu manewrować indywidualnie na low post, ale wyglądało to kuriozalnie. Bardzo ważna trójka wracającego do formy Devina Vassella (21 punktów z ławki) jeszcze ważniejsza Chrisa Paula, ale w roli głównej zdecydowanie gigantyczny Francuz: 34 punkty 14 zbiórek 11 asyst 3 bloki 5/9 zza łuku +19 wskaźnika plus/minus. 

Bardzo fajnie prezentuje się także zespół Memphis (sześć zwycięstw z rzędu) gdzie trener Jenkins sprawnie rotuje jedenastoma zawodnikami. Powiem tak: Grizzlies to znacznie więcej niż atletyczne popisy Ja Moranta choć te przykuwają najwięcej uwagi. Desmond Bane powoli wydaje się wracać do formy. Ogromny wpływ na losy meczów (przykładem dzisiejsza druga i trzecia kwarta) w obronie miewa Jaren Jackson Junior, a cała czereda atletów biega, broni i bije punkty.

Marcus Smart jako lider drugiego składu, bardzo fajny. Dziś szalał z podaniami. Santi Aldama wielka forma ostatnio, pełen warsztat koszykarza zaklęty w 213 centymetrowym ciele, biega, wali paki tyłem. Do tego ten młody Jaylen Wells walczy jak lew, LaRavia kolejne podrabiane 4/5, sprawny, twardy skurczybyk, do tego napastliwy Pippen na piłce, świetnie biegający Clarke i pomniejsi gracze zadaniowi. Pacers otworzyli mecz przepiękną ofensywą. Relokacja strzelców trzypunktowych, ruchliwość, trafienia. Memphis przetrwali nawałnicę (45 punktów stracone w I kwarcie) i od drugiej zaczęło się odrabianie. Wkrótce mieli rywala w garści, Pacers wiedzieli, że nie wygrają, było widać po twarzach, to się rzadko zdarza i na wielkie uznanie zasługuje:

Na koniec taki obrazek: Russell Westbrook i James Harden – wiecznie uśmiechnięci i pozytywnie ześwirowani. Mimo całego mojego narzekania, jakie może się przelewać w dzisiejszej relacji, pamiętajcie że sport to przede wszystkim rozrywka służąca Waszemu zdrowiu i pozytywnym emocjom. Bawmy się więc jak ci dwaj, dobrego dnia! B

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Brandon Ingram podobno latem odrzucił transfer do Jazz (nie ma prawa veta, ale powiedział, ze nie przedłuzy tam). Ciekawe czy skończy jak Schroder swegu czasu odrzucajacy przedłuzenie za 84 mln (a podpisal roczny kontrakt za 5 mln). Ciekawe czy jest taki spizgany bo zesłali go do Nowego Orleanu czy w ciekawszej organizacji trzymał by fason. Poziom pecha tej druzyny jest tak niebotyczny, że niejeden by odpuscil, skręcił lolka i zaczekał na lepsze czasy. Z drugiej strony koleś jest zarobiony i wcale się nie dziwię, że najlepszych lat nie chce spędzić na peryferiach. Lepiej iść za mniej (np.20 mln) do sensownego miejsca gdzie biją się o zwycięstwa czy tułać się na zapleczu ligi za 40 mln.? Obie kwoty są przeciez nie do przepalenia 🙂

    (12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jasne, że na zaplecze za 40 baniek. I tak przepali, a myślisz, że koszykówka go interesuje jako sport? 😉

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nowy Orlean to dziura, ale imprezowa dziura, plus do Miami w godzinę jesteś samolotem. Salt Lake City to jak wygnanie na Wyspę Świętej Heleny 😉

      (5)
        • Array ( )

          Ingram akurat interesuje się jazzem i blusem… Trawa, laski i balanga, a nie tam pierdzenie na trąbce.

          (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie tylko Admin nie chce oglądać takich zblazowanych gości jak Ingram😊 Oglądalność NBA zaczęła spadać i to dosyć mocno. Starsi fani, którzy wyrośli na erze Jordana, nie mogą patrzeć na brak obrony i seryjne rzuty „za trzy”. Młodzi mają tyle rozrywek dookoła, że wybierają częściej TikToki, YouTube itp. Do tego zawodnicy typu Embiid z kontraktami po 50mln$ za sezon i podejsciem: „czy sie stoi czy się leży sianko z kontraktu się należy”. Do tego rozciągnięcie meczu na przerwy reklamowe, load management gwiazdorów, ograniczenia na Leuge Pass, Nike czy Jordany po 8 stów. Jeżeli trend ze spadkami oglądalności się utrzyma, to ligę czekają chude lata, a może i lockdown.

    (27)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jakie ograniczenia na League Pass masz na myśli? Oglądam od lat i nic się nie zmienia. Jedynie cena mocno spadła w ostatnich latach. A od przewijania reklam mam pilota.

      (3)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Amerykanie mają ograniczenia. Jeśli mecz twojej ulubionej drużyny leci akurat w ogólnokrajowej TV to nie obejrzysz go na league passie. Tak się telewizje wycwaniły. Reszcie świata to nie robi więc nie dziwię się twojemu zdziwieniu, ale dla Amerykanów to może być upierdliwe.

        (18)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Niestety możemy tego doświadczyć, o czym wyżej pisze kolega, od przyszłego sezonu. Po przejęciu praw przez WB czekają nas zmiany, dotyczące m.in. dostępu do LP.

        (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Umowa była przygotowywana i chyba też podpisana jeszcze przed sezonem. Widownia rosła, gra była atrakcyjna, stąd takie absurdalne kwoty za prawa do transmisji.
        Kiedyś mecze gwiazd ludzie oglądali z wypiekami na twarzy, teraz nie znam nikogo kto to ogląda. Jakieś skróty z konkursów wsadów na YT to wszystko. W sezonie duża część drużyn tankuje, większość nie broni i radośnie hasa do wyniku 150:140. Masa zawodników jest kontuzjowanych już na początku, inni grają w kratkę. Do tego mocny skręt w stronę demokratów (zarówno zawodników jak i władz NBa) co niekoniecznie jest dobrze odbierane przez republikanów, a tych jest jakby nie patrzeć połowa😊

        (12)
        • Array ( )

          to dużo pokazuje all star 1993 – 23 mln widzów, a ten 2024 – 5.4mln, 2023 – 4.59mln

          Year Venue Result Net Rtg Vwrs
          2024 Indianapolis East +25 TNT, TBS & truTV 2.6 5.40M
          2023 Salt Lake City Team Giannis +9 TNT & TBS 2.2 4.59M
          2022 Cleveland Team LeBron +3 TNT & TBS 3.1 6.28M
          2021 Atlanta Team LeBron +20 TNT & TBS 3.1 6.13M
          2020 Chicago Team LeBron +2 TNT & TBS 4.1 7.28M
          2019 Charlotte Team LeBron +14 TNT & TBS 3.8 6.797M
          2018 Los Angeles Team LeBron +3 TNT & TBS 4.3 7.654M
          2017 New Orleans West +10 TNT & TBS 4.2 7.751M
          2016 Toronto West +23 TNT & TBS 4.3 7.614M
          2015 New York West +5 TNT & TBS 4.3 7.175M
          2014 New Orleans East +8 TNT 4.3 7.506M
          2013 Houston West +5 TNT 4.6 8.020M
          2012 Orlando West +3 TNT 4.4 7.070M
          2011 Los Angeles West +5 TNT 5.2 9.093M
          2010 Dallas East +2 TNT 3.8 6.846M
          2009 Phoenix West +27 TNT 4.5 7.621M
          2008 New Orleans East +6 TNT 3.8 6.334M
          2007 Las Vegas West +21 TNT 4.2 6.843M
          2006 Houston East +2 TNT 4.3 7.070M
          2005 Denver East +10 TNT 4.9 8.082M
          2004 Los Angeles West +4 TNT 5.1 8.190M
          2003 Atlanta West +10 (2OT) TNT 6.6 10.829M
          2002 Philadelphia West +15 NBC 8.2 13.103M
          2001 Wash. D.C. East +1 NBC 5.1 7.755M
          2000 Oakland West +11 NBC 6.9 10.516M
          1999 Game canceled by owners
          1998 New York East +21 NBC 10.6 16.931M
          1997 Cleveland East +12 NBC 11.2 16.903M
          1996 San Antonio East +11 NBC 11.7 17.459M
          1995 Phoenix West +27 NBC 10.7 15.775M
          1994 Minneapolis East +9 NBC 9.1 13.670M
          1993 Salt Lake City West +3 (OT) NBC 14.3 22.914M
          1992 Orlando West +40 NBC 12.8 18.828M
          1991 Charlotte East +2 NBC 7.8 10.610M
          1990 Miami East +17 CBS 9.5 13.200M

          (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako samozwańczy rzecznik wszystkich knypków starających się grać w koszykówkę, wzywam stanowczo i donośnie: łapy i klawiatury precz od Darka Garlanda!

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Fakty są jednak niezbite. Można próbować się oszukiwać, ale gdy spotkasz wyszkolonego dryblasa to my, małe pierdziele, jesteśmy na straconej pozycji. Kosz to gra dla dużych chłopców. Ale nikt nie zabroni grać małym.

      (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, Kozak opisy! Ty sprawiasz ze mecze, które mnie mało interesują, oglądam na skrócie z powodu opisu który dałeś. Czekam na kolejne wpisy.

    (11)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli Harden nie przesadzał twierdząc, że to on jest systemem. Można gościa nie lubić (nawet w czasach, gdy najefektywniejszą akcją w NBA było po prostu oddanie piłki w jego łapy był ciężki do oglądania, bo ta efektywność wynikała w dużej mierze z wykorzystywania wybitnego talentu do perfidnego naciągania przepisów, poza tym żadne PO mu się chyba indywidualnie w pełni nie udały), ale potrafił pogodzić się z drugoplanową rolą, gdy była taka potrzeba, a także ponownie wskoczyć w buty samca alfa, gdy warunki się zmieniły

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie do końca się zgodzę z tym, że kapelutek ziona ma jakikolwiek wpływ na jego postawę na boisku.Przypominam sobie Pana MJ gdy chodził w jakimś dziwnym francuskim berecie(czy coś takiego) i nosił kolorowe ciuszki.Reasumując,szmaty wydaje mi się że nie mają znaczenia.Jeśli chodzi o oczy Ingrama no to nie wiem,albo on tak po prostu wygląda albo ma dobre krople do oczu..

    (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To był kaszkiet założony tyłem na przód o ile się nie mylę. Tak się nosiło w latach 90. Nie żebym usprawiedliwiał. Taka była moda

      (1)
  7. Array ( )
    trapped in a corner 3 grudnia, 2024 at 12:02
    Odpowiedz

    1:12 w meczu Celtics – Cavs , takie obleśne koszenie piłki, że nie da się na to patrzeć. W dzisiejszej koszykówce staty nic nie znaczą, bardzo łatwo się je nabija kiedy zawodnik ataku nie musi liczyć się z prawidłami koszykówki.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ani słowa o meczu który w zasadzie sam w pojedynkę przegrał król? No czuję się niepocieszony lol. Polecam nie ograniczać się do skrótu i obejrzeć ostatnie 5min w wykonaniu samozwańczego gołta. Dobry jest. Dąsy. Fochy. Nie bardzo mądre decyzje rzutowe a na koniec cyk i przegrana. Samo gęste. Kwintesencja. Powiedziałbym że wierzyć mi się nie chce iż są ludzie, dla których jest to goat ale zaraz przypominam sobie, że jeszcze niedawno ludzie bali się chodzić bez szmat na twarzy i ustawiali się w kolejki po preparat bo tak im w tv powiedzieli. Tacy uśmiechnięci że mogli im przecież wszystkiego zakazać a wystarczy tylko jeden zastrzyk. Tzn dwa. Czy trzy. Xd

    (-1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Czyżby weszłobpare dawek? Lol
        Obejrzyj ostatnich parę minut to zrozumiesz.
        Zakuty łbie? No cóż za kultura. Moje gratulacje. Mamusia dumna zapewne.
        Nie pozdrawiam

        (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Której części nie zrozumiałeś? Napisz. Wytłumaczę skoro przerasta. Serio. I to bez epitetów ani obrażania. Kulturalnie. Mimo że kultury też nie ogarniasz.

        (0)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Ał… Ależ zabolało… Lol
        A jakoś to uzasadnisz? Kłopoty z rozumieniem czytanego txtu i samodzielnym wyciąganiem wniosków? Śmiało. Wytłumaczę.

        (-5)
        • Array ( )

          Przeczytałem, wyciągnąłem wnioski. Jakbyś urwał po słowie kwintesencja to ok. Ja to wchodzę poczytać o koszu, nie chce bzdur o polityce/teoriach spiskowych/posłuszeństwie społeczeństwa.

          Jak sugerujesz kłopoty z rozumieniem czytanego tekstu to u Ciebie również z kulturą tak sobie. Ja natomiast celowo średnio kulturalnie się wypowiedziałem, chciałem zasugerować że Twój wywód jest bez sensu tutaj. Nie dlatego że obraża mnie to, nie jestem fanem ani LeBrona ani Pfizera, ale innych być może tak. Mam nadzieję że dostatecznie wyczerpująco uzasadniłem. EOT, pozdro.

          (1)
        • Array ( )

          Dziękuję za rzeczowa wypowiedź. Natomiast co niej samej to po pierwsze nie oczekuj/ wymagaj kultury skoro sam się do niej nie stosujesz. Proste. To prawie jak jedna z zasad Newtona. O ile się nie mylę. Jeśli na ciało działa siła to ciało działa z taką samą siłą o przeciwnym zwrocie wektora. Czy jakoś tak. Kulturalnie do kulturalnych. Mało kulturalnie do mało kulturalnych itd. Co do teorii spiskowych to nigdzie o nich nie pisałem ani słowa więc odnosisz się wyłącznie do tego co sam sobie odpowiedziałeś. Lub nie zrozumiałeś. Nie wiem. Sam wybierz. Nie oceniam. Było to proste porównanie mające na celu pokazać prostą zasadę. Jest duża masa ludzi którzy uwierzą niemal we wszystko co im media wbija do głowy. Tak samo jeśli chodzi o goata LeFlopa jak i straszna zarazę która z dnia na dzień zniknęła. Pragnę przypomnieć że jeszcze w styczniu obecny główny inspektor sanitarny a ówczesny tzw ekspert przewidywał miliony zejść. Głównie nieszczepionych ale to osobny wątek więc nie rozwijam żeby nie iść w tematy nie związane z NBA zgodnie z Twoją opinią. Także ten. A to że kogoś ten wpis mógł obrazić urazić etc? Bez urazy ale…. Whaaaaaat? Ty tak serio? Lol a może gdzies kogoś coś kiedyś. Kaman. Bądź poważny chłopie. Zresztą fakty nie obrażają. I to jest fakt.

          (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Devin Vessel trafiał na zawołanie niemożliwe rzuty. Wiem , że on jest po kontuzji, ale w każdym innym zespole grali by pod niego w tym meczu jak był tak gorący. Trzydziestkę miałby minimum.

    (1)
  10. Array ( )
    Mówię "proszę"... 3 grudnia, 2024 at 21:02
    Odpowiedz

    „Euroliga już ten problem rozwiązała, w NBA też by się przydało. Wiecie o czym mówię?”

    Ja nie wiem. 🙁
    Czy ktoś mógłby szybko wyjaśnić bez przedzierania się przez czytanie kompletnych przepisów?

    Pozdrawiam

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie gadaj, są tacy, co kłuli się 5 razy i wciąż mieli wątpliwości, czy wystarczająco ubezbpieczyli się na życie:)

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jest nawet gorzej. Znam ludzi, którzy nadal regularnie chodzą i przyjmują. Powiem więcej. Część z nich dziwi się co prawda, że około tygodnia po przechorowuje ale pocieszają się, iż całe szczęście łagodnie bo przyjęli
      xd
      Także tak o…

      (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu