Jimmy Butler zawieszony na czas nieokreślony, żegnaj Miami!

Spór pracowniczy między Jimem Butlerem a szefostwem klubu Miami Heat nabiera nowego wymiaru. Ostatnim razem zawodnik spóźnił się na samolot, przez co został zawieszony dyscyplinarnie na dwa mecze. W międzyczasie spotkał się z właścicielem klubu Mickym Arrisonem, który zobowiązał się do „zintensyfikowania prac zmierzających do transferu Jima poza Miami”. Dziś rano na rozruchu przedmeczowym Butler został poinformowany przez trenera Erika Spoestrę, że będzie występował z ławki rezerwowych, na co wystąpił owszem, ale z treningu.
W odpowiedzi prezydent do spraw sportowych Pat Riley, zakomunikował zawieszenie zawodnika na czas nieokreślony. Dla mnie jest jasne, że więcej Jimmy’ego w trykocie Heat nie zobaczymy. W ów brzydki, nieprofesjonalny sposób kończy się trwająca sześć i pół sezonu kadencja Butlera na South Beach. Kadencja bardzo udana, naznaczona niemałymi sukcesami, zwłaszcza w odniesieniu do puli talentu zebranego w Miami:
- zespół pod jego wodzą docierał do NBA Finals w 2020 roku (2-4 vs Lakers)
- odpadał w pierwszej rundzie playoffs 2021 roku (0-4 vs Bucks)
- dzielnie walczył w finałach konferencji 2022 roku (3-4 vs Celtics)
- ponownie, sensacyjnie (!) grał w NBA Finals w roku 2023 (1-4 vs Nuggets)
- w playoffs 2024 Jimmy’ego zatrzymała kontuzja, zespół odpadł w I rundzie (1-4 Celtics)
Na zawsze zapamiętamy go jako znakomitego performera playoffs, zawodnika, którego stawka meczu uskrzydla. Wydawało się, że Butler zakończy karierę w Miami, a jego styl gry idealnie pasował, wręcz uosabiał określenie Heat Culture. Pamiętacie co mieli wypisane na klepkach parkietu (mieli, bo do końca sezonu już w koszulkach Heat Culture i tej oprawie, decyzją zarządu, NIE wystąpią)?
Heat Culture
Hardest working.
Best conditioned.
Unselfish.
Toughest. Meanest.
Nastiest Team in the NBA.
Bulter w playoffs był właśnie taki: najciężej pracujący, najlepiej przygotowany kondycyjnie, zespołowy, twardy, zły, najbardziej intensywny. Butler w rundzie zasadniczej to natomiast… różnie. Maks, jaki rozegrał przez sześć lat to 64 mecze w sezonie. Średnio co trzecie spotkanie opuszczał. Jednego wieczora cisnął, drugiego się obijał, po prostu. Szły za tym żądania, narastające kaprysy charakterystyczne dla największych gwiazd, mistrzów tego sportu. Zainteresowania przeniosły się na biznes kawowy oraz sprawy około koszykarskie.
Nie pierwszy to raz gdy mega gwiazda ma też problem z Patem Rileyem, dochodzi do konfliktu, cierpkich słów, pojawia się rozłam. To samo było z LeBronem, Shaqiem, teraz Jimmym. Można powiedzieć, że Riley to człowiek „starej szkoły”, który nie uznaje „rządu zawodników” w NBA. Z jednej strony szacunek dla niego, z drugiej rodzi to oczywiste ograniczenia jako szefa. Czy podpisanie maksymalnego przedłużenia kontraktu z Butlerem byłoby błędem? Zapewne, choć nie pierwszym i nie ostatnim za rządów Rileya w Miami. Na myśl przychodzą choćby kontrakty Duncana Robinsona czy wcześniej Hassana Whiteside’a.
Dodajmy też, że od wielu sezonów nie udało się Rileyowi stworzyć w Miami składu na miarę mistrzowskiego pierścienia choć trener Erik Spoestra (wraz z Jimmym) wyciągali z dostępnego materiału ludzkiego 120%. Jak potoczą się dalsze losy Butlera oraz Heat? Rozstrzygną najbliższe miesiące. Przed nami zamknięcie okienka transferowego (przewidziane na 6 lutego) czy ktokolwiek odważy się sięgnąć po rozkapryszonego, problematycznego zawodnika, któremu kończy się umowa, mówiąc dokładniej, ma prawo wypowiedzieć ją już na koniec czerwca? No właśnie…
Cokolwiek się stanie, szkoda. Jimmy pozostanie w pamięci kibiców South Beach i coś mi podpowiada, że za kilka ładnych lat trykot z numerem 22. jeszcze powędruje pod kopułę hali, jak myślicie? Średnie Jima w 316 meczach dla Heat to 21.0 punktów 6.0 zbiórek 5.7 asyst 1.7 przechwytów oraz 50% z gry. Jakkolwiek na nie nie spojrzeć, z którejkolwiek strony, są imponujące, prawda?
Prawda, choć jego heroiczne występy w playoffs imponują jeszcze bardziej. Trzymaj się Jimmy!










Jest mi bardzo bardzo przykro, uwielbiam typa, mam jego koszulkę z Miami.. szkoda że w ten sposób. Liczyłem że rly jest gotów na poświęcenie i pozostanie tutaj do końca. Jako wsparcie, później mentor dla młodych. Będę dalej śledził, ale czuję że coś zgasło..
przykre to wszystko niestety, to prawda i oby znalazło swój finał jak najszybciej, ale jeśli chcecie w tym wszystkim znaleźć jakiś pozytyw, to gorąco polecam serię związaną z tą dramą na Instagramie Love’a, przysięgam, że nic lepszego Was nie spotka XD
w dechę! dzięki za cynk!
Najlepszy komentarz sugerujący przekazanie konta Miami w zarządzanie Kevinowi 😀
JB odchodzi z kolejnego klubu w swoim stylu. Gdyby coś takiego odstawili Durant czy LeBron to hejterzy nie daliby im żyć. A Butlerowi te zagrywki primadonny przechodzą na sucho.
Gdyby Duran czy LeBron byli synami sam wiesz kogo, to by było inaczej…
Krytyka to nie hejt za to bezmyślne napierdzielanie na krytycznie myślących, to akurat hejt.
Zarówno KD, jak i LBJ popełnili pewne decyzje, za które słusznie im się krytyka należy. Tutaj sytuacja jest akurat dziecinnie prosta. Gość ma żądania, do których ma prawo. Klub ma prawo ich nie spełniać. Dziękujemy, rozwiązujemy kontrakt i szukaj szczęścia w innym miejscu, które spełni twoje żądania.
A jeśli się taki nie znajdzie? Ojej… No smuteczek. Może należało zweryfikować swoje żądania wcześniej?
Opera mydlana rozdmuchana ponad miarę
i prawie to ma sens, z jednym zastrzeżeniem. Jak podpisujesz terminowy kontrakt, to nie robisz obstrukcji w trakcie jego trwania, tylko wypełniasz zobowiązania. Tylko tyle i aż tyle.
Doceniam próbę ale nie. Zawsze. Zawsze i w zasadzie w każdej umowie zapisuje się warunki od jej odstąpienia. A nawet jeśli się ich nie zapisze to można ją rozwiązać na zasadach ogólnych, za porozumieniem stron, wyroku sądowego etc. Także niestety ale starorzymskie „Pacta sunt servanda” nie do końca tak działa jak najwidoczniej możesz przypuszcać
Taki to syn Jordana
Takie to Heat Culture
No i bardzo dobrze. Tak czy inaczej sytuacja się wyjaśni i skończy się ta drama. Bardziej ciekaw jestem wyłącznie czy będzie tak jak z brodą który odwalał dziwne akcje po czym po zmianie klubu okazało się że nadal potrafi grać, czy też skończy się JB. Jak by nie było przekonamy się wkrótce
Mi się Jimmy jawi ze swoim stylem jako zawodnik z poprzedniej epoki, operujący głównie na półdystansie, ze słabą trójką. Podobny do DeRozana- słabszy technicznie, ale z lepszym charakterem i wolą zwycięstwa. Nie sądzę żeby na tym etapie kariery Butler gwarantował przejście jednej rundy w PO, to już chyba nie ten etap kariery. Te finały z Denver i tamte PO to był jego łabędzi śpiew, ale może się mylę.
Nawiązując do niedawnej rocznicy śmierci KB, to właśnie Butler, zwłaszcza w trybie play off, najbardziej przypominał mi Bryanta. Miał w sobie to zacięcie, siłę ale i efektywność, które wiodły do celu a i uskrzydlały innych.
Zgadzam się z sir Adminem, że chyba po prostu u niego szybciej niż u innych zakończyła się miłość do basketu. Aktywności poza boiskowe wzięły górę…. szkoda. Nie ma aż tak wielu koszykarzy, którzy mają w sobie taką immanentną sportową złość, w pozytywnym znaczeniu, która potrafi odwrócić losy zdawało by się przegranego meczu, czy skazanej na przegraną serii play off….
Haha serio uwazasz ze po takiej akcji Jimmy moze liczyc na zastrzeżony numer w Heat? No way
Myślę podobnie
Po rozstaniu w takim stylu numeru pod kopułą nie będzie!
Witam. ostatnio pisałem do was o interwencję w sprawie retro TVP sport i jest🥳nie wiem kto z was ma takie długie paluchy ale dzx dzx dzx także zapraszam dziś o 20.00 hej hej tu NBA powrót do przeszłości 😄Chicago pewnie z Utah
To, co Jimmy wyprawiał w playoffach 23 było niewiarygodne. Ciągnął ten zespół przez kilka lat i w tamtym roku wspiął się na absolutne wyżyny. Pamiętam atmosferę i emocje jakie towarzyszyły tej drodze przez kolejne serie – zaprzeczał wszelkim predykcjom, totalny szef boiska w każdym meczu aż do finałów. I z kim on grał? Jak ta drużyna wyglądała na tle rywali?
Staram się patrzeć na to co się dzieje z jego perspektywy: przychodzę, gram kilka lat, wypruwam flaki gdy jest, o co walczyć, pokazuję, że chcę i mogę – w zamian co lato dostaję do pomocy dużo mniej niż zasłużyłem. Nie wiem jak te relacje z Patem wyglądały; wyobrażam sobie, że męczył go wielokrotnie o wsparcie i w końcu frustracja wygrała.
Nie wyobrażam sobie jak fani Heat mogliby mieć mu za złe karierę w tej drużynie – to, co wniósł i pokazał, dał od siebie, rzadko kiedy możesz uświadczyć w innych drużynach.
Czy zawieszenie nie równa się 0 kasy ?
Jeśli będzie zawieszony do końca kontraktu to nie dostanie ani jednego zielonego dolara?
Pat ma twardą rękę i fajnie byłoby gdyby go przetrzymał. Choć wiadomo, że transfer to jednak jakiś plus. Można kogoś dostać w zamian.
Decyzja Butlera wpasowuje się w całokształt jego pobytu w lidze, ale jest dziwna. Mógł zostać legendą Heat, a wybrał w sumie nie wiadomo co, może nawet nie pieniądze, bo jakoś nie liczyłbym na kolejkę chętnych do zaoferowania maxa zawodnikowi, który może i nie posiada rzutu za trzy, ale za to ma trudny charakter, 35 lat na karku oraz problemy z kontuzjami
Dla mnie morał z tego taki, że Heat nie zdobędą tytułu. Liga się zmienia, stara szkoła nie odpowiada nowym zawodnikom i nikt do Miami już nie pójdzie.
Butlerowi należał się lepszy kontakt za to co zrobił, podobnie zresztą Wade’owi. A tak biedne lata w Miami.
Szkoda heat, ale słusznie robią. Od czasów lebrona brak tam star powera. Tak jak piszesz, wyciskaja z zawodników 120% , załatwili wielkie kontrakty Strusowi, Martinowi, Vincentowi. Kilku rzeczywiście przepłacili. Próbowali ściągać gwiazdy , ale im to nie wychodziło. W obecnym wydaniu zostaje im Herro i Bam, pierścienia z tego nie będzie , ale na szczęście kultura organizacyjna się nie zmienia.
Dżimi srimi… Za Sterna to by już pewnie szukał klubu w Europie albo Chinach. W dupach się poprzewracało od mamony, jeszcze jakieś maxy na koniec kariery. Gdzie jest granica pazerności? Silver za wuja Jana nie ogarnia tej machiny, od dawna największe gwiazdory mu srają na głowę, ciekawe kiedy zaczną prosić o papier toaletowy…
Pozdrawiam
Szkoda że ta historia się kończy w taki sposób ale z drugiej strony front office Heat nie zrobił absolutnie NIC aby wzmocnić drużynę przez ostatnie sezony i jednak JB ma prawo tutaj czuć się sfrustrowany (w jaki sposób tę frustrację manifestuje to nieco inna sprawa). Myślę że Pat nie zapomni mu tego i za jego kadencji nie będzie zastrzeżenia numeru JB. Kiedyś za x lat nowy zarząd klubu może mieć bardziej pobłażliwe spojrzenie na to ale na pewno nie Pat.