NBA: LeBron i Luka przegrywają w kiepskim stylu

Patronami odcinka są Thuvaal, Radosław Dawidiuk oraz Mikoo, dziękuję. B
Dziś w nocy miała być jeszcze przerwa, ale na skutek pożarów w Los Angeles, Lakers mieli do rozegrania zaległy mecz z Charlotte. Jak im poszło? Trzecie wspólne zawody panów LeBron James i Luka Doncic i druga porażka.
Jak bardzo chcecie bym się znęcał i nad kim? Wiem, wiem, chcecie zobaczyć rzeź, ja umiem rzeź – kiedyś taki tekst słyszałem z ust Dawida Podsiadło, coś w tym stylu. To był „roast” Kuby Wojewódzkiego, panowie trzymali się za ogonki i wzajemnie ostro promowali, no było tak. Pan Dawid to jest artysta charyzmatyczny i utalentowany bez dwóch zdań, ale po obejrzeniu tegoż dokumentu z nim o trasie koncertowej po polskich stadionach to jednak chyba wiele do powiedzenia nie ma, co?
Może inaczej, oczekujemy, że za wpadającymi w ucho piosenkami kryć się będzie jakiś geniusz o percepcji naukowej i analitycznej, a to po prostu utalentowany śpiewak z fajną odpornością na stres. To ostatnie to rzecz bardzo uniwersalna i przydaje się w każdej dziedzinie. No, tego ostatniego akurat mu zazdroszczę. A Wy? Zazdrościcie czasem ludziom? Myślę, że są różne wymiary zazdrości. Ta zazdrość zdrowa, wynikająca z ambicji albo po prostu dużej samoświadomości oraz zazdrość toksyczna, niszcząca. Innymi słowy, nie ma niczego karygodnego w „zazdroszczeniu”, o ile trzymasz się tej dobrej strony. Chyba.
Wracając do wydarzeń na parkiecie, bo mi zaraz jakiś karzełek mentalny powie, że mam zakaz wypowiadania się o czymkolwiek innym: Luka Doncic jest bez formy i cech nazwijmy to jordanowskich aktualnie nie prezentuje.
Hornets 100 Lakers 97
Zaczęło się od pięciu strat Słoweńca w pierwszej kwarcie, a w zasadzie na przestrzeni sześciu minut!
Luka rusza się wolno, jakby każdy ruch musiał nabrać mocy urzędowej albo fotograf miał czas cyknąć fotę. Chciał „łatwo” podać w środek, przez ręce, nie wyszło. Chciał lobem podanie do stojącego pod koszem LeBrona wysłać, wysłał w tablicę. Po step-backu chciał bez patrzenia znów do Jamesa podać, podał do stojącego za linią Charlesa Lee, trenera Hornets. Outlet pass przez całe boisko także mu nie wyszedł, przesadził z mocą, wypadł w trybuny. Na koniec jeszcze dał się zamknąć w kleszcze i piłkę mu wyłuskali. Na to zezłościł się i rywala popchnął.
Oczywiście panowie Lakers mecz przegrali nie tylko z powodu strat. Przyznaję, sporo było trzymania łap na biodrach, na co najbardziej burzył się Austin Reaves, którego ostatecznie, po kolejnym nieodgwizdanym faulu i agresji wyładowanej w twarz arbitra, sędziowie wyrzucili z placu.
Mimo wszystko, nie o to chodziło. Hornets mieli rywali dokładnie tam, gdzie chcieli. Zabunkrowali im pole trzech sekund, gdy tylko JJ Redick oprócz centra, puszczał w bój non-shootera jak Vanderbilt, był już totalny szlaban pod obręcz.
Umówmy się, że dopóki trójka siedziała gospodarzom, była energia, a LeBron (38 minut: 26 punktów 7 zbiórek 11 asyst) mógł kilka razy się rozpędzić z piłką… widzieliście wsad? Trąbią o tym wszędzie, że jak to czterdzieści lat i tak umie:
Jednak gdy pojawiło się zmęczenie i siedzieć Lakers przestało, Hornets pod batutą partyzanta LaMelo Balla (27 punktów 5 zbiórek 6 asyst) urządzili sobie polowanie (po drodze Jusuf Nurkic pokazał, że LAL bezbronni są wobec dribble-handoffs). Mówiąc konkretniej: w pięć minut na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, goście z wyniku 52:65 przeszli płynnie do 75:66!
No widzicie, dwóch genialnych wydawałoby się kreatorów, a taki przestój. Z dziewięćdziesięciu oddanych rzutów z gry Lakers, ponad pięćdziesiąt to były trójki!!! To jest moi Drodzy bardzo niezdrowa proporcja, to jest przejaw niemocy. Przy zamkniętej trumnie nawet gdy herosów kupa, może być goła dupa.
Mark Williams (10 punktów 9 zbiórek) wrócił do drużyny po nieszczęsnym transferze, który ostatecznie nie doszedł do skutku. Rewolucyjnego może wkładu nie miał, ale sporo przestrzeni zabrał, co w kontekście taktycznym miało wymierne przełożenie na wynik. Gdy mu każesz chodzić w obronie do zasłon, jest bez szans. Pod obręczą potrafi jednak zmienić obraz gry. Przecież on jest dłuższy nawet od Victora Wembanyamy! Jego zasięg stojąc to 9 stóp i 9 cali, czyli po naszemu 297 centymetrów. Wemby maksymalnie wyciągnie się na 293 centymetry. Na temat transferu:
Do głowy by mi nie przyszło, że oblałem test sprawnościowy. Tamtej nocy, w której mnie transferowali grałem kupę minut. Nie sądziłem, że to możliwe, oblać [Williams]
Co jedynie przydaje mocy teoriom spiskowym. Wymyślam teraz, może go wzięli powyginali i się okazało, że nie ma zakresów ruchowych i po turecku siedzieć nie umie?
Tymczasem bulbas Luka zalicza 14 punktów 11 zbiórek (bo stoi schowany w drugiej linii i zbiera niczyje piłki) 8 asyst 6 strat na skuteczności 5/18 z gry. W końcówce trener ściąga go z parkietu gdy Lakers bronią, wkłada gdy atakują. To powszechna taktyka więc nie będę się czepiał, świadczy natomiast o słabości Słoweńca na bronionej połowie, to jest bezsprzeczne.
Tydzień przerwy miał wykorzystać na poprawę wydolności, trening. Zapytany o to, jak mu minął tydzień, Doncic stwierdził, że o koszykówce nie myślał. Nie wiem Panowie. Pewną wewnętrzną niezgodę mam na to wszystko. Luka jest w wakacyjnej formie, co oznacza, że jego drużyna może przegrać z kadrą Polski, a jemu problem nastręczy indywidualna obrona Michała Sokołowskiego.
Z drugiej już mu przyklepujemy pół miliarda dolarów zarobku. No bo przecież w sierpniu przedłużenie umowy na dwa lata z Lakers: 50 i 55 baniek za sezon, a wkrótce supermax, czyli najwyższy kontrakt w dziejach NBA, czyli gwarantowane 418 milionów za pięć lat.
Pomijając wszelkie około-sportowe aspekty: warto? Hornets (14-39) wygrywają wyjazdowe spotkanie, w którym rzucali na poziomie 36% i popełnili 19 strat. Ostatnim razem taka sytuacja zdarzyła się w 2014 roku. Daje do myślenia, prawda? Dzięki za odwiedziny. Zapraszam do grupy typera, gdzie rozkminiamy właśnie dzisiejszą kolejkę NBA i nie tylko. B











Nie warto w żadne super maksy. Dla mnie na super maksa zasługuje tylko ktoś bardzo dobry i dobry w ataku i obronie. Czytaj nie ma słabych punktów. Takimi zawodnikami byli Jordan, Kobe, Lebron, Hakeem, Shaq, Wade, Duncan i Robinson, Jokic, Giannis i paru innych. Na super maksa nie zasługuje ktoś kogo druzyna przeciwna wyłuskuje zeby go dym.ac. No więc co robić? Podpisać na 2 lata jego i Lebrona. Wycisnać z tego sportowo i marketingowo ile się da. Luke sprzedać za rok. Lebrona położyć spać i iść w przebudowę.
Supermaxa jest warty ten kto sam na siebie zarobi dla klubu te pięniądze – Luka jako globalna gwiazda robi to bez problemu
dom aukcyjny przewiduje sprzedaż koszulki z debiutu Luki na 0.5-1.0 mln USD.
Lakersi podbili o 20% ceny biletów po wymianie.
bilety na mecze mavs-lakers wzrosły o ponad 100% zaraz po wymianie.
jak wyżej $ to możliwe, że jeszcze w regular się spłaci (te 1.5 roku)
Jak zaczną przegrywać wszystkie mecze, a na razie tak to wygląda, to ten twój dom aukcyjny może sobie liczyć a właściciela LAL podwyższać ceny w kosmos tylko że pieniędzy z tego nie będzie. Prawda jest bolesna. Przegrywasz, obrywasz. Po początkowej fascynacji szybko zainteresowanie mija. Poza tym wpływy jednorazowe lub z biletów to nic przy wpływach globalnych ze sprzedaży koszulek i gadżetów na całym świecie. A z przegranymi nikt się nie chce obnosić
Moze Luka jest na restrykcyjnej diecie i nie ma siły jak Kyrie w czasie Ramadanu? 😉
A gdzie Williams oblał testy w Dallas?
Testy są dla gawiedzi. Takiej potencjalnej supergwiazdy nikt nawet nie śmiał wysłać na jakiekolwiek testy. Nawet gdyby przyszedł na nie na bańce, naćpany i z 50 kg nadwagą to by zdał każdy test.
Mój człowiek luka 🥳dałem 4 straty jeszcze 2 dolożył Viva La Słowenia xd
myśmy grali 4 celne trójki Melo
Luka faktycznie wygląda jakby się włamał do cukierni,odwłok ma większy niż Dżenifer Lopez…ale nie licząc innego pasibrzucha z Kolorado,reszta ligi może Mu najwyżej po wedlowskie krówki latać.
Ta zazdrość toksyczna jak ją nazwałeś to po prostu zawiść.
Akurat wyjec Podsiadło to jest skrajna tragedia. Talent ma, czego można zazdrościć, ale mi to w ucho nigdy nie wpada. Zastanawiające jest, że rzeczywiście tak dużo osób w tym kraju to lubi…
Jaka młodzież, tacy idole.
MARDUK K…A!
🙂
A według mnie Dawcia to spoko gościu, filmu nie oglądałem, jego muzyka raczej rzadko mi towarzyszy, choć doceniam, ale za to słucham podcast, w którym występuje i bardzo polecam. Nie wiem co chciałbyś żeby miał do powiedzenia, ale o emocjach i uczuciach pięknie prawi, na pewno nie ma nudy i jest zabawnie, więc te „wiele do powiedzenia” zależy od tego na jakich płaszczyznach się poruszasz, bo dla jednego niewiele to dla drugiego wiele i na odwrót 😉
Prawda 👍
No jak porównałem sobie jego wywiady i np. Kaczmarskiego, to też mnie Dawidek nie poraził intelektem.
„Austin Reaves is losing it!!!” – ja prd, co się stało z tym sportem. Koles ma emocje, niesamowite, trzeba go usunąć.
Obecnie na supermaxa zasługuję (z wolnych agentów lub czekających na przedłużenie) SHAI
Ja nie rozumiem, jak można być sportowcem na takim poziomie, w takim miejscu za takie pieniądze i nie trzymać formy. Ja pracuje od lat, ostatnio średnio sobie radzę żeby nie powiedzieć że źle, ale czas na pompeczki, jakieś kilka brzuszków zawsze znajdę. U niego nie widać żadnych mięśni, i to nie jest kwestia genetyki a po prostu pracy. Koleś nie ma tricepsa, barki ma sflaczałe, przecież nikt mi nie powie, że tak jest lepiej. Nie rozumiem, i nigdy nie zrozumiem. Masz sztab ludzi, kucharzy, sprzet, widownię, która cię podziwia, do tego talent ale tutaj widać, że talent bez pracy jest niczym.
Niczym? Powiedz to któremukolwiek z ludzi, którzy zarabiają na grze w koszykówkę, zarzynają się na siłowniach, nigdy nie odpuszczają treningów, trzymają dietę i mają fajne sylwetki, a którzy nigdy nawet nie mieli szans otrzeć się o choćby jedno osiągnięcie i sukces grubego Luki.
Gościa nie znam i w jego butach nie przeszedłem nawet metra, ale jakbym miał tak na płytko zdiagnozować czemu aż tak się nie przyklada, to pewnie wynika to z tego, że w zajęciu które uprawia, wszystko zawsze przychodziło mu za łatwo i za bardzo się do tego przyzwyczaił. Ot, taka ogromna skala talentu. Jeśli gość jedzie tylko na tym, to naprawdę czapki z głów, że dojechał tak daleko. A nie każdy musi/chce zostawać jakimś GOATem przecież. Fajnie podziwiać MJa czy Kobego za to jak zajebiście radzili sobie z tym pomarańczowym balonem, ale w normalnym, codziennym życiu, to ja chyba z takimi psychopatami nie chciałbym mieć do czynienia 🙂
jeden je, inny siedzi w kasynie całą noc i przegrywa, inny coś pali albo bierze, czy szuka tabunu kochanek, to taki normalny wygląd bez wycięcia to wydaje się całkiem spoko względem innych gwiazdy obecnie czy w historii
Pisanie artykułów dzień po wydarzeniu to jak „woda po kisielu”. Gdyby jeszcze wydarzenia (mecze) odbywały się raz na tydzień alo co kilka dni to bym zrozumiał. W NBA prawie codziennie od października do kwietnia jest wiele meczy. Probasket już o 7 rano opisuje zwięźle o odbytych w nocy naszego czasu spotkań. Nie wiem czym się zachwycają niektórzy czytelnicy tych odgrzanych kotletów.
Jak nie masz innych celów i zajęć w życiu tylko czytać jak najszybciej relacje z odbijania pomarańczowego balona to zastanów się nad sobą. Normalny człowiek spokojnie zajmuje się innymi rzeczami i nawet wieczorem jak ma chwilkę to przeczyta co się działo dzień wcześniej. To nie są wydarzenia których jak nie przeczytasz od razu to cokolwiek stracisz.
Też bardzo często mówię, że komuś czegoś zazdroszczę, nawet wprost. Nie widzę w tym nic złego. Docenienie czyjegoś talentu, czy po prostu powiedzenie że zazdroszczę Ci wakacji, też bym chciał być na meczu NBA, uważam jest bardziej taktowne niż udawanie, że masz gdzieś drugiego radość i sukcesy.