NBA: demonstracja siły Cleveland Cavaliers | Jimmy Butler pięknie pasuje w Golden State

Patronami odcinka są… ludzie, którzy zamówili sprzęt z naszego sklepu… dziękuję. B
-> https://sklep.gwiazdybasketu.pl
Siema tu ja, LeBron. Razem z Bronim zapraszamy do zakupów u Bartka na GWBA, szczególnie bluzy są cool, lepsze niż nasze klubowe, Luka też dobrze w nich wygląda, at the end of the day wszyscy noszą bluzy, bo jest zimno, nawet tu w LA. Peace out! 👑
Knicks 105 Cavaliers 142
Jaki bilans mają Knickerbockers przeciwko czołówce NBA? Sprawdzę na szybko, co mi stanowi… dobra już wiem. Tak myślałem, przeciwko najpoważniejszym zespołom (Cleveland, Boston, Oklahoma City) rekord wynosi niechlubne (0-6) a każde jedne spotkanie to blowout, może poza jednym, sami zobaczcie:
- 109:132
- 104:110
- 107:117
- 101:126
- 104:131
- 104:152
Powiem następującą rzecz, z taką obroną pick and rolla (a ball-handlerów na picku kryją statystycznie najgorzej w lidze) to oni szans na mistrzowski tytuł nie mają. Wciąż się łudzę, że niechybny powrót środkowego Mitchella Robinsona i przesunięcie Karla Townsa o pozycję niżej, zmieni nieco warunki gry, ale na wiele nie liczę. Cavs na oczach własnej publiczności ich dosłownie rozstrzelali. Aż oczy przecierałem, do przerwy tam było niewiele poniżej 70% z gry! Boston i Cleveland ze skuteczną trójką to są dwie najlepsze ekipy NBA w tym roku. OKC jako trzecie, Denver numer cztery. Nawet świeżo sprowadzony DeAndre Hunter zaczyna tańczyć i chyba mu się jednak będzie należał ów tytuł Sixthman of The Year.
Jalen Brunson (26 punktów na siedemnastu rzutach) próbował chłopaków tchnąć ku zwycięstwu, ale jedynie gonił w piętkę, z resztą zaraz dorównał mu produkcją kolega Donovan Mitchell (27 punktów na piętnastu próbach). Trochę gwizdki były wkurzające, obrona Knicks i wszelkie próby zaznaczenia granicy nie miały kompletnie sensu, bo zaraz był faul. Najdobitniej przekonał się o tym Brunson, którego parę razy na cel wzięli miejscowi, przez co w drugiej kwarcie JB na placu prawie nie oglądaliśmy. Szkoda. Zanim wrócił już było prawie trzydzieści do tyłu. Trzecią odsłonę dograli jeszcze dla ceremoniału, w czwartej po placu biegali gracze z grubsza anonimowi oraz silnoręki weteran Tristan Thompson.
Grizzlies 105 Magic 104
Nie dali rady Orlando, mimo że rywal zmęczony grą dzień po dniu i na wyjeździe. Fatalnie znów wypadł Paolo Banchero, który naprawdę odrętwiał i albo nogi ma słabe albo łapy nie dociąga. Nie wiem, czasem mi trochę ten chłop Benem Simmonsem zalatuje, oby się prędko obmył z tego, uwolnił. Zaczął od 0/6 z gry, potem się dogrzał, przełamał, aby na sam koniec, w kluczowej akcji, wziąć na siebie trzech obrońców i zostać zablokowanym przez Defensive Player of The Year. Wiecie o kim mowa? Wembanyama wypadł, faworytem jest teraz Jaren Jackson Junior, którego nauczyłem się bardzo doceniać.
Magicy znów zademonstrowali głęboką niemoc w ataku, przestój w trzeciej kwarcie, który wynik 76:59 zamienił na 78:80!!! Niech tam lepiej dzwonią do jakiego Mike’a D’Antoni, ten ma już co prawda swoje lata (73!) ale niech im chociaż zeszyty z zagrywkami pożyczy, da do przepisania. W każdym razie, dostaliśmy mecz walki, warty choć dwuminutowej migawki, zapraszam:
Bucks 104 Wizards 101
Debiuty panów Middletona i Smarta w nowej drużynie. Jeden i drugi dziady na tle pierwszo- czy drugoroczniaków ze stolicy. Khris próbował brać na siebie końcówkę i mało brakowało, a doprowadziłby do dogrywki. Fajna, stabilizująca postać, przyda się, może czegoś młodych nauczy. Milwaukee bez Lillarda, zawieszonego Portisa i Taureana Prince’a, z odrętwiałym Giannisem (3 asysty 7 strat) któremu doskwiera mięsień łydki. Doc zapowiadał, ze da mu 24 minuty, ale nawet to było za dużo, bo Greek Freak wcześniej popełnił sześć fauli. Wyglądał tragicznie, Bucks wyglądali znacznie skuteczniej gdy siadał na siedzisku.
W rolach głównych wystąpili Brook Lopez (18/9) Kyle Kuzma (19/8/5) a kozioł trzymał sprowadzony niedawno Kevin Porter Junior (12/3/3/3). Tymczasem młodzi obwodowi Wizards (Poole, Carrington i George osiągnęli do spółki 1/12 zza łuku, 1/15 jeśli dodamy Bilala Coulibaly). Z zamkniętym polem trzech sekund motali się polegając co najwyżej na przewagach motorycznych.
Heat 120 Raptors 111 [OT]
Nie śledziłem na żywo, teraz dopiero widzę, że Miami psim swędem wygrało po dogrywce z pozbawionymi środka i playmakingu Raptors. Trójkami i natarczywością ich gospodarze trzymali za łeb. Ostatecznie wygrało koszykarskie IQ albo może raczej, lepsza organizacja pracy. Trzeba było doliczonego czasu gry, aby Bam Adebayo jaja w worku mosznowym odnalazł i zaatakował obręcz w kolejnych próbach.
Jak mnie ten człowiek irytuje czasem, stać go na wiele wiele więcej, ale głowa nie dowozi. Na szczęście Raptors mogli liczyć co najwyżej na względy atletyczne. W dogrywce panowie Quickley i Barnes wyglądali jak mogą wyglądać streetballowcy przeciwko ustawionej obronie. Jakieś śmieszne step-backi, fade-awaye, bez techniki, bez pracy nóg, na szybkości, rwane z nadzieją na gwizdek…
Pistons 125 Spurs 110
Nie no, Detroit to się zrobiła poważna ekipa. Na dodatek aklimatyzuje się wyraźnie Dennis Schroder, dowódca drugiego składu. Co najważniejsze, tam nikt się wzajemnie nie ogranicza:
Role są wyraźnie nakreślone, a dobrą atmosferę i entuzjazm podgrzewają kolejne zwycięstwa. Porównałbym ich naprawdę do Knicks, pomału wchodzą na bardzo solidny, powtarzalny poziom. Spurs bez szans bez środkowego, dzień po dniu, z niepotrzebnie fatygowanym CP3 i nieskutecznym Vasselem. Spacing bez Wembanyamy, spacing będzie problemem. Niestety ani Biyombo ani Sochan (8/3/3/1) nie będą odpowiedzią na pozycję pięć, nie z solidnym rywalem.
Pelicans 103 Mavericks 111
Strzelecki pojedynek Ziona (29/7) z Kyrie (35 punktów 50% z gry) wygrał ten drugi. Ważne jest, że powrócił PJ Washington, a Max Christie w nowym zespole gra koszykówkę życia. Kolejny występ zakończony dwucyfrową zdobyczą na super efektywności: 16 punktów 6/7 z gry 4 zbiórki. Przed nim fajna kariera, bo gra po obu stronach boiska. Jednocześnie, powiedzmy sobie, że (5-1) zaliczają Mavs w sześciu ostatnich meczach, raz przegrali minimalnie, po dogrywce.
Pels mimo szeregu kontuzji zatrudniają fajne nazwiska, ale oni są tak niepoukładani niesamowicie, że nie wiem jak to jest w ogóle możliwe. Teraz jeszcze Kelly Olynyk wszedł do piątki, niby posiada walory klejenia talentów wokół, ale to jest przecież zupełnie inna prędkość niż Zion i kolejny gracz bez obrony… nie wiem.
Wolves 115 Rockets 121
Kolejna przegrana końcówka Wilków. Anthony Edwards (37 punktów, 33 oddane rzuty!!!) dostaje małpiego rozumu, przestaje podawać, a potem gdy jest podwajany, ciężko cokolwiek ugrać. Mike Conley stracił walory ruchowe i gra z przymusu. Jaden McDaniels jako spot up shooter (1/7 zza łuku) często bywa nieprzydatny, to nie jego rola. Naz Reid (22/8/3) jest długi i potrafi w atak, ale ile razy się można nabrać na ten sam zwód? Mówię w szczególności o pump-fakes Alperena Senguna (24/13). Długo by pisać, życzę Wolves zdrowia. Aktualnie poza składem przebywają Gobert, Randle i DiVincenzo.
Thunder 130 Jazz 107
Utah bywają energiczni, agresywni w jeździe pod kosz, Collier i George mają motorki w tyłkach, na Markkanena trzeba najbardziej uważać, Johna Collinsa od rzutu nie odetniesz, na środku grają dwaj sprawni, biali ludzie (Walker Kessler 19 zbiórek). Wszystko to jednak o wiele za mało dla OKC występujących w pełnym ustawieniu. To jest wyższa klasa rozgrywkowa, tu nawet wielce niepotrzebny był SGA (21 punktów 8 asyst).
Warriors 132 Kings 108
Obstawialiśmy trafienie zza łuku Sabonisa, trafił w pierwszej ofensywnej akcji zespołu, więc było fajnie. Z tym, że Kings na tle rywali to nie jest poważny zespół. To jest zastęp dominujących nazwisk, które jednak nie znajdą raczej porozumienia umożliwiającego poważniejsze sukcesy. Sabonis, LaVine, Monk, DeRozan… to może co najwyżej w NBA2k dobrze wyglądać.
Po meczu trener Doug Christie zwołał specjalne spotkanie, na którym panowie patrzeli sobie w oczy. No cóż, efekt nowej miotły nie potrwał długo… Dla kontrastu polecam Wam zobaczyć Jimmy’ego Butlera i Draymonda Greena pracujących w obronie. To są mistrzowskie atrybuty, walory.
Offense się z tego sam znajdzie: Curry, Podziemski, Hield i Moody – wszyscy powyżej 20 punktów, we czterech łącznie 16/34 zza łuku, czyli prawie 50%. Dodaj 3/3 zza łuku środkowego Posta, a zaskoczysz rywali jeszcze bardziej. Grubo, trzymam kciuki za Dubs, lubię koszykarskie IQ i współpracę.
Dobrej nocy wszystkim, dzięki że wpadliście. B











Lakers vs mavericks chciałbym zobaczyć w Play off.
Adebayo Cię irytuje? Stare, znałem. Oglądałem na żywo i chłop zagrał całkiem dobre spotkanie, generalnie ostatni czas ma o wiele lepszy, na pewno indywidualnie, niż w pierwszej części sezonu, w samym lutym notuje 23/12/4 i o iie do całego zespołu można mieć ostatnio spore zastrzeżenia, tak nie rozumiem kompletnie Twojego problemu z jego osobą czy grą.
Bo on znika w wielu momentach, w których powinien się zaakcentować. Statsy robi, ale to trochę puste kalorie mam wrażenie, to jest gość którego masz wliczonego w koszty i rzadko kiedy stanowi in plus o wynikach zespołu.
Jako diehard fan NYK, bije się w pierś… Uwielbiam Jimmy’ego.
A jeszcze bardziej go polubiłem po obejrzeniu Starting5.
A pytałem czy dla Cavs może być z tego finał?
Cześć. Bartek takie pytanie z ciekawości. Czy nie myślałeś żeby dołączyć do kanału 0 żeby trafić do szerszego grona odbiorców? Moim zdaniem jezeli chodzi o pisanie o NBA to nie masz konkurencji w Polsce lub jest bardzo daleko za Tobą. Czy taka współpraca nie miałby sensu /korzyści dla Ciebie?
Ale minusuja xD Ciekawe dlaczego innych boli tak bardzo to pytanie?
ja już parokrotnie pisałem, że od Stanowskiego nie wziąłbym nawet biletu na tramwaj, po co mi „szersze grono odbiorców” skoro mam Was!
a czy masz jakiś kanał na youtube albo czy występujesz u kogoś gościnnie ? pozdr
niezbyt możliwe finansowo, ale KD w takich Warriors mógłby się sprawdzić, a wyrzucając Greena i kogoś, GSW byłoby stratne w obronie
Jimmy jak mu się chce to zostaje najlepszym koszykarzem na świecie. Ale że charakter ma jaki ma…..
Tam nie ma wybitnej obrony butlera tylko fatalny atak kings.
Czy Butler wg be nadal jest owiany nimbem czy juz nie
Draymond Green po raz 73 w swoim życiu wrócił do statusu pana koszykarza. Nigdy nie zrozumiem zamierzeń Stwórcy, który tyle inteligencji koszykarskiej zawarł w organiźmie takiego bęcwała.
A jak Dray gotuje, takoż i Warriors.