NBA retro: najwięksi szczęśliwcy loterii draftu

18

Znalazłem w szufladzie stary, nigdy nieopublikowany wpis autorstwa BLC. Szkoda, żeby w niwecz poszedł, się obrócił, więc proszę. Być może ucieszy oczy niektórych z Was. Myślę, że tematyka wciąż aktualna i daje do myślenia także w tegorocznym wyścigu ku pierwszemu miejscu loterii draftu. 

Zespoły z kolejno najsłabszym bilansem w sezonie regularnym mają odpowiednio:

  • 14 / 14 / 14 / 12,5 / 10,5 / 9 / 7,5 / 6 / 4,5 / 3 / 2 / 1,5 / 1 / 0,5 % na wylosowanie „jedynki” 
  • a zatem tylko trzy najmarniejsze zespoły maksymalizują swe szanse
  • notabene, jeśli bilanse są identyczne, z sumy punktów procentowych na danych miejscach wyciąga się średnią itd. 
  • tylko cztery pierwsze miejsca draftu określa się poprzez losowanie kulek z bębna, reszta przypada wedle bilansu

Nas interesuje kto miał w przeszłości największego farta, czyli mając minimalne szanse, zgarnął całą pulę, czyli top pick. O tym, jak mi się wydaje, będzie ten artykuł, na który w imieniu Roberta Was serdecznie zapraszam. B


Czternaście procent na topowy pick draftu? Czy to dużo czy mało, zależy jak na to spojrzeć, historia uczy nas jednak, że czasem ten najbardziej łakomy kąsek trafiał się jak przysłowiowe ziarno ślepej kurze. W minionych latach nie raz i nie dwa zdarzały się ekipy, którym „jedynka” przypadła, wobec początkowych szans dość… spektakularnie. Oto te zespoły, które wylosowały pierwszy numer draftu przy najniższym prawdopodobieństwie i gracze, na których ten wybór spożytkowano.

1993: Orlando 1.5% | Chris Webber -> Penny Hardaway

Zespół z Orlando miał najmniejsze szanse na uzyskanie pierwszego wyboru spośród wszystkich jedenastu ekip biorących udział w loterii roku 1993. Zęby na największy talent rocznika powoli ostrzyli sobie Dallas (16.7%) i Minnesota (15.2%), ale ostatecznie skończyli z czwartą i piątą lokatą, wybierając Jamala Mashburna i Isaiaha Ridera.

Magic rok wcześniej też mieli jedynkę, został nią Shaquille O’Neal. Tym razem wybór padł na Chrisa Webbera, który jednak długo u nich miejsca nie zagrzał. Szybciutko, tej samej nocy, ożenili go Golden State, w zamian za Penny’ego Hardawaya i trzy picki pierwszej rundy rozbite na lata 1996, 1998 (Vince Carter) i 2000.

Webber, dobrze znany już wcześniej ze swojej gry dla Fab Five Michigan, zaliczył bardzo dobry pierwszy sezon na zawodowstwie. Wystarczyło zabronić mu zgłaszania time-out’ów i proszę: 17.5 punktów, 9.1 zbiórek i 3.6 asyst, okraszone nagrodą Rookie of the Year. Hardaway był drugi w plebiscycie na najlepszego pierwszoroczniaka, dostarczając drużynie 16 punktów, 6.6 asyst i 5.4 zbiórki.

2008: Chicago 1.7% | Derrick Rose! 

Bulls wybrali Derricka Rose’a, lokalnego herosa, ulubieńca tamtejszej publiki. Ten dostarczał 16,8 punktów, 6,3 asyst oraz 3,9 zbiórek w swym rookie sezonie.

Osiem ekip miało większe szanse na zgarnięcie jedynki draftu niż tamci Bulls, włączając w to Miami Heat (25%), Seattle Supersonics (19.9%) i Minnesotę (13.8%). Szczęście uśmiechnęło się jednak do Byków, którzy postawili na Rose’a. Derrick został później Rookie of The Year, gromadząc blisko 93% wskazań, ale nie tylko. Trzy lata później odebrał statuetkę MVP, jako najmłodszy zawodnik w historii, w wieku 22 lat i 191 dni.

2014: Cleveland 1.7% | Anthony Bennett

Podobnie jak w przypadku Orlando, Cavaliers dysponowali pierwszym numerem draftu przez dwa lata z rzędu w 2013 i 2014 roku. Nieco wcześniej, w 2011, wybrali z jedynką Kyrie Irvinga. Dwa lata później, w 2013 spożytkowali wybór na Anthony’ego Bennetta, ale trudno byłoby go uznać za udany.

Anthony Bennett: numer jeden draftu 2013 roku, nie dał rady!

Rok później szczęście ponownie uśmiechnęło się do Kawalerzystów, których wybór padł na Andrew Wigginsa, drugiego Kanadyjczyka wybranego z jedynką. Ten wybór okazał się dużo bardziej trafiony, bo Wiggins został Rookie of the Year, aczkolwiek nie jako zawodnik Cavaliers. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek zamieniono go na Kevina Love’a, bowiem do klubu z fanfarami wracał LeBron James i szkoda mu było czasu na młodego, na dodatek na tej samej pozycji.

2011: Clippers 2.8% | Kyrie Irving

W tym akapicie ciężko stwierdzić, czy mówimy o szczęśliwcach, czy pechowcach. To Clippers, mimo niewielkich szans, wylosowali jedynkę w loterii 2011, ale ponieważ wcześniej dokonywali handlu, trafiła ona prosto do Cavaliers, na mocy umowy zawartej przed trade deadline 2011. Jak wyglądały warunki? Baron Davis i oraz niechroniony draft pick za Mo Williamsa i Jamario Moona. Tak to jest ze sprzedażą wyborów draftu, nigdy nie wiesz, na co się godzisz.

Cavs spożytkowali wybór na pozyskanie Kyrie Irvinga, który został (co a niespodzianka!) ROY notując 18.5 punktów 5.4 asyst oraz 3.7 zbiórek/ Cavaliers mieli w tamtym drafcie także pick numer cztery, z którego przypadł im Tristan Thompson.

2000: Nets 4.4% Kenyon Martin

Pamiętacie tego zakapiora? Sześć drużyn miało większe szanse, ale to Nets przypadł pierwszy wybór, dzięki któremu udało im się pozyskać K-Marta. Z tamtej klasy draftu był to jedyny zawodnik porządku loteryjnego, który zdołał wystąpić w All-Star Game. Poza Martinem w Meczu Gwiazd zagrali też Michael Redd i Jamaal Magloire, ale byli to gracze wybrani z 19. i 45. pickiem. Pierwszoroczniakiem Sezonu został wtedy Mike Miller, pick piąty.

2007: Blazers | Greg Oden

Gdyby kolejność wyboru w tamtym roku odpowiadała szansom, Blazers zastanawialiby się czy lepiej uzupełnić skład za pomocą Yi Jianliana czy może Brendana Wrighta. Gdyby mieli nosa, wzięliby wtedy Coreya Brewera. Traf chciał jednak, że zamiast nosa mieli farta i przypadła im jedynka, z którą wybrali Grega Odena. No cóż, nie pierwszy raz ekipa Portland postawiła na okulawionego konia z wysokim pickiem i nie pierwszy raz ten wybór w teorii miał być rozsądnym i bezpiecznym.

Who the f*** is Sam Bowie?!

Odena wzięli wtedy zamiast… Kevina Duranta i, podobnie jak w przypadku Sama Bowiego lata wcześniej, oraz innej gwiazdy Blazers, Brandona Roya, kontuzje położyły się cieniem na karierze tego zawodnika. A apetyty były wielkie. Zdjęcie z Durantem i Odenem trzymającymi koszulki Seattle i Portland ozdobiło historyczny pierwszy post na twitterze ekipy z Oregonu. The Oregonian na pierwszej stronie zamieścił zdjęcie dłoni Odena w skali 1:1 i podpisem „Całe miasto w rękach Odena” co jest nawiązaniem do religijnej piosenki „He’s got the whole world in his hands”

Niestety, kolano nie utrzymało tego, co Greg miał wziąć w swoje wielkie i czcigodne ręce.

#Honorable mention

Inne zespoły, które wylosowały „jedynkę” pomimo wątłych szans to na przykład:

  • 2019: New Orleans Pelicans — 6% wybrany Zion Williamson
  • 2005: Milwaukee Bucks — 6,3% wybrany Andrew Bogut
  • 2006: Toronto Raptors — 8,8% wybrany Andrea Bargnani
  • 2002: Houston Rockets — 8,8 % wybrany Yao Ming

Kto z wymienionych miał Waszym zdaniem największego farta z wyborem?

[BLC]


No, jest zatem nadzieja, że chłopak na którego poluje cała dolna część NBA (Cooper Flagg) nie trafi do Waszyngtonu, Utah, Charlotte czy Nowego Orleanu. Ja bym sobie życzył Coopera oglądać na Brooklynie, bo fajne mają, zdrowe podstawy, a Jordie Fernandez to trener z pazurem i nowoczesny. Poza tym rynek nowojorski by się ożywił, byłaby fajna ekspozycja młodego. Flagg, Cam Johnson, Claxton, Thomas i reszta młodych drapaczy, mogłoby się odwrócić jak w Detroit, jak sądzicie? 

Uprzedzam pytania, Flagg na pewno nie trafi do OKC, bo choć ci mają w teorii aż CZTERY picki I rundy draftu w tym naborze, to są one chronione: 

  • pick Sixers chroniony do miejsca szóstego (to dlatego Philly robi co może aby przegrywać!)
  • pick Heat chroniony do miejsca czternastego (a więc raczej nic z tego)
  • własny pick draftu mają prawo zamienić na pick Rockets chroniony do miejsca dziesiątego albo na pick Clippers
  • pick Jazz chroniony do miejsca dziesiątego (czyli bez szans)

Kim jest Cooper Flagg? 

Przyszłą gwiazdą NBA. Wiele mówiliśmy o braku supergwiazd rodem z USA, nieś pochodnię Duranta, Curry’ego i LeBrona chłopaku!

Napisz własny artykuł na GWBA

Doczytałeś do końca? To super, bardzo mi miło! A może samemu chciałbyś spróbować sił i opublikować tekst własnego autorstwa na łamach NBA? W temat nie ingeruję, ale pomogę zredagować, jakby co. Pozdrawiamy!

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest całe multum czynników, które mogą zaważyć na potencjalnej karierze graczy wchodzących do NBA. Padło pytanie czy 14% na wylosowanie jedynki to dużo. To 86% prawdopodobieństwo, że się nie uda. A to juź dużo. Zespoły przegrywają specjalnie na potęge. Tracą kibiców. Trybuny świecą pustkami, ale to chyba właścicielom nie przeszkadza. Wszyscy są zafiksowani na wygraniu loterii, a później i tak cały misterny plan może pójść w piz… A to kontuzja, a to nadwaga, a to zespół totalnie nie ułożony i nie idzie żeby nawet największy talent coś wskurał. 3 lata przesiedzi w takim zespole i przenosi swoje graty. No i zaczynamy zabawe na nowo. Trust the process…

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy Cade Cunningham jest już trzecim najlepszym graczem we wschodniej Konferencji, za Giannisem i Tatumem? Obecnie może Brunson jest na równi ale Cade ma większy potencjał. Brunson jest w swoim prime i jest mniejszy. Cade ma dopiero 23 lata.
    Jak oglądam Cade’a w tym sezonie to mam wrażenie jakby przeskoczył z 2-3 sezony do przodu, względem tego co oglądaliśmy w poprzednim.

    (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Do tej pory zachodzę w głowę jak Giannis mógł być tak pominięty w 2013 choć wiadomo że parę innych historii też by się znalazło

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Cooper Flagg – wysoki, biały i dynamiczny. Coś jakoś trudno mi to sobie wyobrazić, że to może się udać.

    (-5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Mavs powinni dostać Coopera Flagga. Pograć nim kilka lat , a następnie jak osiągnie prime wymienić na ziona.

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu