NBA: Detroit Pistons znów się biją, powiew świeżości w ugrzecznionej lidze

19

Witam wszystkich serdecznie w nowym tygodniu i zapraszam do lektury. Patronami odcinka są Bartek Mierzwicki oraz Woyteck, dziękuję Panowie, bardzo smaczną kawę mi dziś zawistowaliście! B

Clippers 122 Cavaliers 127

LAC zmęczenie materiału widoczne od wejścia. James Harden jako obrońca drugiej linii dramat ludzki. Ile razy można puścić typa za plecy, nie wiem, nie byłem w stanie policzyć. Minus siedemnaście wskaźnika plus/minus mówi sam za siebie. Kawhi Leonard nieobecny (tematy przeciążeniowe) tym bardziej, że Clippers finiszują dziś tournee objazdowe meczem w Orlando. 

Byłoby znacznie mniej ciekawie i bardziej jednostronnie gdyby nie Norman Powell, autor 34 punktów przy 5/11 zza łuku. To on zrobił mecz, który trzymał we względnym napięciu mięśniowym do końcowego gwizdka. Zaskakująco złe było help defense ekipy Tyronna Lue. Dość powiedzieć, że im zza pleców ruchliwy Jarrett Allen nawkładał 25 punktów i 12 zbiórek przy 11/12 z gry! Fajne zawody zagrał afro, parokrotnie wyprzedzał graczy ataku, przechwytywał piłki, odgadywał zamierzenia. Przy takiej formie centra Cavs, Cavs trudno ograć. 

Evan Mobley (22/7/4) choć mam go za mięczaka i w grze playoffs nie kupuję (jeszcze) gdy trafia zza łuku (3/6) to także otwiera się przestrzeń w ataku, nie tylko dla niego, ale całego zespołu. Walor podobny co u Kristapsa Porzingisa, choć na tle Łotysza to Evan jeszcze niewiele umie i bardzo nierówny jest strzelecko. Zobaczymy. Chłop ma ledwie 23 lata, jeszcze nie dorósł fizycznie do pozycji centra, na której spędza połowę meczu, więc trzeba to mieć na uwadze. 

Więcej niż zazwyczaj energii w spotkanie włożył Donovan Mitchell i mówię niekoniecznie o zdobywaniu punktów, ale 12 zbiórkach, 7 asystach i kolejnych atakach, które wyprowadzał. Spida zawsze się spina na mecze z rywalami z wyższej półki i ja to szanuję.

Sześćdziesiąte zwycięstwo Cavs! Ciekawostką jest to, że jeśli się Boston totalnie nie wyłoży na końcówce, to będziemy mieli trzy zespoły 60+ w tym sezonie. Ostatnim razem taka sytuacja miała miejsce… no właśnie kiedy? 

Ostatnim razem trzy sześćdziesiątki mieliśmy w 2009 roku, czyli jeszcze przed „ukonstytuowaniem” się GWBA, hehe. 

  • Cleveland 66-16 (LeBron, Ilgauskas)
  • Lakers 65-17 (Kobe, Gasol, Bynum) 
  • Boston 62-20 (KG, Allen, Pierce, Rondo)

Pistons 104 Wolves 123

Ale się poszarpali! Z drugiej strony można się było spodziewać, bo Detroit to najbardziej zadziorna grupa aktualnie w lidze, a Wolves no cóż, też mają uliczny charakter. Donte Divincenzo, Naz Reid, Julius Randle to nie są goście do przepychania. Spięcie było kwestią czasu, wystarczyło aby Isaiah Stewart z Ronaldem Hollandem wstąpili na plac. Zaczęło się od spudłowanego layupa Stewarta… jakaś słowna prowokacja za tym poszła i dalej nie trzeba było wiele:  

Koniec końców sędziowie wyrzucili z boiska siedmiu ludzi. Po stronie Pistons polecieli Stewart, Sasser, Holland i trener JB Bickerstaff, a po stronie Wolves: Reid, DiVincenzo i asystent Pablo Prigioni, haha. Najlepsze było to, że Detroit (wciąż bez Cade’a Cunninghama) do tamtego momentu rozdawali karty, prowadzili dwucyfrowym wynikiem! Straty po ich stronie były jednak zbyt wielkie. 

To znaczy nie chodziło już nawet o personel, którym dysponowali, czy może raczej którym NIE dysponowali, ale fakt, że gwizdki stały się czułe, ich firmowa obrona siłą rzeczy zeszła na dalszy plan i zarysowały się przewagi talentu Minnesoty. Randle (26/8/5) Edwards (25/6/4) Gobert (19 punktów 25 zbiórek) pozamiatali. Od momentu awantury Wolves wygrali 94:65!

Co oczywiście nie zmienia faktu, że nikt się z Detroit w fazie playoffs spotkać nie chce. Tu można jedynie przegrać. Albo cię powiozą albo przeczołgają tak, że w kolejnej rundzie będziesz półżywy. Bądźmy wdzięczni, kibicujmy, bo Pistons przywracają lidze dokładnie to, czego jej brakowało, czyli zadziorność w najlepszym wydaniu, bo podlaną wysokim poziomem sportowym. 

Blazers 93 Knicks 110

Osiemdziesiąte urodziny legendy nowojorskiej Walta „Clyde’a” Fraziera uczczone zwycięstwem NYK! Dziadek merytorycznie niewiele wnosi, ale ma swój styl i jest tak pozytywny, że aż zabawny. Oto jego ulubione zwroty:

  • dishing and swishing: gdy pada trójka po akcji drive and kick
  • posting and toasting: po udanych zagraniu tyłem do kosza
  • sharing and caring: po fajnej asyście
  • dancing and prancing: po zagraniu 1v1
  • loosey goosey: gdy któryś gra dobre zawody
  • slicing and dicing: po wjeździe zakończonym podaniem pod obręcz

Fajnie, tylko z całym szacunkiem, smutny to nieco obrazek dla nowojorskiej koszykówki, gdy ktoś taki jak Deni Avdija (33 punkty 7 zbiórek 4 asysty) wjeżdża ci po zasłonie pod obręcz, a ty bezradnie rozkładasz ręce. To są papiery do wyjazdu z playoffs w pierwszej rundzie. 

I tak się sporo poprawiło w obronie, jak mają od kogo pomóc, plac zagęścić to jest dobrze. Tylko jak mówię, pick and roll defense wciąż jest na zatrważająco niskim poziomie. Fajnie, że w obliczu absencji kolejny raz potrafią się uruchomić multimilionerzy Anunoby i Bridges na skrzydłach, ale umówmy się tu i teraz: Knicks odpadają z playoffs zanim się dobrze rozgrzeją. Zobaczymy jeszcze na kogo trafią, ale niech to będą Pistons albo nawet Atlanta – to będzie walka o życie. 

Blazers w drugiej połowie zaliczyli 2/17 zza łuku, wiec wynik się sam rozstrzygnął. Ławka gości osiągnęła w sumie CZTERY punkty w 53 minuty spędzone łącznie na placu. Panie Billups, myślę że zdecydowanie nadchodzi pora pakować walizki. 

Hawks 145 Bucks 124

  • Trae Young vs drop coverage.
  • Grupa komandosów versus koło łowieckie Doca Riversa.
  • Oddział szturmowy kontra banda potężnych fizycznie farmerów uzbrojonych w łopaty. 

To się musiało tak zakończyć. Trae zaliczył 19 punktów i 19 asyst raz za razem umieszczając kolegów na pozycji do zrobienia krzywdy rywalowi. Rookie Zacharie Risacher najskuteczniejszy występ w karierze: 36 punktów 5/11 zza łuku. Dyson Daniels bezkonkurencyjny na otwartej przestrzeni 22 punkty 5 przechwytów a do tego Georges Niang w akcjach pick and pop: 17 punktów 4/8 zza łuku. 

Bucks świetnie zaczęli, sami ustawili tempo gry, którego później nie byli w stanie utrzymać. Brook Lopez kompletnie nieprzydatny, nie nadążał za grą, co się obrócił by biec do ataku, już musiał zakręcać w drugą stronę, hehe. 

Warriors 148 Spurs 106

Golden State zalicza 18-4 z Butlerem w składzie. Są w zupełnie innym miejscu, na innym poziomie zaawansowania, przygotowania i nastawienia niż kończący sezon Spurs. Gospodarze nie dysponują w tym momencie gabarytem, więc naprawdę trudno było doszukać się ich przewag. Od wejścia Dubs zaznaczyli się jako władcy pola trzech sekund. Wrzucali piłki za plecy obrońcom, atakowali obręcz i dopiero stamtąd poszły klasyczne akcje rysowane pod Stepha. 

Trzydzieściu punktów przewagi od przerwy. Świetna dyspozycja Brandina Podziemskiego (27 punktów 7/9 zza łuku) pośród wielu innych, pozytywnych aspetków gry Wojowników. Co tu wiele pisać, życzymy zdrowia Victorowi Wembanyamie oraz szczęścia organizacji San Antonio w loterii draftu. Zważywszy bilans, na wylosowanie pierwszego picku draftu mają 6% szans, ale już przeszło 26% na wybór w pierwszej czwórce. Jakie są największe potrzeby kadrowe Spurs? Powiem Wam jak się sezon skończy. 

Raptors 127 Sixers 109

Mecz do jednej bramki. Mecz, w którym gospodarze popełnili błąd ośmiu sekund nie będąc naciskani. Wiadomo, że chcą przegrać jak najwięcej w obawie przed stratą picku na rzecz OKC. Najfajniejszy zawodnik to Adem Bona (14 punktów 8 zbiórek 5 bloków) czyli czwarty center zespołu, który dziś był de facto jedynym podkoszowym Philly. Fajny, bo energiczny, twardy i nie kalkulujący. 

Raptors wezmą to spotkanie oczywiście, bo Scottie Barnes czy RJ Barrett wstępujący na plac to przepaść jeśli chodzi o talent i ogranie, plus niesamowita przewaga fizyczna w drugiej linii. Która to już porażka Sixers? Ósma z rzędu, aha. 

Rockets 148 Suns 109

Kibice wybuczeli swoją własną drużynę i słusznie. Zaczęło się od trzech ofensywnych zbiórek z rzędu Amena Thompsona, a zakończyło na czterdziestopunktowym wpier%olu. Patrzysz na tego KD i widzisz przemijanie. Niech on już się nie wygłupia. Dogra ostatni rok kontraktu gdziekolwiek, a następnie albo idzie na zadaniowca za ćwierć dotychczasowej ceny albo niech lepiej kończy karierę, bo żal. 

Nie żebym się cieszył z nieszczęścia czy kontuzji kogokolwiek, ale szczęśliwie to już koniec męki Suns. KD brzydko bowiem skręcił kostkę i nie spodziewam się go oglądać, być może już do zakończenia sezonu:

PHX są już dwie porażki gorsi niż Dallas i Sacramento na miejscach dziewięć i dziesięć w tabeli. Do końca zostało siedem meczów z Devinem Bookerem na piłce, który w moim odczuciu gra z kontuzją. Dziś może tego nie było widać, bo pykał sobie w najlepsze 1-na-1 (Rockets na to przystali, bo zespół PHX nie funkcjonował) ale gdy przychodzi mu walczyć o pozycje, widać, że nie jest sobą. 

Oczywiście nie obyło się bez awantury, Dillon Brooks z Durantem darli koty od początku: 

No i co powiecie ciekawego? 

Dziękuję za odwiedziny i do jutra mam nadzieję! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    SAS brakuje 2 opcji w ataku. Castle może moim zdaniem grać na piłce ale to nie będzie gosc na +20 punktów na mecz moim zdaniem. Potrzebny snajper za 3 obwodowy albo skrzydłowy (zależy czy widzą coś w Sochanie) i SAS mogą być za rok w tym miejscu co jest Houston dziś

    (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zadziorność zadziornością, tego faktycznie brakuje w tej ugrzecznionej lidze, gdzie wygasła wręcz rywalizacja między organizacjami, ale taki Stewart to ma coś nie teges pod kopułą i kwestią czasu jest, gdy po prostu zrobi komuś krzywdę/spowoduje jakąś kontuzję. Przypomnijcie sobie np jak Giannisa przy wsadzie za spodenki w dół ściągnął, to nie jest zadziorność, tylko boiskowa bandyterka.

    (17)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jesteś totalnym b@@em, który nigdy nigdy nie grał w koszykówkę! Jesteś faktycznie Mientusem! Dziki (Stew) gra każdy mecz na maksa, ale walić to i tak tego nie zrozumiesz…

      (-6)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        A ty jesteś przymułem, skoro nie rozróżniasz grania na maksa od brudnej góvvnianej gry z szukaniem okazji, żeby zrobić jakąś krzywdę przeciwnikowi. Tacy gracze, czy to na parkiecie, czy na podwórku, zarówno w kosza, jak i w nogę, zawsze byli jechani przez resztę ekipy. No chyba że ty byłeś tą pizd3czkä, która bała się przeciwstawić takim głąbom.

        (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Stewart to ma coś nie teges pod kopułą…a Grayson Allen? Choć od czasu akcji z ze złamaniem ręki Caruso i parę dni póżniejszym donutem na środkowym placu w social mediach Bucks trochę przycichł…aż się zdziwiłem że jakiś kafar z końca ławki Bulls (ktoś a’la nasz Krzysztof Oliwa w NHL) nie dostał zadania skasowania go w jednej z następnych akcji

      (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ło Panowie, takiego wielkiego chłopa jak Reid zadeptali jak na pielgrzymce do Mekki, znikł niczym Rosita wśród trupów w ostatnim odcinku The Walking Dead – Tim Duncan mi podsunął to porównanie (ten typ z lwem:)

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten z phily blanta kręcił pod koszem i tyle mu zeszło 😃 process upadł została tylko braterska miłość…pamiętacie Streets od Philadelphia🎸🎸🎸

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Drogi Adminie, czy Ty wczoraj napisałeś: „ Nie chcę zapeszać, ale fizyczność Wolves może pozytywnie zaskoczyć na przestrzeni kolejnego miesiąca z małym haczykiem pewnie.”? Ja dla mnie dziś zdecydowanie zaskoczyła im fizyczność. 🙂

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem tak: o wiele bardziej podoba mi się przemijanie Westbrooka niż Duranta.
    Russ jest pożyteczny, dobrze robi dla drużyny, zna swoje miejsce, nie generuje kosztów i ma jeszcze swoje momenty.
    Kevin ciągnie swojego Titanica, ale nie do przodu a na dno.

    (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Już w czasach OKC byłem Team Westbrook, ale bez przesady. West nie ma maxa tylko dlatego, że „dziwnym” trafem nikt mu go nie zaoferował (BTW W lidze jest może z 5-7 gości, którym po 30. warto go przyznać, nie wiem czemu kluby na to idą), a Durant byłby bardzo produktywny w sensownej ekipie, to nie jego wina, że wymieniono go do dysfunkcyjnego PHX

      (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Admin już wiele razy pisał, że komentarz po meczowy, odnosi się wyłącznie do tego meczu, a nie do drużyny na przestrzeni całego sezonu/przyszłych meczów. Obstawiam, że admin uważa, że

      1) fizyczność Wolves może zaskoczyć pozytywnie w PO
      2) zabrakło fizyczności w meczu z Detroit.

      Oba te stwierdzenia się nie wykluczają 🙂

      Pozdro

      (5)
    • Array ( )
      trapped in a corner 1 kwietnia, 2025 at 19:24
      Odpowiedz

      Ja do końca wierzę w Suns z Durantem na czele. To jest grająca legenda jeszcze pokaze nam co naprawdę potrafi.

      (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    kilka legend ostatnie sezony – Kobe 4 bez PO (5ty to ten z kontuzja), MJ – 2 bez PO… na ten moment KD opuścił jeno 2020 w nets przy powrocie z kontuzji, czyli lepiej… potencjalnie to może być 1 sezon bez jako zdrowy w późnym etapie kariery… KD… nie ma zjadu statystycznego jak Russ… Kewin nie spadł poniżej 20 punktów nigdy w karierze…a nie licząc sezonu rookie, to nigdy nie spadł poniżej 25.1 pkt na mecz w karierze… osobna sprawa (choć znacząca) to jego styl, indywidualność, charakter, możliwość akceptacji adaptacji roli i punktowania

    (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu