NBA: SGA naciągacz złotówa, Thunder poza zasięgiem, Boogie Cousins finał finałów

Hello! Ledwie dwa dni po zamknięciu sezonu Denver Nuggets, zespół Oklahoma City Thunder otworzył finał konferencji z Minnesota Timberwolves. Ci po szybkiej lekcji udzielonej ekipie Golden State (głównie lekcji na temat istoty kontuzjowanego Stephena Curry’ego w życiu fanów sportu z San Francisco) odpoczywali ponad tydzień przygotowując się do dzisiejszego boju. No i co? Zapraszam do lektury!
Patronami dzisiejszego odcinka są Michał Machała oraz Piotr Kaleta, dziękuję uprzejmie Panowie! Ja nazywam się Bartek Gajewski, odnotowany rekord jeśli chodzi o długość życia kota domowego to 38 lat i trzy dni. Dziwne bardzo, bo na GWBA Campie mieliśmy jednego kota, który już dawno jest po czterdziestce. Pozdrawiam Hubert! Przypominam, kolejny edycja campu odbędzie się 3-6 lipca w Bydgoszczy i jeszcze można się zgłaszać ([email protected]) jeszcze jest czas! B

Wolves 88 Thunder 114 [0-1]
Wystartowali krótko przed trzecią w nocy, jak zawsze z opóźnieniem. Trybuny w Oklahomie tym razem całe na biało, tak samo jak trykoty gospodarzy. Dwadzieścia tysięcy ludzi jak jeden mąż. Do tego bębny, flagi i ogólne podniecenie. Kibice zwyczajowo stali dopóki nie padł pierwszy kosz Thunder, nogi bolały, bo trochę chłopakom zeszło…
Jak we wczorajszej analizie, zaczęło się od „chodzenia pod zasłoną” naprzeciw Jadena McDanielsa, wobec czego ten wkleił pierwsze pięć punktów spotkania. Następnie kolega Anthony Edwards w pojedynczym kryciu trafił ze szczytu parkietu i już mieliśmy 8:0 dla gości! Wtedy się zaczęło.
Rudy Gobert nabrany na pompkę oraz faul rzutowy przez SGA. Kolejna akcja i drewniane dłonie znów dały znać o sobie, McDaniels zamiast kończyć kolejną akcję zagrał w środek, a tam po niecelnym rzucie Gobert faulował przy próbie ponowienia. Szybkie dwa przewinienia i dajcie krzesełko dla Francuza. Naz Reid proponuje znacznie lepszy spacing, ale defensywnie, no cóż. SGA przez cały czas poszukujący przewinienia rywala (!) był w stanie przedostawać się pod samą obręcz, a stamtąd odgrywać na krótko albo kończyć samemu.
Tak zaczął się ten mecz. Przyznam szczerze, zirytowany jestem sposobem gry Shaia, który nie schodzi z linii rzutów wolnych. Wybitnie potrafi się wkręcać pod ręce, generuje kontakt, potem teatralnie wywraca, a arbitrom przychodzi dosłownie zgadywać. Nie ma opcji by przy tej szybkości akcji gwizdać bezbłędnie.
Nawet znana z poprawności politycznej Doris Burke, 60-letnia reporterka z ramienia ESPN, pozwoliła sobie na określenie „The Free Throw Merchant” w stronę Shaia. To już wiele znaczy.
Powtarzam, zaskoczony byłem łatwością, z jaką SGA przedostawał się kozłem pod obręcz, nie szło kolegom, więc czynił to raz za razem i przeważnie kończyło się gwizdkiem. Biedny „nasz człowiek” McDaniels robił wszystko perfekcyjnie, wychodziło na to, że nie można SGA dotykać i już. Ten po czterech minutach gry siódmy raz stawał na linii rzutów wolnych… komedia. Edwards dostał jeszcze „dacha” na dokładkę gdy leżącemu jak żaba na liściu Alexandrowi piłkę „podał”.
Rozumiecie frustrację gości w tym momencie? Tu nie chodzi o ostateczną liczbę wolnych przyznanych w tym meczu, tu chodzi o przekaz: proszę się cofnąć w obronie, nie ma napastliwości, ta zarezerwowana jest dla gości. Tam można ludziom skakać po plecach, stopować drive ramieniem, spychać… intensywność godna podziwu, ale dopuśćmy ją po obu stronach. DiVincenzo próbował wymusił faul, Edwards też, gwizdek milczał, szła tranzycja…
Mimo wszystko, Wolves na starcie spotkania ofensywnie wyglądali dużo skuteczniej, zaskakująco wiele swobody otrzymał Julius Randle, low post w pojedynczym kryciu, przeciwko niemu Thunder także szli pod zasłoną, na co Julian odpowiedział zdobyciem 28 punktów w tym 5/6 zza łuku. Śmiało można rzec, że stanowił jedyny jasny punkt ofensywy Wolves w tym meczu…
Chociaż może przesadzam z tym „jasnym punktem”. Na pewno zaskoczył trójką, ale poza tym Thunder mieli Juliusa dokładnie tam, gdzie chcieli. Jedna asysta, 5 strat oraz nieodparta pokusa by stopować, spowalniać offense. Kilkukrotnie wjeżdżał zbyt głęboko, każdy obrót plecami do obręczy to wyjęta piłka i automatyczna kontra, z której padały łatwe punkty. Gdy to wszystko zestawić to się okaże, że Randle był w tym meczu istotnie na minusie.
Ciężko było dryblować Wilkom w tym spotkaniu, aktywne ręce miejscowych, odbite piłki, przestrzeń do wjazdu sznurowana niczym gorset babeczki, której przytyło się parę kilo. 6-0 w przechwytach w pierwszej kwarcie oraz 13-5 w całym meczu wygrali gracze OKC.
Mecz był wyrównany przez pół godziny nominalnego czasu gry, bo abstrahując od linii wolnych, liderzy Shai i J-Dub rzucali słabiutko (4/21 z gry w pierwszej połowie). Odjazd rozpoczął się pięć minut do końca III kwarty:
- SGA po zbiórce, przekozłował cały parkiet, trafił z półdystansu
- SGA po zasłonie, pasem środkowym pod kosz, layup niecelny, poprawka, dobitka
- J-Dub wjazd pasem środkowym i akrobatyczny layup
W odpowiedzi dostaliśmy ciężkie rzuty przez ręce Randle’a, Reida nie potrafiącego opanować piłki pod presją, wykonał piwot, a tam zaskoczenie: kolejny obrońca! Chris Finch zużył w tamtym momencie dwie przerwy na żądanie, ale fali zalewającej mu chałupę nie powstrzymał.
Randle stojący z piłką na szóstym metrze, szukający sposobności do ataku, patrzący wokół, a tam markowanie pomocy z lewej, z prawej, z dołu, z góry. Zanim się zdecydował na manewr upłynęło dziesięć sekund! Thunder przygotowani, skoro radzili sobie z Jokerem, Randle w roli wysokiego rozgrywającego to dla nich betka. Sprytnie odbierali mu lewą rękę, reszta rozwiązywała się sama.
No, ale nic to. Parę niecelnych rzutów gospodarzy, wejście pod kosz Edwardsa, którego w pojedynkę zatrzymać się nie da i Wolves trzymali (!) cztery punkty różnicy. Tak? Na to SGA wywrócił się z piłką i naciągnął na faul (tym razem kuzyna Nickeil Alexander-Walker). Tego już było dość, cały obóz Minnesoty się zagotował, zobaczcie:
Szczęśliwie goście mogli skorzystać z „protestu” i coach’s challenge wygrali. Ostatecznie jednak piłkę mieli Thunder, Kenrich Williams (świetna zmiana) trafił z półdystansu, NAW w odpowiedzi spudłował otwartą trójkę, Shai zebrał, ściągnął na siebie dwóch, odegrał raz jeszcze do Kenricha i wpadł rzut za trzy. W tym momencie mecz się dla Wolves zamknął. Gospodarze ogrywali ich w każdym aspekcie.
Przypadkowa, chaotyczna, nerwowa akcja między dwoma wysokimi, Gobert i obiegający go Reid, pudło, zbiórka i raz jeszcze Shai z półdystansu. Dzika energia trybun zrobiła swoje, wkrótce przewaga z dziesięciu przeszła w dwadzieścia, a spotkanie kończyli rezerwowi.
W nawiązaniu do wczorajszych typów. J-Dub asysty zrobił, Edwards nazbierał z nawiązką, total punktowy również pozostawił spory zapas. Trzynastu punktów pomimo doskonałego startu nie zdobył jednak Jaden McDaniels. Dlaczego?
Frustracja w obronie – problem z faulami, który ograniczył jego występ do marnych 23 minut (średnio gra pod czterdzieści). Ponadto gospodarze zaskoczyli, widząc sprawność strzelecką McDanielsa na starcie odpuścili nie jego, ale Goberta + Randle’a. Zaletą było spowolnienie ataku i rozczłonkowanie Wolves. Każdy kozioł, jaki wykonali wysocy, każda decyzja, jaką byli zmuszeni podjąć to była woda na młyn dla Thunder. Ponadto, szarpana gra, przerywana gwizdkiem, niemoc defensywna, Jaden nie mógł wejść w rytm, co było boleśnie widoczne w środkowej części meczu. Nie tylko on.
Super utalentowany Edwards w czwartej kwarcie zaliczył… 0/1 z gry. OKC nie spuszczali go z oka, szły bezczelne momentami podwojenia. Nie było rady. Wynik wczorajszych typowań wynosi zatem 3/4 i jeśli jest to powód do hejtu, to świadczy wyłącznie o komentujących. Mamy tu paru zajadłych hejterów, którzy uruchamiają się szczególnie, gdy coś pójdzie nie do końca po myśli albo zobaczą dobrą energię na zdjęciach z Campów, no cóż, szkoda mi Was chłopaki!
Kluczowe statystyki:
- 54:20 punkty z pola trzech sekund OKC
- 12:0 punkty z szybkiego ataku OKC
- 31:10 punkty po stratach OKC
- 13-5 przechwyty OKC
- 46-42 zbiórki OKC
- 27-18 asysty OKC
Muszę chyba rzucać więcej, oddałem w tym meczu tylko trzynaście piep%zonych rzutów [Anthony Edwards]
I to by było na tyle jeśli chodzi o czekanie „aż gra do ciebie przyjdzie”. W tym konkretnym matchupie, przeciwko tegorocznym Thunder, gra sama do Edwardsa nie przyjdzie. Skoro lecimy „aptekę” gwizdkową ANT powinien z miejsca jechać kozłem po każdej zbiórce, tak samo jak jego rywal SGA. Więcej, jeśli ktoś jest w stanie fizycznością dorównać Thunder, to są to właśnie Wilki. Oni nie padną, są wystarczająco wyżyłowani i sprawni by zrobić z tego serię. Piszę to z nadzieją, ale i obawą.
Jeśli sędziowie ponownie zmuszą ich do cofnięcia się w obronie, ta seria skończy się zanim na dobre rozpoczęła. Thunder nie potrzebują wsparcia, dajcie chłopakom grać. Skoro kozłujący piłkę gość kładzie na obrońcy drugą łapę, odpycha się, po kaskadersku wywraca albo wpina łapą pod ramię albo pachę, to nie tylko nie można tego nagradzać, ale to trzeba ograniczyć dla dobra widowiska. Co myślicie?
SGA: the free-throw merchant
Popatrzcie na te próby wymuszeń. Gwałtowne skoki do przodu, zatrzymania i samowolne upadki, wchodzenie w przestrzeń, pod nogi obrońcy, próby wpięcia niekozłującej ręki, sztucznie generowany kontakt. Przy całym kunszcie SGA, naprawdę źle się to ogląda. Naciągacz Trae Young to przy tym mały miki:
Koniec końców chłop osiągnął swój cel. Jaden McDaniels (etatowiec w All-NBA Team) po 23 minutach opuścić musiał plac z sześcioma faulami, oto szóste przewinienie, kolejne wpięcie w rękę obrońcy, Shai ciągnie piłkę w górę jedną ręką, drugą trzyma przy ciele McDanielsa. Masakra. Tego się nie da zatrzymać.
A tutaj wcześniejsze przewinienie McDanielsa. Faul oczywiście, ale jak to wygląda, powiedzcie sami. Jeszcze przed wejściem w kontakt, SGA kuli się jak paralityk, a sam rzut oddaje z podłogi słysząc gwizdek. Wyprzedza, wchodzi pod nogi poruszającego się obrońcy, ale nie szuka obręczy, nie idzie w górę do rzutu, celem jest wejść pod nogi, a następnie gwałtownie zahamować, jak taksówkarz „złotówa” próbujący naciągnąć kierowcę znajdującego się za nim na odszkodowanie…
Podsumowując
- SGA 31 punktów 5 zbiórek 9 asyst 3 przechwyty 11/14 FT
- Edwards 18 punktów 9 zbiórek 5/13 z gry
- Jalen Williams 19 punktów 8 zbiórek 5 asyst 5 przechwytów
- Julius Randle 28 punktów 8 zbiórek 5/6 zza łuku
- ławka rezerwowych OKC 32 punkty przy 8/11 zza łuku (!)
- ławka Wolves: 26 punktów 5/29 zza łuku (!!)
Wolves potrzebują też opanować nerwy, grać bardziej cierpliwie. Dziś dali się sztucznie przyspieszyć. Nie egzekwowali, grali nerwowo, pod presją, niekiedy niewidzialną, bo znajdującą się wyłącznie w ich głowie. Myślicie, że dadzą radę?
Other NBA news
-> Nie znamy jeszcze tegorocznego MVP, ale poznaliśmy właśnie najlepsze piątki pierwszoroczniaków. NBA All-Rookie First Team: Stephon Castle, Zach Edey, Jaylen Wells, Alex Sarr, Zacharie Risacher. Second Team: Buzelis, Carrington, Clingan, Ware, Missi. Cieszę się, że bez podziału na pozycje. Dobre kandydatury, zasłużone.
-> DeMarcus Cousins powiedział co wiedział (oto jak odklejeni potrafią być czasem ludzie grający zawodowo w koszykówkę):
Ace Bailey to dla mnie numer jeden tegorocznego draftu (!!!) to chłopak który najwierniej przypomina Tracy’ego McGrady.
Nie uważam by Nico [Harrison, szef kadr Dallas Mavericks przyp. red.] zatrzymał pick draftu. Po wszystkim, co zostało powiedziane, z ich oknem na wygrywanie… nie uważam by zatrzymali wybór (…) widzieliśmy już bardziej szalone rzeczy.
Kevin Durant to dobra opcja dla Dallas za ich top pick. Mają trzyletnie okno na wygranie ligi. Cooper Flagg się w to okno nie wpisuje. Durant tak, więc absolutnie bym to pchnął.
Kogo wolałbym w drużynie Jalena Brunsona czy Lukę Doncica? Jalena! To oczywiste, jeden wciąż walczy, drugi jest dawno na wakacjach, o czym tu gadać.
Ode mnie: Boogie jest [xxx] silącym się na kontrowersję. Szkoda, że ominął go kontrakt życia, miał pecha, ale złego życia nie ma, więc trzymajcie go proszę z dala od social mediów. Powinni z Kendrickiem Perkinsem stanąć w szranki na „najlepszego” analityka sceny NBA.
Dobrego dnia wszystkim, czytamy się jutro. Może jeszcze nawet dzisiaj, zobaczymy. B










Ankieta: Kto za OKC plus, kto za Minny minus.
Co masz na mysli za? Komu kibicuje czy kogo obstawiam jako zwyciezce?
Kto komu kibicuje
Ankieta: kto za Knicks plus, kto za Indy minus.
Plus i minus to jedyne czym żyję….
Swoją drogą Admin byłoby świetnie gdyby w sekcji komentarzy pokazywały się zarówno plusy jak i minusy w komentarzu. Czasami jakiś komentarz ma np +2 i może to dawać złudne poczucie, że tylko dwie osoby zagłosowały, a w rzeczywistości może być 53 do 51. Jest szansa na takie usprawnienie na stronie? Pozdrawiam i dzięki za robotę którą robisz szczególnie w trakcie PO 😀
To ja też chciałbym koło nicku z dwie extra petardy 👯 i popieram przedmówce.
Nie wiem czy Wolves dadzą radę, ale miałem to samo spostrzeżenie w pierwszej i drugiej kwarcie ws SGA. Sędziowie po prostu nie sędziują równo w ich meczach ostatnio i dopóki to się nie zmieni to OKC będzie mistrzem bez wysiłku.
Boogie nie jest ,,analitykiem,, czy komentatorem, pytają go to odpowiada, może kontrowersyjnie ale proszę nie porównywać go do Kendricka Perkinsa bo ten to jest dno i dwa metry muły, łącznie z zarzutami że Embid nie dostaje MVP przez rasizm i całą kampanią na ten temat.
Gdzieś czytałem że Flagg rozmawiał z Bostonem
Czyżby Nico zrobił to znowu za takiego Browna? Jestem bardzo ciekawy
ta już widze jak biorą browna z ich poziomem rozegrania w tym momencie xD
mieli świetnego mańkuta, to go oddali…
Trzeba umieć kryć bez faulu. Czy to wina SGA, że jest szybszy i sprytniejszy niż obrońca?
Oglądasz mecze czy tylko 2-3min powtórki? Napierdxxx jest cały czas. Fizyczna gra i dużo niegeizdanych fauli. SGA wystarczy dotknąć i już jest gwizdek. Jak pozwalamy na ostrą grę to wszystkim tak samo.
100% racji Admin, tego nie da się oglądać. Te ciągłe wjazdy, następnie ruch w stronę obrońcy poruszającego się naturalnie, i gwizdek….
co gorsza, to nie działa w dwie strony, to jak sędziowie pozwalają „napastować” Edwardsa, czy wcześniej Jokicia(tutaj to momentami zapasy były, a nie koszykówka), to skandal….
Jak mnie irytuje Gobert. Nie mam pojęcia czemu on dostaje kasę za taką grę. Gostek nic nie potrafi!
Challenge często nie pomaga w kwestiach faulu. Większość z tych fauli na SGA nie powinno się gwizdać, ale jak już się gwizdnie, to zmienić bardzo ciężko.
Boże co za paskudne flopy SGA… zapatrzył się ewidentnie w LeBrona.
Właśnie przez ekspertów jak Perkins przestałem oglądać na programy/podcasty o NBA od ESPN i reszty. Wolę tutaj wbić poczytać coś mądrego.
Kibicuje okc ale te łatwe gwizdki dla SGA też mnie wkurzają.
Jak oni by mieli zdobyć mistrza przy takim gwizdaniu, to sorry
Ehhh niesamowity jest ten hejt na Shaia. Jakby jego 3 wymuszenia na mecz coś zmieniały w przypadku tego jak OKC blowoutuje kolejnych przeciwników. Na szczęście dziś w nocy zgarnia mvp a za pare tygodni pierścień i zamyka wszystkim mordy. Druga sprawa smieszy jak polscy janusze zawsze tesknia za latami 90 bo dziś nie ma obrony a pozniej placza, ze sedzia nie gwizdze bo potezny serb spotyka na swojej drodze Caruso i nie wie co robić B)
Nie oglądałem zbytnio meczów w regularnym sezonie więc myślałem że to taki hejt na SGA bo gra naprawdę dobrze nawet bez tych fauli.. natomiast po obejrzeniu całej serii z Nuggets i teraz tego meczu to średnio to wygląda.. jakiś czas temu po tym co robił Harden i inni liga miała gwizdać taki inicjowany przez gracza z piłką kontakt z nienaturalnym ruchem rzutowym jako faul ofensywny.. ale najwyraźniej wrócili do starego..
SGA to naciągacz jak kiedyś Harden, ale…. Minny ciepie te 3-ki jak Boston (50 w tym meczu), więc wygrywasz jak wpadają, „umierasz” jak nie wpadają. Run OKC z -10 na + 20, a ci walą te 3, miast wchodzić po kosz. Jak tak dalej będzie to 4-1, 4-2 dla OKC.
Już dawno temu pisałem o niefajnym stylu gry Shaia. W pełni się z Tobą zgadzam.
PS: Trochę mnie irytuje, że co jakiś czas musisz puścić jakąś uszczypliwość pod adresem Twoich adwersarzy.
Chłopie, zacznij to olewać, a będziesz szczęśliwszy..
Pytanie, czy to wina Shaia? Gra tak, jak sędziowie i przeciwnik pozwalają. Cały sezon zasadniczy był zachwyt nad OKC, że jak psy biegają za rywalem, nadeszły plyoffy i narracja się zmieniła, ale powtarzam – Shai wykorzystuje luki w sędziowaniu i do sędziów powinniśmy się sądzić, a nie do zawodnika. Ja bym też się kład na glebie po każdym wejściu pod kosz jakbym miał pewność, że będę rzucał osobiste.
Też mnie drażni flopujący SGA, ale lawina ceglanych trójek Minnesoty była jeszcze bardziej wku…jąca😎
Woles mieli szczęśliwą drabinkę w drodze do WCF a teraz są w imadle
z imadłem nie wygrasz
nie z M. Conely na PG
Cieszy procent i ilość za trzy OKC.
Czarno widzę perspektywy Wilków i pozostałych dwóch ekip ze wschodu.
Nie powiem gooo OKC bo im nie kibicuję.
ANT powinien dostać nakaz wjazdu na kosz za wszelką cenę. W ogóle z takimi warunkami koleś powinien mieć ciąg na kosz cały czas. Tu nie chodzi o dające więcej punktów trójki. Tu chodzi o chaos w obozie przeciwnika i o wyczerpywanie ich limitów fauli. I punkty przy okazji.
3Q by tak zagrał to w czwartej mają już sytuację czystą.
Ale ok, niech se tam grają jak chcą, bo kibicuję OKC. Tylko bym wolał, żeby jednak była jakaś historia tych finałów po drodze, żeby coś było warte zapamiętania.
W polskich juniorach na centrze:
– jak nie łapiesz piłki po podaniu, to trener robi ci suszarkę albo każe biegać samobójki,
– jak nie umiesz manewrów podkoszowych, to robisz co najwyżej manewry ławkowe,
– jak nie umiesz rzucać wolnych – to każą ci stukać, aż się nauczysz,
– jak nie umiesz rzucać za 3 – to wiedzą, że kariery to ty raczej już nie zrobisz…
W NBA jak grasz na centrze i wszystkiego tego też nie umiesz – to płacą ci 43,8 mln USD za sezon i wychodzisz w pierwszej piątce.
Oczy krwawią tę komedię oglądać…
Gdy jesteś DPOY to tak, pozwalają i płacą za to gruby hajs. Podobnie jak robisz 30 ppg, jak słabym obrońcą byś nie był, jakiś team da za to maxa 😉
Na boisko wchodzą Rudy „Drewno” Gobert, Anthony „Zbyt pewny siebie” Edwards oraz SGA AKA MVF (most valuable flopper). Jak z tego ma niby wyjść dobry mecz i jakiekolwiek widowisko.
Indiana i Nowy Jork, to będzie dobre. Finały wschód > finały zachód w ciemno.
> kozłujący piłkę gość kładzie na obrońcy drugą łapę, odpycha się, po kaskadersku wywraca albo wpina łapą pod ramię albo pachę, to nie tylko nie można tego nagradzać, ale to trzeba ograniczyć dla dobra widowiska.
Ale jak James robi to samo przez pół kariery to wszystko w porządku, trzeba się zachwycać. Co nie ? :))
W kwestii Brunson/Doncic Cousins ma absolutną rację. Też bym wolał walczaka z sercem do gry zamiast gwiazdorzącego płaczko pączusia.
No jak SGA tak chce sobie funkcjonować, to oby OKC nie wygrali w tym sezonie.
Uważam że bezapelacyjnie na miano MVP zasługuje Jokic a nie Shai. Ten drugi jest tylko marną kopią samego siebie jeszcze sprzed 2-3 lat a ostatnio jego występy tylko to potwierdzają
Shai nowym Hardenem, nie mogliby go poobijać trochę, gość waży 88 kg, wystawić na niego paru typów z ławki i wpuścić mu solidny wpi3rd0l, tu łokieć tam cepa, niech chociaż zapłaci za te gwizdki, inaczej Minnie nie zmienią narracji