NBA playoffs 2025: sensacja w Madison Square Garden | jak piorun z jasnego nieba!

35

Dzień dobry, dziś czwartek, o ile nic nie pomyliłem. W nocy dostaliśmy pierwszy finał wschodniej konferencji, a w nim cuda możliwe jedynie w NBA. 

Pacers 138 Knicks 135 [OT] [1-0]

Knicks mieli zwycięstwo w garści. Na dwie minuty i czterdzieści sekund przed końcem prowadzili CZTERNASTOMA punktami! Powiem więcej, zespoły przegrywające czternastoma (lub więcej) punktami na tak zaawansowanym etapie gry, dotąd w meczach NBA playoffs notowały bilans: 

0-970!!!

Ludzie, wyślijcie dziś totolotka, bo nocne zwycięstwo Pacers statystycznie było jak trafienie piątki. Boskie zrządzenie losu? 

  • 3:14 Aaron Nesmith za trzy
  • 2:39 Tyrese Haliburton za trzy
  • 2:04 Aaron Nesmith za trzy
  • 1:20 Pascal Siakam 1/2 rzutów wolnych
  • 0:51 Aaron Nesmith za trzy
  • 0:34 Aaron Nesmith za trzy
  • 0:22 Aaron Nesmith za trzy
  • 0:12 Aaron Nesmith 2/2 rzutów wolnych
  • 0:00 Tyrese Haliburton z siedmiu metrów na dogrywkę (palec na linii, dwa centymetry od zwycięstwa)

Ci goście przez ostatnie 194 sekundy meczu zdobyli 23 punkty. Punktowali w każdej możliwej akcji, tylko Siakam zostawił jeden punkt na linii rzutów wolnych. 

Jakby diabłu duszę zachłanną (pierścienia) zaprzedali. Diabelska energia, aura ich otaczała. Każda piłka, każda sytuacja sporna szła w ich stronę… Tyrese Haliburton i jego kompania mają w sobie coś, co poddaje w wątpliwość zdrowy rozsądek i zawodowe wybory. 

W ten sam sposób kładli psychicznie Giannisa i Milwaukee. Podobnie polecieli z Cleveland w drugiej rundzie. Dynamika ofensywy, szybkość i odporność pod presją Haliego, to jest sprawa wielce podejrzana. Chłop nie popełnia błędów, jakby w duszy grała mu muzyka, a piłką sterował faktycznie el diablo. Widzieliście ten rzut? Piłka wpadała na dwa razy, za pierwszym razem odbiła się ze trzy metry ponad obręcz!!!

Nie wiem jak Knicks zamierzają się z tego podnieść, to jest niebywała sytuacja. Zacięli się? Oni się wcale nie zacięli, przecież oni na przestrzeni ostatnich trzech minut sami zdobyli 9 punktów! Jalen Brunson forsował, Josh Hart się ślizgał po parkiecie, Towns oddychał rękawami. Po drugiej stronie trener Rick Carlisle miał nosa, aby zmęczonego totalnie Mylesa Turnera zastąpić Obi Toppinem. 

Ten w dogrywce był pierwszy przy obręczy, dobijał, z góry piłkę wsadzał. Oczywiście doliczony czas gry przyniósł kolejne „kontrowersje”. Knicks znów się chcieli oderwać, niechlubną końcówkę z pamięci wymazać, prowadzili czterema, Brunson wchodził pod kosz, zablokowany o tablicę. Czy był to błąd piłki opadającej? Zapewne tak, ale szatański gwizdek milczał, poszła kontra i Andrew Nembhard ultra trudną trójką z rogu znów wyrównał spotkanie. Była to siódma z rzędu celna trójka zespołu gości!!

Long story short, Knicks padli z wyczerpania, wkradły się błędy, niedociągnięcia. Mieli dwie super próby na remis, ale ani Brunson (43 punkty 5 asyst) ani Towns (35 punktów 12 zbiórk) nie trafili.

Haliburton (31 punktów 11 asyst) teatralnie trzymając dłonie na szyi imitował gest Reggiego Millera sprzed ponad trzydziestu laty! Komentujący spotkanie dziadzia Miller pękał z dumy, ach cóż to było za widowisko!

Lepiej, czy Wy wiecie, że Hali w tych playoffs zalicza 5/6 z gry w rzutach na remis bądź zwycięstwo? Zimny skurczysynek. Overrated? Być może, ale nie chcesz go widzieć z piłką w końcówce gdy staje naprzeciw Twojej ekipy. 

Knicks. Ci cholerni Knicks grali na czas, zamiast grać na zwycięstwo! Dwa razy zostawili Nesmithowi (30 punktów 8/9 zza łuku) otwarte pole do rzutu. Zbyt miękko przekazywali krycie. Nie wiem co się stało w szczególności OG Anunoby’emu, który przestał grać. Obserwował jak lecą trójki, nie złapał podania pod obręczą, spudłował rzut wolny, a na koniec fatalnie podał do Brunsona.

Brunson jest świetny w grze jeden na jeden, ale tak cholernie przewidywalny się staje atak Knicks w końcówce, że zęby bolą. Drybluje w miejscu, odcina chłopaków od piłki, prędzej czy później jest podwajany i pod presją zegara pojawia się problem. Głupio znów faulował! Dość powiedzieć, że cała szarża Knicks w czwartej kwarcie miała miejsce gdy Brunson siedział na ławce, a piłką sterował Deuce McBride. Piłka chodziła i to było piękne, podkoszowy duet Mitchell Robinson i Karl Anthony Towns dawał radę. Jestem więcej niż przekonany, że dowieźliby wynik. 

Jalen ma oczywiście wiele walorów, nerwy ze stali, jest pewny w końcówce, ale grając z pięcioma faulami dał Indianie wyraźny cel w ataku. Bili w niego przy każdej możliwej okazji, obrona się rozluźniła (Brunson nie bronił!) i efekt tego widzimy. Thibs wierny swoim rotacjom znów przegrał. 

Błędów popełnił oczywiście dużo więcej. Przy 34 sekundach do końca Knicks wciąż byli pięcioma do przodu i mieli posiadanie. Po jaką cholerę gnać do przodu (i w konsekwencji) stratę popełniać w czasie zaledwie 4 sekund?! Dlaczego nie doili zegara? Przecież gościom zostałoby dziesięć sekund na odrobienie pięciu oczek!!! Gdzie był trener, Brunson znów się podpalił… ech. 

No dobra, stracone okazje, ale wciąż mieli trzy punkty zaliczki… czy naprawdę trzeba było faulować od razu gdy tylko Pacers złapali piłkę? Dlaczego, po co tak wcześnie? Dlaczego wszystkie nerwowe sytuacje przytrafiły się właśnie Nowojorczykom, czy to klątwa? Już było dobrze, po ćwierćwieczu posuchy w Madison Square Garden zagościły sukcesy, koszykówka wielkiej rangi. Wszyscy gracze są zdrowi, lecieć chcą po tytuł, właśnie zdetronizowali zeszłorocznych mistrzów, i co? Koszykarscy bogowie pokazują im środkowy palec, hehe. 

Grupa typera

6-0. Gdyby wszystkie proponowane zdarzenia połączyć, kurs wyniósłby ponad trzydzieści. Jeśli graliście cokolwiek z poniższych, pochwalcie się! 

SGA oficjalnie MVP 2024/2025! 

-> Bez niespodzianek, Shai Gilgeous Alexander okrzyknięty został wczoraj oficjalnie Most Valuable Player sezonu 2024/2025. Dziękował żonie, a chłopakom z drużyny kupił zegarki luksusowej choć nieco przypałowej marki Rolex. Średnie SGA w tym sezonie wyniosły: 

  • 32.7 punktów (najwyższa średnia w lidze) 
  • 20.6 drives (piąty sezon z rzędu najwięcej w lidze)
  • 68-14 bilans zespołu (pierwszej miejsce w lidze)
  • 5.0 zbiórek 
  • 6.4 asyst
  • 1.7 przechwytów
  • 52% z gry 
  • 37.5% zza łuku 
  • 90% z linii rzutów wolnych 

SGA jest jak strzelecki automat, pewny i powtarzalny niezależnie od dnia i poziomu rywala:

  • 49/76 meczów przekroczone 30 punktów (64%)
  • 68/76 meczów przekroczone 25 oczek (89%)
  • 75/76 meczów przekroczone 20 oczek (99%)
  • najniższa zdobycz w tym sezonie to 18 punktów

Dobrego dnia wszystkim! Patronami odcinka byli…. tym razem nie było. Ty możesz zostać Patronem GWBA, poniżej właściwa ramka. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Neismith 11punktów w ciągu ostatnich 56sekund…….ogólnie 8/9 za 3pkt psycha 100punktów
    Absolutne koty zespół Indiany, wszyscy wydraftowani w tej dekadzie z niskich picków a grają tak że znów Finał Konferencji

    (42)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Koszykarscy Bayer Leverkusen. 😀 Ale fakt faktem taki rzut jak Haliego to ostatnio oglądaliśmy w meczu Toronto-Phila jak piłka tańczyła po rzucie Kawhi. 🔥

    (31)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nieco przypałowej marki Rolex 🤣🤣🤣

    Lepiej pisać o tym, na czym człowiek się zna. Można wiele zarzucić Rolexowi, ale nie to, że jest przypałowy.

    (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jest to jeden z najbardziej ruchanych zegarków luksusowych, właśnie kiedy się na nich nie znasz, a chcesz się lansować kupujesz nic innego jak Rolex. To jak noszenie ubrań z Guess albo Tommy H. Lepiej nie pisz o czymś na czym się nie znasz…

      (30)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Chłopie bzdury piszesz. Jestem na wszystkich grupach zegarkowych, forum kmziz i grupkach miłośników zegarków na whatsapp. Są tam kolekcjonerzy posiadający zegarki typu parmigiani, fp journe, lange itd, a najczęściej i tak noszą suba czy dj. To są niezniszczalne woly robocze. Generalnie widać, że nie siedzisz mocno w temacie tylko hejtujesz.

        (11)
        • Array ( )

          Jest tak luksusowy jak koniak Hennesy pity z lodem przez afroamerykańskiego artystę rapowego, z różowym rolls roycem w tle, otoczonego tłustymi dupskami równie opalonych lambadziar, krzyczących shieeeeeet i wyrywających sobie doczepy.

          (5)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Wielki znawco, to ja z chęcią poczytam o twojej kolekcji. Długo śledzę temat zegarków luksusowych i ludzi którzy mają niesamowite kolekcje. Nigdy nie brakuje u nich Rolexa i nigdy nie słyszałem żeby się ktoś źle o nich wypowiadał w przeciwieństwie do Hublot. Nie musisz od razu pisać do innych, że się nie znają. Masz prawo do swojej opinii jak każdy inny, ale przy wyrażaniu jej warto zachować jakieś człowieczeństwo, a nie od razu jechać po innych.

        (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja licze od poczatku na Pacers. Hali jak mowili najbardziej przereklamowany gracz. Zamkna usta hejterom. On i jego druzyna graja dalej,a reszta? Na wakacjach.
    Knicks dobrze graja,ale mental im siadl,bylo widac koncowke. Sam w szoku bylem,ze tego nie wygrali.
    Jeszcze ten rzut Haliego to im morale siadly. Licze na Pacers w Nba Finals 🙂

    (14)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Proszę stosować poprawną polszczyznę i zamiast błędnego „prowadzili czterema” należało użyć „prowadzili czteroma”.

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Chlopie autorze co ty się podniecasz tak przecież to dopiero pierwszy mecz! No nie wyszło gosciom z NY ale teraz może być juz tylko lepiej więc popchną to do przodu wspomnisz moje słowa.

    (-18)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tak jak Boston popchną NYK po pierwszym meczy gdy stracił w końcówce bodaj 20-sto paro punktowe prowadzenie ?

      (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      A co ma się nie podniecać. Jesteśmy w finałowej fazie sezonu, dostaliśmy wybitny mecz z niespotykaną wcześniej końcówką. Wchodziłbyś tu i czytał jakbyś dostał suche sprawozdanie na temat wyniku ?

      (44)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    I tak NY bardzo daleko zaszedł w playoffach jak na drużynę z tak dramatyczną obroną. Są zbyt chimeryczni żeby wygrywać. W latach 90-tych brakowało im ataku przy świetnej defensywie, teraz brakuje im obrony. Jak się tak dostaje w papę, to jest po serii.

    (-3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Po serii? Przecież to dopiero 1 mecz. Rok temu w podobnych okolicznościach przegrali Game5 z Sixers i 2 dni później skończyli serię. Ty jesteś tym kibicem Knicks, który najpierw życzył im porażki z Pistons, a potem blamażu z Celtics, bo Ci się ich trener nie podoba? Sorry koleś, ale takich kibiców nie potrzebujemy. GO KNICKS!

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Damn. Podobał się mnie ten mecz. THE Eastern Conference Finals > wcf.

    Kibicuje NYK, więc szkoda w xxx że to wypuścili, ale szanuję Indiane. Pięknie grają, props. Ktokolwiek wyjdzie z ECF będę kibicować w finałach, bo wolves, a tam bardziej shai

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    1. W sportach zespołowych uznane firmy, napakowane gwiazdami, świetnie zorganizowane – oglądasz zawsze z przyjemnością. W piłce nożnej to są te wszystkie Reale, Barcelony, Manchestery City, PSG, Bayerny.
    Ale od zawsze istniała jeszcze większa przyjemność kibica: oglądanie drużyny z drugiego szeregu, która ni stąd niz z owąd zaczyna grać jak natchniona – z polotem, luzem, fantazją, bezczelną odwagą gromią stare firmy. Jak sięgam pamięcią w Lidze Mistrzów były takie dwa kluby – oba w sezonie 2000-2001 r.: Leeds United z Markiem Viduką, Harrym Kewellem, Rio Ferdinandem, Allanem Smithem oraz Walencja z Pablo El Payaso Aimarem i Gaizką Mendietą. I tacy kupują twoje serce przynajmniej na ten sezon.
    2. „To, że Niemcy z bunkra – to twoja sztuczka? Franuś… ty ocaliłeś most, nas wszystkich… Franuś ty jesteś… Franulka! Z nieba nam spadłeś chłopaku!”. Gdybym umiał w AI, to podłożyłbym w tej scenie buźkę Ricka Carlisle’a zamiast Wirgiliusza Grynia, a Arona Nesmitha – w miejsce Mariana Kociniaka.
    3. Nie wiem, co będzie dalej, bo NBP playoffs to gra na adjustments – czyli NYK teraz się dostosują i G2 oraz następne mogą być inną historią. Ale bardzo chciałbym, żebyśmy dostali na dłużej dostali nowego Magica Johnsona i nowego Kawhi Leonarda, bo widzi mi się, że to jest teraz in the making.
    4. Strasznie wyrachowane granie Indiany na wynik. Kiedy ostatnio widzieliśmy naciskanie na piłkę niemal od każdego wznowienia i przez całe boisko? W NBA tego nie robią, nawet w playoffs (w Europie – standard). Zawsze uważałem w Stanach to za hołd złożony przez sport pieniądzom – bo kibice nie kupują biletów na mecz zawodowej ligi koszykówki, żeby oglądać jak obrońca przez pierwsze 10 sekund akcji szarpie rozgrywającego, często największą gwiazdę drużyny.
    5. W koszu są ważne różne walory. Drużynę składasz jak kucharz potrawę, a jednym z ważnych składników są fizole na skrzydle. Czyli 2-metrowe, sprawne, skoczne, wydolne chłopy (i oczywiście lepiej czarni niż biali) – od rąbania na boisku. Było tu wczoraj, że Gobert dostaje wagon siana, mimo że nie łapie piłki i nie rzuca, bo jest wielmożnym DPOY-em. W Indianie masz na tym stanowisku Nesmitha, Siakama i Toppina. No to popatrzmy – co chłopaki potrafią, jak chodzą na nogach, rzucają, bronią, egzekwują zagrywki. Paczka takich all-aroundów w jednej drużynie – to jest moc.
    6. I na koniec, sorry rozpisałem się, znam jeden film z akcją w Indianie – który z całego serca polecam. „The Judge / Sędzia” z genialnymi rolami Downeya Juniora i Duvalla. Pozycja obowiązkowa dla każdego ojca syna i syna ojca.

    Z fartem, everybody.

    (23)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pomyśleć że Nnesmith był wydrawtowany przez Boston. Jeśli dobrze pamiętam poszedł w wymianie za kurcze nie pamiętam nazwiska XD teraz w Portland chyba ten gość co na ławce/rozegraniu był W Boston co poszedł za Holidaya.

    (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktoś wie jaki był kurs na zwycięstwo Indiany przy tych 14 punktach straty w końcówce? Jak mniej niż 100 to buki niepoważne 😀

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Knicks przeje**li na własne życzenie. To już trzeci tak duży comeback Indiany w ostatniej minucie meczu.
    Ja chcę Indianę w Finałach. Super się ich ogląda, grają bez strachu i do końca.
    Brunon jest niesamowity ale to troché gra na jedno kopyto. W Indianie widać więcej gry zespołowej.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    „podaje w wątpliwość” – nie „poddaje”.

    Mecz był na żyletki. Gdyby nie te 6 trójek Nesmitha w 4 kwarcie (8/9 – 89%!! w całym meczu), to nie byłoby tematu dogrywki. Ten rzut Haliburtona na dogrywkę no też jakieś czary!! Rotacja, kąt, siła odbicia od obręczy – wtf!
    Ale jako Kibic Knicks cieszę się jak w poprzednim sezonie. Dla mnie oni już swoje zrobili. Walczyć i tak będą. A Indianę fajnie się ogląda.
    Drugi mecz to zupełnie nowa historia.

    (5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Przypominam, że Charlotte (tak tak znam geneze zmian franczyzy) w dniu draftu w 96 oddało Kobe Bryanta a w ’18 SGA. Do tego nigdy nie awansowali do choćby finałów konferencji.

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No i dobrze, bo pewnie teraz by z Lamello wygrywali po 30 meczów w sezonie i o MVP, czy finałach mógłby tylko pomarzyć.

      (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu