Shai i J-Dub nie pudłują, Thunder o krok od NBA Finals

Patronami dzisiejszego odcinka są T. Śmigiel, Piotr Janus, Marcin Opolski oraz Alan W, ja nazywam się Bartek Gajewski i myślę, że ciekawostka musi wjechać, co? Otóż nie wiem czy wiecie, ale Oklahoma City słynie z odbywających się tam targów bydła, a atrakcję turystyczną stanowi klimat Dzikiego Zachodu, czyli kowbojskie buty, kapelusze i tania whisky. Czytasz GWBA, czyli gwiazdy basketu i powiem Ci: fajnie, że wpadłeś.
Thunder 128 Wolves 126 [3-1]
To była szansa gospodarzy na wyrównanie serii i faktyczną walkę o NBA Finals. Mimo imponującej skuteczności rzutów trzypunktowych i kozackiej postawy graczy zadaniowych, nie potrafili powstrzymać napastliwych Thunder i tak oto wpadają w dołek 1-3. Obejrzeliśmy zupełnie szalone, bardzo ofensywne zawody, w których OKC do końca „grali swoje”, z wiarą we własny system i umiejętności, nie tylko liderów.
Anthony Edwards otrzymał ścisłą kuratelę, bez miejsca na przyspieszenie, sto procent podwojeń ilekroć próbował kozłować piłkę. Julius Randle to samo, choć tutaj trigger do podwojeń był inny: piłka w rękach oraz twarz zwrócona ku obręczy lub parcie tyłem, ale poniżej linii rzutów wolnych. Jeden i drugi wypadli blado, Thunder chcieli, aby o losach serii decydowali gracze funkcyjni Minnesoty i tak właśnie było.
Trener gości Mark Digneault żonglował ustawieniem jak wytrawny kuglarz. Na starcie gra dwoma środkowymi, później jednym naprzemiennie lub żadnym, z Jalenem Williamsem jako piątką. Poza tym temat był stały, wszelkie wjazdy podwajane, możliwie największy tłum obrońców wokół piłki i w polu trzech sekund kosztem otwarcia rogów parkietu, „weakside” momentami świeciło pustkami, trudno, tak było trzeba. Wolves kontrowali…
Trafienia z rogów parkietu Minnesoty:
- I kwarta: 4/5
- II kwarta: 2/4
- III kwarta: 3/3
- IV kwarta: 4/7
W sumie 13/19, czyli absolutny kosmos zważywszy stawkę meczu i ściskający za gardło stres.
- Jaden McDaniels 4/4 zza łuku z „zerówki”
- Mike Conley 3/3!
- Donte DiVincenzo 4/4!
- Nickeil Alexander Walker trafił 5/7 zza łuku w tym 2/4 z rogów
- nawet rookie Terrence Shannon Junior trafił 1/2
Do samego końca trwała batalia pod tytułem kto kogo przełamie. Goście podawali tempo, Wolves trzymali wynik. Rudy Gobert (13 punktów 9 zbiórek) aktywny pod atakowaną tablicą, dziewięć punktów zdobył z samych ponowień akcji, po dobitce.
Bolała nieporadność defensywna miejscowych:
- 40 punktów 9 zbiórek 10 asyst Shai Gilgeousa Alexandra
- 34 punkty 5 asysty Jalena Williamsa
- 21 punktów 7 zbiórek Cheta Holmgrena
Najbardziej ze wszystkiego zabolało jednak 21 strat, niekiedy całkowicie niewymuszonych. Energia i obrona tranzycji wyglądała świetnie, to wcale nie jest tak, że ich Thunder powieźli na otwartej przestrzeni, wręcz przeciwnie to Wilki wygrali 13:5 w punktach z kontry. Jednak błędy sprawiły, że Thunder oddali o jedenaście rzutów z gry więcej, co na dystansie 48 minut, przy tak wyrównanej walce miało niebagatelne, kluczowe znaczenie.
Zdziwiłem się, że Chris Finch pozwalał SGA grać jeden na jeden na szczycie parkietu. W trzecim meczu widziałem sto procent podwojeń przy akcjach pick and roll, tym razem Shai nie wołał o zasłony, zamiast tego dosłownie wchodził z piłką na piąty metr i rzucał. Osiem trafień naliczyłem spoza pola trzech sekund. Wolves sprawdzili jego kompetencje na półdystansie i się przejechali. J-Dub rzucał jeszcze lepiej. Mecz otworzył trzema trójkami, a gdy go stamtąd przegonili, polował nieco bliżej obręczy. 9/14 naliczyłem u niego spoza pola trzech sekund!
Na to dodajmy jeszcze manewrującego na piwocie, długiego jak filmy Tarantino, Cheta Holmgrena (3 bloki 2/4 zza łuku). Ten chłopak jest tym, na co liczyli Celtics sprowadzając Kristapsa Porzingisa. Twardym, żylastym obrońcą o rozpiętości ramion wynoszącej 229 centymetrów potrafiącym manewrować z piłką wokół obręcz oraz wyjść na obwód do rzutu. O ile jednak Łotysz zawiódł rok po roku, Holmgren mimo pechowego startu kariery (złamana stopa, pęknięty talerz biodrowy) zmierza ku pierwszemu tytułowi mistrzowskiemu. Jego wpływu na grę nie da się zmierzyć statystykami, zważywszy że nie jest pierwszą ani drugą opcją zespołu. Mówię o liczbie prób rzutowych jakie zastopował w obronie z pomocy, które odesłał samą obecnością, rzuty przed którymi zniechęcił rywali…
Biorąc to wszystko pod uwagę, oba zespoły dały sobie szanse na zwycięstwo, oba miały plan, który zdawał się funkcjonować. Oba liczyły na przełamanie, na spowolnienie u rywala, ale owo spowolnienie nigdy nie nadeszło. To było rozdanie „all-in” obie strony poszły frontalnie, zdecydowała mniejsza liczba błędów po stronie gości.
Na koniec smutna konstatacja. Ból, z jakim wiąże się bycie kibicem sportu w Minnesocie. Na przestrzeni ostatnich 27 sezonów lokalne kluby: Timberwolves, Vikings (NFL) Wild (NHL) i Twins (MLB) dziewięć razy walczyły w finałach konferencji (1998, 2000, 2002, 2003, 2004, 2009, 2017, 2024, 2025) i każdorazowo przegrywały.
Co będzie dalej? Wolves zapewne rzucą się na liderów, każą rzucać Dortowi (1/3 z gry) oleją Hartensteina, który nawet nie patrzy na obręcz. Tylko, że to wszystko za późno. Statek już odpłynął. Dziewiętnaście ofensywnych zbiórek Thunder przy wyraźnie mniejszym fizycznie składzie, również stanowi temat do dyskusji w obozie Minnesoty. Być może uda im się wyrwać jeszcze jeden mecz, ale margines błędu OKC na tym etapie jest zbyt wielki abyśmy mieli liczyć na niespodziankę, jak sądzicie?
Alex Caruso efektywnie kryjący Juliusa Randle (5 punktów 1/7 z gry)? Lepiej niż Draymond Green w półfinale z Golden State? Różnicę stanowi obecność rim protectora za plecami oraz układ defensywy. Randle zawiódł, oglądał jak koledzy trafiają i mentalnie przesiadł na fotel pasażera. Anthony Edwards to samo (16 punktów 1/7 zza łuku 6 asyst). Z nim jest temat taki, że jak czuje, że mu nie idzie, nie woła o piłkę. Genialny trzeci mecz, dziś zniknął.
Czy powinniśmy go wyszydzać, wyśmiać porównania do Jordana i tak dalej? ANT ma 23 lata. Shai w jego wieku grał o marchewkę, Thunder zaliczali bilans 21-61! Jordan w wieku 23 lat przegrywał 0-3 w pierwszej rundzie z Bostonem. O najwyższe laury grał dopiero 2-3 lata później, podobnie jak dzisiejszy SGA, a więc? Dwa lata z rzędu finał konferencji, chyba nie jest źle, co?
Other NBA news
-> występ Aarona Nesmitha dzisiejszej nocy stoi pod znakiem zapytania, w trzecim meczu zawodnik podkręcił kostkę, stracił dwanaście minut meczu, a Knicks w tym czasie ograli Indianę dwunastoma punktami. Biorąc pod uwagę jak kiepsko w tej serii wygląda Bennedict Mathurin, wszelkie ograniczenie ruchowe Nesmitha może być dla Pacers bardziej odczuwalne, niż się ludziom wydaje.
-> Chris Paul nie wróci do zespołu San Antonio Spurs, o sportowej emeryturze nie ma mowy, więc spodziewajmy się dołączenie do któregoś z klubów ze ścisłego świecznika. Wiecie jak jest, gdziekolwiek pojawia się CP3, zespół robi postęp w tabeli. Prześledźcie dwadzieścia lat kariery faceta i sami oceńcie. Spurs mają wybitnie ciekawą sytuację kadrową, której losy spoczywają na zdrowiu Victora Wembanymany oraz drugim numerze draftu, który szczęśliwie wylosowali.
-> Dallas Mavericks, którzy szykują się do szturmu w rankingach mają przepych na pozycjach podkoszowych oraz borykają się z kontuzją Kyrie Irvinga. W oczekiwaniu na powrót Uncle Drew sensownym jest wystaranie się o zastępstwo, solidnego gościa na piłce. Szczególnie zainteresowani są takimi nazwiskami jak Jrue Holiday, Lonzo Ball oraz wspomniany wyżej Chris Paul. Wszystkie trzy kandydatury mi się podobają. Życzę tej organizacji i jej kibicom jak najlepiej, sporo ostatnio przeszli. Cooper Flagg będzie kotem tak czy inaczej.
Ciekawie na temat Flagga mówił niedawno Mike Krzyżewski, wieloletni trener Duke Blue Devils, zwłaszcza w kontekście byłego podopiecznego Jasona Tatuma:
Nie sądzę aby to porównanie było trafne. Obaj są podobnego wzrostu, Copper może być nieco wyższy i prawdopodobnie wciąż rośnie. Jayson bardzo rozwinął się strzelecko na przestrzeni lat, to oczywiste. Cooper wydaje mi się pójdzie w nieco inną stronę. On jest bardzo silny, jego nogi są niebywale mocne. Jest naturalnie obdarzony atletycznie, do tego ma odpowiednie nastawienie mentalne. To będzie wybitna, uniwersalna postać [Krzyzewski]
Łatwo jest rzucać tego rodzaju hasła i zabrzmię teraz pewnie jak Czesiek, ale jeśli obędzie się bez kontuzji, Flagg za parę lat zje Tatuma razem z butami. Jest większy, bardziej wszechstronny, bardziej agresywny, lepszy w obronie. Trzymam kciuki. Dobrego dnia! B










Chryste ale ciężary z tą Minny. Ale ważne, że z happy endem. Trzeba skończyć temat w nastęnym meczu u siebie. Proszę tylko o ten rok, trzeba wykorzystać że obecne kontrakty trwają i jest dobry skład. Potem może być 10 lat suchych jak dla mnie. Jeden tytuł i spokój ok możemy się tak umówić? 😉 A Minny jeszcze wygra w najbliższych latach, życzę im tego z całego serca, pewnie z kimkolwiek innym by nie grali to byłbym za nimi. Kurde ogólnie w tych finałach wszystkie cztery drużyny można darzyć sympatią, dla postronnego kibica to muszą być wspaniałe PO bez Celtics i Lakers 😉
No może mają szanse nawet na dwa tytuły z rzędu chłopaki z OKC, ale potem się okaże, że Holmgrenowi, Williamsowi, Dortowi i jakiemuś innemu Caruso trzeba zapłacić znacznie więcej i się posypie skład. Zawsze tak było, więc tym większy szacunek za podwójny threepeat byków trzydzieści lat temu.
@Grx
Bulls zazwyczaj mieli najwyższy budżet w lidze pomimo legendarnie niskiej umowy Pippena, którego bardzo niekorzystna umowa pozwalała na budowę potężnego składu
Mają sporo picków więc ubytki będą mieć skąd uzupełnić.
Czy dobrze liczę, że wszystkie drużyny które jeszcze grają mają po jednym zawodniku z pierścieniem?
Koszykarskiego honoru stanu bronią dziewczyny z Minnesota Lynx…miedzy 2011 a 2017 6 finałów WNBA (tylko w 2014 ich nie było) z tego 4 wygrane (czyli takie damskie GSW) , z takimi gwiazdami na pokładzie jak Seimone Augustus, Maya Moore (czyli babcia z serii filmo-reklam Pepsi z Uncle Drew), Lindsay Whalen, Rebekkah Brunson, Sylvia Fowles (wszystkie mają zastrzeżone numery)…ostatni pobyt w finale rok temu i przegrana z New York Liberty Sabriny Ionescu (pierwszy tytuł dla Liberty, po 5 porażkach w finale, a grają w lidze od 1997)
Jak oglądam taki mecz jak G4 OKC@MIN w porównaniu do G3, to zawsze przypomina mi się komentarz mojej matki, kibica siatkówki, kiedy Polacy po przegranym pierwszym secie wygrywają drugiego seta:
– A to nie mogli tak grać wcześniej?!
:-)))
Szkoda Nesmitha i Pacers – jego brak teraz i oszczędzanie się w późniejszych meczach wypaczy serię identycznie jak kłopoty Jimmiego Butlera. Kostka u koszykarza to straszny syf.
Nesmith gra normalnie cały czas, nic mu nie jest, więc nie wymyślaj głupot!
Gdyby Cooper mógł się uczyć BBQ u boku Luki to byłoby niezłe kombo. No ale układ był inny… 1 pick za Lukę do LA, prawda panie Silverze?
Tępota w społeczeństwie to niestety temat postępowy.
Oficjalnie Ant to Jordan z TEMU. 16 pkt i tylko 13 rzutów. MJ’a nawet nie widać na horyzoncie. Ant nie ma podjazdu.
Dildos ze swoimi niedającymi się lubić ruchami ciała zdobędzie chyba mistrza. Jest skuteczny itd ale jego tzw. plastyka gry jest brzydka dla oka. Mnie on kompletnie nie porywa. Jakie czasy taki MVP.
Wszystko pięknie tylko co mnie interesuje NFL NHL MLB?? Daruj sobie proszę te niemające znaczenia wstawki i pisz wyłącznie o NBA! Peace!
Mnie np. zainteresowało. Daruj sobie, proszę, te niemające znaczenia komentarze i wyłącz się, nie pisz nic. Pokój.
NFL i MLB w stanach jest bardziej popularne niż NBA więc warto było znac te wzmiankę o Minny
Może będę nudny, ale Mike Conley w każdym meczu tej serii miał dodatnie +- i nawet nie wychodzi na czwartą kwartę, a zamiast tego jest diVincenzo, który przy tak siedzącej mu trójce i tak jest -7, bo poza catch-and-shoot jest niegrywalny, a odcinając Anta Oklahoma zmusza go do gry z piłką i nie wyrabia mu procesor. Mike nawet w obronie dawał radę (blok na Williamsie) i nie wiem czy to ja patrzę na to w zbytnim uproszczeniu czy Finch sam siebie ogrywa, bo poza sporymi minutami dla NWA to mam wrażenie, że w ogóle nie korzysta z tego co działa, a uparcie wraca do planu, który miał przed serią, który się ewidentnie nie sprawdza…
Edwards z tym swoim rozumem, a raczej rozumkiem, nie doprowadzi raczej swojej drużyny
do mistrzostwa. I teraz , i w ciągu najbliższych 12 lat.
Już był jeden Flagg… kto pamięta jeszcze Ben S i cała narracje na wejściu?
Liga rozwija się przez dopływ graczy w drafcie
OKC mają duże zasoby wyborów w nadchodzących latach i mogą poza SGA i Holmgrenem odpuszczać każdego idącego po kasę może nawet za nowe wybory jak było w przypadku PG.
Oczywiście warto dodać, że wstawki typu „ciekawostki z czapy” nie przysłonią jakże marnej jakości publikowanych tutaj treści.
Karl-Anthony Towns w meczu finałów konferencji oddaje tylko 2 rzuty za trzy? Serio? To jest jakieś niewiarygodnie nieporozumienie.
Owszem, Pacers bardzo pracują aby mu trójkę odebrać, ale to nie jest wytłumaczenie, pick and roll z Brunsonem miał być nie do zatrzymania, jest nie do oglądania.