NBA playoffs: scenariusz i reżyseria, Knicks in seven!

Oddałbym statuetkę Oskara, żeby tylko Knicks sięgnęli po mistrzowski tytuł [Spike Lee]
Fakt faktem, nie ma bardziej lojalnego fana NYK niż nowojorski reżyser, od niepamiętnych czasów przesiadujący w pierwszych rzędach Madison Square Garden. Knicks mistrzowskiego tytułu nie zdobędą, ale dziś w nocy dali swoim kibicom powody do mruczenia…

Pacers 94 Knicks 111 [3-2]
W dalszym ciągu Knickerbockers wydają się stać przed niemożliwym zadaniem, ale nie takie cuda już się w NBA zdarzały. Kto oglądał piąty mecz minionej nocy, ten pewności mieć nie może…
- kasa
- sędziowie
- scenariusze
W niedawnym artykule w Forbesie przeczytałem, że w zeszłym roku spółka Madison Square Garden Sports Corp, do której należą Knicks oraz hokeiści Rangers, uzyskała (ekstra) 71.8 milionów dolarów przychodu wynikającego z udziału klubów w playoffs. Knicks zagrali siedem a Rangers osiem meczów przed własną publicznością. Jeśli dobrze liczę, będzie to średnio 4.8 miliona dolarów zarobku za każdy mecz playoffs rozgrywany w MSG.
Dziwicie się, że serie są przedłużane, że kolejnym zespołom naprzemiennie wydaje się „brakować energii”, a trenerzy wyglądają jakby się z własnym siusiakem na łby zamienili? Bramka, reklamodawcy, sprzęt, żarcie, prawa telewizyjne, to są zarobki, o jakich nam się nie śniło.
Nagle okazuje się, że Jalen Brunson (32 punkty 5 zbiórek 5 asyst 12/18 z gry) ma na sobie jedynie pozorowane krycie na starcie meczu. Zmiana to porażająca, niezrozumiała, aż chce się krzyknąć „co jest”? JB z łatwością dochodzi do piłki, do pozycji rzutowej, trafia pierwsze cztery czy pięć prób, nie pamiętam. Po drugiej stronie Tyrese Haliburton, gwiazda poprzedniego meczu, znika (2/7 z gry) nawet nie patrzy na kosz. Jest atakowany, napastowany, zgadza się na wycięcie. Stoi na skrzydle kciukiem grzebie we własnym tyłku.
Hali wygląda jak junior, w oczach nie świeci blask, jakby ktoś mu zgasił światło. Myles Turner ręce ma związane przez sędziów, każdy ruch to czekające na odgwizdanie przewinienie. Migał się od rzutów, przerywał kozioł w najgłupszych momentach. Karl Anthony Towns (24 punkty 13 zbiórek 10/20 z gry) pakuje w chłopaków cielsko, ci się rozsuwają jak drzwi w centrum handlowym. Pascal Siakam przestrzeni ma najwięcej, ale dziwnym zrządzeniem losu zapomina jak się rzuca, każda piłka leci po skosie, w lewo, w prawo, trafia w korzeń, rzuty wolne też na poziomie 50%. Nembhard boi się własnego cienia w ataku, kompletnie nieprzydatny, Aaron Nesmith kolejne tróje z otwartych pozycji wali twardo na obręcz, ale nigdy w jej środek.
Rick Carlisle szybko się reflektuje, rzuca na boisko rezerwowych i patrzy jak szarpią się z gospodarzami. Widać jak na dłoni, że to zmiennicy występują dziś w głównych rolach w obozie Pacers, serio? Bennedict Mathurin w roli pierwszej opcji (23 punkty 9 zbiórek) obok uliczny grajek TJ McConnell (kolejny raz wniósł chaos i straty) oraz Obi Toppin, który jest owszem atletyczny, ale w obronie wygląda jak ta kukła co ją się wsadza do pojazdu podczas testów zderzeniowych. Faul przy celnej trójce, po błędzie decyzyjnym, to boli, bo moment był kluczowy, były nadzieje na zawiązanie dystansu, na mecz.
Knicks robią co chcą, Brunson i Towns grają izolacje na 70% skuteczności. Tu i tam z bliskiego półdystansu dorzuci coś Mikal Bridges (12 punktów 5 asyst 6/12 z gry). Nagle agresywna obrona na piłce (tutaj props największy dla NYK) paraliżuje Indianę, goście są spięci i w dyskomforcie. Boją się oddawać rzuty, jeden przez drugiego nie chcą brać na siebie odpowiedzialności. Co ich nagle ugryzło?
Sędziowie? Towns odpychający znajdującego się w powietrzu Toppina – brak gwizdka. Siakam po pump fejku dostaje szlaban przez ręce – brak gwizdka. Wielki Mitchell Robinson wydaje się być owiany nimbem nietykalności, hehe. Delikatne popchnięcie na rozpęd dostali Knicks, tu i tam poszła drobna pomoc ze strony arbitrów i nagle Pacers stracili cały swój walor. Na początku wyścig trwał o to, który ze środkowych prędzej złapie trzy faule: Towns czy Turner. Wygrał w cuglach ten drugi, heh. KAT to w ogóle jest klucz tej serii po stronie nowojorskiej.
Fizyczność, chamskie momentami upychanie się pod kosz, brudny basket nasączony izolacjami. Nie cierpię brandu koszykówki, jaką serwują nam obecnie Knicks, nie mam przyjemności z ich oglądania i chciałbym, aby ta seria się już zakończyła. Sęk w tym, że fani w MSG są tak spragnieni sukcesów, że wezmą wszystko, byle jak i gdzie, ale ma być do przodu. Otwierający cytat mówi wszystko.
„Knicks in seven”
Chciałbym być obiektywny i nie mydlić nikomu oczu. W nocy miałem wrażenie, że biorę udział w spektaklu, który ma z góry ułożony scenariusz i tak chyba było. Ktoś powie, Pacers chcą to skończyć u siebie, że tam też są wpływy z bramki, sprzedaje się piwo, jerseye, hot-dogi… i pewnie będzie miał rację.
Ja już jestem cały głupi gdy myślę o tej serii. Serii, w której się nic nie zgadza. Jestem tak głupi jak ten uczestnik gry w kółko i krzyżyk:
Wczoraj czteropunktowym faworytem bukmacherów byli Knicks, jutro cztery punkty przewagi przyznaje się Indianie, to się nie klei. Tu względy sportowe naprawdę wydają się schodzić na dalszy plan. Spike Lee to rozumie, bo to jego branża. Sęk w tym, że scenariusz kolejnych meczów NBA playoffs jest ściślej strzeżony niż ostatnie odcinki serialu Gry o Tron. Emocjonujemy się, statystyki przywołujemy, a tu może być Game 7!

Wyobrażacie sobie? Siódmy mecz w Madison Square Garden o wejście do NBA Finals to dziesiątki, setki tysięcy dolarów na dziesiątkach kont bankowych. Jeden mecz i (w naszych realiach) jesteś ustawiony na całe życie. Tylko tak, pamiętacie „nerwowy uśmieszek” SGA po porażce z Denver? To teraz popatrzcie na to:
Statystyki
- Knicks oddali o 15 rzutów więcej
- pole trzech sekund wygrali różnicą 60:34
- Pacers popełnili 20 strat
- Turner, Nembhard, McConnell Mathurin minimum 3 straty każdy
- liderzy: Haliburton 2/7 z gry vs Brunson 12/18 z gry
I co Wy na to? Starterzy Indiany podeszli do tego spotkania jak do sparingu z Washington Wizards w pre-season. Hmmm. Patronami dzisiejszego odcinka są: Rafał Kownacki, Aleksander Olejczuk oraz Bartek Mierzwicki. Moje uszanowanie, Panowie! B










Chcesz powiedzieć że to jest ustawione pod NYK? Że Łysy Adam nie chce aby mistrzostwo zdobyła drużyna z „małego rynku”?
Imho nyk zaraz odpadną i nici z teorii, ale zobaczymy
Chodziło raczej o pompowanie serii, żeby za szybko się nie skończyła, a nie, że na siłę przepchną NYK ;-)
Może foliarz jeszcze wyjaśni z jakiego powodu Knicks nie byli pchani przez poprzednie lata, bo przecież od zawsze wiadomo że bilety są drogie i zarabiają tam duże pieniądze, czy na to się już przymyka oko, bo nie pasuje do narracji?
To jest równie głupia teoria spiskowa co z zabójczym G5 i nieistnieniem covida.
Jesteś na prawdę aż tak głupi?
Wcześniej KNICKS nie miało argumentu sportowego a teraz można śmiało się pod niego podpiąć.
Chyba naiwny mały koszykarz w środku mnie chciałby aby to nie była prawda, ale pewnie jest sporo racji w tym co piszesz…
A ten foliarz znowu wykrył spisek, nie mogę XDDDDD
A C-19 i szczypawki, to były legitne 🫡
Bo kasa rządzi ale na pewno w przypadku c19 tak nie było. Tam chodziło wyłącznie w wasze dobro i zdrowie xd
Każdy kto łyknął tą narrację to pelikan ale uga buga wiadomo antyszczepy to plaskoziemcy i foliarze lmfao
A koniec końców foliarzami okazali ci najmundrzejsi
Współczuję braku rozumu każdemu, kto nie wierzy w covid. Ale jeszcze bardziej współczuję ludziom, którzy wokół takich osób żyją. No ale jest jak jest. Do tego bardzo mnie bawi kiedy „obudzeni sceptycy” śmieją się z ludzi „wierzących w TE historie”. Zupełnie jakby oni sami nie wierzyli w inne, dużo mniej wiarygodne historie.
Jeden gość w moim wieku, w czasie covidu (mieliśmy wtedy po 37 lat) powiedział mi, że pandemia to bzdura, że rząd to wymyślił. To mu mówię, że w takim razie jak to się stało, że miałem covid. Pyta co mi było. Odpowiadam, że normalne grypowe objawy, ale straciłem też smak na tydzień i węch na ponad pół roku. Na co ten, że „w pewnym wieku zmysły zanikają”! Jasne, w podeszłym wieku 37 lat ludziom zanikają zmysły. Łatwiej w to uwierzyć niż w to, że panuje choroba, która, tak się składa, charakteryzuje się dokładnie takimi objawami? No kretynizm level maks, ale, ponownie- jest jak jest.
Współczuję że nie zrozumiałeś zupełnie ocb tak się na tym srovidzie zafiksowałeś iż czytanie ze zrozumieniem najwidoczniej w parze nie poszło tym razem lol
A tak na marginesie to nie kwestia wiary
Jaki foliarz? Czemu go obrażasz ?
Oj tam oj tam… przyglądanie się temu co za kurtyną, może być niestrawne ( dlatego lepiej nie wiedzieć, jak robi się parówki i politykę). OKC weźmie tytuł w tym roku… z kimkolwiek się spotkają.
Pomimo , że jestem za Indianą w tej serii nie uważam żeby to był ustawiony mecz. Gwizdki może ciut stronnicze , ale tak często jest przy swojej publice i przegrywając. Indiana bardzo pasywnie zagrała , Hali nawet nie chciał rzucać , reszta bardzo niepewne te rzuty. Knicksi mniej live ball turnovers i gorzej napędzona tranzycja Pacers. Jakby mecz był wyrównany, to można się spinać o te kilka gwizdków. I tak to nic w porównaniu co dostaje SGA …
A ci dalej o SGA. Człowieku w tej serii było 5 gier, tylko w pierwszej miał kilka bonusowych gwizdków. Dotknij trawy.
„Wake up my friends there’s some things that you have to know…
The world’s a stage and they’re putting on a magic show” ODD TV
Oglądałem to w nocy dość uważnie, sędziowanie to był nieśmieszny żart, kilka bezpośrednio następujących po sobie akcji, gdzie Knicksom gwiżdże się to, co przed 6 sekundami nie gwizdnęło się Indianie. KAT ładujący się nawet nie cielskiem, a z buta w obrońcę jak jakiś paralityczny kung fu panda – kopie gości po kroczu , i nic. Mam wrażenie, że Indiana widząc ten cyrk postanowiła nie kopać się z koniem, bo i po co, nie było sensu. Żeby nie było, że nieobiektywnie – kibicuje Knicksom, ale litości ludzie, to jest kpina.
Też momentami mam wrażenie, że pompuje się na siłę serie, faktycznie podobnie było z Denver – OKC.
czyli nie jestem sam, to cieszy, dzięki!
Dość mocno tendecyjny artykuł dziś – nie dostaliśmy opisu meczu tylko teorie spiskową :/ nie chce się wierzyć żeby gwizdki to były największe highlightsy tego meczu
A może po prostu to o czym Admin sam wielokrotnie? Zmęczenie mentalne seria, świadomość przewagi 3-1 w serii spowodowała rozluźnienie 'członków’ w Indianie?
Mają 6 mecz u siebie, przy przewadze 3-2, taki scenariusz przed rozpoczęciem serii wzięli by z pocałowaniem ręki.
Cieszmy się zatem że w weekend czeka nas mecz o Finały NBA I każdy na spokojnie powinien mieć czas to obejrzeć po Finale Ligi mistrzów
Pozdrówki wariaty
Od dawna uważam, że cały ten show jest zarządzany przez gwizdki sędziów. Nie może być serii 4-0 bo to jest strata pieniędzy dla biznesu. Tam nawet nikt nie musi dzwonić nigdzie,każdy to wie więc sędziowie robią swoje, gracze też wiedzą co i jak więc się nie wysilaj w meczu który mają przegrać a liga i właściciele liczą kasę. Indy in 6.
Na Indiane jest prosty sposób… grać, wbijać się pod kosz i tam Pacers leżą!
Turner to żenada…. typ jest centrem o takich zasiegach, a on po 2-3 zbiórki na mecz ma 🤣 Towns robi z nim co chce pod koszem, Brunson tak samo ogrywa go jak pionka.
Uważam że za dużo osób byłoby zaangażowanych w takie ustawienie meczu jak piszesz. Po za tym częstoo gracze nie ogarniają wielu prostych spraw, nie trzymają języka za zębami, to się nie klei… Sędziowie , owszem ale w tym meczu to nawet nie dorastali do pięt temu, co działo się w Okc- Denver. Po prostu Indianie mniej zależało, byli bardziej zmęczeni, osiedli na laurach, jest mnóstwo powodów. Ja cieszę się, bo ta seria jest fajna choć ciężko mu się ogląda KATa. Pozdrawiam i dziękuję za artykuł.
Daleki jestem od tej teorii spiskowej, Indiana przygasła, zamrygała na moment jak OKC z Wolves. W następnym spotkaniu moim zdaniem rozjarzy się pełnym blaskiem.
Seria jest dla nich wymagająca. Przy całej mojej sympatii do NYK chyba game 7 nie będzie i nici z tych spiskow. Swoją drogą lepiej też dla widowiska w finale NBA.
NYK lubią odrabiać straty, walczyć, więc eliminaton game to dla nich woda na młyn. Ale tym nowojorskim zombie imho pary nie starczy. Chyba ostatni ich zryw (powtarzam jestem kibicem). Gwizdki latają raz w jedną stronę raz w drugą. OKC vs DEN też było też grubo gwizdane dla Szeja, a Caruso szarpiący jokera był przez sędziów niezauważalny. To jest xxxx aspekt, może w pewnym stopniu regulowany ale w centralne sterowanie nie wierzę jak w deal luka-nico-silver-flagg. Może to myślenie życzeniowe i się mylę ale cóż 🌝
Sorry admin za niecenzuralne (ale już ocenzurowane) słownictwo
Sorry, pierwszy raz piszę komentarz ale żenujący artykuł. Poprzedni mecz był niemal identyczny jeśli chodzi o sędziowanie ale z delikatnie lepszym traktowaniem Indiany. Taaak NBA mega pomaga Knicks, że po 25 latach pierwszy raz są w finałach konferencji. Lubiłem tu zaglądać, ale dzisiaj był ostatni raz.
Pierwszy ostatni zawsze nigdy xd
to nie lotnisko nie musisz ogłaszać odlotu hahha
Skoro już jesteśmy przy foliarskich teoriach. W zeszłorocznych finałach Celtics podłożyli się Mavsom w G4 żeby móc świętować mistrzostwo w TD Garden. Podobna sytuacja, przez pierwsze 3 mecze grali koncert a tu nagle jakby zapomnieli jak się gra w jednym meczu by w następnym ponownie na luzie pyknąć Mavs.
Nie dotrwałem do połowy meczu. Gwizdki były tak stronnicze że nie dało się na to patrzeć. Kpina z kibiców i ze sportu. Od dawna mówi się że sędziowanie staje się coraz większym problemem, a ten mecz można puszczać jako koronny dowód w sprawie. Fajnie że w playoff pozwolono na większy kontakt fizyczny i nie gwiżdżą już byle dotknięcia (Choć niektórzy wymuszacze jak SGA wciąż mają się dobrze), ale to musi działać w obie strony. A tutaj nawet fani Nowego Yorku muszą przyznać że sędziowanie nie było obustronnie jednakowe.
Druga sprawa to gra Townsa. Przecież chłop wchodzi w tryb czołgu i taranuje wszystko na swojej drodze, tam się prosiło o podstawienie się pod szarże i wyfaulowanie chłopa. Jeszcze ta mina zbitego psa i krzyk po każdej akcji domagając się gwizdka. Oczy krwawiły od tego „spektaklu”.
Paskudny mecz, dający tylko paliwo dla teorii spiskowych i zmuszający do refleksji, czy warto dalej emocjonować się czymś co, może być, z góry wyreżyserowane.
Pewnie że nie muszę, ale chcę , tan artykuł wali „foliarzem :P”
W zeszłych finałach pisałem, że Boston przegra mecz z Dallas ponieważ chcieli podnieść trofeum u siebie. Uważam, że to samo będzie w Indianie. Mogę się jednak oczywiście mylić. Jestem tym co postawił na mistrzostwo Indiany jednak patrząc na to jak promowany jest teraz SGA być może na twarz ligi to raczej OKC zostaną mistrzami.
Ps Admin przy odlocie dałem Ci plusa, mimo to strona zrozumiała to jako minus
A Ty Bartku dalej wątpisz że Luka miał iść do L.A w zamian za Coopera😀 chłopie przecież to „ryneczek Lidla”wałki koszykarzy u buka to pikuś prawdziwe lody są u Silvera xd jak kiedyś u Puffa
Nie będę wypowiadał się na Twój temat, Admin, bo Cię nie znam. A teorie spiskowe są fajne – sam kiedyś namiętnie czytałem „Skandale”.
I tak, sędziowanie w tym meczu było żartem – piszę to jako kibic Knicks (in 7! we trust!:). Tak samo jak w prawie połowie meczów, które obejrzałem w tych Play-Off (czyli wyjdzie ze 30 transmisji live).
Sam pisałeś, że sędziowanie nie jest równe – interpretacja faulu bywała raz w jedną, raz w drugą stronę.
Życie. Jeden policjant machnie ręką, jak coś tam zmajstrujesz na drodze, drugi się dowali. Spisek?
To zrzucenie winy za wygląd świata jest łatwy, widząc wszędzie wałki. Nie to, że ich nie ma.
Ale martwi mnie to, że jesteś, Panie Bartku, blisko tych „kibiców”, którzy wyrzygują się na forach, a niektórzy nawet bezpośrednio do sportowca, bo ten przegrał mecz. Obstawili mecz „jedynki” z jakimś tam no-name’m i jak nie poszło po ich myśli, to od razu wałek im się pojawia w głowie.
Wszędzie wałki.
Wybory – wałek.
Opinie naukowców – wałek.
Zła prognoza pogody – wałek.
1,8% – wałek.
Mecze w MSG reperujące budżet to też wałek – huk z tym, że teorią można było sobie podetrzeć przez ostatnich 25 lat, ale na pewno wałek.
Tym, którzy wszędzie wietrzą spiski, polecam więcej sprawczości w życiu. I refleksji. Wszystko, co osiągnęliście w życiu, zawdzięczacie sobie. Może czasem coś zdobyliście przez zbieg okoliczności, szczęście, znajomości – jak zwał, tak zwał – to by się nie obroniło, gdyby nie to, kim jesteście, co wiecie, co umiecie.
A jeśli nie myślimy w ten sposób, to faktycznie – koszykarze realizują większy plan, wraz z władzami klubów, ligi, broadcasterami, sponsorami, dziennikarzami i Watykanem, bo bez boskiej pomocy ktoś mógłby sypnąć.
Na szczęście, mamy Pana, Panie Bartku, który złapał trop i ujawnił ten przekręt.
Wy na tym portalu uwielbiacie teorie spiskowe. Tu ustawiony Draft, tam symulka Tatuma z kontuzją. Teraz reżyseria meczów play-off… Ehm….
Każdy kto uprawiam sport wie, że najgorsze jest kombinowanie, bo może to odwrócić się przeciwko Tobie. Zawsze trzeba walczyć o wygraną. Przegrajmy mecz na wyjeździe a potem wygrywamy u siebie i mamy finał? Ryzykowne patrząc jakie tam pieniądze są obracane i że ten plan nie jest do końca pewny. Indiana też chce wygrać, też chcą finału. Każdy chce.
Prędzej uwierzę że Pacers stracili po pierwszej połowie ducha walki, sfrustrowani faktycznie nie gwizdaniem fauli w podobnych sytuacjach więc po co bić się z koniem? Niech ławka nabiera doświadczenia, zmęczą NYK a starterzy odpoczywają na 6 mecz. W 3 kwarcie już było po meczu. NYK zagrał poprostu to co potrafi, twardo w defensywie i to był bardzo dobry mecz w ich wykonaniu. Dość powiedzieć że w NYK zagrało 11 graczy co jest chyba rekordem Tribodeau w tych playoffach. Nawet Hukporti wszedł na 2 minuty xD
Mecz 6 to mecz o wszystko i dla Pacers (którzy jak przegrają to w 7 w MSG będzie trudniej wygrać) i oczywiście NYK którzy albo 7 mecz albo wakacje na Cancun 🙂
Ja wierzę w NYK in 7. Trzeba wierzyć i mieć nadzieję. Pozdrawiam wszystkich fanów NBA! 😉
Że co? Jak Hali zagra dobry to jest jak Magic, a jak Brunson to znaczy, że Pacers się podłożyli? Sugerujesz, że jak wygrywają Pacers to dlatego, że są wspaniałą drużyną, a jak Knicks to albo bukmacherzy maczali w tym palce, albo liga chce na tym zarobić. Gdyby to była prawda, na zachodzie byłby wczoraj game 6 i grali by w nim Lakers. Może jednak drużyna z LA byli tak słaba, że przegrała mimo pomocy sędziów? Sędziowie próbowali, ale trener Wolves wziął challange i się posypało bo faul był ewidentny, jednak nie powinni go gwizdać, bo LeBron musiał faulować, gdyż nie dało się inaczej wybić piłki Edwardsowi z kozła… Oglądasz mecze „pod tezę”, czy się mścisz jak typ nie wejdzie?
Dokładnie!
Co drugi przygłup tutaj, wszędzie i we wszystkim widzi spisek. Normalnie parodia! Co za ludzie, to brak słów.
O to, to… 100% racji!
Baranie zrozum, że Indiana Knicks to seria ktora juz jest naznaczona w epickie momenty i to sie lepiej sprzedaje niz [xxx] oklahoma – minnesota. Przepros rodzicow za robienie z siebie [xxx] w internecie. wracaj do tiktoka [xx].
Znaczy, że specjalnie ją przedłużają, mimo, że Indiana jest o nieba lepsza bo Pacers na farcie udało się wyciągnąć przegrany mecz?🤡 Pomyśl jak by się dobrze sprzedawała seria OKC-Lakers, albo jeszcze lepiej Clippers-Lakers. Czemu tego nie ustawili?
W Indianie też NYK dostali wygrana za darmo?
O sędziowaniu i nie tylko film na yt (Is the NBA MVP A Cheater?). Jak to biznes NBA staje się coraz bardziej WWF, goniąc za zyskiem.