NBA Finals 2025: jakie zabiegi taktyczne szykują obie drużyny

Może na początek powiem, że równie podekscytowany na NBA Finals nie byłem już dawno. Stary ze mnie koń, pierwszymi finałami, jakie śledziłem na żywo były Chicago vs Phoenix w 1993 roku, ale jaram się szczerze, bo tym razem stają naprzeciw siebie dwa naprawdę znakomite zespoły.
Obaj trenerzy to nieprzeciętni taktycy więc będę wypatrywał niuansów gry. Nie zabraknie talentu jednostkowego: Shai Gilgeous Alexander to MVP, a Tyrese Haliburton ma ZDECYDOWANIE najlepszy skaner parkietu w lidze. Drugie opcje, czyli Jalen Williams i Pascal Siakam to także gracze nieprzeciętni, wszechstronni, w pewnym sensie unikatowi, ale to nie wszystko. Obie strony dysponują szerokim wachlarzem możliwości ofensywnych, wykonawców i pomysłów by zaskoczyć rywala.
Nade wszystko zobaczymy dwie drużyny uprawiające nowoczesny, zespołowy basket, niezwykle prędki, natarczywy, intensywny. Tak się właśnie powinno grać w koszykówkę XXI wieku i budować kadry, więc odnoszę wrażenie że jesteśmy świadkami zmiany jakościowej w NBA. Koniec ze ściąganiem 2-3 super gwiazd i obtaczaniem ich w panierce minimalnych kontraktów. To nie działa, to przeżytek.
Mistrzem NBA może zostać drużyna o wysokiej dynamice, dysponująca strzelcami na pozycjach 4-5, nie posiadająca rażąco słabych punktów ani spowalniaczy gry, a przede wszystkim posiadająca na siebie pomysł, wizję trenerską. Tacy właśnie są Indiana Pacers oraz Oklahoma City Thunder.
Dziś chciałbym głębiej wejść w temat i zobaczyć, co nam mogą w nocy zaproponować obie strony i czym zaskoczyć. W oparciu o tę analizę przygotuję po południu kupon na Betters, który miejmy nadzieję przyniesie nam parę złotych i wynagrodzi wysiłek, który niniejszym zamierzamy w temat włożyć. Dla tych, którzy nie obstawiają co do zasady, zostawiam poniższą ramkę, Wy także możecie mieć swój wkład w fajne treści na GWBA. Patronami dzisiejszego odcinka są …. znaczy się, że wczorajszy Tom Thibodeau nie siadł jako temat. Trudno, kawę wypiję dziś za swoje, nie szkodzi! B
Dlaczego ta seria powinna być ciekawa?
- tożsamością Thunder jest wymuszać straty i polować na łatwe punkty
- OK, tylko że Pacers tracą najmniej punktów po stratach w tych playoffs
- obie strony wybitnie wracają do obrony
- koszt: żadna z ekip nie walczy (przesadnie) na ofensywnej tablicy
- jeśli ofensywna zbiórka się pojawi, będzie to wyjście poza schemat
- Thunder ideowo opierają się na odebraniu rywalom pierwszej opcji, wycięciu bazowego schematu
- OK, tylko że Pacers nie mają bazowego schematu, ich flow ofensywny płynie naturalnie
- są „shapeless”, „formless” jak woda pita przez Bruce’a Lee:

Czego się spodziewam? Thunder będą szukać, generować przestrzeń do ataku dla Shaia, pojawią się tzw. flat screens, zasłony pomiędzy graczami obwodowymi. Pacers z kolei wyglądać będą tranzycji, również a może przede wszystkim po straconym koszu, przechodzące płynnie w 5-Out i możecie być pewni, że takich prędkości kibice w Oklahomie jeszcze nie widzieli.
-
Flat ball screens
Wysoki stawia zasłonę nieco powyżej linii rzutów wolnych, jednak nie ukierunkowuje się na żadną ze stron. Po prostu staje frontem do gracza z piłką znajdującego się na szczycie parkietu. Shai sam decyduje w którą stronę pójdzie, podczas gdy screener (zazwyczaj grają to z Holmgrenem) wyskakuje w przeciwną stronę, na obwód. Zgrany duet graczy przy odpowiednim spacingu i manewrach dywersyjnych wokół czyni tę akcję niemal niemożliwą do zatrzymania.

Rzecz jasna Holmgren może wcale nie czekać na ruch obrony czy reakcję SGA (wówczas to się nazywa ghost screen) może wyskoczyć na obwód przed wszystkimi, wówczas Shai ma albo otwarte podanie albo otwarty pas środkowy albo „zawieszonego” obrońcę przed sobą. Tak czy inaczej panowie generują z tego wybitną efektywność. Akcje pick and pop Holmgrena przynoszą w tym sezonie 1.18 punktów na posiadanie. Możecie być pewni, że jeśli Myles Turner albo Obi Toppin będą nominalnie kryli Cheta jako pojedynczego wysokiego Thunder na placu, ta akcja będzie odgrywana na okrągło. Rzecz jasna na rzucie Holmgrena się nie kończy, nie raz i nie dwa będzie atakował dobiegającego rywala kozłem i generalnie manewrował piłką. Oto mam swój pierwszy pomysł na typ.
Co ciekawe, Thunder lubią grać „flat screens” również w wydaniu innych wykonawców. Z piłką na szczycie równie dobrze wygląda J-Dub, a zasłonę stawia zawodnik, który ma na sobie najsłabszego obrońcę wśród rywali. W serii z Denver byli to MPJ albo Jokić, przeciwko Minnesocie panowie Conley, Reid lub Gobert, a w tej serii będą to Hali i Toppin.
Kolejna rzecz, jeszcze prostsza, tradycyjne zasłony z piłką będzie otrzymywał Shai, a stawiać je będą gracze za którymi wlec się będą najsłabsi defensorzy Pacers. Nierzadko więc na zasłonę podleci Caruso, Wallace albo J-Dub, którego jak mniemam momentami Thunder namaszczą centrem. Indiana jest bez wątpienia dużo sprawniejsza jeżeli idzie o hedging, pomoc przy pick and rollu, umiejętnie przekazują krycie, wracają do swych matchupów, to ich mocna strona. To oznacza, że Shai będzie musiał atakować prędzej, wbijać się w pole trzech sekund z większym zdecydowaniem i agresją.

-
Flare screens
Thunder przechodząc z obrony do ataku wprost uwielbiają stawiać zasłony bez piłki dla zawodnika biegnącego w kierunku linii rzutów za trzy (flare screen). Obwodowy bez piłki (Caruso, Wallace, Joe) stawia wczesną zasłonę dla dobiegającego na połowę rywala np. Holmgrena. Ten dobiegając na obwód ma więc na sobie „switch” najczęściej małego zawodnika, który musiał przejąć krycie.

Inna, bardziej zaawansowana opcja, to „flare” dla Hartensteina, który oczywiście nie gra 1-na-1, ale stawia kolejną zasłonę dla kolegi zbiegającego z rogu boiska. To już wyższa forma koszykówki i takiego transition offense naprawdę nie da się szczelnie kryć, bo stajesz naprzeciw wysokiego rolującego po zasłonie w kierunku kosza i desygnowanego strzelca wychodzącego do rzutu. Thunder dosłownie zmiażdżyli tym Minnesotę.
Koniec końców, jeśli nic z tego nie wyjdzie, dywersji wokół SGA jest tyle, że nie da się go efektywnie podwoić. Zresztą wiecie, Shai może wyjść w górę przeciwko dosłownie każdemu obrońcy, niekiedy w pojedynczym kryciu drive zamieni na akcję post up, więc nie przesadzałbym z taktycznymi niuansami w tym względzie. To tylko ogólny zarys, organizacja gry.
-
Pacers offense
Indiana ma krótką pamięć. Nie dbają o to czy właśnie stracili punkty, oni biegną sprintem do przodu. Haliburton wyskakuje do piłki, skanuje parkiet i reaguje. Czasem wykona dwa kozły, czasem błyskawicznie pchnie podanie przez 3/4 parkietu, gdzie galopują już Siakam, Toppin albo Nesmith. Niekiedy poda piłkę za plecy obrońcy, niekiedy wykorzysta moment zawahania albo przewagę szybkościową kolegi. Nadrzędnym celem jest zaatakować obronę, zanim ta zdąży się ustawić i fascynujące jest to, z jak niezmordowaną skutecznością potrafią to grać. Tutaj niewątpliwie zebrani zostali wybitni atleci i wytrzymałościowcy. Płuca mają jak miechy i to się pierwszorzędnie ogląda.
Nowy Jork w eliminacyjnym szóstym meczu trzy razy stracił punkty w sytuacji, gdy Pacers nie wykonali ani jednego kozła! Oni wyciągając piłkę z własnej siatki są szczególnie groźni, a Siakam zaprogramowany jest by biegać po pasie bocznym ile fabryka dała.
Rzecz w tym, że Indiana w każdej dotychczasowej serii miała punkt zaczepienia, jasno zdefiniowaną słabość rywala. Ludźmi do dymania byli: Brook Lopez, Damian Lillard czy Bobby Portis przeciwko Bucks. Następnie Darius Garland, Ty Jerome albo Donovan Mitchell przeciwko Cavs i wreszcie gapowaty Karl Anthony Towns przeciwko Knicks. W Oklahomie nawet jeśli uda się wyłuskać Hartensteina, ten pomoc wokół ma tak zawziętą, sprawną i kompetentną, że nie uda się prostym wysokim pick and rollem dać Haliemu wrzucać swoje floatery.

Hartenstein przeciwko Edwardsowi grał takie miękkie switche, coś pomiędzy drop coverage, a graniem na wysokości stawianej zasłony. Przeciwko Haliburtonowi to nie przejdzie, tam trzeba będzie grać na maksa agresywnie i podwajać wysoko, bo Hali w przeciwieństwie do Edwardsa to profesor czytania gry i podań. Jeśli pozwolą Tyrese’owi wejść z piłką wewnątrz łuku, pojawią się duże szkody. Thunder muszą mu wyjąć piłkę z rąk błyskawicznie, a Pacers muszą się z tego błyskawicznie zebrać i zareagować. Dużą rolę ofensywnie powinien odegrać Andrew Nembhard, bo to jemu OKC pozostawią najwięcej przestrzeni.
-
32-4!
Thunder poskładali Minnesotę wycinając podwojeniami Edwardsa, Wolves wokół swej gwiazdy nie mieli wystarczającej siły rażenia, nie byli przygotowani. Pacers wierzę, że przygotowani są, a jeżeli jeszcze nie są, to będą. Nembhard czy TJ McConnell od zawsze robią na piłce, a jeśli nie oni, klepał będzie Siakam, inicjować akcje może także Toppin. Ten pogra nieco więcej w tej serii zakładam, zwłaszcza że kontuzji doznał skrzydłowy Jarace Walker.
W sezonie regularnym OKC zwyczajnie pozwalali Tyrese’owi grać jeden na jeden z Hartensteinem uważając, że nie jest na tyle mocny ofensywnie, aby im zagrozić. Przypomnę dane, tegoroczny bilans Pacers w meczach, w których Haliburton przekraczał 20 punktów wynosi 32-4! Zwykły switch wysokiego to nie jest dobry pomysł, ale domyślam się, że OKC przynajmniej sprawdzą tę teorię. Zresztą Lu Dort tak łatwo nie da się strząsnąć z biodra i dlatego…
-
Double ball-screen
Mając tak znakomitego podającego, nie dziwota, że Indiana chce go pozostawić przy piłce kreując jednocześnie sporo zamieszania i ruchu wokół. Dwaj ludzie, których kryją najsłabsi obrońcy (vs Knicks byli to Brunson i Towns) ustawiają się do zasłony jeden za drugim. Jest zasłona i ruch. Hali czyta temat, pcha piłkę tam, gdzie pojawia się przewaga i uwierzcie, że konsekwentna, intensywna gra w ten sposób także bywa nie do zatrzymania. Procesory się obrońcom grzeją, ot co! Prędzej czy później wkradają się błędy.

Pierwszy podsłaniający może się urwać w dół -> leci podanie. Pierwszy lub drugi obrońca może oszukiwać, iść pod -> Hali ścina z piłką w przeciwną stronę. Drugi obrońca udziela pomocy -> jest pick and pop z Turnerem. Ostatecznie idąc po dwóch zasłonach Hali może zaatakować obręcz lub widząc pomoc z weak-side, posłać piłkę w poprzek boiska do strzelca za trzy.
Dlaczego jeszcze tak przyjemnie się ogląda atak Indiany. Otóż oni grają minimalną liczbę izolacji. Przeciwko switching defense oni doprowadzają do mismatchu, a następnie lubią jeszcze polecieć „ghost screen”, czyli Siakam markuje pick and rolla, ale zamiast zasłony tylko na moment zwalnia, po czym znów biegiem leci na obwód generując zamieszanie i zawahanie obrońcy. Wszystko zsynchronizowane, przećwiczone, w ruchu, płynne. Oni z zasłony przechodzą do zasłony, próbują penetracji, pchają kolejne podania, obiegają się, urywają, cały czas się przemieszczając. Super. Jeśli można pokonać świetną obronę Thunder to tylko tak i właśnie dlatego te NBA Finals są tak ekscytujące.
-
X-factor

Co zrobią Thunder? Domyślam się, że posadzą rim-protectora #7 Cheta Holmgrena nominalnie przeciwko Nembhardowi, aby ten mógł siedzieć w środku i nieść pomoc przy każdej próbie spenetrowania pola trzech sekund. Tak, zdecydowanie Chet to jest cheat-code tegorocznych Thunder, sprawia że ich margines błędu jest po prostu zbyt wielki. Nawet jesli pojawi się błąd przekazania czy jakieś nie wiem, poślizgnięcie, Chet jest na miejscu. Jeśli więc Indianie zabraknie skuteczności aby wolne pozycje zamieniać na punkty, możemy być świadkami paru bardzo jednostronnych gier. Oby jak najmniej! Co się stanie jeśli wkradnie się uraz, a przy tej intensywności zawsze się coś niestety wkrada. Podkręcona kostka na przykład Cheta (odpukać) wówczas cała seria jest na remis mili Państwo!
Koniec końców, Pacers nie widzieli jeszcze tak mocnej defensywy w tych playoffs, a Thunder tak mocnej ofensywy. Niech więc wygra lepszy! Kogo macie? Bartek Gajewski










Byle 4:3, nieważne dla kogo, wszak kolejne mecze dopiero za pół roku. Na logikę jednak 4:2 dla OKC.
Indiana musisz 🙂
Nie chcę hamować entuzjazmu, ale ofensywę Denver stawiałbym wyżej od Pacers, a patrząc na to jak dotychczas wyglądał Hali przeciwko Thunder to obawiam się, że zderzenie Wschodu z Zachodem będzie w tym roku brutalne. Przy odpowiedniej koncentracji Oklahomy to poza Mylesem Turnerem siekającym zza łuku ciężko mi sobie wyobrazić przebieg serii, który dałby Indianie mistrzostwo
Niby tak. Ale Hali zaczął dobrze grać dopiero mocno za połową sezonu.
Mówiłem że nie siadł miałem rację! Tylko jak zwykle komentarz mówiący prawdę dostał najwięcej minusów.. powiem więcej: również ten tekst kompletnie nie siadł i podtrzymuję moje wcześniejsze spostrzeżenia i wnioski.
Spiexdalaj.
To napisz swoj wlasny tekst.
Elyta dała głos brawo!
Mówi elyta- OlekSyn, OlekSk.Syn
kolego, to był twój ostatni komentarz opublikowany na tej stronie
Da się go zlokalizować, prawda? Admin proszę, może chociaż spróbuj?
O thibsie był spoko na równi z tym o Carlisle i Prestidigitatorze. Tylko portfel nie wyrobi słać tak 20stki za 20stka 😉
Rozpisywanie się na temat finałów nie ma większego sensu. Wiadomo, że każdy chciałby wyrównanej serii, ale nie ma się co oszukiwać. Pacers dostaną srogą lekcję kosza i być może zaprocentuje to w przyszłości. Na dzień dzisiejszy wygranie przez nich dwóch meczów będzie wielkim sukcesem.
Obecne playoffs mocno zaskakują… skazani na przegraną prowadzą 1-0.
Ja sądzę że OKC,w sześciu grach. W tym roku sędziowie dobitnie pokazują że granie 4,5 meczy jest nieopłacalne a kasa musi się zgadzać.
Kiedyś gwizdanie dla gospodarzy było czymś normalnym, jednak z wiekiem ( moim ) coraz bardziej zaczyna to mnie denerwować.
Patrząc na OKC oni przypominają trochę Big 3 z Miami. Wydaje się że Oklahoma częściej atakuje obręcz, J-dub i Shai potrafią w meczu zdobyć powyżej 50 pkt a to są historyczne wyniki .
Pacers z kolei często stawiają na rzuty za 3 i jeśli będą mieli dzień to kto wie.
Jaram się bardzo tą serią. Sądzę także że te finały to najwyższy poziom od lat a także wzór nowej jakości.
Będę oglądał a jutro na 6 tą do roboty 🤣, na szczęście nie jestem chirurgiem.
Pozdro Gwba Familia 🎉
Meczów *
A poza tym najbardziej przereklamowana postać ligi ponownie rzuca i trafia na zwycięstwo. Błagam, niech koszykarscy bożkowie dadzą nam piękną historię o underdogach, którzy zostali mistrzami. Minęło dziewięć lat od ostatniej takiej historii, najwyższa pora.
Niech będzie błogosławiona praca zdalna pozwalająca na odtworzenie meczu rano. Wspaniałe to było widowisko, mimo wygranej Pacers widać przewagę OKC. W każdym razie Indiana nie jest skreślona i trzymam mocno za chłopaków kciuki!
Jeśli OKC to defenstwa, a INDY to ofensywa to wiadomo kto wygra.
Mi chat gpt powiedział że OKC weźmie to w sześciu meczach . Ale bełkotał coś , że Gidey zamknie Buddego😁
No i Indiana kolejny, piękny come back i win w samej końcówce (pomimo aż 24 strat)! Coś pięknego 😎 Warto było oglądać, pomimo na 6tą do roboty.
Let’s Go Pacers 🏀🏆
Jedyne z czym się nie zgadzam to stwierdzenie że Haliburton ma najlepszy skaner parkietu w lidze, w końcu istnieje ktoś taki jak Jokic i ktoś taki jak Luka
Szacun Indiana. Presja,kibice,obcy teren,ale chlopaki nie obsrali zbroi. Fakt przegrywali juz ponad bodajze 15-stoma,ale wzieli to. Kibicuje caly czas Indianie,ale sadzilem,ze pierwszy mecz OKC to wezma,a tu prosze. Beda emocje 🙂
Właśnie obejrzalem ostani mecz na żywo mieszkając u teściów w Phoenix przez miesiąc. W niedzielę wylot do Krakowa. Tegoroczne playoffs przerosły moje najśmielsze oczekiwania i tak bardzo jak uwielbiam Caruso, tak po pierwszym wygranym meczu Indiany trudno nie jest ich nie podziwiać.
Chciałabym tylko zauważyć, ze Phoenix nie weszło do Play off, poza tym reszta się zgadza.
Co to się stanęło? W Józka szczelił pieron, nie wiem czym nie nagroł tego.
Hymel Jadwiga mówi, Lipinki Łużyckie, zgłaszam, że styrta się pali! No ja nie wiem, ktoś podpalił!
Halucynacja, hemoglobina, dwutlenek węgla… taka sytuacja, nie?
Ale ty jesteś pusty! Takim komentarzem, pokazujesz tylko jaki z ciebie przygłup i dzieciak!
Ale ty jesteś czerstwy gościu
Pozamiatane jest! OKC już z tego się nie podniesie, zarowno mentalnie jak i fizycznie. Ten mecz pokazał, która drużyna ma cechy mistrzowskie, charakter zwycięzcy i ogólnie inny level odstający znacznie od konkurenta. Może inaczej: Indiana po raz kolejny wyeksponowała swoje silne strony podkreślając przy tym swoje wyjątkowe rozwinięte cechy wolicjonalne całego zespołu!
Ja też uważam, że w tym momencie Indiana jawi się jako zespół kompletny, z głębią składu, pozbawiony zbędnych elementów, gdzie każdy z nich ma konkretną przypisaną rolę i ją realizuje z iście chirurgiczną precyzją.
Hehehe, pięknie. I znowu ten najbardziej przeceniony PG w lidze…co za historia, co za przypadek…
Niesamowity mecz z tego Game 1. Bardzo ciekawa analiza, szkoda że przeczytałem ją po meczu a nie przed, ale teraz przynajmniej jestem gotowy na Game 2. Życzę nam wszystkim cudownych NBA Finals!