NBA: LeBron James na progu emerytury, groźniejszy niż kiedykolwiek

To, co zaraz przeczytacie powinno dać Wam do myślenia. Zanim przejdziemy dalej, obiecajcie tylko podzielić się w komentarzu swym pierwszym wrażeniem, pierwszą reakcją, zgoda? Umowa?
Czołowy wysłannik ESPN nazwiskiem Brian Windhorst zeznaje przed kamerą:
- ikona amerykańskiej koszykówki od 2003 roku LeBron James
- jego długoletni partner biznesowy Maverick Carter, a także
- Misko Raznatovic, prominentny, europejski działacz sportowy, agent między innymi Nikoli Jokica
spotkali się już parokrotnie w celu omówienia planów… założenia nowej ligi koszykówki, która miałaby konkurować z NBA, oraz zbierają grupę inwestorską do przeprowadzenia tegoż przedsięwzięcia.

The Kid from Akron od lat jest miliarderem. Na samych kontraktach z Cleveland, Miami i LA Lakers zarobił blisko 600 milionów dolarów (brutto). Od 22 lat jest ikoną NBA, liderem punktowym wszech czasów, gościem który rozdaje karty: zwalnia trenerów, konsultuje dobór współpracowników, do niedawna wręcz „załatwiał” kontrakty wybranym przez siebie zawodnikom. Na Instagramie obserwuje go 158 milionów ludzi, w jego aktualnym zespole występuje jego rodzony syn, a niedługo do ligi dołączy kolejny.

LeBron James jest królem (King James) amerykańskiej koszykówki, kapitanem Team USA oraz All-Star Team, gwiazdą pośród gwiazd. Jego wieloletni dorobek jest tak bogaty, że w internecie cyklicznie wybuchają spory. Niektórzy kibice NBA twierdzą nawet, że James to najwybitniejszy gracz w dziejach dyscypliny.
Z całą pewnością James zmienił NBA i zapisał się w jej annałach nie tylko pod względem sportowym. On jest przede wszystkim twarzą wielkich przemian, szarą eminencją, prezesem rady ministrów w „rządzie zawodników”, który mniej więcej od piętnastu lat sprawuje nieformalną władzę wykonawczą w NBA. To właśnie LBJ jako pierwszy pokazał, że własnego trenera można posłać do diabła, odepchnąć w trakcie meczu, aby się nie wtrącał.
Poprzedni komisarz David Stern prowadził ligę „twardą ręką” przez blisko trzydzieści lat, zanim zrezygnował w 2012 roku. Do dziś znane są jego zakulisowe spory z zawodnikami, którzy nie raz próbowali zaznaczyć swoją wolę, a przede wszystkim nie znosili protekcjonalnego traktowania i narzucania im woli korporacji / biznesu NBA.
Pod wodzą Sterna, przez kolejne dekady ów biznes wzrastał, a wraz z nim gaże koszykarzy, liczone zarówno jako udział w zyskach ligi, co dookoła niej. Mówimy o kontraktach sponsorskich, międzynarodowych przedsięwzięciach biznesowych, głośnych inwestycjach, marce osobistej. Dziś topowe nazwiska ligi to prawdziwe konsorcja biznesowe, dla których National Basketball Association to najlepsza z aren, zapewniająca gigantyczne zasięgi i uwielbienie ludzi.
Kariera gracza NBA trwa jednak średnio 4-5 lat, u najlepszych 14-15 lat, a w przypadku LeBrona trwa już… 22 lata. W grudniu bohater tegoż tekstu skończy 41 lat, więc jego kariera sportowa nieubłaganie dobiega końca. Chłop szykuje nam więc kolejne niespodzianki. Grunt to nie dać o sobie zapomnieć, czyż nie?

Kolejny krok? Kupić własny klub NBA, może w Las Vegas, może w Seattle. A jeśli nie? Jeśli nie będzie ekspansji w USA, zrobi własną, konkurencyjną do NBA, nieprzyzwoicie komercyjną ligę, dostosowaną do potrzeb przeciętnego widza. Będzie technologia, linia za cztery punkty, pokazy mody za linią boczną, gracze zarabiać będą jeszcze więcej, zarobki uzależnione będą od bieżących zasięgów w social-media, niektórzy ziomale jak Dwyane Wade, zostaną zapewne udziałowcami biznesu, szefami klubów będą oligarchowie, szejkowie, ludzie popkultury z całego świata. To wszystko ma bardzo realną szansę się wydarzyć, a jeśli faktycznie dojdzie do powstania „NBA bis”, gość stanie się nie jedną z najwybitniejszych, ale chyba najbardziej znienawidzonych postaci w dziejach dyscypliny.
Wiecie, patrzę na poczynania Adama Silvera, tego co mówi i jak mu się kark gnie. Obecnie nie chodzi wcale o rynek amerykański, który jest wręcz przesycony sportem. Aktualnie trwa wyścig, bitwa o Stary Kontynent. NBA chce (nie tyle chce, co musi) wejść do Europy, stworzyć rozgrywki „międzykontynentalne” połączyć siły z Euroligą, kupić, przekonać do siebie fanów basketu spod znaku FIBA. Inaczej, komisarz oraz jego doradcy nie chcą przespać momentu. Nie są głupi ani ślepi, a ryzyko jest spore.
Dobrym przykładem jest nasze, polskie podwórko MMA, czyli mieszanych sportów walki. KSW tak się zachłysnęło sukcesem (największy odnieśli po wprowadzeniu do KSW „super freaka” Mariusz Pudzianowskiego, co powinno było dać im do myślenia), że pozwoliło by własnym podwórku wyrosły im organizacje i federacje freakowe, między innymi Fame MMA. Dziś ci pierwsi są w odwrocie, a drudzy próbują legitymizować się pod względem sportowym i rokrocznie przejmują coraz większy kawałek rynkowego tortu.
Tak, jestem zdania, że prędzej aniżeli później NBA „na stałe” zawita do Europy. Myślę, że na przestrzeni pięciu, może siedmiu lat zobaczymy zespół / zespoły zlokalizowane w Europie (Hiszpania, Turcja, Serbia), które będą na pełnoprawnych zasadach rywalizowały o mistrzostwo, czyli puchar Larry’ego O’Briena. James? Przez „ostatnią prostą: kariery odprowadzę go z należnymi honorami, jako opowiadacz koszykarski, bloger. Później jednak jego facjatę oglądać chciałbym już tylko na migawkach z boiska. Nie chcę oglądać Jamesa jako biznesmena na trybunach, telebimie, przy linii bocznej, ani we właścicielskiej loży. Gość zajmuje całą przestrzeń, zużywa cały tlen w pomieszczeniu, nie da się przy nim oddychać.
Jestem bardzo ciekaw, co na to powiecie. Bartek Gajewski










No ch. ten jeden raz jeszcze tu napiszę. Od lat mówię, że ten koleś (LBJ) to rak NBA, który pogrąży ligę, którą tak kochaliśmy. Nierówność w traktowaniu, ustawiane transfery, wchodzenie taranem i darcie modry o faul to tylko część jego dorobku. Gorzej, ta menda odwróciła sens sportowca – bohatera. Ikony sportu pełniły w społeczeństwie funkcję wzorca, ideału, do którego młodzi ludzie mogli dążyć podziwiając swoich bohaterów. Chcecie żyć w społeczeństwie składającym się z roszczeniowych, płaczliwych, zarozumiałych mięczaków? Przecież ten człeń wprowadził do męskiej koszykówki standardy z boisk piłki nożnej – turlających się po murawie, lamentujących bo byle dotknięciu dorosłych facetów! A po uzyskaniu faulu głupio uśmiechających się pod nosem. Przecież to są zwykli oszuści. Ich „flopy” spełniają wszelkie cechy oszustwa i kosztują oszukanych olbrzymie pieniądze. LBJ wprowadził to do NBA, znalazł naśladowców (SGA, tfu harden) i za to nie cierpię buca.
Biorąc pod uwagę aspekt człowieczeństwa, to LeBron James jest wręcz wzorem. Przez całą karierę zachował wizerunek krystaliczny — bez skandali, bez kontrowersji, z ogromnym zaangażowaniem w działalność społeczną i pomoc innym. To sportowiec, który potrafił połączyć fenomenalne osiągnięcia na boisku z odpowiedzialnością poza nim. W tym sensie jest idealnym przykładem i wzorem do naśladowania, w przeciwieństwie do Michaela Jordana, którego życie prywatne i wybory nie zawsze były tak nieskazitelne. O ile MJ pozostaje ikoną sportu, o tyle LeBron może być postrzegany jako pełniejszy autorytet – nie tylko koszykarski, ale i ludzki.
” bez skandali, bez kontrowersji” dodaj które dostały się publicznej wiadomości.
Za to ze sztabem prawników i speców od PR. Działalność społeczną w obecnie propagowane ruchy (BLM tak, ale o Tybecie, obozach w ChRL już nie). Idealny, prawilny obywatel „nowego, (fałszywie – na pozór) uśmiechniętego lepszego świata”.
zabawne to bardzo co napisano powyżej…
przypominam sobie kilka „wzorowych” i „godnych naśladowania” zachowań jamesa:
– pierwsze , które określiło mój stosunek do tego osobnika na całe życie – podczas meczu z chicago odrzucił rozmyślnie bluzę od dresu tak aby dzieciak zbierający rzeczy przy linii bocznej musiał iść po nią dalej, po czym spodnie , z premedytacją i patrząc na chłopaka, rzucił w przeciwnym kierunku – ot taka zabawa „króla” z szaraczkiem
– drugie, kiedy szydzili z wadem z choroby Dirka Nowitzkiego grając przeciw dallas w playoffach
– trzecie, postawa w sprawie Chin/Tajwanu
Oczywiście każdy powie, że to 3 mało znaczące rzeczy przeciw całej kryształowej osobowości – ja natomiast powiem, że nie wiemy NIC czego james i jego pr’owcy nie chcą żebyśmy wiedzieli a te właśnie małe detale pokazują jaki to człowiek – wtedy kiedy myśli że nikt nie patrzy albo przez nieuwagę coś się „wymsknie”
No, w USA głośno o JBL i jego słowach o „imprezach ” u Diddiego. My nie zna.y, i raczej nie poznamy nigdy całej prawdy o tym człowieku. Otoczony przez tabuny prawników, ochroniarzy, ludzi id PR-u, szczelnie chroni swoją prywatność. MJ żył na świeczniku i nie krył się z tym. Ale ludzie podziwiali go za grę, nikt nie mial aatpliwosci ze oglada gracza absolutnie wybitnego, jedynego w swoim rodzaju, a jego życie prywatne nikogo nie obchodziło. Z LBJ mamy inaczej, tu jest podkreślane często jego ” czystość ” życiową, natomiast bardzo dużo ludzi kwestionuje jego „wielkość ” koszykarską, a także piętnuje narcyzm i megalomanię
O. Puściłeś mój komentarz. No to jeszcze jeden kijek.
LBJ jest (oczywiście w/g mnie) odpowiedzialny za te wszystkie płaczki w NBA, w tym Wielką Nadzieję Białych, kolegę z zespołu. Pomyślcie, tak na spokojnie, co trzeba mieć w baniaku, żeby mając setki milionów procesować się z własną matką o firmę wartą dziesiątki?! Przecież ona była pierwotnym twórcą marki Pońcić!
Przecież to jest MATKA. Normalnie mężczyzna (nie chłoptaś, czy inny feminista) w takiej sytuacji powinien zacisnąć zęby i powiedzieć (niezależnie czy to dobra matka była) „Dziękuję Ci Mamo za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Niech ten skromny podarek będzie wyrazem mojej wdzięczności dla Ciebie”. To jest jego matka. Szacunek dla niej jest obligatoryjny, chyba, że idziemy w odmienne standardy cywilizacyjne.
Poprawcie mnie jeśli się mylę.
Nieco uprościłeś ale nie mylisz się ani trochę. Chociaż większość tutaj w ogóle cię nie zrozumie.
Tak, jedynie ty możesz zrozumieć jak to jest sie procesować o kilkadziesiąt milionów z matką… 😉
Mamy prawo do własnych opinii z pozycji fotela przed tv, ale proponuję nie stawiać się na ich miejscu, bo to nie możliwe, nawet w teoretycznych rozważaniach
Nom, właśnie się postawiłem (w teoretycznych rozważaniach). I co, dokonałem niemożliwego?
@anybody pomarańcze pisał, że „(…) większość nie zrozumie(…)”, bo większość uwierzyła w propagowany intensywnie przekaz „nie ufaj sobie – uwierz ekspertom”, spójny z interesem płacącym tymże „ekspertom”.
Upraszczając; daliście sobie wmówić, że nic nie wiecie, macie nie myśleć, tylko ufać. Honor, godność, uczciwość i szacunek nie są propagowane na tym etapie. No, chyba, że do wybranych grup etnicznych i ustalonych guru. Do reszty to nie.
Prawie się rozpłakałem nad nieszczęściem mamusi Doncica.
Ale może by tak podejść do problemu sentencjonalnie ?
Z rodziną to się najlepiej wychodzi na zdjęciu !
A przysłowia są mądrością narodów.
Proponuję nie ferować wyroków jeżeli nie znamy szczegółów.,
bo przecież w nich tkwi diabeł.
A dziecko nie jest własnością mamusi i jej popychadłem przez całe życie.
Współczuję rodziny. Serio. Wiem, że są takie dysfunkcyjne.
Dla mnie rodzina była zawsze wsparciem, oparciem – taką siatką bezpieczeństwa powodującą, że mogłem poważyć się na ryzykowne przedsięwzięcia, które bym odpuścił, gdyby nie oni. Niestety zdarzyło się, że przetestowałem siatkę – zadziała perfekcyjnie. Jestem zatem wdzięczny zarówno rodzicom, jak i rodzinie. Polecam stworzyć własną.
Poza tym dobrze jest powielać sprawdzone wzorce; w tym aspekcie „Naród wy rany z d. Baala” pokazuje jak dobrze działa wsparcie rodziny/grupy etnicznej i jak bardzo jest pomocne w biznesie. Ten konkretny aspekt (zbrodniczej grupy wyznaniowej, której od tysięcy lat nienawidzi „zupełnie bez powodu” cały świat) jest wart naśladowania.
Hm…
Usiłujesz mnie przekonać,że koń ma 4 nogi
i wystawiasz certyfikat moralności mojej rodzinie.
Ty tak zawsze dyskutujesz ?
Jeżeli mnie nie rozumiesz, to poproś o pomoc swoją rodzinę.
Z szydercami tak. Podważasz obowiązek szacunku do matki, walisz głupim, propagandowym sloganem (slogan stworzony aby dzielić/osłabiać ludzi), bredzisz przysłowiami i piszesz, że nie znamy szczegółów. Pączek popychadłem mamusi? Popchnęła go do NBA, o to Ci chodziło? Własnością? Przecież tu chodziło o firmę odzieżową, a nie dysponowanie jego osobą,
Przecież nie o tym pisałem. Pisałem wczoraj o wzorcach, bohaterach, kształtowaniu społeczeństwa poprzez promowanie pozytywnych, szlachetnych idoli, przy jednoczesnym piętnowanie palantów. Aby unikać sytuacji, w których młody, kształtujący „kręgosłup moralny” członek społeczeństwa powie „i co, LBJ, Pońcić też tak zrobili”.
Takich członków jak dyskutant Mike25 ( członków społeczeństwa ma się rozumieć)
zwykło się określać pożytecznymi idiotami.
Szkoda mi czasu na dyskusje z takim członkiem społeczeństwa.
Myślał, myślał i wymyślił: „nie wiem co powiedzieć więc strzelę focha”. Dużo to Ty nie rozumiesz ale spoko, tacy też są potrzebni.
Ech dziadzia, dziadzia; 1956 u Ciebie to jak u mnie 25, tyle, że je te 25 lat to już dwukrotnie przeżyłem, a Ty ’56 to w poprzednim wcieleniu widziałeś. „Pożyteczny idiota”, ciekawe, tego jeszcze o sobie nie słyszałem.
Rzadko śledzę ligę poza playoffs, ale moja pierwsza myśl po przeczytaniu: cholera to nie jest takie znowu fiction.
Możemy sobie przesuwać granicę, że to będzie linia za cztery punkty, zmniejszenie liczby spotkań, czy wprowadzenie drużyn z Europy do ligi na stałe, ale jedno jest pewne… zmian nie można już zatrzymać. Koszykarze w NBA zarabiają takie kwoty, że nawet w te 4-5 lat mają tyle pieniędzy, że albo ustawiają się do końca życia, ale uderza im to do głowy i spadają na dno jeszcze przed 40-tką. Raczej niewiele ponadto.
Dodatkowo produkt docelowy NBA jest już trudny do odbioru w transmisji na żywo. Mecz trwający prawie 3 godziny i co chwila jakieś przerwy i durne konkursy w stylu kółko i krzyżyk na środku boiska. Finalnie albo będzie jakiś kataklizm biznesowy (w co wątpię), który odwróci tendencję i wróci się do korzeni czyli mięsa w postaci gry, albo to pokolenie koszykarzy typu Curry, Harden, Westbrook będzie pamiętane jako ostatnie, gdzie liczyła się jeszcze rywalizacja.
Nigdy nie lubiłem typa. Ale… niech się dzieje. Wszystko, co haczykonosym uciera noski jest warte stworzenia.
Kto powiedział że robi to przeciw „haczykonosym”, a nie w ich interesie? Tutaj bym nie był taki pewny, w końcu ktoś go musiał „wypromować”
Niech idzie, duża szansa jest, że zabierze wszystko, co najgorsze z ligi ze sobą. Już widzę, jak on będzie płacił po 50M$ za sezon swoim ziomkom XD
Wielkim sportowcem był, ale królem (ani goatem) nie był nigdy.
Zapomniałem dodać, nie tyle niech idzie, ale jeszcze lepiej, jak najszybciej – w tym roku. Może wtedy Luka coś w Lakersach ugra 😉
Dopiero co śmiał się, że LeBron kołem zamachowym Lakers.
Jeżeli serio to się wydarzy, to będzie bardzo ciężkie do oglądania, tym bardziej, że patrząc na Jamesa można być pewnym, że całość będzie nastawiona na zysk, a nie poziom sportowy. Jako zawodnik James skille ma niesamowite, ego też, jednak nie można mu odmówić determinacji i pracowitości. Ciekaw jestem tylko, w jaki sposób będzie chciał utrzymać te upasione gwiazdy z takim samym ego i wątpliwą etyką pracy w ryzach. Wyobrażacie sobie takiego Hardena biorącego takie rozgrywki na poważnie, z pełnym zaangażowaniem w dbanie o własną formę? xD
ale jakie skille ma ten LeBron powiedz? Zwód w lewo i jazda w prawo – to wszystko. Poza tym koksowanie się hormonem wzrostu i mental rozwydrzonego dzieciaka bo liga go hołubiła jako swoją twarz.
Przerost ego czarnych chłopaków jest naprawdę śmieszny. Niczego nie ujmując wielkości ich dokonań na parkiecie, to jednak w poważnym biznesie powinni znać swoje miejsce i nie brać się za rzeczy, co do których nie mają pojęcia.
Nie wiem czy pamiętacie takiego gościa, najwybitniejszego zawodnika tej dyscypliny, który po zakończeniu kariery też celował we własny klub. Ostatecznie go kupił i zaczął wpier…ć się do trenerki, do mangowania i… no i wyszedł poza własne kompetencje w świat o którym nie ma pojęcia. Oczywiście w swoim egocentryzmie nie dopuścił do siebie myśli, że on po prostu nie umie tego robić… Skoro Pippena wytrenował z zera do bohatera to przecież wszystko umie. Zamiast siedzieć cicho, być marką, odcinać kupony, tą marką wzmacniać swój klub… ehhh szkoda gadać.
Anyway – prędzej bym widział Lebrona jak finalizuje swoją karierę rozkręcając SABA (Saudi Arabia Basketball Associacion) – tam ma szansę na gruby hajs, tam ma szansę na cielęcy zachwyt, tam ma szansę na cyrk jaki mu chodzi po głowie. Czy to będzie konkurencją dla NBA? Wątpię, ale drenować głośne nazwiska może…
Podsumowując: życzę Lebronowi jak najgorzej. Udało mu się dojść aż za wysoko jak na swoje przymioty ale jeśli zaczyna zajmować się czymś poza skakaniem i gonieniem za świńskim pęcherzem obleczonym w skórę to zawsze mnie to odrzucało i będzie odrzucać. Nie wie, że zarobił tak wiele TYLKO dlatego, że mądrzejsi od niego przez lata organizowali całą otoczkę, rozwijali ligę itd. itp. Wchodzenie w nieswoje buty to szybka droga do wywalenia się na ryj.
Akurat z punktu widzenia biznesu to chyba mu jednak wyszło, skoro sprzedał udziały ileś tam razy drożej🤣
Zamach na ligę? Za cienki w uszach. LeBron to buc i bamber, się milionerom w głowach poprzewracało. Kto to bedzie niby ogladał? Chwila zainteresowania i projekt padnie z wiekszym hukiem niż powstał. Sądze raczej, ze wywiera presję na nowy klub w NBA.
Nic z tego nie będzie. To, co osiągnie maksymalnie, to kupienie sobie klubu. Albo zbudowanie nowego i poszerzenie ligi o nowy klub, najpewniej w Las Vegas. Więksi i bogatsi od niego będą wymyślać światową ligę koszykówki i na tym zarabiać. Jedyne, co może mu się udać, to dołączenie do grona udziałowców, a i w to wątpię. LeBron to bogaty facet, ale tylko zawodnik. Nie należy to tych najbardziej wpływowych, których nazwisk nawet nie znamy. No – przynajmniej ja nie znam 🙂
Granie w koszykówkę , a zarządzanie klubem czy ligą to zupełnie co innego. Oczywiście czasami tym zawodnikom wychodzi , ale to nie zależy od umiejętności koszykarskich, inaczej Charlotte już dawno by było mistrzem NBA. To są goście po liceum , bez znajomości zasad biznesu. To by było małe piwo , gdyby całe życie wszyscy z nimi by się nie zgadzali i uwielbiali. Jak odrzuci się walor sportowy , to nie dużo oferują oprócz opinii na temat koszykówki
W pierwszej kolejności pomyślałem, że ….sezon ogórkowy się przedłużył i „pustka” międzysezonowa zapełnia się właśnie kolejnymi sensacjami…..
Ale….
LBJ ma ambicje, to niezaprzeczalne. Ma pieniądze, a wsparcie też by otrzymał (szejkowie marzą o wchodzeniu w przestrzenie gwiazd sportu). Niemniej dalej myślę że to pozostanie pewną plotką i to słowo ciałem się nie stanie.
Natomiast wejście NBA do Europy – jak najbardziej. Zresztą próby z tego co można przeczytać są.
Ciekawą opcją byłoby stworzenie 2-3 zespołów. Wtedy zespół z USA przylatywały tu na tydzień i miałoby to sens logistyczny. W Europie jest na to przestrzeń medialna i kibicowska. Wręcz marzę o tym. Bo wtedy znowu zapełniłyby się boiska do kosza jak we wczesnych ’90…. takie marzenie….
Bardzo dużo znaków zapytania.
Jeżeli nowo powstała liga miałaby wyglądać tak jak to zostało opisane przez admina (rzut za 4, pokazy mody, itp), czytaj ukierunkowane czysto biznesowo. Przy założeniu, że koszykówka to sprawa 2/3 planowa, to wydaje mi sie ze nastąpiły by szybki przesyt tego produktu. Coś na zasadzie all star game – co z tego ze są gwiazdy i dużo „błyszczących rzeczy”. Jest to po prostu słaby produkt. W takim scenariuszu taka liga straciłaby zainteresowanie po 3 latach.
Chyba ze poszli by w kierunku innego modelu. Coś na zasadzie globalnej euroligi. Gdzie mecze są rzadziej ale maja większe znaczenie, a koszykówka stanowi 80/90% produktu. W takim przypadku jest to dosyć interesujące. Chociaż w moim odczuciu mało prawdopodobne bo całe to show dookoła NBA robi największe pieniądze a one są w tym wszystkim najważniejsze (zakładam ze przynajmniej dla samych założycieli takiej ligi).
Ostatnia kwestia która przychodzi mi do głowy to podejście samych sportowców. Jeżeli rozbijemy ligę na dwa to naturalnie poziom talentu się obniża – potrzeba więcej graczy żeby zapełnić obie ligi. Pytanie na ile dotychczasowy prestiż NBA dalej będzie przyciągać topowych graczy z uczelni oraz jak będą się na to zapatrywać obecni gracze. Jeżeli podejdą do sprawy czysto zarobkowo (co tez jest zrozumiałe) to może się okazać ze nie ma jednej najlepszej ligi na świecie bo wszystko jest już rozbite na kilka kierunków.
Niezależnie jakie byłby odpowiedzi na każde z tych pytań to uważam ze liga NBA straciłaby swój unikalny i niepowtarzalny charakter. A my jako kibice paradoksalnie stracilibyśmy na tym wszystkim najbardziej .
Człowiek sukces!
Nie ma się czym przejmować.Lebron nie może zaszkodzić nba bo ta liga już jest zniszczona.
Dallas oddaje za darmo najlepszego koszykarza na świecie,żeby wzmocnić największy rynek,
za co nba gwarantuje im wygraną w „loterii” draftowej mimo praktycznie zerowych szans.
Nikt tego nie sprawdza,nie ma dochodzenia.Robi się z kibiców debili,a ci podniecają się tym co ustawione.Bo kibic nie myśli on się tylko ekscytuje.Najpóźniej w dniu przejścia Doncica do Lakers było ustalone że Cooper Flagg ląduje w Dallas.
Krytyczne i racjonalne myślenie nie jest domeną fanów sportu ,ale chyba nie wolno być aż tak głupim żeby nie widzieć tak ordynarnych przekrętów.
Niech więc Lebron zrobi im konkurencje,może Silverowi wyskoczy parę siwych włosów.
Pierwszą myślą jest ta, że James chciałby założyć nową ligę, ale w Europie. Rzecz w tym, że się spóźnił, bo NBA jest już wstępnie dogadana z Europą i nowa liga ma wystartować wg obecnych planów w 2027, a grać mają w niej obecne europejskie potęgi koszykarskie oraz nowe zespoły, m.in. Manchester United. Maksimum tego, co może ugrać on i jego potencjalni wspólnicy, to poprzez tego typu kontrolowane przecieki lewarować szanse na dopuszczenie do podziału tortu.
Wspólna liga dla obu kontynentów na ten moment jest wg mnie wykluczona (trzeba by wozić graczy samolotami naddźwiękowymi, co obecnie jest niewykonalne, tak samo jak przekonanie właścicieli klubów NBA do zgody na znaczne zwiększenie konkurencji o miejsca zarówno w PO, jak i w czołówce draftu), ale na 70% zorganizują jakiś wspólny puchar w miejsce obecnego NBA Cup, może też po parę dodatkowych, niepucharowych, wspólnych meczy w sezonie dla każdej z drużyn z obu stron oceanu, których wyniki liczyłyby się jak zwykłe w ramach danej ligi
Wiem o jaką ligę biega.
https://www.tiktok.com/@kayosports/video/7181966465678019841
Jak dla mnie, może ją tworzyć nawet od jutra.
To, że NBA w ciągu 5 lat otworzy kluby w Europie, to ja słyszę już od 20 lat …
No dobra, dotrzymam umowy. Choć rzadko się udzielam w komentarzach.
Tak, ma szansę to wystartować. Sam LBJ jest w stanie zorganizować sponsorów i zapewnić odpowiednie zainteresowanie mediów.
Ale patrząc na to, jak LBJ się prowadzi medialnie, z kim się lubi pokazać oraz jak wygląda jego otoczenie, nie daję temu przedwzięwzięciu zbyt dużych szans na przetrwanie — nie mówiąc już o rywalizacji z NBA.
Nasza „kochana” najpopularniejsza liga koszykówki ma swoje bolączki. Ale nawet biorąc ten fakt pod uwagę to ma ona mocne karty:
1/ wyrobioną już renomę i markę,
2/ historię, a nawet setki pomniejszych historii poszczególnych drużyn i zawodników,
3/ jakiś tam zebrany sentyment obecnych kibiców,
4/ niesamowite zaplecze do rozwoju nowych graczy,
5/ kupę kasy w budżecie.
Poprzedni projekt LeBrona ze szkołami w Akron nie wróży za dobrze. Z tego, co się orientuję to od kilku lat nikt tam nie zdołał zdać egzaminów kończących cykl edukacji. Przewiduję, że z ligą koszykówki będzie podobnie: najpierw wokół tego duży szum, a potem przyjdzie bolesne starcie z rzeczywistością i cichutko się projekt wygasi.
PS: Fame MMA już powoli upada. I bardzo, k*wa, dobrze.
A co z afera lbj słyszał ktoś wyciekły zdjęcia z jakiś imprez jak (król ) się bawi z córką Bryanta?
NBFA – National Basketball Freak Association a może NBGA – National Basketball Grandpa Association, żeby Lebron mógł jeszcze pograć po karierze w NBA.
Myślę, że nie tak szybko. Zbudowanie całego zaplecza i infrastruktury może trochę potrwać. A i sam pomysł jest bez sensu. Dodatkowo strefy czasowe są jakimś murem, przed całkowitą globalizacją sportu. Perez też chciał, ale kibice, szczególnie w Anglii, wybili mu to z głowy. Mam nadzieję że na stałe.
Zachęcam. Najlepiej zeby już w tym sezonie cos założył i poszedl tam grać, skonczy sie LeDrama.
Każdy ma swoje spostrzeżenia 😁, tak jak w baskecie jedni patrzą na ofensywę, drudzy na defensywę.
Ja z kolei myślę że faktycznie do głosu dojdą gracze, jeszcze bardziej.
Właściciele klubów załóżmy pójdą w małą 5-10 procentową współwłasność ze swoimi zawodnikami.
Nie wydaje mi się żeby ktoś chciał stworzyć nowy twór, bo jednak rekordy, historia i przywiązanie do barw klubowych ciężko będzie zmienić.
NBA stało się produktem, w przyszłości chyba jak w 2k czekać nas będą mikropłatności. Niestety bardzo niewielu zawodników chce zdobyć tytuł, wolą kasę a ta jest zawsze gwarantowana.
Etos ciężkiej pracy umiera, trener ma jak Janas się nie xxx 🤣. Synonimem tej ligi są także Rivers, Green , Zion i Kawhlie. Liga nie myśli jak poprawić produkt, tylko jak go drożej sprzedać.
Otóż to już teraz przecież 3/4 ligi gra już tylko dla pieniędzy. Ile jest zespołów realnie budujących się na tytuł (albo choć finał)? Z 8 góra
Dla mnie LBJ to świetny koszykarz ale również dzięki niemu ta liga staje się tylko produktem, a nie sportem dla kibiców. Chodzi już tylko o to żeby jak najwięcej się nachapać i jak najmniej grać. Playoffs tego nie wynagradzają. Gwiazdy są miałkie i brakuje utożsamiania się z klubami. Uważam, że liga jest słabsza ale się nie rozpadnie. Mariaż z Europą? Nie wykluczam ale będzie to trudne. Natomiast LBJ nie stworzy konkurencji. Najwyżej stworzy coś na wzór mityngów lekkoatletycznych dla ćpunów.
LBJ idzie w biznesy tylko z jednego powodu – żeby mieć szansę wreszcie być w czymś lepszym od Jordana.
W mojej opinii, nawet jak nowa liga się wydarzy to jednak bez sukcesu długofalowego. Mimo wszystko przywiązanie do barw klubowych, łączność z historią i specyfika rynku, nie są w mojej ocenie tak łatwe do odejścia. Jest wielu ludzi i pewnie spora część tej społeczności, która linie za 4 i obecnie miękką grę i wielokroki traktuje jako duże zło i nie chcę tego oglądać. I nie bardzo wyobrażam sobie połączenie europejskiej i amerykańskiej koszykówki. To jednak ciut inne dyscypliny.
„Wyrafinowany zwycięzca wygrywa w sposób ulepszający samą grę i przynoszący korzyści wszystkim graczom.”
Podium:
1. Steven Curry
2. MJ
3. King James
Pan Redaktor popełnił naprawdę solidny kawałek tekstu. Moim zdaniem. Kocham NBA, nie przepadam za A.Silver.
Dwa kolejne kluby (L.V. oraz Seattle wtedy Nuggets albo Thunder przechodzą na wschód)w lidze to moim zdaniem logiczny kolejny krok. NBA bis dla mnie nie do przyjęcia. Chciwość to wielki grzech więc budowanie na takich fundamentach nie może zaowocować niczym dobrym.
W tym miejscu chcę także podziękować za kolejne części skarbu kibica. Rób to co robisz B. Jesteś najlepszy. Pzdr.
Brzmi jak Superliga, alternatywa dla piłkarskiej Ligi Mistrzów. Oby się nie wydarzyło, choć o tym, czy się wydarzy, zdecydują prawdopodobnie pieniądze, a te stoją za Lebronem.
Mi się od razu skojarzyło z piłką nożną. Parę lat temu kilka klubów (tych największych – jak Bron) chciało zrobić swoje rozgrywki zamiast Ligi Mistrzów pod egidą UEFA. Skończyło się reformą starej LM i tak samo może być w przypadku NBA. Poza tym format NBA od kilku dekad pozostaje praktycznie niezmieniony, pomijając ten turniej w środku sezonu, play-in i kosmetyczne zmiany w seriach PO na przestrzeni lat
Dzięki Bartku dajesz do myślenia… osobiście nie wierzę w nową ligę ale w nowy klub dla Lbja już prędzej… dzięki że piszesz.. keep going
Żeby było miejsce na nową ligę, takie drugie NBA, to prawdziwe NBA musiałaby jakoś mocno podupaść na oglądalności, albo musiałby przydarzyć się lokaut na kilka miesięcy. Nic takiego się nie wydarzy.
NBA ma przede wszystkim tradycję i ciągłość. Punkty, statystyki da się wszystko porównać. Prawie każdy gracz marzy o NBA. Z tego samego powodu nikt nie zmieni 82 gier w sezonie, ani nie skróci meczu do 40 minut.
Oczywiście jest miejsce na nowe projekty, były już różne próby endłany, big3 i inne śmietniki. Może ktoś zrobi jakąś poważną ligę 3×3?
Druga myśl: LBJ buduje sobie lewar negocjacyjny. Coś chce osiągnąć na lidze. Tylko co?
Pewną podowiedzią powinno być, z kim to robi.
LBJ w loży właścicielskiej, jak najbardziej. Licytuje wysoko z własną ligą, bo ma w tym cel – wprowadzić własny klub do NBA, a nie odkupować jakieś washington wizards za miliardy, potem płacić kolejne miliony na „przeprowadzkę”. Rachunek się nie zgadza. Nawet jeśli silver nie ma takich kontaktów i wpływów żeby utopić tą nową ligę w samym zarodku to właściciele zespołów NBA już mają. Są tam ludzie, firmy i fundusze, które nie pozwolą sobie na to żeby konkurencja wyrosła im pod nosem. I jedna z opcji będzie zaproszenie LBJ do stolika. Wpuszczą go do siebie, ale na jego zasadach – nowy klub w Vegas plus parę zespołów z starego kontynentu, żeby tabele dalej miały parzystą liczbę zespołów. LBJ dostaje kawałek tortu na swoim talerzyku, a nie po kimś, pompuje ligę nowymi fanami z Europy i ma idealny wektor na stołek silvera
Z tą parzystą liczbą zespołów, to bym się nie rozpędzał. Jak tak spojrzeć w przeszłość, to częściej chyba było nieparzyście. Do 2004- 29. Przed 1995- 27. Po 1980 były 23 drużyny, i ligę powiększano po dwie w 88′ i 89′. I dwie w 95. Dopiero Bobcats zostali dodani „pojedyńczo”.
it’s all about the money and don’t think it’s funny…
pierwsza reakcja: smutek, pieniądze zniszczą wszystko…
następny krok – mvp all star game 2026…w końcu na hali Lakersów (a dla zabawy winien wystąpić w konkursach za 3 i skills…w tych ma jakieś szanse…o wsadach należy chyba zapomnieć)
Zdecydowanie lewar do nabycia klubu w Vegas.!
Wysyp graczy wchodzących w hazard wskazuje że to jedyny słuszny kierunek:)))
Pierwsza myśl? Po tym co się stało z ligą przez niego, tak przez niego, to życzę mu, żeby trzymał się od NBA jak najdalej. Niestety, to mieć miejsca nie będzie, pytaniem pozostaje jak duży wpływ będzie miał na ligę po zakończeniu kariery. Te potencjalne zmiany, o których piszesz… byłby to dramat i ostateczna degrengolada NBA.
Lbj to wybryk natury, ale też niesamowicie zdyscyplinowany człowiek.. niestety poza boiskowo jest to ze stratą dla kibiców, bo mam wrażenie, ze to typ który nigdy sie nie zadowoli i bedzie pchał swoje legacy aż przesadzi.