Najlepszy mecz otwarcia sezonu w mojej karierze kibica NBA!

Pozdrawiamy z Olsztyna (ja i Robert W), jutro dojedzie do nas Radek H. z chłopakami i rozpoczniemy czternasty GWBA Camp. Tym razem bez draftu i dzielenia się na dwa zespoły. Jako 'GWBA Team’ rozegramy dwa mecze: w piątek na przetarcie, sparing z weteranami sekcji koszykówki UWM, a w niedzielę, już oficjalnie, z reprezentacją lokalnej ligi amatorskiej. Trzymajcie za nas kciuki. Dziś był pracowity dla mnie dzień, więc przychodzę do Was z relacją mocno spóźniony. Może ktoś z Was w dalszym ciągu będzie miał chęć przeczytać. Oto, co widziałem na parkietach podczas pierwszej kolejki 80. sezonu NBA.
Rockets 124 Thunder 125 [2OT]
Powiem uczciwie, to był najlepszy mecz otwarcia od lat, być może kiedykolwiek! Mówię o skali talentu (takie rzeczy tylko w NBA), o intensywności godnej playoffs (zwłaszcza w drugiej połowie), o dramaturgii.
Obrońcy tytułu NBA odebrali pierścienie i wzruszeni patrzyli jak mistrzowski baner wędruje pod sklepienie hali. Rockets zawitali do Oklahomy by pokazać „oto jesteśmy, w tym roku idziemy po was”. I faktycznie, tak było, nie trzeba wielce wprawnego okaz by dojrzeć, że tegoroczne Houston to materiał na grę o najwyższe laury. W obliczu kontuzji generała parkietu, nieodżałowanego Freda VanVleeta, wystawili „wymaksowaną” wyjściową piątkę, w której na piłce grał 201-centymetrowy Amen Thompson, a dalej 211-centymetrowy shooting guard Kevin Durant (srogo wybuczany przez kibiców Thunder). Trójkę obsadził Jabari Smith Junior, a pozycje podkoszowe Alperen Sengun i Steven Adams. Umówmy się, że takiej fizyczności nie ma żaden klub koszykarski na świecie.
Thompson od wejścia zaprezentował, że owszem strzelcem wybitnym nie jest i może nigdy nie zostanie, ale jak mu zostawisz miejsce, to rozpędzi się z piłką i przeskoczy / rzuci ponad kogokolwiek, kto wyjdzie mu na spotkanie. Coś jak Zion Williamson i to bez wielkiej przesady! Generalnie praca z piłką na plus u niego, piłka mu nie przeszkadza, jak to czasem bywa z super atletami jego pokroju. Tu mowa jest nie tylko o wjazdach w prostej linii i graniu na przysłowiowego chama. Ten sezon wiele go nauczy, to na pewno.
Debiutujący w barwach Houston KD nie może być z siebie zadowolony, bo owszem: strzelbą nadal jest elitarną, jako jeden z niewielu w lidze 1-na-1 radził sobie na przykład z Lu Dortem, a jumper z półdystansu wciąż ma nieodwołalny i automatyczny. Im dłużej jednak trwał mecz, tym bardziej tracił siły i coraz bardziej wątpliwe decyzje podejmował. Ile on ma 37 lat, no właśnie.
Mimo wszystko, indywidualny talent ofensywny Senguna i KD otoczony niebagatelną przewagą fizyczną Adamsa na atakowanej tablicy oraz zasięgiem Smitha czy Thompsona (momentami rotowali pięknie w obronie) pozwolił Rakietom trzymać się powyżej linii wody. Ba! To goście przeważali przez większość spotkania, przewaga dochodziła do 10-12 punktów.
Rzecz w tym, że gdy w drugiej połowie trener Mark Daingeault podkręcił tempo, Alexa Caruso posłał na Senguna, a Casona Wallace’a oddelegował do krycia na całym boisku, to zaraz wyszły, pojawiły się problemy Rockets z rozegraniem piłki. Podania były niepewne, czas akcji boleśnie się kurczył, koniec końców dochodziło do szarpanych decyzji i rzutów.
Pierwsza połowa to usilne, desperackie wręcz podwojenia i próba wycięcia z gry Shai Gilgeousa Alexandra. W jego miejsce, za zdobycze punktowe odpowiadał więc Chet Holmgrem, bo chłopak to niezwykle długi, utalentowany i skoordynowany. Prawdziwy kat w roli drugiej, trzeciej opcji. Tym razem jednak rywale chcieli go posadzić na krześle kierowcy.
Thunder pchali piłkę na wolne przestrzenie, ku zadowoleniu trenera, tylko nawet otwarte rzuty wciąż odbijały się od żelastwa. Skuteczność trójek oscylowała w granicach 20%, co pozwoliło gościom na efektywną obronę strefową przez długie okresy gry.
Końcówka czwartej kwarty, dogrywki, a następnie drugiej dogrywki, wielce dramatyczna. To jedni popełniali błędy, to drudzy. Pierwszy „wyleciał” Thompson, któremu organizm odmówił posłuszeństwa. Ponad zwyczajowy wymiar obowiązków defensywnych, kazano mu brać na siebie akcje w końcówce regulaminowego czasu gry oraz przeprowadzać piłkę pod presją. Wkrótce pojawiły się bolesne skurcze w łydkach i dwugłowym uda, nie było mowy o kontynuacji zawodów.
Następnie wyraźnie spowolnił Durant: zgadzał się na odcięcie przez Dorta, przestrzelił super ważny rzut wolny, próbował wziąć czas, gdy Houston już nie miało żadnego do dyspozycji, a na sam koniec dość głupio, nieadekwatnie do posiadanego doświadczenia, sfaulował SGA, który nabrał go na pump fake. Ten pewnie wkleił dwa wolne i po prawie trzech godzinach, mecz był zakończony.
Po drodze Alpie Sengun ustanowił nowy rekord kariery: 39 punktów 11 zbiórek 7 asyst oraz… 5/8 zza łuku! Tym samym pokazał, że można go śmiało ustawiać na silnym skrzydle, u boku Adamsa, bo straszy rzutem dystansowym oraz grozi stamtąd akcjami dribble-handoffs. Notowania tureckiego środkowego nigdy stały na wyższym poziomie, tyle wiem na pewno. Piękny zawodnik, pewny, powtarzalny, waleczny, zaangażowany.
KD zaliczył 23 punkty i 9 zbiórek, ale też uznajmy, że matchup miał najtrudniejszy z możliwych. O tym, że zabrakło FVV nawet nie wspominam, bo tylko się złoszczę na tę kontuzję. Czy kolega Reed Sheppard udźwignie pozycję „jedynki”? Oczywiście, że w sezonie regularnym może być z niego pociecha, bo grać / rzucać się nie boi, ale w najważniejszych meczach, w najlepszymi rywalami, jest i pozostanie człowiekiem do dymania. Wczoraj cała ekipa OKC polowała na niego ile wlazło. Oczy im się zapalały.
Thunder kadrowo nie zmienili wiele względem zeszłego sezonu, praktycznie to nic. Nie wystąpił Jalen Williams, więc nieco większe minuty zagrał niewiele mniej utalentowany Jaylin Williams. Ofensywną produkcję J-Duba panowie pokrywali kolektywem plus rośnie zaufanie i ekspozycja Ajaya Mitchella. Ten to potrafi strzelać, jestem fanem. Całą grupę lubię!
SGA po ciężkim, wycofanym starcie wyciągnął w drugiej połowie wszystko, co było trzeba i zakończył mecz z dorobkiem 35 punktów 5 zbiórek i 5 asyst. Holmgren, jak już wspominałem, wszystko co najlepsze pokazał na starcie meczu: 28 punktów 11/17 z gry, a cichymi (no nie tak znowu cichymi) bohaterami byli Wallace i Caruso, którzy podkręcili śrubę rywalom i wpędzili w niewygody. Wallace w szczególności: 14 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst, 4 przechwyty.
Lakers 109 Warriors 119
Drugie spotkanie, czyli Lakers versus Golden State oglądałem ze świadomością, że to zderzenie dwóch ekip o kolosalnej różnicy w koszykarskim IQ. Z jednej strony Steph, Draymond, Horford, Butler – profesorowie basketu. Oni tam głupich ludzi nie ściągają, nawet ten rookie Will Richard to widać, że będzie kawał mądrego grajka. Bez piłki rusza się jak stary. Z drugiej strony, przepraszam za określenie: głąby pokroju Aytona, Vanderbilta, LaRavii dowodzone przez spryciarza Lukę (43 punkty 12 zbiórek 9 asyst) oraz bardzo technicznie uzdolnionego Austina Reavesa (26 punktów 5 zbiórek 9 asyst).
Podam może przykład, Doncic próbował doprowadzić do mismatchu przeciwko Curry’emu. Wyłuskać go na szczycie parkietu i grać jeden na jednen. Warriors ufają swoim defensorom, w głównej mierze (w sezonie regularnym) opierają na przejęciach krycia, ale też potrafią się bronić przed mismatchami. Po jednej tego typu akcji, w której Luka faktycznie spokojnie przerzucił Stepha, nastąpiła szybka konsultacja i kolejnym razem był bump, a na miejsce Curry’ego błyskawicznie wskakiwał Draymond Green. Przecież ci dwaj grają ze sobą od ponad dekady, wygrywali razem cztery pierścienie, to dla nich żadne wyzwanie.
Luka natomiast musi jeszcze długo się zgrywać z chłopakami, cokolwiek robią, wygląda ciężko, pozbawione jest intuicji. DeAndre Ayton to jest dramat w czterech kwartach, regres totalny zalicza ten środkowy: drewniane półhaki, brak pracy nóg, opuszczanie piłki, kiepski balans ciała, brak zaufania do własnych możliwości. On by najchętniej w ogóle nie wchodził w pole trzech sekund przeciwnika.
Tymczasem trener Steve Kerr chwali progres Jonathana Kumingi: 17 punktów 9 zbiórek 6 asyst 4/6 zza łuku. Pięknie rotował, trafiał, pracował. Parę razy zdarzyło mu się zapomnieć, oddał trudny rzut z półdystansu, ale zaraz przepraszał wszystkich, czym pokazał, że nad sobą pracuje. Jeśli tak będzie wyglądał w większości meczów, jego żądania finansowe wkrótce mogą zostać spełnione. Widać w zespole chemię, wszyscy weterani fajnie kleją talent młodszych kolegów i angażują się w ich pracę nad sobą. Curry stawia zasłonę dla Kumingi z piłką, ten penetruje, znajduje pod koszem Horforda, piękne.
Innym razem JK siedzi na biodrze Luki, przeszkadza mu jak może, po niecelnym rzucie gna do przodu, znajduje Curry’ego wychodzącego na pozycję… BANG. Cała reszta to czucie tempa i przestrzeni wokół Stepha. Wczoraj parę razy grali tzw. split actions, czyli z zasłony bez piłki rozbiegali się w przeciwne strony, Curry na górę, Kuminga na dół, pod obręcz. Tego nam trzeba, z takim JK oni mogą wygrać (prawie) wszystko.

Dobra, lecę dalej typować. Wczoraj na X dałem propozycję „wariata”, o kursie dwanaście. Weszło, ku uciesze sporej grupy ludzi.
BANG 🔥🔥🔥 +1146 to start the NBA season ✅ https://t.co/z8ti48579G
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) October 22, 2025
Chętnych niezmiennie zapraszam do grupy typera GWBA, kto z pań, panów jest zainteresowany analizą koszykarską zechce kliknąć w link lub przycisnąć baner. Już mnie wołają więc wybaczcie, lecę. Do przeczytania jutro. Co z LeBronem? LeBron James nie gra i nie zagra do połowy listopada, jeśli wierzyć raportom wieszczów z ESPN.
Dziś w nocy trzynaście meczów. Patronem odcinka są Woyteck oraz Łukasz Domagała, dziękuję, kłaniam się. B











Caruso to jest dzik. Dogrywka, idą na styku a ten się ładuje na chama prosto na kosz z próbą wsadu. Został zablokowany, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że w ogóle mu to przyszło do głowy i nie spękał. Gdyby to siadło, to by ugotował i byłoby pozamiatane.
Świetny mecz i póki co wyraźnych różnic w gwizdaniu nie zauważyłem (w porównaniu do ubiegłego sezonu).
O co drugim gościu wjeżdżającym bez głowy pod kosz można powiedzieć, że „gdyby to siadło, to by ugotował”…
Wczoraj idealnie przed rozpoczęciem sezonu , skończyłem drugi sezon Pierwszej piątki na netflixie a dzisiaj juz start NBA 😎🏀
Dzięki Bartek za świetną analizę.
Pierwsze punkty sezonu 25/26 to mocarne And1 Holgrema. Od razu wiedziałem że będzie gruuuubo.
Subiektywna ocena: mówcie co chcecie ale jako widowisko EuroBasket wypada przy tym miałko i chudo. Brakowało mi występów, dj zamiatajacego w trakcie gry kiedy pilka jest żywa, tancerek, cheerleaderek, nawet tych głupich konkursów. W końcu praca na nocki ma jakieś zalety. Przez drugą dogrywkę na zakładzie stanęły 2 maszyny
. Kierownik wpada do kantorka z mordą: ” Co jest z wami K&$#@! A my oglądamy na stojąco!OKC! OKC! XD. Była aferka ale było warto
„… the greatest show on earth..”
Pierwsze punkty sezonu 25/26 to mocarne And1 Holgrema. Od razu wiedziałem że będzie gruuuubo.
Subiektywna ocena: mówcie co chcecie ale jako widowisko EuroBasket wypada przy tym miałko i chudo. Brakowało mi występów, dj zamiatajacego w trakcie gry kiedy pilka jest żywa, tancerek, cheerleaderek, nawet tych głupich konkursów. W końcu praca na nocki ma jakieś zalety. Przez drugą dogrywkę na zakładzie stanęły 2 maszyny
. Kierownik wpada do kantorka z mordą: ” Co jest z wami K&$#@! A my oglądamy na stojąco!OKC! OKC! XD. Była aferka ale było warto
„… the greatest show on earth..”
Mimo wszystko mocno frajersko to Houston oddał. Widać ewidentnie brak na rozegraniu rasowego PG. Dużo głupich i niewymuszonych strat. Shepparda muszą głęboko chować w obronie, bo gdy tylko się pojawia na parkiecie momentalnie niemal wszystkie akcje przeciwników idą w niego. Ale mają potencjał niesamowity…
Chauncey Billips….
Akurat idealnie w klimatach książki
wpierw Balmer, teraz trener, zawodnik, jako pojedyncze pionki…. wiem, że emocje sportowe dla kibiców i oby większości zawodników (plotek o ustawianiu zawsze było), ale z ciekawości ile lig pro i z uniwerków w Stanach, miało realnie styczność (u nas w juniorach przecież zdarzały się i pewnie nadal, w koszu także)… ciekawe ile nazwisk poleci (czy jak z sędzią kiedyś, że 1-2 osoby, a w kwestii przepisów ligi nie karnych, skoro poleciał poprzedni właściciel clippers, to i obecny też powinien (w końcu liga o unia / stowarzyszenie klubów czyli ich właścicieli i teoretycznie nawet jak Balmer ma więcej kasy niż pozostałych 29 razem, to i tak chyba? głos powinni mieć wyszyscy
to dobry artykuł może wjedzie, o co chodzi, bo za dużo plotek artykułów i każdy obecny i były dziennikarz i gracz ma vloga, gdzie wspomniane o Chancey że to poker, czyli związane z koszem czy nie? Tiago Splitter (2gi trener) wstępnie już ogłoszony na nowego
Jest sezon są emocje.. dzieki Bartku że piszesz
SGA 2 mecze 40 FT
Brejking njus!
Bartka zawinęło FBI, razem z Billupsem i Rozierem.
Drugi dzień sezonu też niczego sobie:)
Udanego Campu
Camp musi być wybitnie udany, skoro nawet nie ma czasu na zatwierdzanie postów 🙂
Jak tam Houston?
Idą na Mistrza? 🤣🤣
Dzięki za dzisiejszy sparing, super z Was ekipa!