NBA: Russell Westbrook kradnie show | piękny debiut Jeremy’ego Sochana

29

Jak podsumować jedenaście meczów NBA w jednym wejściu, w jednym wpisie? No jak? Toć ja jestem poważny publicysta, mam się przez to prześlizgać? Tego chcecie? Cokolwiek napiszę, albo czego nie napiszę, będzie to jedynie erzac emocji, jakie odczuwam, które każdej niemal nocy dzielę z chłopakami na Discordzie. Nie wchodząc w tematy pieniędzy, inteligencji do szacowania ryzyka, analizy i tym podobnych, na parkietach najlepszej ligi świata (i dookoła nich) naprawdę wiele się dzieje. 

Jaylen Brown na przykład, wielki gwiazdor Boston Celtics, domalowuje sobie włosy. Ktokolwiek go kryje, wkrótce ma trykot umazany od czarnej farby. Może być taka informacja? Tego chcecie? GWBA zaczynało jako „pudelek o koszykówce”, więc może wrócimy do tego rodzaju doniesień? 

Chyba nie, co? Chyba stać nas na więcej. Śmialiśmy się z rzednącej czupryny LeBrona Jamesa, teraz z „przemijaniem” pogodzić się nie może 29-letni JB. Jeden i drugi aż buzuje od testosteronu, a nadmiar tegoż, nie sprzyja włosom na koronie łba, wiecie jak jest. Tylko niech nam to nie przesłoni wartości Browna jako koszykarza, bo bez niego aktualnie Celtics nie istnieją. Mówimy o średnich na poziomie 27.7 punktów (rekord kariery) w czasie 31.1 minut (najmniej od rookie sezonu). 

Dziś w nocy Boston sprał po twarzy młodzieżówkę z Waszyngtonu (136:107). Względnie im siadły trójki, Neemias Queta wymagał atencji pod bronioną tablicą, a w kategorii strat byli lepsi 19-5. Pięć strat popełnionych w całym meczu przez zespół NBA? Szacunek, a zarazem nasuwa się pytanie: co oni tam robią w stolicy, że młode koty, zamiast drapać pazurami, snują się po parkiecie i gdyby tylko mogli, ręce do kieszeni spodenek by schowali. Kolejny raz: nie podoba mi się mowa ciała graczy Wizards. Niektórzy wyglądają jakby nadużywali zioła. Tu by się przydał ktoś taki jak Tom Thibodeau na ławce trenerskiej tylko jemu także chyba szkoda zdrowia.

Sixers 121 Cavaliers 132

Mecz bez większych emocji, wynik końcowy nie oddaje faktycznej przewagi, jaką wypracowali Cavs na przestrzeni 36 minut. Po raz pierwszy w tym sezonie oglądaliśmy w akcji Dariusa Garlanda (grał krótko, rzucał słabo), ale największą atrakcję w dalszym ciągu stanowił Donovan Mitchell (46 punktów 8 asyst). Spida słał w powietrze kolejne bomby, które spadały prosto na cel (6/11 zza łuku). 

Dużo krwi, zwłaszcza w pierwszej linii obrony, napsuł Sixers kolega Evan Mobley, który także na starcie meczu trafił trzykrotnie zza łuku. Warto także zauważyć, że chwilową absencję DeAndre Huntera pięknie wykorzystuje drugoroczniak Jaylon Tyson (10 punktów 5 zbiórek 3 asysty 2 przechwyty) który wnosi na plac cechy mistrzowskie: energię, zadziorność, czego owocem jest choćby przepiękna dobitka z góry. 

Jazz 103 Pistons 114 

Kolejny tak zwany „take over” w wykonaniu Cade’a Cunninghama. Do przerwy gwiazdor Detroit miał na koncie marne trzy punkty, ale ponieważ Jazz nie chcieli się poddać, a nawet pchali się do przodu, trzeba ich było usadzić. 28 punktów i 5 asyst w drugiej połowie dla CC. Do tego szalejący pod obiema obręczami Jalen Duren (22 punkty 22 zbiórki 3 asysty). JD grubo leciał, bo Jazz do końca sezonu stracili centra Walkera Kesslera, a zastępujący go weteran Jusuf Nurkic mimo słusznych gabarytów, nie był w stanie przejmować szarży Cade’a, a jednocześnie utrzymać rolującego Durena. Jazz bardzo źle kryją pick and rolla i w tym zakresie nic się nie zmienia. 

Nets 112 Pacers 103

Pierwsze zwycięstwo ekipy Jordi Fernandeza przeciwko całkowicie rozbitej przez kontuzje Indianie. 32 punkty i 11 zbiórek Michaela Portera Juniora. Cam Thomas niestety znów wypada z gry z powodu naciągniętego ścięgna udowego. Karkołomny styl gry, słuszna waga, kolejny raz siadają ścięgna i to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o „wymaksowane” oczekiwania finansowe tegoż atletycznego strzelca.

W obliczu urazu Cama atak pozycyjny szedł więc przez energicznego Nico Claxtona, który w obliczu kiepsko obsadzonego środka Pacers rozegrał jeden z najlepszych meczów w karierze (18 punktów 10 zbiórek 6 asyst 3 przechwyty 2 bloki). No i tak, w zderzeniu dwóch ekip o porównywalnym (obecnie) potencjale, różnicę stanowiła energia. Popatrzcie przykładowo na dysproporcję w rzutach wolnych: IND 8/13, BRK 26/35. Brawo chłopaki!

Wolves 114 Knicks 137

Nowy Jork ma skład tak naszpikowany, przepełniony, nasycony talentem, że wyzwaniem jest rozpoznać „gorącą rękę”, podczepić się i jechać. Ostatnim razem szalał Karl Anthony Towns, tym razem liderem ofensywy był OG Anunony, autor 25 punktów i 8 zbiórek przy 60% skuteczności z gry. Całość umiejętnie zwieńczył Jalen Brunson (23/7/10).

I choć nie przepadam za zespołem Knicks, jeśli wszyscy będą zdrowi (Josh Hart) a kolejne postaci będą „otwierać się” w sprzyjającym matchupach, korona konferencji wschodniej NBA jest na wyciągnięcie ręki. Madison Square Garden w ekstazie, ma się rozumieć. 5-0 jak dotąd przed własną publicznością. Mitchell Robinson czyści tablice, 9 ofensywnych zbiórek i 3 bloki w szesnaście minut!!! 

Rockets 124 Grizzlies 109

Bardzo źle się ogląda Memphis, przede wszystkim dlatego, że Ja Morant „stoi”. Nie uśmiecha się, nie szarżuje z piłką jak to miał w zwyczaju, on stoi. W obronie, w ataku, w przerwie meczu. Cały entuzjazm, jakim niegdyś pałał, uleciał. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, bo rotuje poprawnie, tyle że bez większego zaangażowania. Ma ogromny talent atletyczny, jeśli zechce dociera z piłką dokąd zechce, ale jemu się aktualnie nie chce. Linijka 17 punktów 8 asyst 6 strat 6/19 z gry. Rzuty niedociągnięte, nonszalanckie. Ten chłop w ośmiu meczach trafił 6/43 zza łuku. LOL

Mnie zastanawia kiedy Grizzlies zdecydują się go wytransferować, a jeżeli tak, to czy trafi na przykład do Toronto Raptors. Zespół z Kanady ma środki, odpowiednie zasoby, w tym wybory draftu, by przeprowadzić podobną operację. Mało tego, w niedawnym offseason szukali nabywców na RJ Barretta i Immanuela Quickleya. Wyobraźcie sobie tercet: Morant, Ingram, Barnes. Where the hood, where the hood, where the hood at?

Rakiety wygrywają piąty mecz z rzędu, MVP zespołu pozostaje Alpie Sengun, wokół którego zorganizowany jest atak pozycyjny. Wysoki poziom (swój poziom) trzyma KD, a na piłce szaleje Amen Thompson (28 punktów 10 zbiórek 7 asyst) którego progres cieszy oko. 

Pelicans 101 Mavericks 99

Drugie zwycięstwo zespołu z Nowego Orleanu, nie grali Zion Williamson i Jordan Poole (przypadek?), w closing lineup ponownie znalazł się podkoszowy rookie Derik Queen (11 punktów 7 zbiórek 2 przechwyty) za którego Pels oddali swój niechroniony pick I rundy przyszłorocznego draftu! Powiem tak: młody ma nie tylko warunki (208 cm 112 kg) ale jest pewny siebie, ma charyzmę, szybkie i chwytne dłonie. Będzie z niego kawał dziada. Daj mu dwie kwarty na parkiecie, a double-double przyniesie w zębach. 

Mavs, którzy nominalnie grupę podkoszową mają najpełniejszą w lidze, niestety nie mogą z niej korzystać. Kontuzjowani pozostają Anthony Davis oraz Derrick Lively, a „nasz wspaniały” Daniel Gafford, po kontuzji ma wydolność na cztery sprinty po boisku. Co za tym idzie, przez dużą część spotkania Pelicans w pole trzech sekund wchodzili jak do siebie i tak się tym rozochocili, że do końca cisnęli po zwycięstwo. Serio mówię, 52 punkty zdobyte w „pomalowanym” to chyba rekord sezonu w wydaniu NOLA.

Klay Thompson został przesunięty na ławkę, gdzie jego miejsce. Na piłce cały czas przyuczany jest Cooper Flagg (20 punktów 9 zbiórek 3 przechwyty 2 bloki) który miał wczoraj piękną okazję by doprowadzić do dogrywki, ale niestety ciśnienia nie utrzymał. Rzut był za długi, a Mavs nie umieli ani zebrać piłki, ani rywali w porę sfaulować. 

Heat 112 Nuggets 122

Nikola Jokic w nosie ma tempo, z jakim ty chcesz grać. To on kontroluje tempo gry. Jak będzie chciał to stanie z piłką na czwartym metrze i nic mu nie zrobisz. Po raz kolejny oglądaliśmy pracę Serba polegającą na „demontażu taktycznym” drużyny przeciwnej. W trakcie pracy pojawiło się parę efektownych podań, a wszystko okraszone linijką 33 punktów 15 zbiórek i 16 asyst na 12/18 z gry. I wciąż Wam powtarzam, on to robi na 60% mocy, z uśmiechem na twarzy. 

Po końcowym gwizdku pierwsze co zrobił to poszedł gadać z krajanem Nikolą Jovicem, bo ta cała Ameryka, tandetna i głupia, to mu czasem uszami wychodzi. Najgorsza z możliwych nowina polega na tym, że Bam Adebayo już na starcie spotkania doznał kontuzji stopy i oby nie zakończyło się zamknięciem sezonu dla środkowego, a co za tym idzie, całej ekipy z Florydy. 

Spurs 116 Lakers 118

Wemby ogarnięty. Luka przechwytuje kolejne piłki, goni do kontry. Lakers wygrywają piąty mecz z siedmiu i jeśli tak dalej pójdzie, to JJ Redick ma papiery na Coach of The Year. 

Ayton dobra robota, zwłaszcza na własnej połowie! Ma zasięg i sprawność by łazić wysoko w obronie. Wembanyama stojąc z piłką na obwodzie każdorazowo miał na sobie pięć par oczu. Każda próba wjazdu, penetracji ze szczytu parkietu, była odcinana przez pomoc. Gdy próbował się ustawiać / zasłony stawiał kolegom poniżej linii rzutów wolnych, drugi obrońca już czekał, przyjmował szarżę jak np. Marcus Smart. Otaczali go tłumem, wkładali ręce, napadali ilekroć był odwrócony tyłem do kosza. 

Przypominało to napastliwość defensywną OKC Thunder, których Redick ewidentnie próbuje kopiować. Vanderbilt, LaRavia, Smart, Ayton – jeśli chodzi o sprawność, jest tu z kim pracować, zdecydowanie. Ofensywą steruje natomiast świetnie Wam znany Luka Doncic (35 punktów 9 zbiórek 13 asyst 5 przechwytów). Podobny walor co u Jokera, nie przyspieszysz gościa jeśli nie będzie sobie tego życzył. 

W tym wszystkim nie możemy zapomnieć o debiucie Jeremy’ego Sochana (16 punktów 6/7 z gry 23 minuty). Był efektowny przechwyt i jazda sam na sam z koszem, wjazd jeden na jeden w Aytona, alley oop wykończony w semi tranzycji, dobitka, trójka z rogu parkietu. Debiut wręcz idealny, powiedziałbym, także gratulacje! 

Thunder 119 Blazers 121

Obrońcom tytułu się wydawało, że mogą bezkarnie nie wystawić Holmgrena, Dorta, J-Duba. Prowadzili 22 punktami na starcie meczu… no i się nadziali. Energiczna grupa pod przewodnictwem Jrue Holidaya oraz Deniego Avdiji, funduje mistrzom ich pierwszą porażkę. Zagrali fenomenalnie, dziewiętnaście trójek, wygrane pojedynki 1-na-1 i ciągła presja na SGA, który z uwagi na absencję kolegów, w którymś momencie oddychał już uszami. Zdobył 35 punktów, ale na 26 oddanych rzutach. 

Tymczasem Jrue 6/10 zza łuku, turbo Avdija 26 punktów 10 zbióre 9 asyst 15/16 FT, Camara, Grant i Sharpe skuteczni zza luku, napastliwi, ciągnący do przodu. Hartenstein pod obręczą zneutralizowany przez Clingana, a do tego Duop Reath wciskający 4/5 trójek. Perfekcyjny mecz Portland, a mimo to OKC było o paznokieć od zwycięstwa. W trzeciej kwarcie zmarnowali trzy layupy. W ostatniej akcji był gwizdek przy próbie wyrównania, faul rzutowy, ale okazało się, że Isaiah Joe miał palec na linii i zamiast trzech potrzebnych rzutów wolnych, Thunder dostali tylko dwa. Celowo spudłowana druga próba została jednak skontrolowana przez gospodarzy i tak oto sensacja stała się faktem. I super, niech Blazers pod wodzą Tiago Splittera wzrastają, Holiday był dokładnie tym, czego potrzebowali i szkoda jedynie, że nie jest o dekadę młodszy.

Warriors 116 Kings 121

Sabonis dostał w żebra, nie zagrał. LaVine ma problem z plecami, nie wystąpił. Keegan Murray pauzuje od dłuższego czasu. No więc kto? Tylko i wyłącznie Russell Westbrook występujący w roli skrzydłowego. W obronie odpowiedzialny za krycie „pierwszej opcji” Jonathana Kumingi, zwłaszcza po jego gorącym starcie. Dubs także bez Stepha, Draymonda, Butlera, w składzie równie ograniczonym i eksperymentalnym. 

Panowie bili się do końca, ale najmocniejsze ciosy zadawał on. Russ zakończył zawody z linijką: 23 punktów 16 zbiórek 10 asyst i 9/13 z gry. Jego własny rozgrywający Dennis Schroder wyraźnie nie patrzy mu w oczy, nie podaje piłek, nie chce zbijać piątek, odwraca głowę. Wkurza go, bo sadzi się na całym boisku, wchodzi w jego rolę, chce być wszędzie i robić wszystko.

Nie ma podań? Nie szkodzi! Russell piłkę zbierze sobie sam. W końcówce podawał do DeRozana, ten dokończył dzieła, a gdy nie trafiał, Russ ponawiał akcje, a Schroder wkleił trzy trójki na do widzenia. Co za popieprzony zespół! Samograje. Runda zasadnicza NBA. Sześciu ludzi w sumie z dorobkiem przekraczającym dwadzieścia punktów. I tu przy okazji, ogromne propsy dla rookie Will Richard (30 punktów 5/8 zza łuku) oraz Moses Moody (28 punktów 6/11 zza łuku). Nie chcę żeby występ młodych panów przeszedł bez echa, ale oglądając mecz i tak widziałeś jedynie Westbrooka, który czapką nakrył wszystkich, raz jeszcze skradł show! Było to jego 204. triple-double w karierze!

Mógłbym jeszcze wiele Wam opowiadać, ale chyba na ten moment wystarczy, nie? Miłego wieczoru ferajna, podziękowania dla Patronów odcinka, którymi są Piotr Janus oraz Woyteck. Kłaniam się. Bartek 

Aha, jak ktoś jeszcze raz w komentarzach nazwie mnie „gruby” ma w papę od mojego kolegi. Praca trwa! A kto nie kupił książki, z tym nie gadam. 

https://sklep.gwiazdybasketu.pl/

1 komentarz

  1. Array ( )
    Nowo nawrócony Laker 6 listopada, 2025 at 22:47
    Odpowiedz

    Avdije widziałem na żywo na EuroBaskecie i to jest kocisko. Piękny rzut, dynamika i przebojowość. Rozmawiałem dziś na whatsupie z Aytonem i zwróciłem mu uwagę że pisanie „gruby” w komentarzach pod dziwnymi nickami jest trochę nie profesjonalne. Napisał że przeprasza ale miał trochę żalu za pociski przed sezonem. Obiecał poprawę. Oczywiście wszystkich pozdrawia a w szczególności Admina.

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    to pokazuje co bez transferów stanie się z gsw przy emeryturze Stefa i Greena w obronie.. Sochan jeśli Spurs go nie zechcą to może nie gsw, nie boston a denver? z Jokicem miałby idelane sytuacje do punktowania, (podobnie z Luką w Lakers) a dawałby obronę.

    (15)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        móje typy kiedyś szły – gsw i nauka pod skrzydłami greena i dobry run w po ze stefem, ale czasu może braknąć chyba, że 1 sezon, też boston za horforda i porzi, widać nie pykło, lal bo potrzebują obrońców patrząc przyszłosciowo…taki jeremy mógłby wpasować się, w spurs wykorzystany oczywiście też, a jakie inne kluby? aha i ten sezon pokarze % rzutów z dystansu i za3, na razie ma na poziomie draymonda greena

        (3)
        • Array ( )

          G. Arenas ostatnio wspominał, że lata 90 to była największa era łysych graczy (nawiązanie do ilości sterydów i efektu na głowie)

          (3)
        • Array ( )

          Mateusz, ale tak to wygląda, ps. czy wiesz że nba przesiewowe (jeśli prawdziwie robione a nie pusta ustawa pod publikę) testy na używanie hgh wprowadziła dopiero w 2015/16… w latach 90tych weszła moda, że jak się łysiało czy były zakola czy fryzura a la zakonnik, to młodzi zaczęli się golić (a pod światło było widać cofnięte linie włosów czy metrowe zakola – patrz MJ).. a pojedynczy, starsi trzymali liche czupryny jak Drexler, Malone, Mullin, zakolak D. Robinson… kilka specyfików taki ma skutek uboczny tren, teść, są też insulina, hgh, epo i kilka innych popularnych… jednak widać jak nienaturalnie chłopy rośli i rosną, w kośćcu (szczęka, rzuchwa, dłonie, twarz) obniżenie głosu, sporo chorób krwi (i to jest w skutkach ubocznych kilku środków… i widać jak odstawione było coś popatrz na Lebrona po odstawieniu (a z rodzimego rynku spadek masy Akopa,, ale masy z twarzy który otwarcie zszedł), czy Rock… Rich Piana i kulku, nie odstawili. Widać błyskawiczny, niemożliwy skok u wielu, wtedy też… mocny… prawdopodobnie inne środki, inne dawki (są mikrocykle). Ktoś kto siedzi w medycynie, terapiach zastępczych trt, w sporcie, zwłaszcza fitness i kulturystyce widzi te same schematy, tylko w fitniesie zaczyna się o tym mówić czasami otwarcie, w innych cicho sza

          (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W tej parodii meczu odnośnie gwizdania, to nie był żaden wyczyn, zwłaszcza, że musiał ostatni faul poświęcić…

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy nowy styl grania a’la ultra mobilne Heat nie sprawi psiukusa protoplastom tegoż stylu – OKC? O ile będą dysponować głębią składu, to bym się nie martwił, ale widać jak bardzo im brakuje kilku elementów przy tylu kontuzjach. + co z Casonem? Co się stało temu misiu, że tak cieniuje?

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie wszystko jest potrzebne. Ploty i pudelkobasket też. Reszta jak zawsze trzyma poziom. Pisz chlopie. Nie ma czego w tym internecie czytać. Moze sam cos napiszę…

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja właśnie z powodu „odpalonego Russa” obejrzałem sobie skrót meczu Warriors-Kings. No nie była to koszykówka najwyższych lotów, ale nie można narzekać na jakieś braki zaangażowania. Niestety Kings to jest padaka fest, a Warriors już raczej dojada resztki dawnej świetności.
    Ale mecz miał sprzedać rozrywkę, hotdogi i nędzne piwko, i to się wydarzyło.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    W sumie takie ciekawostki jak z Brownem są fajnym urozmaiceniem. Brown powinien się pogodzić z tym, że będzie miał glace i tyle bo tak to się ludzie będą śmiali:D

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Sochan zrobił to co do niego należało biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności towarzyszące sytuacji w jakiej się znalazł, w tym poprzedzające jego kontuzję. Śmiem twierdzić, że rozwinie swoje skrzydła pod pieczą niezniszczalnego Popovica.

    (3)
  8. Array ( )
    elegancki chłopak 8 listopada, 2025 at 05:13
    Odpowiedz

    Olivier Rioux wchodzi do ligi i lata trzydzieste upływają pod znakiem jego rywalizacji z Wemby. Kurde, lata trzydzieste, jakoś niepokojąco to brzmi.

    (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Gość będąc przy drużynie od lata 2024 nie wychodzi w żadnym meczu. A jak już wyszedł to na dwie minuty. Sorry, ale z tej mąki chleba raczej nie będzie. Weź pod uwagę że dziesięciu najmłodszych debiutantów z NBA jest młodszych od niego.

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Gruby to jestem ja😁. Dzisiaj wchodzę na wagę a tu 110, przy wzroście 180. Trzeba zacząć zapierdalać .
    A odnośnie meczy to nie wiem jak można tyle ich oglądać .
    Jak dla mnie 10 zespołów chce się oglądać, a reszta statystuje.
    A Portland ma najlepszy transfer z zarzutami dla trenera 😁.
    Jeśli postawią na Avidię to może coś z tego będzie.
    Ale nie wiem czy będzie mu dane.
    Narodowość na plus, tylko ten kolor skóry.
    Ciężko być białym w tej lidze .Wagner kolejny przykład, liderem namaszczają Banchero.
    Ale Portland to największa niespodzianka dla mnie in plus, a na drugim biegunie Clippers. Syte, przeziębione koty , bardziej już kotki.

    (-1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    GB się pomału kończą. Bardzo szkoda. Admin się chwali, że znalazł złoty klucz do ogrywania buka, ale z tej mąki coś chleba nie ma. Wpisów jak na lekarstwo, cała moc przestawiona na discord. Tam się teraz dzieją gwiazdy basketu. Bardzo szkoda.

    (16)

Komentuj

Gwiazdy Basketu