Kevin Durant i Alperen Sengun to nowy najlepszy duet NBA

W poniedziałek pojawiam się, już zaraz wychynę zza monitora, z ekranu laptopa wyskoczę tylko myśli zbiorę, grubymi paluchami wystukam co mi po głowie chodzi. Patronami odcinka są zawsze wierni i lojalni Woyteck oraz Przemek Stępski, szacunek! Ja nazywam Bartek Gajewski, a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu.
Na początek aktualna tabela NBA. W pierwszej chwili chciałem zaznaczyć na czerwono zespoły, które prezentują sobą największe scheisse, ale właściwie w każdym klubie coś pozytywnego się dzieje, przynajmniej z mojej perspektywy. I może właśnie o tym dziś napiszę. Zapraszam więc do lektury.

Houston Rockets pierwszorzędny mecz rozegrali w nocy z Orlando (117:113). Ci ostatni, jak zapewne wiecie, stracili niedawno gwiazdę Paolo Banchero, który naciągnął pachwinę i pauzuje, ale defensywnie zaczyna być na powrót bardzo nieźle (WCJ, Isaac, Bitadze w drugiej linii super praca) bardzo ciężko po obu stronach parkietu pracuje Franz Wagner, który nie dość, że jest obecnie „pierwszą opcją” to nierzadko bierze na siebie najcięższy, wymagający najwięcej energii i uwagi matchup defensywny.
Sprowadzony w wakacje Desmond Bane potrafi ściągnąć na siebie dwóch obrońców, a jego skuteczność dystansowa wraca do średniej po bardzo kiepskim początku, otwarciu sezonu. Ten game-winner niedawny zdaje się przydał mu mocy. Niebywałe postępy poczynił Tristan Da Silva, widzieliśmy już podczas Eurobasketu, aktualnie bez Paolo ma dużo większą ekspozycję i korzysta. Podoba mi się jego bball IQ i wszechstronność. Niedoceniany zaś na szczycie parkietu bywa Anthony Black, fajna energia, defense oraz minięcia.
Tak, może bilans nie wskazuje, ale coraz solidniej grają Magicy, w nocy prowadzili z Rockets przez niemal całe spotkanie. Niestety zabrakło talentu, wykończenia, a przede wszystkim energii Franzowi. Niemiec gra w ochronnej masce, żeby zabezpieczyć pęknięty nos, problem polega na tym, że tworzywo cały czas naciska na zraniony grzbiet nosa wywołując wyraźny dyskomfort. Tym większy szacunek, bo zawodnik ambitny, pierwsza klasa: 29 punktów 5 zbiórek 4 asysty.
Nad nim jest już dosłownie paru lepszych chłopów w świecie zawodowej koszykówki, ale ci dwaj na to miano zasługują. No widzicie, jak ja się cieszę, i przyznacie, że wieszczyłem to od razu, na połączenie Kevina Duranta i Alperena Senguna. Duet to porównywalny do pary Joker i Murray, a to już struktura godna pierścienia, przy odpowiednim otoczeniu, oczywiście.
Magic celowo nie zamierzali podwajać Turka (30 punktów 12 zbiórek 8 asyst) więc ten upychał się cielskiem, kluczowy layup na dogrywkę wbił w ten sposób. Przy okazji zauważcie jak on się potrafi genialnie zasłaniać drugą ręką, uniemożliwiając obrońcy zablokowanie rzutu. KD (35 punktów 5 zbiórek 6 asyst) zaś trzymał / gonił wynik na przestrzeni całego spotkania.
Po raz kolejny Rockets zdominowało mecz gabarytami oraz walką na tablicach. Poważnie, 60:38 na deskach przy tak niezwykle wyrównanym spotkaniu to przyznacie, duży margines błędu. Sengun i Steven Adams znów zebrali po osiem piłek w ataku! Kosmos, bo Rakiety w dalszym ciągu poprawiają wynik, po dwunastu meczach zbierają 38.6% ofensywnych zbiórek co stanowi ABSOLUTNY rekord w dziejach NBA.
Cieszę się bardzo, bo jeden z najwybitniejszych strzelców w historii Kevin Durant już nie pajacuje, nie lata z pustą taczką, nie wymienia z ziomkami (Kyrie, Harden, Booker, Beal) kolejnością oddawania rzutów, ale każdego dnia jest potrzebny w doskonale znanej sobie roli, każdego dnia toczy boje i jest pięć razy lepszy i „wdzięczniejszy” do kibicowania niż przez ostatnich pięć sezonów. Łabędzi śpiew KD, ale brzmi przepięknie. Życzę mu zdrowia, a Rockets sprowadzenia w okienku transferowym „mądrego” weterana na pozycję 1-2, to znaczy przed nadejściem playoffs.
Kurde bele, znalazłoby się parę nazwisk, bez wchodzenia w zapisy kontraktów. Niech oni tej okazji nie zmarnują! Widzieliśmy w kolejce otwarcia sezonu, że ich dominacja fizyczna może zaleźć za skórę nawet obrońcom tytułu.
Los Angeles Lakers obtoczyli dwóch wielkich, albo wręcz wybitnych, kreatorów w odpowiednio przyprawionej panierce i fajnie się ich ogląda. Luka Doncic jest zdrowszy niż kiedykolwiek, nie puchnie, piłki kradnie nawet korzystając ze zdolności antycypacyjnych. Austin Reaves to najzręczniejszy biały gracz obecnie w NBA. Kto się nie zgadza, kto kwestionuje ten się nie zna. Techniczny, inteligentny, powtarzalny, bardzo zdolna bestia.
Co za tym idzie, Lakers niewiele brakuje w tabeli to największych potęg, a LeBron James określić może na nowo swą legacy, bo może w swej mądrości ten zespół odpowiednio wzbogacić albo może pogrążyć próbując na nowo stanowić jego centrum. Lakers potrzebują go w roli zadaniowej: zbierającego, podsłaniającego plecy wysokich obrońców, ścinającego, biorącego na siebie okazjonalne pojedynki 1v1. Zobaczymy jak to będzie wyglądać. Na pewno Luka potrzebuje otwartego środka, a James stojący na obwodzie potrafi być irytujący i leniwy. Spora w tym praca, także dyplomatyczna JJ Redicka, żeby ich wszystkich wkomponować, ale może być ciekawie.
Po brzydkiej porażce w Oklahomie, zespół rundę wyjazdową zakończył zwycięstwami w Nowym Orleanie (118:104) i Milwaukee (119:95). Ci pierwsi skupili wysiłki na piłce, więc nie byli w stanie pokryć rolującego DeAndre Aytona (20 punktów 16 zbiórek 10/11 z gry), ci drudzy skapitulowali wobec dwóch ball-handlerów wchodzących im na 3-4 metr. Doncic zdobył w tym meczu 41 punktów, Reaves dołożył 25 oczek. A wyście go chcieli transferować!!
San Antonio Spurs już na dobre wchodzą na ligowe salony. Z ogonów tabeli, obecnie to już zespół bijący się o drugą rundę playoffs, jeśli mnie pytacie. Wembanyama oczywiście ma swoje słabości, fizycznie idzie go zneutralizować, ale Spurs uczeni są koszykówki systemowej, opartej na piątce graczy i podoba mi się co robią wokół wielkiego Francuza. Dziewięciu ludzi zalicza w tym momencie dwucyfrową średnią punktową (!) i idę za Wami o zakład, że w żadnym innym klubie nic podobnego nie występuje.
Do zdrowia wraca De’Aaron Fox, swoje momenty z ławki zalicza Jeremy Sochan (dziś w nocy 11 punktów i 5 zbiórek przeciwko Sacramento) bardzo fajny warsztat shooting-guarda posiada Devin Vassell i ogólnie mówiąc, każdy jeden gracz posiada kompetentnego zmiennika. Stephon Castle gdy ma możliwość pobiegać na otwartej przestrzeni wygląda jak demo młodego Russella Westbrooka i tylko rookie Dylan Harper chwilowo pauzuje z naciągniętym mięśniem łydki. Nieodzownym myślę i bardzo potrzebnym ogniwem w tym zespole jest / będzie Luke Kornet sprowadzony z Bostonu.
W każdym razie, bilans 9-4 napawa optymizmem. Spurs przede wszystkim oddają bardzo dobre rzuty (mają wysokie shot quality) oraz świetnie zbierają piłkę z własnej tablicy. Zupełnie jak za mistrzowskich czasów, choć już bez Gregga Popovicha, ten występuje obecnie w roli doradczej. Dziś w nocy jego wychowankowie zaliczyli 38 asyst jako zespół!
Bardzo dobrze (wciąż) potrafią wyglądać Golden State Warriors, a ja w tym miejscu proponuję raz na zawsze zakończyć kadencję Jonathana Kumingi w zespole znad zatoki. Piłka bez JK chodzi płynniej, ciała nie zderzają się ze sobą, ale poruszają w sposób zamierzony i skoordynowany. Duet panów Curry i Green wciąż tworzy podstawę, fundament ofensywny tegoż zespołu, ale jego przedłużenie stanowi Jimmy Butler, a cała reszta panów zdaje się znać i akceptować swe role.
Dziś w nocy rekord ustanowił Moses Moody, który już w pierwszej kwarcie miał na koncie siedem trafień zza łuku. Pelicans nie wiedzieli co ich trafiło, bili się do końca, ale wiadomo, że polec musieli. Zespół młody, źle prowadzony, ale nie marudzę i nie krytykuję. Powiem tak, podobają mi się nazwiska: Fears, Murphy, Queen. Warriors natomiast grają koszykówkę zespołową, przyjemną dla doświadczonego oka i tylko czasem energii nie starcza weteranom. Życzę im jak najlepiej.
Gdzieś na dole zachodniej mapy swe boje toczą Utah Jazz. Zespół nie wart wzmianki, ale niesamowita forma Lauriego Markkanena nie chciałbym, aby przeszła bez echa:
- 35 punków 13/19 z gry 5/7 zza łuku (W)
- 40 punktów 15/25 z gry 6/12 zza luku (L)
- 47 punktów 15/33 z gry 7/17 zza łuku (W)
Jazz nie bronią za cholerę, zwłaszcza bez kontuzjowanego Walkera Kesslera, ale demonstrują bardzo fajny spacing i zdolności ofensywne. Jusuf Nurkic występuje w roli facilitatora w ataku pozycyjnym, Isaiah Collier to świetny rozgrywający / podający w biegowej grze. Lauri robi zamieszanie poruszając się bez piłki, są ścięcia, łatwe punkty, Keyonte George generuje przewagi szybkością 1-na-1.
Znak zapytania w tym wszystkim stanowi rookie Ace Bailey, który po dwóch bardzo obiecujących meczach, dziś w nocy zebrał sześć fauli w dziesięć minut. Zabrakło doświadczenia? Raczej inteligencji, niestety. Chłopak wali reverse dunki, wjeżdża pod kosz jak do siebie, ale wszystko to na instynkcie, przy wyłączonym myśleniu. Jak mu każą myśleć to staje, tak to widzę niestety. Zobaczymy. Wkleję migawki z udanego występu, zobaczcie jaki luz w ataku:
W górę (względem minionego sezonu) idą z pewnością Phoenix Suns (szkoda kontuzji 2. i 3. opcji Jalena Greena i Graysona Allena, bo byliby wyżej). Podobnież zdrowszy basket pod wodzą Tiago Splittera demonstrują Portland Trail Blazers, choć opierają się mocno na atrybutach weterana Jrue Holidaya. Weterani niestety mają to do siebie, że długo nie pociągną i nie można na nich opierać długofalowego sukcesu.
Na pewno Deni Avdija nie zmarnował czasu przepracowanego w lato z reprezentacją, obecnie to jeden z czołowych kandydatów do nagrody Most Improved. Średnie na poziomie 26.0 punktów 6.5 zbiórek 4.8 asyst przy 38% zza łuku robią wrażenie niezależnie od naszych poglądów politycznych.
Wschodnia mapa NBA? Daleko ponad stan i możliwości grają Detroit Pistons (11-2) choć trzeba im oddać wysiłek, to jest energię, którą wnoszą na parkiet. Jestem w szoku, że Cade Cunnnigham wciąż potrafi wygrywać mecze, nierzadko mając obok siebie trzech non-shooterów! Co ciekawe, dwa ostatnie spotkania opuścił, ale zespół wciąż wygrywa. Rywale z niskiej półki (Chicago bez Giddeya oraz Philly bez Embiida) ale dziewięć zwycięstw z rzędu to wciąż wielki sukces.
Pięknie nam się przedstawia drugoroczniak z dredami Daniss Jenkins. Ostatnie trzy mecze to 34, 40, 35 minut oraz 24, 18, 19 punktów i 3, 8, 12 asyst! Popatrzcie co on umie, ten Jenkins (190 cm i ledwie 75 kg). Przypomina mi trochę Tyrese Maxeya, a Wam?
Cavaliers mi się nie podobają, uważam że tytułów mistrzowskich z tym składem nie zobaczymy. Allen jest miękki, Mobley jest leniwy (kto mu dał DPOY?!?!), Garland stanowi mismatch w obronie, a Donovan Mitchell (średnie sezonu 30.4 punktów 5.4 asyst 38% zza łuku) nie pociągnie playoffs w pojedynkę. Panowie grają bez energii, źle się ich ogląda, Spida w czwartych kwartach wygląda genialnie, to może się podobać, ale ten projekt jest w zbyt zaawansowanym stadium, aby prezentował podobne hero-ball.
Pozytywną niespodziankę stanowią Raptors, którzy nie dość, że są utalentowani, to sporo wysiłku na placu zostawiają. Kwartet pod tytułem Barnes, Quickley, Barrett, Ingram zaskakuje in plus choć to oczywiście zespół ze średniej półki, bez widoków na granie o cokolwiek wyżej. Takie młodsze Sacramento, o!
Jeszcze odważniej grają ATL Hawks i to bez udziału Trae’a Younga. Jalen Johnson dwa dni temu w nawalance z Utah Jazz, ustanowił absolutne rekordy kariery: 31 punktów 18 zbiórek 14 asyst! Nowoczesna koszykówka, panowie grają cały czas do przodu, cały czas biegają, wprowadzając wolniejszych rywali w spory dyskomfort. Każdy jeden zasuwa, każdy jeden rzuca zza łuku, wliczając środkowych Porzingisa i Okongwu. Ten ostatni to w ogóle zaskakuje zasięgiem: 2/3, 8/14, 3/9 zza łuku w ostatnich meczach! Aha, dziś w nocy odrobili 22 oczka straty przeciwko PHX!
Miami również gra super szybkie tempo choć odkąd stracili Bama Adebayo, nie potrafią niczego prawie zebrać i to ich kosztuje. Kel’el Ware i Nikola Jovic są młodzi, popełniają błędy, ale zespół to bardzo entuzjastyczny i świetnie prowadzony. Wyglądamy powrotów Herro i Bama, będzie się działo na South Beach!
Boston próbuje trzymać łeb powyżej linii wody, powyżej 50% zwycięstw, bronią się nieźle, Jaylen Brown ma automat w łapie na półdystansie, ale często im jednak talentu brakuje. Pritchard gra nierówno, Sam Hauser zjechał całkowicie w rotacji, bo nie broni, na środku rządzi Neemias Queta albo i nie. Dziś w nocy po bardzo skutecznej pierwszej połowie, ledwo utrzymali się na prowadzeniu przeciwko szarżującym Clippers, a właściwie brodatemu Jamesowi Hardenowi.
Wielki szacunek dla Brodacza, bo on trzy dni temu, w odpowiedzi na serię porażek, zafundował Mavericks 41 punktów 14 zbiórek i 12 asyst na 13/25 z gry. Na parkiecie spędził 51 minut. Atomowe triple-double jak na dziada 36 lat, nie sądzicie? No, a wczoraj w czwartej kwarcie z Bostonem? Osiemnaście punktów! To jest jednak talent ofensywny najwyższej próby. Co nie zmienia faktu, że Clippers są skończeni, nie odbiją już w tym sezonie, nie zagrają o nic istotnego. Tyronna Lue nie widzę na ławce trenerskiej poza tym sezonem, nie ufam mu i często nie rozumiem decyzji, które podejmuje. Co jeszcze?
-> Chicago Bulls, zgodnie z przypuszczeniami, spadło z rowerka. Dziś w nocy wrócił Coby White, jest też „człowiek orkiestra” Josh Giddey i zobaczymy na ile im starczy energii, bo dużą część sukcesu opierają na intensywności, nie na systemowej grze. Przy okazji, chyba tylko OKC Thunder posiadają i to i to.
-> Daremnie ogląda się Brooklyn, Indianę, Washington choć oczywiście jeśli pogrzebać, znajdą się elementy pozytywne. Najbardziej zgorzkniale wygląda chyba Rick Carlisle, w zeszłym sezonie finał NBA, siódmy mecz o wszystko. Obecnie skład wybebeszony, żałosny, nie potrafiący się bronić, bezzębny w ataku. Przegrywają dwudziestoma na pięć minut do końca, a ten zarządza Hack-a-Poeltl. Chyba tylko, żeby wkurzyć kibiców i widowisko zepsuć. Parę razy już siadł na swoich za brak starań i kapitulacyjną mowę ciała, ale to nie uchroniło Pacers. W kolejnych meczach stracili uwaga: 152, 133 i 129 punktów. Auć!
Other NBA news
Jeśli chodzi o zakulisowe wieści to Cade Cunningham (średnie sezonu 27.5 punktów 9.9 asyst) podpisał lukratywny kontrakt z Nike Inc. Nie dość, że zarobi dziewięciocyfrową kwotę ekstra to jeszcze w przyszłym sezonie otrzyma własną linię obuwia. Pierwszy model Nike Cade zobaczymy w przyszłym sezonie, a może już w playoffs? Któż to wie.
Wieloletni kontrakt z Under Armour zakończył także Stephen Curry (wyjątkowo mi osobiście nie siedziały te produkty) więc na treningu widziano go w modelu Nike Kobe 6, czyli najwygodniejszych kicksach świata. Przy okazji, przypomniało mi się jak dwanaście lat temu (chyba jako jeden z pierwszych w PL) recenzowałem kicksy dla Sklepu Koszykarza, haha.
-> Trzymam kciuki za zdrowie Zaharie Risachera, bo to zdolny i ambitny chłopak. Młodzi atleci latają, wznoszą się wysoko ponad parkiet i za każdym razem są narażeni na poważną kontuzję. Ostatnio o parkiet gruchnął Cade (kosztowało go to już dwa mecze przerwy) a teraz to:
-> Mówi się, że kandydatem na stanowisko głównego szkoleniowca New Orleans Pelicans jest Darvin Ham. Trzymajcie mnie ludzie, to już wolę Greena!
-> Trzy tygodnie temu napisałem, że Cooper Flagg już w połowie sezonu będzie najlepszym graczem Mavericks, ale jak tak sobie myślę, to on już jest najlepszy. Kyrie w dalszym ciągu rehabilitacja, AD czeka na zgodę lekarzy, którzy obawiają się, że jak go przywrócą przedwcześnie z problematyczną łydką, to zaraz Achillesa urwie i ja im wierzę. Tymczasem kolega Flagg w ostatnich meczach trzyma zespół. Popatrzcie:
I to by było na tyle, that’s all folks! Dziękuję za napływające cały czas recenzje I Love This Game II. Dla tych, którzy piszą, że mi współczują… ale Wy wiecie co to jest fikcja literacka, prawda? Wielką zaletą bycia autorem książek jest możliwość schowania się za takową właśnie fasadą niedopowiedzenia, tworzenie nowych obrazów na zużytym, przeżytym płótnie, zszywanie wyobrażeń i rzeczywistości.
Jednocześnie informuję, że niemal wyprzedany został zestaw książek. Pakietów dwóch części, czyli I Love This Game 1 i 2 zostało w sumie trzydzieści osiem sztuk. Zapraszam, będziesz miał co czytać na Boże Narodzenie albo kupisz w prezencie znajomemu. B











Fajnie, że coś nowego wjechało!:)
Też się cieszę!
Wszystko wiem.
Nikt nie wie wszystkiego.
A Darek?
Cleveland nie ma co skreślać, Garland, który „otwiera Allena/Mobleya, zagrał raptem 2 mecze, a trzymają się czołówki. Jak będzie w pełni zdrowy na play offy to Cleveland jak najbardziej ma potencjał na finały. Tam raczej większych szans nie będą mieli, ale to można powiedzieć o każdej drużynie ze wschodniej konferencji i oceniając je pod kątem potencjału na mistrzostwo to w zasadzie każda nadawałaby się do tankowania, bo w ball-movement offense w Nowym Yorku z Brunsonem za sterami chyba nikt raczej nie wierzy…
Co ciekawe Lakers vs Bucks w pierwszej piątce wyszedł Bronny. Chyba liczyli na legendarny pojedynek z Thanasisem 🙂 zaraz Reddick musiał go ściągnąć bo młody nie czuł klimatu w ataku co mu się zresztą zdarza notorycznie. Po kilku dobrych meczach w których punktował i się nie bał (9 pkt vs Hawks) znowu łapie zwiechy. Ciekawi mnie przyszłość. Jeśli nie poprawi rzutu to czeka go PLK ( zapraszamy do Arki). Pozostałe elementy gry wyglądają dobrze. Potrafi rozegrać. Na pewno jest progres w porownaniu z poczatkiem zeszlego sezonu. Co myślicie?
czy czekają na brata z ojcem? rodzinne doświadczenie fajne, cenne, finansowo baaaardzo jest i byłooooby, jednak jak pół zawodników bierze go na cel, nie bierze na poważnie i jeszcze odstaje, szkoda, ciekawe czy wybije się? czy jest jakaś szansa, na wyższy, stabilny poziom (nie mówię o poziomie all, star czy 1szej piątki, ale stabilny zadaniowiec, zmiennik)??
Błagam – nie ,,w lato „🙈
w punkt –> latem. „W lato” to regionalizm, błędny już w sjp od jakiegoś czasu…
Bez tych artykułów średnio docierają do mnie newsy z NBA… na stronę wchodzę codziennie żeby sprawdzić czy jest cos nowego 😉 dziękuję za wykonaną pracę, miły akcent na wieczór!
Haha, teraz to fikcja literacka😂😂😂
Rozmawiałem dziś z Panem Aytonem przez whatsupa i kazał podziękować za miłe słowa. Roluje jak szalony.
W te fikcje literacką to chyba nikt za bardzo nie wierzy ale probowac możesz 😀
Co myślisz o plotkach dotyczących opcji atomowej w Dallas? Sztuczne pompowanie balonika przy okazji zwolnienia Nico ” Bóg kocha Lakers” Harrisona, czy też faktycznie coś jest na rzeczy?
Harden w Rockets?;) mają jakieś picki jak już Clippers odpuszczą dom spokojnej starości
Kolejny świetny artykuł dzięki piękne panie Autorze… miło się czyta, chyba małżeństwo służy dobrze lecz czy nie ma aby wpływu na regularność?
No to Westbrooka do Rockets za minimum weterana i mają komplet? 🙂
Te admin a pamiętasz jak koleś przybrał tożsamość Olka? I co w końcu poszedł za to siedzieć czy może jakies prace społeczne przynajmniej? Jak sprawa się rozwiązała? Bo kolega pyta oczywiście xD xD i mówi że tamten miał często na pocztę chodzić jest jakieś info? xD
dziękuję za twoją obecność Mati
pod ranking mvp – Giannis kontuzja, Wemby kontuzja…
Austin jest super, aż chce mu się kibicować!