NBA: Stephen Curry kontuzjowany | jaka przyszłość czeka Jeremy’ego Sochana

Wracamy do nadawania, kamera w zapisie, poszło. Tyle lat za klawiaturą, ale wciąż się stresuję, bo to wiadomo kto czyta i jak odczyta co tu próbuję stworzyć, napisać, wyjawić. National Basketball Association rozgrywa swój jubileuszowy, osiemdziesiąty sezon a ja siedzę po nocach i chłonę, czasem więcej niż bym chciał.
Od poprzedniego wpisu minęły dwa dni, z których parkietowe wydarzenia za moment zrelacjonuję, bo dziś w nocy koszykówki wyjątkowo nie ma. Zabrakło, przerwa, bo Amerykanie celebrują Święto Dziękczynienia, jedzą pieczonego indyka, piją cienkie piwo i odpoczywają. Koszykarze pewnie zaszyli się w hotelach bądź siedzą w domach przed konsolą. Niektórzy oblicze mają nieskalane myśleniem, ale to dobre chłopaki, ambitne. Nikt do tej ligi nie wchodzi z przypadku, czasem tylko bywa, że talent jest tak ogromny, że nie idzie za tym pracowitość, koszykarski intelekt czy dyscyplina. Tym niemniej, każdy jeden dostarcza emocji na parkiecie.
Rzut oka na tabelę, a tam… wymienię po cztery najlepsze zespoły w każdej konferencji, dobrze?
- Detroit Pistons 15-3
- Toronto Raptors 14-5
- Miami Heat 13-6
- New York Knicks 11-6
To EAST, a jak wygląda WEST:
- Oklahoma City Thunder 18-1 (idą po rekord Golden State, mówię Wam)
- Los Angeles Lakers 13-4
- Denver Nuggets 13-4
- Houston Rockets 12-4
Bad Boys Pistons wczorajszej nocy nieznacznie oberwali w Bostonie (114:117), więc nici z rekordu klubu. Rekord został wyrównany, ale oto zakończyła się seria trzynastu zwycięstw z rzędu Tłoków. Tym niemniej ostatnim razem trzynaście kolejnych zwycięstw Pistons odnosili w 1990 oraz 2004 roku, w obu przypadkach sięgając po mistrzowski tytuł!
W pierwszej połowie wydawało się, że znów to wezmą, prowadzili kilkunastoma punktami, klasycznie już przeważali fizycznie, na tablicach i w polu trzech sekund. Potem wkradło się lekkie „roztargnienie”, kluczowy obrońca Isaiah Stewart zebrał dyskusyjny faul i został odesłany na ławkę. Na to kolega Derrick White przypomniał sobie najlepsze momenty kariery i wkrótce, pośrodku najmarniejszego strzelecko sezonu w karierze (30% zza łuku) odpalił 6 na 11 trójek.
Karta w jednej chwili się odwróciła, do zabawy dołączyli się panowie Payton, Scheierman, Minnott i na bazie dwudziestu dystansowych trafień oraz heroizmu lidera Jaylena Browna (33 punkty 10 zbiórek 5 asyst) który podjął wyzwanie rzucone przez Cade’a Cunninghama (42 punkty 8 zbiórek 5 asyst) Celtowie zatrzymali hegemonów wschodniej konferencji.
Przede wszystkim, oni (Pistons) są nieprawdopodobnie mocni fizycznie, nie da się ich zastraszyć, zdominować, zepchnąć, to oni są agresorami. Duren i Stewart pozamiatają każdego, bo pierwszy ustępuje siłowo może jedynie Stevenowi Adamsowi, a drugi ma przy tym tak wybuchowy charakter, że nawet Draymond Green nie ośmiela się pisnąć doń słowa. Dodaj żylastego, atletycznego do granic możliwości Ausara Thompsona oraz Cunninghama, którego wczoraj na low post nie mógł przesunąć nawet Jaylen Brown.
Trener JB Bickerstaff ładnie nimi kręci, jest intensywnie i defensywnie, rywal potrzebuje niezwykłej skuteczności, by się liczyć w meczu z nimi. Tak, zdecydowanie Detroit Pistons to nie jest zespół wydmuszka, która zaraz pęknie, zgaśnie, spadnie na dół tabeli choć do ostatecznego sukcesu uważam, że zabraknie im doświadczenia oraz kompetencji strzeleckich. Wczoraj ekipa Joe Mazzulli przesadnie momentami „campowała” w polu trzech sekund, bez konsekwencji. Shot quality Detroit było dobrze, ale piłka odbijała się od obręczy. Cóż, może ten oczojebny zielony parkiet TD Garden, spod znaku NBA Cup im przeszkadzał?
Od razu powiedzmy sobie więc parę ciepłych słów w kierunku Bostonu, bo defensywnie są naprawdę klasową ekipą, która mimo ogromnego deficytu talentu, względem zeszłego sezonu, robi co może, by dać kibicom wysokojakościowy produkt, polegający na zaangażowaniu i współpracy. Pistons z kolei wpadają w „pułapkę sukcesu”, bywają momentami nieco nonszalanccy, energia opada. Ewidentnie nie potrafią jeszcze wkomponować Carisa Leverta i Jadena Iveya powracających do gry po kontuzji. Nieco widać zgrzytu, piłka im wczoraj nie siedziała, ale jak mówię, Detroit to zespół, który będzie wysoko w stawce wschodniej konferencji, w najbliższych paru sezonach.
Knicks pozamiatali Hornets przez co wciąż mają nadzieję na awans do „playoffs” NBA Cup. Może wrzucę tabelę, żebyście zrozumieli o czym mowa. Do ósemki awansuje zwycięzca każdej z sześciu grup oraz jeden zespół ekstra (tzw. wild card team) z każdej konferencji, z najlepszym współczynnikiem wygranych, a w drugiej kolejności, o najwyższej różnicy punktowej.

Cieszę się, dobry był to pomysł, żeby wprowadzić NBA Cup. Widać ekstra motywację chłopaków, możliwie pełne składy oraz grę do końca. Gwiazdy także wkładają wysiłek czując na sobie oczy również kolegów z drużyny. Przypomnijmy, w zeszłym sezonie każdy gracz zespołu wyeliminowanego w rundzie pucharowej, otrzymywał czek o wartości 51 tysięcy dolarów, jeśli zespół odpadał w półfinale czek opiewał na 103 tysiące dolarów, jeśli w odpadał w finale, 206 tysięcy dolarów, a każdy zawodnik zwycięzcy NBA Cup otrzymywał 515 tysięcy dolarów. No i cóż, Giannisowi Antetokounmpo to zapewne nie robi, bo 515 tysięcy $ to dla niego ekwiwalent pieniężny rozegranej kwarty, ale gość z końca ławki doceni taki czek niezwykle, więc są starania i budowanie chemii w zespole.
Wracając do meczu Knicks z Szerszeniami, podoba mi się bardzo warsztat techniczny i koszykarskie IQ Kona Knueppela, podobają mi się zdolności ofensywne Brandona Millera, podoba mi się praca na deskach Moussa Diabate, ale Charlotte bez wycięcia chorej tkanki, są skazani na wieczną przeciętność. LaMelo Ball, Collin Sexton, Miles Bridges – to nie są ludzie stworzeni do zwycięskiej koszykówki, po prostu, a rookie Ryan Kalkbrenner musi zdecydowanie nabrać pancerza, dojrzeć fizycznie do pozycji centra NBA. Wbrew temu co plotą czasem na youtube „eksperci”, basket to wciąż bardzo fizyczna gra.
Hornets 2025/26: nie ma skuteczności, jest za to szaleństwo, trójki, indywidualne popisy, sporo strat, niedokładności, ale najbardziej wkurzający jest brak powtarzalności. Pole trzech sekund także jest zazwyczaj zdominowane przez rywala. Wczoraj na dodatek nadziali się jeszcze na fenomenalnie dysponowanych strzelecko Jalena Brunsona (33 punkty 14/28 z gry), Milesa McBride’a (19 punktów 5/5 zza łuku) oraz Josha Harta (22 punkty 8 zbiórek 7 asyst 4/6 zza łuku). Nie ma co filozofować: zwiększonej uwagi wymagał Karl Anthony Towns usytuowany w okolicach linii rzutów wolnych, więc strzelcy mieli wiekszą niż zazwyczaj przestrzeń. Hart nakręcił dodatkowo kontratak, z których Nowojorczycy złupili dwadzieścia punktów ekstra.
We the North!
Wspomniałem wyżej Toronto Raptors, o których również pozwalam sobie napisać, skreślić parę słów. Pokłon uznania w kierunku trenera Darko Rajakovica. Raptors celują w mismatche, mają fajny, pasujący do siebie kompetencyjnie skład i dopóki wygrywają, entuzjazm ich niesie coraz dalej i dalej. Parę meczów temu kolano podkręcił lekko RJ Barrett, ich najlepszy slasher, dynamit na otwartej przestrzeni, która zresztą (gra z kontry) mocno określa ich tożsamość, zespołowy charakter.
Tak więc przeciwko Cavs dwa czy trzy dni temu TRZYDZIEŚCI rzutów oddał Brandon Ingram (nie podwajali go cały wieczór, więc Raptors także nie szukali nowych rozwiązań) a wczorajszej nocy tenże sam Brandon Ingram zaliczył swego pierwszego game-winnera w kanadyjskim klubie. Wyróżnienia to oczywiście: Scottie Barnes za wszechstronność po obu stronach, Jakob Poeltl za trzymanie fortu fizycznie (dziś w nocy kluczowy blok), Jamal Shead za obronę indywidualną i spokój zaprowadzany na piłce, Sandro Mamukelashvili za energię i trójki bite z pozycji centra.
Immanuel Quickley jest dynamiczny, ale wciąż mnie wkurza, robi co może, aby wypruć łatkę „streetballera” ale czasami wracają stare nawyki, jak u Jonathana Kumingi w Golden State Warriors i właśnie z tego samego powodu, on poważnej koszykówki raczej w karierze nie posmakuje. Tym niemniej, gdy ma dobry dzień strzelecko i zaczyna radośnie podskakiwać na nogach (hopsasa) to się buzia wszystkim śmieje. No cóż, tacy też są potrzebni. Bilans 14-5 to najlepszy start od lat, więc zamykam gębę i nie narzekam. Mało tego, przecież Raptors „stać” na zakupy podczas trade-deadline!
Houston Rockets! Aktualnie bez Kevina Duranta, Stevena Adamsa oraz Tari Easona (o kontuzjowanym poważnie VanVleecie już nie wspominam) dziś w nocy „powrócili” do gry w meczu z Golden State Warriors, odkrywają kolejne karty i chcą szturmem i fizycznością podbić ligę.
Siła!
Jeśli przewiniecie wyżej, każda z ośmiu najlepszych obecnie ekip NBA ma przede wszystkim przewagi fizyczne na kluczowych pozycjach:
- Pistons – Cade / Thompson / Stewart / Duren
- Raptors – Shead / Barnes / Barrett / Poeltl
- Knicks – Hart / Anunoby / Towns/ Robinson
- Rockets – Thompson / Sengun / Adams
- Thunder – SGA / Holmgren / Hartenstein
- Lakers – Smart / Luka / LeBron / Ayton
- Nuggets – Murray / Gordon / Jokic
Cechy wspólne: pierwsza linia waży w okolicach stu kilo albo ma sprawność i zasięg środkowego. Gra odbywa się często na dwóch podkoszowych / wysokich.
Houston to już w ogóle, najchętniej graliby samymi skrzydłowymi i centrami, ale obecnie potrzebują strzelca, więc się objawił Reed Sheppard. No powiem Wam, że to może być jeden z najlepszych pure-shooters obecnej NBA (45/99 trójek trafił w tym sezonie, większość czyściutko). Narzekałem, że za miękki, że się nie odnajdzie, ale wystarczył stały dopływ minut, złapanie rytmu i jak się okazuje, pick and rolla z Alperenem Sengunem, gra się świetnie. Oto niedawne występy drugoroczniaka:
- 16 punktów 7 zbiórek 2/4 zza łuku vs ORL
- 27 punktów 4 asysty 5/8 zza łuku vs DEN
- 31 punktów 9 zbiórek 5 asyst vs GSW
To ostatnie to właśnie dziś w nocy. Rockets przegrywali już czternastoma punktami, aby na przełomie trzeciej i czwartej kwarty odbić w górę. Bieżących parę meczów, fajne zmiany daje również brat Jrue Holidaya, nie pamiętam nigdy jak on ma na imię, Aaron chyba. Sprawny, powtarzalny, z rzutem i psychą. Dubs ma się rozumieć zaszarżowali jeszcze, chcąc odwrócić kierunek, wektor, szczególnie mocno walczyli Jimmy Butler i Brandin Podziemski, ale ich spokój egzekucji Turka przygniótł i musieli uznać wyższość gości. Tenże sam Podziemski spudłował trzy rzuty wolne w końcówce.
Nie zastawiamy tablicy, nie czytamy albo nie pamiętamy skautingu, pozwalamy rywalom robić, co chcą – otwarte pozycje, wjazdy pod kosz, rzuty wolne. To smutne [Jimmy Butler]
Co gorsza, kontuzji mięśnia czworogłowego doznał Stephen Curry, musi odpocząć, będzie przebadany i poddany testom za kilka dni. Ciemne chmury zbierają się nad ekipą Steve’a Kerra, aktualny bilans zespołu to (10-10) znacznie poniżej oczekiwań.
Other NBA news
-> Erik Spoelstra zaliczył osiemsetne zwycięstwo w karierze, a przemodelowane całkowicie Miami znów święci triumfy. Jeden z najlepszych trenerów na świecie, nie umie w przebudowy i tankowanie, a jego zespół jest zawsze groźny dla rywala. Przyznacie, że dobrze się ogląda tego rodzaju obrazki. Na pierwszym planie rekonwalescent Tyler Herro, który po dwóch meczach sezonu ma na koncie 24 i 29 zdobytych punktów oraz dwa zwycięstwa. Heat notują (13-6) stanowiąc rewelację młodego sezonu.
-> Keegan Murray jest najlepszym, najważniejszym graczem Sacramento Kings, nie Westbrook, nie Sabonis, nie Schroder, nie Monk, nie LaVine i nie DeRozan, ale właśnie on. Gra po obu stronach, blokuje rzuty, strzela trójki, zbiera, goni do przodu. Pięknie wygląda po kontuzji, jak sam mówi, chce powalczyć o nagrodę dla Most Improved Player. Rzecz w tym, że aby zostać sklasyfikowanym, może opuścić jeszcze tylko dwa mecze w tym sezonie. Tym niemniej, popatrzcie jaki kot:
Tak się składa, że oglądałem ostatnio (nawet nie jeden) mecz Kings i powiem tyle:
- LaVine źle wygląda gdy na parkiecie przebywa DeRozan,
- Westbrook ani Schroeder nie potrafią grać z LaVinem,
- DeRozan i Schroder nie współpracują kompletnie z Sabonisem,
Groch z kapustą. Do zatrzymania są koniecznie Ellis & Murray. DeRozan ma walory stabilizujące ofensywę, jak Ingram obecnie w Toronto. Russ daje energię, Monk bywa niesamowity jako sixthman, Schroder potrafi grać ułożony basket, ale w tym klubie nie ma z kim. Cała reszta jest do wymiany, takie moje zdanie. LaVinem rzekomo interesują się Milwaukee Bucks, więc są wejścia by ten zespół uzdrowić. Tylko, że Bucks poza Rollinsem i AJ Greenem nie ma nikogo ciekawego na handel, a bez tych dwóch przepadną.
-> De’Aaron Fox odkąd wrócił na parkiety, rządzi w San Antonio, a wszystko pod nieobecność kontuzjowanego Victora Wembanyamy. Kto by pomyślał, że otoczenie Foxa adekwatnie uzdolnionymi skrzydłowymi, potrafiącymi chodzić w obronie, przyniesie takie efekty. Fox aktualnie przypuszcza szturm na All-Star Game i nie daje o sobie zapomnieć nawet niedzielnym kibicom: 37, 26, 26, 26, 28 punktów w ostatnich pięciu meczach. Spurs wygrywają (12-5, piąte miejsce w konferencji) i tylko zagubionego Jeremy’ego Sochana szkoda.
Polak gra z ławki, nie wiadomo do końca w jakiej roli, dziś w nocy zaledwie osiem minut na placu, skuteczność 1/7 z gry. Na tym etapie nie zdziwię się widząc nazwisko Sochana w transferze podczas zimowego trade deadline. Nie doczekał się oferty przedłużenia umowy i choć wciąż można mu przyznać tytuł najlepszego obwodowego obrońcy Spurs, to jednak nie ulega zmianie inna kwestia. Rywale sadzają na niego centra w obronie, ten kryje na radar, przez co w ataku pozycyjnym wszystkim jest ciężej.
Minuty odbierają więc Harrison Barnes, Julian Champagnie oraz Keldon Johnson, ci dwaj pierwsi są znacząco lepsi strzelecko, ten ostatni ma znacząco większą sprawność z piłką. W pełnym skladzie, Spurs nie mają bowiem problemów z obroną (tracą na przykład najmniej punktów z kontry w lidze) ale z płynnością ataku, wobec czego szukają graczy o pełnym ofensywnym skill-secie. Tak to widzę. Nie bez znaczenia pozostaje kontuzja, nie wiadomo jaki wpływ na formę Jeremy’ego mają urazy.
-> Bolączek Los Angeles Clippers ciąg dalszy. Parę dni temu wrócił Kawhi Leonard, ale wielkiego wpływu na losy meczów nie ma. Zamglony jest, co każe mi wnioskować, że jego okres świetności przeminął, sorry. Zapytany co można poprawić, aby zespół (5-13) zaczął wygrywać, Kawhi odparł:
Musimy wystawić odpowiedni skład na boisko. Sprowadzić więcej talentu. Zagrać z lepszym talentem i zobaczymy. Chodzi mi o to, żeby grać lepiej. Wszyscy musimy grać lepiej, trafiać do kosza, podawać, ufać sobie… [Kawhi Leonard]
Kawhi Leonard on this Clippers team:
“Just gotta get the right lineups on the court, I guess. Get some more talent. Play with better talent and see what happens.”
Is that talent internal?
“I’m saying like playing better. Like we all just gotta play better. Make shots…” pic.twitter.com/H4JUJ9Cmf9
— Joey Linn (@joeylinn_) November 26, 2025
Jeśli to nie jest humanoid, to niech mnie piorun strzeli. Dobrej nocy / miłego dnia! Patronami odcinka są NIE MA.
Nie zapomnijcie kupić mojej książki, to się tyczy zarówno wszystkich hazardzistów w Waszym otoczeniu, którym trzeba pomóc, uświadomić rzeczy oraz fanów koszykówki. Zaczynam gadać jak Kawhi, więc już się zamykam. Cześć! Bartek Gajewski











A propos książki, przeczytałem. I póki piszesz o koszykówce, dobrze się czyta. A gdy na inne tematy, to już niekoniecznie. Nie mam pretensji, takie są moje odczucia. Widocznie czytanie o hazardzie to nie moja bajka. A sam hazard? Któż to wie………….
Nie wiem jak liczysz te dwa dni ale na moje to wychodzi minimum cztery
Heat idą po 50 + zwyciest w regularnym, jeśli ominą ich jakieś poważniejsze kontuzje na przestrzeni sezonu, co więcej na kiepskim wschodzie mają realne szansę na finał konferencji. Dokładnie rok temu na tym etapie rozgrywek byli w zupełnie innym miejscu, pogrążeni w porażkach, z obrażonym Jimmym na pokładzie, a dzisiaj po prostu świetnie się na nich patrzy na boisku, ale przede wszystkim chyba poza nim. Rozgrywający z 7.5 asyst na mecz, który do tego świetnie broni, młody Ware ze średnimi na poziomie DD, Jaquez w życiowej formie jako 6th man i naprawdę solidne S5. Jeżeli Śpi nie wygra w tym sezonie COTY, to naprawdę nie wiem kiedy będzie lepsza okazja, bezapelacyjnie jeden z lepszych ever.
Ja mam taką nadzieję, że fajnie to wszystko wygląda ten sezon, żarty żartami, młodzi gniewni się napinają, skaczą i walczą „na mieczyki” ale najlepsze zakończenie jakie można sobie wyobrazić to takie, że…
na koniec przyjdzie stary (Nikola-Woźnica-Jokić), weźmie kabel od prodiża i spierze im wszystkim dupska.
I w tym kontekście trochę mi brakło opisu Denver mimo, że pojawiło się w słowie wstępnym. Ale może to i lepiej, teraz szumią młode koty, a Denver robi swoje i będzie o nim pisane jak zacznie się poważna gra, a nie te harce pierwszej połówki sezonu.
Mlodzi, fizyczni, silni i wybiegani przejmuja NBA od starej gwardiii. A moze inaczej, gdyby Ci wybintni byli otoczeni tymi mlodymi jak LeBron, Durant to jest mega moc. Wiem, ze Durant przyszedl do takiego zespolu, a LAL sa magnesem dla graczy i trafil im sie Reaves.
Za to GSW zmarnowalo szanse na kolejne miski Curry’ego i Greena. Klay po ostatnim sezonie mistrzowskim byl cieniem. Smiem uwazac, ze to Kerr wymuszal na wlodarzach sciaganie weteranow kossztem mlodych. Widac od tylu lat, ze mlodzi w GSW cos tam w regularnym pograja a w PO’s grzeja lawe. Teraz razem z Clipers to druzyna wolna, przewidywalna i po prostu srednia. Teraz bez Stepha lepiej nie pisac co bedzie
Raports fajnie, ale w dluzszej perspektywie tego nie widze. Bedzie to typowy sredniak.
Detroit natomiiast WOW. To taka druga Oklahoma tylko polke nizej, ale druzyna z Motor City moze tylko sie rozwijac o ile nie zrobia jakiegos durnego trade podstarzalej gwiazdy z wysokim kontraktem za zdolna mlodziez
w GSW plotki i próby chyba 3 sezon i off season na Giannisa, Makarona, Sabonisa, nawet Lebrona (przed Lal), a potem na szybko kogokolwiek i wyszedł Jimmy… czy chodziło o $, czy zawdonicy nie chcieli, nie wiem, ale po 22…. zrobili nienajlepsze ruchy… drafty 23 – Podziem (19), TJ DAvis (57 z wymiany), 24 – Q Post (52), 25 – K. Brea, 27, 28, 29- mają po 1 swoim w 1 rundzie (nie wiem czy mają wartość przy wymianach pod Stefa jeszcze) … salary cap 2025/26 suma płac 205mln, 2026/27 213 już zakontraktowane i 2 opcje zawodnikóœ (6 Horforda i 3.5 D. Meltona), 24 opcja klubu wobec Kumingi, 2027/28 zakontraktowane mają tylko M Moodego 13.4, 2.5 W.Richarda, B Hield ma opcję zawodnika 10mln… ale Stefek 39 lat… jak mają coś robić, to niech zaczną tu i teraz, chyba, że liczą na gwiazdy, już po emeryturze Stefa, bo mają kasę i weszli na duży rynek, chyba, że liczą na jeszcze jakieś niskie za min, kontrakty Stefa, Greena, Kerra grając z ławki, i biorać jeszcze jeden tytuł na innych zasadach. Na kogo byście tu i teraz polowali? czy w następnym sezonie? czy przed emeryturą Stefa?
A ja wlasnie o Sheperdzie chcialem :).W Phx tez jest jakis maly , bialy i tez potrafi rzucac.
Troche liga zaczyna zauwazac nie jakie warunki fizyczne posiadasz a jak rozumiesz gre :).
I bez rasizmu, biali daja rade 🙂
Pozatym liga sie tak zmienila ,ze kazdy moze dzisiaj zdobyc 50 ptk- no chyba ze z OKC lub z Houston .
Zdobycze indywidualne juz nie robia znaczenia, o ile nie angazuja kolegow z druzyny.
Caly czas mi siedzi w glowie to co napisales- najlepsze pozycje rzutowe ma Denver i Lakers.
Ten sezon bardziej rozdziela czolowke od outsiderow.10 druzyn chce sie ogladac i 10 najlepiej nie ogladac, no chyba ze walcza z ta pierwsza 10 :)i wtedy wpierdol i popisy.
To jak wygląda obecnie gra Sochana to każdy kto chociaż kilka razy wydział mecz San Antonio dobrze wie i już nie będę kopał leżącego ale moim zdaniem fajnie się zastanowić kto ewentualnie może pozyskać Sochana, do kogo mógłby pasować i jaka obecnie jest wartość kontraktowa Jeremiego w lidze i na jakie pieniądze może liczyć za rok.
I tu też mam problem, po pierwszym sezonie myślałem że Jeremy po debiutanckim kontrakcie może zakręcić się w okolicy 100 baniek na 4 lata bo kurde naprawdę widziałem w nim potencjał na dobrego startera w dobrej drużynie, przez ostatnie 2 sezony ta wartość regularnie spadała a teraz to wydaje mi się że 30/35 baniek na 3 lata to wszystko na co może liczyć i to tylko dlatego że jest jeszcze młody bo gdyby dodać mu w metryce z 4 lata i połączyć z jego aktualną grą to niestety byłby minimalny kontrakt xd.
Drugi problem jest taki że istnieje duże prawdopodobieństwo że ekipa która zaproponuje mu ten kontrakt zrobi to na zasadzie, gość jeszcze młody, dosyć dobre warunki fizyczne, miał dobry start w lidze, to dajmy mu te 10 baniek rocznie bo ryzyko w sumie nie wielkie, może coś jeszcze odpali,a jak nie to na pewno komuś ten kontrakt wciśniemy w wymianie xd, a nie zrobi to na zasadzie że podpiszemy Sochana i uczyńmy go ważnym elementem rotacji z dużym zaufaniem bo naprawdę w niego wierzymy.
Kolejna kwestia to trzeba sobie postawić pytanie czy na miejscu GM w NBA wolałbyś Sochan czy kogoś innego przy budowaniu zespołu. Podam tu kilka nazwisk z pozycji 3/4 (tak jak Sochan), z różnymi charakterystykami, z różnymi zarobkami ale to są gracze z którymi Jeremy musiałby wygrać rywalizację żeby grać w pierwszym składzie (albo chociaż grać duże minuty) i sami się zastanówmy kogo byśmy woleli xd:
– PJ Washington (w kolejnym roku 18 baniek na rok)
– Dillon Brooks (20 baniek na rok)
– Royce O’Neal (10 baniek)
– Jaden McDanyels (23 bańki)
– Rui Hachimura (18 baniek)
– Jake LaRavia (6 baniek)
– Derrick Jones Jr (10 baniek)
– Herb Jones (15 baniek)
– Nikola Jović (w kolejnym roku 16 baniek)
– Toumani Camara (w kolejnym roku 18 baniek)
– Aaron Nesmith (11 baniek)
– Bobby Portis (14 baniek)
– Grant Williams (12 baniek)
– Jonathan Isaac (15 baniek)
– Georges Niang (8 baniek)
– Kyle Anderson (9 baniek)
– Lu Dort (18 baniek)
– Aaron Gordon (22 bańki)
– Dorian Finney Smith (12 baniek)
To tak na szybko i zastanówmy się czy Sochan z taką grą w ataku jaką obecnie prezentuje ma jakiś podjazd do chociaż połowy z tych graczy bo bez tego to nigdzie nie dostanie sporych minut bo po prostu w większości klubów jest sporo lepszych zawodników na jego pozycji.
niestety lepszy niż tylko Georges Niang. Reszta go zjada moze poza kyle andersonem
a może GSW – Spurs …Kuminga 22.5 za Sochana (7) i kogoś, czy jakoś trójstronnie ?? Sochan z ławy i w skłądzie uczy się od Greena, Kumingi i tak nie chcą a potrzebują (Green ma obecny 25.9mln i następny opcja zwodnika 27,.6 i 2027/28 UFA…). Jak Green przedłuży to z ławy, bo ma 35 lat, a Horford 39 (też od niego może się sporo nauczyć), Kerr prowadził 11 z 13 sezonów Draymonda, fajnie mógłby prowadzić Jeremego. jak myślisz. myślicie?
Jakiś czas temu ktoś napisał obszerny komentarz, ze GSW i Lakers skończą w play-in. Odniosłem się wtedy do tej tezy, ze zgadzam się tylko połowicznie to jest GSW tak, lakers nie ponieważ GSW są starzy i jeszcze czeka ich gra w osłabieniu, a Lakers permanentnie grają w osłabieniu, a mimo to są wysoko. Więc nie ma znaczenia ile meczy opuści Lebron ponieważ drużynę potrafi ciągnąć grupa 20-kilkulatków z Luką i Reavsem na czele. GSW takiego komfortu nie mają. Ich liderzy to dziadki jak Lebron. I to się sprawdza. Sorry, ale musiałem się pochwalić. Wychodzi na moje 🙂
Ja to napisałem i wciąż mam nadzieję że ten typ się sprawdzi xd ale na ten moment muszę ci przyznać rację Lakers wyglądają (dla mnie) zaskakująco dobrze i nie wygląda na to żeby seryjnie zaczęli przegrywać.
Także też muszę cię pochwalić xd ale jak to mówią nadzieja umiera ostatnia a sezon jeszcze długi
Książkę Bartłomieja Grajewskiego gorąco polecam.
Olga Tokarczuk
Bartosza
Ostatnio cos brak movement shooterow.
A Kawhi to nie ma spektrum autyzmu po prostu? Stąd jego humanoidalne zachowanie
LaMelo jest na pewno do wytradowania, młodzi przy nim złych nawyków nabierają.., bądź co bądź Sexton może być dobrym wsparciem i energizerem z ławki. W Hornets jakiś rozgrywający z dobrym przeglądem pola, może taki Giddey.
Ciekawa chociaż ta NBA jeszcze?
tak
a pan Jarema do GSW za Kumingę (i kogoś albo dodatkoweo 3 klub)? uczy się pod Greenem, Horfordem i Kerrem co prowadził Draymonda 11lat, GSW potrzebue obrońcę, bez ego i parcia na punkty, jeśli trener nie chce, ma słuchać i być częścia systemu i zasłon dla Stefka, staty i rzut za 3, praktycznie jota w jotę z DG… co myślicie? dla Jeremiasza, pewno każda zmiana, z gwarantem minut na plus (tam, sporo kontraktów schodzących a Green ma 35 lat a Al 39)…przyda się młody walczący (fakt, zdrowie JS… ale idzie za minimalną kasę). Wiadomo, że super byłoby grać też z kimś takim jak Stef pod Kerrem, ale i z Jokerem (ideał dla bicia stat i pewności siebie dla JS, łatwe punkty a dawałby solidną obronę i zaangażowanie), Lakers też potrzebują broniących (choć na tu i teraz nie wiadomo czy chcą cokolwiek ruszać)…inne miejscówki??`
Panie kochany. W akcie desperacji,spowodowanym brakiem kąkentu, zaczynam czytać jakieś szóste gracze i airballe. Poratuj Pan wpisem.
Coraz bardziej wygląda mi to co się dzieje z JJ’jem na karę za tegoroczny preseason i nie przedłużenie kontraktu na warunkach klubu, plus brak gotowości do treningu w tym okresie. Nawet gdyby chcieli się go pozbyć lekką ręką, to nie jest w ich interesie aby był jak najsłabszy, gdyż wówczas jego wartość rynkowa gwałtownie spada, a nawet w garbage time go nie puszczają, aby sobie statystyk nie próbował poprawić… Dziwna gra sztabu… Mimo wszystko nie obniżasz jeszcze bardziej wartości handlowej zawodnika z loterii draftu przed potencjalną wymianą, który na marginesie pokazywał wcześniej, że odpowiednio ustawiany potrafi grać. No chyba, że nie ogarniają, bądź mają w nosie co za niego dostaną.
a pan sochan ani w reprezentacji ani w sas
ps w reprezentacji 3 czanych ma być? masakra zlizamy się do reprezentacji germanów oby nie do franków
Cóż twój wpis jasno daje do zrozumienia, że nie masz zielonego pojęcia o rozgrywkach reprezentacyjnych…