NBA: James Harden debiut w Cavs | Kawhi Leonard nie zamierza kapitulować

21

Witam serdecznie w nowym tygodniu. Artykuł numer 9976. Przychodzę do Was z przeglądem NBA, choć miniona noc za oceanem zdominowana została całkowicie przez 60. Superbowl, czyli finałowy mecz NFL. Nie znam się wiele na futbolu amerykańskim, to nie moja dyscyplina, ale ponieważ trochę kultury amerykańskiej w życiu liznąłem i w pewnym sensie wokół niej orbituję pisząc o koszykarzach, zdaję sobie sprawę jak wielkie jest to wydarzenie, nie tylko sportowe, ale także kulturalne, również dla ludzi w Polsce. No więc jak, oglądaliście?

Patronami odcinka są Rafxim oraz Superziem, którzy skorzystali z poniższej ramki i wsparli moją pracę publicystyczną, tu na GWBA. Dziękuję Panowie, to miła i znacząca dla każdego autora rzecz. Zaczynam. 

Detroit Pistons siedzą w domu od ponad tygodnia, wygrali kilka meczów jeden zaraz po drugim, więc się towarzystwo rozleniwiło, normalna rzecz w tej branży. No więc wyobraźcie sobie, że w zeszły piątek do Motor City przyjechały niedobitki z Waszyngtonu. Wiecie o co mi się rozchodzi, część ekipy Wizards jest kontuzjowana, część została wytransferowana, jeszcze inni celowo opuszczają mecze, bo trener ma przykazanie przegrywać. Pierwszy raz w historii obserwuję, żeby zespoły NBA rozpoczynały masowo tankowanie jeszcze przed All-Star Game, ale to rozważania na osobny artykuł. To znaczy, wyjaśnijmy sobie najpierw:

Jak trener tankowca NBA realizuje polecenie przegrywania meczów

Główny szkoleniowiec to osoba „wysokiego zaufania” realizująca polecenia szefów, którzy nadzorują biznes, jakim jest klub NBA. Tak więc coach, może przede wszystkim „eksperymentować” z ustawieniem, to znaczy: szkolić młodzież na robocie, zdejmować z placu graczy, którym akuratnie idzie zbyt dobrze, jechać rezerwowymi w czwartej kwarcie. Może ważnej postaci (lub paru) na plac nie wystawić wcale, tak często się dzieje się na przykład w Utah, ale nigdy, przenigdy nie powie zawodnikowi: „nie rzucaj, nie walcz o piłkę, spudłuj, odpuść”. Gdyby ktokolwiek, kiedykolwiek przyłapał trenera NBA na takim komunikacie, ten straciłby pracę tego samego dnia oraz byłby to cios wizerunkowy dla całej ligi. 

To znaczy wieloletni, doświadczeni kibice wiedzą doskonale co się odwala w obozach tankujących, ale show musi trwać, a ludzie kupować bilety, jerseye, prażoną kukurydzę i piwo. Waszyngton ma już plakaty z Trae’m Youngiem jako twarzą klubu, za chwilę dołączy doń AD, choć nie zagrali jeszcze ani jednego meczu dla organizacji. Swoją drogą nie wiadomo kiedy oraz czy w ogóle to kiedykolwiek nastąpi. Anthony Davis jak donoszą wróble, nie jest zadowolony z przenosin do stolicy. 

Pan koszykarz „nie jest zadowolony”

Rozumiecie, gość, który zarabia 54 miliony dolarów za sezon, którego jedną trzecią rokrocznie opuszcza z powodu urazów, „nie jest zadowolony”. 

AD nie jest marketingowo atrakcyjny, bo ani nie jest przystojny, ani charyzmatyczny, ani inteligentny, a do tego nawet niedzielny fan koszykówki wie, że jest miękki, niemal w każdym meczu pada na parkiet jak rażony piorunem i nie można na nim budować długofalowego, sportowego sukcesu. Owo „nie jestem zadowolony” to jedynie przejaw postawy, która doprowadziła go do miejsca, w którym obecnie się znajduje, czyli kolejnego, niepożądanego transferu, tym razem na peryferia NBA

Na miejscu mieszkańca stolicy USA, który chodzi na mecze Wizards, byłoby mi całkowicie obojętne czy ujrzę Davisa w trykocie Waszyngtonu i to jest smutne. W przyszłym roku Davis zarobić ma 58 milionów dolarów, kolejno może chcieć zostać na kolejny sezon (player’s option) za ustaloną kwotę 63 milionów dolarów, a następnie w wieku 35 lat zakończyć karierę i też będzie spoko.

Wracając jednak do meczu Waszyngtonu w Detroit, goście od wejścia dosłownie rozjechali rezydentów Little Ceasars Arena. Trafiali 55% z gry i mimo deficytów fizycznych, niedoświadczenia, przegranej wyraźnie deski i fury strat, nie dali się dogonić. Coach robił, co mógł. Alexa Sarra, Kyshawna George’a i Buba Carringtona prędko ściągnął (panowie zagrali może 45 minut, ale we trzech, w sumie), a na płycie boiska rządzili tacy ludzie jak: Sharife Cooper, Will Riley oraz Tristan Vukcevic. No…. gdybym zaraz wkleił zdjęcia chłopaków to i tak nie zgadlibyście, który jest który oraz jaki ma odcień skóry. 

Jeszcze za wcześnie dla Pistons

Cade Cunningham na rzęsach stawał (30 punktów 8 zbiórek 8 asyst) żeby małe buczenie na trybunach uciszyć, ale nie udało się. Na dodatek w drugiej kwarcie stracili Jalena Durena, który podkręcił kolano. Nic poważnego, ma zagrać jutro, podobno, niepotwierdzone jeszcze info. W każdym razie, będzie żył. 

W klubie, z ławki debiutował strzelec Kevin Huerter, ale to jest trudna grupa to Detroit, bo graczy zadaniowych jest tu sporo, a każdy jeden charakterny, więc musi minąć nieco czasu, aby rudy Kevin przekonał chłopaków do siebie. Pierwsze dwa mecze średnio udane, 6 i 8 minut ledwie na boisku. Tymczasem w barwach Chicago miał do dyspozycji nawet trzy kwarty na parkiecie. Nie jest łatwo ot tak, wejść w nową ekipę, ale widzę tu spory potencjał, zobaczcie na te hand-offs, obiegnięcia, Hurter biega bez piłki, a kolegom otwierają się nowe przestrzenie do pracy i to jest właściwy kierunek!

Zdecydowanie uważam, że zatrudnienie Huertera to kompetencyjnie krok w dobrą stronę dla Pistons, którzy przyzwyczaili nas w tym sezonie, że owszem, bywają na bakier z rzutami dystansowymi, ale zwłaszcza drugi skład ma być energetyczny, defensywny i zadziorny jak cholera. Bickerstaff lubi puszczać dwóch największych zakapiorów Hollanda i Thompsona równocześnie na parkiet, zwłaszcza gdy widzi słabe „guard play” u rywala. 

Tak było właśnie w sobotę, gdy na halę zajechali New York Knicks. Jalen Brunson poobijany, ciężko mu kazali pracować miejscowi. Naciskali niesamowicie i oto (co prawda bez udziału Townsa oraz Anunoby’ego) kolega Brunson rozegrał chyba najsłabszy mecz w tym sezonie: 4/20 z gry 0/8 zza łuku. Co za tym idzie Knicks po siedemnastu punktach zdobytych w pierwszej kwarcie, w trzeciej zrobili osiemnaście, a w czwartej dwadzieścia. Zostali rozbici w pył i nie dało się tego oglądać. To także demonstruje jak bardzo NYK uzależnieni są od swego lidera. 

To znaczy… w zespole Knicks można zauważyć wiele pozytywnych aspektów. Podoba mi się bardzo angaż Jose Alvarado (więcej o nim za chwilę), lubię ich szerokie rozstawienie i aktywność Bridgesa bez piłki. Lubię gdy Hart przechodzi w tryb ball-handlera, a Brunson gra off-ball. Są fizyczni, utalentowani, nie można im też odmówić starań. Brunson jest trudny, za bardzo lubi sam, ale taki już ma styl, że uzależnia od siebie zespół, a Knicks się na to zgodzili i tak mają. 

Moim zdaniem to nie przyniesie nigdy efektów, ani Luka, ani Brunson mistrzostwa z 40% usage rate nigdy nie zdobędą. Mogą zapytać na przykład Hardena o jego kadencję w Houston. Minęły już czasy, w których LeBron z zebraną dwa miesiące wcześniej bandą (doświadczonych) strzelców robił dziewięć finałów z rzędu. W tym kontekście NBA naprawdę poszła mocno do przodu, nikt już w pojedynkę meczów nie wygrywa. 

Nie wygra w ten sposób także Cade Cunningham, u którego nie widzę wciąż stosownego wsparcia. Tobias Harris kończy kontrakt, Duren czy Stewart się rzucać nie nauczą, Duncan Robinson czy Kevin Huerter to opcje przejściowe, z licznymi słabościami, cała reszta to w najlepszym wypadku zadaniowcy. Ausar Thompson poświruje jeszcze dłuższy czas, ale prawda jest taka, że w głębokich playoffs ten gość przepadnie z kretesem. Nikt go krył nie będzie. 

Z tego właśnie powodu, z przymrużeniem oka patrzę na niewątpliwy sukces Detroit, jaki obecnie przypada im w udziale. Bilans 38-13 to na dziś pewne pierwsze miejsce na wschodniej ścianie NBA. Tyle, że gdyby doszło do serii z Knicks, Celtics, Cavs, Sixers, nawet Raptors (!) szanse byłyby „wyrównane”. Dużo by gadać…

Vuc x Celtics

Z uwagą obejrzałem dwa pierwsze mecze Nikoli Vucevica w Bostonie. Broni fatalnie, to się nie zmieni i nawet Mazzulla nie wyciągnie z Czarnogórca wiele więcej. Natomiast jako członek grupy wyburzeniowej drugiego składu, obok Paytona Pritcharda, układ ma swój potencjał i to całkiem spory. Przeciwko słabej fizycznie ekipie Miami, którzy albo przejmują zasłony albo grają strefą z „najgroźniejszym” Bamem Adebayo w pierwszej linii, Vucevic otrzymał nakaz upychania się pod koszem. W ten sposób pomagał piłkę nosić bliżej obręczy, podania słał ze środka, względnie akcje kończył półhakami. Jak nie było strefy szedł do wysokiego pick and rolla, jednak niemal każdorazowo rolował w dół.

Z kolei wczoraj przeciwko znacznie silniejszym Knicks, grał raczej na górze, wyskakiwał na obwód, próbował za trzy, obronę rozciągał, bo Knicks to raczej bunkier podkoszowy z dedykacją, ekstra uwagą poświęcaną celowanym rywalom. A zatem Vuc jako Celt osiąga więc bilans 1-1, a recenzje zbiera mieszane. Ktoś powie, że nie broni i przez to nie pasuje do Bostonu, inny zwróci uwagę na walory ofensywne, zasłony i spacing.

Ja obstaję przy twierdzeniu, że Vucevic i Boston to wymarzony fit dla obu stron. Infrastruktura defensywy niweluje nieco słoniowatość Czarnogórca. Co oczywiście nie znaczy, że ten się nie stara, nie rotuje, nóg nie zgina. Tutaj dobry przykład, Vuc na wysokości zasłony, odprowadza ball-handlera pod obręcz. Celtics tak czy inaczej pomagają przy penetracji, to dla nich automatyzm, tak są szkoleni. Owszem, puszczają wiele trójek, ale rotacje są szybkie i nieszablonowe. Piąty defensywny rating NBA nie wziął się z powietrza, tak samo jak bilans, ex aequo drugie miejsce na wschodzie. 

Miami spowolnili, ograli na deskach, ale wczoraj przeciwko Knicks przewagi fizycznej nie mieli, a zza łuku wpadło im 7/41 prób! Generalnie, 89 zdobytych przez Celtics punktów to zdecydowanie najniżej w tym sezonie. Mecz stał na fatalnym poziomie, sędziowie gwizdali aptekę dwójce gwiazd, a całej reszcie figę z makiem. Towns (11 punktów 3/9 z gry) w płaczliwe tony uderzał do arbitra, ale nic to nie pomogło. Środkowi gospodarzy (Queta i Vuc) dosłownie wygwizdani zostali z parkietu. 

Bardzo ciężkie do oglądania spotkanie, więc debiutujący w barwach NYK Jose Alvarado był w swoim żywiole. Przed meczem pytał Brunsona gdzie i jak lubi piłkę (ten mu odrzekł: „po prostu graj”) a w trakcie przyczaił się w rogu i ukradł Brownowi piłkę w koźle od tyłu. To się musi podobać, takiego energizera trzeba w każdym zespole!

Get well soon Johny!

Dramat przeżywa młodziutki Johnny Furphy, czyli 21-letni skrzydłowy Pacers o parametrach identycznych co Franz Wagner. Ostatnio sporo grywał, bo kontuzje i sezon pozbawiony szans na wynik sportowy. Fajnie zbiera, biega, zdarza mu się ukłuć zza łuku. Parę dni temu przeciwko Jazz zaliczył 14 punktów 7 zbiórek i 6 asyst, ale wczoraj przeciwko Toronto padł na parkiet po udanym wsadzie do kosza. Posłuszeństwa odmówiło kolano, trwają badania. Mina trenera Ricka Carlisle’a mówi wszystko, nie taki był plan. Mam nadzieję, że uraz nie będzie rzutował na całą karierę chłopaka.  

Cooper Flagg walczy o ROTY

Numer jeden draftu bardzo pragnie statuetki Rookie of The Year! Kandydatów jest dwóch: Kon Knueppel, który kompetencyjnie uzdrowił, pokleił Hornets i osiąga z zespołem Charlotte historyczne sukcesy sportowe (o tym za chwilę) oraz właśnie Coop, który już teraz, w wieku 19 lat, jest najlepszym graczem Mavs! Imponuje spokój, wszechstronność, nawet trójka zaczęła mu siedzieć. Podejrzewam, że za cztery czy pięć sezonów, będzie mógł występować na wszystkich pięciu pozycjach i to jest niebywałe. 

Dallas przegrywa wszystko, co popadnie, marzy im się kolejny wysoki wybór draftu, a patrząc na czołówkę NCAA, będzie z czego wybierać. Największe wrażenie robi chyba AJ Dybantsa, kolejny hiper wszechstronny chłopak o wzroście 205 centymetrów. Zobaczcie na te migawki i zrozumcie, że Jeremy Sochan z całą listą swych koszykarskich ograniczeń / mankamentów oraz rzednącym potencjałem rozwojowym, nawet w pełni zdrowia, będzie miał pod górkę ze znalezieniem nowego pracodawcy w NBA. 

James Harden debiutuje w Cleveland

Doczekaliśmy się Brodatego w Ohio. Pierwszy mecz to 23 punkty 8 asyst i zwycięstwo nad skutecznie rzucającymi Kings. Co mogę powiedzieć? James Harden walczący o pieniądze, to jest super zawodnik. On pick and rolla gra pięć razy lepiej niż Donovan Mitchell (35 punktów 13/24 z gry), którego z miejsca odciążył, a największym beneficjentem podań jest twardo rolujący pod obręcz Jarrett Allen (29 punktów 10 zbiórek). 

Broda podanie z biodra ma chyba najlepsze w całej lidze, bardzo się skupiał na obsłudze, zaangażowaniu podaniami kolegów, ale były momenty, które brał na siebie. Nadal potrafi grać na wysokim poziomie, a Cavs mogą być obecnie jedną z najciekawszych ekip do oglądania. 

Przejściowe to pomysły co prawda, bo zaraz wróci Evan Mobley, ale zobaczcie jaka świeżość. Kenny Atkinson w pewnym momencie wystawił na plac piątkę pod tytułem: Donovan Mitchell, Sam Merrill, Keon Ellis, James Harden i Jarrett Allen. Broda jako nominalna czwórka, wyobrażacie sobie coś takiego z Garlandem, którego za Hardena oddali? No właśnie! Sam jestem ciekaw jak mogą wyglądać w pełni zdrowia.

Kawhi Leonard!

Mówi się, że tak by wyglądał Michael Jordan, gdyby przyszło mu grać w dzisiejszej erze NBA. No widzicie, kierownictwo Los Angeles Clippers jakiś czas temu podjęło decyzję, że roster w obecnej postaci nie ma w sobie wystarczająco, by walczyć o mistrzowski tytuł. Sęk w tym, że zapomnieli o tym powiedzieć Kawhi… Dziś w nocy chłop żyły sobie wypruwał, walczył jakby to były NBA Finals, po piłki bezpańskie w trybuny nurkował… 

W efekcie dostaliśmy 41 punktów 8 zbiórek i 4 przechwyty, a Clippers zdominowali Minnesotę 115:96! Była to dziewiętnasta wygrana w ostatnich 25 meczach LAC. Nie wiem ile sił starczy Leonardowi, komu i co próbuje udowodnić, ale kibicuję takiej postawie. Facet ma taką ramę, siłę fizyczną i dłonie jak szufle, łopaty do śniegu, że nawet z miejsca oddaje rzuty. Niesamowity performance panie Leonardzie, gratuluję!

Victor Wembanyama

Kolejny kosmiczny highlight, którego dostarcza Wemby. Tyle się teraz ogląda wygenerowanych przez sztuczną inteligencję filmów, na których ludzie robią nienormalne rzeczy… tymczasem TO, TUTAJ też normalne nie jest choć bez udziału AI:

Blok z pomocy, trójka z jednej nogi, zamieniona na 'give and go’ zakończone z góry, a wszystko w centralnym pasie boiska. Ludzie święci, dokąd to NBA zmierza…

Jaren Jackson x Utah Jazz

Debiut w nowym klubie ma także za sobą Jaren Jackson Junior. Przeciwnik całkiem wymagający w strefie podkoszowej (Orlando Magic) czasu na przygotowanie nie było, tym przyjemniej było popatrzeć (22 punkty 3 przechwyty 9/17 z gry przez dwie kwarty). Zastanawia mnie kierunek ekipy z Salt Lake City. Talentu zebrali całą furę, ale oczywiście celem jest kolejny możliwie wysoki wynik w drafcie. Trochę zgrzytu widzę na linii JJJ i Lauri Markkanen, bo panowie mają całkiem sporo podobieństw oraz lubią podobne klepki na parkiecie.

JJJ ma nie tylko spore cielsko, ale całkiem miękki floater. Równie groźny jest rolując pod obręcz co idąc na łuk po zasłonie. Lubi grać tyłem do kosza (jest szósty jeśli chodzi o zdobycze z post-up w całej lidze) a trójki sadzi w tym sezonie na dokładnie 40% efektywności. Dodaj walor defensywny, bądź co bądź Jackson to czołówka ligi jeśli chodzi o strażników obręczy, a uzasadniona będzie cena, jaką Jazz za niego zapłacili (chodzi mi zwłaszcza o oddane wybory I rundy draftu). 

Charlotte Hornets! 

Nie uwierzycie, ale Szerszenie notują serię dziewięciu kolejnych zwycięstw i co miało być kolejnym sezonem z mchu i pisku opon, przemienia się w produkt koszykarski, któremu warto kibicować. Na rozkładzie w kolejności znaleźli się:

  • Orlando (47% zza łuku całego zespołu)
  • Waszyngton (Ball, Miller, Bridges ponad 20 punktów każdy)
  • Filadelfia (nokaut po pierwszej połowie, 60% z gry)
  • Memphis (kolejny blowout, cała pierwsza piątka dwucyfrowy wynik)
  • Dallas (Knueppel i Ball 14/22 zza łuku)
  • San Antonio (Diabate kryje Wemby’ego, Sexton 5/5 zza łuku z ławki)
  • Nowy Orlean (ciężkie nogi, piłka nie siedzi, wygrywają obroną)
  • Houston (wygrywają zbiórkę, Sengun spacyfikowany całkowicie, atakowany jako obrońca)
  • Atlanta (nerwówka, ostre tempo, kluczowa trójka Knueppela)

Dziś w nocy podejmują u siebie Detroit i coś mi mówi, że znów będzie do przodu. Jak wspominałem, jestem absolutnym fanem Kona Knueppela, który w swym pierwszym zawodowym sezonie notuje: 18.9 punktów 5.5 zbiórek 3.6 asyst przy blisko 43% zza łuku. Poprawił się spacing, jakość pozycji rzutowych, energia i entuzjazm. Gdy rywale zbyt mocno szarżują, na plac wchodzą Grant Williams, Sion James czy Josh Green, więc to nie tak, że mamy w Charlotte wyłącznie ofensywę. Moussa Diabate w roli oszukanego centra, walczy jak Dennis Rodman, na tablicach, na zasłonach, w parterze. 

Hornets zatrudniają cały szereg chłopaków, którzy potrafią kreować przewagę w izolacji, skupiać na sobie uwagę obrony. LaMelo Ball złapał formę, kręci karuzelą jak Tyrese Haliburton, mnie zdecydowanie najbardziej podoba się jako podający, jest tak samo jak Hali pewny siebie, uśmiechnięty, zadowolony. Twarz ma tępą, czasem mu się przekrzywia czapka i zamiast trzymać piłkę, robi coś głupiego na siłę, ale to wciąż lider Hornets, pewny w koźle, niebezpieczny zza łuku itd. Niech im się wiedzie!

Cechą charakterystyczną Charlotte jest to, że jak żaden zespół konsekwentnie atakują mismatch. Senguna ostatnio tak zawinęli w bibułę, że własny trener Ime Udoka stwierdził na konferencji, że nie może patrzeć na podrygi Turka. Bardzo, bardzo dynamiczna ekipa. Zaraz bilans wywindują do 50% zwycięstw, a co będzie dalej, tego nie wie nikt! 

Other NBA news

-> Cam Thomas z wolnej stopy dołącza do ekipy Doca Riversa, czyli Milwaukee Bucks. Ma zapewne przyobiecane miejsce w wyjściowym składzie. Rollins, KPJ, Trent, Green, Kuzma niechętnie oddadzą swój przydział minut / rzutów / ekspozycję, ale po wypadnięciu Giannisa, wsparcie ofensywne się Bucks przyda. 

-> Do ścisłej listy najbardziej efektownych zagrań bieżącego sezonu dołącza ów slam-dunk w wykonaniu Bama Adebayo. Własnemu koledze z drużyny taki poster trzasnąć?! 

-> komisarz Adam Silver kontuzjowanego SGA zamienił na Alperena Senguna podczas All-Star Game, Turek uzupełni zespół „Reszty Świata”. Ano właśnie, jak prezentuję się te składy: 

USA STARS: Barnes, Cunningham, Edwards, Jalen Johnson, Booker, Duren, Holmgren, Maxey

USA STRIPES: Jaylen Brown, Curry, James, Mitchell, Brunson, Durant, Leonard, Powell

WORLD: Luka, Jokic, Sengun, KAT, Avdija, Murray, Siakam, Wembanyama

Dziwny podział, jeśli mam być szczery. Oczywiście to tylko pokazówka nie mająca wiele wspólnego z prawdziwą rywalizacją, jednakowoż: Stars są najbardziej motoryczni, dynamiczni. Stripes najbardziej doświadczeni, najlepiej rzucają, ale nie mają wysokich. World mają cały talent świata, dosłownie, ale będzie brakować szybkości, iskry, żywotności. Będą musieli spowolnić tempo, co im się zapewne nie uda. Wbrew pozorom może być ciekawie. Mecze będą rozgrywane na dystansie jednej kwarty, czyli dwunastu minut. W sumie zobaczymy cztery „mecze”, każdy z każdym oraz finał. 

-> Do składu Lakers wrócił Austin Reaves i choć minuty ma ograniczone, jego linijka przeciwko Sixers w zeszły czwartek to: 35 punktów przy 12/17 z gry. Reaves pozostaje jednym z najbardziej zręcznych, najbardziej technicznych i powtarzalnych koszykarzy NBA i to bez podziału na kolor skóry. Jestem przekonany, że byłby świetny w każdej dyscyplinie wymagającej właśnie koordynacji, timingu i zręczności, zobaczcie:

No dobrze, chwilowo Was żegnam, zapraszam po osiemnastej na odcinek specjalny. Dobrego dnia wszystkim! Bartek

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    obiecał pan odpowiedzieć na każdy komentarz co do sugestii klubów wobec JJ Sochana..
    zero odpowiedzi
    to może łatwiej w komentarzu lub w artykule, po kolei 30 klubów dlaczego tak/nie, +/.- ?

    (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ja ci odpowiem ale nie wiem czy to ci się spodoba xd.
      Postrzeganie dobrego klubu dla Sochana zależy od tego jak postrzegasz samego Sochana, czy jako zawodnika do pierwszej 5 czy jako zawodnika który ma łapać jakieś pojedyńcze minuty.
      Jeżeli szukasz klubu w którym miałby grać w wyjściowej 5 to muszę cię zmartwić xd nie ma obecnie takiego klubu który zapewniłby to Sochanowi (przypominam, Sochan jakbyśmy go nie bronili to gość w zasadzie od ponad roku czasu prawie niegra a jak grał to grał bardzo przeciętnie). Dla czołowych klubów jest za słaby, a dla tankowców zbędny bo oni będą woleli rozwijać swoje picki w drafcie niż budować Sochana na krótkim kontrakcie)
      Inaczej sprawa się ma gdy uważamy Sochana za gracza na 10 minut w meczu, wtedy można powiedzieć że mógłby przydać się a każdym klubie, bo mimo wszystko jakiś potencjał i zestaw przydatnych umiejętności jeszcze w nim jest.
      Moim zdaniem Sochan powinien celować w zespoły, które mają utalentowanych rzutowo centrów czy to w wyjściowej 5 czy to na ławce. Dziś wszystkie dobre drużyny stawiają w pierwszych 5 na co najmniej 4 dobrze rzucających graczy a Sochan takim nie jest i jeżeli trafiłby do zespołu z nierzucającym centrem byłby spalony już na starcie)
      Jeżeli brać by pod uwagę obecne składy to chłop najlepiej by pasował do Bucks żeby grać wtedy kiedy Giannis siedzi na ławce, w zestawieniu z dobrze rzucającymi Portisem czy grającym na obwodzie Turnerem miałoby to jakiś sens.
      W plotkach pojawiali się Suns i niektórym ten kierunek bardzo się podobał ale ja uważam że Sochanowi się udało xd że tam nie trafił, Suns mają nierzucajacych centrów którzy mają ugruntowaną pozycję w składzie, na 4 gra jeden z najlepszych stacjonarnych strzelców za 3 w lidze O’ Neal, a o minuty na ławce rywalizują jeszcze grający sezon życia Goodwin (polecam obejrzeć jak chłop co mecz walczy w obronie) i podobny profilem do Sochana defensywny zawodnik ale będący jeszcze na 2 letnim debiutanckim kontrakcie (co w perspektywie klubu ma spore znaczenie) Ryan Dunn. Uważam że tam Sochan też dużych minut by nie dostał tylko jakieś ochłapy.

      (31)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek ja serio podziwiam twija wytwałośc , nie wiem ile czasu zajmuje napisanie takiego artykułu, ale to. nie jest wklepanie filmików , widać że oglądasz mecze, że siedzisz w tym bardziej niz ktokolwiek, i dlatego moje pytanie, czy nie masz wrazenia że to już nie trafia do tych wszystkich za przeproszeniem przygłupów w komentarzach. Ze ci się chce po tylu latach to ciągnąć, typ chce opis Sochana plus każdy klub, no to dawaj Admin, poświęć parę godzin, spełnij życzenie, może donejt wpadnie 20 złotych, jprdl co za ludzie!!!!

    (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      przepraszam, ale to była inicjatywa samego p. Admina, więc nie wiem po co wyzywasz, prowokujesz.
      Sam p. Admin w poprzednim poście zachęcił.
      Napisanie listy co do JJ, to kwestia 15 min, może dla pana to trudność, ale Admin ma lekkie pióro a w komentarzach potrafi lakonicznie przekazać myśl…

      np.
      Pistons – zbyt szeroka kadra, nie potrzebują b.młodego zadaniowca pod odbudowę kariery
      Knicks – chcieli
      Celtics – dobra obrona, może by się nauczył rzucać za 3, na pół roku, rok może
      itp
      o takie coś chodzi
      Podkreślę jeszcze raz, sam właściciel strony, zachęcił do tego z własnym komentarzem, że odpowie a ty ludzi, typów anonimowo wyzywasz… nie wiem czy masz świadomość ruch na stronie powoduje $$$, reklamy nie są przypadkowe, to dlaczego wychodzisz z obroną portfela i budżetu Admina, obrażony pytaniem, kulturalnie kierowanym, nie do pana…
      nie wiem skąd u pana (Woyteck) tyle złości, jakiejś obrazoburczości i pretensji wobec kulturalne rozmowy? luzu, spokoju, dobroci, wszystkiego dobrego życczę panu

      Admin, zrobi oczywiście jak zechce, sam dopuścił komentarz (przeszedł przez filtr/cenzurę) i odnosił się do jego wypowiedzi a nie był i nie jest prowokacją…jedynie przypominajką… każdy ruch na stronie (zwłaszcza co się klika przynosi $$)

      (15)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      dziękuję, to prawda, że trudno czasem sprostać oczekiwaniom albo może powinienem pisać artykuły fabularne, skrojone pod casualowego fana, wtedy też pewnie donejtów byłoby więcej, haha, ale niezależnie od poziomu percepcji, nie obrażajmy się wzajemnie proszę

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja mysle,ze Pistons po prostu chcieli spacerkiem sie przejsc po Wizards, a to u nich tak nie dziala..to mloda druzyna i jeszcze nie tak wyrachowana by takie mecze wygrywac na 50 % zaangazowaniu i zostali zweryfikowani szybko. Co oznacza ,ze w PO moga dostac łomot od kazdego i wygrac doslownie z kazdym jesli zagraja na 100%.

    (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Największy zakapior w Detroit to Stewart! Nie wiem czy ktoś miał by ochotę się z nim zmierzyć..nie tylko na parkiecie.

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    No Hornets w tej części sezonu odpalili, co prawda nadal mają dużo strat, ale nadrabiają to zbiórką, zwłaszcza w ofensywie, no i w końcu zaczęli trochę bronić. Stawiając na Kona w drafcie to był strzał w dziesiątkę. Zdrowi są tak nieobliczalni że z każdym mogą wygrać..

    (6)
  6. Array ( )
    taka sytuacccja 9 lutego, 2026 at 22:09
    Odpowiedz

    Czy ten Bad Bunny ma chociaż jeden kawałek, którego da sie posłuchać? Bo obczaiłem ze trzy i więcej nie daje rady.

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Potwierdzam za autorem artykułu
    Kawhi to była jedyna przyjemna postać do oglądania w meczu minnesota vs clippers.
    Natomiast nie podoba mi się obecna minnesota. Randle na opcję nr 2 jest dobry tylko przy odpowiednim meczupie. W playofach siedzieli mu z tego co pamiętam tylko lakers. Pozbycie się Walkera to błąd. Zawsze był to jednak ktoś kto potrafi coś rozegrać, czy trafić pod presją czasu. Donte fajny walczak i trójka, ale to powinien być zmiennik, a nie pierwsza piątka. Edwards w tym sezonie nie zrobił progresu w stosunku co do poprzedniego. Nie jest to gościu pokroju SGA, Jokica czy Doncica i Cuninghama czy nawet Brunsona. Pojedyńcze mecze pociągnie, ale druga runda playoffs dla nich to jest na ten moment max.
    Szkoda, że nie wystarali się o Hardena. Wtedy o finałach można by chociaż pomyśleć.
    W przyszłym sezonie można by oddać Goberta i Reida i wystarać się o Giannisa.

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł! czasem z braku publikacji zaglądam na inny portal, którego oczywiście nie będę reklamował, ale widać dysproporcję, w konkurencji można zauważyć surowe opisy, bez osobistych przemyśleń, za to twoje felietony są świetne. Widać, że wkładasz w to 100% siebie, dzięki !

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      ale pisane portale są chyba tylko 2… reszta przeszło na yt (także ten drugi pisany portal z doskoku), przynajmniej jest teraz min 8 PL kanałów na yt o baskecie

      (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Po wpisaniu frazy portal koszykarski w google, wyskakuje ich trochę więcej, zresztą co ma piernik do wiatraka, koleś chwali autora za ciekawe artykuły, a Ty mówisz, że inne portale przeszły na yt xD

    (-2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu