Boston ogrywa mistrzów NBA | jubileuszowy merch na piętnastolecie GWBA

17

Cześć, w związku z wczorajszym jubileuszem (dziesięciotysięczny artykuł) oraz piętnastymi urodzinami GWBA w przyszłym miesiącu, przygotowałem okolicznościowy merch. Parę osób, parę razy podpytywało w szczególności o bluzy, bo wyjątkowo dobrej jakości jest ta czarna dzianina i faktycznie, służy zaprzyjaźnionym chłopakom od ładnych paru lat. Do wyboru są więc t-shirty, bluzy z kapturem oraz polówki. Wszystko w minimalistycznym stylu, dla poważnych ludzi, czyli tak, jak lubicie. 

https://sklep.gwiazdybasketu.pl/

Zamówienia pre-orderowe zbieram do końca 10 kwietnia. Zapraszam do składania zamówień, jeśli portal niniejszy jest bliski Twojemu sercu, haha. Patronami dzisiejszego odcinka są, uwaga: 

  1. Przemek Krochmal
  2. Maciej Gajewski
  3. BWiatr 07
  4. Klepacz Mikołaj
  5. Mateusz Ekiert
  6. ST Desdemona
  7. AKaznowski
  8. Kołodziej 8745
  9. Marcin Magdiarz
  10. Woyteck
  11. Casper Krolikovski
  12. Wolsze80
  13. Igibal72
  14. Piotr 3 Komor
  15. MPlewako
  16. Piotr Margielewski
  17. Romek Jancik
  18. Piotr Janus
  19. CWCienista
  20. Firma Zielony Ogród
  21. Jaromir Barcic
  22. Shen Ron
  23. Emil Mikula
  24. Mirosław Skupniewski
  25. Piotr Kaleta
  26. M Dutkowski
  27. Nie Czyn Zła
  28. Jan Szah
  29. Alan W
  30. Maciek Saw
  31. Jakub Antczak
  32. Janusz Nagalewski
  33. Own
  34. JRzaczki
  35. Filek Bartek
  36. Krzysiek

Wow! Łezka się w oku kręci, a zapas kawy sprawiliście mi na cały rok, no może kwartał, bo sporo tego schodzi, hah. Opłacało się tworzyć, pisać, te dziesięć tysięcy artykułów. Kogoś przez ten czas „dotknąłem” swym pisaniem. No i mam pewność, że oprócz dwóch książek, coś po sobie zostawiam. Jak murarz co wybudował ścianę albo piekarz, który obsypał mąką stół. Co mam powiedzieć… dziękuję! Pozdrawiam wszystkich, a w szczególności tych, którzy pamiętają jak wyglądało GWBA w okolicach 2012 roku: 

Dobrze na mnie wpływacie, od dwóch tygodni nie jem słodyczy, umiejętność skupienia wzrosła parokrotnie. Na aplikacji szachowej pobiłem rekord, waga też idzie w dół i oby tak dalej. Jak chcę być trenerem na Campach, to nie mogę być grubasem. Dla syna też chcę stanowić wzór. Takie mam wiosenne postanowienie, a Wy? Ta prywata to taka moja wdzięczność do Was, skoro daliście mi coś od siebie, pragnę się odwdzięczyć. Co słychać w NBA? 

W emocjonującej końcówce Denver Nuggets dwoma punktami (125:123) ograli Phoenix Suns. Tu ciekawa rzecz, nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z kolegą, który stwierdził, że „Nuggets w tym roku to chyba nie powalczą, co?” Coś Ty brachu, z byka spadł? Jak nie powalczą? To czołowy kandydat do pierścienia. Na tyle mądry i doświadczony, że się nie forsują w rundzie zasadniczej. Moim zdaniem, oni w obronie grają na 60% możliwości. 

 131, 127, 125, 123, 135 punktów tracili w pięciu z ostatnich ośmiu meczów, z których sześć wygrali. W pokonanym polu pozostawili między innymi Houston, San Antonio czy Phoenix właśnie. To samo było dziś w nocy (142:135 z Dallas), ale mniejsza o rozbitych kontuzjami Mavs. Powiedzcie sami, jaki to jest luksus wiedzieć, że na każdej pozycji jesteś mocniejszy niż rywal. Dla przykładu Słońca: 

  • PG: Jamal Murray (193 cm / 100 kg) vs Collin Gillespie (185 cm / 90 kg) 
  • SG: Christian Braun (198 cm / 100 kg) vs Devin Booker (196 cm / 93 kg) 
  • SF: Cameron Johnson (203 cm / 95 kg) vs Jalen Green (193 cm / 85 kg) 
  • PG: Aaron Gordon (203 cm / 108 kg) vs Royce O’Neale (198 cm / 102 kg) 
  • C: Nikola Jokic (211 cm / 130 kg) vs Oso Ighodaro (211 cm / 106 kg) 

Przypominam, że w playoffs sędziowie połykają gwizdek, rozpoczyna się gra dużych, silnych chłopów. Liczy się nie tylko talent, ale ogromną rolę odgrywa moc fizyczna, która z pewnością stanowi silny punkt Denver. Weźmy także pod uwagę, że obaj silni skrzydłowi, absolutnie kluczowi gracze, łącznicy pierwszej i drugiej linii w defensywnie (Gordon i Peyton Watson) dopiero wracają do stanu używalności po przerwie wywołanej kontuzjami. Gdy ci dwaj się wyrobią z formą, Denver ma papiery na mistrza. Takie moje zdanie i dopóki nie wydarzy się coś niespodziewanego, zdania nie zmieniam. 

Tutaj urywki meczu, na spokoju, egzekucją wygrali końcówkę i jeszcze się taki zespół nie znalazł, który by centralnego picka and rolla Murraya z Jokerem zatrzymał. 

Licząc w dwóch meczach, z PHX i DAL rozgrywanych dzień po dniu, obaj gwiazdory zanotowali: 

  • Jokić: 23 punkty 17 zbiórek 17 asyst oraz 23 punkty 21 zbiórek 19 asyst (!)
  • Murray: 21 punktów 6 asyst oraz 53 punkty 4 asyst (!!) 

Łącznie trafili 43/81 rzutów, czyli 53% z gry. Dziękuję, następny proszę. Co dalej? Cleveland Cavaliers z trudem ogarnęli w poniedziałek niedysponowane Orlando. Mowa o przespanym środku spotkania i desperackim poszukaniu ofensywy. Desperackim do tego stopnia, że minuty na placu spędza Moritz Wagner, po kontuzji najgorszy podkoszowy obrońca, jakiego oglądałem od czasów Enesa Kantera. 

Orlando bez Franza Wagnera, Jalena Suggsa, Anthony’ego Blacka i Jonathana Isaaca brodzi w mętnej wodzie. Czas tracą niestety, tkwią w układzie, który nie zapewni im sukcesów, a najgorsze jest to, że kierownictwo nie ma argumentów by dokonać zmian w sztabie trenerskim, ten słusznie zasłoni się brakiem zdrowia graczy i to jest fakt. 

Banchero orze jak może, ale po drugiej stronie Donovan Mitchell (42) James Harden (26) oraz perfekcyjny (!) Evan Mobley (19 punktów 8/8 z gry 9 zbiórek 6 asyst) kręcą wokół nich kółeczka. Notabene, w nawiasach to nie wiek chłopaków, chyba się domyśliliście, co? Mimo wszytko Cavs nie powalają, wygrali to spotkanie szerszą rotacją, a największą różnicę stanowiły minuty rezerwistów:  Thomasa Bryanta czy Maxa Strusa. 

 

ATL Hawks po dogrywce zatrzymali szarżujących Pistons. Przedziwne spotkanie, które do przerwy należało wyłącznie do gości. Jastrzębie mają potężną dynamikę ataku, trafiali rzuty, biegali, grali swój brand koszykówki i po dwóch kwartach prowadzili osiemnastoma punktami! Przypominam, w ekipie Pistons w dalszym ciągu pauzuje Cade Cunnigham, przez co zespół cierpi na okazjonalne braki w dostawach prądu. 

Jalen Duren (26/14/3) rozpycha się w środku, cała grupa jest zadziorna i mentalnie ukierunkowana na agresję, nie boją się grać, ale wiecie jak jest: nie zawsze wychodzi. Jak trzeba cały czas wyjmować piłkę z siatki, gaśnie entuzjazm. Po przerwie jednak szok i niedowierzanie: wściekli na siebie Pistons rozpoczynają drugą połowę serią 16:0! i spotkanie rozpoczyna się do nowa. 

Pogoń wymaga jednak esktra paliwa, którego zaczyna brakować w końcówce. Końcówkę bierze na siebie pan CJ McCollum (27 punktów 5/12 zza łuku) który wspólnie z Jalenem Johnsonem (27 punktów 8 zbiórek 12 asyst) dowożą temat, dojeżdżają z nim do mety. Byłoby szybciej, ale Duncan Robinson i Tobias Harris mieli inne plany. Robinson wkleił nieco desperacką tróję by dać zespołowi szansę, a następnie Tobias Harris tyłem do kosza trafiła na remis. Hawks niemal się podłożyli, aż 31 punktów stracili po stratach piłki (mocna strona Detroit przez cały sezon). Na koniec jednak, jak mówię, zabrakło prądu gospodarzom, a Harrisowi i Durenowi szczęścia przy ostatniej próbie na zwycięstwo. 

Lakers kroją (137:130) Indianę, a informacje o problemach z pachwiną Luki Doncica były przedwczesne: 43 punkty 6 zbiórek 7 asyst 15/30 z gry tegorocznego króla strzelców NBA. Wynik końcowy nie oddaje przewagi, jaką goście wypracowali w tym spotkaniu. Pomimo okrojonego składu oraz pełnej mobilizacji po stronie ekipy Ricka Carlisle’a.

Nie zagrali między innymi: Ayton, Smart, Hachimura. Ich miejsce zajęli Maxi Kleber, Bronny James i Jared Vanderbilt. Pacers szarżowali w czwartej kwarcie (zdobyli aż 45 punktów) ale czy prowadzący przez całe spotkanie Lakers czuli się zagrożeni, nie jestem pewien. LeBron James wygrał dla nas pieniążki i to się liczy. Indianę bije się siłowo, grając na kosz, stąd aż siedemdziesiąt punktów LAL w polu trzech sekund. 

To znaczy „bije się”. Uważajcie od przyszłego sezonu, gdy wrócą wszyscy do zdrowia. W tym Tyrese Haliburton oraz Ivica Zubac, wówczas śpiewka będzie inna.

Joel Embiid i Paul George przyszli pograć w kosza. Pierwszy po kontuzji, drugi po 25 meczach zawieszenia. No i co? No i to, że Sixers 157 punktów zaaplikowali biednym, grającym prędziutko do przodu Byczkom. Nie było czego zbierać. Joel wyglądał na placu jak ojciec grający w kosza z dziećmi (35 punktów i 7 asyst) w nieco ponad dwie kwarty. „Żorżyk” też rzucał fenomenalnie (6/13 zza łuku). No mają talent, mają obaj Panowie. 

Sixers to jest taki groch z kapustą, że nie wiadomo w ogóle co na ich temat myśleć. Moim zdaniem żaden z wymienionych gwiazdorów nigdy nie założy mistrzowskiego pierścienia na palec, ale nie zamierzam być negatywny. Cieszę się, że znów nam dostarczają pozytywnych emocji występami na parkiecie i oby robili to jak najdłużej. Tak czy siak Nick Nurse tego gwiazdorskiego festiwalu nigdy nie ogarnie. 

OKC Thunder w meczu na szczycie polegli (109:119) w Bostonie! Nie ma tłumaczeń, mistrzowie zostali ograni, bez sztuczek i dziwnych gwizdków. Celtics grali twardo, egzekwowali plan i utrzymali koncentrację do końca. Mogę wspomnieć jedynie fakt, że był to ostatni mecz OKC w pięciomeczowej serii wyjazdowej, którą rozpoczęli tydzień temu. Pięć wyjazdów w osiem dni, to się musiało odbić na jakości produktu, który dziś w nocy zademonstrowali. 

Do składu wrócił J-Dub, a jego implementacja z powrotem w ekipie, jak pisałem bodaj w grupie typera, jest wyzwaniem taktycznym / technicznym. Generuje przewagi, ale generuje też chaos i niesie ze sobą ryzyko strat. Shai robi swoje (33 punkty 8 asyst) ale wokół niego rotacje się wysypały. Ajay Mitchell musi się znów cofnąć o krok, McCain traci minuty, różnie to bywa. Tym niemniej spotkały się ze sobą topowe ekipy NBA i było to widać. Mówię o jakości obrony, dyskomforcie, w jaki wprowadzeni byli momentami najwięksi gracze. 

Trafiła kosa na kamień!

Być może trochę zbyt aptekarsko mam wrażenie, do tematu podeszli arbitrzy, ale niesprawiedliwości nie było. Jaylen Brown (31/8/8) stoi obecnie znacznie wyżej w hierarchii zespołowej niż Jayson Tatum, ale to normalne po poważnej kontuzji i ujmy nikomu nie przynosi, a co najważniejsze, Boston na tym wyłącznie korzysta. Fajny mecz, można było podpatrzeć co nieco. Na dziś, w siedmiomeczowej serii nie potrafiłbym wskazać faworyta, chyba jednak byłoby to OKC. 

Heat wygarnęli (120:103) dziś w nocy podmęczonym Kawalerzystom. Trafiali 40% zza łuku i od pierwszej kwarty umiejscowili się na fotelu kierowcy. Ośmu podopiecznych Erika Spoelstry zaliczyło dwucyfrowy dorobek punktowy i to jest właśnie piękno koszykówki spod znaku South Beach. Pewnych zespołów w serii nie przejdą za cholerę, ale Miami może być dumne ze swojego zespołu. I nie, nie chcę widzieć Giannisa w trykocie Heat.

Spurs zgładzili kolejnych nieboraków (123:98), tym razem padło na Memphis Grizzlies. Oznacza to ni mniej ni więcej, że do prowadzących w tabeli Thunder brakuje im dwóch meczów. Dwóch porażek obrońców tytułu. W przypadku identycznego bilansu pierwsi będą SAS, bo serię w rundzie zasadniczej wygrali i to dobitnie. 

Najlepsze jest to, że Victor Wembanyama (19 punktów 15 zbiórek 7 bloków) na poważnie mówi o MVP dla siebie. Wskazuje na niedoceniany u topowych graczy, kandydatów do nagrody, wpływ defensywy na zespół! Ja myślę, że on może w tym roku zdobyć statuetkę Defensive Player of The Year, osiągając komplet głosów, to jest bezdyskusyjnie, jednogłośnie, rozumiecie. Typ blokuje ludzi, którzy próbują reverse layupów, zasłaniają się obręczą, bezskutecznie!

Na koniec jeszcze: Clippers poskakali (119:94) po rozbitych Raptors. Brakuje Immanuela Quickleya, zaczyna też brakować zdrowia. Scottie Barnes ma być franchise playerem, ale wokół niego brakuje rasowych strzelców dystansowych i to jest temat, który powraca, o którym pisaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Tym razem nie siadło, a LAC skutecznie rozbili wszelkie inne pomysły na izolacje Ingrama czy wjazdy Barretta. 

Kawhi, Garland, Mathurin, Jackson, Lopez – bardzo skuteczni strzelecko. Defensywa ostra, najwyższe wskaźnili plus/minus znów zanotowali obrońcy: Dunn, Jones Junior i Kawhi. Podoba mi się ten zespół odkąd spuścili Hardena i zdrowie odzyskali defensorzy, ale zdaje się, że to już pisałem, parokrotnie. 

Co typuję dzisiejszej nocy? 

Stawiam na minimum trzy asysty Moussa Diabate przeciwko New York Knicks. Środek będzie klasycznie przez Nowojorczyków zaczopowany, stąd nasz kochany Moussa będzie szukał podań, akcji dribble-handoffs, obiegnięć i tym podobne. Zapewne też coś odegra po ofensywnej zbiórce. Dobry jest to żołnierz i będzie dziś musiał grać ze 30 minut. Przeszłość: 3, 5, 6 asyst przeciwko podobnym obronom ostatnimi czasy. Jeśli gracie ze mną do rejestrujcie się na BETERS i voila! 

https://www.betters.pl/GWBA

Dobrego dnia życzę wszystkim. Idę na randkę z żoną do teatru. Trzymajcie kciuki, by sztuka się udała! B

1 komentarz

    • Array ( )
      Odpowiedz

      subiektywnie „najgupsze” zmiany w przepisach nba ostatnie np. 1-5 lat oraz najgłupsze na przestrzeni lat w historii ligi (mogą być sportowe, ale i śmieszne z perspektywy, nawet jak miało być elementem rozpoznawalności całej ligi np. tylko białe buty)

      (3)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Cześć, czy w kolejnym kąciku Q&A mógłbym prosić o rozwinięcie tematu Bostonu? Dlaczego w opinii Twojej i bukmacherów stoją tak wysoko w gronie kandydatów do pierścienia? Kibicuję im i trzymam kciuki, ale nie jestem aż tak optymistycznie nastawiony. Uważam że grają trochę ponad stan, pula talentu mocno się uszczupliła względem poprzedniego sezonu, nie zasypali dziur jakie pozostawiło po sobie odejście Horforda i Holidaya (Porzyginsa nie liczę bo za bardzo nie pomógł w poprzednim sezonie). Nie kupuje Quiety na poziomie play-off, mocno polegają na Pritchardzie, który jest świetny, ale obawiam się że w playoffach poddany większej presji nie będzie dostarczał aż tyle co teraz. No i Jayson Tatum też nie jest tą wersją co rok temu. Pozdrawiam

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Niestety, ale podzielam Twoje zdanie. Też jestem fanem, ale ciężko będzie w playoffach. Dużo się mówi o Lakers, że w regularnym grają ponad stan, a weryfikacja przyjdzie w kwietniu. Boston wydaje mi się ich odpowiednikiem na wschodzie, ostatnie zwycięstwo z OKC zdecydowanie na plus, ale ten mega pozytywny bilans bierze się głównie ze zwycięstw z zespołami spoza czołówki, gdzie chłopaki notowali naprawdę bardzo mało wpadek. Jeśli trafią od razu na Charlotte, a może tak być, to już tutaj może być pod górkę. Moim zdaniem nie chodzi tylko o skład Celtics w tym kontekście, ale może nawet przede wszystkim o taktykę, zbyt prostą i jednostronną. W RS, zwłaszcza w meczach z niżej notowanymi drużynami to się sprawdza, ale w playoffs to już zupełnie inna historia. Grając co kilka dni z tym samym, silniejszym i lepiej zorganizowanym zespołem, potrzebujesz czegoś więcej, szerszego wachlarza taktycznych rozwiązań, a spodziewam się raczej tego samego, co dotychczas. Jeśli wróci Cade, to widzę Pistons w wielkim finale, jeśli nie, to NYK, ale z perspektywy kibica koniczynek, lepiej się pozytywnie zaskoczyć, niż na odwrót…

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    SAS ma MVP oraz DPOY w składzie i najzdolniejszych guardów w lidze. Z każdym innym „contenderem” mają conajmniej remis tj z Denver 1:1 i jeszcze 1 mecz, Boston 4:0 dla Spurs, OKC 4:1, NYK 1:1 (licząc finał NBA cup 1:2). Do 7 meczy jedynie Denver może ich ograć moim zdaniem.

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      SAS w kontekście walki o tytuł nadal jest niedoceniane, ale oni na nikogo się nie oglądają, tylko robią swoje. Mają mega silną konkurencję, ale jeśli nadarzy się okazja, na pewno nie będą czekać rok czy dwa, ale już teraz spróbują to zrobić i moim zdaniem mają realne szanse. Paradoksalnie, będąc na drugim miejscu, mogą mieć dużo lepszą drabinkę od OKC, którzy na tę chwilę w II R trafiają na Denver, a to może być 7 meczów, a im dalej w las, zwłaszcza gdy potencjał zespołów zbliżony, obciążenie fizyczne może mieć znaczenie. Tak czy inaczej faworytem byłoby OKC/Denver, ale absolutnie nie poza zasięgiem SAS, a w przypadku ewentualnego zwycięstwa, droga do tytułu już otwarta, bo nie odkryje Ameryki , jeśli napiszę, że na jakieś 90% mistrzem będzie ktoś z zachodu.

      (3)
        • Array ( )

          Na te chwilę z pary Lakers-Houston jednak LA (Luka…), a finał Spurs vs jeśli nikt zdrowotnie się nie posypie, to zaryzykuję Denver. Fakt faktem, że jeden z trzech mega silnych zespołów zatrzyma się na drugiej rundzie, niesamowita konferencja…

          (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A propos bluz, koszulek itp, kiedyś już to pytanie padło ale nie było jeszcze sekcji Q&A więc pewnie dlatego odpowiedź się nie pojawiła.
    Bartku, planujesz może odświeżenie logo GWBA? To obecne wydaje się trochę staroświeckie :), albo inaczej, mało nowoczesne. Może czas na zmianę?

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    No i gratulacje!! Konsekwentnie pisać przez 15 lat to nie lada wyczyn. Mam nadzieję, że hejterzy policzyli, że 10000 artykułów przez 15 lat to prawie 2 dziennie. Szacuneczek.

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratuluję! Ps ale jeśli dasz radę napisać coś o meczu w Minnesocie to proszę w następnym artykule 😉 bo tam rekord chyba nie jeden padł 😀

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, a propos Sixers – mógłbyś powiedzieć o nich coś więcej? Przez cały sezon właściwie nie było tekstów na ich temat, wrócili właśnie George i Embiid, niedługo ma być w końcu pełny skład. Myślisz że zdrowi mogliby w tym sezonie spokojnie powalczyć z każdym na wschodzie? Jeśli nie, napisz proszę z kim nie mieliby szans w serii i dlaczego. Z góry dziękuję!

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Hej Bartek! Dzięki za te wszystkie lata, za Twoją wiedzę, którą się z nami dzielisz! Mam pytanie. Czy uważasz, że J-Dub jest jeszcze Oklahomie potrzebny? Wiem, że w tym sezonie ma problemy ze zdrowiem, ale zespół radzi sobie b.dobrze bez niego. Może czas na wymianę? Pozdrawiam

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu