NBA playoffs: Knicks utrzymali Madison Square Garden | Spurs spadli jak burza

21

Dziękuję za pozytywny odbiór niedawnych publikacji. Powiedzcie sami, czy istnieje większa nagroda dla autora internetowych treści niż… Patronami dzisiejszego odcinka są… pozdrawiam serdecznie Panowie. B

  • Bjps
  • CWCienista
  • Marcin Zu
  • MPolemberski
  • AKwiatkowski
  • Emcemat
  • GWBAFamiliaKK
  • Woytck1000

Sixers 102 Knicks 108 [0-2]

Studźmy emocje, bo robota jeszcze nie skończona. Knickerbockers zrobili to, co do nich należało, czyli obronili własny parkiet. Są silniejsi fizycznie i grają tak, jak przystało na zespół o mistrzowskich aspiracjach. Tym niemniej, goście z Philadelphii (pozbawieni Joela Embiida, którego zatrzymał uraz kostki) tym razem byli bardzo blisko sprawienia niespodzianki. Mecz obfitował w 25 zmian prowadzenia, a to najwięcej w meczu playoffs od jedenastu lat! Możemy więc chyba przyjąć, że zawody były wyrównane. 

Po raz kolejny napastliwość defensywna Knicks obróciła się przeciwko nim na starcie spotkania. Faule znów prędko połapał Karl Anthony Towns, któremu ciężko manewrować jest wobec szybkości rywali Maxeya czy Edgecombe’a. Umyśli sobie, że chce zająć pozycję, stanąć takiemu na drodze, ale zanim nogę oderwie i swój kajak marki Nike z powrotem na parkiet postawi, to szybszy o półtora tempa Maxey już tam jest, całym ciałem. No i co? No i faul, trzeci, po którym KAT zdarzenia meczowe ogląda z ławki. W pierwszej połowie można na nim było polegać przez ledwie osiem minut.

Co gorsza, zastępcy Mitchella Robinsona także nie ma, bo jest chory obłożnie i w domu siedzi. Na parkiet wstępuje więc Ariel Hukporti, ale ten także nadziewany jest na przewinienia. W sześć minut popełnia aż cztery. I oto jest opcja czwarta: Jeremy Sochan w roli oszukanego centra! Polak kończy pierwszą kwartę, na boisku spędza w sumie 47 sekund. No cóż, tak wygląda życie profesjonalnego koszykarza. Nigdy nie wiesz kiedy nadejdzie twój moment i ile szans będziesz miał by się zaznaczyć. 

Sixers bez Embiida są z pewnością szybsi, mniej przewidywalni i wdzięczni do krycia. Nie powiem, że Embiid ich „ogranicza”, bo jego walory ofensywne są niepodważalne, wczoraj na przykład bardzo brakowało go w czwartej kwarcie, gdy nastąpił przestój. Chłopaki byli już totalnie zajechani od ciągłego wciskania turbo. Nawet taki koń jak Maxey (26 punktów 6 asyst) oddychał rękawami.

Cała rzecz w tym, że choć Philla do przerwy trafiła 8/17 zza łuku i wymusiła dwa razy tyle rzutów wolnych, ich przewaga wynosiła zaledwie jeden punkt. Czemu to przypisać? Niedokładności i stratom. Osiemnaście strat gości Knicks zamienili na 23 punkty i to jest kolejna oznaka ich coraz większej drużynowej dojrzałości. Anunoby 4, Hart 3, Towns 1, Bridges 1, Brunson 1 przechwyt!

Jak mówię, nie chcę zapeszać, bo bardzo bym sobie i Wam życzył awansu Knicks do NBA Finals. Dostrzegam wiele pozytywnych elementów. Przede wszystkim, przesunięcie Townsa (20 punktów 10 zbiórek 7 asyst mimo ograniczonych przez faule minut) na szczyt parkietu w ataku naprawdę zmieniło grę w Nowym Jorku. Przestrzeni do gry bez piłki jest więcej, Brunson nie musi tyle „pałować”, gracze zadaniowi angażowani są w atak coraz częściej i to się zwraca w postaci ekstra energii i entuzjazmu na bronionej połowie. Gra zespół, a nie jedna bądź druga gwiazda.

OG Anunoby ma nie tylko ułożoną łapę do rzutu, ale jak go przejmie drobniejszy rywal, to ten 110-kilogramowy byk jedzie na obręcz bezlitośnie. Bridges ma końskie zdrowie, nareszcie ma miejsce by się obciąć, zmienić tempo, kierunek, zakozłować dwa razy i wyjść w górę na półdystansie, tak jak lubi. Ten chłopak po fatalnej ofensywnie serii z Atlantą znów się „otwiera”, demonstruje jaki potencjał w nim drzemie (18 punktów 9/13 z gry 5 zbiórek) i pięknie się te „otwarcia” ogląda. To jest moja idea gry w basket!

Ekipa Nicka Nurse’a zagrała na miarę możliwości, dobry impuls dał środkowy Adem Bona, blokował rzuty, uruchamiał biegową grę. Andre Drummond trzymał tablicę, blokował cielskiem przestrzeń, ale na wirażach nie wyrabiał, więc się trochę gra toczyła wokół niego. Kolejnym pomysłem Nurse’a było obniżenie składu i gra z oszukanym centrem Dominickiem Barlowem. Zamiast kombinować, w czwartej kwarcie panowie głównie przejmowali krycie, no i się nadziali niestety. Jalen Brunson (26 punktów 6 asyst – identycznie jak Maxey) mniej był widoczny niż w pierwszym meczu, ale skoro switching, to w ostatnich minutach trzy izolacje pewnie trafił i mecz przeciągnął na stronę Nowego Jorku. 

Sixers do końca nie chcieli się poddać, Paul George fenomenalnie zaczął, podobnie jak Tobias Harris w Detroit, weteran trzyma wysoką formę (19 punktów 6 zbiórek 4 asysty) ale jak mówię, w ostatniej odsłonie padli. Potrzebny był dominator Embiid, aby przełamać impas. Zamiast tego dostaliśmy 4/19 z gry gości i tylko Maxey potrafił coś w koszu zmieścić, na szybkości i dzikości serca.

Teraz uwaga, bo OG Anunoby naciągnął ścięgno udowe i możemy go nie oglądać na boisku do końca drugiej rundy! To jest właśnie cała nieprzewidywalność playoffs. Zespół nowojorski gra być może najlepszy, najbardziej kompletny basket w swej klubowej historii, a tu takie wieści i niefart. Trzymamy kciuki! 

Jeśli chodzi o względy taktyczne to tak: 

  • KAT wciąż siedzi na górze z piłką
  • Brunson występuje w roli screenera bez piłki, podsłania plecy obrońców, w rogu lub na obwodzie, ci ścinają
  • w przypadku „oszustwa”, pomocy udzielonej przez drugą linię obrony, KAT podaje do otwartych narożników
  • jeśli „flex action” zostaje odcięte, Hart bądź Towns jadą kozłem
  • Knicks próbują angażować, męczyć Maxeya, zmuszać do niekorzystnego przejęcia krycia i ekstra wysiłków w obronie
  • to samo robią Sixers z Brunsonem, którego dodatkowo naciskają na całym boisku 
  • super wysokie zasłony dla Brunsona – ten to ma zdrowie, jest świetny z piłką, nawet pod naciskiem, z obrońcą na biodrze
  • podwajany na szczycie parkietu Maxey uruchamia łańcuch podań, 76ers są przygotowani
  • grają na czterech shooterów: Maxey, Edgecombe, George, Oubre lub Grimes
  • niestety fizyczność jest zdecydowanie po stronie NYK, którzy w polu trzech sekund wygrywają 56 do 30! 

Wolves 95 Spurs 133 [1-1]

Po pierwszym spotkaniu tej serii fani nie wiedzieli co myśleć, czyżby siła fizyczna miała aż takie duże znaczenie? Czy Wolves naprawdę są w stanie wypchnąć Wembanyamę i to spod obu obręczy? Wszyscy drapali się po głowie. Trzeba było huknąć w stół. Ponoć na drużynowej sesji video zjawił się sam Gregg Popovich, który miał coś do przekazania chłopakom. I want some nasty! Pamiętacie?

Od pierwszych minut widać było realizację poleceń. Spurs wywarli taką presję na obręcz, jakiej jeszcze w tym sezonie u nich nie widziałem. Wemby pierwsze cztery punkty zdobył po dobitce z góry. Stephon Castle rozpędzał się i pchał na obręcz, jakby od tego zależało jego życie. Fox leciał na złamanie lisiego karku. Dylan Harper wchodził na trzeci metr, obracał się przez ramię i bomba. Wszyscy zdecydowani, szybcy, agresywni. Dość powiedzieć, że akcja przeniosła się znacznie bliżej kosza Wilków niż w pierwszym meczu. Ci byli w rozsypce, dziwne przyspieszeni, przestraszeni, przytłoczeni. Salwowali się faulami, w innym razie nie potrafili się tej szarży przeciwstawić. Nie chodziło o jednego gracza, cała ekipa gospodarzy im wjeżdżała w środek. 

A skoro nie możesz się obronić, nie ma z czego biegać, łatwych punktów z czego pogonić. Na dodatek obrona Spurs także podniosła intensywność: Devin Vassell, który przecież nie słynie z twardości, mocno się stawiał w obronie, zapierał nogami. Castle nawet siłaczowi Randle’owi nie ustępował pozycji. Moim zdaniem Castle (21 punktów 4 zbiórki 4 asysty 6/10 z gry w dwie kwarty gry) to jest TOP 15 wśród wszystkich graczy tegorocznych playoffs! Absolutnie kluczowa postać dla mistrzowskich planów San Antonio. Patrzcie jaki twardy chłop:

W efekcie wszystko było na siłę w wydaniu Minnesoty. Pojawił sie chaos, popłoch nawet. Za trójkę pudłowali i oto się okazało, że do przerwy mają na koncie zaledwie 35 punktów (!!) najmniej w całym sezonie. Blowout stał się faktem.

Kiedy wygrywasz, nigdy nie jesteś tak dobry jak myślisz. Kiedy przegrywasz, nigdy nie jesteś tak słaby, jak się zdaje [Wembanyama na konferencji pomeczowej, cytuje Popovicha]

Z pewnością nie podobał mi się Anthony Edwards (12 punktów 0 asyst) w tym meczu, spowolnił grę w ataku, bardzo chciał się zaznaczyć od samego wejścia (znów wszedł z ławki) więc oddawał kiepskie rzuty, przez ramię i trójki z izolacji. Dla gospodarzy to była woda na młyn, lecieli z tego jak wściekli. Reszta stanowiła tzw. garbage time. Akcja przenosi się teraz do Minneapolis, gdzie Wolves będą się musieli postarać by energię rywali zrównoważyć. Spurs byli tej nocy jak ekipa Piotra Bakuna na GWBA Campie w Katowicach, zeszli jak burza!

Na koniec sprawozdanie z mojej nocnej pracy. Oprócz wczorajszego typu na BETTERS, który był zielony, na przestrzeni tygodnia na X zrobiliśmy piętnaście jednostek zysku. Pozdrawiam tych Państwa, którzy śledzą mnie na X:

 

DOŁĄCZ DO GRUPY TYPERA GWBA: 

https://discord.gg/KSTUtkTBAn

Dobrego dnia wszystkim! B

1 komentarz

    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Spurs (zachowując zdrowie) będą hegemonem NBA na lata wprzód, ale nie przesadzaj. Gdyby na przykład, Jazz zaoferowali Jarena Jacksona Jr za Dylana Harpera i Luke’a Korneta to by transfer poszedł w godzinę.

      (-2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Gdyby na przykład, Jazz zaoferowali Jarena Jacksona Jr za Dylana Harpera i Luke’a Korneta to by transfer poszedł w godzinę
        —-
        A w zyciu by spurs na to nie poszli.

        (6)
      • Array ( )
        Nick The Quick 7 maja, 2026 at 18:42
        Odpowiedz

        JJJ i Wemby to by była ulepszona wersja Hartensteina i Holmgrena, oczywiście że Spurs by na to poszli
        bo slashingu, driverów i rim presserów mają wystarczająco. Lubię Harpera ale dynamit bez solidnego rzutu za trzy sobie sprowadzą w miarę potrzeby.

        (9)
        • Array ( [0] => administrator )

          W przyszłym sezonie może się zdarzyć tak, że Carter Bryant zacznie grać kozłem, a jeśli rozwinie tróję to już w ogóle masakra.
          JJJ to jest kawał podkoszowego mięcha, na które nie ma odpowiedzi: rzuca za trzy, blokuje, gra na kontakcie, stanowi opcję na low post, której obecnie Spurs nie mają, takiego gościa nie zastąpisz. Harpera owszem. Bardzo go lubię, ale trzeba zachować obiektywizm. Pozostaje temat finansów, ale Spurs mają jeszcze czas. Oczywiście, że woleliby oddać przepłaconego Foxa niż Harpera, ale rozmawiamy czysto hipotetycznie.

          (18)
        • Array ( )

          Tylko, że po all-stars Dylan trafia ponad 40% za 3. Mi najbardziej się podoba jaki zimny jest ten dzieciak, jakby koszykówke miał we krwi, bo to przecież prawda 🙂

          (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Harper dopiero co skonczyl 20 lat. Jest dobry w ataku i obronie i gra dojrzale jak na swoj wiek – przypomina mi troche stylem gry Dwayna Wade’a. Ja bym go nie zamienil na JJJ.

        (9)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Kurna no, historycznie patrząc Spurs lubią twin towers, to by mogło się zdarzyć i pozamiatać ligę, Wemby niby ma ten swój post-up i będzie tylko lepszy ale mieć opcję low-post taką jak JJJ to jest komfort taki że o Boziu.

        A i te wszystki handoffy, akcje pick&pop z niższymi graczami a może nawet może granie pick&roll Wembyego z JJJ to by było nie do odparcia, nie mówiąc o tym ile boiska kryli by we dwójkę w obronie, pojebana opcja jak dla mnie, jako fan Spurs brałbym w ciemno

        (8)
        • Array ( [0] => administrator )

          Cieszę się, że się rozumiemy Kawhynot 🙂

          (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Z ty hegemonem na lata bym nie przesadzał. Za 2-3 lata będą musieli zmienić skład bo nie wyrobią z sałaty. Wemby, Fox, Castle, Harper to potencjalne maksy, do tego Vassel, Champagne i zadaniowy. Ten sam problem dotknie też OKC. A co do wymiany za JJJ się nie zgodzę, to nie jest stabilny zawodnik, ani pod względem formy ani zdrowia. Harper za to gra mega dojrzałe, w PO jeszcze lepiej niż RS. Ale to oczywiście zależy od punktu widzenia manago i wyników zależy. Skoro Doncic poszedł za Davisa nic mnie już nie zdziwi.

        (10)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli mam być szczery Panie Redaktorze to odpalając artykuł zawsze liczę, że będzie tam wstęp na miarę tego z 5 maja. 😉
    Co nie zmienia faktu, że i tak każdy artykuł jest zacnie napisany oraz przeczytany. Oczywiście, że zdarzają się słabsze i lepsze sprawozdania, ale to naturalne. Każdy, tak czy siak, odczuwa inne emocje czytając, bo i innej drużynie kibicuje. Dzięki! 🙂

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Niezły pokaz mocy Spurs, ale to nie zmienia faktu że na razie to Minnesota zrobiła swoje w tej serii, czyli ukradła przewagę parkietu. Teraz SAS musi zrobić to samo bo będzie gorąco. Wilki ostatnie lata zaprawieni w bojach jeśli chodzi o play-off, będzie jeszcze na noże i nie sądzę że to szybko się skończy, 6 gier minimum ale bardziej prawdopodobne 7. OKC będzie odpoczywać i analizować bo oni w swojej serii się za bardzo nie zmęczą, może 5 meczów jeśli trafi im się jakiś gorszy dzień, ale raczej szybkie 4:0.
    Phila jeszcze powalczy.
    Pozdrawiam

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludzie od Piotra Bakuna zawsze jadą jak źli! 😈💪
    Juniorzy starsi 2003 Polonia Warszawa – kłaniam się i pozdrawiam serdecznie 🙂

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    OG Anunoby jest questionable jak na razie, w razie jego braku czyja produkcja wzrośnie? Tak na pierwszy rzut oka myślę że Mikal będzie miał więcej zadań na desce, chociaż widzę też że wraca Mitchell Robinson, aktualnie status Probable

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja zdecydowanie wolę tak, jak dzisiaj. Pięknie napisane o koszykówce, a przytoczenie Sir Popa aż wzruszyło. Po to wchodzę codziennie od bez mała dekady.
    Opinia: te ostatnie wstępy traciły mi dziaderstwem (jakieś przytyki do wieku czytelników, jak by to z samego bycia po 40-tce jakaś wiedza kosmiczna wynikała) i chyba trochę negatywnie rozumianą frustracją (jakieś toksyczne kawałki o samochodach za 200k i markowych ciuchach). Nie wiem, nie lubię.

    A GWBA uwielbiam i tak, a Admina cenię jako jedno z najlepszych piór w polskim dziennikarstwie. I tyle. Nigdzie się nie wybieram, jedynie nie daję lajka na FB, gdy mnie wkurza swoimi filozofiami 🙂

    Mam 36 lat, dziecko, dom i samochód za 200k, mam nadzieję, że wolno mi wyrażać własne zdanie 🙂

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu