NBA playoffs: Knicks nadal czekają na rywala | demonstracja siły San Antonio Spurs!

Dzień dobry przy sobocie. Minionej nocy poznaliśmy kolejnego „półfinalistę” NBA. Mecze był ważne, mocne, zdecydowane choć nieszczególnie wyrównane.
Detroit Pistons 115 Cleveland Cavaliers 94 [3-3]
Absolutnie nic mnie już w tej serii nie zdziwi. Biorę wydarzenia na bieżąco, takimi, jakie są. Powiem brzydko i pewnie się narażę co niektórym, ale ani jedna, ani druga ekipa nie zasługuje na finał konferencji. Obie odstają poziomem od pozostałych na placu boju drużyn z Nowego Jorku, San Antonio i Oklahomy, a skala przypadkowości w ich grze jest zwyczajnie frustrująca.
Donovan Mitchell tragedia, 6/20 z gry. Tak bardzo się próbował zaznaczyć i przełamać, że własną ekipę pogrążył. Przestrzelona próba wsadu, schrzaniony layup, forsowne próby zdobycia punktów spod kosza przeciwko głowę wyższym rywalom. Dynamika zelżała, podaje niemal wyłącznie do najbliższego kolegi, a wirtuozeria z drugiej połowy czwartego meczu odeszła dawno w zapomnienie.
Co gorsza, kiedy mu nie idzie, zwłaszcza gdy mu nie idzie, defensywnie Mitchell jest kulą u nogi zespołu. Całą karierę ma za plecami solidnych strażników kosza (Allen, Mobley, wcześniej Gobert w Utah) i tylko dzięki temu go nie wytykamy palcami w obronie jak jakiegoś LaMelo. Zawód wielki, pierwsza przegrana Cleveland we własnej hali w tegorocznych playoffs. Miało być „wszystko”, pierwsze finały konferencji w karierze, a są ogromne nerwy. Game seven na obcym terenie i jeśli Spida nie dostanie faworyzującego gwizdka, Cavs niechybnie odpadną.
- 38 asyst przy 33 stratach notuje Mitchell w tegorocznych playoffs
- trafia 31% zza łuku przy średniej dziewięciu prób w meczu
Evan Mobley, gdzie on był? Dlaczego gospodarze odeszli od jego akcji z piłką? Przeszło dwadzieścia podań mniej zaliczył niż w poprzednim spotkaniu. Czy naprawdę zarwałem noc, aby oglądać 37-letniego Jamesa Hardena łupiącego izolacje na szczycie parkietu? Czy myśmy się cofnęli o dekadę? Sprawdźcie datę proszę, uszczypnijcie mnie, bo może jeszcze śpię. Co? Mówicie, że Brodacz zrobił swoje? Przecież on po raz kolejny miał więcej strat (8) niż celnych rzutów z gry (6)! Panowie snajperzy Strus i Merrill chowający się po rogach w ataku pozycyjnym?!? Co to w ogóle było? Gdzie była wola walki, energia, adrenalina? Spójrzcie przykładowo na to posiadanie:
Pistons mają za uszami wiele, ale przynajmniej grali twardo, bili się. Cade Cunningham nawet w niekorzystnym dla siebie układzie, scenariuszu meczowym, podwajany, zawsze można u niego liczyć na pewien poziom produkcji ofensywnej. Trójki mu siadły z początku, siadły też chłopakom, trafiał Daniss Jenkins, przywrócony do gry Duncan Robinson czy Caris LeVert. To otworzyło parkiet także dla Jalena Durena, na którego tak jojczymy ostatnio: 15 punktów 11 zbiórek 3 bloki 7/10 z gry. Brał na plecy rywala, atakował kozłem (nareszcie), zbierał w ataku. Uwierzył w siebie, tak samo jak wierzy w niego trener i proszę bardzo!
Ozdobą spotkania siatkarski blok Ausara Thompsona (10 punktów 9 zbiórek 4 asysty 4 przechwyty). Przerażająca musi być jego dynamika dla rywali:
Kolejny raz minuty otrzymał też Paul Reed i to wcześniej niż zwykle. Facet jest niesamowity ofensywnie: 17 punktów 6 zbiórek 7/9 z gry w ledwie szesnaście minut na placu. Dobrze się czuje z piłką, potrafi kozłować, skończyć akcję w tłoku podkoszowym, ma po prostu dobre czucie piłki, lubi rzucać, a ponieważ Cavs większość uwagi kierują w stronę Cunninghama, akcje dwójkowe tej pary trzymają efektywność.
- 48:26 w punktach z pola trzech sekund dla DET
- 48:19 w punktach z ławki dla DET
A więc mamy niedzielne Game 7. w Little Ceasars Arena. Pięciopunktowym faworytem są gospodarze, ale tu nie ma mowy o żadnej przewadze, wygra ten zespół, któremu układ nerwowy pozwoli na więcej. Żadnych taktycznych zaskoczeń już nie zobaczymy, zdecydują niuanse, centymetry, bezpańskie piłki, wola walki. Niech więc wygra lepszy.
San Antonio Spurs 139 Minnesota Timberwolves 109 [3-2]
Trener gospodarzy Chris Finch poszedł va banque. Chciał gości czymś zaskoczyć, Rudy’ego Goberta w obronie nominalnie przypisał więc do Stephona Castle’a licząc, że będą mogli od niego pomagać, oszukiwać z kryciem na obwodzie, zamknąć środek, a przez to zniwelować przewagę zasięgu Wembanyamy oraz penetracje obwodowych Spurs.
Nadział się okrutnie, bo Castle widząc wokół siebie przestrzeń już na dzień dobry zaorał, zakończył sezon Wolves. Trafił pierwsze pięć trójek (!) w sumie zdobywając 32 punkty 11 zbiórek i 6 asyst przy 11/16 z gry oraz 5/7 zza łuku. Najlepszy mecz w karierze młodego, jeśli mnie pytacie. Absolutna kontrola, spokój, pewność ruchów i decyzji.
Skąd więc wzięli się Spurs w finałach konferencji? Jak to możliwe, że zespół kompletnie bez doświadczenia w playoffs, kosi po kolei uznane w lidze marki jakby to były ogórki ze szklarni wujka Janka? Wy rozumiecie, że obaj Dylan Harper i Steph Castle od połowy lutego trafiają po 40% zza łuku, prawda? Jeśli ci dwaj młodzi atleci nie zejdą ze skuteczności, jeśli się okaże, że to już tak „na stałe”, to zdrowych Spurs wkrótce nie będzie można ograć, tak po prostu.
Jak wypadł Victor Wembanyama? Dojrzale. Ofensywnie się dostosował, koledzy mieli „ogień w oczach”, więc nie forsował swoich rzutów. Zaliczył 19 punktów i 6 zbiórek, ale jego prawdziwy wkład należy raczej mierzyć jakością gry zawodników po drugiej stronie barykady. No i wyobraźcie sobie, że panowie Gobert i Randle osiągnęli wspólnie: 3 punkty przy 1/12 z gry. Rozumiecie to w ogóle? Skalę dominacji defensywnej Francuza?
Wolves przeżywali dramat: presja na piłkę, akcje przyspieszone, forsowane, nadziewane na Wemby’ego w środku, histerycznie zawracane, aż kończył się czas i trzeba było coś w stronę obręczy odpalić. Swoje momenty mieli szturmowcy Ayo Dosunmu, Terrence Shannon Junior, wcześniej kilkanaście rzutów wziął na siebie Edwards, parę dalekich bomb trafił Naz Reid, ale wszystko na farcie, bez jakiejkolwiek kontroli wydarzeń. Przecież tam na starcie drugiej kwarty poszła seria 20:0!
Wygrał zespół lepszy, po prostu. Tymczasem weterani w studiu i za mikrofonem (Van Gundy, Dirk, Griffin, Haslem) rozgorączkowali się na Anthony’ego Edwardsa (24 punkty 2 asysty), który w momencie gdy trenerzy wystawili już na parkiet głębokie rezerwy, a było to osiem minut przed końcem IV kwarty, podszedł do ławki Spurs i wszystkim poprzybijał piątki, dziękując za rywalizację i zakończoną (nieformalnie jeszcze) serię. To było oczywiste, że Wolves nie są w stanie odrobić deficytu, zostali pokonani uczciwie i zdecydowanie, toteż nie widzę problemu w zachowaniu ANT-a, a Wy?
Spurs trafiający zza łuku są, jak sądzę, nie do zatrzymania. Jakość ich penetracji oraz postać Wemby’ego kręcącego się w bliskim promieniu kosza to jest za dużo dla jakiejkolwiek obrony. Wyciąga ramiona, wkłada piłki do kosza, tyłem, bokiem, lewą czy prawą. W poniedziałek startuje seria z obrońcami tytułu i naprawdę ciekaw jestem jakie pomysły przygotował trener Mark Daigneault, aby się temu „szaleństwu” przeciwstawić.
Warto zauważyć, że San Antonio w rundzie zasadniczej wygrali z Oklahomą cztery mecze, przegrywając tylko jeden. Absencje były owszem, ale kto spodziewa się jednostronnej serii, to znaczy ze wskazaniem na Thunder, ten może być zaskoczony. To będzie basket na najwyższym dostępnym poziomie, bo nie tylko o wybitny talent chodzi, ale fundamenty klubowe, graczy dobranych pod kątem nie tylko kompetencji boiskowych, ale i charakteru. Nie mogę się doczekać.
Patronami odcinka zostali Janek Malinowski, Mir Lap oraz Damian O, uprzejmie dziękuję i polecam się na przyszłość. Idę zaraz na drugi mecz serii Trefl vs Dziki, ciekawe czy historia się powtórzy i co taktycznie zademonstruje Warszawa jeśli trójka im nie siądzie.
Other bball news
-> W poniedziałek zamykam listę na GWBA Camp w Lublinie (18-21 czerwca) i jak zawsze planuję zaprosić 4-5 nowych ludzi. Jeśli chciałbyś wziąć udział, w poniedziałek będą dzwonił do wszystkich, którzy zostawili mi numer telefonu na mailu ([email protected]) do czego zachęcam serdecznie. A może jesteś z Lublina i chcesz nas po prostu odwiedzić, spotkać się? Zapraszam, zostaw swój namiar. B

-> Golden State Warriors otwarcie handlują swym jedenastym numerem draftu, chcą pozyskać gracza doświadczonego, weterana. A więc leci ostatnia próba wyważenia mistrzowskiego okienka Stephena Curry’ego. Trzymamy kciuki!










Jak ja sie zgadzam z pierwszym akapitem, ilosc bledow, strat, zlych decyzji, przypadkowosci – nie przystoi na tym etapie rozgrywek
100%
Tak jak kiedyś pisałem, nie oddałbym ani Harpera ani Castla za żadnego innego gracza w lidze. Niesamowici są.
Ciekawe ile pogra IHart w tej serii, jak zdrowy będzie Williams, który może mieć kluczową rolę dla OKC.
Mam też nadzieję na ciekawe przepychanki Wembiego i Cheta, Wemby pewnie jest w jego głowie 🙂
Harper pierwszoroczniak a gra jak stary wyga. Bierze piłe i jedzie na kosz.
Castle drugoroczniak i już jest lepszy niż podczas sezonu debiutanckiego.
Trzeba też powiedzieć, że Spursom przyfarciło przy losowaniu numerków w drafcie – Castle został wzięty w 2024 roku z numerem 4, a Harper w 2025 roku z numerem 2. O Wembanyamie nawet nie wspomnę (numer 1 w 2023 roku)
Do tego ten Bryant też wygląda dobrze, gra regularne minuty w play-offach.
Mnie tylko ciekawi jak Harper będzie się sprawował jako główny prowadzący grę, przeciwko najlepszym graczom rywali.
To znów ja i znów z komentarzem odnośnie Hardena. 8strat owszem ale całkowity system i kontrola meczu, bez niego Cavs nie istnieli wgl (z Mobleym i Mitchellem na parkiecie bez Hardena byli -25). Harden więcej punktów od zachwalanego Cade (23pkt-21pkt, i też na wyższej skuteczności 6/13-7/20). I oczywiście Cade tyle samo FGM co Turnovers (7-7), ale o tym cisza.
Tak jak napisałeś Harden ma 37lat, nie jest pierwszą opcją a i tak wygrał Game 3, wygrał Game 5 i gra ogólnie dobrą serię. Ale kończąc pochwały-
-jutro mecz numer 7, więc znając Brodatego można już gratulować Detroit. Szkoda Mitchell że spierdzieliłeś kolejną szansę.
PS Finały to są na zachodzie, na wschodzie to jest kolejka po wpierdziel.
Duren dzisiaj ładnie atakował po koźle, uruchomił spin move, jest mniej drewniany niż niektórzy sądzą. Musi jednak grać to regularnie bo tworzy to naprawdę spore przewagi na parkiecie.
Kibicuję Spursom, ale jednak: Oklahoma – San Antonio 4-3. Tak to widzę. A Wy?
Game 7 wezmą SA Spurs.
Przecież hipotetyczne mistrzostwo dla GSW to mrzonki, po co budować taką narrację? Nic się nie wydarzy (dobrego) w domu spokojnej starości, tam czystka powinna być a nie pudrowanie trupa. I piszę to jako ich sympatyk – ach, cóż to były za czasy jak lali Lebrona (prawie) raz za razem 🙂
Podobnie myślę i lubię ich od kiedy zacząłem oglądać basket tj 2021 bo zacząłem od nich myśląc pooglądam ich na luzie, chyba już niż nie zawojują po tych kontuzjach ale spoko drużyna. Zaskoczenie przyszło dość szybko po roku kibicowania xd
Szkoda że tego nie udało się pociągnąć na kolejne mistrzostwo, szkoda w kontekście tego jak dalej ciśnie Steph. Choć z drugiej strony jego kontuzje są coraz częstsze i to nie tylko to co robił GM, Kerr, Green zaważyło na tym gdzieś są dziś. Wiek SC robi swoje pomału (z przykrością się to pisze). Zresztą wiek wszystkich. Kerr trzyma się swojego konceptu mocno, drużyna się mocno pozmieniała. Butler moment był ciekawy ale szybko się skończył. Porzingis to żart.
Mogą chcieć robić nadzieję, ale czy ja wiem czy handel pickami jest uzasadniony? Nie ugrają już za wiele, szkoda oddawać przyszłość.
Randle jest tak leniwy, kapryśny i humorzast, że wymiana za KAT to dla NYK ruch dekady. Nie da się go oglądać, MIN powinna go wypchanąć. Tylko kto weźmie jego 36 mln USD w ostatnim roku.
Tak choć wydaje się że po tych PO dopiero to widać
Przedwczesny finał okc – spurs, ale to będzie uczta dla oka
Harpera po prostu uwielbiam. Pierwszy rok w lidze,a gra jak weteran. Bardzo dobrze broni i atakuje pomalowane.
Wschodu w ogóle nie oglądam 😁.
Teraz finały zachodu i postaram się nie opuścić żadnego meczu.
Wemby bardzo nie lubi Holmgrena. Nie wiem czy to niechęć czy jednak strach przed tym jakim potencjałem Chet dysponuje.
Zobaczymy jak Okc zaprezentuje się z San Antonio, które z meczu na mecz idzie w górę.
No z tym Wschodem, to było wiadomo, że jedyną druzyną na poważnie tam sa Knicks, ale z drugiej strony przy porownaniu do OKC i nawet Spurs, to troche tak średnio bym powiedział.
Na pewno nie strach xD Wemby ma w sobie ten sam pierwiastek rywalizacji co MJ i Kobe. Chet ma takiego pecha, że jest centrem głównego rywala Spurs. Z automatu Wemby robi sobie z niego „wroga”, zresztą mówił o tym w wywiadzie, że to go nakręca. Tak samo jak Mj i Kobe.
W sezonie regularnym zamiótł Chetem parkiet. Zobaczymy jak to będzie wyglądało w meczu o stawkę.
Fajna ta czcionka była @admin, zostaw 😀
Nieźle drukują. Na stronie NBA nie ma terminów finałów wschodu. Knicks z automatu w finale ligi są 😉
Ja tam widze problem z przybijaniem piątek przed Edwardsa w 4 kwarcie. Serio nie możesz po prostu usiąść na d… i poczekac żebyś razem ze swoimi kolegami, jako zespół, podziekowal przeciwnikom za mecz na koniec? Twoi koledzy z zespołu jeszcze grają w 4 kwarcie i widzą jak gwiazdor idzie juz sie poddać. Ci co z nim grali na boisku to wygląda na to, ze statyści i ze dali ciała, bo Edwards gwiazda sie z nimi nie trzyma. Jakby Naz Reid, albo jakis Randle czy Gobert zaczął przybijac piątki w ostatniej kwarcie to juz widze ten kwik… Dla mnie zachowanie Edwardsa to jakas skrajna niedojrzałość i dziecinada, zero dawania przykładu lidera w sporcie zespołowym.
Wg mnie takie zachowanie Edwardsa jest lepsze niż uciekanie do szatni jak Lebron.Ciekawi mnie jak Spurs zieloni rzeczywiście w play off zagrają z Thunder-mimo że mają super bilans-czy kiedykolwiek taka nowo zbudowana drużyna wygrała nba????-chyba nie…Wemby to taki nowoczesny Wilt -jeżeli Francuz poprowadzi Spurs do mistrza(a widzę taki scenariusz) to mimo wszystko będzie najwieksza niespodzianka w historii NBA-praktycznie zespół z ogromnym potencjałem ale młody bez doświadczenia.
Celtics wygrali w pierwszym roku po sprowadzeniu Garnetta i Allena, ale to byli wszyscy weterani.
1.Victor Wembanyama (2023), wiadomo
4. Stephon Castle (2024), tutaj plus za wybór najlepszego gracza z całego draftu
2. Dylan Harper (2025), bez różnicy kogo z TOP 4 by brali
W 3 lata z dna są praktycznie na szczycie bez sufitu.
Draft nie jest obecnie idealnie skonstruowany.
2025 Pick był od Atlanty, SAS miało 14 pick, 2023 i 2024 pod rząd to trochę szczęście, ale SAS miało w 2024 2 picki w loterii (jeszcze od Toronto) więc po prostu pomogli szczęściu…
Spurs pokazali jak budować ekipę przez draftu w przeciwieństwie do Sixers.