NBA: jak należy oceniać nowe nabytki Los Angeles Lakers

6

Los Angeles Lakers dziś zaprezentowali światu nową drużynę. Podpisali aż czterech free-agentów, wydali wszystkie dostępne środki. Wydali też przy okazji dwa wybory I rundy draftu oraz dwie wymiany kolejności draftu. W składzie pozostały tylko dwa wolne miejsca, które obsadzą gracze akceptujący minimalne kontrakty. Śmiało można powiedzieć, że zespół jest niemal kompletny. 

Zdania są, jak zwykle, podzielone. Mówi się o wielkim ryzyku, o przestrzelonych kontraktach, o wyprzedaniu przyszłości. Drwiny lecą, bo Lakers postrzegani są zwyczajowo jako gwiazdorski, uprzywilejowany na tle innych, klub NBA. 

Pytanie pierwsze: o jakim ryzyku mówimy? Jeśli ma się komuś zdrowie posypać, to się posypie, każdemu. Nawet najbardziej zadbanej, najlepiej przygotowanej i całkiem młodej ekipie. Wystarczy niefortunny upadek, poślizgnięcie albo inny niefart.

Pytanie drugie: o jakiej przyszłości mowa? Jakim przepłaceniu? To są Los Angeles Lakers, a nie dyskoteka Andromeda w Piździchowie, Koniewie. Tutaj chcąc nie chcąc ciągną największe gwiazdy, czołowe postaci świata NBA zawsze tu przyjdą. Zawsze tu grać będą, bo to jest Holywood, obok Nowego Jorku największa ze scen, obok Bostonu najmocniej ukorzeniona tradycja sukcesów koszykarskich i gwiezdnego pyłu. 

George Mikan, Jerry West, Wilt Chamberlain, Kareem Abdul Jabbar, Magic Johnson, Shaquille O’Neal, Kobe Bryant, LeBron James, Luka Doncic… ta gwiazdorska sztafeta trwa już od dobrych osiemdziesięciu lat i nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek miała się skończyć. Gdy im się jedna gwiazda „skończy”, kupią nową i tak to się toczy. 

Nie dalej jak wczoraj Lakers zakończyli ośmioletnią kadencję LeBrona Jamesa, więc potrzebowali nowej struktury gry i to właśnie, już pierwszego dnia free-agency, zaadresowali. Jeszcze przed rozpoczęciem ostatniego campu w Lublinie, w połowie czerwca, przekonywałem, że najlepszy kandydat do gry w LAL to Walker Kessler, młody center Utah Jazz. 

Luka Doncic potrzebował partnera do gry pick and roll. Potrzebny był też upgrade w roli strażnika obręczy i oto jest, Walker Kessler we własnej osobie. Mam pełną świadomość, że Utah Jazz byli nie do oglądania przez ostatnie lata, na dodatek mecze ich rzadko rozpoczynały się wcześniej, niż o czwartej w nocy, więc macie prawo Kesslera nie znać. Moim obowiązkiem jest więc go przedstawić: 

C: Walker Kessler

Zeszły sezon upłynął mu na rehabilitacji operowanego na początku listopada barku. Jazz nie mieli żadnego ciśnienia na wygrywanie (wręcz przeciwnie) więc młody rozegrał jedynie pięć meczów. Nie szkodzi, nawet lepiej, mniejszy przebieg oznacza mniej wysłużone elementy. Statystyki, które zaraz przywołam odnoszą się do wcześniejszego sezonu: 43.6% skuteczności zaliczali rywale w promieniu dwóch metrów od obręczy, gdy Kessler bronił kosza, a bronił tego dużo, bo średnio aż 19.7 rzutów. 

Jeśli wziąć podobny „wolumen” defensywny to w całej lidze skuteczniejszymi obrońcami pod koszem byli tylko: Wembanyama (42.7% / 18.4 FG)  i Chet Holmgren (41.8% / 14.8 FG). W minionym sezonie Wemby zszedł do poziomu 40.7% i to jest absolutnie nieosiągalny poziom, wiadomo. Jaren Jackson Junior zaoferował 42.8%. Rudy Gobert zaś zaliczył 44%. A zatem mowa jest o pierwszorzędnym obrońcy kosza. 

Mowa jest o sprawnym, 218 centymetrowym ciele, przygotowanym fizycznie i kondycyjnie do przepychanek podkoszowych i walki o piłkę. Średnia skuteczność rzutów z gry Kesslera to 68%. Niemal połowę wszystkich jego prób rzutowych stanowią wsady, a ponad 70% trafień z gry pada po asyście. 

To nie jest kreator, ale twardy, fizyczny gość, który żyje i pracuje dzięki zmaganiom podkoszowym. Stawia zasłony, roluje, upycha się, dobija piłki. Do gry dwójkowej dla Doncica, partner idealny. Ma 230 cm rozpiętości ramion oraz instynkt do blokowania rzutów. Rzut za trzy z rogów parkietu wyglądają obiecująco, przede wszystkim mechanika tegoż rzutu wygląda książkowo. Mało tego, Kessler wychodzi wysoko do piłki, rozdaje handoffs, kozłem podaje do ścinających kolegów. To naprawdę jest zdolny, myślący na boisku facet, a nie klocek do ubijania masła w polu trzech sekund. 


PF: Sandro Mamukelashvili

Zawinięty wprost z Toronto Raptors, gruziński podkoszowy to silnie zbudowany, biegający, kozłujący piłkę atleta, który w zeszłym sezonie trafiał 39% zza łuku. Jak policzono, gdy zebrał piłkę spod własnej tablicy i pędził z nią pod kosz rywali, Raptors zdobywali średnio 1.2 punktów na posiadanie. Potrafi atakować z kozła, podawać w ruchu, rzucać po błyskawicznym przemieszczeniu albo grać DHO’s. Niemalże nie traci piłek, szczególnie mocny jest na ofensywnej desce. Jestem przekonany, że JJ Redick wykorzysta jego talent w odpowiedni sposób.  


PG: Collin Sexton 

Dobrze znany kibicom, doświadczony strzelec, samograj z ławki. Bardzo intensywny i zaangażowany, który na przestrzeni lat bardzo poprawił rzut dystansowy. Z chęcią weźmie na siebie nieudane zagrywki, zagra jeden na jeden, odciąży na koźle kogo będzie trzeba. Jako defensor przereklamowany, ale stara się bardzo. 


SG: Quentin Grimes

Ostatni z nowych nabytków, wszechstronnie uzdolniony gracz, który najlepiej się czuje gdy piłka przez niego przechodzi. W zeszłym sezonie miotał się bardzo w ekipie Sixers, gdzie nie mógł za bardzo odnaleźć dla siebie roli i miejsca. Maxey i Edgecombe lecieli swoje turbo granie, trochę się dublowali z Oubre, Paul George wpadał i wypadał, zmieniali się środkowi, potem były transfery, cała lista kontuzji, a na koniec Sixers zaimplementować próbowali niepełnosprawnego Embiida, który do reszty zabrał Grimesowi pewność siebie i przestrzeń. W playoffs wyglądał fatalnie, nie wiedział co ma robić i gdzie stać. Nie było zgrania, raczej stanie i czekanie na manewry Kameruńczyka, Maxeya bądź PG-13, co pod presją rywala zakończyło się fiaskiem. 

Moja teoria jest taka, że Grimes potrzebuje ułożonego składu, przewidywalności. Lakers będą chcieli od niego dwóch rzeczy: obrony (tej na piłce jak i ganiania za strzelcami) oraz rzutów ze stacjonarnych pozycji. Czy się w tym odnajdzie, czy będzie trafiał, czy otrzyma pozycję startera, nie wiadomo. Na moje gość stoi przed największą szansą w swej karierze i ja w niego wierzę. 

Rachunek za zakupy.

Rachunek za zakupy wyszedł olbrzymi. Kessler kosztował 130 milionów dolarów za cztery sezony, niechronione wybory I rundy draftu w 2031 i 2033 roku, a także prawo zamiany kolejności wyboru draftu w 2028 i 2030 roku. Mamu zaoferowano 52 miliony $ za cztery lata. Sexton zarobi 19 mln $ przez dwa lata, a Grimes 60 mln $ za cztery sezony. To ostatnie jest najlepszym dowodem na nieodkryty jeszcze potencjał zawodnika, który ja także czuję. A więc, oto są:

Los Angeles Lakers 2026 /2027

  • PG: Luka Doncic / Collin Sexton / Bronny James
  • SG: Austin Reaves / Cameron Carr (R) / Dalton Knecht
  • SF: Quentin Grimes / Jake LaRavia / Adou Thierro
  • PF: Sandro Mamukelashvili / Jarred Vanderbilt
  • C: Walker Kessler / DeAndre Ayton

Do obsadzenia zostały dwie pozycje, do progu podatku od luksusu pozostało około 5.5 miliona dolarów. Największe bolączki to obrona na skrzydłach oraz braki atletyczne. Spokojnie, drużyny pierścienia nie sposób zbudować podczas jednego okienka transferów. Będą powoli dokładać cegiełki, zamieniać, kombinować. Potrzebni im tacy ludzie, jakich Luka miał w Dallas: atletyczni, z zasięgiem i obroną: PJ Washington, Derrick Jones Junior itp. Czy uda się graczy o podobnym profilu znaleźć do końca lata? Przekonamy się już niebawem. 

Na pewno stać będą wysoko jeśli chodzi o playmaking, o guard play, o kontrolę tempa gry. Jako jedna z niewielu ekip, być może jedyna w NBA, mogą wyjść pierwszą piątką składającą się z samych białych graczy. Ciekawostka taka, na dobranoc. Dobranoc GWBA Familia, dzięki za odwiedziny. Jutro reszta newsów, a jest ich sporo. Tobias Harris w San Antonio? Come on! 

Patronami odcinka są _____ no muszę jeszcze poszukać. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ponad 30 baniek dla Kesslera który nie dość że opuścił cały sezon a wcześniej grał sobie o nic dla tankujących Jazz to moim zdaniem ogromne ryzyko może i nieuniknione ale jednak, a jeszcze poszły na to 2 niezastrzeżone picki.
    Chicago za darmo w transferze innych drużyn wzięło sobie solidnego Claxtona, Mark Williams zarobi w Suns 13 baniek na sezon a nie uważam że jest 3 razy gorszy od Kesslera.
    Reszta tych zawodników to są solidnie gracze, może można było zrobić coś lepiej ale z drugiej strony nie było za bardzo naprawde dobrych graczy na rynku i ogólnie Lakers nie wyglądają źle.
    Tak naprawdę to jak będą wyglądać Lakers i na co może być ich stać zdefiniuje Doncic i to nie swoimi nabitymi czasami pustymi statystykami ale tym jakim będzie liderem na boisku. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, Doncic forsujacy, wymachujący rękami i ciągle narzekający na sędziów, nie wracający do obrony kiedy przeciwnik wyprowadza kontrę, grający zawsze na prostych nogach w obronie nigdy nie wygra mistrzostwa. W lidze dziś jest za dużo talentu, na zachodzie będzie 10/11 drużyn chcących walczyć o dobry wynik, i nie wierzę żeby taki styl gry lidera prowadził do sukcesu drużynowego, Doncic jak chce coś wygrywać to musi zacząć angażować się po obu stronach parkietu a nie tylko mając piłkę w rękach.

    (8)

Komentuj

Gwiazdy Basketu