Anwil Włocławek ponownie koszykarskim mistrzem Polski!

24
Foto główne: Piotr Kieplin, dzięki uprzejmości https://kkwloclawek.pl/

Dawno temu, za górami, za lasami, Telezakupy reklamowały lampę Solar Green, a głos z offu pytał zwyczajnych Polaków „Czy istnieje prąd za darmo?”. Postawny starzec, o siwej brodzie na takie zagwozdki tylko machnął ręką i powiedział patrząc wprost w kamerę „Panie, daj pan spokój”.

Czasem tak czuję się zaczynając na GWBA pisać o polskim baskecie, jakby chór czytelników, bez względu na jakość podania tekstu, krzyczał: „Panie, daj pan spokój z tym Anwilem”. Wbrew wszystkiemu, jeszcze raz podejmuję rękawicę pisania o PLK, bo rodzima liga przyniosła nam to, czego poskąpiła NBA – Game 7, pisząc po polsku, siódmy mecz finałowej serii.

Hajstry: krajobraz bocznych dróg, to znakomity reportaż Adama Robińskiego opowiadający o cudach polskiego krajoznawstwa, bez nadęcia, bez turystyki i bez kremówek. Tytułowe Hajstry to czarne bociany, za Zygmunta Augusta niezwykle popularne, dziś mniej widoczne.

Choć hajstra wcale nie jest w Polsce ptakiem rzadkim, zobaczenie go wymaga wiedzy, starań i cierpliwości. Wciąż kryje się w leśnym krajobrazie, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Wydaje mi się, choć to dość karkołomna analogia, że podobnie jest z polską ligą, w latach dziewięćdziesiątych popularną na równi z NBA, by następnie zagubić się i stać zjawiskiem dla koneserów lub fanów z danego miasta. Wystarczy jednak przysiąść, obejrzeć mecz lub dwa i dać się wciągnąć. Trochę cierpliwości, a polubicie strefę, loty Ivana Almeidę i wiekowych centrów.

Jeszcze od autora Hajstrów, z dedykacją dla ojców oglądających po nocach NBA:

Kiedy pojawiły się dzieci, bogactwo zacząłem mierzyć nie stanem konta, tylko chwilami wolnego czasu. Dniami pozbawionymi zobowiązań. W życiu rodzica te ostatnie nie występują w nadmiarze.

A teraz do rzeczy.

Mecz szósty

W przerwie wysiadło światło, nie tylko na Hali Mistrzów, ale w całej dzielnicy Włocławka. Przymusowa dziura w transmisji trwała tak długo, że zapomniałem co działo się w dwóch pierwszych kwartach, a Internet zdążył wygenerować setki żartów z Energi, tytułowego sponsora ligi. Głos Adama Romańskiego wyrwał mnie z popołudniowej drzemki i okazało się, że 31 punktów Chase’a Simona przy siedmiu trafionych trójkach na dziesięć oddanych, to nie był sen.

Pięknie grał także Kamil Łączyński, efektownie Ivan Almeida, nawet wyśmiewany tu Aleksander Czyż dał solidną zmianę. Znamiennie, że wszyscy wymienieni gracze są z Włocławka. Rob Lowery, lider Polskiego Cukru, zmagając się z kontuzją i własną (nie)skutecznością, dostarczył drużynie z Torunia zaledwie osiem punktów. Tak oto Anwil wygrał 103 do 85, zapewniając kibicom kolejne emocje.

Droga

Sezon zasadniczy Anwil zakończył na miejscu czwartym, przed sobą mając pozostałych półfinalistów, odpowiednio Stelmet Zielona Góra, Polski Cukier Toruń i Arkę Gdynia.

Zmierzając do meczu numer siedem, Rottweilery przeżuły Stalówki, 3:0, i niczym Noe zatryumfowały nad Arką, wygrzebując się z deficytu 2:0. Polski Cukier zepsuł zęby Wilków Morskich ze Szczecina (3:0), i zamieszał jak łyżeczka w kawie Stelmetem, by z czystym kontem trafić na umordowany poprzednią serią Anwil.

Same finały trwają już ponad dwa tygodnie, pierwszy mecz rozegrano 30 maja, by rywalizację zakończyć 14 czerwca. Najpierw Anwil prowadził 2:1, by cudowny rzut w ostatniej sekundzie Aarona Cela doprowadził do wyrównania 2:2. Następnie Twarde Pierniki wysforowały się naprzód 3:2, w końcu radośnie przegrać kolejne dwa spotkania i na spuszczonych głowach zawiesić sobie srebrne medale.

Anwil Włocławek 89 – Polski Cukier Toruń 77

Doskonale wiem, że obie drużyny były zmotywowane, każdy z zawodników meldujących się na parkiecie dał z siebie sto procent, ale są takie spotkania, kiedy od pierwszego gwizdka wiesz, który zespół dominuje, narzuca tempo i swój styl gry. Dziś to koszykarze z Torunia prezentowali się gorzej, byli bardziej zagubieni, jakby obcy we własnej hali. Pierwsze osiem punktów dla gości zdobył tysiącletni Szymon Szewczyk, który wyglądał jakby sam swoją energią miał zjeść wszystkie Pierniki.

Rosjanin Lichodiej, choć spekulowano, że w meczu może w ogóle nie zagrać z powodu urazu, wyszedł w pierwszej piątce dostarczając cenne punkty z dystansu, rozciągające obronę rywali, zbiórki i ambitną walkę o bezpańskie piłki. Do przerwy włocławianie trafili 10/15 rzutów za trzy!

Lowery kicał radośnie z piłką, efektownie zamiatając długimi warkoczami to w lewo, to w prawo, a przynosiło to efekt zupełnie żaden. Przytrzymywanie piłki było absolutną zmorą Polskiego Cukru, brakowało podań w tempo, a większość rzutów trzeba było oddawać pod presją i przeciwnika, i czasu. Im mniej minut wyświetlało się na zegarze, tym więcej nerwowych decyzji podejmowali doświadczeni przecież zawodnicy z Torunia. W ogólnym chaosie udało im się jednak dojść Anwil na 9 punktów, a wtedy całość spotkania rzutami spod obręczy zamknął Aaron Broussard. Kibice z Włocławka rozwinęli wielką flagę: Anwil Mistrzem Polski, i właściwie można by w tym momencie spuścić kurtynę na sezon 2018/2019.

Na plus

Kibice

Przynajmniej z perspektywy kanapy i telewizora wyglądało na to, że obie grupy fanów są fajnie zorganizowane, no, mówiąc szczerze, z przewagą sympatyków Anwilu.

Ivan Almeida

MVP Finałów, który po nagrodę wzywał na podium całą drużynę. Kontuzjowany powrócił w trakcie sezonu, by znów świętować mistrzostwo. Wsady tego faceta robią niesamowite wrażenie, szczególnie w porównaniu do akcji innych zawodników na parkietach PLK.

Igor Milicic

Wszystko podczas meczu pod kontrolą, po spotkaniu wyściskał żonę i wymienił się koszulą z kibicem. Solidny, młody trener, niegdyś świetny zawodnik.

Aaron Cel

dobre manewry, dużo opanowania, trójka na zwycięstwo w poprzednim meczu. Jest nadzieja przed wyjazdem do Chin, nieco gorzej z Damianem Kuligiem

Anwil jako drużyna

Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili – w szatni powinni posłuchać sobie Magika, bo wracanie z trudności i deficytów to ich specjalność

Szewczyk i Ignerski

Starcy pod koszem, solidne firmy, słuszne roczniki. Cieszy mnie medal dla Ignerskiego, wieńczący ten szalony nieco powrót do poważnej koszykówki. Cieszy chęć do gry Szewczyka i branie na siebie odpowiedzialności za obronę obręczy.

Bartosz Diduszko

Pamiętam go jako młokosa, a tu proszę, walczy, bije się na zasłonach, broni. Gdy trzeba rzuci ważne punty, wie czym jest półdystans.

Wejścia pod kosz Tomasza Śniega

Na minus

-> Chłopak zasłaniający kamerzystom dostęp do ławki Anwilu. Bardzo dziwne zachowanie.

-> Lowery: nie wiem, na ile to kontuzja, na ile mentalność, ale nie tak powinien grać lider w meczu numer siedem.

-> Bodaj dyrektor sportowy ekipy z Torunia, mający do powiedzenia więcej niż trener i sędziowie razem wzięci.

-> Niecelny wsad Michela Umeha na pusty kosz, w ważnym momencie meczu.

-> Straty po dalekich wybiciach z autu Polskiego Cukru, konsekwentnie powtarzane przez całą serię. Kto to wymyślił?

W przyszłym sezonie

Może to nie jest czas na postanowienia noworoczne, ale spróbujcie dać szansę polskiej koszykówce i obejrzeć jedno spotkanie w przyszłym sezonie, a nawet lepiej – iść na mecz w swoim mieście. Spieszcie się, po bilety we Włocławku kibice czekali ponoć nawet 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem. Później pogadamy sobie w komentarzach zakładając kółko neofitów PLK (pobożne życzenia).

[Grzesiek]

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie poddawaj się! Dzięki Tobie usiadłem do PLK i nie żałuję. Emocji w tych plejoffach nie brakowało. A po tym co zobaczyłem na trybunach muszę wybrać się na live’a

    (27)
    • Array ( )

      Nie, no co TY, a ja myślałem, że PLK to najmocniejsza Liga po NBA, powiem więcej prawie zaplecze 😛

      (-2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo, ale to bardzo dobre finaly. Ogladalo sie z wielkim zainteresowaniem.
    Wykontuzjowany Anwil wzial i walczyl, i wywalczyl i za to brawa.
    Brawa tez dla Cukru bo obie druzyny stworzyly piekne finaly w polskiej lidze.
    Nie bylo beczenia, nie bylo za duzo zlej krwi, walka i ambicje, zwyciezyl po prostu wytrzymalszy.
    Dawno takich fajnych finalow w naszej lidze nie bylo.
    Dziadek Szewczyk druga mlodosc, wogole caly zespol Anwilu pomimo przeciwnosci dal rade.
    BRAWO!!!!

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    no koszykowka nigdy w polsce nie bedzie bardzo popularna bo zamiast wspierac lokalna druzyne wspieracie jakies boston celtics czy inne miami

    (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem z Zielonej Góry która 2 rok z rzędu dała d… po całości ale tak jak kolega pisze warto naszej lidze dać szansę, na żywo potrafi być naprawdę super

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Super że można zobaczyć chociaż krótki wpis o PLK. Mimo iż dwa różne światy (z NBA) to razem z dziewczyną wkreciliśmy się w te nasze mecze popołudniami 🙂

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytać lepiej o NBA ale prawda jest taka, że oglądając PLK ma się wrażenie oglądania meczy koszykówki na serio. Nie ma step step backów, eurostepów na 3 kroki itp. Widać przemyślaną koszykówkę z graczami o gorszej motoryce 😉 I w tym sezonie to lepiej się oglądało 😉

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    strona super. Tak napisałeś, to ma być dla ludzi którzy chcą sobie wejść poczytać, odłączyć się od świata rzeczywistego na chwilę i dać się ponieść pasji. Zawsze znajda się hejterzy.
    Mam propozycję, czy mógłbyś zrobić analizę statystyczną zawodników play off zwłaszcza toronto? Jestem ciekawy czy faktycznie kawahi zasłużył bezapelacyjnie na nagrodę mvp? Jestem fanem łapy i biorąc pod uwagę całe play off pewnie zasłużył, ale sam finał to powątpiewam. Ale to dla ciekawostki. Można zrobić też dla finałów PLK. Też może być ciekawie.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja chętnie poczytam o plk na waszym portalu . Macie inne bardziej obiektywne podejście. Poza tym zawsze macie jakieś smaczki. Ps Jestem z wlc i przyznaję że czasami siadając do oglądania meczu musiałem mocno zagryźć zęby żeby wytrzymać , raz poziom “zawodowych” koszykarzy ,dwa jakość transmisji, trzy sale gimnastyczne tfu hale sportowe . Często transmisja nakładały się z NBA na nce więc przeskok jeden kanał w dół i przepaść w jakosco.Dopiero Play off przykuły moją uwagę na 100%, szczególnie finał nie tylko ze względu na anwil. Powyższe 3 kwestie w końcu nie odstawały zachowując proporcje. Więcej takiej jakości i jest szansa że kosz płk będzie bardziej popularny. Gramy na mistrzostwach świata liczę na fajne artykuły przed i po meczach reprezentacji

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Super artykuł, chętnie dołączę do kółka noeofitów Plk. Czytam GWBA od samego początku istnienia i zawsze brakowało mi wpisów o naszej lidze, tym bardziej że kiedy już się pojawią to jakością biją na głowę inne artykuły dostępne mediach. Do ludzi, którzy wytykają, że Nba i Plk to porównywanie dnia do nocy to odpowiem, tak to prawda. Ja też mimo, że jestem z Włocławka zaczynałem przygodę z koszykówka od NBA a naszą ligę traktowalem po macoszemu. Od 8 lat zaczynam zmieniać proporcję i coraz więcej w moim terminarzu jest PLK. Wpływ na to ma też atmosfera na meczach, w Hali Mistrzów jest niesamowita na wyjazdach też. (dla zainteresowanych mogę podesłać filmiki jak bawimy się na meczach, jak dopingujemy). I najważniejsze co przemawia za naszą ligą to możliwość utorzsamiania się z drużyną że swojego miasta, z kibicami, z zawodnikami i chęć bycia na każdym możliwym meczu mimo, że od kilku lat na mecze mojej drużyny muszę dojeżdżać z Torunia czyli ok. 50 km.
    Naprawdę dajcie szansę naszej lidze bo warto.
    Pozdrawiam wszystkich fanów PLK.

    (7)

Gwiazdy Basketu