fbpx

Skoksowany Baby LeBron, Draymond Green okradł Anthony’ego Davisa

28

Memphis Grizzlies 86 Cleveland Cavaliers 103

Grizzlies to w tej chwili najgorętszy i najlepiej broniący zespół w lidze. Można powiedzieć, że kultura organizacyjna ukształtowana przez weteranów przetrwała próbę czasu. Marc Gasol, Zach Randolph, Vince Carter, Tony Allen i Mike Conley to ludzie, którzy zęby zjedli na grze w basket. Profesjonaliści, którym nie imponują stroje, bryki czy okładki magazynów. Gołym okiem widać, że świetnie się ze sobą czują, a więź która zawiązała się w Memphis widoczna jest na placu gry. Nowy coach David Fizdale wraz ze współpracownikami z pewnością cenią sobie charakter chłopaków. Tylko jak poradzą sobie przeciwko dynamicznej, kipiącej talentem, rozstrzelanej zza łuku ekipie mistrzów?

Co istotne nie zagrają dziś Gasol ani jego zmiennik pod koszem Brandan Wright. Kontuzjowany jest też pierwszy rozgrywający Conley. Czy wspomniałem, że nie ma Chandlera Parsonsa oraz jego zastępcy na niskim skrzydle: Jamesa Ennisa? I co teraz? Tony Allen kryjący LeBrona i Z-Bo rozpychający pod koszami nie dadzą zespołowi poddać się bez walki! Do zespołu powrócił także Carter! Reszta to wybiegane młodziaki. Zobaczmy ile wskórają.

No niestety, pierwsza kwarta nie przepowiada wielkich emocji (39-22) James ma dwadzieścia kilo przewagi nad obrońcą, Kevin Love ponawia akcje, siedzą trójki, nieciekawie. Gwoli sprawiedliwości dodam, że wolne otrzymał dziś Kyrie Irving więc lekkie spowolnienie w ataku i brak pomysłu są widoczne. Wszystko to woda na młyn Miśków, którzy przecież kochają grać wolne tempo. Z dwudziestu punktów przewagi zrobiło się piętnaście, o nie przepraszam już dziewięć. Na placu z powrotem pojawia się James, półdystans, półdystans, asysta, penetracja, asysta -> już po wszystkim. Świetnie dysponowany jest dziś JR Smith.

Statystyki: LBJ 23 punkty, 8 asyst, 6 zbiórek – Love 29 punktów, 13 zbiórek – JR Smith 23 punkty, 6/10 zza łuku – Zach Randolph 18 punktów, 5 zbiórek – Tony Allen 8 punktów, 3 przechwyty.

Golden State Warriors 113 New Orleans Pelicans 109

Draymond Green był w tym meczu blokowany czterokrotnie. Kilka razy uszu natarł mu Anthony Davis (zdobywca 28 punktów i 5 bloków) czapę sprzedał Alexis Ajinca, ale nasz zawadiaka ewidentnie nie pozostał dłużny. W najważniejszej akcji meczu ukradł piłkę z rąk AD i było po wszystkim. Faul? Nie mi oceniać. Gdzieś po drodze zapisał na swe konto triple-double: 12 punktów, 10 zbiórek, 10 asyst, 4 przechwyty i 2 trójki. Dłonie w obronie ma szybkie niczym Ron Artest sprzed lat. Możecie go nie lubić, bo aby zajść za skórę rywalom momentami gra nieczysto, ale oddać mu trzeba serce i waleczność.

Pelicans trwali w nadziei. Byli zdecydowanie mocniejsi fizycznie, przeważali gabarytami, na dodatek rezerwowi Langston Galloway (5/12 zza łuku) i Tim Frazier (13 punktów, 8 asyst) przechodzili dziś samych siebie. Jak mówię, zdecydowało jedno posiadanie.

Kevin Durant (27 punktów) też miał swoje momenty w obronie, poobijali chłopa, ale ważny blok na Davisie zaliczył. A propos, wiecie że Pelicans nie zdobyli punktów z gry przez ostatnie pięć minut spotkania?! Najlepszym strzelcem gości był aktualny MVP Stephen Curry 30 punktów, 7 asyst, 4 zbiórki.

W pozostałych spotkaniach:

New York Knicks 111 Phoenix Suns 113 (OT)

Ależ koks. Utrzymuje się wielka forma Erica Bledsoe: 30 punktów i 9 asyst przeciwko Lakers, 32 punkty i 8 asyst przeciwko Pelicans oraz 31 punktów i 8 asyst dzisiaj. Ciągnie chłopaków w czwartych kwartach oraz generuje pozycje rzutowe. Do porzygu cisnął pick and rolla, a przeciwnicy nic nie mogli na to poradzić. Z pewnością Brandon Jennings został obnażony jako defensor. No i hej: 23 zbiórki Tysona Chandlera. Knicks zgładzeni na desce 61-43.

Po drugiej stronie co powiecie o tym dryblasie z Łotwy? 34 punkty, 4/4 zza łuku (!) 8 zbiórek, 3 bloki, 3 przechwyty. Lekcja dla pozostałych: nie prowokujcie Kristapsa! Gdyby nie bóle pleców Derricka Rose (zagrał 10 minut) oraz niemoc rzutowa Carmelo (3/15), NYK byliby przejechali się po kolejnym rywalu. Melo forsował rzuty, niepotrzebnie. Tej czapy, którą dostał od Devina Bookera już nie będę wspominał, oh wait.

Orlando Magic 131 Atlanta Hawks 120

Dennis Schroeder zrobił sobie plakat z Sergem Ibaką, ale to Magicy byli górą. Całkowite zaskoczenie, bowiem Ibaka, Elfrid Payton i Jodie Meeks nie tylko zaaplikowali rywalom 11 trójek, ale cały czas przyspieszali tempo, poszli na wymianę ciosów i wyszli z niej zwycięsko. Orlando zaskakuje. Przydałby się jakiś sukces w tym klubie. Jakiś awans do playoffs…

Minnesota Timberwolves 99 Chicago Bulls 94

Tom Thibodeau zebrał wiele oznak sympatii w Chicago, ale był to wyjątkowo brzydki mecz. D-Wade (4/13 z gry) nabluzgał arbitrom aż przykro było patrzeć. Frustracje wzięły górę, nie chcieli gwizdać fauli. Ostatecznie został wyrzucony z boiska. Dobrze, że omyłkowo liścia sędziemu nie sprzedał, bo nie zobaczylibyśmy go dłuższy czas. Współczuję chłopakom, ciężko się gra bez trójki (4/15 jako zespół).

Minnesota naprawdę bez rewelacji, fatalna pierwsza kwarta, tylko 9 punktów ławki. Andrew Wiggins nareszcie coś powalczył na tablicach: 23 punkty, 9 zbiórek. Dobry w obronie KAT. 11/5/10 zaliczył Ricky Rubio.

Oklahoma City Thunder 95 Portland Trailblazers 114

Bad Boy Russell Westbrook kopał piłkę, opóźniał grę, próbował dostać do głowy Damiana Lillarda. Nie udało się. Skończyły się triple-double: 20/6/6. Żaden z kolegów nie miał dziś gorącej ręki, a w drugiej połowie można było rzucić ręcznik. Fajny, zbilansowany wysiłek po stronie miejscowych: siedmiu zawodników z dwucyfrowym dorobkiem, świetna postawa rezerw. Lillard zaliczył 17 punktów i 9 asyst w pół godziny.

Dobrego dnia!

Na wypadek gdybyście nie wiedzieli co powiedzieć mamie gdy zapyta co chciałbyś na Święta:

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie podobał mi się mecz okc vs trailblazers.
    Ponad 50 rzutów wolnych strasznie rwało tempo gry.
    Ale widać było jak bardzo RW0 zależy od drużyny. Myślę, że co najmniej tak samo jak drużyna od niego. Kiedy nie siedzą rzuty drużynie nie ma energii do gry. Oddawal piłkę wielokrotnie na obwód i nic z tego nie wychodzilo. Portland zamurowalo pomalowane i przerywalo faulami grę wiec z dograń pod kosz też nie wiele pożytku i asyst. A rwane tempo ograniczylo ciąg na zbiórkę.

    Kryzys drużyny okc zauważalny. Zdecydowanie brakuje energii Oladipo. Jak nie trafiają Sabonis z Robersonem to jest koniec. Czy ktoś się orientuje dlaczego Morrow uchodzi za specjalistę od trójek? I czemu Nick Collison nie gra od dawna mimo ze siedzi w stroju na ławce?

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Green sumulujwcy odruch kopania – nie jest ok, żałosne.
    Chris rzucający Porzigiem o dechy -jest ok, chłopak pokazuje waleczność.
    I to nie jest przekaz podprogowy czy ironia, tak uważam.

    (-8)
    • Array ( )

      Green jest z GSW które jest hejtowane za to, że ośmielili się przeciwstawić wylizywanemu od stóp do głów LeBronowi… Niektórym jest to nie na rękę.
      Chriss gra w Phoenix, które nie ma wrogów, a jako młoda ekipa z kilkoma talentami jest podziwiana jak Minnesota czy Jazz 🙂 Są niegroźni.

      Są równi i równiejsi

      (-13)
    • Array ( [0] => subscriber )

      @Ciuus

      Mam pytanie. Skoro tak Ci się tu nie podoba, wszyscy nieobiektywni, od autorów tekstów do czytelników, wszyscy, jak to sam określiłeś, wylizują od stóp do głów Jamesa, to co Ty tu jeszcze robisz?
      Naprawdę, nikt Cię nie zmusza, żebyś tu zaglądał. Jeśli Ci się nie podoba, a myślę, że tak jest, skoro każdy Twój komentarz to plucie na Jamesa/Cavaliers lub narzekanie, że wszyscy są be, to nie ma sensu się męczyć.

      Może jest jakaś strona o koszykówce, na której są obiektywni autorzy tekstów, obiektywni czytelnicy, którzy piszą rzeczy oczywiste dla każdego obiektywnego odbiorcy. Może gdzieś znajdziesz artykuł o tym, że Milwaukee Bucks tak naprawdę grają na poziomie Cleveland Cavaliers, a ich zeszłosezonowy brak w PO, to był zakrojony na szeroką skalę spisek. Może jest gdzieś ktoś obiektywny, kto też uważa, że LeBron James niszczy Cavaliers.

      (13)
    • Array ( [0] => subscriber )

      @ThaKid
      Temu właśnie nie stawiam na Bulls mimo, że oglądam prawie wszystkie ich mecze 😉 jeszcze z 3-4 sezony temu to robilem ale potem to zaczeła się istna karuzela

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem jak was, ale mocno mnie Westbrook poirytował. Same kopnięciem piłki było już żałosne, ale dobra, był sfrustrowany, naładowany. Ale reakcja kiedy Dame się do niego odniósł ? Jak jakiś rozkapryszony bachor. “Kopnąłem piłkę, ch*j ci do tego, zostaw mnie lamusie, odpier**l się, jestem RW0, wolno mi” Nie ładnie.

    Idąc innym tematem, Phoenix Suns są chyba drużyną z największą ilościa dogrywek w tym sezonie !

    (21)
    • Array ( )

      Skończ panie z tym Howardem, grają z nim od początku sezonu i zarówno Hawks jak i jemu szło bardzo dobrze… Wątpie aby wina leżała po stronie Dwighta.

      (9)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie ma co siędziwić dla Wadea, wcześniej Rose, teraz on nie dostaje regularnie gwizdków które nawet ligowy plankton dostaje, więc jak tu sienie zdenerwować, musieliby go pod tym koszem połamać chyba żeby dostał ten gwizdek… Druga sprawa rotacja Hoiberga też jest mocno frustrująca, Grant gra dobry mecz, trafia za 3, co tam posadzmy go po 19 minutach gry i dajmy prawie 30 minut dla Canana który bronić nie umie, jest niski i nawet 3 nie trafi z wolnej pozycji i tak juz od miesiąca, przykro na to patrzeć, przez tyle lat jako back up point guarda mieli wyśmienitych strzelców dających kopa, a tutaj bez MCW (moze i nie strzelec ale pod kosz bez problemu wjedzie i w obronie każdego zamknie) jest kompletna klapa, Bulls powinni Canana i Miroticia posłać w paczce za jakis pick drguiej rundy czy cokolwiek… No i cały sztab przez 45 minut, nie potrafił powiedzieć dla McDermota żeby ten nie pilnował blisko za linią za 3 Rubio… litości, każdy na tej stronei wie, że dla strzelców jak rubio pozwalasz rzucać a nie wjezdzać, czasami trafi ale niewielkie na to szanse.

    (-2)
    • Array ( )

      Skończ panie z tym Howardem, grają z nim od początku sezonu i zarówno Hawks jak i jemu szło bardzo dobrze… Wątpie aby wina leżała po stronie Dwighta.

      (1)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Ciekawa opinia o tym Rubio. To że nie trafiał wcześniej i łatka “gościa z podaniem bez rzutu” przylgnęła do niego, nie oznacza że nie poprawił tego aspektu gry. Bo rzut co sezon ma lepszy. Zresztą skoro oglądałeś mecz to powinieneś zauważyć, że jak nie trzymali go blisko to trójkę im wrzucił w pierwszej kwarcie, więc zrozumiały nakaz Hoiberga.
      Co więcej, to Bulls przegrali to chyba na własne życzenie. W pierwszej kwarcie zdobyli swój season high – 40+ pkt, prowadzili 20punktami (lub coś koło tego) i to roztwonili w frajerski sposób. Chyba myśleli że mecz sam się wygra i rzuty szły przez ręce, akcje niepoukładane, a idź pan w ch…
      I to jeszcze z Minnesotą, która w pierwszej połowie meczu gra takie akcje, że piłka płacze jak nią operują (drugiej nie widziałem, zniechęciłem się). Oni non stop robią izolację. Podanie do Wigginsa i dalej piłka już nie krąży. Podanie do KATA i dalej piłka już nie krąży, Lavine to samo. Boli mnie to, bo jako cichy fan wilków liczyłem że z Thibsem na pokładzie będzie ogromna poprawa w defensywie, a dzięki temu znaczna w ataku, a tu lipa. Oczywiście wciąż się delektuje pojedynczymi zagraniami młodych, ale liczę na więcej.
      Zdaje sobie z tego sprawę, że chłopaki są młode i mają czas na ogranie się w lidze. Uniesiony hypem przed sezonem liczyłem jednak, że ten czas nadszedł już teraz, ale cóż trzeba być cierpliwym. Z drugiej strony nie widzę takiej poprawy jak w LAL, a potencjał wataha ma chyba większy.

      (6)
    • Array ( [0] => subscriber )

      @mm91
      Wiem że Rubio poprawia sie w tym ale to co on trafił to po prostu zostawili go samego chodziło mi raczej o trzymanie takiego np. Rubio 2-3 kroki przed sobą co jednak robi różnice bo on wie, że nie ma pewnego rzutu a ty możesz doskoczyć momentalnei do niego, a nie 2-3cm przed sobą gdzie może Cię minąć kozłem bez problemu.
      Co do przegrania na własne życzenie to się zgadzam, ale właśnie sztab trenerski moim zdaniem mocno tu zawinił, przegrywasz w końcówce grasz Miroticiem któremu nei siedzi a ten rzuca trojki z 10 metrów i gra dalej jakby nigdy nic.

      Wilki natomiast nei wiem jak codziennie wyglądają ale w tym meczu wydawały mi się w obronei dość solidne i wynik jak za dobrych czasów Thibsa w Bulls, no ale jak już powiedziałem nei wiem jak to na codzień wygląda bo nie oglądam.

      (0)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Minnesota bez rewelacji?! Oglądaliśmy ten sam mecz czy tylko po statsach zawodników stwierdziliście, że bez rewelacji? Przegrywali w pewnym momencie 21 punktami i nie dość, że odrobili to, to jeszcze utrzymali w końcówce przewagę i wygrali. Najpierw Wiggins walnął ice cold daggera z dalekiego mid-range’a, a na koniec LaVine wybraniał Wade’a jak Love Curry’ego w finałach… Zach walnął 24 punkty, 6 zbiórek i 6 asyst, Rubio double-dobule na bardzo dobrej skuteczności (3/6 z pola i 1/1 za 3), Wiggins po fatalnym początku zaczął trafiać i przeszkadzać w każdy możliwy sposób Butlerowi (co widać po skuteczności) i ogólnie zagrali dobrze jako zespół. Towns nadal popełnia czasami głupie błędy, ale zdarza się, po prostu on za bardzo chce.
    Dla mnie jako fana Minnesoty ten mecz był fatalny tylko na początku, ale później oglądało się to bardzo fajnie 😛 Jak już macie pisać takie frazesy, że “bez rewelacji” i suche statystyki, to już lepiej sam wynik podawajcie, bo taki “opis dla opisu” mija się według mnie z celem 🙂
    #HejtOłwer

    (7)
    • Array ( [0] => subscriber )

      “Dla mnie jako fana Minnesoty ten mecz był fatalny tylko na początku, ale później oglądało się to bardzo fajnie”
      Kurde to teraz żałuję, że nie zdecydowałem się zostać na drugą połowę. Pierwsza sprawiła że oddałem się bez walki w objęcia Morfeusza.

      (4)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Dużo przyjemniej się ogląda wariant, w którym Minnesota daje dupy w pierwszej kwarcie, a potem gra dużo lepiej, aniżeli opcja pierwsza połowa cud, miód i orzeszki, a potem Stunożny Dramat 😀

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale ten Westbrook jest irytujący. Już same te cieszynki i epilepsja po udanym dunku są denerwujące, ale widać że z głową też coś nie halo. Kopie piłkę, po czym sam się rzuca i zaczyna kłótnię, albo wyrzuca piłkę w trybuny i leci do sędziego z płaczem, że przecież chciał podać. Jak widać zwoje mu się przegrzewają nie tylko w kluczowych momentach meczu.
    Btw. Cavs wygrali z Memphis, więc pewnie zaraz zaczną się memy, że GSW nie mają szans z Cleveland 😀

    (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    jestem tu od niedawna, ale ten ciuus to chyba ma jakiś problem ze sobą. domyslam się, ze brak dowartościowania i kolegów. stad ta frustracja.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Russellowi Dzisiaj faktycznie nie pykło,lecz w 25 meczach tego sezonu uskładał TD 12 krotnie…Kocur.Jestem ciekaw czy jest wstanie porwać się na rekord Oscara Robertsona,który podczas jednego sezonu dokonał tego 41 razy w senonie 61-62

    (-2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Hezonja tak kozaczył przed draftem, że nikogo się nie boi i wejdzie szturmem do ligi a każdy widzi jak NBA zweryfikowała cwaniaczka

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu