Chris Paul jest królem playmakerów, Russell Westbrook królem chaosu

53

Siema. To już 59. kolejka NBA, jedenaście meczów i przyznam szczerze, że jestem trochę wypluty. Marzy mi się jutro pospać, może ktoś się czuje na siłach i chcę na jutro rano przygotować relację z meczu, choćby swej ulubionej drużyny? Mówię serio. Tymczasem startujemy.

miami heat 104 charlotte hornets 98

Kolejny mecz i kolejny raz na ratunek South Beach przychodzą rezerwowi: Wayne Ellington i Tyler Johnson zaliczyli do spółki 9/14 zza łuku dając energetycznego kopa zespołowi. Niestety posiadanie w środku ociężałego centra powoduje dziury w rotacji. Przez całe spotkanie Charlotte nie było w stanie obronić się przed akcjami drive and kick. Dragic i Waiters średnio wjeżdżają pod kosz 30 razy w meczu, wiedzieliście?

detroit pistons 104 indiana pacers 98

Czy to przypadek, że dwa pierwsze spotkania kolejki zakończyły się dokładnie takim samym wynikiem? Zwolennicy teorii spiskowych, oto Wasza chwila, hehe.

Wbrew notowaniom i opinii niektórych kolegów stawiałem właśnie na Detroit. Dlaczego? Ponieważ zespół z Indiany by rozwinąć skrzydła potrzebuje pewnej zbiórki, a Pistons z Andre Drummondem na czele to agresorzy atakowanej deski. Indiana nieźle kryje penetracje, ale od paru meczów obserwujemy, że atak pozycyjny Detroit idzie nie kozłem, ale przez Drummonda, który wychodzi do piłki, dystrybuuje ją ze środka bądź przekazuje kolegom Spaldinga z rąk do rąk pozwalając się obiegać zatrzymując tym samym niskiego obrońcę.

A ponieważ Pistons mieli w założeniu utrzymać tablicę oraz nie popełnić wielu strat (tu akurat idzie im nieźle, Stan Van Gundy jest uczulony na straty) nie powinno być wiele punktów z kontry, przy okazji, wiecie że Oladipo z Bogdanovicem biją łącznie 11 oczek średnio w meczu z samego kontrataku? Jak widzicie wszystkie warunki zostały spełnione. Pistons wyszli z energią zespołu, który wie o co walczy i z przyjemnością oglądałem jak przeważają nad rywalem. Oczywiście nie obyło się bez nerwówki pod koniec, bo grający dzień po dniu goście opadli z sił i przestali panować na desce. Nie można bez końca eksploatować owłosionego Andre (23 punkty 13 zbiórek) w każdym razie, cieszę się, że wyszło zgodnie z planem. Popatrzcie:

OKC thunder 119 philadelphia 76ers 117 (3OT)

Trzy dogrywki, uwierzycie? Goście byli do przodu, przeważali jedenastoma punktami na 5 minut do końca meczu. No i co? Przez ostatnie pięć minut regulaminowego czasu gry nie zdobyli ANI JEDNEGO punktu. Wyobrażasz sobie? Mając na pokładzie taki talent indywidualny. Kiedy zeszło do dogrywki, potem kolejnej i jeszcze jednej – to było jak szarpanie konia za grzywę w nadziei, że cię nie znokautuje podkową. Jak igranie z losem. Przypadkowość i chaos rządziły w doliczonym czasie. Towarzystwo oddychało rękawami. Russell Westbrook jechał na obręcz z marnym skutkiem (10/33 z gry) ale oczywiście zwyczajowe triple-double nabił: 27/18/15.

Steven Adams już nie taki kozak. Przeciwko Embiidowi (34/8/6) nie poszalał na atakowanej desce i choć twardo trzymał Kameruńczyka i był absolutnie niezbędną postacią to w ataku wiele do gry nie wniósł. Ben Simmons cichutki, spędził na placu 52 minuty, ale tylko dwanaście oczek uciułał na swym koncie. Nieźle kryty, niewiele było minięć po jego stronie, a rzutem jak wiemy nie straszy. Na ławce korespondencyjny pojedynek Raya Feltona i Jarryda Baylessa, obaj panowie trafili po 4 razy zza łuku, a zdobycze zmienników były wyrównane. Zdecydowały zdrowie i wytrzymałość. Mistrz chaosu Westbrook w trzeciej dogrywce zaliczył 6 punktów i nareszcie można było iść do domu.

Zastanawiam się też dlaczego przestali podawać Carmelo, który choć jest grubym pączkiem, dziś zaliczył 11/17 z gry.

los angeles clippers 91 washington wizards 100

Żenujący spektakl. Goście są w chwili obecnej tak zdziesiątkowani przez kontuzje, że powinni dostać od ligi jakiś bonus. Nieobecni są Blake Griffin, Milos Teodosic, Danilo Gallinari, Patrick Beverley i Austin Rivers, czyli cały trzon i wszyscy kreatorzy gry. Dość powiedzieć, że 40 minut spędził dziś na parkiecie i 18 rzutów oddał niejaki Jawun Evans. Co najśmieszniejsze, występujący w pełnym składzie gospodarze liczyli chyba, że rywale sami się przed nimi pokłonią. Lekceważący stosunek sprawił, że mecz musieli wygrywać trzykrotnie. W pewnym momencie żona podeszła do mnie i spytała dlaczego w pierwszych rzędach są puste krzesełka. Także tego.

chicago bulls 115 milwaukee bucks 109

Piąte z rzędu zwycięstwo macierzystej ekipy Michaela Jordana. Mówiłem Wam: Nikola Mirotić to godny następca MJ-a. Jak trochę przymrużysz oczy nie zauważysz różnicy. Byki nie dały swobodnego dostępu do piłki gospodarzom, nie zamierzali popełniać strat przez co ci nie mogli wiele pobiegać. Co więcej, grali szerszym składem, każdy z zawodników wnosił coś na parkiet no i jak się okazało, da się wygrać zbiórkę z atletami Bucks, a napastliwość obrócić przeciwko nim wymuszając faule. Na wielką pochwałę zasługuje rozgrywający Krzysiu Dunn. Nie tylko poprawił rzut, ale jak stary wyga zaczyna kontrolować tempo gry zespołu.

Milwaukee raz jeszcze zabolał brak kompetencji rzutowych. Chicago schowane w polu trzech sekund, podwajające Khris Middletona oraz zmuszający resztę do rzutów z odległości. Pozycje były, ale piłka uparcie nie siedziała. Ciekawi mnie dalszy plan Bulls, jak widać tankować im nie spieszno, lecą do playoffs pogrążyć Boston z ósmego miejsca, hehe.

san antonio spurs 109 houston rockets 124

O wyniku rozstrzygnęła pierwsza kwarta. Chris Paul szukał switchu wysokiego i spokojnie wychodził w górę. Spurs od lat wciągają rywali w półdystans, bo to najmniej efektywny rzut w koszykówce, problem w tym, że CP3 to prawdziwy specjalista na 4-6 metrze. Genialny zawodnik (28 punktów 8 asyst 7 przechwytów 5/9 zza łuku) nie widzę u niego słabych punktów. Co jeszcze? Houston egzekwowali swoje, leciały trójki ze znakomitych pozycji, a wysoki frontcourt gości mógł jedynie patrzeć, bo gdzie tam Pau, Aldridge’owi czy nieco spowolniałemu po kontuzji Kawhi hasać po obwodzie? Na usprawiedliwienie SAS napiszę: prawdziwe mecze zaczynają się w kwietniu, mają dużo roboty z poukładaniem składu. Fajnie może wyglądać linia z Leonardem i Gayem, ale jeszcze za wcześnie by cokolwiek pisać.

W pozostałych spotkaniach:

new orleans pelicans 111 denver nuggets 117

Ależ batalia. Nie tylko starterzy co “oszukani rezerwowi” utrzymali Denver w grze. 57 punktów z ławki, ich autorami panowie Nikola Jokic (welcome back) Will Barton i Trey Lyles. Dużą rotacją napadli na Pelikany. Mało tego, usytuowanie hali wysoko nad poziomem morza odebrało nieprzyzwyczajonym gościom trochę zdrowia i w końcówce siedli. Z pewnością nie pomogło podkręcenie kostki przez Anthony’ego Davisa. Nuggets odrobili 10 oczek w czwartej odsłonie, a w doliczonym czasie nie do utrzymania był energiczny i zadziorny Barton.

utah jazz 107 boston celtics 95

Boston nie popełnia strat (tylko osiem w całym meczu) ale po raz kolejny obserwujemy problemy ofensywne. Mówiłem Wam, pierwsze półtora miesiąca grali na maksa swych możliwości, zjazd formy był nie tylko spodziewany, co nieunikniony. Młodzi zaczynają odczuwać skutki przeciążenia trafiają na tzw. rookie wall. Kyrie robi co może, ale w pojedynkę nie pociągnie. Al Horford to nie jest typ strzelca, tak samo jak grupa zawodników na ławce. Brakuje mocno Gordona Haywarda, nie wiadomo też ile meczów opuści ofensywny Marcus Morris. Ciężko im będzie bez tej dwójki. Jazz zaskoczyli skutecznością, przebudził się Ricardo Rubio (22 punkty 7 zbiórek 5 asyst) pięknie rzucał Rodney Hood z ławki, rookie Mitchell zdobył swoje mimo początkowych problemów no i formę łapie Jonas Jerebko.

Cholernego pecha miał Rudy Gobert, który na samym początku spotkania przeprostował kolano i już na plac nie wrócił, a Jaylen Brown o mały włos nie zabiłbym latającym łokciem Derricka Favorsa. Obu trzeba było zakładać szwy.

brooklyn nets 87 toronto raptors 120

Nowojorczycy pojechali za miedzę do Kanady by dzień po dniu pojedynkować się z tubylcami. To nie miało prawa się udać. Z braku laku zadebiutowali Jahlil Okafor (10 punktów) i Nik Stauskas (22 punkty 5/7 zza łuku) wszystko jednak treningowo, w tak zwanym “garbage time”. 31 oczek DeMara DeRozana w niecałe pół godziny. No contest.

Pozostałych dwóch nie oglądałem, musicie mi wybaczyć.

atlanta hawks 94 memphis grizzlies 96

portland trailblazers 95 orlando magic 88

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

53 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC staje się groźne. 5-2 w ostatnich 7 meczach, możemy mówić o przebudzeniu OK3. Do PO mogą nieźle siekać przeciwników.

    (-79)
    • Array ( )

      O jakim Ty przebudzeniu mówisz? Oni przegrywają kilkunastoma punktami z Mavs, czy Magic, by potem kilkoma punktami wygrać z 76ers, albo Pacers. To nie jest przebudzenie, oni po prostu są nieobliczalni póki co, a wróżenie, co będzie w PO to już w ogóle jakaś fantazja.

      (43)
    • Array ( )

      Mimo tego, że kibicuje właśnie oklahomie to ich całe 5:2 w ostatnich 7 meczach to bardziej zasługa przypadku i zwykłego farta. Nie będę ich traktował powaznie jak co mecz wyrabiają sobie przewagę 20pkt, aby potem ją stracić. Poza tym tak jak pisał twórca tego artykułu, masz 3 gwiazdy w drużynie, a przez 3 części dogrywki jedyną osobą grającą w tej drużynie był Westbrook, i nie specjalnie miał ochotę się podzielić piłką. To nie jest drużyna tylko kopia tego co było przed rokiem, a flustracja i Anthonyego i George będzie narastać, już w pomeczowym wywiadzie Carmelo było widać, że jakoś to wyszarpane zwycięstwo po 3 dogrywkach przyjął bardziej obojętnie, jakiejkolwiek radości to ja tam nie widziałem.

      (9)
    • Array ( )

      Oglądanie ich gry to istne tortury, trzeba być ślepym, żeby twierdzić, że coś tam się poprawia.

      (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC to dramat jest. West w regulaminowym czasie ostatnie 4 czy 5 akcji iso, wdupili 8 pkt przewagi w ost. 3 minutach. Carmelo chyba caly czas sie do czystych pozycji nie przyzwyczailem. Dwie koncowki OT tez skisli (Roberson…). Biedny team.

    (26)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Melo tobie chyba chodziło oto do Embiida “Not the one to win a championship”
    I to żałosne machanie ręki przez Westbrooka do Joela. Śmiech, ledwo co wygrałeś.

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nieopierzone młokosy z Philadelphi przeciwko supertrio z Oklahomy i aż 3 dogrywki potrzebne do zwycięstwa. Embiid 34 punkty z 20 rzutów, Westbrook 28 punktów z 33 rzutów. Pierwsza lepsza lepiej poukładana ekipa przejedzie się w PO po OKC jak walec. Po sezonie gwiazda Melo wypali się do końca, George pójdzie gdzie indziej, a Westbrook po przerobieniu 3 konfiguracji: z jedną gwiazdą, bez gwiazd i z dwiema nadal pozostanie graczem bez sukcesów zespołowych.

    (48)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC zawodzi na maksa , mimo że najbardziej się zainteresowałem tą drużyną w tym sezonie 😶 ale z drugiej strony taka nieprzewidywalność , czyli mogą wygrać z każdym i przegrać tak samo mimo wszystko bardzo uatrakcyjnia tą ligę 😉 tyle że bez zmiany trenera nic wielkiego nie zdziałają…

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Najzabawniejsze w sytuacji Bulls jest to, że to najdłuższy win streak od 2 sezonów a pokonali w trakciie zespoły z PO, no i pierwszy przypadek w histori, że drużyna z 10 przegranymi pod rząd następnei wygrywa 5 pod rząd. Wygrywanie nie szkodzi młodym, mentalnie są lepiej ustawieni niż drużyny pokroju suns, wolves itp które po zgarnięciu młodych nie potrafią się podnieść z dołka bez gwiazdy z zewnątrz, neistety szkodzi to szansom na top3 draftu ale jeszcze nie wiadomo co będzie przed zamknięciem okienka transferowego, bo jak by posłali Lopeza i Miroticia za picki to o wygrane będzie ciężej, no i nie wiadomo co na parkiet wniesie Lavine, a i Markkanen nei grał w ostatnich 2-3 meczach przez plecy. Zresztą jak wszyscy wiemy najgorszy bilans nie gwarantuje 1 picku ( jak zgarniali Rosea z 1 to tez chyba mieli nikłe szanse na ten pick z bilansem 33-49)
    Highlity meczu rpzedstawiają jakby Mirotic był zbawcą dla Bulls (czyżby reklamowali go dla pozostałych ekip? ) ale to 27pkt i 12zb Portisa z ławki pozwoliło wygrać

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Russell ma niezwykłą wolę walki, ale nie ma zimnej krwi przez co za bardzo chce przez co troszkę blokuje kolegów i wprowadza haos. Prawdziwi generałowie którzy trzymają kumpli w ryzach i wszyskto ogarniają to Chris Paul, LeBron

    (7)
    • Array ( )

      Kiedyś już pisałem, że Westbrook powinien przerzucić się na streetball z miłości do OKC, którą tak deklaruje, bo do zespołowej gry się gość po prostu nie nadaje:/ ale wydaje mi się, że jakby przeniósł się do Chin to po pierwsze zapłaciliby mu miliard za sezon, statystyki na poziomie 50/20/20 utrzymałby pewnie do czterdziestki no i pomnik z brązu w każdym mieście.

      (8)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A nie Russ, i boję się że nigdy nie wyciągnie wniosków bo puki jest Atletą to wszyskto idzie ale kiedy atletyzm odejdzie on zostanie z niczym. To dlatego LeBron tym starszy tym lepszy, dla tego Duncan nawet jak miał 40 lat był wartościowy a Chris Paul ciągle trzyma ten sam poziom. Westbrook nie wyciąga wniosków i to jest jego problem, to dlatego nigdy nie wygra mistrzostwa jako lider, jako ten gość który się temu najbardziej Przysłużyl

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Portis jeszcze ma czas zeby dać w pysk Zachowi i wtedy jak wróci bedzie kplejna seria . play off sa w zasiegu reki. A na powaznie to nie wiem czy sie cieszyc czy rozpaczac bo utkniecie w klimaciw 30-35 zwyciestw w sezonie nie rokuje dobrze na przyszdosc

    (5)
    • Array ( )

      1. wchodzisz na youtube
      2. szukasz recapu
      3. oglądasz

      nie bądźmy aż tak leniwi, chyba nikt nie musi mieć podane na tacy wszystkiego, kto chce znajdzie sobie skróty sam

      (23)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Zauważyłem, że bez Goberta jest lepszy spacing, gra jest szybsza, więcej rzutów z czystych pozycji. Favors i Rubio grają zupełnie inaczej,lepiej niż z Gobertem. Leci i wpada więcej trójek. Taki Jazz mi się podoba. Do tego obrona wcale nie cierpi. Gdy na boisku byli Gobert z Favorsem to Horford i Baynes robili z nimi co chcieli. Podobnie jak ostatnio Mirotić z Lopezem. Rubio mógł by wreszcie ustabilizować formę. Zobaczymy co teraz pokażą Nutki bez Goberta z tak silnymi rywalami.

    (8)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem, że Melo nie ma pierścieni… ale Embiid nie ma nic… więc nie powinien pyszczyć do niego, tym bardziej, że nie było o co… wielki twardziel… który na rozgrzewkach się kontuzjuje…

    (11)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Harden to mój ulubiony gracz, ale co on wczoraj się lenił to nie mam pytań, w obronie to była taka nędza ze aż mi żal było patrzeć w ataku mega nieskuteczny ale i tak wygrali, Houston są mocni naprawdę. CP3 ty kocie!!!

    (2)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe MASsebb
    Odpowiedz

    Zdaje sobie sprawę, że ameryki nie odkryłem, ale Koniu super wyszedł na zmianie klubu. Można rzec że po odejściu z Orlando miał tylko 1 sezon udany w Houston. Nie chodzi mi o statystyki, ale o sam poziom zaangażowania w gre zespołu. Jeszcze przydałoby się wzmocnienie na skrzydle, rozciągnięcie gry i coś tam mogą w PO ugrać.

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Chicago wygrywa, nie ma sie co dziwić, przeciesz kiedys gral tam sam The GOAST , His Erness, Majkej Jordan.
    Jeszcze jakieś pytania leszcze ?

    (-6)
    • Array ( )

      Gosc ma takie nzawisko, ze myslalem ze co najmniej 2 graczy Rakiet ma kontuzje.. heszz.. 😉

      (9)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Stary wielki szacunek dla Ciebie za to co robisz i styl w jakim to robisz, szkoda ze nie mamy w pl takiego portalu o piłce. Z wielka przyjemnością zawsze odpale fejsa z ranca i przeczytam artykuł I dowiem sie jakie sa wyniki. respect

    (4)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    CP3 lubi kozłować. lubi rzucać … ma w Huston wielki fun z gry .. dodatkowo w tym meczu prawdopodobnie chciał koniecznie pokazać się przyszłemu / niedoszłemu pracodawcy. Myślę że wielki zgryz ma teraz Szefostwo OKC bo tam będzie co raz gorzej. PG 13 czy M7 to nie zadaniowcy i wymagają akcji pod siebie. zaryzykuję stwierdzenie że OKC wymieniając w ostatni pre season Westbrooka na CP3 i dodając do obecnego składu kogoś wartościowego na ławkę byliby w topie topów. Z RW0 nikt wartościowy nie będzie chciał grać a wygrywać tym bardziej. Durat tylko się śmieje w teamie robiącym po 35 asyst w meczu gdzie każdy wie co robić i akcje kreuje 4/5 składu.

    (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy te wszystkie mecze ogląda i opisuje jedna osoba? Z tego co dedukuję, to tak cyt.: “Pozostałych dwóch nie oglądałem, musicie mi wybaczyć.” 4 z nich zaczynały się o 1:00, 2 pozostałe o 1:30 czyli w pewnym momencie pod obserwacją było 6 meczy. Czy można przy takim zagęszczeniu wydarzeń, być wiarygodnym obserwatorem i recenzentem spotkań? To tak jakbyście oglądali filmy na sześciu różnych kanałach jednocześnie, a później oceniali każdy z nich pod kątem fabuły, gry aktorów itp…

    (-3)
    • Array ( )

      A coś naprawdę ci nie pasuje w opisie? Przecież zawsze możesz poszukać innej strony albo sam oglądać mecze 😉 ja nie mam takiego szczęścia i nie mogę zarywać nocek dla NBA wiec cieszę się ze jest ktoś kto robi to za mnie , czy jest wiarygodny? Skąd mogę wiedzieć jeśli sam tych meczy nie oglądałem , za to napewno świetnie się to czyta

      (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Regularność i dojrzałość Chrisa Paula w systemie Houston jest nieprawdopodobna. Idealnie wykorzystuje zasłony Capeli – mimo że przedsezonem deklarował, nie rzucanie z półdystansu robi to genialnie, w LAC nie rzucał za trzy, tu robi to perfekcyjnie, a sposób w jaki uruchamia Capelę pod koszem, a Arizę, Andersona, Gordona czy Tuckera (dla każdego ma indywidualnie wypracowany system zagrywej) zza linia 7 metra, imponuje.
    Żeby nie bylo jednak za milo. Średnio wygląda jego duet z Hardenem.

    Jeszcze.

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    W okc maja prosty problem. Tam jest 3 all starow. Tyle ze kazdy z nich ma problem z końcówkami. Dlatego końcówki meczów marnują wszystko. Psychika slaba.

    Embiid duzo gada. Robi fajne statystyki. Ale ta jego buta i pycha przyniesie mu zgubę. Simmons jest slaby. Brak rzutu goscia ogranicza jak cholera.

    Houston to bedzie paczka na playoffy. Tyle ze to troche takie gsw pare lat temu. Rzucaja wszystko za 3. Gsw juz poszli krok dalej dzieki kd. Juz nie strasza tylko za 3.

    Boston what? Co? Jak? Nie istnieja. Za wczesnie dla nich. Tylko marne zespoly z dolu tabeli strzelają na wejscie co maja. Tak sie nie da nic osiagnac. Rok temu ciagna ich IT. Ile pociagnie irving? Mysle ze nie tak dlugo. Kyrie straci pare ladnych lat zanim boston bedzie gotowy na walke o mistrza.

    (-7)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Pop jak zwykle nie chciał odkryć kart i dostarczać rywalom materiału do analizy, stąd przegrana. Dopiero w finałach wyłoży karty na stół. Mistrz!

    (3)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem ze to RS I wgl ale w glowie ułożył mi sie taki plan. Bron zostaje w Cleveland puszczaja w jakims trade shumperta I Kardaszjana za jakiegos solidnego gościa na C przychodzi melo za psie pieniądze tylko właśnie przypomniało mi sie ze thomsowi po sezonie chyba kończy się kontrakt i tyle było z planu. Wniosek taki ze lebron odejdzie z clevland po sezonie jesli nie wygraja misia

    (-3)
  22. Array ( )
    Werner Heisenberg 16 Grudzień, 2017 at 18:18
    Odpowiedz

    CP3 jechał z chłopakami ze Spurs jak z gówn€m, nie chodzi nawet o linijkę jaka nastukał ale o styl.. Embid obolały, ale walczył do końca i ten stepback jumper oraz podanie kozłem pod kosz w dogrywce (sam już nie wiem której)… jak taki kaban może robić takie rzeczy?!

    (3)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    No własnie to jest roznica ze kyrie nie pociagnie zespolu a LBJ wlasnie to potrafi to robi. jAK KY byl w cle jak lebron siedzial na lawie to tez nie potrafil utrzymac wyniku

    (-1)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    jak mnie wkurwia ten Embiid talent chlop ma nie ma mu co tego odmawiac, ale takie wyglupy, pycha i proznosc? gosc zagral 30 pare meczy przez 3 sezony, a zachowuje sie jakby był drugim Jordanem.
    Co to za rozwarte dlonie do kibicow? Te podanie kurwa bylo traficzne w nogi i nie w tempo, szczescie ze covington wyratowal tę sytuacje. Naprawdę troche pokory by mu się przydało.

    (4)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgadzam się 2Night. Takie buraczane podchodzenie do każdego udanego zagrania utwierdza mnie w przekonaniu, że poza byciem all-starem (jeśli mu w ogóle zdrowie na to pozwoli) mistrzostwa nie wygra. Zero pokory tylko cwaniactwo i próżniactwo. Od razu na myśl przychodzi mi Carmelo i Westbrook…

    (2)

Gwiazdy Basketu