Curry ustanawia kolejny rekord NBA, moralne zwycięstwo Marcina Gortata!

75

Witajcie. Jestem już po, niestety nie udało się złamać bariery trzech godzin na maratonie we Frankfurcie. Śmieszna sprawa, bowiem gdzieś do 33. kilometra czułem się doskonale. Stricte wydolnościowo zero problemów, mogłem rozmawiać, śmiać się, zatykać gębę żelami i pomagać sobie oddychając przez nos. Przyznam uczciwie, że w głowie już układałem sobie komu podziękuję… w końcu byłem na kursie 2:58 z małymi groszami, a do końca raptem 8-9 kilometrów w stosunkowo “luźnym” tempie (4:13-4:15/km)

No i po chwili mnie trafiło… Pompa zaczęła mieć problemy z poborem paliwa. Przestało być śmiesznie, poczułem lekką kolkę, potem trochę mocniej mnie zgięło. Tempo coraz trudniej było utrzymać, ale walczyłem. Film akcji odtwarzany w głowie i jechałem dalej. Miałem zapas więc łudziłem się, że nawet jeśli trochę zwolnię -> 4:25/km plus jakiś zryw na finiszu pozwoli osiągnąć cel…

Siłą woli przewalczyłem kolejne 3 kilometry. Do mety zostało cholernych sześć, a ja naprawdę nie miałem już z czego ciągnąć. Nogi zrobiły się ciężkie, aż w końcu potężny skurcz mięśnia dwugłowego uda zakończył mój wyścig. Dość powiedzieć, że ostatnie 3 kilometry przeszedłem jak pirat z drewnianą nogą poklepywany przez setki mijających mnie biegaczy. W sumie na dystansie sześciu ostatnich kilometrów wyprzedziło mnie jakieś tysiąc osób! Trochę drętwo, ale uśmiechałem się do kibiców, dziękowałem za doping, niektórzy nawet chcieli ze mną biec! Bardzo miłe uczucie. Na metę zlokalizowaną w klimatycznie oświetlonej hali widowiskowo sportowej wszedłem zmarnowany, ale z dumą. Bolało jak cholera, cel nie został osiągnięty, ale posmakowałem maratonu i pchnąłem się na 100%. Czas końcowy: 3 godziny 12 minut i bodaj 11 sekund.

Od 1 lipca schudłem 10 kilogramów. W tym czasie w ramach przygotowań przebiegłem 1321 kilometrów. No i właśnie, uważam że trening wykonaliśmy aż za mocny. Trochę żałuję, że nie odpuściłem choć jednego biegu w tygodniu na rzecz siłowni / sprawności biegowej. Muszę wzmocnić mięśnie. Czuję, że lekkie przesunięcie akcentów sprawi, że trzy godziny pękną, po prostu. Tylko czy chcę wciąż tak mocno zasuwać? Na razie odpocznę, nadrobię czas z Rodzinką, no i może obejrzę w końcu jakiś mecz NBA na żywo…

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za maile, wiadomości i słowa wsparcia. Zwłaszcza, że w większości przypadków nie znamy się osobiście. Próbowałem chyba przekazać, że wszystko jest możliwe. Trzeba się po prostu za to wziąć i nie odpuszczać, ale Wy i tak to już wiecie, prawda?

golden state warriors 120 brooklyn nets 114

Wczesny był to mecz więc można było łyknąć na żywo. Mistrzowie NBA od paru dni bawili w Nowym Jorku, gdzie atrakcji nie brakuje. Spodziewali się chyba łatwiejszego zwycięstwa, ale panowie D’Angelo Russell a zwłaszcza wyżyłowany Caris LeVert (23 punkty 7 asyst 9/18 z gry) mieli inne zdanie. Jestem pod dużym wrażeniem progresu tego zawodnika: w izolacji nie do utrzymania, rzuca zza łuku, penetruje, odgrywa, słowem: robi grę z piłką w rękach. W odróżnieniu od innych młodych kotów, wiele starań widzę u niego także na bronionej części boiska choć musi trochę nabrać krzepy, a ofensywa Warriors każdego potrafi momentami ośmieszyć.

Na dwie minuty przed końcem różnica wynosiła 2 punkty, ale dwie kolejne akcje dwójkowe pary KD/SC rozbroiły bombę. 20/42 rzutów dystansowych trafili gracze Nets, a mimo to przez całe spotkanie byli do tyłu! Czemu? Stephen Curry (35 punktów 7/15 zza łuku) i Kevin Durant (34/8/6) od samego startu sezonu prezentują rzadko oglądany luz. Steph ustanowił właśnie rekord NBA: siedem meczów z rzędu z dorobkiem minimum 5 celnych trójek. Umiesz tak?

Obaj są genialnymi strzelcami, a co najważniejsze, świetnie się czują w swoim towarzystwie. Za wszystkim stoi system, ich wybitne talenty sklejają niemniej wybitni “zadaniowcy”, dla przykładu Draymond Green zaliczył wczoraj 13 asyst. To także jego rekord w tym sezonie. Dla kontrastu, czy wiecie że Klay Thompson jak dotąd zalicza skuteczność 5/36 zza łuku? Trzynaście procent to trochę wstyd jak na zwycięzcę konkursu trójek.

utah jazz 113 dallas mavericks 104

Podoba mi się sposób, w jaki Mavericks co mecz skubią przeciwnika. Co prawda rotacje jeszcze w powijakach:

  • Harrison Barnes szuka zagubionej formy i dochodzi do siebie po kontuzji
  • młodzi obwodowi popełniają błędy… bo są młodzi (8 strat Doncica & DSJ)
  • Wesley Matthews dużo strzela (ślepakami), bo walczy o nowy kontrakt…
  • ławka straciła pazur ofensywny, bo JJ Barea się zestarzał i też ma problem z nogą
  • a Dirk Nowitzki spacingu nie poprawia, bo go nie ma, w jego wieku nawet katar trzyma 2 tygodnie

ale trzymają się w grze w każdym meczu. Nie inaczej tym razem. Podoba mi się rozwój DeAndre Jordana, coraz pełniej angażowanego w rozwój wydarzeń na atakowanej połowie (12 punktów 19 zbiórek 9 asyst 4/4 FT!)

Po drugiej stronie mieliśmy jednakowoż doskonale funkcjonujący zespół Utah. Nie przeszkodziły wczesne faule Goberta ani absencja Derricka Favorsa. Ozdobą meczu manewry z piłką Donovana Mitchella (20 punktów 10/19 z gry) oraz mocna defensywa zmienników. Rudy Gobert w tym systemie również jest dominującą postacią: 23/16/3 bloki.

phoenix suns 110 oklahoma city thunder 117

Billy Donovan wiedział, że dzisiejsza przegrana podgrzeje mu krzesło do temperatury, której nawet ciepłolubna pustynna jaszczurka nie wysiedzi. Nie było śmiechów, gdy w szatni okazało się, że wielki Steven Adams nie może biegać z naciągniętą łydką i w meczu nie zagra. Szczęśliwie goście również wyszli na parkiet w osłabieniu, bez swego najgroźniejszego działa Devina Bookera.

W skrócie: Paul George i Russell Westbrook wypełnili swoje obowiązki, ale to postaci drugoplanowe zrobiły różnicę: energicznie walczący Nerlens Noel (20 punktów 15 zbiórek 4 przechwyty) + dowodzący zmiennikami Dennis Schroeder (12 punktów 7 asyst) docierający nisko kozłem i co chwila posyłający loby nad pas startowym umieszczony wzdłuż linii końcowej boiska.

Goście próbowali walki w ostatniej części (zwłaszcza młodziak nazwiskiem Okobo) ale dystans dzielący ich od rywali był zbyt wielki. Biednemu wiatr w oczy, rozgrywający Isaiah Canaan skręcił kostkę i na parkiet nie powrócił. Przy całej sympatii dla tego zespołu, strzelają sobie w stopę bez playmakera.

washington wizards 104 los angeles clippers 136

Czarodzieje zawstydzeni po raz kolejny. Nie potrafię inaczej nazwać 54% skuteczności rzutów gospodarzy oraz ich dominującej przewagi na tablicach. Samozwańczy najlepszy backcourt NBA wzywa kolegów do bardziej wytężonej pracy, sześć meczów wgłąb sezonu zaczęło się wytykanie palcami. Bilans (1-5) nie napawa optymizmem, chłopaki pobrali kasę, a wyników jak nie było, tak nie ma. Wszyscy z utęsknieniem wyczekują debiutu Dwighta Howarda. Mówcie co chcecie na jego temat, ale zbiórka to wciąż mega ważny element koszykówki.

Trochę głupio tak oceniać po kilku meczach, ale w Waszyngtonie kazus mamy podobny do Oklahomy. Nieco bufonowaty, super utalentowany motorycznie gwiazdor, przed którym trzeba się kłaniać, bo można stracić pracę. Idące za tym ograniczenia taktyczne, robiąca równie dobre wrażenie druga opcja, masa klepania w miejscu i ogrom niewykorzystanego potencjału wokół. Weźmy takiego Otto Portera, nie grają pod niego żadnych zagrywek, sam dla siebie niczego nie wykreuje, coraz częściej pudłuje dalekie rzuty, a jednak pobiera maksymalne uposażenie.

Dość powiedzieć, że Marcin Gortat (4 punkty 8 zbiórek 3 asysty) uśmiechał się półgębkiem przez całe spotkanie. Jak dobrze wydostać się z toksycznego środowiska, prawda? Dziewięciu zawodników Clippers z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. 35 asyst rozdane przy zaledwie 18 ekipy ze stolicy. Kiedy na plac wchodzi bestia Boban Marjanovic (13 punktów 9 zbiórek w dwanaście minut) wiesz że masz kłopoty. Głęboki skład, pełen sympatycznych postaci, czego tu nie lubić? Życzę chłopakom awansu do playoffs. A przecież będą mieli sporą kasę do wydania już niebawem!

Other bball news

Co jeszcze powinniście wiedzieć, a co nam wypadło wczoraj? Cleveland Cavaliers (0-6) “planują” zwolnić trenera Tyronna Lue, o czym poinformowano już zawodników. Jednym z powodów jest “nieporozumienie w kwestii czasu gry weteranów. Kierownictwo ponad wszystko chce rozwijać młodzież, a co za tym idzie całkowicie pozbawić minut JR Smitha i Kyle’a Korvera. Tylko weź im to powiedz w twarz, hehe. W każdym razie, stanowisko głównego szkoleniowca przejąć ma dotychczasowy asystent 60-letni Larry Drew, który przed laty prowadził drużyny Atlanty i Milwaukee. Tylko, że facet nie wyraził zgody na formalne objęcie funkcji! Trwają poszukiwania head coacha. Co za… bałagan. Sami widzicie, LeBron jest tylko jeden.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

75 comments

    • Array ( )

      Komentarz Wielmożnego P, że sędziowie jest takie samo jak a latach 80. i 90. tylko zawodnikom nie chce sie pracować nad obroną za 3… 2… 1…

      Wszyscy widzą jaki piach sedziowie gwiżdżą, tylko niektórzy nie mogą tego pojąć chyba… proste porównanie, Harden wymusza faul za trzy gdy zawodnik kładzie ręce na nim. Ok, wykorzystał ‘swój spryt’. Ale jak w porównaniu do tego można nie gwizdnąć faulu przy tym co Curry rzucał i Lavert bodajże uderzył go ewidetnie w rękę… coraz bardziej to sędziowanie zaczyna denerwować i wkurzać.

      (24)
    • Array ( )

      @Groszek

      po pierwsze, trudno mi wdawać się w polemikę z kimś, kto używa zwrotu “WSZYSCY wiedzą”, bo z góry wiem, że nie będzie to polemika wartościowa.

      tak – mówię o tobie, szanowny kolego.

      druga rzecz, nigdy nie napisałem, że sędziowanie jest “takie samo”, przeciwnie : kilka razy podkreśliłem, ze dzisiaj na pewno zawodnikom obrony wolno nieco mniej, co przecież w oczywisty sposób wynika z zaostrzenia przepisów.

      nie zgadzam się z jednym : z histerycznymi tekstami pt : “Obrona już dzisiaj nie może NIC ! nie wolno nawet DOTKNĄĆ gracza ataku !” i innymi tego typu herezjami, bo NAWET na tych skrótach meczowych, które zawierają artykuły podsumowujące kolejne dni meczowe w NBA, widać że są to brednie na resorach. MOżna bronić, można dotknąc gracza ataku, można zrobić wiele rzeczy.

      podstawowy sekret dobrej obrony zaś, jest taki sam w 80’s, 90’s, 00s’ i dzisiaj : trzeba iśc w tempo, trzeba w tempo ruszyć stopy w obronie dryblingu, trzeba w tempo zastawić w obronie wejścia pod kosz, tzreba w tempo skoczyć do bloku albo zmiany rzutu, itd.

      w tempo

      zaostrzenie przepisów polega na tym, że nie wolno zatrzymywać przedramieniem rywala. Za-trzy-my-wać. Dzisiaj wolno tylko” kon-tro-lo-wać ruch gracza.

      dzisiaj nogi sa ważne, dłonie sa tylko od kontroli. Idziesz w tempo, proszę bardzo : mozęsz kontrolowac. Nie wolno ci zatrzymywac. Kiedyś było to dopuszczane, ale też nie w formie przesadnej.

      zatem, dzisiaj wolno mniej, ale w istocie nie ma jakiejś przepastnej róznicy.

      wg mnie, dzisiaj w NBA gracze są gorszymi obrońcami niż kiedyś, przede wszystkim w obronie pozycyjnej, z pomocy, nie reagują w tempo, nie pomagają mądrze, nie grają dobrej obrony w zespole, w takiej randze i wielości, jak to miało miejsce kiedyś.

      I znów : to ty mówisz że “wszyscy” coś-tam, ja nie używam tego terminu, nawet nie jestem w 100 % pewien, ze mam rację, po prostu piszę o swoich wrażeniach, bo niczego się tutaj nie da zmierzyć i zważyć.

      “proste porównanie ; Harden, Curry i La Vert”

      raczysz kpić sobie ze mnie i czytelników ?

      jakie proste ? Hardenowi sędziował inny skład sędziowski niż Curry’emu i La Vertowi. Nie przestrzegasz podstaw logiki przycznowo-skutkowej !

      a nawet gdyby ten sam skład sędziowski gwizdał oba mecze, to : a] sędzia może się pomylić, b] sędzia róznie można ocenić dwie osobne sytuacje, to sędzia jest bliżej, to sędzia ma -naście, -dzieścia lat doświadczenia w zawodzie, a nie ty, kolego.

      nie rozumiem, skoro sędziowanie cię “wkurza”, to otwórz kanał w youtube i tam krok po kroku objaśniaj NBA jak jest niekompetentna i wadliwa.

      moje zadanie, przyjemność ?, polega na opisywaniu realiów, odkrywaniu i tłumaczeniu rzeczywistości, racjonalnie, rozumnie, rozsądnie, nie dając się ponieśc emocjom i mając świadomośc, że to gra, w której biorą udział ludzie, a nie maszyny.

      dlatego, możesz sobie pokpiwać ze mnie, z moich prób wytłumaczenia, ze panikarze i histerycy nie mają zielonego pojęcia o tym, co mówią, że można ich teorie ośmieszyć samym tylko dokłądnym i uważnym oglądaniem skrótów meczów, a co dopiero całych spotkań, ale to naprawdę nie sprzyja dobrej polemice, która podniosła by poziom merytoryczny tego forum.

      mam też wątpliwości, czy takim użytkownikom jak ty naprawdę na tym zależy.

      (10)
    • Array ( )

      PS : ten system oceniania postów , to jest zmora :]

      I mówię to jako user,. który miewał +50, a teraz moze mieć -50. przestałem na takie rzeczy zwracać uwage.

      kłopot polega na tym , że delikwent czytający post, z którym się oburzająco nie zgadza, nie mając do dyspozycji minusowania musiałby się zdobyć na napisanie czegokolwiek, żeby nie ugotowac się z nerwów jak homar.

      a mając minus – po co ma myśleć ? on nawet nie wie, co minusuje :] , bo skąd ma wiedzieć, skoro nie stać go na rzeczową polemikę i złozenie chociaż jednego koślawego argumentu, kiedy musiałby się choć na moment zastanowić nad tym, co przeczytał i na co odpowiada, z czym dyskutuje ?

      a tak : bach ! wciska “minus” i zadowolony z siebie, bo ‘wziął udział w dyskusji’, “przedstawił swoje stanowisko”, “zajął stronę”.

      to słabe jest, to nie prowadzi do rozwoju umysłowego, to prymitywizuje jak lektura TVP Info.

      (0)
    • Array ( )

      Oczywiście, że pisząc wszyscy, można się przyczepić, że ‘jak to wszyscy, skoro wszystkich się nie spytales’ ale Twoje przyczepianie się do każdego słowa w dyskusji jest dość denerwujące i nie wiem, próbujesz w ten sposób siebie wywyzszyc, nie ważne w sumie.
      Napisałem proste, pod tym względem, że sytuacja była prosta. Harden ewidentnie wymusza faul (ok, należy mu się), przy czym to on tutaj raczej generuje kontakt. Curry z kolei jest uderzany ewidetnie przy rzucie, obrońca nie pozwolił mu wylądować, co automatycznie, jak zapewne wiesz kwalifikuje się jako faul. I nie trzeba wprawnego oka i powtórki slow mo, bo nawet w normalnym tempie, na skrócie, rzuca się to w oczy. I nie potrzeba do tego ilości ludzi na sali, kąta nachylenia drzwi od szatni czy bokserów jakie mial Curry w tym meczu. I to mam na myśli mówiąc że sędziowanie trochę się pogorszyło i mówiąc ‘wszyscy’ mam na myśli to gro komentarzy które tu można przeczytać z niezadowolenia oglądających mecze.
      Trzecia rzecz, aż tak mnie to nie razi ani nie bawi ani też czasu nie mam na to, żeby zakładać jakieś konta na YT. Fajnie, że masz sporo czasu, żeby się zagłębić w te tematy, ale większość ludzi ogląda NBA for fun, a nie zagłębia się w analizy. Ludzie widza kiedy ewidetnie jest ktoś faulowany czy robi kroki i to może denerwować, bo cześć z tych graczy ma po prostu łatwiej i pewne rzeczy uchodzą im na sucho. I nawet nie próbuj tutaj tłumaczyć że NBA STARS tak mają. Bo jakbyś biegł w biegu na 300m to czy chciałbyś by jeden z przeciwników miał minus 3 sekundy na starcie, tylko dlatego że jest najlepszy? Toż to zakrywa na jakąś chora logikę, na którą tak często się odwołujesz.
      Pozdro, pisz komentsy, bo w sumie ciekawe są I rzucaja inne spojrzenie, ale czasami za grubo lecisz 😀

      (14)
    • Array ( )

      @wpp
      Ten system minusów i plusów ma swoje wady i zalety.

      Nie wszyscy użytkownicy mają tyle czasu(i polotu co Ty) aby pisać takie długie komentarze, analizować każdy z nich i odpowiadać na każdy punkt. Wielokrotnie łatwiej jest im wyrazić aprobatę przez plusowanie komentarzy z którymi się zgadzają jak również i wyrazić swoją dezaprobatę dla zdania komentującego przez minusowanie. Co nie oznacza, że żaden z tych głosów nie ma ziarenka prawdy w sobie. Ale oczywiście Ty zakładasz od razu, że Ci co minusują to niewiedzą co minusują ;] tylko plusy są prawdziwe ;]

      Twój sposób pisania również nie pomaga w prowadzeniu dialogu. To są bardziej monologi.

      (4)
    • Array ( )

      @Groszek

      nie “czepiam się ” każdego słowa, ale im mniej tekstów zaczynających się od “wszyscy mają takie samo zdanie, jak ja’, tym lepiej dla każdego forum wymiany opinii.

      naprawde, nie dopuszczasz do siebie myśli, że sędziowie mogą się mylić ? że sędziowie mogą róznie widzieć i oceniać te same sytuacje ? to nie są dowody na to, ze w NBA źle się sędziuje, ale na to, że są oni ludźmi i mogą mieć słabsze dni.

      jesli na podstawie jednego czy drugiego gwizdka stawiasz tezę, ze “sędziowanie w NBA się pogorszyło”, to też przesadzasz, bo nie można budować ogólnych teorii na podstawie pojedynczych zdarzeń.

      NBA to nie są mistrzostwa lekkoatletyczne w biegach, tylko korporacja. I jesli w tej korporacji uznają, że najlepszym należą się małe fory, MAŁE :], to trzeba to zaakceptowac, albo przestać oglądać mecze, uznając, ze ma się do czynienia z wypaczeniem zdrowych zasad rywalizacji.

      ten system bonusów dla wąskiego grona największych gwiazd ligi jest rzecza starą jak sama NBA, nie dochodzi tutaj do nadużyć, małe fory dla najlepszych nie psują widowiska, dlatego ja nie widzę w tym problemu, a wręcz przeciwnie; to normalna częśc tego biznesu.

      nie wiem czy “za grubo lecę”, na pewno staram się nikogo nie obrażać, dyskutuję z poglądami, no chyba że ktoś nie jest taką dyskusją zainteresowany, a zamiast tego skupia się na ad personam i generalnie trolluje.

      tak czy owak, dzięki za dobrą wymianę myśli, oby więcej takich okazji, bo dzięki temu forum staje się ciekawsze.

      @obs

      nie chodzi o “moje minusy :]

      o ile plus rozumiem, bo skoro ktoś napisał to, co ja myślę, bo nie ma sensu, żebym go dublował , więc daję plusa i w porządku.

      o tyle minus jest problemem, bo zastępuje wymianę zdań. Minus oznacza : nie zgadzam się, ale nie dochodzi do werbalizacji przedmiotu niezgody. A mnie zawsze ciekawi, z czym się minusujący konkretnie nie zgadza. Bo skoro przeczytał i się nie zgodził to musiał dostzrec coś, co stoi w sprzeczności z jego punktem widzenia. Pomijam tych, którzy minusują z innych powodów niż merytoryczne.

      sprzeciw oznacza inne zdanie,a inne zdanie, to zalążek interesująćej wymiany zdań, a wymiana zdań rozwija temat, czasami w jej trakcie ktoś napisze coś, na co sam bym nigdy nie wpadł albo zainspiruje mnie do myślenia, które prowadzi do odkrycia czegoś nowego.

      dlatego goły minus uważam za tak mało ambitną rzecz.

      samo to,ze ktoś się ze mną nie zgadza, uważam za świetną rzecz, podobnie jak w sytuacji, w której ja się nie zgadzam z kim, zresztą – piszę ostatnio głównie w trybie polemicznym, na co niektórzy zdązyli się już poskarżyć, bo za dużo ;] Zawsze jest szansa, by wywiązała się dobra, rozwojowa wymiana zdań, a o to przecież chodzi.

      daj spokój, sam często odpowiadasz na moje posty, więc nie są to “monologi”, ale punkt wyjścia do ewentualnej dyskusji, i dowody świadczą o tym, że prawidłowo interpretujesz sytuację. Po co chcesz temu dać kontrę ?

      (3)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratuluję maratonu, to taki dystans, że jak przebiegniesz to już jesteś zwycięzcą (Wiem jak to banalnie brzmi, ale tutaj serio jest prawdziwe, pamiętając, że pierwszy “uczestnik” nie mógł się z tego cieszyć 😉)

    Klay słabo rzuca, bo przestał być Catch & Shoot. W wakacje mówił, że skupi się na bliskim poldystansie I grze na piłce. Czy to dobrze? Według mnie Jak jesteś w czymś genialny (A Klay taki jest w rzutach za 3) to bez sensu na siłę poszerzać wachlarz umiejętności kosztem tej swojej głównej. Oby nie skończyło się tak u Klaya, że z wybitnego strzelca i słabego dryblera zrobi się niezłym strzelcem i niezłym dryblerem.

    A Curry i Durant z roku na rok coraz lepiej razem. Chyba Warriors powinni zrobić wszystko żeby zostawić tę dwójkę razem i nawet zrezygnować z kogoś Klay/Green (albo nawet obu, bo Curry z Klayem lub Curry z Greenem nie dadzą rady sami na dzikim zachodzie)

    (42)
    • Array ( )

      Klay nie musi niczego udowadniać, zaniżać albo zawyzać. jest niezbędnym elementem dynastii i nigdzie nie odejdzie. to 100 % profesjonalista.

      jego wartości nie okresla 3 pt FG % , zwłaszcza w tym momencie sezonu, ale to że jest niezbędnym elementem optymalnego lineupu Dubs. to ważniejsze niż wszystkie procenty świata.

      a co najciekawsze, wcale nie chodzi o ofensywę, te 4 spudłowane trójki Klaya nie mają znaczenia dla Warriors, bo choćby nawet spudłował 44 pod rzad, to ŻADEN, powtórzę : ŻADEN rywal nie odpuści krycia go. ŻADEN.

      a dopóki Klay ma obstawę, to Durant i Curry mogą robić swoje jeden na jeden, skutkiem czego ofensywny system Warriors ma przewagę nad każdym rywalem.

      A jesli ktoś odpuści Klaya, to automatycznie będzie miał więcej czystych rzutów i jego skutecznośc nieuchronnie wzrośnie, tak jak miało to miejssce w serii z Rockets w 2018 PLayofs.

      z Pels Klay Thompson miał zaledwie 29 % ze trzy i dlatego Rockets próbowali agresywniej bronić “od Klaya” w kierunku podwajania Curry’ego czy Duranta.

      efekt ?

      w serii z Rox Klay miał 49 % za trzy.

      pytania ? chyba żadnych :]
      na tym polega jego wartości, a nie na okresowo słabszym procencie rzutów.

      no i Obrona.

      bez Thompsona obrona Dubs nie ma racji bytu., To jest system tak wrażliwy na wszelkie zmiany, ze brak Iguodali niemal kosztował go mistrzowski tytuł.,

      a co dopiero Klaya, który dzisiaj pudłuje trójki, ale w obronie odrabia to z nawiązką, nie jako one man wrecking crew, ale jako niezawodny element systemu.

      zatem, stay cool. Klay wie, ze jako Warrior przejdzie do historii NBA, Dubs wiedzą, ze ich dynastia bez Klaya nie przetrwa. dogadają się, a w Playoffs najpewniej cały mechanizm nadal będze działał bez zarzutu.

      (16)
    • Array ( )

      no to… nie bądź
      Naprawdę nie ma ciekawszych drużyn do kibicowania ?
      No chyba, że mieszkasz w Waszyngtonie albo Oklahoma City to wtedy lokalny patriotyzm zobowiązuje : D

      (-5)
    • Array ( )

      Anonim
      Nie po to się kibicuje jakiemuś zespołowi aby przenieść się na inny zespół gdy ten “Twój” przegrywa.

      To, że jest mnóstwo takich pizd które jeszcze wczoraj piały jakie te Cleveland zajebiste, a dzisiaj już pieją jakie to Lakers zajebiste, nie oznacza, że każdy musi być takim delikatnie mówiąc “słabym” człowiekiem.

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Oczywiscie ze.jestes zwyciezca bo walczyles ale 70 procent tutaj mowilo ze nie zlamiesz 3h . To zes sie uparl ze sila woli da sie . To widzisz . I tak brawo

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry Curry, łapcie browary.

    Rzuca troje, Warriors to buduje.

    Wygrywają, po meczu dropsy strzelają.

    Fraszka ku przestrodze, z Currym mi nie po drodze.

    Pozdrawiam,
    Jaskier

    (-24)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Anegdotka z wczoraj. Wstaje rano, budzik dzwoni, jadę do pracy, bum spóźnienie..

    Nie przestawiłem budzika a była zmiana czasu haha.

    (-25)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Noel wczoraj zagrał jak all star player. Nie wiem tylko, czy taki ma potencjał, czy przypadkowo tak dobrze zagrał. To dopiero jego pierwszy mecz 20/15 w karierze.
    Dzięki Westbrook że przestałeś żyłować z dystansu. Nagle 60% skuteczności. Można? Można Russ…

    (15)
    • Array ( )

      I nawet nie miał takiego ciągu na zbiórki podnosił rękę przy rzutach rywali, a i tak 9 zbiórek wleciało, można być blisko triple double bez odpuszczania obrony? Można

      (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo podobają mi się nowi Clippers.. W każdym meczu widać ogromne zaangażowanie zawodników.. Jestem fanem i mam nadzieje ze awansują do play offow.

    (20)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratulacje zaparcia, katorżniczych treningów i wyciągnięcia słusznych wniosków.

    Z bieganiem nie mam nic do rzeczy, ale ostatnio przy kasie w Biedrze rozmawiałem z kolegą, który również bardzo intensywnie się przygotowywał do maratonu i powiem szczerze, że zarówno w przypadku kumpla, jak i admina od razu jedno mi się cisnęło na myśl. .. gdzie przed samymi zawodami miejsce na odpoczynek? przynajmniej z 5-7 dni totalnej regeneracji… albo mądrzejszej periodyzacji treningu w przygotowaniach. Rozumiem, że ten sport wymaga mentalności hardkorowca, ale to co wyprawiają biegacze to totalne lekceważenie potrzeby regeneracji… że już o braku jakiejkolwiek wiedzy o odżywianiu nie wspomne

    (11)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    3 .12 min. to świetny czas. Wielki graty. Widać, że gdybyś biegł tempem, na który byłeś przygotowany – 4:30 byłby podobny czas, a może lepszy, ale w dobrym stylu . A tak była lekcja pokora, ale takie doświadczenie zaprocentuje. Najważniejsza jest droga. Wiem, że teraz nawet o tym nie myślisz, ale za parę miesięcy będziesz chciał stać się trójkołamaczem. Masz do tego charakter. Powodzenie w przyszłości.

    (16)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratulacje dla maratończyka!
    A wszyscy nie dowierzający w siłę woli powiem tak: 4 lata temu miałem mieć operację na kręgosłup – kaplica 4 kręgi do naprawy – dość duże ryzyko powikłań. 0 ruchu pełno bólu, worek leków. Razem z lekarzem rehab. podjąłem ryzyko spróbowania przez ćwiczenia i rehab odsunąć w czasie operację jako ostateczność. Od 4 lat ćwiczę 2x dziennie po ok. 30-40 min. 7 dni w tygodniu. Od 2 lat jeżdżę na rowerze do pracy (2x20km) przez cały rok. od 1,5 roku nie biorę leków… Konsekwencja, powtarzalność , planowanie i sky is the limit.

    (13)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      Słuchać rad wyciągać wnioski i iść do przodu. Na tym polega życie. Taki mam dla Ciebie coaching. Jeszcze Antoni wola z kuchni że sam znasz swoje ciało najlepiej. Hehe

      (7)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym maratonem (i nie tylko), to tylko wtedy sie nie udaje, kiedy sie nawet nie spróbuje , z kontuzją doczlapac do końca parę kilometrów? Brawo, głupi przykład Lebrona z kurczami kiedyś zniesli z boiska (aczkolwiek kto czegos takiegos nie przezyl to niech nie potepia 😎) a Kobas z zerwanym achillesem rzucil dwa osobiste 🏀 sila woli to priorytet

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja w ciagu jednego roku stracilem dwoch kolegow ktorzy sila woli chcieli lamac granice w sporcie amatorskim razem osierocili 5 dzieci. Bo bardzo chca bo sila woli ba sa zwyciezcami !!! Jeden i drugi nikogo nie sluchali tylko dadza rady i tak to sie skonczylo

    (4)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Sir Nick
    Odpowiedz

    Po pierwsze: gratulacje dla Admina – bariera 3h to wcale nie jest takie nic… Jestem pod wrażeniem, że po 30+ cię totalnie nie odcięło i dotarłeś do mety.
    IMO 1300km/4m-ce to zbyt dużo i nie było należytej regeneracji. No ale to sam musisz usiąść i na spokojnie przemyśleć…
    Jeszcze raz gratulacje!

    Jeśli chodzi o najnowsze wyniki z NBA to cieszy pierwsza wygrana OKC, ale mam nadzieję, że to nie wstrzyma procesu wywalenia trenera. To jest klucz do czegokolwiek dla tego zespołu.

    Przegrana megagwiazdorka MurJana zawsze cieszy a jeśli na dodatek dokonał tego nowy zespół Marcina to już naprawdę same plusy! Smuteczek 🙂

    Mavs szkoda ale niech kombinują – nie mają presji wyniku więc mogą się bawić bez obciążeń.
    No i GSW – jak zawsze przykro, że znów im się udało 🙁

    (13)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe doberm@n
    Odpowiedz

    Co do meczu Clippers z Waszyngtonem, warto odnotować 3 bloki Marcina, z czego dwa na samym Janku (raz pod koszem, a raz na półdystansie Marcin dosięgnął Wall’a !). Wiadomo, że można hejtować Gortata, że już nie ten zawodnik co kiedyś, że słaby itp., ale swoje w meczu zrobił – dobrze zbierał, blokował i super podawał (powinien mieć spokojnie z 5-6 asyst jakby Gallinari i Harris celniej rzucali). W trakcie meczu przytaczano wypowiedź Sama Cassela (obecnego asystenta trenera Riversa), który mówił, że Marcin to weteran i jego doświadczenie, zbiórki czy zasłony są nieocenione i dlatego zaczyna (i będzie zaczynał) mecze w pierwszej piątce. Czasem wydaje mi się, że Marcin bardziej doceniany jest w USA, niż w Polsce, bo przecież to nic takiego grając w NBA przez kilka lat wychodzić w pierwszej piątce (w 3 rożnych drużynach), ciężko trenować, dbać o siebie (Marcin raczej nie miał zbyt dużo urazów w ciągu całej kariery) itd.

    A i oczywiście gratulacje i szacunek dla Pana Admina!

    (11)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratuluję wyniku, choć nie jest on spełnieniem Twoich marzeń Panie Adminie.
    Tak jak wcześniej pisałeś, przygotowanie motoryczne do maratonu to jedno, ale przygotowanie mentalne to drugie. Moim zdaniem marzenie o złamaniu 3h było nie realne do spełnienia w momencie, gdy zacząłeś się zastanawiać dlaczego tak Ci się tak dobrze biegnie, o podziękowaniach etc. Psychologia w sporcie to wszystko.
    Mnie trafia szlag trafia jak mam przebiec 3km(dlatego tego nie robię) więc tym bardziej szanuje wysiłek włożony w przygotowania jak i sam start. Sukcesów w następnych startach!!!

    (6)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Doncić będzie wkrótce lepszy niż Simmons, ponieważ gra jak profesor, czego o Simmonsie bym nie powiedział. Brak rzutu, to gigantyczny deficyt Benka i zatrzyma go w play-off przeciw świetnie zorganizowanym rywalom. Czy Simmons w tym sezonie to jeszcze rookie czy już nie, bo nie badałem sprawy?
    Mitchel czaruje w swoim stylu, a tryby Utah powoli się zazębiają, co przekłada się na systematyczne dokarmianie Goberta po obręczą. Bardzo widowiskowy chłopak z Donovana, po to się w końcu ogląda te mecze.
    Ok, to tyle, Antoni woła z kuchni i zatroskany rzecze: ściana, klasyczna ściana po 30 kilometrze maratonu, nie pierwszy i nie ostatni tego doświadczyłeś. To jak odcięcie tlenu w górach na pewnej wysokości. Wiem, bo zaliczyłem wszystkie 8-tysięczniki. Ba nawet jeden 9-tysięcznik mi się trafił.

    (5)
    • Array ( )

      Tiaaa, a świstak siedzi… Pan Kukuczka, Wielicki czy Pustelnik? I jak Simmons ma być w tym sezonie rookie?

      (-3)
    • Array ( )

      @ Triple Double

      moje przewidywania są dokładnie odwrotne od twoich.

      Doncic nie posiada motoryki, plastyyczności i siły fizycznej oraz warunków fizycznych Simmonsa, przez co – nawet jeśli posiada dobry przegląd pola, to nigdy nie będzie zawodnikiem tak wszechstronnie wpływającym na grę, jak skrzydłowy Sixers.

      w ogole, dzisiaj w NBA bez tych cech w ogóle nie da się wpływać na grę totalnie. Co najwyzej lokalnie. I to właśnie szczyt możliwości Luki Doncica.

      “Brak rzutu”

      sprawdź w Youtube, jaki “brak rzutu” ma Simmons :]

      on umie rzucać, po prostu tego nie robi, bo wychodzi z założenia, ze nie jest mu potrzebne w grze, a zwłasazcza – jego zespół tego nie potzrebuje.

      tam jest czterech shooterów obok niego na boisku, do których w każdej chwili moze zagrać piłkę, i na tyym polega cała gra.

      jesli Simmons zacznie im odbierać chleb, to strategia przestanie działac.

      poza tym, nakarmieni, docenieni, zaangażowani w ofensywę, w swoich ulubionych rolach, Redick, Covington czy Saric nie będą tak chętnie działać w zespołowej obronie; to są gracze o charakterystyce shooterów, ich obrona wynika w dużej mierze z tego, czy w ataku dostają piłki i rzuty. jak będą stać bezczynnie, albo biegać po próznicy, to w obronie przestaną być efektywni/. Tak to działa.

      zatem, Simmons w ataku zostawia im miejsce do gry, samemu stawiając się w pozycji centrum decyzyjnego. W ten sposób, tak atak jak i obrona Sixers są na wyższym poziomie, niż gdyby Simmons oddawał po 20 rzutów i sam strzelał za trzy, kolegom każąc się temu przyglądać.

      efekt jest też taki, ze jesli twój środkowy oddaje prawie 5 rzutów za trzy per game, to ktoś musi grać pod deską; Simmons nie tylko wystawia piłki na czyste rzuty za 3, ale i zbiera 2,6 ofensywnych piłek w meczu. Nieźle.

      Druga rzecz : Simmons zrobił z Sixers jeden z najlepszych defenswyncyh zespołów w NBA.

      Doncic ma zaledwie teoretyczne szanse, by w ten sposób wpływać na Mavs, nie ten wzrost, nie ta motoryka, nie te nawyki i instynkty boiskowe.

      a gra w obronie, to tylko teoretycznie 50 % czasu spędzonego przez gracza na boisku; w istocie,to jest dobrze ponad 70 %, biorąc pod uwagę łączny czas posiadania piłki w swoich rękach i zaangazowanie off the ball w konkretne zagrywki ofensywne.

      skupianie się na rzucie Simmonsa, bagatelizując całą resztę, to komedia dość nieśmieszna.

      znakomici znawcy i trenerzy, Mark Jackson, Jeff Van Gundy czy aktualny coach Simmonsa – Brett Brown, podkreślają, że jemu ten rzut nie jest potrzebny do tego, by osiągać wyznaczone cele.

      nikt jeszcze nie pokusił się o sensowne argumenty, które dowodziłyby, ze “brak rzutu” Simmons w przekonujący sposób krzywdzi ofensywę Sixers.

      jak widze, ty również nie przedstawiasz żadnego.

      “gigantyczny deficyt”

      o, proszę – “gigantyczny” aż ?
      to dlaczego nie dajesz żadnych rzeczowych argumentów ?

      “Doncic gra jak profesor”

      tak, na tych highlights :”]

      w istocie, ma gigantyczne :] problemy na własnej połowie, bez obstawienia dobrymi obrońcami będzie je miał zawsze, bo jego praca nóg bez piłki jest poniżej średniej w NBA.

      kiedy ma piłkę, robi shift w koźle, może zwieśc obrońców, a że jest kreatywny – robi dobre plays.

      ale w obronie, gdzie to rywal ma piłkę, a on musi bazować na nogach – widac wyraźnie jak odstaje.

      “Brak rzutu” nie jest powodem żadnego “zatrzymania”. Równie mądre rzeczy pletli ci, którzy twierdzili, ze słabe Free Throws zatrzymają Shaqa albo że Celtowie z non-shooting Rondo nie zdobędą tytułu.

      jedno i drugie się nie potwierdziło, bo koszykówka jest grą zespołową, jest mechanizmem przyczynowo-skutkowym.

      Sixers mają dobrą strategię, która uwalnia energię wszystkich graczy, i dopóki działają mechanizmy – wszystko będzie dobrze.

      to oznacza dobry shooting z dystansu. Simmons robi okazje kolegom – oni muszą trafiać z . zazwyczaj, dobrych pozycji. Jesli nie trafiają, to Simmons ma ich wyręczyć ?

      tak to sobie wyobrażasz ?

      “brak rzutu” na razie nie chroni nikogo przed kretywnością Simmonsa. dlaczego miałoby się to zmienić ? co, po blisko 100 rozegranych prezez niego meczach nadal skauci nie mogą go rozpracować ? :]

      wszyscy chyba wiedzą, że on nie szuka rzutu z daleka, a mimo to Ben w każdym meczu tworzy dla kolegów ok 20 dobrych rzutów, a i sam zdobywa punkty zazwyczaj na wysokiej skuteczności [nie wyszedł mu ostatni mecz, który pogorszył sezonową linijkę, ale cóż, nawet Michael Jordan i LeBron James miewali/ją słabsze dni]. Obrona powinna korzytać z tego “gigantycznego deficytu” i co ? I nic :] Nie korzysta, bo ?

      zaproponujesz jakiś rozsądny wariant interpretacyjny, pomijając już że teoria jaką przedstawiłes po prostu polegała w pojedynku z logicznymi argumentami ?

      I ostatnia ważna róznica między Doncic a Simmons : transition game.

      Simmons ma 7 stop, biega lekko, swobodnie, sprawnie, zbiera i sam prowadzi kontry w których zawsze rywale zostaja w tyle. Podaje w tempo i kolega musi tylko zrobić to, za co bierze 10 mln rocznie – trafić do kosza jak by to było na treningu.

      jesli Redick, Covingtron czy Saric nie będą tego robić dobrze, to Sixers zmienią ich na lepsze modele. Albvo Simmons odejdzie. Jego weźmie z pocałowaniem w nogę każdy zespół w NBA, bo on jest next big thing w tej lidze.

      a DOncic na pewno się znajdzie w NBA, przyda się Mavs, ale z uwagi na pewne limity atletyczne, raczej nie osiągnie statusu game changera. wg mnie, widać to już dziś, zresztą, nie miejmy za wysokich oczekiwań, nawet Toni Kukoc został zawodnikiem cenionym i wartościowym, ale do pozycji pierwszoplanowej postaci NBA jednak trochę mu brakowało.

      (9)
    • Array ( )

      @ Wielmożny

      Pisałem o Donciciu miałem na myśli sprowokowanie Ciebie do zajęcia stanowiska, udało się z łatwością. Sam na razie nie będę się mocno rozpisywał, ponieważ Doncić na razie przebija się w składzie i wiele akcji rozgrywa się bez niego, a sam jako Europejczyk musi zaznaczyć swoje miejsce. Więc za wcześnie. Potencjał ofensywny ma jednak wybitny i czyta grę w sposób niespotykany w tym wieku. Zasadniczo zarzucasz mu braki defensywne, Curry też je ma, a graczem jest wybitnym. Przecież to nie przekreśla talentu ofensywnego.

      Mówiłem to i powtórzę, przeceniasz Simmonsa. Nie rzuca bo nie musi, a jak musi i powinien to nie umie na odpowiedniej jakości. Oglądałem całą serię z Bostonem i “genialny” playmaking Simmonsa polegający na klepaniu piłki przez 10 sekund w miejscu i oddawaniu jej do najbliższego kolegi, oraz bezradności rzutowej na obwodzie, bo wtedy się prosiło o odczopowanie trumny. To jedyny wiarygodny test jego ograniczeń, bo w play-offs zespoły rozczytują rywali taktycznie. I to się będzie powtarzać moim zdaniem, bo dlaczego nie. I rzutu wtedy nie wyczaruje, bo nie ma nawyków z sezonu zasadniczego. Co do zdania: “Doncic nie posiada motoryki, plastyczności i siły fizycznej oraz warunków fizycznych Simmonsa, przez co – nawet jeśli posiada dobry przegląd pola, to nigdy nie będzie zawodnikiem tak wszechstronnie wpływającym na grę, jak skrzydłowy Sixers”. Wielu graczy w NBA nie miało warunków Simmonsa a wpływało na grę w kapitalny sposób, wszechstronność nie jest istotna. Ważne, żeby wpływ był duży, nie musi być wszechstronny, ale Doncić ma na to zadatki.

      Co do osobistych, 50% przy 20 rzutach to 10 punktów, czyli to samo co 50% przy 10 rzutach za 2. Nie rozumiem stosowania strategii hack’a ktoś tam bo nic to de facto nie daje.

      Ja życzę obu zawodnikom jak najlepiej i nie odmawiam rozwoju Simmonsowi, niech doskonali swój arsenał i zawojuje play-offs, jednak na razie stawiam przy nim wielki znak zapytania.

      (6)
    • Array ( )

      @Triple Double

      z potencjałem Doncica rzecz jest taka, że możliwe, iż on gros tego potencjału prezentuje aktualnie, ma więc niski sufit i nie będzie o wiele lepszy niż jest.

      większośc rookies zaczyna zawodową karierę po HS i 1-2 latach college’u, zatem po przetarciu w koszykówce czysto amatorskiej; Doncic przeszedł kurs przyspieszonego dojrzewania w zawodowym baskecie, wiec na starcie ma nad nimi przewagę.

      czy jest to “niespotykana” rzecz w jego wieku, to nie wiadomo, ale wiadomo że przy całym swoim młodym wieku, jest to gracz już otrzaskany w zawodowej koszykówce. Nie jest to typowy NBA rookie.

      dlatego, ja bym bardziej patrzył na niego jako na produkt, a mniej jako na prospekt, który dopiero w 3-4 sezonie pokaże pełnię możliwości.

      ewentualny skok, przy tej boiskowej inteligencji jaką posiada, mógłby uczynić głównie dzięki motoryce, a tutaj trudno mu będzie coś poprawić, bo to kwestia czystego talentu, trudno poprawić gibkośc, eksplozywność, zwrotność, to się głównie dostaje od matki natury; można coś tam ulepszyć, ale nigdy nie będzie to równie imponujące jak u rywali o lepszej genetyce, a nie ukrywajmy, że w NBA większość to właśnie takie przypadki.

      dlatego jestem nieco sceptyczny, choć nie zaprzeczam żadnym zaletom tego gracza, nie mam tylko pewności czy to franchise talent, czy zawodnik, który będzie jednym z kilku w solidnym zespole.

      Celtowie tak “w serii rozczytali” Simmonsa, ze w gm 6 zaliczył 8-15 z gry i 6 asyst, grając być moze najlepszy mecz w serii.

      problemem playmakignu Simmonsa nie był on sam, ale to ze Boston dobrze bronił graczy bez piłki, zahamował ruch wokół Simmonsa i zneutralizował strategię Sixers, przez całą serię shooters nie odnaleźli swojego rytmu rzutowego, bo grali pod stałą presją.

      jesli oczekiwałeś, ze Simmons zrobi coś poza systemem, to z pewnością mogłeś uznać, ze rozczarował, ale nie dośc, ze to był debiutant, to jeszcze w NBA rzadko ktokolwiek cokolwiek robi poza systemem.

      w ostatnich 3 meczach serii Simmons zdobywał po ok 8 koszy w meczu, nieźle całkiem, niestety jego koledzy nie staneli na wysokości zadania; Ben is Ben, ale Sixerrs będą wygrywać dopiero jak wszyscy zaczną robić swoje w ważnych meczach.

      co do tego, ze w NBA “wielu graczy miało warunki Simmonsa”, to trudno się zgodzić, bo przypadki skrzydłowych o wzroście ok 210 cm, którzy biegają, kozłują i podają jak point guard, a do tego zbierają, grają post up i bronią na całej wysokości, to są przypadki niezmiernie rzadkie, a ja bym zaryzykował, że zawodnika o takiej kombinacji warunków fizycznych, atletyzmu, koordynacji i techniki, jak Simmons – nie było jeszcze nigdy.

      “Wszechstronnośc nie jest istotna”

      wg mnie – jest, sprzyja kontroli wydarzeń boiskowych.
      na tym polega jedna z prawdpodobnych, bo Doncic zaczyna dopiero, róznic między Luką, a Simmonsem,.

      Luka bez piłki właściwie będzie statystą. Simmons bez piłki będzie nadal istotnie wpływał na grę, w obronie, na deskach, w ustawieniu ofensywnym [warto dostrzec, jak fokusują się na nim rywale, kiedy wchodzi bez piłki blisko kosza i czeka na podanie albo klepkę].

      a to duża przewaga.

      zawodnik, który umie obronić akcję, przejąc piłkę i wyjśc z kontrą zawsze będzie więcej wart od gracza, który nie potrafi obronić, więc piłkę ma głównie wtedy, kiedy wyjmuje ją z własnego kosza.

      to ofk porównanie hiperoboliczne, bo obaj grają w zespołach, więc za Doncica inni mogą obronić, ale porównując jednostki – wydaje mi się to istotne, bo Simmons może zrobić to sam, a Doncic niekoniecznie. nie mam żadnych uprzedzeń do Luki, po prostu staram się bez sentymentów oceniać rzeczywistość, tak jak ją widzę.

      o, i tutaj na pewno się zgadzamy : ja również obu życzę jak najlepiej, im oni będą lepsi, tym liga ciekawsza, a o to w tej całej zabawie chodzi przede wszystkim.

      (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratuluję maratonu, dla samej wagi też bym zrobił ale nie mam takiej ambicji.
    Doncić profesor, mavs są odpowiednią organizacją dla młodego słoweńca co widać po statach

    (4)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Piszę pewnie w sprawie maratonu Admina ostatni raz. Ale skoro komentowałem wcześniej to kusi podsumowanie. Ciekawa była dla mnie obserwacja tego eksperymentu – od zapuszczonego biegacza do hero w paręnaście tygodni. Pobudziło zmysł obserwacji, nakłoniło do zastanowienia się na temat metod treningowych amatorów. Bardzo byłem ciekawy rozwoju sytuacji – osobiście obstawiałem, że przeszkodzi Adminowi jakaś drobna kontuzja lub nie da rady narastającym obciążeniom treningowym. No, ale wszystko szczęśliwie dobiegło do końca wbrew pozorom. Dalej polecę w punktach:

    1. Na początek “chora ambicja”. Bez urazy, ale docelowy wynik był wzięty z sufitu – na zasadzie fajnie mieć 2 z przodu w rekordzie z maratonu. A co gdyby okazało się, że ma supergeny i stać go na 2:50 przy odpowiedniej stymulacji albo odwrotnie, że maksimum fizjologiczne na dzień startu to np. 3:05. I właśnie chyba tak było – między 3:05 a 3:10.

    2. Ilość kilometrów Admina 1321 w 17 tygodni to raczej nie za dużo: średnio wychodzi około 77km/ tydzień. Dla trójkołamaczy przyjmuje się standardowy tygodniowy kilometraż między 80 a 100 km przy 5 treningach biegowych na tydzień. Niektórzy łamią trójkę nawet przy 4 treningach/ tydzień i sporadycznie piątym. Admin pisał chyba kiedyś, że biega nawet 6 razy/ tydzień. To tym bardziej mało km. Przy przygotowywaniu do maratonu na 2:59 , w tygodniu raczej biegnie się najwyżej jeden trening poniżej 15 km, pozostałe dłuższe, więc łatwo zbiera się odpowiedni kilometraż. Może biegów było za dużo, a za krótkie. Dodatkowy 6 trening biegowy w tygodniu niszczy regenerację – musisz biegać 6 dni z rzędu, zamiast 3+2 z 2 dniami odpoczynku w cyklu tygodniowym. To, że Admin stanął na kilka km przed metą to raczej głównie sprawa niedostatecznie wytrenowanego metabolizmu tłuszczy i tego, że układ nerwowy mięśni miał już dosyć.

    3. Przy odpowiedniej bazie zbudowanej wcześniej trening maratoński na poziomie amatora raczej jest nie za trudny. Trudna jest konsekwencja, cierpliwość i regularność. Biegnie się zwykle 2 ciężkie treningi w tygodniu. Reszta są to treningi na zaliczenie kilometrów z jakimiś tam najwyżej dodatkami – typu kształtujące technikę przebieżki, rytym itp.

    4. Sztuka treningu polega na tym, żeby osiągnąć maksymalnie dużo przy możliwie małym wysiłku (chodzi o ergonomię i stymulację regeneracji). Admin jak widać uważa raczej, że “no pain, no fun”.

    5. Od początku miałem wrażenie, że Admin trenuje bardziej pod rozszerzony półmaraton niż maraton. Zdziwiło mnie, gdy kilka tygodni przed maratonem pisał o bieganiu odcinków po 3 km w tempie po 3:40. Ciekawe po co? Tzn wiem po co, żeby podnieść próg mleczanowy. Tylko po co w maratonie amatorowi wysoki próg mleczanowy? Moim zdaniem dużo lepszy efekt dałoby np. 4×4 km albo 3x5km w tempie półmaratonu czyli między 4:00-4:10. Półmaraton przebiegłby wtedy wolniej te 3 min, ale w maratonie miałby większe szanse utrzymać wynik.

    6. Faktycznie ważna jest praca nad wzmocnieniem mięśni, a w szczególności przywodzicieli i odwodzicieli oraz wszystkich stabilizujące krok biegowy. Plus siła biegowa.

    7. Ale same wzmocnienie mięśni to może być za mało. Cały smaczek/trudność z treningiem maratońskim polega na tym, że bardzo trudno na treningu symulować zmęczenie, które czeka organizm po 30 km. Ale jest kilka sposobów:
    – jednego dnia zawody na 10 km, drugiego długie wybieganie na 25-30 km, z ostatnią dziesiątką w tempie docelowego maratonu
    – podobne kumulacja mocnych treningów jeden po drugim np. jednego dnia 4×3 km, a drugiego tempówka 15-20km.
    – trening szybkich podbiegów na odcinku lekko wznoszącym się o długości około 500m (np. 6-8razy), po 15-18 km biegu tempowego
    – lekka głodówka (tzn. nie jesz nic od popołudnia, ale jesteś bardzo dobrze namineralizowany), a drugiego dnia biegniesz rano 25-30 km i używasz żele lub inne szybkie węglowodany od połowy dystansu.
    i in.

    7. Wynik tak czy inaczej robi wrażenie po kilkunastu tygodniach treningów.

    8. Nie traktuj tego Admin jako porady wujka dobra rada, tylko luźne dygresje. To tyle. Spadam!

    (6)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @admin teraz powinieneś wzmocnić ogólnie mięśnie, nie przez izolacje bo doprowadzisz tylko do dysproporcji i kontuzji.

    Na początek siła 3x w tyg : nogi/góra/nogi wszystko ćwiczenia złożone z zaangażowaniem brzucha. Sporo powtórzeń, z paroma seriami rozgrz. i jedna na maxa. Bez biegania najlepiej.

    Z bieganiem : to trening push / pull 3 x tydzien. Każdy trening rozpoczynasz jednym złożonym ćwiczeniem na nogi. Reszta to pare ruchów wyciskań lub przyciągania do siebie. 3 x w tygodniu bieganie mozna dorzucić.

    Pozniej juz tylko duzo biegania i fbw z duża ilością mobility work i prewencyjnych ćwiczeń 2 x w tyg.

    To trening rugbystów wprawdzie, ale z innym doborem ćwiczeń jest uniwersalny pod każdy sport, ogólne wzmocnienie ciała i wzrost jego świadomości.

    Takie przygotowanie jest bardzo niedoceniane w polskim sporcie (w sensie treningi siłowe, prowadzone pod katem optymalizacji wyników). Ale i tak nawet taki trening ma zródło funkcjonowania w diecie 🙂 taka przerwa jak masz obecnie, to czas zeby docenić role diety 😀

    (1)

Gwiazdy Basketu