Czego nauczyli nas Chicago Bulls?

4

Podobnie jak na zachodzie, finał konferencji między Chicago i Miami rozstrzygnął się w pięciu meczach. LeBron James na początku sezonu obiecał tytuł(y) mistrza i jak na razie dotrzymuje słowa… jednak większość opinii publicznej na całym świecie kibicowała Chicago, oto czego nauczyłem się na temat drużyny Bulls…

 

> Aby wygrywać w playoffs potrzebni są gracze wszechstronni. Tymczasem fani Byków od początku sezonu upierali się, że np. Ronnie Brewer nie musi być strzelcem skoro jest świetnym obrońcą… Carlos Boozer może mieć problemy w defensywie, ale przecież od tego ma zmiennika Taja Gibsona… Bulls są w większości zbudowani z elementów jednowymiarowych, ze specjalistów jednej dziedziny, co sprawia, że jako drużyna są przewidywalni i mają braki… np. kiedy zespół desperacko potrzebuje punktów, na boisko wchodzi gracz, który owszem strzeli trójkę, ale w obronie straci punktów cztery… etc.

 

> Jedna gwiazda w zespole to za mało na PO. Ile to już razy gracz zdobywa MVP sezonu regularnego prowadząc swój zespół do około sześćdziesięciu zwycięstw, jest zdecydowanie najlepszy w swojej ekipie, a kibice oczekują, że samotnie poprowadzi ich team do mistrzostwa. Jednak potem w playoffs trafia na drużynę z większą liczbą tzw. all-stars i kończy sezon niepowodzeniem… zgadnijcie o kim mowa? Allen Iverson? Kobe? Dirk Nowitzki? LeBron James? Derrick Rose?

 

> Zespół nie wygra playoffs z SG zdobywającym 5 punktów na mecz. Przez ostatnie dwadzieścia lat nie było jeszcze przypadku by do finałów NBA dostała się ekipa, której rzucający obrońca osiągał średnie poniżej 6 punktów na mecz… a jak wiadomo, z historią trudno wygrać… mimo, że Keith Bogans jest dobrym obrońcą (tylko w meczu 2. D-Wade zdobył powyżej 20 punktów), kiedy Bogans przebywał na parkiecie, Bulls grali w ataku 4na5.

 

> Bulls powinni pozbyć się Carlosa Boozera i Kurta Thomasa. Pod koszem potrzebni są atleci, a nie spróchniałe dziadki. Żaden nie gra w obronie, żaden nie trafia spod tablicy. Kurta Thomasa usprawiedliwia jeszcze wiek – gość ma 300 lat… ale Boozer to kompletna porażka…

 

> D-Rose musi jeszcze popracować nad rzutem z dystansu. Podwajanie to jedno, duży zasięg ramion obrońców Miami to drugie, ale Rose wciąż miał całkiem niezłe pozycje do rzutów, zwłaszcza za trójkę, którą ciskał ze skutecznością poniżej 25%…

 

> Luol Deng miał za dużo na głowie. Nie powinno się oczekiwać od 1 gracza, by przez ponad trzy kwarty próbował powstrzymywać najlepszego gracza przeciwników, a potem w czwartej kwarcie liczyć, że poprowadzi team w ataku… ponownie, bardziej ofensywny SG powinien pomóc rozwiązać ten problem…

 

> Bulls potrzebują punktów z ławki. Nie kogoś takiego jak czyhający w rogu boiska Kyle Korver, ale killera, który wchodzi pod kosz i wymusza faule, pozwalając pierwszej piątce, po pierwsze: dłużej odsapnąć, po drugie: utrudnić życie obrońcom w końcówce kwarty…

 

> Złe podania kosztują. Weźmy to na karb niewielkiego doświadczenia Bulls. W przyszłym roku powinno być lepiej…

 

> Bulls powinni zatrudnić Dwighta Howarda. Wyślijcie Boozera, Noah, Denga i wybory w drafcie. Utworzycie nowoczesną wersję duetu Kobe-Shaq… Nie wiem czy jakaś ekipa będzie w stanie to przeżyć, zwłaszcza, że obaj będą w wieku 22 i 25 lat…

 

Ostatnie Wpisy

4 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe strazaq
    Odpowiedz

    Co do IV kwarty to najwieksza kaszane odwalil dla mnie Rose. Jakies glupie faule (w tym raz na wadzie przy trojce), z dupy wziete rzuty i podanie prosto w rece obroncow….zenada. Zreszta podobna sytuacja jest z Westbrookiem i Durantem w Oklahamie. Howard do Chicago :), no i moze jeszcze Blake Griffin i Ray Allen.

    (0)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe roosterMan
    Odpowiedz

    Deng musi zostac, mimo ze za ostatni rok kontraktu dostanie 17mln, wymienic Boozera i skrecic dobrego doswiadczonego sg
    tylko Bulls…

    (0)

Gwiazdy Basketu