fbpx

DeMar DeRozan pobił rekord Chamberlaina | fantastyczna końcówka LeBrona Jamesa

33

WTMW.

Przedostatnia kolejka przed All-Star Weekend. Sezon regularny staje dziś w nocy na tydzień, liga wznawia rozgrywki 24 lutego. Przyznam uczciwie, że czekam na to tak samo, jak większość graczy NBA. Oni leczą urazy, ja nadrabiam godziny snu, wszyscy reperujemy nadszarpnięte więzi rodzinne i czas spędzany z najbliższymi.

Kolejka dziwna, chłopaki mentalnie już na wakacjach. Wystarczy spojrzeć co zaprezentowali Celtics (których już zaczynałem lubić hehe) … gotowi?

Hawks 130 Magic 109

Trae Young (4/5) Bogdan Bogdanovic (4/6) Danilo Gallinari (2/4) i Kevin Huerter (3/6) dosłownie zbombardowali rywali zza łuku. Podobnie jak wczoraj: piękny spacing Hawks, szerokie rozmieszczenie zawodników. Clint Capela czający się pod deską, gotów zza niej wychynąć jeśli obrońca wpadłby na pomysł wyjścia na środek pola trzech sekund. Do przerwy było dziewiętnastoma, a główne postaci nie grały w czwartej kwarcie. Trae Young (22 punkty w 25 minut) zawiódł nas w tym sensie, że na niego stawialiśmy. Niestety z półdystansu był dziś niedysponowany (0/7).

Pistons 112 Celtics 111

Wczoraj na wyjeździe pokonali czołowy zespół NBA różnicą blisko 50 punktów. Dziś przegrali u siebie z najgorszą ekipą ligi. Oto właśnie Boston Celtics. A wszystko poprzedzone bezczelnie nieodgwizdanym błędem kroków Cade’a Cunninghama. Jest w migawce, zanim podał piłkę do Jerami Granta, który zaliczył kluczowe trafienie… zobaczcie sami.

C’s myślami byli już na wakacjach, zdecydowanie. Patrzyli na piłkę, nie zastawiali tablicy. W związku z tym Pistons wygrali ofensywną zbiórkę różnicą 18-2! Poza tym: świetnie dysponowany Cunningham (20 punktów 8 zbiórek 6 asyst) Kelly Olynyk (15 punktów 5/8 z gry) ekstra zmotywowany przeciwko byłym kolegom, a Saddiq Bey (20/11/6) już ma taką przypadłość, że z Bostonem gra dobrze. Niektóre matchupy po prostu mu siedzą. Tajemnicą poliszynela jest, że najłatwiej gra się w ataku gdy kryje cię “odpoczywająca” “zmanierowana” gwiazda. Więcej nie piszę, wpadki zdarzają się każdemu.

Wizards 103 Pacers 113

Kyle Kuzma (26 punktów 15 zbiórek 6 asyst) i KCP (27 punktów 3 przechwyty) zaskoczyli pięknie. Obaj do spółki zanotowali 11/20 zza łuku.

Nic to jednak! Fatalnie pudłujący z dystansu (4/20!) Pacers pod wodzą młodego księcia Haliburtona (21 punktów 14 asyst) prowadzili od drugiej kwarty i dyktowali tempo. Grali pod kosz, wymusili dwa razy tyle wolnych, w polu trzech sekund wygrali 74:36. Absurd jakiś stracić 74 punkty spod kosza, ale Waszyngton to jest tankowiec czekający na pauzę, panowie mają już ferie pobukowane na Cabos czy innych okolicznych kurortach. Co zrobisz jak nic nie zrobisz? Może inaczej, gospodarze osiągnęli 41/63 z gry za dwa punkty. To jest mili Państwo 65% skuteczności, czyli parodia obrony.

Nets 111 Knicks 106

Ostatnimi czasy obie ekipy zeszły mocno z jakości, ale derby Nowego Jorku zawsze wzbudzają emocje.

Nets niedawno zaliczyli jedenaście porażek z rzędu. Knicks z ostatnich ośmiu gier przegrali siedem. Poprzednim razem z własnej sali wygonili ich zdziesiątkowani OKC Thunder i filigranowy Josh Giddey wjeżdżający środkowym pasem po kolejne wsady. Dziś musiało być lepiej… i było!  Za sprawą kozackiej, perfekcyjnej niemal (13/19 z gry) pierwszej kwarty rezydenci Madison Square Garden prowadzili 38:18!

Pewnie trzymali przewagę w drugiej, w trzeciej delikatnie stracili, ale wciąż powiedzmy, że kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W czwartej? W czwartej sytuacja obróciła się o 180 stopni. Czwartą kwartę podopieczni Toma Thibodeau przegrali 19:38 wtapiając kolejny mecz i zatapiając kibiców w fali smutku. Knicks znów są pośmiewiskiem i przyznaję to z przykrością.

Cam Thomas, Seth Curry i LaMarcus Aldridge osiągnęli w ostatniej ćwiartce odpowiednio: 7/10, 3/5 i 3/5 z gry. Łącznie 13/20. A zatem, dwie noce z rzędu pierwszoroczniak rywali morduje najbardziej wartościowy / najbogatszy klub koszykarski świata.

Jest lepiej, jeśli wierzyć doniesieniom ESPN, Knicks są pierwszym zespołem, który w kalendarzowym miesiącu trzykrotnie zmarnował 20 punktowe prowadzenie… to już dół, który trudno będzie zasypać. Czy usprawiedliwieniem może być absencja D-Rose’a czy RJ Barretta? Moim zdaniem nie. Znacznie większe “straty w ludziach” notują aktualnie Nets.

Thibodeau stracił swoich żołnierzy.

Moim zdaniem podstawowy problem jest taki, że mocne strony większości zawodników NYK są niewykorzystywane. Grają “niezgodnie z przeznaczeniem”. Tutaj brakuje generała parkietu.

Quickley, Rose, Kemba a już w szczególności Burks to nie są rozgrywający, którzy umieliby sterować tempem, ale od zawsze “szukający swego” strzelcy. Julius Randle to samo. On powinien być rollmanem w pick and rollu, a nie playmakerem szukającym na siłę podania. Przy okazji sądzę, że na tym polega jego problem i niezadowolenie.

Barrett tak samo, z jednej strony przydałoby mu się więcej wolności z piłką, ale co to za playmaker, co umie chodzić tylko w lewo? Młodzi mają regularnie podcinane skrzydła, Obi Toppin nie ma w ogóle marginesu błędu, jeden błąd i sadzany jest na ławkę kosztem któregoś z weteranów, którzy może są solidniejsi, ale też boleśnie przewidywalni i rzadko wnoszą na parkiet potrzebną iskrę.

Przede wszystkim jednak nie ma rozegrania, a przez to egzekucji i pomysłów w końcówce. Burks i Fournier forsują rzuty. Strzelec Grimes odcięty od piłki w drugiej połowie. No i zmęczenie materiału, bo weterani grają w opór. Taj Gibson w pierwszej piątce w drugiej połowie? Dlaczego?

Najlepsi strzelcy po obu stronach to Julius Randle (31/10/3) i Thomas (21 punktów).

Kings 118 Bulls 125

Zrobił to skubany! DeMar DeRozan właśnie pobił rekord Wilta Chamberlaina. Siódmy mecz z rzędu powyżej 35 punktów i 50% skuteczności. Reszta była tylko tłem, z całym szacunkiem dla ambicji De’Arrona Foxa (33/6/9/2) i nowej fali w Sacramento. DEROZAN: 38 punktów 6 zbiórek 6 asyst 16/27 z gry 5/5 FT jak zawsze zabójczy z półdystansu. Zdobycze imponujące po obu stronach, ale cóż. Dopóki nie wrócą obwodowi (Ball, Caruso, LaVine) Chicago wygrywa atakiem!

Blazers 123 Grizzlies 119

Kolejna niespodzianka tej nocy. Pomimo 44 punktów po stronie Ja Moranta, który zaliczył uwaga: 21/25 rzutów wolnych (!) pomimo 30 punktów po stronie Desmonda Bane’a… Grizzlies ulegają Portland!

Blazers pod względem skuteczności zaskoczyli pozytywnie. Jusuf Nurkic (32 punkty 12/17 z gry) po męsku potraktował Stevena Adamsa, mocno zastawiał Nowozelandczyka i nie dał sobie wybierać piłek pod własną deską. Memphis zdecydowanie liderują NBA pod względem ofensywnych zbiórek i punktów z ponowienia akcji, to część ich przewagi, która dziś została im odebrana. Mocno pracowali na deskach także (doskonały pod tym względem) Josh Hart, a także Justise Winslow. Co jeszcze? Przeciwko tegorocznym, napastliwym Grizzlies gra się ruchem piłki i tak właśnie było. Pięciu zawodników gości zanotowało minimum trzy asysty. Najlepszym strzelcem Anfernee Simons, autor 31 punktów na 5/10 zza łuku.

Raptors 103 Wolves 91

Minnesota zgnębiona, wypchnięta z dala od kosza. Edwards wyraźnie spowolniony urazem, 0/8 z gry. Russell bez szybkości, zmuszony oddawać piłkę, trafił 2 z 11 rzutów. KAT trzymał fason (24/11) ale energetycznie i szybkościowo… no cóż potrzebuję przerwy. Z ławki też żadnej pomocy 4/22 zza łuku. Nie zagrało nic.

Raptors bez VanVleeta to nie jest żaden mocarz, chaotyczni są. Za wyjątkiem Gary’ego Trenta Juniora (30 punktów 5/12 za trzy) też niewiele trafiali, ale kondycyjnie, energetycznie i konsekwentnie atakując kosz wezmą to zwycięstwo.

Spurs 114 Thunder 106

Bez trójki wygrywać trudno w NBA, także (a może przede wszystkim) przeciwko ścieśnionym w polu trzech sekund Thunder. Przeważył jednostkowy talent i gra pod słabości przeciwnika, w czym od zawsze bryluje ekipa Gregga Popovicha. Najważniejszą postacią na boisku był środkowy Jakob Poeltl (20 punktów 17 zbiórek 5 asyst) który gabarytowo nie miał sobie równych. OKC wystawili przeciwko niemu dwóch skrzydłowych po sto kilo.

Rockets 121 Suns 124

Pluję sobie w brodę. Wykrakałem pisząc non stop jak to CP3 nie opuścił jeszcze meczu w tym sezonie. Chris Paul odniósł ewidentną kontuzję dłoni w trzeciej kwarcie (badania będą dziś) kiedy przy podaniu trzepnął go Jae’Sean Tate. Chris tak się zezłościł, że sędziego zbeształ, a potem jeszcze na niego wszedł, niby przypadkowo. Ten automatycznie wyrzucił rozgrywającego z boiska.

Suns wyglądali ospale. Rockets dojeżdżali ich po swojemu – szybkością i celnością rzutów. Dennis Schroder był w swoim żywiole nakręcając ataki. Dużej spiny w czwartej kwarcie wymagało od chłopaków dzisiejsze zwycięstwo. W sumie odrobili dwanaście oczek deficytu. Bez Chrisa (żeby jeszcze dostępny był zmiennik Cam Payne) to po prostu nie było to samo. Devin Booker nie dostrzegał ludzi na wolnych pozycjach. Zmęczyli talentem: Ayton, Cam Johnson, Bridges, Book.

Nuggets 117 Warriors 116

Obie strony są dojechane aż ciężko patrzeć. Warriors zaliczyli dramatyczną wtopę. Od pierwszego gwizdka byli 7-8 posiadań z przodu. Cały mecz dyktowali warunki. Prowadzili też siedmioma punktami na dwie minuty przed końcem, żeby piętnaście sekund przed końcową syreną po raz pierwszy oddać prowadzenie!

Steph Curry uznał, że już dość – jak przystało na lidera trafił i to z faulem, odzyskując przewagę na 6 sekund do końca. Nuggets wzięli czas. W ostatniej akcji Monte Morris trafił na zwycięstwo. Po czyim podaniu? A jak myślicie? Podaniu bez patrzenia! Nikola Jokić uskładał w tym meczu 35 punktów 17 zbiórek i 8 asyst. Trafił 13 z 24 oddanych rzutów. Beznamiętnie robił swoje aż do ostatniej sekundy. MVP.

Jazz 101 Lakers 106

Anthony Davis skręcił kostkę (skręcenie raczej z tym mocniejszych) LeBron James (33/8/6) narzeka na przeciążone kolano (jak sam mówi nie stać go na luksus przerwy) Russell Westbrook stracił tożsamość szturmowca, obcięli mu pióra i od niedawna minuty. Lakers mają dużego Howarda pod kosz, ale też go nie wystawiają. Carmelo Anthony jest kontuzjowany. Większość składu jest okrutnie wręcz jednowymiarowa…

No i co? Pokonali aspirujące do tytułu Utah. Niskim składem, z 85 kilogramowym Austinem Reavesem odcinającym od podania Rudy’ego Goberta. Mówiłem, że są niesnaski w Salt Lake City i zaraz zacznę je wywlekać. Zagrali paskudnie. Dość powiedzieć, że na sześć minut przed końcem prowadzili dwunastoma oczkami.

No to jeszcze raz: kto jest królem Los Angeles? Nie będę wklejał całej relacji, wystarczy to:

  1. siłowy layup
  2. trójka
  3. wsad do kosza
  4. kolejna trójka
  5. bardzo przytomna asysta do Austina Reavesa za trzy

Grupa typera

Dziś nie weszło. Zwycięską serię przerwali Trae i Rudy (Jazz nie potrafili wrzucić RG piłki pod kosz nawet gdy przejmował go głowę niższy obrońca). Na przestrzeni ostatnich dziesięciu dni bilans grupy wynosi 22-10, czyli 68%.

Zdarza się, trudno. Jak to mówią:

Waszą uwagę pragnę zwrócić na co innego, a przynajmniej tych interesujących się liczbami / bukmacherką.

Jak się w Polsce powinno grać wyniki gwiazd NBA

Poniższy screen pochodzi z aplikacji mobilnej eWinner. Czy wiecie, że oni umożliwiają na jednym kuponie (!) zagrać over punktowy danego zawodnika ORAZ zakład, że ten sam zawodnik zaliczy więcej punktów w danej kolejce niż inny?! Mamy zatem do czynienia z mocno skorelowanymi zdarzeniami. Dla mnie bomba. Jeśli po analizie wychodzi mi np. że Julius Randle rozegra mocny mecz to zamiast grać go po kursie np. 1,85 dokładam do kuponu, że zdobędzie więcej w tej kolejce niż (przykładowo) Kyle Kuzma i kurs rośnie do 3.0

W praktyce wygląda to tak:

Tak samo w drugą stronę, gdy z analizy wynika under. Jedziesz under oraz podkręcasz kurs zdarzeniem, że zdobędzie mniej w danej kolejce niż jakiś tytan pokroju np. Luki Doncica. Przeliczcie to sobie po swojemu i korzystajcie.


Link do rejestracji na eWinner:  www.ewinner.pl/GWBA

Grupa typera GWBA, zapraszam mailowo: [email protected]

Dobrego dnia wszystkim! b

Ostatnie Wpisy

33 comments

    • Array ( )

      AD rozegrał w swojej karierze 600 meczów w RS ze średnią 24/10

      Ma mistrzostwo NBA i NCAA, był 4x w All-NBA Team i 4x w All-Defensive Team, 8x w ASG i 3x najlepszym blokującym w lidze.

      Ja wiem, że łatwo tak sobie śmieszkować, ale 98% graczy w lidze chciałoby mieć takie resume na koniec kariery co on w wieku niespełna 29 lat.

      Dla porównania będący w lidze rok dłużej Kawhi Leonard ma w RS rozegranych 25 meczów mniej niż AD. Nie piszę już o takich “gwiazdach” kontuzji jak Greg Oden.

      (49)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    W tym sezonie sporo pobitych rekordów:-)
    LBJ przeskoczy Malone w liczbie pkt i to niedługo i doatkowo przekroczy 10K asyst 🏀
    I ciekawe czy jeszcze ktośw tym sezonie wykręci jakieś statystyczne cyferki

    (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To już nie chodzi nawet w tym konretnym przypadku ,że AD jest kontuzjogenny . Bo każdy jakby tak wylądował nabawił by się kontuzji . Chodzi o to jakie to trzeba mieć ” szczęście” ehhh zdrowia życzę .

    (9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Sędzia sam wlazł w CP3 i potem go wywalił z boiska. Komedia, liga powinna się serio przyjrzeć co czasem wyrabiają sędziowie bo to uwłacza profesjonalnej lidze.

    (1)
    • Array ( )

      to chyba oglądaliśmy inne zdarzenie. krzysiu się zezłościł i niby przypadkiem wszedł w sędziego i dobrze że dostał out.

      (5)
    • Array ( [0] => administrator )

      CP3 doskonale kontroluje przestrzeń wokół siebie i zrobił to specjalnie, nie mam cienia wątpliwości

      (33)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    W skrócie:
    Boston przydkie potknięcie
    Po zeszlym, obiecującym sezonie NYK mocno rozczarowują, już się nie jaramy.
    Ostania akcja DEN (asysta i rzut) cud miód orzeszki
    AD inwalida już się nagrał w tym sezonie
    DeRozan kozak niasmowity, w tym roku nie jaramy się NYK, jaramy się Chicago

    (18)
    • Array ( )

      Świat aborcji jest szczęśliwy z wypowiedzi takich osób jak Ty. Jesteś najlepszym przykładem, że nie wszyscy powinni się urodzić.

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    jak tylko zobaczyłem, że davis z kontuzja to od razu pomyslałem jaką admin musiał miec minę jak się o tym dowiedział 😉

    (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Wymiencie graczy, którzy po dostaniu maksymalnego kontraktu, zaczęli grać lepiej niż dotąd, w waszej opinii. Najlepiej przez więcej niż jeden sezon.
    . Giannis
    . LeBron
    . Steph

    Będzie ktoś bez pierścienia na liście?

    (2)
    • Array ( )

      Joel Embiid
      Nikola Jokic
      Jayson Tatum
      Donovan Mitchell
      Troche glupie pytanie, maxa daja czesto na wyrost, widzac potencjal u zawodnikow ktorzy sie rozwiajaja. Wszyscy z powyzszej listy (moze poza Tatumem) graja z roku na rok co raz lepiej i za to (+za ich szacowany sufit) dostali maxa

      (0)
    • Array ( )

      Jeszcze pytanie, którego maxa. Maxa po rookie kontrakcie czy tego super maxa (kontrakt nr 3)? Bycie coraz lepszym po rookie kontrakcie to nie problem, większość tych zawodników ma wtedy po 23-24 lata i prime dopiero przed nimi. Więc casus Mitchella, Tatuma czy Bookera mało reprezentatywny.

      Za to co się dzieje z graczami na kontrakcie nr 3 jest ciekawsze. Tutaj dobrym pozytywnym przykładem jest Embiid. Za chwilę na soczyste kontrakty połaszą się Beal i LaVine, nie wiadomo jak Harden swój kontrakt rozegra – u tych graczy będzie można zobaczyć czy są w stanie z siebie jeszcze więcej wykrzesać mając 200 baniek na kilka najbliższych lat w umowie 🙂

      (4)
    • Array ( )

      @Kamil
      Z Hardenem pewnie będzie bust, bo on już po mału zjeżdża do bazy, będzie podobny casus co z Westbrookiem, 50mln za sezon a gracz na ławkę. Może jeszcze sezon dwa pociągnie jako pierwsza opcj, al później już wieku nie oszuka, a wątpię żeby starzał się tak jak CP3 czy Lebron, pewnie właśnie bliżej mu będzie do Westa i Walla

      (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe czy w lato Lakers pójdą w przebudowę. Projekt LBJ-AD zmierza ku końcowi. Kolejny rok nie zapowiada się lepiej. Kuszące byloby oddac Davisa i odzyskać picki. Lebrona oddać do contendera na jeden sezon. Nie wiem czy zwlekanie do końca ich kontraktow to przedluzanie agoni tego zespolu zwlaszcza z Westem na pokladzie. Będzie tylko mizeria i narzekanie fanów. Czy nie lepiej byloby pozyskać mlodych zawodników i picki?

    (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A Popovich już tylko 2 wygrane od zrównania się na pierwszym z Donem Nelsonem. Dziwi mnie że tak cicho o tym. Trójki Currego były odliczane od dwóch tygodni chyba.

    (11)
    • Array ( )

      Bo GSW wtedy było top1 ligi, głównie dzieki świetniej grze Currego. A Spurs niestety grają piach.

      (-4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @Admin ja z pytaniem, polecasz jakąś stronę do sprawdzania „formy” graczy lub czy zagrają czy nie. Są jakieś strony, z których bierzesz informacje pod ewentualny bet? Pozdrawiam, świetna robota
    Midrange wraca do łask, jedziesz z nimi DeMar

    (2)
  10. Array ( )
    Ulubieniec sędziego 17 lutego, 2022 at 20:15
    Odpowiedz

    Tylko musiałby zgodzić się na transfer… Ot taki klops w umowie…. Czyli do kings go nie pogonią.

    (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek potrzebny odcinek GWBA bawi i uczy na temat słowa „kontuzjogenny”. Myślę, że to wymaga wyjaśnienia… pozdro!

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba pora dać sobie spokój z oglądaniem Knicks… Znowu zrobili to co z Blazers, z tą różnicą, że tamto było w Portland i grali ostatni mecz z długiej trasy wyjazdowej, teraz grali u siebie ze zdziesiątkowanymi NETS! Ile razy można popełniać te same błędy. Dlaczego znowu myślą, że mecz sam się wygra i tracą koncentrację i to dwa razy jednego wieczoru! Dlaczego Burks z Fournierem w czwartej kwarcie miotają się nie potrafiąc oddać dobrego rzutu, a pierwszoroczniak Cam Thomas przez kilka akcji praktycznie nie podaje piłki, a i tak raz za razem ogrywa 1na1 Mitchella Robinsona, czy Ricka Grimesa?

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu