fbpx

Geneza nienawiści, czyli nagonka na Miami Heat wciąż trwa

43

Jeśli budzisz się rano i widzisz, że za oknem jest 35 stopni w cieniu, to wiedz, że nie będzie to dobry dzień. Nie jestem wielkim fanem upałów, a moją górną granicą tolerancji jest stopni Celsjusza ze 25. Jak to się ma do koszykówki? Otóż dosłownie przed momentem natknąłem się na kolejnego internetowego mema parodiującego Miami Heat. No naprawdę?

Krytyka upału wcale nie ma stanowić aluzji do ekipy z South Beach. Zastanawiam się, skąd bierze się ta nienawiść do Żarów? Dlaczego nadal trwa? Kto jest największym hejterem Miami Heat? Weźmy się za to.

Geneza

Żeby trafić do źródła powszechnej pogardy dla Miami, należy chyba cofnąć się do 8 lipca 2010 roku, kiedy do drużyny dołączył LeBron James zabierając ze sobą łatkę zdrajcy, sprzedawczyka oraz… Chrisa Bosha. Chłopaki dodali oliwy do ognia podczas pierwszego spotkania z fanami, buńczucznie zapowiadając tytuły mistrzowskie. I choć nie byli pierwszymi, którzy zachowali się w podobny sposób:  pięć lat wcześniej mistrzostwo dla Miami przyobiecał Shaquille O’neal. Rzecz w tym, że jego częściowo wyrzucono z poprzedniej ekipy. Odszedł na skutek konfliktu ze wschodzącą gwiazdą Kobe Bryanta, kierownictwo postawiło na młodszego lidera. Tymczasem LeBron był jedynym królem Ohio. Miał być zbawicielem Cleveland. Opuścił ziomków będąc na szczycie, jak ukochany król, który zostawia swój lud pośrodku wojny, aby wraz z sąsiednim królestwem utworzyć nowe mocarstwo.

Co gorsza, uczynił to w najgorszy z możliwych sposobów, bezkompromisowo, jakby zmiana barw klubowych była dla niego wybawieniem, kolejnym sukcesem w bogatej karierze. Ludzie nie lubią przechwałek i pustych (jeszcze wtedy) słów. Tamtego lata powstał nowy kolos NBA, który z miejsca stał się pożywką dla wszystkich żądnych porażki LeBrona.

Dlaczego?

Mentalność ludzi to dziwne zjawisko. Z jednej strony przyciąga ich sukces i siła. Nie trzeba chyba tłumaczyć, ilu nowych fanów zyskało Miami, kiedy zaczęli kosić. W końcu warto komuś kibicować, bo kasa za bilety zwróci się w efektach wizualnych i zwycięstwach. Ale z drugiej strony, jeśli komuś coś się udaje, to przecież nie można mu dobrze życzyć. Paradoks sukcesu. Bo przecież:

Zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej, tylko myślisz, żeby inni mieli mniej.

1

Coś w tym jest panie Sokół. Stąd bierze się pospolite zjawisko kibicowania tym słabszym, czy po prostu hejtowania tych lepszych. Dość  powiedzieć, że farsa wciąż trwa…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

43 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludziom jest strasznie ciężko dogodzić 🙂 Hejt pogania hejta.
    Na początku o to że nie ma mistrzostwa. A późnej, że zdobył ale za to jak! Dzięki dominacji fizycznej!
    Nie wiem co lbj musiałby zrobić żeby zamknąć wszystkim mordy 😛

    (35)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie ludzie w większości zazdroszczą LeBronowi talentu o tyle. Jednak w niektórych stwierdzeniach np. o krokach jest prawda. Tylko, że tak to już jest, supergwiazdy mają swoje przywileje

    (22)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    “LeBron bez sily nie bylby taki dobry” – czesto widze takie komentarze pod artykulami i za kazdym razem sie z tego smieje 😀

    (1)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ktoś mądry kiedyś powiedział, że dobrze jest mieć wrogów. To znak, że postawiłeś się w życiu w jakiejś sprawie. LeBron może za kilka lat przyćmić legendę Jordana i myślę, że ludzie zwyczajnie nie chcą w to uwierzyć. Zaraz ktoś mi nawrzuca, że Majkel jest najlepszy ever i się gówno znam itd., ale co będzie, jeśli James zdobędzie jeszcze 4-5 pierścieni? Wtedy skończą się ludziom argumenty. Fakt, łatwiej powiedzieć, nić zrobić, ale na razie nic nie wskazuje na to, żeby jego dominacja miała się w najbliższym czasie skończyć.

    (32)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Hejty były są i będą a choć nie mam nic przeciwko Miami i Jamesowi to mam wrażenie że ilość hejtu wzrośnie bo LeBron będzie coraz częściej porównywany z Jordanem i oczywiście wszech wiedzący internet się sprzeciwi.

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bo wiecie co ziomeczki, może koleś jest MVP, siepie wypasione statystyki etc etc, ale chodzi tu o podejście, o ten vibe który od niego bije. Typ mentalnie dla mnie jest zerem, floper, wielkie show że wchodzi lebron, wielkie show że zmienia klub. Jordan czy Kobe będąc w swoim prime pokazywali siebie od zupelnie innej strony, Jordan czy Kobe = postawa godna mężczyzny, agresja, parcie, postawiony cel, a przy tym dobre wyczucie humoru. No ale, jakie czasy taka twarz ligi, teraz na świecie coraz więcej p!zodwatych i kolorowych, to i może płaczliwy ‘król’ pasuje wzorem.
    Pozdrawiam hejterów Miami Heat, nie dla takiego NBA zarywam nocki, peace

    (18)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    a ja myślę że jest kilka powodów i chodzi głównie o LeBrona. Bufonada i buta Jamesa (widzieliście video jakie puścił po drugim tytule?) na pewno nie zjednuje mu fanów. Zachowanie na boisku również. Kiedy przewraca po bloku kolesia mniejszego i lżejszego znaczne (np Jet’a Terry’ego) i wykonuje gest ‘patrzcie jaki ze mnie gość’ też jest to odbierane źle. I jeszcze do tego szaleństwo mediów na jego punkcie i puszczanie mu przez sędziów ewidentnych błędów płazem, a nawet częste odgwizdywanie faulow na nim podczas gdy on robi kroki lub fauluje wkurza widzów spoza Miami. Co więcej to nie jest polska specyfika. heat mają największy odsetek negatywnego kibicowania w USA. Mówił o tym komentator w abc podczas finału. Ten wskaźnik to niemal 80 %. Czy to przypadek? Chyba żaden klub nie miał tak złego pr. Jakiś powód musi zatem być. Nie szukałbym tu winy w zazdrości.

    (21)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    “Zawiść, zazdrość, zamiast starać się mieć więcej, tylko myślisz, żeby inni mieli mniej.” ten cytat pokazuje dlaczego ludzie Hejtują Miami i LBJ. w LAL nie zrobią aż takiej paczki jaka jest teraz w MIA , próbowali w NYK i im nie wyszło , w OKC kevin pokazał jak jest dobry bez Westbrooka (jego staty nie były najlepsze ale go bardzo lubię jako zawodnika). Hejtują go ludzie którzy będąc w jego skórze może zrobiliby inaczej , ale nie mieliby tego co on ma teraz (2x mistrzostwo , 4x MVP w ciągu 5 lat )

    (-4)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    No sorry ale jak widać bez powodu się to nie dzieje. Jak zauważyliście chyba każdy hejt ma swój koniec a hejtowanie Heat i Lebrona to nawet końca nie widać i tak już chyba zostanie.
    Tak jak już ktoś zauważył zachowanie Lebrona jest irytujące dla innych… Nawet jak by zdobył jeszcze parę pierścieni to i tak nie będzie drugim Jordanem albo lepszy ( przynajmniej dla mnie i wielu innych ) Właśnie przez to irytujące zachowanie. Czy Jordan albo Kobe miał tylu hejterów kiedy byli najlepsi ?? Nie wydaje mi się…

    Po prostu wielu ludzi nie akceptuje Lebrona. Mniej lub bardziej…

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jedna połowa tych co hejtują leBrona to fani Kobego,którzy nie moga sie pogodzic z tym,ze LeBron jest lepszy,a druga połowa to fani Jordana,którzy podswiadomie boją sie że Lebron moze przescignąc MIke`a.I pisze to ja,fan Kobego.
    BTW obiektywnie,to LeBron gra po prostu nieprzyjemnie dla oka i zreszta sam tez jest brzydki 😀

    (1)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Cały hejt na LeBrona bierze się z tego w jaki sposób odszedł z Cavs. Kibice Cavaliers go kochali, był dla nich nowym MJ, zbawicielem, mesjaszem, gościem, który bez specjalnie świetnego składu potrafił zaprowadzić swój zespól do finałów. Przez miesiące dawał swoim kibicom nadzieje, że zostanie i poprowadzi biedne Cleveland do mistrzostwa. Mógł zapowiedzieć swoje odejście, albo wcześnie poprosić o wymiane, by nie zostawić zespołu z niczym. Ale wiemy jak było. Ogłosił w ESPN, że dołączy do super ekipy z Miami by grać z Wadem i Boshem. Wtedy praktycznie każdy mówił, że poszedł na łatwiznę. Potem jeszcze dosypał oliwy do ognia gadając ile to mistrzostw Miami zdobędą.
    Jakby nie patrzeć, LBJ sam jest sobie winny. Gdyby opuścił Cavs w lepszym stylu to ludzie nie hejtowaliby go tak bardzo.
    Zresztą mimo wszystko LeBron i tak ma dobrze, bo gdyby Allen nie uratował mu dupy w 6 meczu finałów to mielibyśmy powrót do 2011 roku. Znowu byłby nazywany pipką, która nie potrafi unieść presji i nikt by go do MJ nie porównywał :P. Masz farta Bron. Jeden rzut uratował ci karierę.

    (7)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyjaśnijmy sobie coś raz na zawsze – Lebron nigdy nawet NIE DORÓWNA Jordanowi, nawet jeśli pobije go w liczbie tytułów (co, jak mniemam, się nie wydarzy).Oto dlaczego:
    1. Jordan: 6 razy w finałach, 6 mistrzostw. LBJ: 4 finały, 2 mistrzostwa. W tym – SWEEP 0-4 przeciwko Spurs w 2007 (gimnazjaliści, którzy to czytają i mało nie dostają orgazmu przy”Królu” byli pewnie wtedy w przedszkolu).
    2. Jordan był prawdziwym liderem i to on brał gałę, gdy robiło się gorąco. W tym roku MVP powinien dostać Ray Allen, który uratował finały dla Heat.
    Dziekuję, dobranoc.

    (6)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ja znam odpowiedź! Hejty skończa się jak Lebron za pare alt skończy kariere,a przy kozu zostanie jedynie pojawiając się na meczach. Wtedy każdy uzna ze przyczynił się dla rozowju kosza,fajnie się go oglądało itp. Tak samo jest z Kobe i tak samo będzie pewnie z innymi graczami których jedni kochają a inni nienawidzą. Mówię wam,że jak Kobe zaończy kariere to ludzie ktorzy go hejcą oddadzą mu ze był jednym z najlepszych itp. Ale póki może skopac tyłki ich ulubionej druzynie to tego nie powiedzą. Ja jestem oddanym fanem Chicago i maniakiem Rose’a ale LeBrona jedynie nie lubie ze troche płacze czasem,ale szacunek jako koszykarzowi mu się należy,chocby i za to co już osiągnął, 4 razy MVP to już elitarny klub!

    (7)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @julius sorry ale tyś chyba tegoroczne finały oglądał w skrótach… Allenowi MVP? Za co? Przecież w dwóch ostatnich spotkaniach to on zagrał no… jedne z najgorszych spotkań w całej jego karierze. Gdyby nie to że fuksem trafił ten rzut w końcówce G6 to jego obecność w tym meczu byłaby tylko na papierze. W G7 to też podobno zagrał, ale świadkowie nie mają co do tego pewności :P. Allen grał słabo po prostu – nie wiem, zmęczenie i wiek? Jakaś kontuzja o której się nie mówi bo i po co?
    Trafił jeden świetny rzut i chwała mu za to, ale by tego rzutu nie było gdyby nie 16 punktów LeBrona w 4 kwarcie… bo wiesz dzieciaku Spurs to już ten mecz mieli w sumie wygrany w 3 kwarcie, Miami grało średnio na jeża, Allen i Bosh grali piach a Wade ocknął się dopiero w następnych spotkaniu… Allenowi trudno nie dziękować, ale nazywać go prawdziwym liderem to może chyba jakiś dzieciak z podstawówki który meczu nawet nie widział… liderem jest LeBron :P.

    (3)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Taa, Ray i jego trója uratowały dupę Miami, a Jordan zawsze sam ratował ją Bullsom, Kukoc nigdy nie trafił żadnej ważnej trójki, ani Steve Kerr, nigdy nie trafili ważnej trójki, bo zawsze piłkę miał MJ, jak już pieprzysz o dzieciakach z gimbazy, które wtedy były w przedszkolu i nie znają MJ’a, to nie bądź nim sam i chociaż obejrzyj te mecze, o których mówisz, bo widać nie masz o nich żadnego pojęcia.

    Hejty na LeBrona są, bo są. Tak samo jak w Polsce, kiedy Małysz miał słabszy okres ludzie go hejcili, że się skończył, a On i tak wszystkim pokazał na zakończenie kariery. Ludzie to szuje, bezrozumne gady, które idą jak wiatr zawieje. Modne jest hejtowanie LeBrona to i ludzie go hejtują. Dlaczego? Na to pytanie psycholodzy mogliby pisać prace doktorskie.

    (-6)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    wg mnie jest tak
    Michael zdobył to co zdobył z jednym zespołem
    LeBron potrzebuje komfortowych warunków, otoczki, dopomagania medialnego itd.
    Michael nie odszedł np. do innego klubu np. z Reggie Millerem i Patrickiem Ewingiem np. do Knicks i nie poszedł drogą na skróty
    Michael nie opowiadał że jest królem itp itd
    Allen Iverson też nie potrzebnie opowiadał że będzie lepszy od MJ-a i zdobędzie więcej pierścieni jak on
    LeBron zaczął robić wokół siebie taki PR zanim jeszcze stał się królem strzelców
    ludzie nie lubią lipy, kiczu gdy ktoś im takie coś wciska na siłę, LeBron to taki sam koszykarz jakim kiedyś był Grant Hill a NBA promuje go jako zbawcę w celach marketingowych i sprzedają jako produkt luksusowy
    ludzie nie lubią kupować kota w worku a tak się niektórzy czuja oglądając LeBrona
    mi się wydaje że stąd się bierze ten chejting

    (4)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    #white
    to ty sie chyba na 4kwarte obudziles w game6 le flop przez 3 kwarty mial 3/11 wiec nie zbyt duzo jak na lidera…
    a do tego w 4kwarcie jak przesuwal parkera przy wjazdach nie bylo to mile dla oka…

    (0)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ja tam nie lubię Miami i LeBrona, ale tego nie pokazuję. Po co hejtować ? Jak można samemu sobie to zostawić.

    @white

    Zgadzam się liderem jest James. Widać to w Finals G7 jak trafił 35pkt. pomimo krytyki po G6. Jedynie Wade, Battier coś sypnął za trzy i może troszeczkę Chalmers mu pomogli to zasługa LBJ’a.

    (3)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    @paf1k ale oczywiscie nie doczytalas ze wczesniej miami gralo piach przez trzy kwarty i dlatego w zasadzie to spurs juz w myslach mierzyli pierscienie…

    Grali slabo, ale Allen i Bosh grali chyba dwa najgorsze mecze… Zmeczenie zapewne… Albo i co innego…

    LeBron tez gral slabo ale potem zrobil to co zrobil… Bo musial i juz :D. Cale Miami gralo slabo, jeden Chalmers zdawal sie grac w miare rowno… Wade skokowo… Battier i Andersen jak im dano pograc to robili swoje…
    Ale Allen… Uwielbiam Allena, ale te dwa wystepy to az bolalo patrzec… Nawet ta wisienka na torcie pod koniec tego nie zmienia…

    Przekrecilam plec celowo – jak dzisiaj sprawdzalam to nadal jestem plci zenskiej :D.

    (-1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Hejtują go, bo jest najlepszy. A jak kibicują innym zespołom czy zawodnikom to ich to boli. Typowa dziecinada.

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    O White i Boro z bólem dupy się odezwali. Pewnie zabolała ta gimbaza. Spoko panowie każdy kiedyś dorośnie.

    (-4)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    2 Mistrzostwa z rzędu mówią same za siebie więc niech sobie hejtują. Po za tym gdyby LBJ wyzwał ich czy was do gry jeden na jednego to gówno w gaciach i tyle w temacie 🙂

    (1)
  23. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Po Miami widać że cały ten hate spływa po nich jak woda w górskim strumyku….
    Też jestem ciekaw czy to się skończy , chyba dopiero wtedy jak LeBron zakończy karierę…

    (0)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    @White, @Boro – biorąc pod uwagę moje ćwierć wieku, coraz bardziej zaznaczającą się łysinę i wagę ok.90 kg, nazywanie mnie dzieciakiem jest, jakby nie było, komplementem. Słodziaki z Was!
    Oczywiście, że Allen nie spełnia kryteriów MVP, niemniej, tak jak ktoś przede mną wspomniał, jego rzut uratował Lebronowi karierę. Gdyby nie trójka Jesusa, LbJ nie nagrywałby teraz buńczucznych filmików pod adresem “hejterów” (wyobrażacie sobie Jordana robiącego taki xxx?żenada)
    Ani Toni Kukoc, ani Steve Kerr nigdy nie rzucili trójki pod taką presją, w takim momencie. Jedynie rzut Johna Paxsona możnaby z tym trochę porównać, chociaż był to “sztylet”w plecySuns, a nie rozpaczliwy rzut na dogrywkę.
    Jakie czasy, taki lider. Cieszę się, ze wychowałem się na NBA lat 90.

    (-1)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem ta nieustająca fala hejtu to skutek The Decision z 2010 roku.To był po prostu wielki błąd.Dla mnie np. już sam fakt połączenia się dwóch wielkich gwiazd ligi i jednej gwiazdy nie budzi szacunku,a co dopiero prowokacyjne gadki typu : Nie 1,nie 2,nie 3,nie 4,nie 5,nie 6… Ja sam byłem kiedyś typowym hejterem,ale z biegiem lat zacząłem nabierać do tego dystansu,a nawet szanować LBJ,który zaczął zdawać sobie sprawę z błędów przeszłości .Ale NIGDY nie będę ich fanem.Pozdro

    (3)
  26. Array ( )
    EastCoastNigga 29 lipca, 2013 at 17:23
    Odpowiedz

    Julius nie wiem co Cię boli, to że LBJ jest mega pozytywnym człowiekiem i wygłupia się przy każdej możliwej okazji no iiiii przy tym jest najlepszym koszykarzem na świecie, boli wieeem.

    Jordan Jordan Jordan blabalbla
    Jordan nie miał tylu hejtów, bo nie było internetu lol przecież ludzie są ‘odważni tylko tutaj, nie?

    (0)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem co lbj musiałby zrobić żeby zamknąć wszystkim mordy 😛

    nic nie jest w stanie zrobić. Gdyby miał chociaż 1/10 finezji i umiejętności Jordana może nie byłoby tylu ataków na niego. LeBlowJob jest po prostu świetnym koszykarskim wyrobnikiem i nic więcej.

    (-2)
  28. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Stary, ja też mam dokładnie 25 lat, zresztą kończone 2 tygodnie temu, nie twierdzę, że Ray nie uratował LeBronowi dupy, ale nie karierę. LeBron grał te finały na swoim, MVPowskim poziomie i gdyby nie taka gra, pewnie Ray nawet tego rzutu by nie oddał, bo znów skończyło by się sweepem, w game 7 nie potrzebował Ray’a sam dowiózł Miami, już zapomnieliście? Dla mnie wzorem zawsze był Stockton i zawsze będzie, to jego gra mnie wychowała i to jego rolę na boisku przyjmuję. LeBron nie jest moim idolem, wolę chociażby CP3, ale pieprzenie, że Ray uratował karierę LeBronowi jest bezsensu, trafił ten rzut, bo akurat miał piłkę, zresztą dostał ją od Boscha, który ją zebrał po nieudanym rzucie LeBrona, czyli znów pieprzenie, że nie brał na siebie odpowiedzialności, jest bez sensu. Nie trafił tym razem, ale nawet i wielki MJ nie trafiał zawsze. Zapomnieliście, że nie był bogiem i ktoś kiedyś na pewno go przerośnie, może to będzie LeBron, może Durant, może ktoś inny, zwisa mi to. Sama decyzja LeBrona jest zupełnie zrozumiała. Powiedział w Cavs, że mają kogoś sprowadzić mu do drużyny, tak samo zresztą jak MJ, nikogo mu nie sprowadzono, MJ dostał Pippena. Nie odszedłby, gdyby go nie sprowadzono? A co z Garnettem, który zostawił Minnesottę? Oczywiście, nie było tej całej szopki z The Decision, ale pewnie to nie była nawet jego decyzja by to zrobić, tylko sponsorów. Greg Oden dzisiaj ma The Decision i co, będziecie go równie hejtować? Macie jeszcze większy ból dupy, niż Wam się wydaje, wielcy obiektywni, którzy widzieli już wszystko i nic więcej nie może się wydarzyć. Ibupież bardzo Wam się przyda.

    (2)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    @julius no coz… Cwiercwiecze to mi minelo jakies czas temu, poniewaz kobiet o wiek sie nie pyta – a ja na 100% jestem kobieta, sprawdzalam dzis juz z 10 razy pod prysznicem – to nie powie kiedy dokladnie… To ty nadal mlody jestes :D. I chyba Jordana w akcji widziales tylko w kosmicznym meczu…

    @pikacz sugerujesz dziecko drogie ze jak skoncze 30-stke to nagle transformuje w faceta? Jakos nie planuje…
    Chyba ze to jak dostane promocje na aspiranta sztabowego…

    1/ Jordan nigdy nie zmienilby druzyny – a musial? Bo wielu graczy w poszukiwaniu tytulu zmienialo teamy /Barker czy KG/, to nie jest zbrodnia. Jordan mial swietnie zbudowany team, pelen doskonalych graczy i nie musial nigdzie szukac lepszego… A James mial tylko stado kelnerow… Decison bylo marketingowym fiaskiem, ale samo odejscie bylo do przewidzenia. Jedyna szansa na to zeby zostal – gdyby wygrali misia. Albo stal sie cud i gm sprowadzil jakas gwiazde, ktora nie jest juz prawie na emeryturze.
    2/ LeBronowi nie gwizdaja krokow… A komus gwizdaja? Przeciez same przepisy pozwalaja na dwa kroki, w praktyce sedziowie to maja w pupie. Bo tak by mecz trwa 5h, bo kazdy amerykanski gracz robi kroki. Tak Kobe tez :D. Choc mastah jest Blake Griffin, raz nawet 5 zrobil…
    Jakby gwizdali Bronowi to by bylo cokolwiek podejrzane, spisek jakis.
    3/ LeBron flopuje… No flopuje, ale w calej lidze flopuja a Bron nawet nie ma poziomu eksperta /Manuu czy Broda/. Taka moda jest po prostu… Imho daja punkty za styl, dlatego niektorych karaja /zly styl/ a innym wolno wiecej.

    (-1)
  30. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    LeBron jest bardzo dobrym graczem tu nie ma co do tego żadnych wątpliwości… Ale to jakim jest pajacem nie wzbudza szacunku i trudno się dziwić, że wszyscy ciągle go hejtują…

    (0)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    @White, Boro – biorąc pod uwagę Wasz wiek, tym bardziej Wam się dziwię…
    MJ miał wokół siebie wspaniałych zawodników, a LBJ “kelnerów”? Poza Scottiem Pippenem (wybranym w DRAFCIE i wymienionym przez Sonics,a nie “sprowadzonym”),nie było tam żadnych megagwiazd. Póżniej dopiero, w połowie lat 90. doszedł bohater byłej Jugosławii – Kukoc, oraz Rodman. Lebron miał w Cavs m.in.: L.Hughesa, D.Goodena, M.Williamsa, Z.Ilgauskasa, Shaqa,D.Gibsona,A.Varejao. Nie są to może powalające nazwiska, ale solidni gracze. Michael był z Bullsami na dobre i na złe. James opuścił drużynę niczym szczur tonący okręt, w dodatku robią show. W 2007 roku podziwiałem Jamesa za to, że samotnie walczyłw finałach ze zgraną paką Spurs. Po 2010 roku straciłem do niego szacunek.Mam nadzieję, że D-Wade zawsze będzie miał o ten jeden pierścień więcej.

    (-1)
  32. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Czego się dziwisz, tylko krowa nie zmienia swoich poglądów, możemy tylko gdybać, który z nich lepszy, bo musieliby zmierzyć się naprzeciw siebie, ale to niemożliwe. Tak jak Jordan jest ikoną tamtych czasów, tak LeBron dzisiejszych, o ile można pooglądać dawne mecze, o tyle od aktualnych wydarzeń w NBA nie uciekniesz, a prawda jest taka, że w ostatnich latach LeBron zdobył najwięcej.

    (3)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    abstrahując trochę od tego czy się lubi LeBrona i majami czy nie, przeraża mnie to zaślepienie Michaelem. MJ to, MJ tamto… Ilość pierścieni? są tacy co mają ich więcej niż MJ. bycie Clutch? wolę Reggiego… waleczność? chociażby Rodman itd. Powiedzieć coś złego o Jordanie, że ktoś jest w czymkolwiek od niego lepszy i od razu łapiecie się za głowę jak mohery kiedy usłyszą złe słowa na temat ojca prowadzącego albo LPRu…. zdejmijcie klapki z oczu. tak bardzo kochał tą grę i oddałby za nią życie, że postanowił pomachać kijem jak Master Zen odszedł a napakowani talentem Bulls się rozpadli. a Kobe rzeczywiście zachowywał się w swoim prime z klasą. zwłaszcza na konferencji w sprawie gwałtu 🙂

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu