fbpx

Gotowi? Nie będziecie krzyczeć? Los Angeles Lakers awansują do playoffs

112

WTMW.

O co jesteśmy mądrzejsi po dzisiejszej nocy?

san antonio spurs 96 memphis grizzlies 100

Po pierwszej kwarcie (38:19) wydawało się, że wszystko już stracone. Gospodarze chcieli pazurami roznieść Spurs na strzępy, nie tylko trafiali rzuty, ale zdominowali całkowicie tablice. Jeśli dobrze pamiętam, na przełomie dwunastu minut zaliczyli jedenaście zbiórek więcej co stanowi nowy, niechlubny rekord klubu z Teksasu.

No i tutaj szacunek dla stateczności weteranów jak Mills, Derozan czy Gay, którzy “posłali do piachu” rezerwowych Memphis drugą kwartę otwierając wynikiem 20:3! Pomimo rażącej momentami nieskuteczności potrafili wykorzystać agresję rywala przeciwko niemu samemu, przenieśli grę na linię rzutów wolnych i można powiedzieć, że mecz rozpoczynał się na nowo. To znaczy w dalszym ciągu Grizzlies byli na przedzie, ale były to skromne 1-2 posiadania przewagi.

Trzecia kwarta (16:16) zobrazowała najlepiej czym się różnią playoffs od rundy zasadniczej. Intensywność, presja stawki meczu i wzajemne odbieranie sobie atutów tak właśnie działa. Oba zespoły na dystansie dwunastu minut zaliczyły dziewięć trafień z gry! Ostatnie cztery minuty trzeciej kwarty zakończyły się wynikiem 2:0!! Tym razem zmiennicy obu stron się nie popisali.

Jak bardzo wypłukani z talentu są SAS?

Jeśli w najważniejszej kwarcie sezonu o jakości produktu stanowi drapnięty dwa miesiące temu z wolnego rynku spadochroniarz Gorgui Dieng, to wiedz, że coś się dzieje. Grizzlies byli na granicy przełamania, pojedynczymi rzutami wyszli na dwucyfrowe prowadzenie, ale senegalski środkowy zdobył kolejnych sześć punktów i znów było na styku, a po udanych akcjach Gaya i kolejnej trójce Patty’ego Millsa chłopaki znów skleili wynik. To był ich najlepszy fragment, z dalekiego półdystansu trafił DeRozan, a następnie zadziorny Keldon Johnson, co oznaczało objęcie prowadzenia przez białe koszule. To takie dziwactwo obecnych czasów, że goście chodzą na biało, Nike świruje, zmienia zasady, korporacje rządzą światem, hehe.

Niestety prowadzenie było niewielkie i trwało krótko. Memphis, które parę razy oskarżałem już o brak closera i nie trzymanie moczu w końcówkach, ponownie rzucili się na rywali. Wynik wziął na siebie Dillon Brooks (24 punkty 10/21 z gry) który ma klapki na oczach owszem, ale serce do walki i chyba najlepszą głowę w zespole. Ja Morant trafił po koźle, bardzo ważną trójkę wbił można powiedzieć wychowanek, w każdym razie były podopieczny Popa, czyli Kyle Anderson. A dalej? No cóż, nie starczyło siły ogniowej gościom. Rudy Gay przykrócił gospodarzy na trzy punkty, ale czasu było już za mało, musieli faulem grę przerywać i ostatecznie dojść rywali się nie udało. Szacunek za walkę, ale biorąc pod uwagę roster, zagrali na miarę swoich możliwości, czyli dziesiątego miejsca w tabeli i z tą myślą kończą sezon. Co będzie dalej? Zobaczymy. Moim zdaniem pora na reset.

Czego dziś zabrakło Spurs?

Kibice pewnie będą wytykać palcami nieskuteczność DeMara DeRozana (5/21 z gry) albo Dejounte Murraya (4/17 z gry). No cóż, DeRozan nigdy nie był wybitnie mocny psychicznie w playoffs. Zwłaszcza w sytuacji gdy sam sobie musi kreować pozycje. Oddajmy też, że był na celowniku rywali, całą noc rzucał z rękami na twarzy (Brooks!) a mimo to wciąż dostarczył 20 punktów “przenosząc swe talenty” na linię rzutów wolnych. Z kolei Murray zaliczył triple-double (10/13/11) oraz bardzo solidnie prezentował się w obronie na piłce.

Spurs zabrakło dziś przede wszystkim Tima Duncana, czyli inteligentnego, potrafiącego czytać grę podkoszowego, który mądrym ustawieniem własnym odebrałby Memphis kąt natarcia, nie zezwolił na bezczelne momentami penetracje, a jednocześnie nie stracił pozycji pod tablicą. No i właśnie, Jonas Valanciunas zanotował dziś 23 punkty i 23 zbiórki. W kluczowych momentach wyczyścił też deskę San Antonio.

What’s next?

San Antonio kończą sezon, drugi rok z rzędu nie zakwalifikowali się do playoffs. Przed nimi offseason pełen niespodzianek. 72-letni Gregg Popovich jedzie przygotować Team USA do turnieju olimpijskiego w Tokio, ale czy wróci do Spurs na kolejny, dwudziesty szósty już sezon? Mamy prawo powątpiewać. DeMar DeRozan? Chyba nadeszła pora by swe ostatnie produktywne lata spędził jako wsparcie ekipy realnie walczącej o tytuł, może być nawet w rodzinnym LA, czemu nie.

A więc Drodzy Państwo, Grizzlies po raz kolejny zmierzą się z Golden State w meczu o ósme miejsce w playoffs. Zaraz, zaraz, z kim?!


golden state warriors 100 los angeles lakers 103

Gotowi? Nie będziecie krzyczeć? Jeśli miałbym wskazać główną przyczynę porażki ekipy Steve’a Kerra (było ich wiele jak za chwilę się przekonacie) będzie to punkt z okolic miejsca szesnastego.

Fakty istotne dla ciebie, o przepraszam, dla Ciebie

1> Lakers są w głębokim lesie z formą, 42 punkty zdobyte do przerwy to dramat ludzki

2> LBJ osłabł jako gracz 1-na-1, wielokrotnie nie potrafił wykorzystać faktu pojedynczego krycia (hello Andrew Wiggins)

3> Steph (37 punktów 12/23 z gry 6/9 zza łuku) jest oczywiście kosmitą i nie potrzebuje tlenu

4> Warriors prowadzili do przerwy trzynastoma, ale słabli z każdą kolejną kwartą

5> Lakers kontratak wyprowadzić umieją / Dubs do obrony wracają słabo od początku sezonu

6> LAL są też więksi fizycznie na każdej pozycji, mają głębsze gardła i więcej mogą wypić, choć to żaden fakt, przyznaję

7> co za tym idzie mismatches (przewag indywidualnych) nie trzeba wiele szukać, same się znajdują

8> szarża LAL nastąpiła na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, zmiennicy GSW nie utrzymali fortu

10> jedynym graczem na plusie był Curry, ale w tym wieku i przy tym stylu, nie może on grać 48 minut

11> Lakers to sinusoida, zaliczają przestoje, okresy fajnej obrony przeplatają lumpiarstwem, patrz punkt 1.

12> Warriors w kluczowych momentach zabiła penetracja, bohater: Rajon Rondo… tfu… wróć… Alex Caruso

13> najważniejszy rzut (trója LeBrona) to fart

14> ostatnia minuta pod dyktando obrony Lakers acz… Jordan Poole oddawał najważniejszy rzut w swej karierze, nie trafił, ale nie jestem pewien czy ławka Lakers miała prawo dosłownie wchodzić stopami na parkiet

Linia sędziowania

16 > rzadko się zdarza, aby arbitrzy odgwizdywali ruchome zasłony Draymonda Greena, ale tym razem gwizdki poszły, co było jak kij w szprychy dla ekipy Steve’a Kerra. Powiedzmy sobie tak: majowy rating ofensywny Warriors przekraczał 122 punkty, dziś zdobyli sto.

17> pierwsza połowa fizyczna bardzo, po przerwie kompletna zmiana frontu: Lakers “na bonusie” po dwóch minutach III kwarty!

18> panowie John Goble i Tre Maddox: z którymś z dwójki w obsadzie sędziowskiej Warriors zaliczają bilans 1-15!

19> Lakers symulowali faule w sposób drażniący acz skuteczny, przyznane rzuty wolne 25-15 dla LAL

20> kilka wątpliwych fauli ofensywnych również miało prawo sfrustrować gości

Wyróżnienia: Caruso (14/3/2/3), KCP, Matthews za serce i waleczność. Bez nich byłoby w plecy. Schroder wyglądał źle, egoistyczne tendencje, brak rytmu. W kluczowych fragmentach Andre Drummond zabrany z parkietu na rzecz stoperów, dzięki za wysłuchanie próśb.

  • LeBron James 22 punkty 11 zbiórek 10 asyst 1 strata
  • Anthony Davis 25 punktów 12 zbiórek
  • Andrew Wiggins 21 punktów 10/18 z gry
  • Draymond Green 2 punkty 9 zbiórek 8 asyst 3 przechwyty 3 bloki 6 strat

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

112 comments

    • Array ( )

      chyba nie do końca ogarnąłeś znaczenie słowa arbitraż… ale próbuj dalej

      (60)
    • Array ( )

      Fakt, kilka gwizdków kontrowersyjnych, ale sędziowie nie gwizdali fauli GSW w pierwszej połowie, takich ewidentnych. Pomijam, że faul Draymonda w 4 kwarcie to był ewidentny niesportowy i wobec technika powinien wylecieć z boiska – przypominam, że kluczowe są tu intencje gracza, to nawet nie była próba ataku na piłkę.

      (6)
    • Array ( )

      Sędziowanie katastrofa w pierwszej połowie wszystkie gwizdki dal GSW, cała masa niepotrzebnych gwizdków, sami sędziowie doprowadzili do sytuacji, gdzie pojawiły się złośliwości brzydkie faule mogące skończyć się kontuzją.. Ofens Tuckera śmiech na sali nie było żadnego faulu ani w obronie ani w ataku. W przerwie panowie sędziowie dostali film ze wszystkimi swoimi babolami i postanowili pogwizdać w drugą stronę dla wyrównania bilansu i sryliard gwizdków dla Lakers. Z roku na rok gwizdanie w NBA jest na coraz gorszym poziomie nie wiem dlaczego.
      gdyby sędziowanie było na poziomie nie byłoby nerwowej końcówki, a Lakers by wygrali i tak.
      Z innej beczki Denis The imbecyl prawie położył mecz – głópawe ryzykowne podania w tłoku jak na podwórku wjazdy na siłę na farta też podwórkowe katastrofa. piłka czasem może nie siedzieć, sędziowie mogą przeszkadzać, ale nic mnie tak nie wkurwia jak brak mózgu.
      Dlaczego nie grał Gasol otworzyłby trumnę dla prawie wszystkich bo nawet bez formy grozi rzutem za trzy.
      Drumondowi kurduple skaczą po głowie jakieś jaja.
      Może być tak że ten play-in wyjdzie Lakers na dobre bo czasami sami sobie przeszkadzali.

      (3)
    • Array ( )

      Lakers grali dno. Są totalnie bez formy i przegrywali do połowy bodajże +13. A mimo to i tak to wygrali.

      (25)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW w wybrakowanym składzie ledwo co by wygrali. I jeszcze to na koniec gadanie Lebrona ze widzial 3 kosze jak rzucal za 3…. mhm… aktor do bollywood 🙂

    (56)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    No bez przesady, że trója LeBrona to fart. Rozumiem jakby odbiła się z tysiąc razy od obręczy ale tutaj piła czysto do siatki wpadła. No ale w sumie Lilarda rzut to też fart…znaczy się zły rzut 😉

    (55)
    • Array ( )

      Nie zgadzam się, jak ktoś celuje do kosza i trafia to o jakim farcie możemy mówić? Fart jest jak rzucisz od niechcenia w ścianę, a piłka przypadkiem wpadnie też do kosza, a nie rzucając do niego!

      (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wygrana Lakers to nie fart tylko fakt. Lakers nie zagrali nawet na 50% a Golden State gdyby nie kosmiczny mecz Stepha byli by w dupie .
    Trójka lebrona to fart ? Gość trenuje takie rzuty od 30 lat co wy piszecie wgl ? Może następnym razem o Stefanie takie słowa ???

    (-10)
    • Array ( )

      Trójka Stefana z 3 łapami na twarzy w pełnym biegu to nie fart, ale czysciutka Lebrona bez obrońcy to już fart 🙂

      (27)
    • Array ( )

      tak to fart-Curry rzuca co mecz takie trójki kilka razy,jest rekrdzista w trójkach w najlepszej lidze świata a Lebron rzuca średni 2 trójki na duz niższej skutecznosci -więc to fart-nie ma sie co podniecać i denerwowac…….

      (8)
    • Array ( )
      Zawisza Czarny 20 maja, 2021 at 19:58

      Rzuty za trzy od 30 lat trenuje…. to on chyba razem z Obelixem do tego garnka wpadł ?????

      (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Abstrahując od przebiegu całego meczu, zdaje się że Curry popełnił spory błąd w obronie ostatniej akcji, gdzie LbJ wcisnął 3 ?

    (0)
    • Array ( )

      w takim skladzie to kazdemu sie latwo gra. Zamien go miejscami ze Stefkiem to zobaczysz jaka padline gra ten twoj Lebronek

      (-26)
    • Array ( )

      @Lolo Lebron przez lata grał gorszym składem i rok w rok prowadził drużynę do finałów. Wczoraj zacząłeś interesować się koszykówką?

      (10)
  5. Array ( )
    Zawisza Czarny 20 maja, 2021 at 11:16
    Odpowiedz

    Oglądałem mecz i szczerze mówiąc Lakers taka gra nie obronią misia. Drummond to jest jakieś nieporozumienie tak samo brak gry Gasola, Lebron bez formy a Davis jak ma obrońcę obok siebie to tylko dystans stosuje.

    (37)
    • Array ( )

      Pamiętasz pierwszy mecz z Blazers rok temu? Lakersi zagrali wtedy gorzej niż wczoraj, a mistrzostwo zdobyli.

      (14)
    • Array ( )

      Na razie jest słabo, ale gorzej już nie będzie – muszą trochę się zgrać i odrdzewieć 🙂 mimo wszystko dojdą do finału konferencji, ale na razie wyżej widzę Clippers. Lakers – Suns 4:1, idealny matchup, poza CP3 zabraknie doświadczenia.

      (3)
    • Array ( )
      Zawisza Czarny 20 maja, 2021 at 15:42

      Manek: tylko lakersi w tamtym roku mieli moim skromnym zdaniem o wiele lepszy skład który grał że sobą cały sezon i Lebron nie był zardzewialy. Wszystko się okaże w najbliższym czasie niech wygra lepszy

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers oczywiście znowu leniwie zaczęli, zbyt rozluźnieni… GSW świetny mecz w pierwszej połowie, zwłaszcza Dray i Wiggins w obronie. W drugiej połowie zabrakło im trochę mocy ofensywnej, no i LA też podkręcili mocno intensywność i jeszcze bardziej docisnęli rywala w defensywie. Imponująca obrona na Currym przez większość meczu, a ten i tak był w stanie rzucić 37, niesamowity zawodnik…

    (26)
    • Array ( )

      Amen ! Dodałbym tylko, że Lakers po prostu zlekceważyli rywala i potem musieli go gonić, komentujący powiedzieli w trakcie meczu, że Lebron miał dzisiaj grać z limitem 30 min czy jakoś tak.

      (3)
  7. Array ( )
    GoGoStephUTheBesth 20 maja, 2021 at 11:17
    Odpowiedz

    Szacunek panie Admin! Najlepszy post z Lakers’ami na tej stronie, jaki czytałem. Obiektywnie i rzeczowo przedstawiony mecz, a punkt 18ty mnie zszokował. LeBron, który sam powiedział, że widział w momencie rzutu trzy kosze i celował do środkowego mnie rozwalił. 🙂
    Ja tam dumny z GSW jestem. Szkoda, że nic w czasie ostatniej minuty nie wpadło… może dogryweczka czy cos by pykło. Nic, trzymać kciuki w pojedynku z miśkami.

    (24)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Shroder to jest taki Kyrie Irving dla ubogich. Jak siedzi to super, inaczej jest fatalnie dla zespołu. Ciekaw jestem co trenerzy wymyślą. Jakby Lakers od razu wyszli niskim ustawieniem to mogliby spokojnie wygrać.
    Na szczęście teraz Suns do pykniecia. Klasyczny, statyczny rozgrywający w podeszłym wieku i niedoswiadczony podkoszowy to chyba jednak lepszy match up niz Warriors.

    (5)
    • Array ( )

      Masz racje nic lepszego Lakersom wpaść nie mogło i mówię to bez przekasu. Match up idealny dla Lakers. Powinni Suns pyknac, ale mimo to CP3 powinnien napsuć trochę gry Lalkom. CP3 to jeden z najlepszych obrońców i cwanych to będzie ciekawa rywalizacja, ale nawet jak Lalki to przejdą to następnej serii raczej nie….

      (1)
    • Array ( )

      W następnej seri dostaną Denver lub Portland więc raczej przejdą. Najciezszy moze byc finał konferencji przeciwko Clippers (zakładam ze pykna Utah), ale wtedy to i forma powinna byc optymalna.

      (1)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie będzie z tego chleba, patrzenie na tych płaczków i primabaleriny jest nieznośne. LBJ, AD, Kuźma .. straszne pipki. Nie jestem hejterem. Ale widzę co widzę. Szkoda, że nie dostali po nosie.

    (-5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale co zrobili Warriors po zbiórce w obronie na ok. 8 sekund przed końcem?
    Mogli wyprowadzić akcję albo wziąć timeout, ale zamotali się i w rezultacie zostało ponad 2 sekundy.
    Fajny, intensywny mecz, ale nie podobała mi się końcówka w ogóle. Głupota Greena, kontrowersyjne decyzje sędziów i flopy Lakers.

    Ps. Świetna obrona Wiggsa na Lebronie przez większość meczu. Szczególnie ta akcja z blokiem na początku. Widać, że dalej pamięta 😉

    (26)
    • Array ( )

      Warriors chcieli wziąć timeout ale zdaje się, że sędziowie późno zobaczyli reakcje Kerra. Troszkę smutno, fajnie by było zobaczyć akcje jakby mieli te kilka sekund więcej na rozgranie.
      Tylko, że oprócz powyższego to mi się akurat końcówka podobała bo się zrobiło mocno wyrównanie. Nie wiem na ile to głupota Greena a na ile wyrachowanie, bo ze 3 razy ostro faulował kogoś kto szedł na łatwy wsad. Tak by było 2 punkty straty a tak to zawsze moze wolnego przestrzelic

      (4)
    • Array ( )

      Miałem na myśli te nielegalne zasłony, ale nie jestem sędzią, by ferować wyroki. Z jednej strony pewnie w meczu z Memphis czy SAS czegoś takiego, by mu nie gwizdnęli. Z drugiej strony, skoro wiedział, że sędziowie mogą być średnio przychylni, to mógł być bardziej ostrożny.

      Ale skoro sędziowie nie usłyszeli/zauważyli, że Kerr bierze time out, to nie powinien być zegar cofnięty?

      (6)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Zaważyły kluczowe momenty, trójka Lebrona i pudło Jordana. Kilka gwizdków było wątpliwych, ale bez przesady, żadnych kontrowersji. Stephek też naciągał na faul, a widowisko nie zostało wypatrzone flagrantem na Greenie za aktorstwo Lebrona… na szczęście. Hejterzy i tak będą płakać, a koniec końców Warriors pykną Grizzlies i zagrają przeciwko Jazz. Suns czy Jazz? słaby wybór 😀

    (-2)
    • Array ( )

      jak dla mnie Draymond powinien wylecieć, gdyby nie technik w pierwszej połowie, to przy ostatnim faulu dostałby faul niesportowy. Sędziowe nie chcieli pewnie spotkać się z hejtem.

      (5)
    • Array ( )

      Kontakt i trochę fizyczności nie zaszkodzi, w końcu to Playoffs. Lebron nie mal jajka nie zniósł tażając się po parkiecie

      (1)
    • Array ( )

      kto to są wg Ciebie hejterzy?-ci którzy widzą ,że Lebron robi często czterotakty i sędziowie mu często pomagaja?może to po prostu obiektywizm…?Lakers grali ze słabym zespołem przetrzebionm kontuzjami i wygrali jednym rzutem-to hejt czy obiektywizm?pzdr

      (-4)
    • Array ( )

      Obiektywizm to jest zauważenie także braków Lakers, sami są przetrzebieni kontuzjami, bez rytmu meczowego z 36 letnim dziadem za sterami, przy czym Curry od 2 miechów jest w gazie. Fanem Lebrona ani jego aktorstwa nie jest, tfu, ale takie są czasy, co drugi lepszy gracz w ten czy inny sposób naciąga sędziów na gwizdki. I Ty mi tutaj nie tutaj, bo co drugi antyLakers życzy im porażki tylko dlatego, że to Lakers, zamiast cieszyć się dobrym pojedynkiem dwóch zasłużonych ekip, z dwoma topowymi graczami minionej dekadi

      (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem od deski do deski mecz Grizz – Spurs i stanowczo nie zgadzam się z Tobą drogi adminie odnośnie dość lekkiej oceny DeMara, który za postawę w dotychczas najważniejszym meczu sezonu, powinien zostać dyscyplinarnie …wypierd.. wyrzucony z drużyny. To oczywiście moja opinia – wiernego fana Spurs. Po tym co dziś pokazał mam nadzieję, że oglądałem go ostatni raz w trykocie drużyny z Teksasu. W porządku, zdobył 10 punktów z wolnych, ale kto mecz oglądał ten wie, że połowa z nich była z czapki. Jego rzuty z gry były jak zauważyłeś contested czy to przez Brooksa czy Andersona, którzy kryli go wybitnie. Ten widząc swoją tragiczna dyspozycję powinien napędzać zespół w inny sposób, Grizz wciąż mieli go na oku, więc mógłby rozwiązywać to inaczej. Niestety ruch piłki kończył się właśnie na nim, przez co Spurs często nie byli w stanie szybko wrócić do obrony.

    Nie zwalam wszystkiego na DeMara, mało który zawodnik Spurs się popisał (Poetl za walkę, Gay za ważne rzuty, Dejonte czasami fajnie mijał, choć sam był mijany przez Moranta), a sam ich roster nie wygląda przecież obiecująco, lecz kto mecz oglądał, ten mógł nie raz łapać się za głowę, ja nie mogłem w to uwierzyć.

    Odnośnie meczu w Los Angeles, wielka szkoda Warriors, chłopaki byli mocno naładowani. Wiggins super występ, Curry czasami nawet potrajany trzymał zespół w ryzach. Wielka szkoda, choć jestem prawie pewien, że dadzą radę z Grizz, którzy też totalnie się dziś nie popisali. Pozdrawiam wszystkich w ten majowy czwartek !

    (7)
    • Array ( )

      Biedna jest drużyna, której wierni fani chcą dyscyplinarnie wypier.. lidera po słabszym meczu, w którym drużyna przeciwna (mocniejsza i grająca na własnym terenie!) na nim właśnie skupiła swoją obronę. DeRozan nie powinien być liderem ekipy z aspiracjami, to nie jego wina, że nie ma w Spurs nikogo innego, kto mógłby pociągnąć zespół. DeMar robi to czego się od niego oczekuje, raz z lepszym, raz z gorszym skutkiem, jak każdy.

      (19)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Mięcho po chacie poleciało po tej trójce bronka, dla mnie tez fartowna ale trzeba oddać że jednak celna, szkoda tej końcówki bo się pogubili chłopaki, a stefanowi 2 sekundy biegania nie starczą żeby się urwać 2-3 obrońcom. No cóż, walczymy dalej …

    (7)
    • Array ( )

      Czemu fartowna, przecież to czysty kosz był, nie odbijała się np jak słynna 3 Kawhi

      (4)
    • Array ( )

      Fartowna dlatego, że parę minut wcześniej, rzucał trójkę z tego samego miejsca, ale pół metra bliżej i nie była nawet blisko wpadnięcia do kosza.

      (-7)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak Lakers będą tak grać z Phoenix, jak dzisiejszej nocy, to nawet Phoenix z doświadczonym i przestarzałym CP3 i bandą niedoświadczonych w PO, ale zdolnych chłopaków, da im rade. Chris Paul nie pęka i może ustawić młodzików. Do tego jest waleczny Crowder, który ostatnio grał w finałach. Ja bym nie był taki pewny, że Lebron i spółka dadzą im rade. To będzie ciężka przeprawa dla LA. Nie byłbym zdziwiony jakby Pheonix wyszło z tej serii zwycięsko. A może sędziowie pomogą Lakers, może Drummond wyleci ze składu i w końcu zacznie wchodzić Gasol, no i może jakimś cudem złapią formę i zacznie się to kleić. Ale za dużo może jak dla mnie. Lakers w tym roku nie zdobędą mistrza. Tam nawet chemii w zespole nie ma. To już w krytykowanych Nets jest ostatnio lepsza atmosfera.

    (12)
    • Array ( )

      Przestarzały Paul jest parę miesięcy młodszy od Lebrona i w przeciwieństwie do niego, jest aktualnie w formie;)

      (13)
    • Array ( )
      Nick Pielęgniarka 20 maja, 2021 at 13:07

      XD. Czyli jedną chybił i jedną trafił. 50% skuteczności za 3 czyni go najwybitniejszym strzelcem w historii dyscypliny. Stefan who?

      (-2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Schrodera jak widzę jak gra w ataku to krew mnie zalewa. Totalnie nie pasuje do LAL. Szkoda utraty Rondo :/

    (7)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Ależ się pomyliłem!
    Napisałem tutaj, że zadecydują centymetry Lakers oraz brak ławki GSW. Tymczasem zbiórki ledwie +3 dla LA, Wiggins skacze Lebronowi po głowie, a ławka GSW dźwiga 2 kwartę i mamy nadal otwarty wynik na starcie 2 połowy, czyli idealny biom dla Stefana.

    Tymczasem kluczowe było zaczopowanie pick’n’rolla Stepha z Drayem! Tyrał przy tym Caruso, Davis i inni i nagle wyszedł na wierzch kluczowy deficyt Greena: słaby rzut, co było wodą na młyn obrony LA.
    W duecie p’n’r Malone-Stockton rzut mieli obaj. W parze Curry-Green tylko Stefan. LA świadomie i całkowicie odpuścili obronę Draya z piłką, koncentrując się na odcinaniu podań, gdy po fejkowym albo niefejkowym p’n’r zostawał z piłką w łapach na półdystansie – no i pooooszły straty…

    Piękny to był mecz: prawdziwa obrona, niski wynik, trash talk, złośliwe zagrania na rozbicie morale i na koniec wzajemny szacunek gigantów koszykówki.

    Od tego sezonu przestaję oglądać sezon regularny. To strata czasu.

    (15)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Też chciałbym być bez formy i robić TD ?? to jest ten zaskakujący fakt gdzie mówimy bez formy a gość robi potrójna dziesiątkę, gdyby go zabrakło w tym meczu to LaL pewnie przegraliby i to mocno, wtedy wszyscy by pisali, że no przecież LBJ nie grał, dlatego ten facet jest tak wartościowy, a trójka to nie fart, chciał i trafił, po to trenuje tyle lat oddaje tysiące rzutów żeby je trafiać ?

    (13)
    • Array ( )

      Prawda ekranu 20 Maj, 2021 at 11:59 : “i nagle wyszedł na wierzch kluczowy deficyt Greena: słaby rzut”
      No. Tyle o nim piszą, że taki on dobry, taki doświadczony, taki inteligentny. I co z tego, że umie podać (choć też irytujące straty ma ciągle), że umie w zasłony ze Stefanem.
      Jak pokryli Stefana, to zostawał sam z piłka jak kołek. Wolna pozycja, zero obrońcy na głowie. A ten się rozgląda, komu podać piłkę. Bo nie umie rzucać do kosza :)))
      Taki Jokić w takiej chwili by punktował aż miło.

      A De Rozan to rozczarowanaie na maxa. Nie wychodził do pozycji, stał i się przyglądal co zrobia inni. Zawodnik na sezon zasadniczy.

      (5)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    brawo GSW, Stefek klasa gosc ma sklad samych no name a dzis sie bili do konca z naszpikowanymi gwiazdami Lakers. Stefek>Lebron . Jak by zamienic Placzka miejscami ze Stefkiem to LaL spokojnie na mistrza a GSW gdzie by bylo z Lebronem?

    (-2)
    • Array ( )

      nie lubie Lebrona ale tez bez przesady-myślę że w gsw tez byłby zawodnikiem który jest pólke wyżej tak jak i Curry,Lebron to wybitny zawodnik -takich było w historii może z kilkunastu ale jego charakter, zmienianie zespołów,flopowanie,trzy i czterotakty akceptowane przez sedziów[to akurat nie jego wina tylko organizacji]-naciaganie tezy ,że jest najlepszy w historii[ja pie….. ]-to ludzi zniechęca bo każdy widzi ,ze król jest nagi…żart…-gra czesto brzydko topornie no i porównanie do Jordana co świadczy o fanbojstwie nielicznych…z drugiej strony:-fenomen fizyczny,gośc gra chyba najdłużej na najwyzszym poziomie,niesamowite statystyki itd -wg mnie stawia go to w najlepszej 5-7 ce w historii…{tuz za Koszarem….}pzdr

      (1)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Trudno będzie sędziom doholować LAL z taką formą do finałów. Tzn. będą musieli to robić coraz bardziej ordynarnie i będzie jeden wielki niesmak.
    Aż chciało by się zawołać: “bij miszcza!” ale takie określenie jest dla LAL mocno ponad stan.

    Z drugiej strony czy liga może sobie pozwolić, żeby LAL odpadli wcześniej? No sami pomyślcie jak Silver musi kombinować, żeby minimalizować kibicowskie vomity a maksymalizować incomesy.

    (-13)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    …jjjjjjjeeeeeeessssssttt….
    GOAT King James – objaśnił Stephena…
    Ja patrzę – i patrzę: to się stało !
    Stefan objaśniony w sprawie rzutów zza łuku. – tak jest !!

    (-11)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry admin ale trzeba przyznać, że Draymond robił robotę z AD na bronionej połowie, również Andrzej Lebrona też ładnie naciskał.
    GSW brakowało dodatkowego strzelca. LAL grali bez pomysłu i naprawdę z tą formą ciężko patrzeć dalej optymistycznie jak Ty na dalsze starcia.

    (7)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    I to gadanie Że LAL nie zdobędą mistrza bo są bez formy. Niby jakim cudem ja się pytam mają być w formie skoro przez większość sezonu grali bez dwójki gwiazd??w pierwszej rundzie z PHX będzie wchodzenie na obroty i 4:2 po dość ciężkiej serii dla lal. Dopiero od drugiej zobaczymy LAL w optymalnej dyspozycji i wtedy znowu się posracie w majteczki. Nie potraficie docenić przewagi mentalnej LbJ’a i jego drużyn nad reszta ligi i po raz kolejny się na tym przejedziecie ?

    (4)
    • Array ( )
      PolecamObiektywizm 20 maja, 2021 at 17:12

      Nie mogę się doczekać tej przewagi mentalnej! oj Krzysiek zaora ich pięknie 😀
      łatwe 4:3 Suns haha

      (-3)
  23. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Pierwsza połowa zwiastowała nieszczęście i wyglądała jak większość sezonu. Tragiczna skuteczność, brak energii i pomysłu na grę w ofensywie, Schroder ceglił na potęgę, Drummond nieporadny jak zawsze. Jedynie KCP wyglądał świeżo. Generalnie źle to wyglądało.

    W drugiej połowie Vogel przypomniał sobie, że ma Matthewsa i że nie musi na siłę trzymać na parkiecie Drummonda. AD wskoczył wskoczył na 5, zrobiło się więcej miejsca na parkiecie i zaczęło to wyglądać, a przebłysk geniuszu LBJ przechylił szalę na korzyść LAL.

    Świetnie zawody zagrał profesor koszykówki Alex Caruso, być może niedługo tak jak o Rondo będziemy o nim mówić Play-off Alex bo jak gra o stawkę to wskakuje na inny poziom. Matthews tak jak już kiedyś pisał powinien być na stałe w rotacji, a na cześć meczów wychodzić nawet w pierwszej 5. LBJ był decydujący, ale widać po nim, że nie ma (jeszcze?) takiej mobilności po kontuzji. AD pierwsza połowa w ofensywie do kosza, bardzo niska skuteczność, druga już świetna, zarówno w obronie jak i ataku.

    Uważam, że w PO najważniejszą postacią w LAL będzie Vogel. Ma w czym wybierać i moim zdaniem popełnia błędy w rotacji. Do grania na 5 jest aktualnie 4 zawodników łącznie z AD i moim zdaniem to on razem z Gasolem powinni grać tam najwięcej.

    W każdym razie paradoksalnie, teraz powinno być łatwiej bo w serii można kombinować, i układać rotacje pod przeciwnika, a skład LAL wydaje się być na to odpowiednio skrojony.

    Dużo hejtu było na play-in, a mecz super, dał wiele emocji i wygenerował duże zainteresowanie. Wielkie granie zaczynamy od mocnego uderzenia. Po to się kibicuje żeby oglądać takie mecze i rozstrzygnięcia w końcówce. LBJ ma kolejny wielki rzut do swojej kolekcji, który będzie wspominany i pokazywany w highlightach.

    (18)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda GSW, bo bez kilku graczy w tym jednego kluczowego o mały włos nie odprawili z kwitkiem zabitych sztucznie gwiazdami LAL z wielkiego rynku. Kibicuję teraz PHX.

    (1)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Green konkretnie przykleił swoje place do twarzy Lebrona – więc takie śmieszki, że GOAT “płakał”, “udawał”, “trafił w środkowy kosz”, to … takie nieładne… tendencyjne takie… chyba…
    Lakers wygrali – i już mamy początek zabawy !!
    Czekamy na prawdziwe granie.

    (2)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    zdaniem Kenny’ego Smitha Steph Curry jest na tym etapie lepszym graczem od LeBrona Jamesa. Mysle ze nie tylko Kenny Smith ma takie zdanie

    (6)
  27. Array ( )
    Pozdro 100 900 20 maja, 2021 at 13:16
    Odpowiedz

    Lebron nigdy nie był wybitny jeśli chodzi o rzuty za 3 punkty, więc tak ta trójka to był fart. Porównywanie jego umiejętności rzutowych przez czytelników do Stephana to chyba jakiś żart. Lakers zagrali słabo jak na drużynę, która chce liczyć o mistrzostwo ale to dopiero początek i może się rozkręca. Curry jak dla mnie MVP tego sezonu, niech każdy kto myśli inaczej pomyśli co by osiągneli Warriors z innymi kandydatami na MVP zamiar Curry.

    (-10)
    • Array ( )

      Pojechales z tym mvp, doprowadzil gsw do 8 miejsca na sachodzie majac wigginsa oubre greena…

      (0)
  28. Array ( )
    Zatroskany Elblążanin 20 maja, 2021 at 13:44
    Odpowiedz

    Too big to fall.
    Lakersi musieli to wygrać i aktorstwo Lebrona oraz Matthewsa im to załatwiło. Sędziowie “dali się nabrać”. Widzieliście challenge rzekomego offensa na Lebronie w czwartej kwarcie? Potknął się Davis o nogi Draya – offense. Matthews wyłapał jeden na Wigginsie a potem drugi na ruchomej zasłonie Draya, których na zbliżeniu byś się niedopatrzył. Steph łapał się za głowę, Dray z Kerrem śmiali, niedowierzając. Ale przecież odpadnięcie LA na tym etapie to byłaby dla ligi katastrofa finansowa.
    Phoenix kibicuję od sezonu 92/93 i czuję, że po raz kolejny Lakersi wyrzucą ich z playoffs… jeśli będą grali trójką Lebron, Davis, Drummond. Craig i Crowder może pokryją LBJ, ale kto odpowie na Davisa i Drummonda i Gasola z Morrisem z ławki? Mają tylko Aytona, który nie daje ostatnio rady nawet w obronie, nie mówiąc o ataku. Saric?Frank Kaminsky? Stix? Gdy Ayton schodzi, pod koszem dziura w obronie straszna.
    Do tego Caruso i KCP dadzą sobie w obronie radę z Bookerem i Paulem. Przewiduję, że coś tam Phoenix urwie, bo Mikal Bridges i Cam Payne grają basket życia i ławkę Phoenix w tej chwili (przy kontuzjach LA) ma mocniejszą, ale sądzę, że będzie 4:1 albo 4:2 dla Lakersów, których nie lubię, bo są too big to fall. Jak LBJ. Nie ma to nic wspólnego ze sportem. Szkoda.

    (-8)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Ooo – tytuł MVP Sezonu 2021 został do ogarnięcia…!
    To chyba zawodnik z wysoką liczbą meczy, wysokimi średnimi, udziałem w playoffach, udziałem w Finale powinien go dostać – więc…
    Więc Curry MVP nie zostanie, bo wydarzy się niebawem przykra niespodzianka.

    (-2)
    • Array ( )

      E tam, Kareem swego czasu nie wszedł do PO, a MVP w sezonie zdobył mimo ujemnego bilansu Lakers, a z tym Finałem to ładnie popłynąłeś, ostatnim graczem, który zdobył MVP i grał w finale był właśnie Steph w 2015 i 2016 roku. Poza tym, MVP może być tylko Jokić, Curry’ego pompują tylko, żeby sztucznie zrobić napięcie wokół nagrody.

      (3)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Kogo to obchodzi czy miał farta czy nie miał, trafił i tyle. Za to aktorstwem nie tylko mnie urzekł, komentujący spotkanie Mark jackson sam przyznał, że nieraz w końcówkach wyrównanych meczów zdarzało mu się udawać, że oberwał w oko, w razie gdyby przestrzelił osobistego 🙂

    (2)
    • Array ( )

      Ciężko powiedzieć ile tam pod koniec było aktorzenia. Obstawiam, że wyolbrzymiał, ale fakt jest taki, że przy prostej piłce Green na pałe obie dłonie wsadził mu w twarz. Przypuszczam, że bez aktorzenia też by było trochę skwierczenia na podłodze jednak.

      (5)
    • Array ( )

      Drake jest przede wszystkim fanem koszykówki, można go nie trawić, można nie trawić jego muzyki, ale nikt mi nie powie, że to jeden z hollywoodzkich celebrytów co to ma meczu się wyłącznie pokazuje i nie interesuje sam przebieg meczu.

      (5)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdy by Steph miał choćby Harrella to na luzie by ich ograli..ale beznadziejna ta zbieranina gwiazd i super grajków prawie darmowych. No cóż teraz się pewno rozkręcą ale tak paskudnie grającej drużyny nie widziałem dawno . Klasa KCP za zachowanie się w trakcie meczu. Skład GSW to jakaś ekipka z pod bloku oprócz Wigginsa i Greena reszta G legue , ale ogromny szacunek dla nich….jeden rzut, jeden rzut hehe i Lakers by jęczeli jeszcze bardziej. Nie zasłużyli na tą wygraną no ale cóż.

    (-3)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak można pisać brawo Lakers…ja bym się wstydził po takim oraniu , pisać brawo. Syfiasta gra i tyle.

    (-7)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    Lubie ten hejt na Lakers te wieczne wkur…. Gadanie ze Lebron sie skonczyl (slysze to od 4 lat):dddd uwielbiam ten nol dupy!!!!!:)))haha

    (5)
    • Array ( )

      Nikt tu nie napisał, że Lebron się skończył, co najwyżej, że jest bez formy po kontuzji, szczerze mówiąc bardzo dawno tego określenia od hejtera nie czytałem, ani nie słyszałem, ale to chyba ulubione stwierdzenie jego psychofanów. Kiedyś czytałem, że ktoś napisał, że Lebron się skończył, to teraz powtórzę z 50 razy, że hejterzy wciąż mówią, że Lebron się skończył…

      (-4)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    Mogli Dubs zagrać inaczej ostatnią akcję – w poprzek boiska, gdzie stał w lewym rogu niekryty Wiggins… podanie do SC30 było zbyt oczywiste, a że krył go prawie 20 cm wyższy AD…gdyby było więcej czasu to może by to trafił nawet z takim chwyceniem piłki, ale były tylko 2 sekundy…szkoda. ;(

    (0)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam wolne dziś to obejrzałem mecz Lakers-Warriors. Nie znałem wyniku, więc relacja “na żywo”. Mam nadzieję, że coś uda mi się dodać do relacji Admina mimo, iż widzę, że jest kilkadziesiąt komentarzy.

    1 kwarta
    Techniczny dla Greena i James 4 wolne.Wiggins bardzo aktywny, ale też 2 razy kontra GS i nic sie nie udało rzucić. Davis tragedia 1/8 z gry.Trójki KCP i Caruso trzymają w grze Lal.

    2 kwarta
    Nie zawsze faul na Jamesie jest odgwizdywany. Brakuje skuteczności rezerwowych GS (Toscano-Anderson, Looney pudłują słabo kryte/z bliska rzuty). Obie drużyny mają niemoc, jak się LA przebudzi, to będzie ciężko.
    Bardzo aktywne w obronie Warriors, ile mieli przechwytów w tej połowie? Z 5,6. Curry sie budzi, 2 trójki w jego stylu i +11 GSW. Ale akcja za 4 pkt (blok Schroedera na Currym i Caruso kończy kontrę). Odpowiedz trójka Poole’a. Ostatnia akcja połowy Curry potrajany i trafia trójkę. Co za gość!

    James, Davis i Schroeder mają łącznie 14% skuteczności (najgorzej w tym sezonie)… Tak słabej połowy jednak nie powtórzą. Świetna obrona picka przez Warriors. Będzie ciekawie
    55:42 dla Golden State.

    3 kwarta
    James nie trafia z 3 metra, nie wygląda to dobrze. Schroeder odrabia z wolnych 4 punkty. Zamyka mi gębę Lebron: and-one!. Dwie straty pod rząd GSW, Lakers doszli na 1 punkt,a to dopiero 4 minuta drugiej połowy. Curry próbuje i 3pkt z wolnych. Wiggins (ależ zmotywowany jest) znad Jamesa. W kolejnej akcji role się odwracają. Wojownicy odskakują na 7 punktów.
    Siódma strata w 9 minut GSW, ale dystans 2-3 posiadań zachowany. Duet James i Davis odrabiają stratę, ale Curry natychmiast odpowiada trójką. Green nie trafia niekryty na koniec kwarty.

    Golden State +2

    4 kwarta
    Alleyoop do Davisa i mamy po 79. Kuzma wyprowadza na prowadzenie LA. James 9 asysta. Prawem serii ich zjadają. Curry kiwa z uznaniem głowa widząc Jamesa trafiającego layupa. Davis z poldystansu zwiększa prowadzenie na 7 punktów. Warriors dużo tracą piłek. Curry utrzymuje ich w grze trafiając dwie akcje pod rząd. Będzie końcówka arcyciekawa. Wiggins przypomina o sobie i dwie akcję z rzędu celne (ale nie trafia wolnego) remis po 91. Wymiana punkt za punkt. Ale Curry znowu przełamuje tę wymianę. Trzy punkty prowadzenia, jak odpowiedzią Jeziorowcy po timeoucie? Nie odpowiadają w pierwszej akcji, ale w kolejnej Davis trafia 2 wolne (wczesniej Curry strata, to juz chyba z 14 w tej połowie, przy 3 Lakers). James pada na parkiet po podkoszowej akcji w ataku… flagrant foul? Lebron odpoczywa na krzesełku. dostał chyba w oko, bo jakieś krople mu aplikują. Ale nie trafia drugiego wolnego i dalej remis. Green ruchoma zasłona, ależ go te 2 ostatnie gwizdki wyprowadzają z równowagi (zaraz chyba wyleci z meczu). Davis pakuje i 100 punktów po stronie LA. Curry wywalacza 2 wolne. Pachnie dogrywką. I wtem James z 9 metra ładuje trójkę! Ależ wściekle podwajany Curry. Wolny Poole nie trafia za trzy. 10 sekund do końca, co ten Curry bawi się na połowie boiska, 5 sekund zostało i nie bierze czasu… dobra niedogadali się, ale zostały 2 sekundy. Strata Currego koniec.

    Brawo dla Lakers, kiedy trzeba było to trafiali Nie będę obiektywny, ale Warriors też zasługują na playoffs, choćby Memphis grali nagle świetnie.

    (3)
  36. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam. Mam do was pytanie tylko po części związane z meczem. Czy statystyki z meczow play in sa zawodnikom dodawane do ich pkt, asyst, zbiórek itd regular sezon czy do play off ? A może sa jeszcze inaczej traktowane i Amerykanie zrobia nowa kategorie play in ? Z góry dzięki za odpowiedź

    (1)
    • Array ( )

      Dziekuje za odpowiedź. Troche to słabe, bo jednak mecz sie odbyl i to o duza stawkę. To tak jakby w piłce nie liczyły się bramki zdobyte w barażach do MŚ czy ME.

      (3)
  37. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek poproszę o Twoje predykcje dla par play offs. Szczególnie dla tych, gdzie graja kontenderzy. Pozdro

    (-3)
  38. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW miała farta że Curry miał dzień !! Green miał farta ze nie wyleciał, a za faul na LBJ powinien być zawieszony
    Lakers zagrali tyle co GSW im pozwoliło i wygrali – nie osadza się zwycięzcy !! Bronek jak zwykle królował na parkiecie !!!
    Za chwil kilka czekają Suns – zobaczymy co tu się wydarzy

    (0)
  39. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak czy tak awans do play off z 7 miejsca to wielki powód do dumy nie jest. No chyba, że postawili sobie za cel pobić rekord Houston, którzy startowali z 6 i zdobyli misia( i też wtedy bronili tutułu). Na razie LA nie wyglądają dobrze ale coś tam kiedyś taki jeden Rudy mówił o sercu…. Oby rekord został w Houston 😉

    (0)
  40. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja xxxx ;)przeciez Davis nie gral w 35 meczach Lebron 27 schroder 12-13 Kuzma 7 a.dalej to juz nie istotne;)))

    (3)
  41. Array ( )
    Odpowiedz

    Słuchajcie,

    nie ma co siać nienawiści:)
    Jedni z nas lubią bardziej LAL, drudzy GSW, inni kibicują obydwu drużynom, a jeszcze niektórzy żadnej z nich. Normalna rzecz. Nie ma co szydzić z tych, czy a tamtych, wyśmiewać się czy pogardzać. Mieliśmy okazję obejrzeć super mecz. Mecz, w którym naszpikowana gwiazdami i zadaniowcami ekipa LAL weszła w ten mecz bez formy, po czasie naznaczonym kontuzjami kluczowych zawodników. Mecz, w którym po drugiej stronie parkietu świeciła mocno jedna nieosiągalna swoim aktualnym poziomem gwiazda, a obok niej mniej lub bardziej przeciętni, aczkolwiek ambitni i walczeni zadaniowcy z GSW, grających aktualnie jako drużyna na szczycie swoich możliwości. Oglądaliśmy wspaniałą walkę, zadrzewiali LAL w pierwszej połowie byli w ogromnych opałach; zostali prawie zmieceni świetnym ustawieniem GSW, którzy realizowali świetnie zaplanowane założenia. Zmusili aktualnych mistrzów do ogromnego wysiłku, aby wydźwignąć się z tego naporu i przełamać swoją bezsilność. I dokonali tego, za co należą im się ogromne brawa. LAL miało lepszy skład i druga połowa pokazała, że ławkę mają długą i mocną. Wyszarpali to zwycięstwo wielkim wysiłkiem, a rzut za trzy LBJ, który ustawił mecz, był wielki, chociaż zgadzam się z Adminem, że wpaść nie powinien. Ten rzut był rzutem nieprzygotowanym, rozpaczliwym, choć oczywiście wielokrotnie ćwiczonym, ale przy takiej stawce, z takiego miejsca i agresywnej obronie wpaść nie powinien. Ale wpadł. Niesamowity rzut. Niewiarygodny, po którym kręcisz głową z niedowierzeniem i podziwem. Nawet żałujesz, ale z drugiej strony co za emocje, że właśnie trafił! Piękny mecz. Szkoda, że GSW nie dało już rady tego odrobić, choć miało szansę. No, ale nie wszystkie szanse mają swój pozytywny finał. Ktoś przegrać musi, aby zwyciężył ktoś.
    Niektórzy piszą, że z taką formą LAL daleko nie zajadą. I w sumie mają rację. Ale ja uważam, że ten mecz obudzi LAL, ten mecz spowoduje, że z każdym kolejnym meczem będą coraz lepsi. Jak SAS, których parę lat temu o mało co Dallas nie pokonało w I rundzie PO. I to SAS, które dzięki Dallas wskoczyło na niebotyczny poziom w kolejnych rundach i zmiotło kolejnych przeciwników. LAL ma moim zdaniem najmocniejszy pod każdym względem skład. Skład, którego tryby jeszcze przeskakują, brakuje im płynności, ale jeśli kontuzje ich znowu nie dopadną, jeśli będą mieli wszystkich zawodników dostępnych i zdrowych, zobaczymy ich wkrótce w dużo lepszej kondycji i grze. A GSW – zagrali fantastycznie, zabrakło im armat i amunicji. Zagrali wszystkim czym mogli, niewiele brakowało, Curry jest po prostu NIEBOTYCZNY. Przy takiej obronie, podwajaniu, potrajaniu koleś wbija 37pkt na naprawdę dobrej skuteczności. Ale odcięli Greena od normalnej gry, utrudnili najlepiej jak mogli zagrywki pomiędzy Greenem a Curry i to zadziałało w długofalowej perspektywie, czyli w drugiej połowie. Dopadli ich w końcówce i utrzymali prowadzenie. Wspaniały mecz. Oby takich jak najwięcej.
    GSW ma jeszcze jedną szansę. Nie ma pewności, że ją wykorzystają, ale szanse są niemałe. Grizzles są jednak nieobliczalni, świetnie bronią, twardzi są jak skała, ale nierówność gry stawia ich jako raczej nieprzewidywalnych. Szykują się kolejne emocje. SAS też fajnie walczyli. Pokazali charakter jako drużyna bez gwiazd, drużyna weteranów u schyłku kariery, jednego all stara i kilku żółtodziobów, ale grających z ogromną pasją. Można psioczyć, że to już nie to SAS, ale przy takim niemrawym składzie i tak wypadli dobrze przy innych dużo mocniejszych drużynach Zachodu. Ja im biję brawa. Pop jest cały czas świetnym trenerem. Czas chwały się zatarł, bo teksańskie gwiazdy już kariery pokończyły. Przeszły do Hall of Fame. Trzeba powalczyć o wyższą półkę zawodników, ściągnąć dwóch naprawdę sensownych graczy. I wdrażać system. Tyle i aż tyle.
    Pozdrawiam!

    (10)
  42. Array ( )
    Generał Jaruzel 20 maja, 2021 at 23:54
    Odpowiedz

    Mam odczucie, że Bucks nie przejdą Miami. Jrue tu nie wystarczy. Giannis jest potworem ale fakt ma mental trochę Westbrookowski. Bam go zdusi. W Miami jest za dużo talentu defensywnego, a atak też maja przyzwoity.

    (5)
    • Array ( )

      Mental Westbrooka przed chwilą zmasakrował Pacers 😉 fajna historia z Wizards, podnieść się z takiego dna

      (3)
  43. Array ( )
    Odpowiedz

    przypuszczeniach. Spotkanie pomiędzy Golden State Warriors oraz Los Angeles Lakers zebrało przed telewizory rekordową dla ESPN widownię. Tak dobrze nie było od 2019 roku. Starcie Stephena Curry’ego z LeBronem Jamesem oglądało w zaokrągleniu 5,6 miliona kibiców. To fantastyczna liczba, która pokazuje jak wielki marketingowy, a przede wszystkim biznesowy potencjał tkwi w nowym formacie rywalizacji.

    (1)
    • Array ( )
      Marian Paździoch syn Józefa 21 maja, 2021 at 14:37

      @Lakiernia

      Oglądalność GSW-LAL to nie kwestia nowego formatu tylko zbiegu okoliczności w postaci kontuzji kluczowych graczy obu zespołów. Gdyby nie braki kadrowe oba zespoły w regularnym byłby w czołówce z pewnym awansem do play off.

      (1)
  44. Array ( )
    Naczelny hater lakersów 21 maja, 2021 at 11:54
    Odpowiedz

    oby Lakersi odpadli. Powiem jak słynna postać z bajki: “Jak ja nie cierpię tych Lakersów”

    (-1)
  45. Array ( )
    Odpowiedz

    Pan cegła odprawił Pacers.
    Pan Cegła pobił rekord TD, który maił ponad 50 lat.
    Szanowny Pan Cegła nie jest bynajmniej najgorszym rozgrywającym ligi.
    Obejrzałam sobie przypadkiem jeden skrót meczu OKC z 2010 z PO. Zaraz po skrócie WAS-IND.
    Mówimy o fenomenie długowieczności LeBrona, który z wiekiem modyfikował swoją grę do możliwości ciała.
    Tu mamy gościa, który pomimo wielu super poważnych kontuzji, perturbacji w karierze dalej gra na intensywności 150% . W każdym meczu jakby od tego zależało życie.
    Może nie jest mistrzem, może nie jest liderem, może nigdy nie osiągnie wyżyn i swoja grą przegra niejeden mecz, ale za taka pasję należy go szanować. Bo to nawet w zwyczajnym życiu rzadkie, aby pasja utrzymywała się na takiej intensywności tyle lat.
    Śmiejecie się że sztucznie nabija staty – % zwycięstw jaki osiągnął przy tym mówi co innego. Może inny gracz tego kalibru wygrał by więcej, bo w większym stopniu czyniłby lepszą drużynę, ale takich gości z poziomu dzisiejszego Westbrooka w lidze jest najwyżej kilku. Dla mnie fenomen.
    Podobnie jak kilku innym zawodnikom życzę aby znaleźli “swojego” trenera, który jak niegdyś Pop z Manu , Czy Brown z A.I, czy Jackson z MJ wyciągał to co najlepsze. Dotąd Westbrook miał pecha w tym zakresie ;-(

    (11)
    • Array ( )

      Jasne że Westbrook jest fenomenem. Podobnie jak LeBron, Curry czy Jokic. Rozgrywający że sztywną łapą, bez floatera czy innego step backu, leworęczny rzucający prawą ręką, osiągnął tak wiele. Praktycznie samą siłą woli i atletyzmem. Kiedy mówi że jest mistrzem, zgadzam się.

      (3)
  46. Array ( )
    Odpowiedz

    Mimo,że psiocze czasem to NBA robi robotę.jezeli w tym roku Lakers wygrają misia to już nie mam pytan,znowu to zrobi czy nie zrobi?zaliczy kolejny kamień milowy w historii ligi,po tym jak w finałach wyszedł z 3-1,po zdobyciu potrójnej korony mvp finals z trzema różnymi ekipami?będzie misio z 7 miejsca? Ledziad to jeden z tych kolesi przeciwko którym się nie obstawia.objadek zjedzony hejterki?

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu